Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
No i proszę, potencjalna ostatnia zdobycz tego dnia również napłynęła dość szybko, nie każąc jej długo czekać. Po raz kolejny był to kiełb - czy dokładnie ten sam, co poprzednim razem, który wyśliznął się terminatorce z łap? Nie sposób stwierdzić, może tak, może nie, pewne było jedno - że jeszcze nieświadomy zagrożenia skubnął białego palucha Kropli.
Chuda, drobna biała kotka z niebieskimi plamkami na czubku głowy o żółtych oczach.
Mała kruszynka jest ciekawa oraz lekkomyślna, bowiem wejdzie nawet do paszczy lisa, aby ją zbadać. Nie jeden raz rodzice musieli ją wyciągnąć z miejsca, gdzie nie powinna być. Nie posiada w sobie, przynajmniej nie jeszcze, chęci do denerwowania innych, jednak potrafi być upierdliwa, bo często podczas rozmowy bądź tłumaczenia, jak ono zajmie za dużo czasu, przestaje w ogóle pojmować, co się do niej mówi. Wobec wszystkich jest energiczna i przyjazna, nawet by się z nieznajomym przeszła, dla niej żaden to problem!
Klon [KC]
Ponownie pojawił się na terminatorce uśmiech od ucha do ucha, jendak nie ruszała się jeszcze, wciąż w tej samej pozycji, w której nie rzucała cienia na wodę. Poruszyła lekko wąsami, aż rybka skubnęła paluszek po raz trzeci i szybkim ruchem postarała się wyłowić rybę z wody. Liczyła, że tym razem rybka się jej nie wyślizgnie, bo szybko rybeczka przypłynęła i nie chciała przedłużać tych łowów. Gdyby tylko się jej udało ją wyłowić, pośpiesznie zakończyła żywot kiełb. Już w głowie błagała Gwiezdnych o powodzenie, po raz kolejny, może właśnie tego jej wcześniej brakowało? Sekretnej taktyki?
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Czy to dzięki pomocy Gwiezdnych, wprawie, jaką kotka zyskiwała z każdą kolejną rybą, czy może dzięki połączeniu tych dwóch składowych - nie wiadomo, jednak kotce sprawnie udało się wyrzucić rybę na brzeg i równie bezproblemowo ją dobić. No i proszę, trzecia ryba złowiona!
Ostatecznym sygnałem dla Miodowej Łapy, że może zaprzestać łowienia był Kolczasty Kasztan, który zbliżył się do swojej terminatorki z uśmiechem wymalowanym na pysku. – Świetnie ci poszło, gratuluję zdobyczy! Podobało się? – stanął nad rybnym stosem, przyglądając się zwłaszcza dorodnemu kleniowi. – Jeśli masz ochotę, możesz śmiało zjeść nawet teraz.
Jej terminatorski obowiązek został spełniony, dorzuciła na stos porządną zwierzynę - Kasztan nie widział więc z tym problemu, gdyby tylko chciała. A nie zdziwiłby się, gdyby tak właśnie było - w końcu po raz pierwszy w życiu upolowana zwierzyna była w jakiś sposób szczególna. Pamiętał, bo sam jeszcze dzień temu był terminatorem. No i świeżo złowiona rybka smakowała najlepiej!
Chuda, drobna biała kotka z niebieskimi plamkami na czubku głowy o żółtych oczach.
Mała kruszynka jest ciekawa oraz lekkomyślna, bowiem wejdzie nawet do paszczy lisa, aby ją zbadać. Nie jeden raz rodzice musieli ją wyciągnąć z miejsca, gdzie nie powinna być. Nie posiada w sobie, przynajmniej nie jeszcze, chęci do denerwowania innych, jednak potrafi być upierdliwa, bo często podczas rozmowy bądź tłumaczenia, jak ono zajmie za dużo czasu, przestaje w ogóle pojmować, co się do niej mówi. Wobec wszystkich jest energiczna i przyjazna, nawet by się z nieznajomym przeszła, dla niej żaden to problem!
Klon [KC]
No i się jej udało! Miodowa Łapa stwierdziła, że właśnie tego jej brakowało - skretu, aby zawsze złowić rybkę. Odwróciła się, dumnie podnosząc główkę, stojąc przy trzech wyłowionych rybkach, z uśmiechem od ucha do ucha.
— Noo... Wredne są trochu te rybki. Jedna mi się wyślizgnęła! — Naskarżyła czekoladowemu. To się jej nie za bardzo podobało, bo wszystko dobrze robiła, a tu nagle patrzy i jej nie ma. To dla niej był niezły szok, ale cóż. — Fajnie się łowi — uznała koniec z końców, po czym kiwnęła lekko główką na to, że mogła sobie zjeść. Wybrała dla siebie ostatnio wyłowioną rybką, po czym przesunęła łapką tę drugą rybkę, którą załapała w kierunku mistrza. — Zjemy razem? — Po części bardzo jej zależało, aby się zgodził i mogła się z nim podzielić sukcesem jego nauczania. Zanim ten jednak zareagował, ta wzięła od razu kęsa i zamruczała głośno. Rybka była bardzo dobra, taka świeżo co wyciągnięta z wody!
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
– Widziałem. Wszystko robiłaś poprawnie, czasem jednak mimo to się nie udaje...chociaż takich sytuacji będzie coraz mniej, im więcej będziesz nabierała wprawy – o to nie miała co się martwić, bo już teraz szło jej bardzo dobrze. Z czasem będzie tylko lepiej, choć wiadomo - nie zawsze. Jemu też zdarzało się, że uciekała zwierzyna, także na treningu, a proszę - stał teraz przed nią z wojowniczym imieniem. – Cieszę się, że fajnie, w takim razie. Lepiej tak, niż żeby był to tylko żmudny obowiązek, nie?
Uśmiechnął się na propozycję Miodowej Łapy. Chyba mógł z czystym sumieniem przyjąć podarek od terminatorki, a na polowanie samemu wybrać się później, żeby również dorzucić na stos zwierzyny coś od siebie. Podziękował więc i przysunął jeszcze bliżej siebie tę drugą rybę, którą wskazała mu Kropla. – Chciałabyś porobić coś jeszcze, czy starczy ci wrażeń na dzisiaj? – zapytał między kęsami, gotowy bez wyrzutu przystać na każdą z odpowiedzi. Jeśli będzie chciała wracać do obozu, mogą iść jak tylko skończą jeść, jeśli coś jeszcze przerobić - również na spokojnie.
Chuda, drobna biała kotka z niebieskimi plamkami na czubku głowy o żółtych oczach.
Mała kruszynka jest ciekawa oraz lekkomyślna, bowiem wejdzie nawet do paszczy lisa, aby ją zbadać. Nie jeden raz rodzice musieli ją wyciągnąć z miejsca, gdzie nie powinna być. Nie posiada w sobie, przynajmniej nie jeszcze, chęci do denerwowania innych, jednak potrafi być upierdliwa, bo często podczas rozmowy bądź tłumaczenia, jak ono zajmie za dużo czasu, przestaje w ogóle pojmować, co się do niej mówi. Wobec wszystkich jest energiczna i przyjazna, nawet by się z nieznajomym przeszła, dla niej żaden to problem!
Klon [KC]
— Na prawdę-prawdę? O, to supi! — Powiedziała na dobre nowiny od mistrza. — No to będę prosić cię, abyśmy razem chodziły łowić, co? — Zaproponowała, skoro nie mogła sama wychodzić, to będzie ze sobą targała swojego mistrza na rybeczki, aby poćwiczyć i nabrać wprawy. Na dalsze słowa kocurka na temat łowienia kiwnęła główką. Miał rację, było to dużo przyjemniejsze niż widzieć łowienie ryb jako obowiązek. Była to dla córki Rozbitej Tafli fajna zabawa, choć trochę frustrująca. Uśmiechnęła się i zamruczała głośno gdy czekoladowy przyjął jej podarunek.
— Mm... Z jednej strony chciałabym jeszcze, ale chyba powinnam sobie znaleźć jakieś fajne miejsce w legowisku, bo jak się nie pośpieszę, to mi najlepsze miejsca zabiorą! — Zaśmiała się lekko. Przechyliła lekko główkę. — Wracamy? No i na pewno dobrze będzie, jak będziesz miał chwilę dla siebie przed czuwaniem, co nie? — Choć z pewnością Kasztan będzie miał sporo czasu dla siebie podczas czuwania.
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
– Pewnie, z wielką chęcią pochodzę na ryby. Też lubię łowić, jeszcze trochę i możemy sobie zrobić zawody. Zobaczymy, czy mnie przebijesz – rzucił zadziornie, ale z uśmiechem na pysku. Ot, trochę zdrowej rywalizacji, by mieć większą motywację!! Albo i nie, bo jeśli terminatorka nie będzie chciała, to przecież nie będzie jej zmuszał. Nie był to żaden obowiązek ani nic w tym rodzaju. – Racja, ja również powinienem rozejrzeć się po Jałowcowym Gąszczu – bardzo abstrakcyjna wizja. Chociaż, trzeba przyznać, nawet trochę się cieszył z przeprowadzki; spanie na co dzień w Królikarni, razem z chorymi i intensywnym zapachem ziół w nozdrzach nie było najbardziej komfortowym doświadczeniem, choć po czasie udało mu się do tego przyzwyczaić. Oblizał pysk po zjedzonym posiłku i widząc, że kotka również skończyła jeść wstał na cztery łapy. – Wracamy. To jak, jesteśmy umówieni na pojutrze?
Wstając, złapał jeszcze w zęby trzecią złowioną przez terminatorkę rybę. Była sporych rozmiarów, a kotka mogła być zmęczona łowieniem; odruchowo wręcz postanowił pomóc.
Chuda, drobna biała kotka z niebieskimi plamkami na czubku głowy o żółtych oczach.
Mała kruszynka jest ciekawa oraz lekkomyślna, bowiem wejdzie nawet do paszczy lisa, aby ją zbadać. Nie jeden raz rodzice musieli ją wyciągnąć z miejsca, gdzie nie powinna być. Nie posiada w sobie, przynajmniej nie jeszcze, chęci do denerwowania innych, jednak potrafi być upierdliwa, bo często podczas rozmowy bądź tłumaczenia, jak ono zajmie za dużo czasu, przestaje w ogóle pojmować, co się do niej mówi. Wobec wszystkich jest energiczna i przyjazna, nawet by się z nieznajomym przeszła, dla niej żaden to problem!
Klon [KC]
Kropelka radośnie kiwnęła głową na zawody łowieniu ryb, choć kocur zdecydowanie miał dużo większą wprawę niż ona! Nie widziała w tym problemu, brzmiało na fajną zabawę, a ona na takie rzeczy to się chętnie pisała. Kiwnęła lekko główką na jego słowa na temat legowiska wojowników, racja, jeśli im się zrobi późno, będą mieli najgorsze legowiska! Ruszyła za kocurem lekkim krokiem.
— Tak! Pojutrze! — Potwierdziła mu radośnie a uśmiech rozszerzył się gdy ten chwycił jej największą zdobycz w pysk. Była tak dumna z tego, że koniecznie będzie musiała pokazać rodzicom, czego już się nauczyła.
***
Minął już dzień po nocnym czuwaniu jej mistrza, przez co przyszykowała się na kolejny dzień treningu. Miała nadzieję, że przerobią pływanie, które im zostało z poprzedniego dnia, bo postanowili sobie zająć miejsca w legowiskach nisz iść dalej z tematem. Czekała na czekoladowego przy wyjściu z obozu, myjąc sobie łapę. Była podekscytowana, bardzo jej się spodobał trening z Kolczastym Kasztanem. Jej zdaniem był super mistrzem.
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Nocne czuwanie okazało się nie być tak straszne, jak je malowali - owszem, z rana był mocno zmęczony i musiał uciąć sobie drzemkę, nie wydarzyło się jednak nic nadzwyczajnego, co mogłoby spowodować jakieś problemy. Następnego poranka pojawił się więc przy wyjściu z obozu będąc w pełni sił. Uśmiechnął się do Miodowej Łapy widząc, że ta już tam czeka, i kiwnął jej głową na powitanie. Wątpliwości co do własnych kompetencji co prawda nie zniknęły całkowicie, ich ostatni trening jednak upłynął mu na tyle miło, że do kolejnych spotkań był nastawiony znacznie pozytywniej. No, a poza tym zdążył bardzo polubić swoją terminatorkę. – Dzień dobry! Wyspana, najedzona? – spytał na wstępie, bo nie będzie przecież ciągać na trening kotki, jeśli nie była w pełni sił. – Jeśli tak, pomyślałem sobie, że dzisiaj możemy pójść popływać. Tak do kompletu z łowieniem ryb.
Mieli zamiar robić to poprzednim razem, była to więc pierwsza rzecz, jaka przyszła do głowy Kasztanowi, kiedy zastanawiał się, co dziś przerabiać. Nic się chyba nie stanie, jeśli Kodeks i resztę ważnej teorii zaczną omawiać dopiero w kolejnych dniach.
Chuda, drobna biała kotka z niebieskimi plamkami na czubku głowy o żółtych oczach.
Mała kruszynka jest ciekawa oraz lekkomyślna, bowiem wejdzie nawet do paszczy lisa, aby ją zbadać. Nie jeden raz rodzice musieli ją wyciągnąć z miejsca, gdzie nie powinna być. Nie posiada w sobie, przynajmniej nie jeszcze, chęci do denerwowania innych, jednak potrafi być upierdliwa, bo często podczas rozmowy bądź tłumaczenia, jak ono zajmie za dużo czasu, przestaje w ogóle pojmować, co się do niej mówi. Wobec wszystkich jest energiczna i przyjazna, nawet by się z nieznajomym przeszła, dla niej żaden to problem!
Klon [KC]
Była ciekawa, jak mu poszło na nocnym czuwaniu, miała zamiar się o to spytać, bo, cóż, jej mistrz na pewno miał jakąś opinię wobec tego. Kto wie, może miał nawet jakąś historię do odpowiedzenia, czegoś, co się wydarzyło. Powitała czekoladowego z uśmiechem od ucha do ucha, była gotowa na wszystko! Mogliby nawet przerobić i pływanie i polowanie, tak, jak mówiła mu parę dni temu.
— Hej, hej Kolczasty Kasztanie~ — mruknęła w jego kierunku. — Jestem wyspana i mam brzuszek pełny! O to się nie martw — zapewniła mu, po czym ruszyła lekko ogonkiem i przechyliła główkę. — Och, mogę mówić ci Kasztan? Bo imię takie ładne, co nie, ale aby cały czas tak powtarzać to trochę ciężko mi! — Mruknęła. Och, jakby się nie zgodził, to nic by się nie stało, ale jej byłoby wygodniej.
— Idziemy? — Spytała się kotecza, aż ją łapcie parzyły, aby rozpocząć trening, pierwszy dzień sprawił, że chciała więcej!
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
– Pewnie, zresztą, dalej nieco obco się czuję z nowym imieniem. Kasztan jest jak najbardziej w porządku – przytaknął. Nie robiło mu to większej różnicy, sam z kolei łapał się na tym, że wciąż często zdarzało mu myśleć o sobie z Łapą w imieniu. – A ty? Wolisz Kropla czy Miodowa Łapa? – Tak, możemy ruszać – stwierdził, skoro miał już pewność, że kotka była gotowa na trening. Musiała w końcu mieć siłę, pływanie trochę energii kosztuje! Wyszli razem z obozu, tym razem jednak nie kierując się w stronę Kociego Grzbietu, a prosto do Wilgotnych Skałek. Uznał je za dość dobre miejsce na lekcje pływania. – Będziemy pływać nieco dalej, niż przedwczoraj byliśmy, bo pływanie wśród podtopionych korzeni nie jest najprzyjemniejszym zajęciem. Łatwo się zaplątać i no, po prostu trochę nie ma to sensu.
Chuda, drobna biała kotka z niebieskimi plamkami na czubku głowy o żółtych oczach.
Mała kruszynka jest ciekawa oraz lekkomyślna, bowiem wejdzie nawet do paszczy lisa, aby ją zbadać. Nie jeden raz rodzice musieli ją wyciągnąć z miejsca, gdzie nie powinna być. Nie posiada w sobie, przynajmniej nie jeszcze, chęci do denerwowania innych, jednak potrafi być upierdliwa, bo często podczas rozmowy bądź tłumaczenia, jak ono zajmie za dużo czasu, przestaje w ogóle pojmować, co się do niej mówi. Wobec wszystkich jest energiczna i przyjazna, nawet by się z nieznajomym przeszła, dla niej żaden to problem!
Klon [KC]
Kiwnęła lekko głową na zgodę mistrza, aby nazwać go nieco krótszym imieniu, a on jeszcze na dodatek odbił piłkę w jej stronę. Przymrużyła lekko ślepia, zastanawiając się na parę odbić serca.
— Jak dla mnie, to Kropla wygodniej. Miodowa Łapa dla mnie brzmi zbyt poważnie, wiesz? — Dla niej brzmiało poważnie, bo było długie i oficjalne, wolała, aby do niej mówił, jak wszyscy to aż do teraz robili. Była do niego przyzwyczajona i przywiązana, nowe miano, choć podobało jej się, brzmiało jeszcze takie... Obce. Po prostu się do niego nie przyzwyczaiła.
Wyszła z obozu, dotrzymując kroku kocurze, wciąż szła skocznym krokiem, bo, cóż, do drugi raz co wychodziła i wciąż była pod wrażeniem.
— Och, myślałam, że idziemy w to samo miejsce. OJEJ, próbowałeś kiedyś łowić i pływać na raz? Musi to śmiesznie wyglądać, tak pływasz sobie, zanurzasz głowę pod wodę i SIUP! Wyskakujesz z wody z rybką w buzi, brzmi jak fajna sztuczka, co nie? — Mruknęła, bo nie chciało jej się iść w ciszy. W końcu doszli do miejsca, w którym miała się nauczyć pływać, a przynajmniej tak się jej to wydawało. — To... Tutaj? — Spytała, dla pewności.
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
– No i super, jesteśmy dogadani – stwierdził tylko, odnotowując sobie w głowie, jak na przyszłość będzie się do niej zwracać. Trochę głupio, że nie pomyślał by się o to spytać już na początku...no ale teraz nic z tym nie zrobi, może nie warto się zbyt przejmować. – Na pewno można próbować łowić na płyciznach, ale... w sumie to nie słyszałem, żeby ktokolwiek rzeczywiście tak robił, bo to raczej średnio skuteczna metoda. Pływając tym bardziej, zwłaszcza, że zanurzając głowę w wodzie możesz bardzo łatwo napić się wody nosem. A to nie jest przyjemne, uwierz mi na słowo – odkąd on sam napił się w ten sposób po raz pierwszy, jakoś tak bardziej uważał na to, żeby podczas pływania głowę trzymać nad wodą.
Dotarli nad Wilgotne Skałki, więc kiwnął jej głową na potwierdzenie, że to tutaj. – Dobrze, to teraz posłuchaj uważnie – zaczął. Rozejrzał się, gdzie robiło się głęboko najwolniej, a kiedy w końcu wypatrzył ten punkt, sam wszedł powoli do wody - jedynie na tyle, żeby woda ledwie sięgała mu do połowy łap. Ruchem ogona zachęcił terminatorkę, by do niego dołączyła. Ona również nie powinna mieć problemu ze staniem w tym miejscu. – Pływanie jest...bardzo podobne do chodzenia, tyle, że bez gruntu pod łapami. Robisz długie i powolne ruchy łapami, zupełnie jakbyś chodziła - i chciała sięgnąć jak najdalej. Rozszerzenie palców może być pomocne, no i będziesz miała dzięki temu lepsze tempo. Głowę koniecznie musisz trzymać nad taflą wody, żeby się nie podtopić, ogon na powierzchni, bo będzie ci pomagał sterować.
Odetchnął, zastanawiając się, czy na pewno niczego nie pominął. Nie, chyba nie, tak się mu przynajmniej wydawało. – Chcesz spróbować sama? W razie czego jestem tuż obok, będę cię asekurować, na wypadek, gdyby coś poszło nie tak – ale, na Gwiezdnych, oby nie było takiej potrzeby.
Chuda, drobna biała kotka z niebieskimi plamkami na czubku głowy o żółtych oczach.
Mała kruszynka jest ciekawa oraz lekkomyślna, bowiem wejdzie nawet do paszczy lisa, aby ją zbadać. Nie jeden raz rodzice musieli ją wyciągnąć z miejsca, gdzie nie powinna być. Nie posiada w sobie, przynajmniej nie jeszcze, chęci do denerwowania innych, jednak potrafi być upierdliwa, bo często podczas rozmowy bądź tłumaczenia, jak ono zajmie za dużo czasu, przestaje w ogóle pojmować, co się do niej mówi. Wobec wszystkich jest energiczna i przyjazna, nawet by się z nieznajomym przeszła, dla niej żaden to problem!
Klon [KC]
Kropla otwarła lekko pyszczek na słowa Kolczastego Kasztana, czyli w sumie nikt tak nie łowił... I na dodatek mogła mieć nieprzyjemną niespodziankę, jakby spróbowała tak złapać jakąś rybę! W takim razie młoda kotka ucieszyła się, że przynajmniej się spytała o to, zanim się rzuciła we wodę i spróbowała włożyć głowę pod wodę, to całe, że woda wejdzie jej do nosa, nie brzmiało najlepiej i nie chciała tego doświadczyć, skoro już tak jej powiedział. Raczej miała na tyle rozumu w głowie!
Kiwnęła lekko głową, gdy tej jej kazał uważnie się wsłuchiwać w jego słowa, rozglądnęła się po okolicy, zastanawiając się, czego szukał czekoladowy, aż ten nie podszedł do pewnego miejsca i wszedł do wody. Przekręciła lekko główkę, niepewna, gdy ten ją zachęcił do podejścia do niego, choć tam raczej nie było jak się utopić. Z niepewnymi kroczkami do niego podeszła, nie do końca była przekonana do wody przy łapach, gdy łowiła, było dobrze, bo tylko zanurzyła pazurek, a tu niestety woda prawie sięgała jej aż po brzuch, bo, cóż ukrywać - była niska.
— Um... Dobrze, zobaczę — mruknęła niepewnie, po czym zrobiła jeszcze kilka kroków dalej i - wciąż nie musiała pływać. Dopiero po przejściu jeszcze trochę odczuła, że mogła podnieść łapy i to, że pływała, było dla niej bardzo dziwne uczucie. Zaczęła robić te długie i powolne kroki we wodzie, aż w pewnym momencie zwątpiła sama w siebie i zaczęła robić szybkie, paniczne ruchy odczuwając, że lekko się toczy na bok. Zdołała się wtedy zatrzymać tylnymi łapami na jakimś kamieniu, który pozwalał jej się utrzymać na stabilnym lądzie. — Byłabym utonęła! Jakoś byłam coraz bardziej nachylona na jeden bok! — Naskarżyła mistrzowi. Chyba nie szło jej aż tak dobrze, co z rybkami.
Księżyce: 72 Mistrz: Oszroniony Patyk!! Płeć: kocur Matka: Śnieżny Płatek [NPC] Ojciec: Warczące Gardło [NPC] Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Wyczuł niepewność w głosie Kropli i chciał już zapewnić, że jeśli nie czuje się na tyle pewnie, mogą do nauki podejść wolniej, bardziej stopniowo. Ta jednak zaczęła sama z siebie wchodzić głębiej, ostatecznie więc nic nie powiedział. Zamiast tego szedł dalej za terminatorką, po pierwsze dlatego, żeby zgodnie z obietnicą znajdować się blisko, a po drugie - by w razie kłopotów nie doznać szoku termicznego, wskakując nagle do wody.
Nie spuszczał ze swojej terminatorki wzroku nawet na uderzenie serca, uważnie obserwując jej ruchy. Początkowo szło jej całkiem nieźle - dopóki zachowywała spokój. Problem pojawił się wtedy, kiedy zaczęła młócić łapami i wpadać w panikę, a on razem z nią. Odruchowo chciał ją złapać i podciągnąć na najbliższy kamień, zanim jednak zdążył to zrobić, ta złapała się sama. Mimo wszystko trzymał się tuż obok niej, gotowy posadzić ją własnym ciałem, jeśli przypadkiem się ześlizgnie. – Przepraszam, zapomniałem cię ostrzec, że prąd rzeki będzie trochę spychał cię na bok – położył uszy ciasno wzdłuż czaszki. Tak, to była w zupełności wina jego własnej głupoty. Powoli ulatywał z niego entuzjazm, z jakim wyszedł dziś z Miodową Łapą z obozu, mimo, że na dobrą sprawę nic się nie stało. – Więc, uh...gdybyś na przykład chciała przepłynąć prosto na drugą stronę rzeki, musiałabyś płynąć nieco pod skos...z prądem nie da się walczyć, tak samo jak z wodą. Do nich trzeba się dostosować, dlatego najważniejsze w pływaniu jest zachowanie spokoju, nieważne co by się działo...panika jest w tym wypadku twoim największym wrogiem.
Wypuścił powietrze nosem, spoglądając na biało-niebieską kotkę nieco żałośnie. – Dalej masz ochotę próbować, czy wolałabyś wrócić na ląd...?