Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
To do roboty! Przed Świerkową Igłą kolejne wyzwanie- nowy terminator, nowe doświadczenie. Hojna jest dla niej Roziskrzona Gwiazda, to Echo i Ciemność tak nie są rozpieszczane jak ona, nawet Promyk! No, no musi mieć jakieś względy! Wracajàc do treningu, zgodnie z ustaleniami został on rozpoczęty od razu po ceremonii. - Czego byś chciała najpierw się nauczyć?- zapytała dając Pomarańczowej Łapie wybór. Jej to jest obojętne, a niech podopieczna ma to, co lubi i sprawi jej najwięcej przyjemności.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
To był pierwszy dzień szkolenia pod okiem nowej mistrzyni. Należało zatem jakoś się zaprezentować. Oczywiście chodziło bardziej o cechy charakteru i umiejętności niż faktyczny wygląd. Dlatego Pomarańczowa Łapa przybyła trochę wcześniej w umówione miejsce. Na jej pyszczku gościły powaga oraz skupienie. Futro również ogarnęła z grubsza. Niby schludnie, ale bez przesady. Przecież na naukach i tak się pobrudzi, prawda? Przynajmniej Świerkowa Igła pozwoliła jej wybrać pierwszy temat szkolenia. Pomarańcza przekrzywiła lekko łepek...
-Dzień dobry Świerkowa Igło... Jeszcze raz miło mi ciebie poznać i możemy zacząć od zobaczenia ziem Klanu Wichru.- Kocica mówiła szczerze. Jej postawa sugerowała gotowość do wymarszu. Powinna spokojnie nadążyć za swoją mistrzynią. Słyszała od pozostałych kotów, że dzieliło je niewiele księżycy. Zresztą chodziło jej o nabycie wiedzy praktycznej, a nie teoretycznej. Wypadało zatem wyciągnąć z lekcji jak najwięcej. Choćby dostała wciry albo zmoczył ją deszcz.
-Wolisz, żebym zwracała się do ciebie Mistrzyni? Czy mogę po prostu Igło bądź Świerkowa Igło?- Córka Słonecznego Brzegu spytała zawczasu. Lepiej ustalić jasne zasady teraz niż później prostować nieprozumienia. Zresztą chciała już wyruszyć w świat. Tyle księżyców spędziła na tułaczce, więc wypadało zapamiętać gdzie kończy się "własny kąt".
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Jeszcze raz miło mi Ciebie poznać- brzmiało w głowie Świerk. Wtedy jej myśli powędrowały do Splątanych Korzeni, a zaraz potem do pierwszej ceremonii. Teraz wszystko koteczce się ułożyło! Kropki zostały połączone. Pomarańczowa Łapa jest starsza od niej! W dodatku to siostra Zaćmionej Łapy! Że też wcześniej nie zatrybiła! Kotka szybko zniknęła, a że nie była jej bliska i nawet nie spędzały ze sobą dużo czasu jako kociaki, gdyż była wycofana to nawet nie przejęła się jej wsiąknięciem. Jak wróciła to też nic nie analizowała. Ok, jakiś kot wrócił to fajnie. To jest dla Świerk jak grom z jasnego nieba. - Pewnie!- zareagowała uśmiechnięta, choć w głębi czuła się nieswojo. Dziwnie uczyć starszą od siebie kotkę. Świerkowa Igła ruszyła przed siebie. Przed nimi długa wędrówka. - Mów mi Świerk- odpowiedziała pogodnie. Biało- ruda kotka nie przywiązuje uwagi do imienia. Można nazywać ją pełnym czy kocięcym, z kolei jej tata zwracał się do niej Badyl i też nie wnosiła sprzeciwu. Oczywiście, Świerk stara się do innych zwracać pełnymi imionami, aby przypadkiem nikogo nie urazić. - Trochę jestem zaskoczona twoim wyborem. Wiesz, wybrałaś zwiedzanie terenów, choć poznałaś kawałek świata- zagadała. Ciekawiła ją ta kwestia i nie tylko ta. Skoro Pomarańcz przeżyła tyle na wolności to znaczy, że polować coś tam umie, a także walczyć. Możliwe, że za dużo treningów jej nie będzie potrzebne, chyba, że uwięzili ją Dwunożni, to co innego.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Gdyby wiedziała co sobie myśli o niej nowa Mistrzyni, to pewnie złożyłaby zażalenie. Oczywiście dotyczące wieku niż czegokolwiek innego. W końcu naprawdę dzieliło je niewiele księżyców. Jednak pod względem wiedzy Pomarańcza leżała... w przenośni i dosłownie. Owszem Traszkowy Grzbiet poprowadziła jej nauki. O ile dobrze pamiętała, to zwiedziły Obozowisko. Porozmawiały też o tym kto jaką pełni rolę wewnątrz Klanu Wichru. To tyle! Pomarańcza do dziś żałowała, że zadawała tak mało pytań...
-To nie tak jak myślisz Świerk. Może i widziałam coś tam poza Obozowiskiem. Jednak te miejsca były dalej niż klanowe ziemie...- Pomarańczowa Łapa odpowiedziała zgodnie z prawdą. Chwilę wpatrywała się w swoją Mistrzynię. Chciała po prostu zobaczyć jej reakcję. Zazwyczaj klanowe koty zaczynają drążyć "a gdzie, a co, a jak".
-Po mojej pierwszej ceremonii... po prostu uciekłam poza Obozowisko. Kręciłam się nieco po naszych ziemiach, a potem zabrali mnie dwunodzy.- Kocica przedstawiła skrócony przebieg wydarzeń. W końcu kłamstwo miało krótkie nogi, a Świerk mogła wszystko sprawdzić. Zresztą kotka naprawdę chciała się czegoś nauczyć. Tym razem podchodziła do treningu z pełną powagą i odwagą w sercu. Miała nadzieję, że ta opowieść nie zmieni nastawienia Świerkowej Igły. Wiedziała, że niektóre koty mało przepadały za "nowymi" bądź tymi "tchórzliwymi". Co mogła zrobić? Była tutaj teraz i próbowała naprawić swoje wcześniejsze postępowanie!
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Otóż to. Miejsca były dalej, a więc inne i zapewne ciekawe. Ona raz też wybrała poza tereny i razem z Ciemnością dotarli do bardzo dziwnego miejsca, gdzie były kamienie o niezwykłym kształcie, kwiaty i nieznane jej rzeczy. Przy tym obrazie tereny Klanowe nie wydawały się atrakcyjne, ale to też kwestia przyzwyczajenia. Wcześniej ich rewir był dla niej wow, a z czasem spowszedniał. Pewnie dla Pomarańczowej Łapy właśnie tak jest. Widziała obszar daleki, a nie zna tego najbliżej jej serca. - No tak- zgodziła się z koteczką. Musiała być naprawdę daleko skoro tak długo nie było jej w Klanie. Na kolejne słowa podopiecznej Świerk poczuła dreszcz. Biedna, była więziona! Dużo przeżyła, dobrze, że udało jej się wrócić do domu! - Coś strasznego!- zareagowała przejęta Świerk. Nawet nie chce sobie wyobrażać, co koteczka czuła. Strach, niemoc, brrr. Świerkowa Igła westchnęła głośno, po czym spojrzała przed siebie. - Dochodzimy do Wyjących Wzgórz. Od następnego razu będziemy się tu widywać- zakomunikowała. Lepiej jak skupią się na treningu, a nie przeszłości, chyba, że podopieczna będzie czuła potrzebę wygadania się, ale nie wygląda jakby chciała kontynuować ten temat. - Te drzewa przed nami to Samotne Jodły. Za nimi jest granica, która musi być sprawdzana i oznakowana każdego dnia. Należy przegonić każdego, kto wkroczył na terytorium twojego Klanu. To jedna z zasad Kodeksu Wojownika. Słyszałaś może ile jest zasad i w ogóle jak myślisz po co on jest?- zachęciła do dyskusji.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Czy było rzeczywiście tak strasznie? Może czasami... Choć głód, walka z drapieżnikiem, trudy wędrówki czy brak pogody dotyczył większości kotów. Wojownicy, terminatorzy, samotnicy dzień w dzień stawiali temu czoła. Pomarańczowej Łapie najbardziej doskwierała samotności. Oczywiście wspominając czasy pod opieką ludzi. Brakowało jej domu, rodziny, braci czy sióstr. Łapy nie mogły jej nosić wśród zielonych traw, a tęsknota wręcz rozbijała serce na małe kawałeczki. Dlatego córka Złotego Brzegu robiła wszystko, żeby wrócić. Udało się! Teraz mogła skupić uwagę na pozytywach, czyli właśnie treningu...
-Właściwie, to nie było tak strasznie. Tamci dwunodzy byli całkiem, całkiem... Jednak myśl, że nie zobaczę domu, rodziny, pozostałych kotów... Ta tęsknota za domem czy wolnością... Brak rozmów, zrozumienia, znajomych zapachów... To było straszne, a jednocześnie napędzało mnie do działania. Dlatego jestem wdzięczna Gwiezdnym za łaskawy los i Roziskrzonej Gwieździe za drugą szansę. Dam z siebie wszystko, żebyś ty też była dumna ze swojej uczennicy.- Pomarańcza spojrzała na Świerk. Nadal z pełną powagą i determinacją. Może wojownika traktowała treningi jak obowiązek. Ona natomiast widziała w tym być albo nie być.
-Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.- Dodała pospieszenie, żeby rozładować nieco atmosferę. Skoro już przedstawiła Mistrzyni wszystko, to mogły przejść do przyjemniejszych spraw. Zresztą płakanie nad rozlanym mlekiem nic nie zmieni. Obie były tu i teraz, a ziemie Klanu Wichru stały przed nimi otworem. Pomarańcza próbowała zapamiętać nazwy przypisując je do charakterystycznych punktów.
-Znam kodeks, ale tak pobieżnie. Nigdy nie zagłębiałam się w szczegóły. Możemy omówić wszystko. Sam kodeks... podejrzewam, że jest dla nas. Chodzi o koty i klany. W innym wypadku każdy robiłby co chciał, a wokół panowałaby niezgoda.- Kotka odpowiedziała dokładni to, co właśnie sobie pomyślała. Czy ktoś nazwałby to logiką? Być może... Jeśli mówiła źle, to pewnie Świerk zaraz wyprowadzi ją z błędu. Zresztą Pomarańcza właśnie tego chciała! Wiedzy, praktyki, doświadczenia...
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Pomarańczowa Łapa ma rację, Dwunodzy jakby się tak zastanowić to nie są tacy źli jak to siedzi w wyobraźni. Jeśli byłoby inaczej to Pieszczochy wcale by z nimi nie mieszkali, a tak cała masa kotów przebywa w Gniazdach Dwunożnych i są one zadowolone. Mają zapewnione ciepło, jedzenie, choć obrzydliwe to jednak jakieś jest, wodę, legowisko. Jeśli chodzi o wolność, też są wypuszczane skoro są widywane na zewnątrz. Niby wszystko ok, ale jak to ładnie ujęła Pomarańczowa Łapa są rzeczy, których brakuje. - Myślę, że będę dumna- odparła. Na pewno Pomarańcza będzie pilną uczennicą, ma motywację, za sobą dużo doświadczenia, a także jest już dojrzała, co może pójść nie tak? - Prawda- zgodziła się z podopieczną. U niej też strata matki spowodowała, że mistrz Kurza Łapa przyprowadził ją wraz z rodzeństwem do Klanu, co zmieniło jej życie no i to kim jest teraz. - Zgadza się. Jest to zbiór 16 zasad, dzięki którym funkcjonujemy i nie ma chaosu. Również rangi w tym pomagają, bo każdy wtedy zna swoje miejsce, a także jakie ma obowiązki. Sami Gwiezdni dali nam ten Kodeks przy powstaniu Klanów- oznajmiła pogodnie. Pewnie nie powiedziała nic nowego Pomarańczowej Łapie, ale jakoś muszą poukładać całą wiedzę. W ten sposób minęły Samotne Jodeły i przed nimi znajdowały się kolejne tereny. - Tu jest Granica z Klanem Cienia, a nazywa się ten obszar Borsucze Nory. Skręcimy teraz w kierunku Kamienistej Przełęczy. Skoro już tu jesteśmy, tak blisko sąsiadów, czy wiesz kto piastuje główne rangi w Klanie Cienia?- opowiedziała, a także zadała pytanie. Może i skacze troche z tematami, ale i tak ułoży się wszystko w jedną całość.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Decyzja odnośnie opuszczenia obozowiska była najlepsza. Oczywiście nie chodziło o dawne czasy, a obecny spacer. Przejście z Mistrzynią dodawało Pomarańczy odwagi. Mogła w pełni cieszyć się okolicą i pogodą. Trawa pod łapami, wiatr poruszający roślinnością, zapach kwiecia... Za tym właśnie tęskniła. Gdyby nie fakt, że przechodziła szkolenie, to pewnie przebiegałaby kawałek. Całe szczęście Świerk była cierpliwa i wyrozumiała. Jej słowa także brzmiały pokrzepiająco. Niestety dalsze pytania sprawiły, że Pomarańcza nieco przystopowała. Spojrzała na Świerk z pełną powagą.
-Niestety nie wiem. Z Traszkowym Grzbietem rozmawiałyśmy podczas nauk o Klanie Wichru. Po powrocie słyszałam też troszkę o Klanie Rzeki...- Pomarańczowa Łapa mówiła szczerze. Wolała przyznać, że ma braki niż udawać. Szczerość oraz szacunek stanowiły podstawę udanej współpracy. Kotka przy okazji wciągnęła głębiej powietrze. Zaraz kichnęła i zmarszczyła nos.
-Czy każda granica tak pachnie?- Pomarańczy niezbyt przypadł do gustu ostry zapach ze strony Klanu Cienia. Ciekawiło ją jak pozostali odbierali woń Wichrzaków.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
To zaskoczenie, że Traszkowy Grzbiet wzięła kocię i to nie swoje na nauki. Ciekawe. Kotka jest mało przyjazna i dużo prychająca, oczywiście ma dobre serce, ale całą sobą nie robi dobrego wrażenia. Na pewno nie pierwszego. Choć to może delikatny uraz Świerk do Traszki, kiedy ta zbeształa ją o to, że skacze po grobach. Wiadomo, że słusznie, ale i tak niesmak po tej sytuacji pozostał. - To do Klanu Rzeki zaraz przejdziemy. W Klanie Cienia Przywódcą jest Psia Gwiazda, a jego Zastępcą jest Ośmiooki, z kolei Medykami są Huraganowy Szept, Rwąca Zawieja, Czosnkowy Kwiat Barwnoskrzydła i Ciernisty Gąszcz. Sporo, a my cóż... sytuacja na pewno się poprawi- powiedziała i westnęła na koniec. Biedna Niezapominajka. Przed nią duże wyzwanie, musi ukończyć trening bez Klanowego Medyka. Nadzieja u obcych kotów tej rangi, ale to wstyd prosić o pomoc, choć trzeba. Klan nie przetrwa bez pomocy medycznej. Tylko czy Niezapominajce starczy odwagi, jest delikatna jak płatki kwiatów...
Na kolejne stwierdzenie Pomarańczy Świerk zaśmiała się. Zapach do przyjemnych nie należał, ale to dopiero przedsmak. - Hahaha, wiem, że nie pachnie fiołkami, ale poczujesz co to prawdziwy smród przy granicy z Klanem Rzeki- odpowiedziała rozbawiona. Zdecydowanie Klan Rzeki pachnie najgorzej ze wszystkich Klanów. - Widzisz ten głaz przed nami? To Płaski Głaz, za nim są Ziemie Niczyje, czyli Cztery Dęby. To tam z woli Przywódców zbierają się koty z wszystkich Klanów na Zgromadzenia- opowiedziała o kolejnych terenach i przy okazji zasadzie Kodeksu Wojownika. Trzeba przyznać, że idzie im sprawnie. Dużo teorii dziś koteczki przyswoją.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Co Pomarańcza mogła powiedzieć o Traszce? Na pewno to, że była wymagająca kocicą. Jednak sprawiedliwą w swych osądach. W końcu próbowała wyszkolić kociaka najlepiej jak umiała. To złocista zawiodła zaufanie Wojowniczki. Do tej pory nie miały okazji porozmawiać. Pomarańcza już wiedziała, że Traszka po prostu ją unika. Trudno... Musiała zaakceptować taki stan rzeczy. Tymczasem wycieczka przeniosła się na dalsze tereny. Odnośnie rang Pomarańczowa Łapa pokiwała tylko łepkiem. Dużo tych imion, a każde brzmiało dość oryginalnie. Trochę nawet mrocznie jak sama natura. W końcu świat bywał zaskakujący, a nawet nieustępliwy...
-Zgromadzenia? Czy tylko Gwiazdy mają tam wstęp? Czy ktoś inny też może iść?- Kocica spytała bardziej z ciekawości. Natomiast widok dębów zapierał dech. Wcale nie dziwiła się czemu zostało wybrane akurat to miejsce. Sama chciała podejść bliżej, ale dreptała niedaleko Mistrzyni. Kiepsko byłoby zabłądzić pierwszego dnia.
-Co się wtedy robi? Można rozmawiać z innymi kotami?- Kotka może brzmiała na mało rozgarnięta, ale trudno. Pomarańczowa Łapa stanęła znów na chwilę, żeby zapamiętać zapach i widoki. Coraz bardziej lubiła tereny Klanu Wichru.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Temat Zgromadzeń bardzo zainteresował Pomarańczową Łapę. Słusznie, to musi być niezwykłe wydarzenie. Szkoda tylko, że odbywa się bardzo rzadko. Ona już jest w Klanie półtorej obiegu pór i jeszcze ani razu Zgromadzenie się nie odbyło, choć nie trudno się dziwić. Musiałoby się naprawdę coś grubego wydarzyć, aby Przywódcy czuli wolę spotkania się. Mogliby chociaż widzieć się raz na jakiś czas dla samej frajdy innych. Tyle kotów w jednym miejscu, różnych osobowości, możliwość poznania się, to naprawdę byłoby coś. Cóż, pozostanie liczyć, że dożyje Zgromadzenia, choć dożyć to jeszcze nic, trzeba zostać wybranym. - Inni też mogą. Przywódca zabiera ze sobą kilkanaście kotów, nie wiem dokładnie ile, ale jakaś delegacja szczęściarzy ma ten zaszczyt- powiedziała i popatrzyła na Cztery Dęby, które były coraz bliżej. Właśnie do nich Świerk skierowała swoje kroki, aby Pomarańczowa Łapa mogła zobaczyć je z bliska, a nawet dotknąć. - Zanim Przywódcy rozpoczną oficjalną część to tak jak na ceremonii, rozmawiasz z kim chcesz, a potem Przywódcy zabierają głos i pewnie zabawa się kończy- wyjaśniła. Sama ma te wiedzę tylko z opowiadań innych i treningu. Akurat Nietoperzemu Niebu udało się być, więc sporo wiedziała o Zgromadzeniu i podzieliła się nieco swoim doświadczeniem. W pewnym momencie Pomarańczowa Łapa się zatrzymała Świerk spojrzała na nią i widząc, że podziwia widoki zwolniła tempo, aby podopieczna mogła nacieszyć oczy i zaraz do niej dołączyć. - Zanim dotrzemy do Czterech Dębów to jeszcze porozmawiamy o Klanie Gromu. Jest to jedyny Klan, z którym nie mamy wspólnej Granicy. Podejdziemy też pod nią, abyś poznała ich zapach. Jeśli chodzi o wysokie rangi to Przywódcą jest Tupocząca Gwiazda, Zastępcą Rześki Zmierzch, a Medykiem Gwiezdny Nurt- zapodała kolejną porcję teorii.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Świerkowa Igła zmieniła nieco trasę co zaskoczyło Pomarańczę. Tylko trochę! Oczywiście kotka nie zamierzała marudzić czy narzekać. Przecież podczas patrolowania albo polowania również należało pokonać spory dystans. Tymczasem, o ile dobrze zrozumiała, miały obydwie podejść do granicy Klanu Gromu. Oprócz Czterech Dębów, kto jakie zajmował pozycje czy gdzie należało chodzić... zainteresowało ją coś jeszcze. Mianowicie chodziło o wojownicze imiona. Czy każdy Klan miał własne? Czy wszystko zależało od Gwiezdnych? Może chodziło o przywódcę? Wiadomo... pierwsze imię wybierali rodzice. Jednak późniejsze już nadawano podczas Ceremonii.
-Świerkowa Igło... Czy sama sobie wybierałaś Wojownicze imię? Czy decyzja należała do Gwiazdy? Myślisz, że pomagają przy tym Gwiezdni? Nie chciałabym zostać Pomarańczową Pomarańczą...- Kotka może brzmiała nieco naiwnie i dziecinnie. Jednak imię od zawsze było bardzo ważnym elementem. Stanowiło część kota, którą później należało podkreślić. Pomarańczowa Łapa natomiast nadal uważała, że niewiele wnosi do Klanu Wichru. Bijąca Niedźwiedzica miała już kociaki, terminatorów i te sprawy. Tymczasem ona dopiero wróciła, żeby naprawić dawne dzieje.
-Właściwie... Kiedy Gwiazda zostaje Gwiazdą?- Pomarańcza spojrzała uważniej na Świerkową Igłę. To też chodziło jej od jakiegoś czasu po głowie. Przecież Donośny Krzyk pełniła funkcję zastępcy. Zatem zostanie albo Donośną Gwiazdą, albo Krzykliwą Gwiazdą... Kotka miała nadzieję, że nie zanudza swojej Mistrzyni. Im bliżej Czterech Dębów, tym bardziej złota trochę szła, trochę biegła. Oczywiście cały czas trzymając się blisko Wojowniczki. Byłoby całkiem nieciekawie, gdyby natrafiły jakiegoś drapieżnika albo spotkały obce koty.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Na pytanie Pomarańczowej Łapy Świerk uśmiechnęła się. Koteczka zadała bardzo ciekawe pytanie i oczywiście istotne. Wojownicze imię z wyjątkiem Gwiazdy ma się do końca życia, więc ważne jest, aby się podobało i pasowała. - Roziskrzona Gwiazda mi takie nadała. Można zasugerować Przywódczyni jakie by się chciało, ale to do niej zgodnie z Kodeksem Wojownika należy ostatnie słowo. Ja nie dawałam żadnych sugestii, choć w głowie miałam trochę inny pomysł- Świerkowa Gałązka. Ale Igłę też miałam na uwadzę- odpowiedziała. Dla niej było to obojętne, nie chciała się narzucać, zresztą Przywódczyni nadaje ładne imiona, więc w pełni jej zaufała i nie żałuje. - Bez obaw. Roziskrzona Gwiazda nadaje piękne imiona- pocieszyła kotkę. Zawsze też można złożyć zażalenie, które na pewno zostanie rozpatrzone. - To też jest ujęte w Kodeksie Wojownika, że po śmierci Przywódcy to Zastępca zostaje Gwiazdą. Udaje się wtedy do Szepczącej Sadzawki i otrzymuje dziewięć żywotów od Gwiezdnych- zareagowała. Ma nadzieje, że wyczerpała temat, choć sama nie jest usatysfakcjonowana ze swojej odpowiedzi. Kotki doszły do Granicy Klanu Gromu, gdzie Świerk zatrzymała się i ruchem łapki zasugerowała, aby Pomarańczowa Łapa zawęszyła i poznała nowy zapach.
Kotka coraz bardziej zaczęła przypominać swojego tatę, Słoneczny Brzeg. Po prostu urosła, a odziedziczona puchatość została. Długie łapy przydawały się podczas spacerów. Okazały ogon pomagał w trakcie skoków bądź pogoni za spadającymi liśćmi. Grubsza sierść pozwalała przetrwać zimne dni, a latem dawała przyjemne ciepło. Niestety nadal wielkością pozostała gdzieś "pomiędzy". Pomarańczy wcale to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie! Nauczyła się cieszyć z kremowego futerka. Złoto w okolicach grzbietu, głowy i ogona dodały jej tylko szlachetności. Tymczasem biel na pyszczku, brodzie i piersi koteczki bardziej się uwidoczniła. Na pewno pojawił się zarys pręg oraz ciemniejszych miejsc. Gdzie? To pierwsze na łapach i głowie, a drugie na końcówkach uszu, paluszkach łap, końcówce ogona. Co więc się zmieniło? Na pewno Pomarańcza ma teraz ostrzejsze pazury, kły godne drapieżnika, jak również gęstą sierść w okolicy szyi i klatki piersiowej. Natomiast ogon mógłby służyć jej za zmiotę do liści. Jej ślepia nadal mają kształt jagódek, ale ich kolor pozostał gdzieś pomiędzy odcieniem niebieskiego, a zieleni.
Pomarańcza obecnie jest spokojną kotką. Mimo wszystko umie bronić własnego zdania. Zamiast przemocy i tak ostatecznie wybiera dyplomację. Choć strach nigdy na dobre jej nie opuścił, to stawia mu czoła jak tylko potrafi. W kocim życiu ceni sobie spokój i ciszę. Dlatego często spaceruje bądź szuka dobrego miejsca do leżenia. Nadal uwielbia jak promienie słońca ogrzewają jej futerko. Dla innych kotów może wyglądać to jak czyste lenistwo. Jednak kotka wywiązuje się ze wszystkich, powierzonych obowiązków. Może czasami ma problem, ale robi tak jak umie i zawsze próbuje do końca. W razie poważniejszych problemów chowa przysłowiową "dumę", żeby prosić o pomoc. Jeśli chodzi o towarzystwo, to tak... Pomarańcza lubi rozmawiać o świecie oraz swoich przygodach. Nadal też zadaje wręcz rozbrajające pytania. Pewnie ktoś z kotów mógłby pomyśleć, że jest naiwna. Jednak dawno z tego wyrosła. Teraz sama chce iść za przykładem Słonecznego Brzegu. Dzięki niedawno odkrytej odwadze chciałaby wreszcie pomagać innym w potrzebie...
Początkowa teoria odnośnie imion dotyczących Wojowników właśnie się potwierdziła. Przynajmniej w łebku złotej kocicy. Skoro dwie mentorki miały podobne zdanie, to faktycznie musiało być coś na rzeczy. Pomarańczowa Łapa mogła odetchnąć ze spokojem. Szczerze? Trochę kusiło ją, żeby porozmawiać z Roziskrzoną Gwiazdą. Jednak finalnie miała nadzieję, że przywódczyni ją zaskoczy i otrzyma oryginalne imię.
W międzyczasie Świerk opowiedziała jej o samy zwyczaju związanym z Gwiazdami. Brzmiało to bardzo smutno, nostalgicznie. Niestety taka bywała kolej rzeczy dla wszystkich kotów. Gdy zabrakło jednej Gwiazdy, to pojawiała się druga Gwiazda. Dzięki temu Klan Wichru mógł trwać dalej od pokoleń. Ostatecznie terminatorka, za wskazaniem Mistrzyni, podeszła bliżej granicy z Gromem.
-Bardziej znośny zapach, ale nadal... nieprzyjemny i dziwny.- Mruknęła cicho, gdy specyficzny zapach wypełnił jej nozdrza. Ten przypominał bardziej woń niektórych roślin. Niby kwiaty odstraszały roślinożerców, ale przyciągały też owady. No cóż... Kotka mimowolnie położyła po sobie uszy i odeszła nieco dalej. Ciekawiło ją jak one pachniały dla innych Klanów. Jesiennym wiatrem? Zepsutym powietrzem? Jeśli spotka jakiegoś kota na granicy, to kiedyś zapyta...
-A ty Świerk masz jakieś ulubione miejsca? Takie które są na granicach albo wśród ziem Klanu Wichru?- Pomarańczowa Łapa spojrzała na Świerkową Igłę. Pytała z ciekawości, a jednocześnie trenowała zapamiętywanie nazw. Sama kocica pokazała gestem łapy, że mogą iść dalej. Zapewne jeszcze miały sporo do przejścia. Pomarańcza nie chciała specjalnie spowalniać spaceru. Wolność to jedno, a obowiązki to drugie!
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Skoro Pomarańczowa Łapa zapoznała się z zapachem Klanu Gromu to nie ma co zwlekać i czas ruszać dalej. Mają jeszcze kawał drogi do przejścia, ale w miłej atmosferze czas szybko minie. - Prawda, nie ma to jak nasz. Lekki, podszyty wiatrem, delikatny- zareagowała i ruszyła z powrotem na ich tereny. Zaraz znów będą u siebie. - Hmmm, na pewno Dziki Sad, w Porze Nowych Liści jest przepiękny. Wszystkie drzewa są w kwiatach i pachnie nieziemsko. Lubie też Stary Kasztan, ze względu na kasztany, które są tylko w tym miejscu. Niedługo będę mogła je zbierać i przystrajać nimi legowiska- odpowiedziała uśmiechając się. Pora Opadających liści zbliża się wielkimi krokami, a z nią mnóstwo ozdób, coś co bardzo pasjonuje Świerk. Zrobi ogromne zapasy i będzie swoje znaleziska oddawać do zabawy kociętom i oczywiście spełniać się artystycznie. - Czujesz? Jesteśmy przy Podnórzu Pagórka, stąd widać też Kamienistą Przełęcz oraz Płytką Dziurę. Będziemy teraz szły wzdłuż Granicy Klanu Rzeki- zakomunikowała, gdy do nozdrzy dotarł zapach Klanu Rzeki. Ten zdecydowanie jest najintesywniejszy i najbardziej nieprzyjemny.