Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Kiwnęła przecząco głową.
- Niestety nie, ale ponoć bardzo dobrze się wspinają na drzewa - odparła. Dotarli pod Samotne Jodły. - Te jodełki pewnie nie byłyby dla nich wyzwaniem - popatrzyła w górę na korony drzew. Wysłuchała pytania Pszczółki. Hmm... - Tak, Gwiezdny Klan to nasi przodkowie. Koty, które postępowały zgodnie z kodeksem, trafiają na Srebrną Skórkę i obserwują nas. Co do przywódców, dostają oni łącznie dziewięć żyć, by dłużej opiekować się swoim klanem - powiedziała.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Nie myślała teraz zbytnio o jodełkach. Wysłuchała w skupieniu wypowiedzi Sosnowego Szmeru i myślała. Czy faktycznie... chciała przyznać się do tego, że chyba nie wierzy w Gwiezdny Klan? Chciała wierzyć - teoria jego istnienia brzmiała tak pięknie. Wizja, że koty idą po śmierci do spokojnego miejsca, obserwują swoich członków rodziny z góry. Ale ile z tego faktycznie było prawdą?
- Przywódcy naprawdę mają dziewięć żyć? W sensie... jak to działa? Jeśli umrą to się odradzają? - dopytała nieśmiało, wpatrzona wielkimi ślepiami w Sosnę.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Ruszyły dalej, teraz bardziej w stronę granicy z cienistym klanem. Minęły z boku starą Borsuczą Norę, były coraz bliżej Kamienistej Przełęczy, gdzie się wysuszą przed dalszą podróżą.
- Hmm... Tak, tak to działa, przechodzą przez to osiem razy. A po śmierci przywódcy, po jego ostatnim życiu, jego zastępca wyrusza do Szepczącej Sadzawki. Nie wiem dokładnie co się wtedy dzieje, ale właśnie wtedy nowy przywódca otrzymuje nowe imię i życia - powiedziała.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Pszczoła zacisnęła mordkę w prostą, ciasną linię. Sosnowy Szmer wierzyła w to, co mówi, a Pszczółka nie chciała podważać jej opinii, jej wiary z którą żyła całe swoje życie tylko dlatego, że sama miała wątpliwości. Chciała pytać dalej, czy ona w to wierzy, czy to prawda czy tylko bajka dla kociąt, ale jeśli nawet była to bajka - to piękna i przynosząca ukojenie i spokój ducha. Więc co było w tym złego?
Nie odezwała się słowem, tylko przyspieszyła nieco kroku. - Jest tak ładna pogoda że zdążyłyśmy już wyschnąć... nie będziemy musiały się zatrzymywać na Kamienistej Przełęczy, tak praży słońce - zmieniła temat, uśmiechając się do Sosny. - Gdzie teraz jesteśmy?
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Sosna widziała zwątpienie w oczach Pszczelej Łapy. Nie komentowała tego jednak ani słowem. W końcu ruda kotka mogła wierzyć, w co chce, niekoniecznie w koty ze Srebrnej Skórki.
Uśmiechnęła się, kiwając głową.
- Doszłyśmy akurat do Kamienistej Przełęczy. Borsuczą Norę minęłyśmy chwilę po Samotnych Jodłach, ale nie było to nic ciekawego. Ot, zwykła stara nora - powiedziała. - Uważaj teraz pod łapy na kamienie - ostrzegła kotkę. - I skoro chcesz, pójdziemy dalej, i zatrzymamy się chwilę przy Czterech Dębach, pasuje?
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Ach, więc to tutaj jest Kamienista Przełęcz! Tak, była to nazwa bardzo... na miejscu, bardzo poprawna. W istocie była ona bardzo Kamienista. Wzięła sobie przestrogę Sosnowego Szmeru do serca i stąpała po skałach bardzo ostrożnie, patrząc na każdy swój krok aby przypadkiem nie przekoziołkować się po kamieniach. To by na pewno bolało.
- Pasuje! Cztery Dęby- ojej, czyli w jednym miejscu rosną obok siebie aż Cztery Dęby? To brzmi wspaniale - och, ależ Pszczółka się rozczaruje gdy dowie się, że w istocie Cztery Dęby były tylko jednym dębem.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Oj mogło bardzo boleć! Na szczęście kotki z klanu wichru miały bardzo dobrego medyka, by uleczył ich rany. Oh Gwiezdny Klanie, jak ciepło się zrobiło Sośnie na reakcję Pszczółki. Aż żal ją ścisnął, gdy musiała jej powiedzieć...
- Ymm, przykro mi to mówić, ale to po prostu jeden dąb... Z czterema grubymi gałęziami... - mruknęła cicho. Nie chcąc później widzieć przykrości rudej kotki, gdyby dowiedziała się tego na miejscu.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Pszczółka faktycznie nieco posmutniała - albo chociaż wyglądała na nieco rozczarowaną, bo smutek to trochę zbyt mocna emocja - na słowa Sosnowego Szmeru. - To w takim razie ta nazwa jest bez sensu. Powinno się to nazywać, nie wiem, Rozgałęzionym Dębem! - zadeklarowała, uśmiechając się zaraz. Chociaż faktycznie, Cztery Dęby lepiej wpadało w ucho.
- I... gdzie w ogóle są Cztery Dęby? Mijałyśmy kilka granic i jeszcze żadnych wielkich dębów, czy tam dębu, nie widziałam.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Zaśmiała się. To prawda, Rozgałęziony Dąb byłby lepszą nazwą zamiast Czterech Drzew. I to o wiele lepszą!
- Mijaliście... Że ty, twoje rodzeństwo i mama, tak? - dopytała. - Cztery Dęby są pośrodku terenów wszystkich klanów. To takie... Bezpieczne miejsce, gdzie organizowane są zebrania klanów. Niestety od długich księżyców żadnego nie było, więc nie jestem w stanie opowiedzieć Ci, co się tam robi - odpowiedziała na pytanie Pszczółki. - O patrz! Widać już korony Czterech Drzew. Zaraz przed nimi powinnyśmy natknąć się na Płaski Głaz, a zaraz obok jest Podnóże Pagórka, z którego kiedyś ścigałam się z własną mistrzynią - wspomniała.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
- Mhm!, chociaż niewiele z tego pamiętam... ale wielki dąb bym zapamiętała - stwierdziła, kiwając głową. Cztery Dęby brzmiały jak bardzo charakterystyczny punkt widokowy którego nie dało się przegapić i nie dało się zapomnieć, i choć Pszczółka najlepszej pamięci nie miała, to miała talent do zapamiętywania wyjątkowo pięknych miejsc i punktów.
Słuchała uważnie Sosnowego Szmeru. - Ojej. Bezpieczne miejsce, to znaczy, że... tak na co dzień to Klany ze sobą, no, rywalizują? - tak to brzmiało, tyle wywnioskowała z wypowiedzi mistrzyni. Ile w tym było prawdy?
Zastrzygła uszami na wzmiankę o wyścigu. Ojej. Ojej, hm. - ... a chciałabyś się tam pościgać też ze mną? - zaproponowała Pszczółka, trzepocząc ładnie rzęsami i uśmiechając się do Sosny.
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
- Hmm... - zamyśliła się. Czy Klany rywalizują? Za mocno powiedziane. Pokręciła przecząco głową. - Nie, prędzej nie wchodzimy sobie w drogę. Nikt nie przekracza granic, rozmawiamy jedynie każdy na swoim terenie... A Cztery Dęby były kiedyś miejscem zgromadzeń wszystkich czterech klanów - odpowiedziała. - Nie do końca wiem, czemu tych zgromadzeń nie ma, ale chociaż miejsce pozostało i każdy tam może chodzić.
Popatrzyła na swoją terminatorkę z zadziornym uśmiechem. - A będziesz miała siły przejść resztę granic? - spytała. I tak nie planowała brać Pszczółki na tak długi spacer, ale młoda kotka nie musiała o tym wiedzieć.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Hm. No dobrze, była to wystarczająca dla Pszczółki odpowiedź, choć opis Czterech Dębów jako bezpiecznego miejsca sugerował raczej, że Klany są między sobą w jakiejś rywalizacji, że potrafią ze sobą walczyć o... nie wiem, terytorium, zwierzynę? Dobrze, że nic takiego nie było. Dobrze, że panował względny pokój i nikt sobie nie wchodził w drogę.
Odwzajemniła uśmiech Sosnowego Szmeru; pierwszy raz ruda mordka Pszczółki wykręciła się w aż tak szerokim, radosnym uśmiechu. - Jasne, że będę mieć! - tak myślała, taką miała nadzieję. - Pokazuj, dokąd się ścigamy!
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Szylkretka była zadowolona z siebie, jak i z Pszczółki, że ruda kotka mimo nieprzyjemności na ceremonii, aż tak szeroko się uśmiechała. Przystanęła na Płaskim Głazie, widziały teraz Cztery Drzewa w całej okazałości. Wystarczyło tylko zbiec z górki, nic trudnego. - Dobrze, skoro tak... Ścigamy się na sam dół, do drzewa. Gotowa? - zerknęła na terminatorkę, przygotowując się do biegu.
okrągła, ruda, długowłosa | tygrysie pręgi | białe paluszki tylnych łap | bursztynowe oczy | wywinięte do tyłu uszy
nieśmiała. do rany przyłóż. lubi się przytulać. chyba nie wie że istnieje i nie uformowała jeszcze swojej pierwszej myśli. głupiutka, naiwna, empatyczna, łatwo się emocjonuje i rozprasza
Uśmiech na jej pysku był tylko i wyłącznie zasługą Sosnowego Szmeru, także tak - zdecydowanie był to powód do zadowolenia z siebie i swoich umiejętności mentorowania.
Żwawym krokiem ruszyła tuż obok Sosny, wskakując na chwilę na nagrzany od słońca głaz, przyglądając się miejscu, do którego miały się ścigać. Stąd w dół pagórka do drzewa wyznaczonego przez Sosnę. Wszystko jasne. Pszczółka kiwnęła energicznie głową. - Gotowa!
I wcale nie czekała długo, bo zaraz ruszyła pędem w kierunku drzewa wskazanego przez mistrzynię, ile sił w łapach. - Ostatnia przy drzewie jest kulawą kaczką!
wszystkimmannapadaznieba,ludziemającopotrzeba:darmoświatło,gazilokaje,śpiąodranadowieczora,czasemdrepcządokościołainocązmęczeniśpiewają-"światniejesttakizły,światniejestwcalemdły,niech no tylko zakwitną jabłonie"
Księżyce: 57
Mistrz: Donośny Krzyk
Płeć: kotka
Matka: Czarny Koń [NPC]
Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC]
Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
- H-hej! - krzyknęła za Pszczelą Łapą. Szybko potem ruszyła żwawymi susami za nią, powoli ją doganiając. Nie da tak łatwo jej wygrać! Niedługo potem już biegła trochę za nią, by potem w pewnym momencie biec z Pszczółką łeb w łeb. Dobrze czasem zrobić sobie takie wyścigi, hihi.