- Kim ja jestem, żeby decydować o czyimś życiu lub śmierci? - zauważyła, oglądając nawet dokładnie swoje ciałko i łapy. - Zabijam tylko żeby pożywić siebie lub kogoś. I dziękuję stworzeniu, które zabiłam, za jego ciało i krew i życzę jego duszy dojścia w zaświaty - opowiedziała. Nie uważała, by dziękowanie komukolwiek, może poza Naturą samą w sobie, było na miejscu, gdy odbierane jest życie innej żywej istoty. Nieważne, czy był to mały pająk, czy duży lis.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Przyglądała się kotce przez chwilę, po czym zdecydowała się odezwać. Jej ton nie był twardy jak poprzednio, nie próbowała negować zdania Rybki, po prostu wyrażała własne zdanie. - Wydaje mi się, że chcąc czy nie chcąc jednak decydujemy o życiu. Atakujemy konkretną zwierzynę, konkretnego drapieżnika i kota. Ale tak działa instynkt przetrwania, nic się z tym nie zrobi. -Głęboko, normalnie jak nie ona, ale tak jakoś ją wzięło i chciała to z siebie wyrzucić.
- Ale to jest wola przetrwania. Nie zabawa w...nie wiem, siłę wyższą. Nie zabijamy dla zabawy, tylko dla siebie - zauważyła, kręcąc głową pokrótce. Tak jak cieszyło ją, że kotka nie negowała jej wiary, tak czuła, że nie do końca rozumie, o co chodzi Rybce, która naprawdę starała się wyjaśnić to najprościej jak to było możliwe.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- To akurat prawda... -Mruknęła cicho, jakby w zamyśleniu, które szybko zniknęło, gdy tylko się nieco ożywiła.- To Wysokie Drzewa! Moja ulubiona miejscówka. Jest tutaj dużo ptaków i gryzoni. Możesz śmiało korzystać dowoli, ale wiesz z głową, bo to moje specjalne miejsce, a poleciłam je już Kolczastemu Grzbietowi. -Oznajmiła rozemocjonowanym tonem, gdy tylko dotarły wśród drzewa. Prawie zapomniała, że miała jej pokazać przy okazji dogodne miejsca do polowania. - To ten, możemy kontynuować? -Zagaiła, gdy tak kręciły się wokół drzew.
Przyjrzała się okolicy, rozejrzała dookoła i rzeczywiście, miała wrażenie, że nagle zaczęła słyszeć gromadę ptaków, jakieś gryzonie biegające między trawą i inne stworzenia. Wcześniej w ogóle nie zwracała na to uwagi, dlatego to miejsce wydało jej się być w pewien sposób magiczne, znacznie żywsze niż wszystko inne, co do tej pory widziały.
- Hm? Oh, tak, tak.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Miała wrażenie, że kotka jej nie słuchała, ale postanowiła to zignorować. W normalnej sytuacji byłaby zła, bo przecież miała ją uczyć, ale uznała że skoro nie słuchała o jej miejscówce to lepiej dla niej, a strata dla Rybki. Więcej zwierzyny dla Krzyk. I Kolec... - Dobra to hmm... O! Miałam ci powiedzieć o Czterech Dębach nieco więcej, co nie? To słuchaj. Zgromadzenie czterech klanów odbywa się z woli przywódców podczas pełni księżyca, kiedy trwa rozejm. I odbywa się ono właśnie przy Czterech Dębach, ziemii neutralnej. Za moich czasów miało miejsce tylko jedno zgromadzenie, ale na mysie bobki byłam jeszcze za młoda, żeby w nim uczestniczyć. Zdzierstwo! Masakra! Niesprawiedliwość! -No i wzięła i wybuchła. Boom.
Cofnęła uszy, słysząc nagły wybuch rozpaczy? Gniewu? Z pewnością żalu ze strony mistrzyni. Skoro zgromadzeń nie było tyle czasu, to albo nie było rozejmu i działo się coś, o czym Wicher nie miał pojęcia albo...Albo po prostu uznali że to nie ma sensu.
Rybka skrzywiła mordkę, nie bardzo wiedząc co zrobić, więc w ramach...pocieszenia, poklepała lekko zastępczynię po barku.
- Na pewno...Na pewno jeszcze jakieś się zdarzy, tak...I weźmiesz udział. Tego ci...życzę.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Zatrzymała się patrząc na terminatorkę. Wciąż jeszcze machała zirytowana ogonem na boki, ale już nie krzyczała. Musiała zachować nieco ogłady, chociaż pewnie było już na to za późno. - Nie no, chciałabym żeby było kolejne, ale to oznaczałoby kłopoty więc lepiej, żeby go nie było. Ugh, to frustrujące! -Wbiła pazury w ziemię, żeby potem machnąć łbem na boki, żeby wyrzucić te myśli z głowy.- Nie ważne. Wracamy do treningu. Kot nie może być pasowany zastępcą, dopóki nie uczył choć jednego terminatora. Zastępca zostaje przywódcą, kiedy poprzedni przywódca umiera oraz po śmierci lub odejściu zastępcy, nowy zastępca musi zostać wyznaczony nim księżyc dojdzie do szczytu nieba. -No kurcze narcyz, żeby tyle o sobie mówić, hehe.
- Oh - zakwiliła krótko, wycofując się z tematu. Najwidoczniej nie rozumiała, o co chodziło w tych Zgromadzeniach, chociaż też nie rozumiała o co wścieka się Krzyk. Zgromadzenie zgromadzeniem, ale w końcu była zastępcą, czyż nie? Wysoka ranga, odpowiedzialna rola! Rybka wolała już tego jednak nie mówić, w razie gdyby kotka źle to odebrała. Rybce było dość nieporozumień jak na jeden dzień.
- Rozumiem - kiwnęła głową. Nie bardzo ją interesowały te punkty, w końcu nie aspirowała do przywództwa.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Nowo pasowany wojownik musi odbyć milczące czuwanie przez jedną noc po ceremonii. Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka oraz ostatnia zasada: Słowo przywódcy jest prawem. -Zerknęła w tym momencie na kotkę spodziewając się pytania odnośnie tego ostatniego.
- Czemu milczące czuwanie? - spytała, nie ingerując w resztę zasad, wydawały jej się być dość jasne. Ale czymże było czuwanie? O tym nie słyszała by ktokolwiek mówił, ani żeby cokolwiek się zadziało. Szczególnie, że na tej ceremonii nie było żadnego wojownika do mianowania, więc nie mogła się nawet przyjrzeć nikomu. Zastanawiało ją jedynie, gdzie ma czuwać, ile czasu i czemu nie może mówić.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Oh, tego akurat się nie spodziewała. Terminatorzy częściej pytają o część z prawem. Może to i dla niej lepiej, miała mniej roboty, bo to łatwiej wyjaśnić. - To czas kiedy terminator wkracza w odpowiedzialność. Podczas milczącego czuwania ma okazję przemyśleć wiele spraw co do swojej przyszłości i przeszłości, uczy się też samokontroli, bo no trzeba się pilnować, żeby mordy nie otworzyć. Ale wiesz. To różnie bywa. Ja na swoim czuwaniu goniłam zające. W myślach rzecz jasna, ale wciąż. -
Przemyśle- To jakaś kpina! Rybka przemyśla WSZYSTKO co się dzieje z nią i wokół niej a teraz jeszcze jej każą robić jakieś bezsensownie czuwanie! Przecież umrze z nudów!
- A nie można wtedy...robić czegoś? - spytała nieśmiało, mając nadzieję na odpowiedź twierdzącą. Ona może milczeć bez problemu, jak najbardziej. Tylko żeby nie kazali jej siedzieć w jednym miejscu bo oszaleje.
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110
Mistrz: Czubatkowy MROK
Płeć: Kotka
Zaimki: ona/jej
Matka: Trawiasta Polana
Ojciec: Wietrzny Dzień [*]
Partner: Blep
Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Nie. Bo tu chodzi o to, że musisz pilnować obozu. Wiesz, przeważnie jest wyznaczany kot, który pilnuje żeby nikt nas w nocy nie napadł. To jest automatyczna rola nowomianowanych wojowników zaraz po ceremonii. Rozumiesz? -Trochę przypał, gdyby jakiś borsuk wpadł im do obozu, bo wojownik sobie postanowił porzucać kamieniem. Chociaż ona myślała o gonieniu zająców...- Znaczy, no dobra. Tak długo jak nic nie mówisz i jednocześnie pilnujesz obozu to raczej nikt cię nie zje za nie wiem, układanie patyków, albo oglądanie mrówek. -
Nie wiedziała, że trzeba pilnować obozu. Kiwnęła głową w zrozumieniu, choć musiała przyznać, że to trochę niebezpieczne. Jak milcząc można powiedzieć o zagrożeniu? Chyba że wtedy ta zasada się nie aplikuje. Rybka uważała, że kodeks ma dziury w logice, ale nie był trudny do przestrzegania, więc nie powinna mieć z nim problemu.
- Rozumiem..