Logo Artemidy
Pęknięta Skała
Również odpowiedziała uśmiechem, a nawet zamruczała z rozbawieniem słysząc jak kocur porównuje się do niedźwiedzia. Przysiadła nieopodal, zaczynała czerpać z tej konwersacji coraz więcej przyjemności.
-Miłe, żebyś wiedział! - odparła, po czym kącik jej pyszczka wygiął się lekko. Na słowa o niedźwiedziach pokiwała głową.
-Mhm. To brzmi w sumie bardzo kusząco. - miauknęła, i wzdrygnęła się rozglądając się po zamarzniętym krajobrazie. - Pora Nagich Drzew mogłaby się już skończyć. -Dodała stanowczo. Zdecydowanie bardziej od chodzenia na patrole, jakkolwiek przyjemne to nie było po długim czasie spędzonym w lecznicy, wolałaby zimne dni spędzić w legowisku.
Na pytanie zastrzygla uszami. Machnęła nieznacznie ogonem. Była wprawdzie Rzeczniaczką, ale pływać jeszcze nie umiała... Było to trochę zawstydzające. Ale co miała poradzić, gdy wpierw była w lecznicy, a potem mroźna pora skuła zbiorniki wodne lodem? Nie mówiąc o tym że kąpiąc się w taką pogodę można było z łatwością nabawić się czarnego kaszlu.
Komplement o futrze jednakże sprawił, że zrobiło jej się lekko ciepło na polikach. Miło było to słyszeć! Ten kocur tutaj w przeciwieństwie do Karasia potrafił komplementować subtelnie..
-Dziękuję- miauknęła. - A co do pływania, to cóż... Jeszcze nie. Sporo przebywałam w lecznicy, a jak wreszcie mogłam powrócić do treningów, przyszła Pora Nagich Drzew. - wyjaśniła. - Nawet koty z Klanu Rzeki neo garną się do pływania w taką pogodę. - zażartowała.
Obrazek

LVL 4 145 / 300
MedLVL 3 212 / 400
11
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

No... W jego klanie się trochę zadziało... Już nie mówiąc o tym jakiego pecha kocurek miał z choróbskami!!! Lecznica chyba musiała być jego powołaniem, skoro tak często do niej lądował, hm... Ale też jakoś specjalnie nie podobała mu się ta wizja. Wolał wojownikować niż ziółkować. Tak czy siak, dużo się ostatnio działo, ale też patrząc na to że większość ważnych wydarzeń go ominęła, to wyjątkowo mało. Dziwne.
Usłyszał też od patroli, że matka się chciała parę razy z nim widzieć. Ale akurat ta trafiała gdy kocurek chorował... Ale w końcu wyzdrowiał!! Jego ból brzucha odszedł i jeszcze nie włożył do pyska nic za co by Gałązka się na niego wkurzyła. Ale to i tak kwestia czasu... W końcu skąd inaczej ma się dowiedzieć jak smakuje świat dookoła? Tak czy siaaaak, choroba sobie poszła, więc nie mógł dłużej odkładać spotkania z matką... Z jednej strony ekscytował się i ciekawił, a z drugiej strony co jeśli... Co jeśli dalej jest nim zawiedziona? Myślenie o tym było trudne, więc przyszedł pod Cztery Dęby tym razem samemu prosząc patrol by zawołali Klacz.

xxxxxxxxxxxxxxxxxx꒰ঌ( • ◊ • )໒꒱
uwu
xxxxxxxxxxxxxxxxcan you take a look and
xxxxxxxsay you like what I've got inside?
owo
xxxxxxxxxxxso I falter on the second thought
i keep on running like a chicken with its head cut off
xxxa counterfeited crooning cosmonaut

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxa birdbrain, baby
xxxxxxxxxxI don't know when I'm supposed to stop
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdziwiła się i kompletnie nie spodziewała, że tego dnia usłyszy tą informację. Informację, że jej syn czeka na granicy właśnie na nią. Chciał się spotkać. Chciał pewnie zwyzywać ją za to, że go zostawiła. Chciał wypomnieć jej wszystko. Chciał pokazać jak bardzo zniszczyła mu życie. Ale ona musiała, MUSIAŁA go zobaczyć. Ruszyła momentalnie, informując Marchewkową Łapę, że trening zostanie przesunięty o pewien czas i gdy tylko wróci, to będą go kontynuować, a do tego czasu ma bajlando i może sobie porobić swoje głupoty.
Biegła przez tereny, by ten nie pomyslał, że nie ma jej długo, więc wcale nie chce się spotkać, a po drodze wymyslała w głowie co mu powie, ale nic nie brzmiało dobrze. Każdy jeden pomysł brzmial jak z dupy wyjęty i była na siebie zła, że nie wie jak zacząć rozmowę z synem.
W końcu gdy dobiegła do Czterech Drzew, zwolniła tempa, spowolniła krok, zatrzymała się i pozwoliła oddechowi się uspokoić. Wdech, wydech, spowolnienie pulsu, żeby nie wybiec do niego jak poparzona. I dopiero wtedy ruszyła, spoglądając w stronę gromowych ziem. Zobaczyła go pod wielką, pękniętą skałą, która wyglądała, jakby zaraz miała na niego spaść i go przygwoździć. Czy to był jakiś sygnał? Znak, że w jej życiu już straciła szansę na dobre relacje z synem? Że on dla niej powinien umrzeć, bo nie chciał już nigdy z nią rozmawiać?
Gdy pojawiła się w zasięgu jego wzroku, poczuła, jak łapy jej się robią miękkie. Nie będzie słaba, nie będzie. Dla siebie. Zaczęła podchodzić do niego spokojnym krokiem. - A-... Atak...? Synu.... - Powiedziała i nieco przyspieszyła, ale w pewnej chwili zatrzymała się, nie wiedząc jaki ruch może wykonać, co będzie odpowiednie. - Ja... - Odwróciła wzrok i błądziła nim po ziemi, szukając słów.

//sesja będzie kontynuowana, prosimy nie wbijać, dziękujemy <3
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nawet jeśli Klacz była najszybszym kotem w Klanie Wichru, to i tak kocurka czekała chwilę czekania... Która okropnie mu się dłużyła. Nie podobała mu się ta niepewność. Że sam nie wiedział co czuł względem matki. Nienawidził jej? Bał się jej? Kochał ją? Była mu obojętna? Obawiał się tego spotkania, ale jeszcze bardziej nie znosił niepewności która trzymała go od momentu, w którym usłyszał, że ta chce się z nim spotkać.
Innym problemem było to jak ma się zachować. Udawać że wszystko okej i schować wszystkie niepotrzebne myśli za uśmiechem? Cóż, nic innego nie potrafił, więc tak chyba będzie najłatwiej. Problem tkwił w tym, że nie był najlepszym aktorem.
Podniósł głowę zauważając kątem oka ruch i uh... Futro kotki przed nim wyglądało tak znajomo, a jednocześnie tak obco. Było to na prawdę dziwne uczucie na którym skupił się o chyba moment za dużo, bo nim zdołał zareagować, kotka otworzyła pyszczek. Synu. Dość dziwnie to brzmiało wychodząc z mordki ledwo znanego mu kota...
W głowie miał wiele scenariuszy jak ta sytuacja mogła się potoczyć, ale w żadnym z nich Klacz się nie zawiesiła tak jak teraz... Wyglądała jakby coś jej chodziło po głowie. Zupełne przeciwieństwo tego, jak ją dotychczas zapamiętał... Przybrał więc uśmiech na swój pyszczek i wstał, podchodząc o krok bliżej. - Gwiezdniii, stresujące to trochę! Aż sam nie wiem od czego zacząć... E... Byłaś dzisiaj na polowaniu? - Poważne pytania były zbyt poważne, więc zarzucił jednym z chyba częstszych pytań zaczynających gadkę-szmatkę.

xxxxxxxxxxxxxxxxxx꒰ঌ( • ◊ • )໒꒱
uwu
xxxxxxxxxxxxxxxxcan you take a look and
xxxxxxxsay you like what I've got inside?
owo
xxxxxxxxxxxso I falter on the second thought
i keep on running like a chicken with its head cut off
xxxa counterfeited crooning cosmonaut

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxa birdbrain, baby
xxxxxxxxxxI don't know when I'm supposed to stop
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie doszła do żadnego logicznego zdania, kiedy syn sam z jakimś wyszedł. Wyczuła, że on też nie wie jak się zachować, na co nerwowo ruszyła wibrysami. Doskonale wiedział i on wiedział, że rozmowa o polowaniu tu nie była potrzebna. - Atak, przepraszam cię bardzo za to co zrobiłam. Żałuję. Żałuję jak niczego innego. Wojna dosadnie pokazała mi jaki błąd zrobiłam, ona mi otworzyła oczy. - Ciężko było się płaszczyć przed synem, ale zasługiwała na pokazanie tego jaki błąd zrobiła i należało jej się to paskudne uczucie, które teraz czuła. - Jak ci tam jest Dobrze? Masz kolegów? Jak ci idzie trening? Jak masz teraz na imię? Czy twój ojciec się tobą opiekuje? Masz dobrego mistrza? - Tyle pytań. Nie wytrzymała. Musiała go o wszystko wypytać. Wszystko musiała wiedzieć. Musiała wiedzieć czy dobrze mu tam, czy jest okej, czy sprawiła, że syn żył teraz w koszmarze...
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Otrzymał przeprosiny... I nie miał pojęcia co z nimi zrobić. W końcu było to tak dawno temu, mało co pamiętał z Wichru... No i nie wiedział czy gdyby został wśród swojej dawnej rodziny byłby szczęśliwy. W końcu czy w Wichrze był ktoś taki jak Senna Dolina? No nie wiedział. Więc chwilę powędrował wzrokiem po otoczeniu i trawie, próbując zdecydować się jak zareagować. Rozmowa o polowaniu może nie była jakaś potrzebna, ale wolałby zdecydowanie o tym gadać. - E... No... Spoko. Wiem że tak się stało bo byłem najgłupszy z rodzeństwa ale no spoko!!! - Nie było spoko, ale nie miał pojęcia jak inaczej może odpowiedzieć. - W Gromie jest fajnie. Co chwila coś się dzieje, mam fajnych znajomych i Senną Dolinę!! Jest dużo kotów którzy chodzą ze skwaszonymi minami, ale połowa z nich ma taki po prostu wyraz pyska. Druga połowa e... W sumie nie wiem. Tak jak mój mistrz, Borowik!! Ale on spoko jest. Ojciec też spoko jest. Nie taki superancki jak Senna Dolina, ale też spoko. Zabiera mnie na polowania i w ogóle... E... Co tam jeszcze... A! Atakująca Łapa jestem! - Przyznał, niby dumnie, niby zadowolony z siebie, ale jednak przez całą jego wypowiedź było czuć jak niezręcznie mu się gada.

xxxxxxxxxxxxxxxxxx꒰ঌ( • ◊ • )໒꒱
uwu
xxxxxxxxxxxxxxxxcan you take a look and
xxxxxxxsay you like what I've got inside?
owo
xxxxxxxxxxxso I falter on the second thought
i keep on running like a chicken with its head cut off
xxxa counterfeited crooning cosmonaut

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxa birdbrain, baby
xxxxxxxxxxI don't know when I'm supposed to stop
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchała syna i zastanawiała się nad wszystkim co mówił. Czy faktycznie tak było? Nie kłamał? Mówił szczerze? Czuł się tam dobrze? Skoro tak mówił, to być może. Spojrzała na jego ucho - naderwane, nie odrosło do poprzedniego wyglądu. Nie zareagowała na to, bo nie chciała wracać do tematu. To był nieszczęśliwy wypadek... ale został z nimi. Było jednak coś innego, na co musiała zareagować. Pokiwała głową i poczuła ze stresu dziwne uczucie, jakby miała kichać, ale nie mogła. Dziwne uczucie w nosie... Nieprzyjemne. Sprawiało jej dyskomfort. - Nie mów tak. To nie dlatego... to moja wina i mój błąd. To źle, że w ogóle zgodziłam się na coś takiego. Miałam wtedy karaluchy w głowie, nie powinnam nikogo oddawać, powinnam po prostu siedzieć z wami w obozie i się wami opiekować. Z was wszystkich została mi Wojna i Bójka. Teraz mają na imię Wojenny Okrzyk i Krasy Byk. Zasadzka... - Odwróciła wzrok i odwróciła uszy do tyłu. - Zasadzka na swojej ceremonii na terminatora... zrobił awanturę. I koniec końców wybiegł, uciekając na osiedle. Szarża za to zaginął, nie mogliśmy go znaleźć. - Podzieliła się z nim tym, co wydarzyło się w rodzinie, gdy on był w gromie.
- Czyli... dobrze ci tam? Chcesz tam zostać... to twój dom? - Chciała mieć pewność. Musiała mieć pewność, że syn nie chce wrócić do wichru, ale nie miała jaj, żeby powiedzieć to wprost i na głos. Na pewno wiedział o co jej chodzi, a jej głupio byłoby w ogóle wymówić słowa "czy nie chcesz wrócić". Fakt faktem miał tam ojca i resztę rodziny, więc to nie tak, że był sam. Miał też mistrza. Nie chciała mu tego odbierać. Zasługiwał na to, co sam chciał. - Atakująca Łapa... wiesz, że to Gołąb cię tak nazwała? - Uśmiechnęła się. - Teraz jej już nie ma, zostawiła mnie, odeszła, nie wiem gdzie jest. Może to moja kara za to co zrobiłam - straciłam najbliższego kota. - Skrzywiła pysk w psychicznym bólu. - Ekhm. - Odchrząknęła, nie mogła mówić jedynie o sobie. Chciała być częścią rozmowy, a nie jej liderem. - Nie wiem kto to Senna Dolina, ale najwyraźniej ktoś, kogo lubisz. Cieszę się, że masz tam koty, z którymi się dogadujesz. - Pokiwała głową.
LVL 7 300 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
21
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchał jej słów i to, że próbowała całą winę przenieść na siebie nie pomagało. Skoro to była jej wina, skoro ona była tą głupią... To dlaczego on znalazł się po drugiej stronie granicy z dala od rodziny??? Czemu to nie Klacz przeszła sobie do innego klanu. Czemu on musiał za to płacić. Uśmiech zniknął z jego pyszczka, a jego miejsce zajęła frustracja - Więc... Dlaczego to mnie wybrałaś?? Czemu mnie samego?? Czemu Wojna nie mogła pójść ze mną? Fajnie by było żyć w jednym klanie z nią... Bym krzyczał najgłośniej na jej ceremonii! Byśmy chodzili razem na treningi i polowania! Więc... Czemu ja...? - wydusił z siebie. Była to miła wizja, żyć wspólnie z rodzeństwem, mieć zawsze kogoś do zabawy i zaczepienia. W Klanie Gromu miał oczywiście znajomych, ale wciąż czuł się... inny od reszty. - Chyba tak. Znaczy, nie wiem jak to by mi było w innych klanach albo poza, ale wątpię żeby lepiej... A i w innych klanach nie byłoby mamy Doliny! - dodał, już z weselszą nutą, przypadkiem wypuszczając słowo mama. Całkowicie przypadkiem.
- O... O Bójce mało pamiętam. Szarży też, ale o Zasadce mówiła mi Wojna. A... Kim była Gołąb? - Niektóre koty już zdążyły mu się zlać w jedno w pamięci. Albo w ogóle całkowicie wypadły z jego pustej główki... Gołąb może coś mu świtało, ale nie potrafił w ogóle przypasować jej imienia do pyska... Uh...
- To yy taka moja mama, ale nie mama, w końcu ty jesteś moją mamą, ale Dolina jest bardziej jak mama yyy, wiesz o co chodzi nie? Z nią najwięcej czasu spędzam! Szczególnie jak Chrabąszcz jest zajęty co... Się kiedyś często zdarzało, teraz trochę mniej ale tylko trochę... Jest też Migoczący Świetlik który też jest super. Wschodząca Łapa też jest super! Chabrowa Przełęcz też... Gałązka może jest chłodna z zewnątrz ale jak byłem chory to dbała o mnie!! Mam od niej zakaz jedzenia kwiatków. Jest dużo spoko kotów ale też duużo jest ee... Dziwna. Mają straszny wyraz pyszczka i w ogóle. Jak Wschód... Albo Lotka...

xxxxxxxxxxxxxxxxxx꒰ঌ( • ◊ • )໒꒱
uwu
xxxxxxxxxxxxxxxxcan you take a look and
xxxxxxxsay you like what I've got inside?
owo
xxxxxxxxxxxso I falter on the second thought
i keep on running like a chicken with its head cut off
xxxa counterfeited crooning cosmonaut

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxa birdbrain, baby
xxxxxxxxxxI don't know when I'm supposed to stop
LVL 2 65 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości