Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Lodowa Łapa przyjął tą informację z zaskakującym dla Kasztana spokojem. Wojownik nie do końca był pewny, jakiej reakcji oczekiwał, ale na pewno nie było to to. Sopel ewidentnie był zaskoczony, fakt, kocur zauważył to od razu, kiedy w końcu spojrzał mu w pysk. Nie dostrzegł jednak ani trochę złości, jakiegoś rozczarowania..? Dość szybko, przynajmniej według Kolczastego Kasztana, zdołał się z tym po prostu pogodzić. Oboje wiemy jaka jest Śnieżny Płatek. Więc terminator już wcześniej nie miał najlepszej opinii o matce...nic dziwnego, biorąc pod uwagę jego wiek i to, co im wmawiała. Nie dodał jednak nic więcej. Nie, żeby planował samemu nastawiać dzieci przeciwko matce, jak bardzo absurdalnych rzeczy by nie mówiła. – Uh...nie sądzę, żeby to było możliwe. W sensie! Wierzę w Gwiezdnych, ale wydaje mi się, że nie mają w ogóle kontroli nad takimi rzeczami – o ile w ogóle mieli jakąkolwiek nad tym, co działo się na dole...czy gdyby tak było, ginęłoby tyle kotów? Nie, żeby zarzucał im jakieś okrucieństwo, po prostu...najwyraźniej nie mogli wpływać na życie kotów tak bardzo, jak był o tym przekonany za dzieciaka. – Ale nie mam pojęcia kto może być twoim ojcem...myślę, że równie dobrze może to być ktoś spoza klanu – choć to nie wydawało się wojownikowi być w stylu Śnieżnego Płatka. Jednocześnie jednak kto w Klanie Rzeki mógłby nim być? Nie zauważył, by Śnieżny Płatek zbliżyła się szczególnie mocno do któregoś z kocurów, nie sądził też, by ktokolwiek w klanie zgodził się na taki układ. – Masz jeszcze siedmioro starszego rodzeństwa. Czwórkę znam tylko z imion, bo zniknęli z klanu zanim się urodziłem. Pozostała trójka to właśnie Słona Łapa, Królicza Łapa, który niedawno zaginął, i Blada Łapa...jego też nie ma już w klanie.
I o którym niekoniecznie miał ochotę teraz (jak i zasadniczo kiedykolwiek indziej) rozprawiać. Chyba, że Sopel by na to naciskał. Nie mieli jednak też za bardzo czasu, bo zastępca najpewniej za moment się zjawi...o to również powinien się dopytać. – Aah...i jeśli nie chcesz być egzaminowany dzisiaj, mogę poprosić Nocny Szkwał o inny termin – przeprosi i jakoś się wytłumaczy z niepotrzebnego zawracania mu głowy.
Czarno-biały dość wysoki, szczupły, ale nie za chudy kocur. Na pysku szeroka strzałka i żółte oczy. Biała kryza, brzuch, skarpetki i koniec ogona. Różowy nos. Układ znaczeń na jego ciele jest prawie symetryczny
Ambitny na swój sposób, a jednocześnie nieco leniwy i lekko zakompleksiony. Aktualnie przeżywa burzę hormonalną. Ma tendencje do zazdroszczenia innym różnych rzeczy i wdawania się w rywalizację. Poza tym całkiem przyjazny, z poczuciem humoru. Wraz z wiekiem osłabia się jego przywiązanie do matki.
Zdziwiło go trochę, że Kolczasty Kasztan nie doceniał siły Gwiezdnego Klanu... choć już mniej niż zdziwiłoby go to kilka księżyców temu, gdy był jeszcze małym kociakiem, który jedyne czego się nasłuchał, to tego co opowiadała mu Śnieżny Płatek. Poczuł się lekko rozczarowany, choć właściwie sam nie wiedział jak podejść do tego, co mu mówił mentor. Myśl o tym, że może jednak on posiada ojca, którego nie zna, wydała mu się w tym wszystkim najdziwniejsza. A co jeśli, podobnie jak w przypadku starszego rodzeństwa, codziennie mija go w obozie i nie ma pojęcia o tym, że to jest on?!
Trzepnął ogonem o ziemię, czując teraz już niewiele. Imiona pozostałych braci i sióstr nic mu nie mówiły. Zupełnie jakby tak ważna wiadomość właściwie nic nie zmieniała w jego życiu... Chociaż nie, jedno zmieniała. Lodowa Łapa spojrzał uważnie na Kasztana, tym razem ze świadomością, że są braćmi. Jakoś poczuł, że coś ich łączy, jakieś może poczucie bycia skrzywdzonym przez matkę? Nie wydawała się być zła, ale jej wybory życiowe pokomplikowały im trochę życie... Teraz mógł pogadać zupełnie otwarcie z kimś, kto również miał z tym problem. Do swego miotowego rodzeństwa już nie miał tyle otwartości, być może przez rywalizację o uznanie Śnieżnego Płatka. Na pewno.
Zupełnie zapomniał o czekającym go egzaminie. Na wzmiankę o możliwości odwołania go uniósł nieco pysk do góry. Miał trochę większy mętlik w głowie, to wszystko... A teraz tym bardziej chciał iść do przodu po awans na wojownika, żeby nie być tak uzależnionym od matki. Miał też inne powody, więc potrząsnął głową. - Nie.. Życie nie jest łatwe, nie wiadomo w jakim stanie mentalnym będę prowadzić prawdziwą walkę, po jakich wydarzeniach. Chcę już to mieć za sobą. - Powiedział, czując, że przyda mu się odreagować napięcie, które pojawiło się w jego ciele. Jak się nie uda to trudno, ale przynajmniej spróbuje ociągnąć to o czym marzył.
I can't say it's gonna get easier Every day fighting to keep hope alive(keep your head up my child) Through it all, you're never gonna walkalone I'll take every step, every fall by your side(keep your head up my child)
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Lodowa Łapa nie dodał nic więcej...co, szczerze mówiąc, zupełnie nie zaskoczyło Kasztana. Bądź co bądź, było to dość szokujące odkrycie, nawet, jeśli terminator zdawał się przyjąć je dość spokojnie. Chyba, że jeszcze nie zdołało to wszystko dotrzeć do niego w pełni. Czekoladowy wojownik również niczego nie dodał. Nie, żeby nie było o czym rozmawiać...ale do tego wróci się kiedyś, na spokojnie. Może w bardziej dogodnym czasie, niż teraz. Czy Kasztanowi było chociaż lżej na sercu? W znacznej mierze tak, choć dalej bardzo wyraźnie czuł wyrzuty sumienia.
Odpowiedź na pytanie również nie okazała się być szokująca. Terminator miał rację, powinien być przygotowany do walki niezależnie od dnia czy godziny. Nie zmieniało to faktu, że gdyby tylko zechciał, nie miałby problemu jakoś się wytłumaczyć przed Nocnym Szkwałem, ale najwyraźniej nie było nad czym się zastanawiać; Sopel wyraził się dostatecznie jasno, że nie chce niczego zmieniać, a starszy kocur nie zamierzał go do niczego innego przekonywać. Skinął głową, potwierdzając, że rozumie. – Wierzę, że sobie poradzisz. Nocny Szkwał najpewniej lada moment się zjawi – wciąż było wcześnie, a srebrny zastępca zdawał się być punktualnym kotem - zresztą, z jakiegoś powodu został wybrany przez Łabędzią Gwiazdę. W najgorszym wypadku chwilkę poczekają, jeśli po drodze zatrzymały go pilniejsze obowiązki.
Czarno-biały dość wysoki, szczupły, ale nie za chudy kocur. Na pysku szeroka strzałka i żółte oczy. Biała kryza, brzuch, skarpetki i koniec ogona. Różowy nos. Układ znaczeń na jego ciele jest prawie symetryczny
Ambitny na swój sposób, a jednocześnie nieco leniwy i lekko zakompleksiony. Aktualnie przeżywa burzę hormonalną. Ma tendencje do zazdroszczenia innym różnych rzeczy i wdawania się w rywalizację. Poza tym całkiem przyjazny, z poczuciem humoru. Wraz z wiekiem osłabia się jego przywiązanie do matki.
Skinął głową i rozejrzał się w poszukiwaniu rzecznego zastępcy. Jednak siedzenie w milczeniu po takiej zaskakującej rozmowie wprawiało kocura w pewne zakłopotanie, więc długo tak nie wytrzymał. Myśli kłębiące się w jego głowie wkrótce ponownie skłoniły go do spojrzenia na... brata. - A jak ty sobie z tym radzisz? - Spytał cicho, mając na myśli zawirowania ze Śnieżnym Płatkiem. Nie wiedział czy Kasztan ma ochotę jeszcze coś od siebie dodawać i był też w każdej chwili przerwać rozmowę, jak tylko pojawi się Nocny Szkwał i poprosi ich o rozpoczęcie egzaminu. Jednak nigdy w życiu nie widział bliskiej relacji między mistrzem a swoją matką, więc chyba musiało mu być trochę ciężko. Mimo tego, że im mocno namieszała w życiu, a on już nie był w nią tak wpatrzony jak za kocięcych czasów, to wciąż była matka.
I can't say it's gonna get easier Every day fighting to keep hope alive(keep your head up my child) Through it all, you're never gonna walkalone I'll take every step, every fall by your side(keep your head up my child)
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Kolczasty Kasztan zgłosił gotowość do podjęcia przez Lodową Łapę egzaminu z walki. Zjawiłem się więc o umówionym czasie na Kocich Grzbietach, gdzie kocury już czekały. Przywitałem się kiwnięciem głowy i usiadłem.
- Zakładam, że teoria już jest opanowana i możemy od razu przejść do działania? - zapytałem. Może potrzebowali jeszcze chwilki, żeby sobie wszystko powtórzyć.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Pytanie zadane przez Sopla było dosyć... ciężkie, by odpowiedzieć na nie jednoznacznie. To, że ledwo co rozmawiał ze Śnieżnym Płatkiem jako osobą nie było szczególnie bolesne. Choć nie lubił w ten sposób o tym myśleć - bo przecież wina ciążyła na mordercach Soli - to miał z tyłu głowy myśl, że tata miał rację. I że gdyby nie nauki wpajane im od urodzenia, może Słona Łapa mogłaby się uratować. Nie wyobrażał sobie bycia blisko ze Śnieżnym Płatkiem. A jednak zdarzało mu się tęsknić za czasem, kiedy byli jeszcze rodziną w komplecie.
Ale radził sobie przecież, nie? Tak jak ze wszystkim innym. Wystarczyło mieć wystarczająco często zajęte łapy - a takie ponadprogramowe polowanie wszystkim wychodziło na dobre. Ostatecznie wzruszył delikatnie barkami, niepewny, jak odpowiedzieć. – Praktycznie nie rozmawiamy, nie więcej, niż dwójka wojowników, której zdarza się wyjść razem na patrol. Ale jest w porządku. Spędzam dużo czasu z Warczącym Gardłem, od czasu śmierci Soli jesteśmy ze sobą bardzo blisko – sytuacja Sopla różniła się o tyle, że ojca nie miał, a przynajmniej go nie znał. Miał jednak rodzeństwo w komplecie, a to też było cenne.
Dobrze, że terminator był gotowy przerwać w każdej chwili rozmowę, bowiem wraz ze słowami brązowego wojownika na horyzoncie pojawiła się sylwetka Nocnego Szkwału. Kasztan odwzajemnił gest zastępcy, kiedy ten podszedł bliżej, nie odpowiadając jednak na jego pytanie; odwrócił głowę w stronę Lodowej Łapy. Ostateczna odpowiedź zależy wyłącznie od niego.
Czarno-biały dość wysoki, szczupły, ale nie za chudy kocur. Na pysku szeroka strzałka i żółte oczy. Biała kryza, brzuch, skarpetki i koniec ogona. Różowy nos. Układ znaczeń na jego ciele jest prawie symetryczny
Ambitny na swój sposób, a jednocześnie nieco leniwy i lekko zakompleksiony. Aktualnie przeżywa burzę hormonalną. Ma tendencje do zazdroszczenia innym różnych rzeczy i wdawania się w rywalizację. Poza tym całkiem przyjazny, z poczuciem humoru. Wraz z wiekiem osłabia się jego przywiązanie do matki.
Pokiwał łbem ze zrozumieniem. Nie zdążył już zastanowić się nad dalszymi słowami, gdyż podszedł do nich zastępca. Może to i lepiej, gdyż nastrój rozmowy powoli zaczął mu doskwierać, wyzwalając różne głęboko zakopane odczucia. Łatwiej będzie bardziej ich nie odkopywać... Sopel skinął głową Nocnemu Szkwałowi i mimowolnie wstał, skupiając swoją uwagę na dość długich łapach stabilnie trzymających się ziemi. W tym momencie poczuł lekki stres.
Skoro Kasztan nie odpowiedział, lecz powędrował spojrzeniem ku niemu, Lodowa Łapa wyprostował się i utkwił spojrzenie pełne gotowości w zastępcy. - Tak jest - Odparł, po czym przez krótkie uderzenie serca zaczął zastanawiać się, kto powinien zacząć. W tym czasie obserwował, co zrobi jego mistrz. Zmieni pozycję, czy może nie ruszy się z miejsca? Pojawił się impuls, a terminator mu uległ, skacząc nagle w kierunku mistrza. Być może w ten sposób zyska nad nim przewagę i zdobędzie uznanie Szkwału? Nie miał pojęcia jak oficjalnie wyglądała procedura egzaminu, o ile jakaś w ogóle była! Pilnując własnej równowagi, starał się realistycznie zamarkować uderzenie pazurami (teraz schowanymi) w lewy bark mistrza.
Rolling 1d10+2: 9 +2 = 11
I can't say it's gonna get easier Every day fighting to keep hope alive(keep your head up my child) Through it all, you're never gonna walkalone I'll take every step, every fall by your side(keep your head up my child)
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Kolczasty Kasztan milczał, dając szansę na odpowiedź swojemu terminatorowi. Zrozumiałe, że towarzyszył mu stres, jak najbardziej. Mógł poprosić o jeszcze chwilę na przygotowanie, czy cokolwiek innego. Zdecydował się jednak rozpocząć procedurę od razu, celując prosto w swojego mistrza. Skwitowałem to jedynie krótkim uśmiechem i szybko przerwałem.
- Nie, nie. Doszło do nieporozumienia. Biorę winę na siebie, nie wyraziłem się jasno w tej kwestii, przyznaję. - mruknąłem, kierując wzrok prosto na syna Śnieżnego Płatka. - Nie będziesz walczył ze swoim mistrzem, zmierzysz się ze mną. - uśmiechnąłem się delikatnie. - Na terenach nie brakuje przeciwników słabszych od ciebie, takich, którzy nie będą stanowić dla ciebie wyzwania, pomimo braku doświadczenia, ale zdecydowanie więcej jest tych dużo większych i silniejszych. Chcę zobaczyć jak zamierzasz poradzić sobie w sytuacjach trudnych, stresowych, walcząc z dużo silniejszym i większym przeciwnikiem. Nie twierdzę, że Kolczasty Kasztan takim by nie był, ale oboje rozumiecie o co mi chodzi. Nie oczekuję, że mnie pokonasz, to nie jest warunek zaliczenia, żeby była jasność. No. Wszystkie chwyty dozwolone, pamiętaj że chodzi tutaj o twoje przetrwanie. - wytłumaczyłem dokładnie dlaczego zdecydowałem się przeprowadzić to tak, a nie inaczej. Nie twierdziłem, że Kolczasty Kasztan był wojownikiem słabym, skądże. Miałem jednak zdecydowanie więcej doświadczenia, byłem większy, silniejszy i dla młodego terminatora stanowiłem przeciwnika właściwie nie do pokonania. Zupełnie jak lis, czy średnich rozmiarów pies. Poza tym, byli to bracia. Nie chciałem o nic osądzać, ale chciałem uniknąć potencjalnego dawania forów, tylko po to, żeby test zaliczyć. Nie o to tutaj chodziło.
Nie czekając aż kocur będzie gotowy, pobiegłem za niego i zaatakowałem od tyłu, celując w jego szyję. Chciałem go za nią złapać tak, jak robią to lisy i psy. Często lubiły atakować z ukrycia i od tyłu, więc to też było coś, na co powinien zwracać uwagę.
Rolling 1d10+5: 3 +5 = 8
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Lodowa Łapa postanowił zaatakować od razu, nie czekając na dalsze słowa zastępcy. Wojownik instynkownie postanowił odbić w bok, licząc na to, że uniknie łapy terminatora na swoim barku.
Rolling 1d10+3: 4 +3 = 7
Niezależnie od tego, czy mu się udało, czy nie, odsunął się kawałek, zerkając w kierunku zastępcy. Trochę, a nawet bardziej niż trochę głupio. Niby tylko nieporozumienie, ale jednak...zastrzygł uszami i przysiadł na chłodnej ziemi, spoglądając na dwójkę kocurów przed sobą.
Pokiwał głową na słowa Nocnego Szkwału. Nie uznał ich w żadnym stopniu za podważanie jego własnych umiejętności (których zresztą nie uważał za powalające na kolana), niekwestionowane było, że zastępca miał znacznie większe doświadczenie, jak i nieco przewagi wielkości, no i, przede wszystkim, nie walczył regularnie z Soplem. Chociaż Kasztan nie planował dawać terminatorowi forów, to mimo wszystko walka z zastępcą, którego techniki nie miał okazji bliżej poznać będzie zdecydowanie mniej przewidywalna - a zarazem cięższa. Tak było po prostu rozsądniej, test miał być również - bądź nawet przede wszystkim - dowodem na to, że młody kocur będzie w stanie skutecznie się obronić. A takiej sytuacji nie sposób było przewidzieć. – Powodzenia – zdążył jeszcze rzucić w kierunku brata z delikatnym uśmiechem, nim Nocny Szkwał postanowił zaatakować. Czekoladowy wojownik natomiast odsunął się jeszcze kawałek, przysiadając i owijając łapy ogonem. Do niczego nie był aktualnie potrzebny, zamierzał jednak przyglądać się dwójce walczących.
Czarno-biały dość wysoki, szczupły, ale nie za chudy kocur. Na pysku szeroka strzałka i żółte oczy. Biała kryza, brzuch, skarpetki i koniec ogona. Różowy nos. Układ znaczeń na jego ciele jest prawie symetryczny
Ambitny na swój sposób, a jednocześnie nieco leniwy i lekko zakompleksiony. Aktualnie przeżywa burzę hormonalną. Ma tendencje do zazdroszczenia innym różnych rzeczy i wdawania się w rywalizację. Poza tym całkiem przyjazny, z poczuciem humoru. Wraz z wiekiem osłabia się jego przywiązanie do matki.
Był niemal pewny, że się uda. Satysfakcja wypełniła jego umysł, gdy nagle do jego uszu doszedł sprzeciw zastępcy! Widział, że Kasztan zrobił unik, a on powstrzymał się przed kolejnymi atakami, przenosząc spojrzenie na Nocny Szkwał. Czuł się trochę głupio, no i stracił taki cenny atak przez zaskoczenie! Mimo to wysłuchał wyjaśnień zastępcy, kiwając łbem ze zrozumieniem. Wizja walki z nim napełniła go kolejną falą adrenaliny. Walka z zastępcą to jest coś... Był nawet całkiem ciekawy, co z tego wyjdzie.
Kasztan odsunął się, życzył mu powodzenia, a Sopel dostrzegł nagły ruch zastępcy. Zaczął pierwszy i... chciał przebiec w miejsce, gdzie jego zasięg wzroku ledwo sięgał? Odruchowo kocur obrócił się w bok, chcąc lepiej widzieć skierowany ku niemu atak i zrobił duży skok mający za zadanie błyskawicznie zwiększyć odległość między nimi. Cokolwiek Noc planował, Sopel nie miał zamiaru sprawdzać, co to było. Dostrzegał siłę drzemiącą w ciele Szkwału, więc w swój unik z determinacją włożył jak najwięcej własnych sił!
Rolling 1d10+2: 7 +2 = 9
I can't say it's gonna get easier Every day fighting to keep hope alive(keep your head up my child) Through it all, you're never gonna walkalone I'll take every step, every fall by your side(keep your head up my child)
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Unik w tym przypadku był mądrym rozwiązaniem i przy okazji udanym. Lodowa Łapa skutecznie uniknął ataku z zaskoczenia, ale to nie oznaczało, że był to koniec testowania jego umiejętności. Nie chciałem jednak przegiąć, szczególnie na samym początku walki, więc jedynie spróbowałem powtórzyć atak, ponownie celując w jego szyję. Tym razem jednak odpuściłem sobie element zaskoczenia po prostu skacząc w jego kierunku.
Rolling 1d10+5: 1 +5 = 6
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Czarno-biały dość wysoki, szczupły, ale nie za chudy kocur. Na pysku szeroka strzałka i żółte oczy. Biała kryza, brzuch, skarpetki i koniec ogona. Różowy nos. Układ znaczeń na jego ciele jest prawie symetryczny
Ambitny na swój sposób, a jednocześnie nieco leniwy i lekko zakompleksiony. Aktualnie przeżywa burzę hormonalną. Ma tendencje do zazdroszczenia innym różnych rzeczy i wdawania się w rywalizację. Poza tym całkiem przyjazny, z poczuciem humoru. Wraz z wiekiem osłabia się jego przywiązanie do matki.
Udało mu się odskoczyć, ale już zastępca ponowił atak. Swoją drogą zaciekawiła go strategia obrana przez Nocny Szkwał. Nie miał jednak czasu nad tym się zastanawiać, a zamiast tego musiał przede wszystkim ulec swojej pamięci mięśniowej, która już trochę zdążyła mu się wyrobić podczas treningów. Tym razem przypuszczony na niego atak nie wydawał mu się mocno zagrażający, dlatego kocur odwinął się, unosząc łapę bliższą wojownikowi i celując w bok jego szyi, imitując podrapanie pazurami w czułe miejsce. Pozostałe łapy stabilnie utrzymywały go na ziemi... oby.
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Atak nie udał się do końca tak, jak planowałem. Owszem, udało mi się złapać go za szyję, ale nie tak mocno i łatwo było mu się z tego wyśliznąć. Terminator - na szczęście dla mnie, nie dla siebie - spróbował odpowiedzieć na atak atakiem, tylko że niekoniecznie poszło to po jego myśli. Nie udało mu się mnie trafić, a ja, widząc okazję, chciałem poprawić swój chwyt. Plan był prosty - złapać terminatora za szyję na tyle mocno, by miał problem ze swobodnym poruszaniem się. Chciałem sprawdzić, jak zareaguje na taką sytuację. Psy i lisy często atakowały w ten sposób.
Rolling 1d10+5: 4 +5 = 9
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Czarno-biały dość wysoki, szczupły, ale nie za chudy kocur. Na pysku szeroka strzałka i żółte oczy. Biała kryza, brzuch, skarpetki i koniec ogona. Różowy nos. Układ znaczeń na jego ciele jest prawie symetryczny
Ambitny na swój sposób, a jednocześnie nieco leniwy i lekko zakompleksiony. Aktualnie przeżywa burzę hormonalną. Ma tendencje do zazdroszczenia innym różnych rzeczy i wdawania się w rywalizację. Poza tym całkiem przyjazny, z poczuciem humoru. Wraz z wiekiem osłabia się jego przywiązanie do matki.
Nocny Szkwał chyba był bardzo zdeterminowany, żeby złapać go za szyję. Sopel znów musiał uskakiwać, gdyż pysk zastępcy niepokojąco sprawnie zbliżał się do jego szyi. Czując kolejny skok adrenaliny, wykorzystał go, by równie sprawnie jak za pierwszym razem uniknąć ataku. Zamierzał uskoczyć jak najdalej, by kupić sobie trochę czasu na kolejny manewr. Nocny nie był łatwym przeciwnikiem i to się czuło, ale Sopel był mocno nastawiony na zdanie egzaminu, więc przykładał się do walki. Zresztą wpadnięcie w takie doświadczone zęby raczej nie byłoby niczym przyjemnym.
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100
Mistrz: Łabędzia Gwiazda
Płeć: Kocur
Matka: Księżycowe Jezioro
Ojciec: Skrzące Słowo
Partner: Przepiórcza Pieśń
Życia: 9
Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Znów nie poszło do końca po mojej myśli, ale nie mogłem powiedzieć, żeby kocurowi poszło dużo lepiej. Owszem, zdołał utrudnić mi atak, przez co nie złapałem go tak mocno jak chciałem, ale udało mi się go pochwycić w zęby. Teraz plan był prosty, choć bardziej bym wymysłem mojej wyobraźni, niż rzeczywiście przygotowaniem przed starciem z psem. Jakiś samotnik mógł z tego skorzystać, tak jakby się nad tym zastanowić.
Trzymają kocura za szyję spróbowałem zacisnąć zęby nieco mocniej i powalić go na ziemię, ciągnąc go w dół. Byłem ciekawy jak na to zareaguje. O ile, rzecz jasna, nie wyrwie się z uścisku, nim zdążę cokolwiek zrobić.
Rolling 1d10+5: 4 +5 = 9
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku