Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Tak jak Topola zadecydowała, tak zrobili. Kasztanowi osobiście nie robiło to większej różnicy. Nie miał żadnego pilnego zajęcia, wiedział też już, od czego mniej więcej chciałby zacząć, był więc nawet spokojny - może nie całkowicie, ale zdecydowanie spokojniejszy niż w przypadku Kropli i Sopla. Wyszli razem z obozu, a wojownik poprowadził terminatorkę w stronę Rzecznego miejsca treningów. – Przed sobą możesz zobaczyć Koci Grzbiet. Tutaj będziemy przychodzić na większość treningów, jednak póki co chciałbym, żebyśmy spotykali się przy wyjściu z obozu. Konkretną porę ustalimy później, ponieważ muszę jeszcze porozmawiać o tym z Lodową Łapą, dobrze? – nie był jeszcze pewien, czy ustalić z terminatorami różne pory dnia, czy spotykać się z nimi co drugi dzień. Poza treningami miał w końcu również inne obowiązki, a nie chciał musieć spieszyć się z treningiem któregokolwiek. – Tak jak najpewniej Nocny Szkwał już ci mówił, terminatorzy nie mogą opuszczać obozu bez towarzystwa wojownika, dopóki nie zaliczą egzaminu z walki. Kiedy już będziesz go miała za sobą, zaczniemy spotykać się bezpośrednio na Kocim Grzbiecie.
Zatrzymał się przed pagórkiem, nie zamierzając na niego wchodzić. Miał pewną sugestię odnośnie dzisiejszego dnia, i o ile Topolowa Łapa nie stwierdzi, że nie ma dziś na to ochoty, wspinanie się na górę niepotrzebnie nadłożyłoby drogi. – Ale przechodząc do sedna. Jedyne, czego od ciebie oczekuję to szczerości. Odnośnie twoich oczekiwań, problemów czy niejasności związanych z treningiem. Jeśli nie masz ochoty uczyć się czegoś w danej chwili, mów śmiało. Jeśli cokolwiek jest dla ciebie niezrozumiałe, również nie bój się pytać – kto pyta, nie błądzi, a żadne pytanie nie było w oczach Kasztana głupie czy niepotrzebne. – Czy miałaś może nauki?
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Podążyła za wojownikiem tuż po ceremonii, a wyraz jej pyska mógłby sugerować, że nawet rozpoczęcie treningu od zaraz jest jej obojętne - w środku jednak skakała z podekscytowania, a błękitne oczy wchłaniały nowe widoki, gdy tylko z Kolczastym Kasztanem wyszli poza obóz. Świat na zewnątrz był zdecydowanie... inny, rozległy, a dźwięki też były przeróżne; ćwierkające ptaki przelatywały nad ich głowami, wyczekując nadejścia Pory Nowych Liści. Topola zastrzygnęła uchem, nosem wciągając harmonię nowych zapachów, którymi napełniły się jej nozdrza.
- Tak, oczywiście. - odpowiedziała spokojnym głosem w stronę mistrza, wzrokiem wracając do jego sylwetki. Skinęła głową; przy wyjściu z obozu, jeszcze ustalą, o jakiej porze... Tak, to było proste do zrozumienia, a córka zastępcy nie miała żadnych dodatkowych pytań dotyczących tego tematu. - Mhm, tak. Obiecuję przestrzegać tej zasady. - dodała. Nie zamierzała sprawiać Kasztanowi żadnych problemów; zarówno dlatego, że była dobrze wychowana, jak i... cóż, po prostu nie chciała problemów i ewentualnej opóźnionej ceremonii.
Przystanęła obok mistrza, gdy ten zatrzymał się przed pagórkiem i uniosła głowę, spoglądając na syna Śnieżnego Płatka, gdy ten ponownie zaczął mówić.
- ...Dobrze. Dziękuję. - Topola przez moment milczała, mieląc w głowie słowa czekoladowego kocura. To było... miłe, wiedzieć, że nie musiała bać się pytać, czy też popełniać ewentualnych błędów. Może i nie była tak niepewna i strachliwa jak Jabłonka, ale wciąż było miło słyszeć takie zapewnienie. To dobrze... będzie dobrze, na pewno. - Miałam mieć, z Mroźną Mżawką... Ale zachorowałam w tym czasie i spędziłam te księżyce w Królikarni, więc... mogę nie wiedzieć za dużo. - przyznała się od razu. Była podekscytowana na wizję nauk z Mżawką, ale wtedy znikąd nadeszła choroba, kaszel i smarkanie w mech, które uniemożliwiło jej przeżycie nauk tak, jak powinna. Miała tylko nadzieję, że Mżawka nie miała o to do niej pretensji... będzie musiała porozmawiać ze starszą siostrą, kiedy będzie miała na to szansę.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Wojownik nie uznał wyrazu pyska za jakąś niechęć czy chociaż obojętność ze strony terminatorki...sama zaproponowała wyjście na trening od razu po ceremonii, a słowa miały większe znaczenie, prawda? On sam również nie należał do najbardziej ekspresywnych kotów na klanowych terenach, także nie widział konieczności zwracania na to teraz uwagi. Jeśli dojdą do tego jeszcze inne sygnały – wtedy pewnie tak. Ale póki co zdawało się być w porządku. – To nic. Mamy dużo czasu, wszystkiego się dowiesz. Mam nadzieję, że już wszystko w porządku? – poruszył delikatnie ogonem. Miał wrażenie, że nauki w praktyce miały tendencję do nieodbywania się wcale, mimo ich planowania. Chyba żaden z jego terminatorów nie miał nauk, on sam z Cisem...też niewiele zrobił. – No dobrze, w takim razie...co powiedziałabyś na połowienie dzisiaj ryb? – przechylił głowę na bok, zerkając na terminatorkę. – Jeśli wolałabyś zacząć od czegoś innego, to bez problemu.
Pora Nowych Liści zbliżała się nieubłaganie, co zresztą widać było w zmieniającej się pogodzie - a wraz z nią, zbliżał się również klanowy połów. Kasztan nie wiedział, czy kotka planowała brać w nim udział, niezależnie od tego...fajnie, jakby miała taką możliwość, po prostu.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Mięśnie Topoli lekko rozluźniły się, gdy Kolczasty Kasztan uznał, że nic nie szkodzi, że jej nauki się nie odbyły - oczywiście, wyglądał na porządnego kota, sama wierzyła w jego słowa związane z tym, żeby nie bała się pytać, ani że nie jest to złą rzeczą, gdyby czegoś nie wiedziała. Być może była to presja, którą sama na siebie nakładała, ze względu na bycie córką zastępcy, tudzież prawdopodobnego przyszłego przywódcy Klanu Rzeki? Potrząsnęła głową; nie było co się teraz tym przejmować. Skończy trening, a czekoladowy kocur na pewno jej w tym porządnie pomoże.
- Tak, tak. Czuję się o wiele lepiej, dziękuję. - skinęła głową, odpowiadając na pytanie syna Śnieżnego Płatka. Chorowała, to prawda, ale teraz oprócz pojedynczych, raz na parę godzin kichnięć lub pociągnięć nosa, czuła się idealnie, sama zresztą zadecydowała, by wyszli na trening tuż po zakończeniu się ceremonii. Była córką zastępcy, potomkinią Skrzą- okej, tego może lepiej nie jest wspominać publicznie...
Zastrzygła uchem na słowa Kasztana - łowienie ryb... brzmiało dobrze. Bardzo dobrze, jak i też interesująco - słyszała o konkursie w łowieniu ryb, które nadejdzie wraz z Porą Nowych Liści, dlatego też Kolczasty Kasztan nie musiał długo czekać na odpowiedź.
- Bardzo chętnie! Ryby będą w porządku, podoba mi się ten pomysł. - odpowiedź na to pytanie mistrza wypowiedziała już z większym entuzjazmem, a jej puszysty ogon poruszył się za nią w zaintrygowaniu. Tak, chciała nauczyć się łowić ryby; z pewnością Jesion też będzie już to potrafił, gdy przyjdzie czas na zawody... i nie narzekałaby, gdyby mogła uczestniczyć w nich razem z nim i konkurować przeciwko sobie, kto złapie najwięcej, czy też największą rybę, co by nakarmiła cały Klan! Okej, może nie jest to możliwe, ale mimo wszystko... nie mogła przepuścić okazji, by spędzić z ulubionym bratem jak najwięcej czasu, zwłaszcza, póki są terminatorami, później zaczną się treningi prowadzone przez nich samych... i tylko Gwiezdni wiedzą, jak to będzie z wolnym czasem.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
– Bardzo mnie to cieszy – uśmiechnął się do niej delikatnie. – Ale gdybyś poczuła, że coś cię jednak znów bierze, daj znać. Można sobie zaszkodzić przysłowiowym rzucaniem się od razu na głęboką wodę.
Nie był medykiem, ale tyle był w stanie stwierdzić...najkorzystniej było zupełnie się doleczyć, przed, na przykład, rzucaniem się do wody w znaczeniu dosłownym.
Ucieszył go nieco bardziej widoczny entuzjazm terminatorki, a jednocześnie pozbawił złudzeń, jakoby coś było jednak nie w porządku. – Łowienie ryb wymaga głównie cierpliwości. Siadasz nad brzegiem i w zależności od preferencji, wkładasz do wody palec bądź końcówkę ogona. Musisz pozostawać w bezruchu i pilnować, by nie rzucać cienia na taflę wody. Wtedy...pozostaje ci tylko czekać. Prędzej czy później jakaś rybka powinna pomylić cię z jedzeniem i skubnąć, wtedy siup! szybkim ruchem łapy wyrzucasz ją na brzeg i tam dobijasz – wyjaśnił. Obiektywnie przyjemne zajęcie, o ile komuś nie brakowało cierpliwości...a Kasztan raczej nie miał z tym problemu. Bardzo wręcz lubił łowienie ryb.
Po chwili spaceru terminatorka może wreszcie dostrzec cel ich drogi; na horyzoncie, tuż przed ich oczami płynie rzeka. Bezpośrednio przed nimi znajdują się Zatopione Korzenie, dokładniej mówiąc. To samo miejsce, w którym na pierwszy trening przyszedł z Kroplą, bardzo przyjemne do nauki łowienia... chciałby wiedzieć, gdzie podziewała się teraz biała wojowniczka.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Pokiwała entuzjastycznie głową na znak, że zdecydowanie odezwie się, gdyby choroba miała nawrócić i dalej uprzykrzać jej życie. Miała wielką nadzieję jednak, że było to przejściowe, a z nadciągającą Porą Nowych Liści szansa na ponowne zachorowanie zdecydowanie się zmniejszy...
Tłumaczenia teorii połowu ryb słuchała z uwagą, na chwilę nawet porzucając ideę rozglądania się wokół i zapamiętywania otoczenia na rzecz zapamiętania jak największej ilości szczegółów powiązanych z umiejętnością unikalną dla Rzeczniaków. Czy inne Klany również miały coś, co je wyróżniało? Słyszałą o tym, że Klan Wichru nierzadko kojarzony był z zającami, królikami - czy oni też mieli specjalną, hm, metodę polowania na te stworzenia? Eh, pewnie nie... Nie bez powodu dla Klanu Rzeki znalazło się obraźliwe stwierdzenie "rybiego pyska".
Łowienie ryb wymagało cierpliwości - czegoś, czego Topolowej Łapie zdecydowanie nie brakowało. A sam proces połowu brzmiał... dosyć relaksująco. Zdecydowanie łatwiej, niż córka Przepiórczej Pieśni mogłaby się spodziewać; zastrzygła uchem, spoglądając na mistrza, kiwając głową. Pierwsza z nauk treningu przyjęta, ułożona w jednej z wielu szuflad w jej umyśle.
- Brzmi fajnie. Na pewno mi się spodoba. - powiedziała wprost, czując się przy czekoladowym kocurze coraz bardziej komfortowo, im dłużej szedł trening. Nawet, jeśli zaczął się dopiero chwilę temu; pointka była prostym kotem, niekonfliktowym, to też i trening bardzo szybko przypadł jej do gustu, w pierwszych chwilach jego odbywania się. - Jaka byłą pierwsza ryba, jaką złowiłeś? - zapytała za moment, gdy ich oczom ukazała się ich destynacja, a dokładniej przy rzece, na brzegu której córka Nocnego Szkwału odbędzie swój pierwszy sprawdzian jako prawdziwa Rzeczniaczka.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Musiał się chwilę zastanowić, nim odpowiedział na pytanie Topoli. W końcu jednak odnalazł to, czego szukał, gdzieś w zakątkach pamięci...a przynajmniej miał nadzieję, że dobrze pamiętał. Trochę już czasu minęło... – Kiełb, jeżeli mnie pamięć nie myli. Niewielka ryba, jeśli nie miałaś jeszcze okazji jej jeść, nic szczególnie popisowego – może terminatorce bardziej się poszczęści przy pierwszej zdobyczy, w może i nie; w każdym razie już za chwilę będą mieli okazję się o tym przekonać, albowiem dotarli nad sam brzeg rzeki. – Dotarliśmy do Zatopionych Korzeni. To bardzo przyjemne miejsce do łowienia, ponieważ możesz wygodnie się na nich usadowić, a ryby chętnie się między nimi ukrywają – przysiadł nieopodal brzegu, kiwając ogonem na zachętę, by ta znalazła sobie komfortowe miejsce. Sam zachował jednak bezpieczną odległość od wody; nie chciał rzucać cienia i potencjalnie odstraszać ryb terminatorce. – To co, chciałabyś spróbować?
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Zastrzygła uchem. Nie kojarzyła, jak mogła wyglądać ryba nazwana kiełbem, lub być może przegapiła ją kiedyś na stosie, nie skupiając się kompletnie na nazwach, jakie mogły nosić. Może następnym razem powinna bardziej się im przyjrzeć... Hmm. Mimo wszystko, nie uznała, by złowienie kiełba było czymś mało popisowym. To wciąż ryba. A rybami Klan Rzeki szczyci się od księżycy, nie?
Błękitne oczy obserwowały ruch wody w rzece, delikatnie muskający brzeg, nad którym się znaleźli. Pierwszy połów... Topola nie mogła skłamać - była ciekawa tego, jak jej pójdzie. Jakie zdobycze będzie miała okazję zanieść z powrotem do obozu, z dumą wymalowaną na pysku. Może złowi coś dla mamy, albo dla taty, albo dla kogokolwiek z rodzeństwa, kogo pierwszego zobaczy w obozie, podrzucając im pod łapy świeżą rybę...
- Ładnie tu. - powiedziała krótko, a wydać by się nawet mogło, że mówi to tylko po to, żeby mówić. Nie, naprawdę jej się podobało... Była jednak niezbyt utalentowana w kwestii wypowiadania się w poetyckim, rozwiniętym tonie. - Tak. Chętnie, bardzo. - skinęła głową, a gest ten był o wiele bardziej entuzjastyczny, niż monotonność jej tonu. Ale naprawdę cieszyła się na naukę! Serio.
Może powinna popracować nad swoim tonem. Ale Kolczasty Kasztan jeszcze tego nie skomentował, więc może nie wychodziła na aż tak nieuprzejmą...? Ojej, teraz będzie miała zagwostkę.
Zachęcona przez mistrza, podeszła ostrożnie do wody i znalazła wygodne dla siebie miejsce, tam przysiadając - wyciszyła się, upewniając się, że nie rzuca cienia na wodę i pozostaje w bezruchu, po czym delikatnie wsunęła palec przedniej łapy pod taflę wody, który będzie służył za dzisiejszą przynętę. Teraz tylko czekać, aż skubnie...!
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
- To prawda - pokiwał głową. Widok rzeki zdążył mu już mocno spowszednieć na przestrzeni ostatniego obiegu pór, a jednak, zwracając na niego uwagę, nie można było odmówić mu uroku. - Będzie jeszcze ładniej, kiedy przyjdzie Pora Nowych Liści i wszystko nabierze kolorów.
Tej dość mocno wyczekiwał. Uważał ją za najprzyjemniejszą, ale i najpiękniejszą ze wszystkich pór. Lubił patrzeć, jak świat z dnia na dzień nabiera życia. - To co, spróbujesz złapać tak dwie, trzy sztuki? - zapytał na odchodne, nim zamilknął, by pozwolić skupić się terminatorce. Cały czas jednak przyglądał się jej poczynaniom, coby nie wymagały drobnej korekty.
No i wyruszyła - a raczej przysiadła do swoich pierwszych w życiu łowów. Łowów, które jak na razie zapowiadały się całkiem dobrze! Nie minęło dużo czasu, nim Topolowa Łapa poczuła lekkie skubnięcie w palec. Szczęka należała do srebrzystej ryby o stalowo-granatowym grzbiecie. Wprawiony w łowach rzeczniak rozpoznałby w niej karasia.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Zdecydowanie Porą Nowych Liści będzie jeszcze piękniej. Skinęła głową - może powinna zaproponować Jesionowi spacer po terenach, kiedy zostaną wojownikami, a pora ta będzie w pełni, ogrzewając ich futra i błogosławiąc kwitnące kwiaty swoim blaskiem, pobudzając je do życia. Zastrzygła uchem. Tylu rzeczy jeszcze w swoim życiu nie widziała... napawało ją to ekscytacją, buzującą w jej krwi.
- Trzy. W porządku. - skinęła głową, nim przysiadła do brzegu, rejestrując zadanie wydzielone jej przez mistrza. Trzy rybki, dwie byłyby może zbyt małą ilością, by mogłaby naprawdę przetestować swoje zdolności połowu ryb, dokładnie je wyszlifować... Tak, trzy było dobrą liczbą.
Na swoją pierwszą szansę nie musiała czekać długo - już po paru uderzeniach serca poczuć mogła skubnięcie w palec, informujące ją, że rzeczywiście, jakaś ryba złapała się na futrzastą przynętę. Jakie... intrygujące.
Pozostając w bezruchu, ciszy, skupieniu i nie rzucając cienia na wodę, by nie spłoszyć ryby, spróbowała zahaczyć pazurem o łuski karasia i zgrabnie wyciągnąć go na brzeg, gdzie prędko ukróciłaby jego cierpienia, zaliczając go jako swoją pierwszą zdobycz nauki połowu.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Topola z sukcesem zahaczyła pazurem o łuski ryby i wyciągnęła ją ponad taflę wody. Karaś jednak nie chciał poddać się tak łatwo! Szarpnął się raz, drugi, ostatecznie wyślizgując się z łapy rzeczniaczce, lecz na jego nieszczęście - zamiast do wody upadł na ziemię, gdzie terminatorka mogła prędko go dobić. Tak więc, mimo tej drobnej komplikacji, kotka będzie mogła pochwalić się rodzinie i znajomym, że jej pierwszą złowioną rybą był karaś. Mogła chwilę ponapawać się sukcesem, albo nie tracić na to czasu i od razu kontynuować łowy.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Źrenice córki Nocnego Szkwału rozszerzyły się w zaskoczeniu, gdy rybka szarpnęła się, desperacko próbując uciec z objęć jej pazurów. I choć wyślizgnęła się z jej łap... pointka prędko skorzystała z sytuacji, gdzie karaś nie trafił do wody, a na brzeg, umożliwiając jej szybkie dobicie swojej pierwszej zdobyczy. Uśmiechnęła się - łowienie ryb... Nie dziwiła się teraz, dlaczego koty Klanu Rzeki tak bardzo lubiły tę czynność. Delikatnie odłożyła złowionego karasia na obok.
Ponownie zanurzyła palec przedniej łapy pod taflę wody, siedząc w bezruchu i nie rzucając cienia na wodę. Siedziała w kompletnej ciszy, a niebieskie ślepia miała zmrużone, cały czas wpatrując się w wodę muskającą jej łapę, wyczekując kolejnej szansy na udany połów.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Topolowa Łapa nie musiała długo czekać na następną okazję; tym razem jednak nie była ona nawet w niewielkim stopniu tak okazała jak wcześniejszy karaś. Jej palec musnął naprawdę nieduży brązowy ciernik. Z całą pewnością nie przekraczał on nawet wielkości jej łapy.
Wysoka, górująca nad większością Rzeczniaków. Szeroka i osadzona na masywnych łapach, z mięśniami i o mocnej budowie.
Pokryta długim, białym futrem o maści czarny point; przyciemniony jest jej pysk; z czernią rozlewającą się po bokach oczu i policzkach, aż po uszy, wszystkie cztery łapy oraz ogon. Przygnębiającą czerń przecinają białe znaczenia: na środku pyska, gdzie przypominają szerszą klepsydrę, biel zaczyna się na czole, spływając pomiędzy oczami w niewiele węższą strugę i rozlewa się na mordce i brodzie, bielą obdarzone są też wszystkie cztery kończyny, gdzie jasny kolor zabarwia jej palce (aż po łokcie w przypadku przednich łap).
Pysk wiecznie neutralny, niewyrażający wiele — z osadzonymi na nim błękitnymi, jakoby wiecznie znużonymi oczami.
nieodczuwająca silniejszych emocji | obojętna, apatyczna | obowiązkowa | introwertyczka | skupiona na sobie i swoich celach
Karaś leżał już na brzegu, stając się jedną z trzech zdobyczy potrzebnych do zaliczenia praktycznej nauki połowu ryb...Zaczynało się dobrze, bardzo dobrze. Ale potrzebowała pozostać w skupieniu, nie mogła pozwolić sobie ani na uderzenie serca rozproszenia swojej uwagi. Teraz był czas łowienia ryb.
Siedziała w cichym bezruchu, z palcem łapy zanurzonym pod wodą... I ponownie coś chwyciło. I choć... zdecydowanie nie było porównywalne do poprzedniej zdobyczy, jaką był okazały karaś - nie zamierzała narzekać.
Upewniając się, że wciąż nie rzuca cienia na wodę, poruszyła prędko łapą, chcąc powtórzyć magiczny trik - pochwycić ciernika pazurami swojej łapy, wbijając je za rybie łuski, by umożliwić sobie wyciągnięcie ofiary na brzeg i prędkie ukrócenie jej ziemskich cierpień.
Księżyce: 72
Mistrz: Oszroniony Patyk!!
Płeć: kocur
Matka: Śnieżny Płatek [NPC]
Ojciec: Warczące Gardło [NPC]
Trwałe urazy: rozległa blizna na lewym poliku, blizna po ugryzieniu na szyi (ta druga calkowicie zakryta futrem)
sporych rozmiarów, o długim, czekoladowym futrze, białe skarpetki na przednich łapach oraz drobne plamki na piersi, pyszczku, brodzie, czole i nad nosem, prawe oko zielone, lewe - niebieskie
Cóż można było powiedzieć...poszło jak po maśle! Ciernik nie stawiał szczególnego oporu, a nawet gdyby chciał, mogłoby być ciężko z jego gabarytami. Terminatorka nie musiała nawet włożyć w wyciągnięcie go z wody wiele siły. Ot, wyjątkowo bezproblematyczna zdobycz.