Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
- Mógłbyś odpowiedzieć jak normalny kot, wiesz? - Ale nie, wolał sobie wsadzać jej futro do pyska, zamiast porozmawiać. Co za nudziarz, gorszy nawet od niektórych wojowników jakich mieli w Cieniu - Jakbyś się taki nie zachowywał nto wszystko by mogło być dobrze, ale nie. Pewnie żadnych znajomych u siebie w klanie też nie masz, bo kto by chciał gadać z kimś, kto się w ogóle nie umie bawić? - Było to rzeczywiście dość rozczarowujące. Mogłaby tu znaleźć fajnych kolegów, a zamiast tego musiała trafić akurat na niego. To nawet nie była fajna walka, taka, z której miałaby blizny i mogła potem o niej opowiadać innym, tylko coś całkiem nudnego. Jak on.
Postarała się wyrwać do przodu, szybkim susem przed siebie (więc w tym momencie też dalej w stronę Czterech Dębów i terenów własnego klanu za nimi), zanim kocurowi uda się chwycić ją mocniej, żeby uwolnić się od zębów Jabłka.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
atak Jabłka -> krytyczny -> obniżenie ze względu na unik Tęgoryjec -> słaby -> 1HP
unik Tęgoryjec -> udany
czy Tęgoryjec uda się wyswobodzić? każdy ma rzuty 2d6+modyfikator siły 9 Jabłka > 7 Tęgoryjec
No cóż. To ten.
Terminatorzy powinni już się rozejść, ale jednak dalej pojedynkowali się ze sobą. Jako że oba koty chciały trafić w jedno miejsce, ma się, za granicę Klanu Rzeki, wyzwanie nie było ani trochę trudne. Zbędnie szarpali się, można rzecz. Jabłko starał się ją kierować po swojemu, co sprawiło, że na karku kotki pojawiło się kolejne przykre kuku, kompletnie nieznaczące. Było to jednak wystarczające, by pobudzić kotkę do działania. Gdy ta rzuciła się do ucieczki i spróbowała się wyswobodzić, niestety, nie udało jej się. Jabłko mógł poczuć, jak terminatorka niemal się jej wyszarpuje, ale na szczęście siłę jego chwytu zatrzymała ją. Zgodnie z zamiarami, znajdowali się już na terenach czterech dębów. Problem był zażegnany, prawda?
przeciętnego wzrostu || orientalna budowa || sierść biała, naznaczona czarnymi plamkami; czarny ogon z białą końcówką || zielone oczy
naiwny, łatwowierny, ufny || ciekaw świata, zadaje bardzo dużo pytań || mówi wprost i wszystko odbiera bardzo dosłownie || fanatyk wędkarstwa (po starym)
mysia łapa., barwna woda [gk] || bardzo dużo innych frajerów
Nie pierwszy raz widział udeptaną w taki sposób przez kocie łapy ścieżkę; na terenach Klanu Rzeki było takich całe mnóstwo. Lubił podążać tymi ścieżkami; czuł się wtedy tak, jakby szedł krok w krok z kotami które żyły długo przed nim, kotami, które te drogi przetarły. Jak wiele łap musiało udeptać ziemię w tym miejscu, przy Czterech Dębach...
Rybia Łapa lubił to miejsce. Lubił ilość zapachów i nieznanych mu z ziem Klanu Rzeki roślin w tym miejscu. I ciekawiło go to, jak żyły inne Klany, a gdzie lepiej się tego dowiedzieć, niż u samego źródła? Czy tym razem również spotka kogoś z innego Klanu? Znowu z Klanu Cienia, czy może Wichru, Gromu? Chciał porozmawiać z kimś z Wichru lub Gromu, dla odmiany, ale nie zamierzał być wybredny.
Chciał poznać sąsiadów. Chciał potem opowiedzieć o nich Różance.
x
floating atop the surface of the lake, the moon’s silver coins slip through his fishing net
Średniej wielkości | kanciasta, szczupła | długa sierść | czarny dymny szylkret | tygrysie pręgowanie | zielono-żółte prawe oko, niebieskie lewe | biel na dwóch środkowych palcach lewej przedniej łapy, na zewnętrznej części lewej tylnej nogi do kolana
Kozia Gwiazda [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK/Mg]
Cztery Dęby nie zostały jeszcze Śnieżnej Łapie przedstawione przez jej mistrzynię, dymna terminatorka postanowiła więc wziąć sprawy we własne łapy. Lubiła być samodzielna, a skoro miała czas dla siebie, to dlaczego go nie wykorzystać? Z resztą i tak powątpiewała, czy aby na pewno dowie się wszystkiego od Łasiczej Hordy. A przede wszystkim, czy dowie się treściwych informacji.
Będąc tu mogła poznać nie tylko jedno z najważniejszych miejsc w historii klanów, ale i poznać kogoś. Nie ukrywała, ciekawiły ją koty z innych klanów. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że jeszcze żadnego nie poznała. A zdawała sobie sprawę, że dobrym było mieć znajomości poza Klanem Cienia. Nigdy nie wiadomo było, kiedy mogą jej się do czegoś przydać. Poza tym, kto wie, czy poprzez zacieśnianie więzi z pozostałymi klanami nie przekona to i zmarłych ze spoza Cienia do odwiedzenia jej we snach? Co prawda wolałaby pozostać w tej sferze wśród swoich przodków, ale nie narzekałaby, gdyby ujawnił jej się ktoś spoza nich. Nie narzekałaby, gdyby ujawnił jej się ktokolwiek. Dlaczego skończyło się na jednej osobie?
Poszczęściło jej się, niedaleko niej spostrzegła przebijające się przez krzewy białe futro. Wyglądało na to, że jego właściciel należał do Klanu Rzeki, jeśli dobrze kojarzyła kierunek, z którego nadciągał. Podchodziła do każdej z granic na Czterech Dębach, na logikę te najbardziej kipiące rybami były właśnie Klanu Rzeki. Chyba, że nagle Klan Wichru albo Klan Gromu zmieniły dietę, nikogo o tym nie informując.
Uniosła wzrok zeskakując z jednego z korzeni dębu na którym siedziała i dumnym krokiem ruszyła nieznajomemu na spotkanie.
przeciętnego wzrostu || orientalna budowa || sierść biała, naznaczona czarnymi plamkami; czarny ogon z białą końcówką || zielone oczy
naiwny, łatwowierny, ufny || ciekaw świata, zadaje bardzo dużo pytań || mówi wprost i wszystko odbiera bardzo dosłownie || fanatyk wędkarstwa (po starym)
mysia łapa., barwna woda [gk] || bardzo dużo innych frajerów
Akurat zainteresował się dziwnie pachnącym tropem na ziemi; pochylił się nad śladami ptasich nóg, z nosem niemal w piachu na udeptanej przez wiele kotów przed nim ścieżce. Hm. Wyglądało to, jak ślady gryzonia, przypominające nieco mysz... ale pachniało nieco dziwacznie. Jak nic, co dotąd miał okazję wyczuć, zobaczyć. Coś obcego, nowego, ciekawego. Może to gatunek który znalazł się tu przypadkowo, przywędrował z daleka, albo uciekł od dwunożnych?
Nie zauważyłby zbliżającej się obcej kotki, gdyby akurat nie uniósł wzroku i nie nawiązał z nią bezpośrednio kontaktu wzrokowego. Pachniała jak... jak Strusie Stado, z Klanu Cienia. O, świetnie się składało, może ona będzie wiedzieć. - Dzień dobry - przywitał się od razu, z ogonem wysoko w górze; biała końcówka lekko podrygiwała. - Jestem Rybia Łapa z Klanu Rzeki - przedstawił się.
I zaraz wrócił do obwąchiwania znalezionych przez siebie dziwnych śladów. - Powąchaj. To ślady jakiegoś gryzonia, ale bardzo dziwnie pachną. Może ty wiesz, co to? Kojarzysz zapach takiego zwierzęcia jak to, które zostawiło te ślady?
x
floating atop the surface of the lake, the moon’s silver coins slip through his fishing net
Średniej wielkości | kanciasta, szczupła | długa sierść | czarny dymny szylkret | tygrysie pręgowanie | zielono-żółte prawe oko, niebieskie lewe | biel na dwóch środkowych palcach lewej przedniej łapy, na zewnętrznej części lewej tylnej nogi do kolana
Kozia Gwiazda [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK/Mg]
Brew terminatorki lekko uniosła się, widząc jak terminator obwąchuje coś na drodze. Przyglądała mu się przez krótką chwilę. Zastanawiała się, czy koty z innych klanów różnią się jakoś wyglądem, jednak jedyną rzeczą, jaka ich różniła, była szczurza budowa terminatora. A taką widywała w obozie na co dzień. Wyglądał więc jak... przeciętny kot. Nie wiedziała, czy było to dla niej rozczarowujące, czy też nie. Chyba bardziej stawiała na to pierwsze.
W końcu ich wzrok się spotkał, więc Śnieżna Łapa pozwoliła sobie podejść bliżej. Czuć było teraz Klan Rzeki wyraźniej, z resztą oriental szybko jej podejrzenia potwierdził. Rybia Łapa. Było to... pospolite imię. Ekstremalnie pospolite, przecież dosłownie był z Klanu Rzeki. Ławica, Ryba, zaraz jej jeszcze powie, że wszyscy w Klanie Rzeki nazywają się po rybach i rzeczach związanych z rzeką. Kogo tam jeszcze mogli mieć, Rzeczną Łapę?
- Dzień dobry. - Również się przywitała, notując z tyłu głowy fakt, że Rybia Łapa był przynajmniej kulturalny. Nie to co niektórzy.
- Śnieżna Łapa. Z Klanu Cienia, córka Złocistego Nektaru... - Przez krótką chwilę miała jeszcze otwarty pysk, jak gdyby zastanawiając się, czy powinna kontynuować. Zimna Krew był szlachetnym wojownikiem. Właśnie, był. Odszedł od nich. Ogon Śnieżnej Łapy drgnął lekko na bok, a ta zamknęła pysk. Złocisty Nektar wystarczy.
Po jego kolejnych słowach wzrok Śnieżnej Łapy przeniósł się na ziemię, zauważając drobne ślady w piachu. Huh. Nie rozpoznawała ich.
Strzepnęła lekko uchem, a następnie pochyliła się, aby obwąchać pozostawione po zwierzęciu ślady, tak jak Ryba polecił. Niech mu będzie, poświęci jego sprawie trochę swojej uwagi.
- Nie, nie wiem, co to może być. - Mruknęła bez większego entuzjazmu, chociaż wzrokiem błądząc pod krzewami, jak gdyby poszukując właściciela śladów.