okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Usiadła nad brzegiem Leśnej Sadzawki na chwilę, łapą przecierając mordkę z nadmiaru wody. Nie przeszkadzało jej bycie mokrą, szczególnie nie po tym, jak została przez własnego wuja umorusana ziemią na ceremonii; i słuchała, tak uważnie jak była w stanie, w pełni skupiając się na każdym słowie Sosnowego Szmeru.
Granice których nie należało przekraczać jak najbardziej były czymś logicznym i oczywistym, toteż na te słowa Sosny Pszczółka jedynie kiwnęła głową, a potem zaczęła zapamiętywać wymieniane przez mentorkę koty, marszcząc przy tym lekko brewki.
Ależ dziwaczne imiona. Piękne, ale dziwaczne i długie. - Och, czemu mają aż pięciu medyków? Klan Wichru chyba aż tylu nie ma, prawda?
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Pokręciła przecząco głową.
- Nie wiem Pszczółko, ale tak, nie mamy tylu - mruknęła. - Za to oni nie mają żadnego terminatora medyka. U nas, w Klanie Wichru jest nim Niezapomniana Łapa, medykiem twój wujek - Bryzgająca Fala. Zastępczynią jest Donośny Krzyk, a przywódcą, jak już wiesz - Roziskrzona Gwiazda - wolała na wszelki przypomnieć wszystkie imiona wichrowej władzy, szczególnie że Pszczółka wciąż była w tym wszystkim nowa i niezbyt obeznana. Sosna w czasie opowiadania o ich klanowe władzy rozpętała kołtun przy ogonie terminatorki.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
- No... w sumie chyba nie byłby im terminator potrzebny na ten moment, prawda? Skoro mają pięciu wyszkolonych medyków - odpowiedziała Pszczółka, chwilę nad tym myśląc. Pięć w pełni wyszkolonych, kompetentnych kotów w jednym legowisku, po co tutaj jakikolwiek kolejny uczeń? Gdyby było ich mniej, na przykład dwóch, to wtedy już terminator byłby na miejscu. Ale przy pięciu? Nie, chyba nie.
Pszczoła kiwnęła głową, rejestrując wymienione przez Sosnę imiona. Kojarzyła je wszystkie, na szczęście. - Byłaś kiedyś u medyka, z jakiegokolwiek powodu? - spytała.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Pokiwała głową. Ilość ich medyków była zatrważająca... Bo po co ich aż tylu? Chcieli brać udział w wojnie? Mieli dużo kotów do leczenia? Sosna nie zastanawiała się wcześniej nad tym aż tak bardzo.
- Tak i to kilka razy! - odpowiedziała zgodnie z prawdą. - Raz byłam chora, innym razem odwiedzałam po prostu Ziołowe Wzgórze, by podziękować za leczenie i rozmawiałam wtedy z Niezapomnianą Łapą... A raz byłam dłuższy czas po bliskim spotkaniu z jastrzębiem... - brrr, aż ją ciarki przeszły. Nigdy więcej. - Ale Fala mnie poskładał, więc wszystko jest dobrze! - uśmiechnęła się szeroko. Mieli bardzo dobrego medyka, nie musieli się o nic bać.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Pszczoła przekrzywiła głowę, przyglądając się pobieżnie Sosnowemu Szmerowi; mogła przysiąc, że widziała gdzieś na jej ciele bliznę, a teraz ta wspominała o ataku jastrzębia... ach, tak, owszem, była blizna. Na barku kotki. - Jeśli to cokolwiek zmienia, to uważam, że ta blizna wygląda tak, no... tak mocarnie. A z tego jastrzębia pewnie została tylko kupa pierza i nic więcej! - miała nadzieję, że to troszkę poprawi mistrzyni nastrój, bowiem wzmianka tego spotkania wyraźnie nie była dla Sosnowego Szmeru niczym miłym.
- Z całym szacunkiem do Bryzgającej Fali i Niezapomnianej Łapy, mam nadzieję, że nie będę musieć odwiedzać Ziołowego Wzgórza zbyt szybko. Strasznie intensywnie pachnie tam tymi wszystkimi roślinkami - odparła z uśmiechem. - Gdzie pójdziemy teraz, Sosenko?
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
- Mhm! Wędrujące Światłą i Donośny Krzyk zajęli się nim, gdy ja biegłam do obozu. Musieli mieć niedaleko patrol, jak tak szybko się zjawili na pomoc - powiedziała. - Widzisz Pszczółko, klan troszczy się o siebie, pomaga, to taka... Duża rodzina, nawet jeśli ktoś z kimś nie jest spokrewniony.
Zaśmiała się. - To prawda, a teraz... Pójdziemy wzdłuż granicy z Klanem Cienia do Czarnego Ogona, rzeki. Mamy dużo czasu, więc nie musimy się spieszyć.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Duża rodzina. Klan się o siebie troszczy. Ile z tego faktycznie było prawdą, a ile wynikało z zasad, które po prostu funkcjonowały w Klanach? Zasady mówiły o tym, że należy bronić swojego terytorium i innych członków Klanu. Każdy miał jakąś rolę. Ale czy faktycznie Klan był jedną, wielką rodziną, gdzie każdy kochał, szanował i troszczył się o każdego indywidualnego kota?
Pszczółka zacisnęła pysk w cienką linię, zamyślona. Nie odpowiedziała na to. Ona chyba... nie czuła się tutaj jak w wielkiej, szczęśliwej rodzinie, choćby bardzo chciała.
Ale Sosna była kotem który się troszczył, tak myślała Pszczółka, i to bardzo doceniała. Uśmiechnęła się znowu, kiwając mordką. - Tym razem ty powinnaś wejść do wody, żebyśmy miały pasujące mokre pyszczki! - zażartowała, wstając znad brzegu wody i podchodząc bliżej do Sosny.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Nie w każdym Klanie tak było, to pewne. Nie każdy w danym klanie był też kupką szczęścia, troskliwym, kochanym kotem. Zdarzały się mniej przyjazne typy...
Przekręciła głowę. W jej oczach pojawiło się chytre spojrzenie.
- Mówisz? - spytała z uśmiechem. Sosnowy Szmer wycofała się nieznacznie. Nic a nic nie powiedziała. A następnie ruszyła susami do Leśnej Sadzawki, ominęła Pszczółkę i wskoczyła do wody. Następnie wynurzyła się, śmiejąc wniebogłosy.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Gdyby Pszczółka była trochę innym typem kota, to pewnie po prostu popchnęłaby Sosnowy Szmer pyskiem do rzeki gdy tylko się przy niej znajdą; uśmiechnęła się szerzej na widok chytrej iskierki w oczach mistrzyni, co mogło tylko tą teorię potwierdzić. Oczywiście nigdy by tego nie zrobiła, nie tak na serio... a może jednak? - Mówię!
Nie spodziewała się, że Sosna postanowi wskoczyć do Leśnej Sadzawki tu i teraz, i to nie tylko zanurzyć się w niej mordką... nie, Sosna wskoczyła do wody cała. Pszczoła patrzyła na nią chwilę w szoku, z głupim uśmiechem na pyszczku i słysząc śmiech mistrzyni sama zaczęła się śmiać. Klan Wichru był miejscem wciąż nieco dziwnym, nieco obcym, ale cieszyła się, że Sosnowy Szmer została jej mistrzynią.
- Ale jak się przeziębisz to to nie będzie moja wina! Mówiłam mordkę, a nie- nie całą siebie! - zaśmiała się, znowu podchodząc bliżej brzegu Leśnej Sadzawki.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
- Trudno! - wyszła powoli z sadzawki, po czym zrobiła korkociąg, próbując otrzepać się z wody, której kropelki oczywiście trafiały w młodszą, rudą kotkę. Może tak się szybciej wysuszy... Nadmiar wody już straciła! Brr... Zimnej wody. - Haha! - Teraz obie były całe mokre! - Ru-ruszamy dalej? - zapytała przez śmiech.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Roześmiała się, zasłaniając mordkę łapą aby przypadkiem woda z której otrzepała się mistrzyni nie wpadła jej do oczu. No, tak, teraz definitywnie miały pasujące mokre pyszczki - i nie tylko pyszczki.
- Ruszajmy! A najlepiej gdzieś, gdzie jest dużo słońca, to może szybciej wyschniemy i zaoszczędzimy sobie wizyty w Ziołowym Wzgórzu! - zadeklarowała Pszczółka, obierając zupełnie losowy kierunek, mając nadzieję, że faktycznie droga którą szła kierowała się ku rzece o której mówiła Sosna. Albo, albo... może... - O, a może... może znajdziemy jakieś miejsce, gdzie jest ciepło i słonecznie i usiądziemy, poczekamy aż wyschniemy i w tym czasie, o, nie wiem. Porozmawiamy o innych rzeczach?
Lubiła wodę. Nie przeszkadzało jej bycie mokrą, ale może... nie do takiego stopnia.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Pokiwała głową. Hmm... Dużo słońca.
- Niestety byśmy musiały iść w drugą stronę... - zmarkotniała na moment, po czym uśmiechnęła się szeroko. - Ale nikt tego nam nie broni, na szczęście! Pójdziemy do Kamienistej Przełęczy. Możemy w drodze pogadać o reszcie klanów i rangach klanowych... Żeby to dokończyć chociaż. Dobrze? - spytała, i przygotowała się na wyruszenie na Kamienistą Przełęcz. Tam powinno być cieplej...
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Czy powiedziała coś... nie tak, zaproponowała coś głupiego? Tak myślała, patrząc na nieco zawiedziony wyraz pyska Sosny. Zaraz jednak szylkretka znowu się uśmiechnęła, zapewniła ją, że to wcale nie jest zbrodnia chcieć iść w innym kierunku, na co Pszczoła odetchnęła z ulgą i żwawym krokiem ruszyła za swoją mistrzynią, co kilka, kilkanaście kroków strzepując z łapy nadmiar wody.
- Są jeszcze Klany... Gromu i Rzeki, tak? - tak jej się wydawało, że dobrze pamięta nazewnictwo. Mogła przysiąc, że wujek Pajęczyna coś kiedyś wspominał na temat Klanu Gromu, ale nie pamiętała, co dokładnie.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Ruszyły powoli, nie spiesząc się. Sosna pokiwała twierdząco głową na pytanie swojej terminatorki.
- Tak, z czego tylko z Klanem Gromu nie graniczymy żadnymi ziemiami. Można ich widywać jedynie przy Czterech Dębach. Tam też będziesz mogła poznać ich zapach. Co do ich trójki klanowej... - rzekła. - Przywódczynią jest Tupocząca Gwiazda, zastępczynią Rześki Zmierzch, a co do kadry medycznej, medyczka jest Gwiezdny Nurt, za to terminatorką medyka - Krzewiasta Łapa - wymieniła. - Zaraz powinniśmy dojść do Samotnych Jodeł i bliżej granicy z Klanem Cienia jest stara Borsucza Nora. - poinformowała.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
- Spotkałaś kogoś z Klanu Gromu? Jacy są? - jeśli miała na to pytanie odpowiedź, oczywiście. Pszczoła zanotowała w głowie wymienione przez Sosnę imiona z wewnętrzną notatką, że Tupocząca Gwiazda to bardzo śmieszne, urocze imię. Ciekawe, jak brzmiało jej wojownicze imię. Właściwie... - Tak właściwie, Sosenko, to... dlaczego przywódcy są Gwiazdami? Chodzi o coś z tym... tym Gwiezdnym Klanem, prawda, on jest dla Klanów ważny?
Szły dalej, a Pszczółka zaczęła się zastanawiać, czy to dobry moment, aby poruszyć temat wiary. Jej matka wierzyła. Klan wierzył. Czy ona też wierzyła? Zapomniała o stresie związanym z ceremonią, rozluźniła się przy Sosnowym Szmerze i miała nadzieję, że nie spotka się z negatywną reakcją.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"