Księżyce: 53
Mistrz: Najjaśniejsza z gwiazd (Nocny Szkwał)
Płeć: Afab, płeć w płynie
Matka: Śnieżny Płatek(npc)
Ojciec: ?
Partner: ?
Trwałe urazy: mother and father issues
Drobna blizna z tyłu głowy
Księżyce: 53
Mistrz: Najjaśniejsza z gwiazd (Nocny Szkwał)
Płeć: Afab, płeć w płynie
Matka: Śnieżny Płatek(npc)
Ojciec: ?
Partner: ?
Trwałe urazy: mother and father issues
Drobna blizna z tyłu głowy
Wysoka, długa, ciężka, kwadratowa budowa | Długowłosy, Niebieski srebrny cętkowany szylkret | Biel na palcach, brzuchu, kryzie, podbrudku i gwiazdce na czole |
Niebieskie oczy.
Bryza nie jest spokojna.
Choć jej imię wskazywałoby kota z gracją, opanowanego...
Bryzie naszej trafniejsze byłoby imię Sztorm - bo jak sztorm, trzyma w sobie emocje, uczucia, żale, by w drugiej sekundzie wybuchnąć i ryknąć. Wystarczy iskra.
Podczas pobytu w medycznej jamie, Bryza nauczyła się cierpliwości...Poniekąd. Bywa rozpieszczona, do umiarkowanego stopnia. Bywa głośna, jeśli chodzi o jej komfort.
Tak jak młode koty się zgodziły, tak Jeziorna Bryza zaprowadziła je na Koci Grzbiet, obierając ścieżke przez tereny polankowe, otwarte.
Nie było per se burzy, lecz szare niebo nie zwiastowało dobrej pogody, więc pewno będą musieli się pośpieszyć, by nie zmoknąć. Może nie byli krótkowłosi, lecz katar nie był przyjemną sprawą. Jej terminatorzy mieli być zdrowi, silni.
-Wiecie coś o walce? - Zadaje pytanie, siadając na jednym z pagórków Kociego Grzbietu.
Był tak bardzo gotowy na trening, jak tylko mógł. Czy przynajmniej starał się, żeby tak było, bo jednak gdzieś w głowie Wiesiołkowej Łapy pojawiała się obawa, że nie da sobie rady i zawiedzie wszystkich wokół. Właściwie, już od pierwszego pytania było nieco trudno, ale postanowił dalej starać się najbardziej jak mógł. - …Niezbyt dużo. Przynajmniej ja. – Przyznał, bo ze wszystkich rzeczy, jakie można było robić, ta była gdzieś na końcu hierarchii tego, czym chciałby się zajmować. Jednak gdy tylko mógł, wolał rozwiązywać problemy pokojowo i do tej pory to mu zwykle wystarczało. Jednak oczywiście, gdyby jakiś wielki drapieżnik wszedł na ich tereny i zaatakował jakiegoś kota, to chciałby go bronić, więc chciał poznać potrzebne do tego techniki.
Wysilił jednak swój umysł, przypominając sobie, że Srebrzyste Jezioro kiedyś coś o tym opowiadało. A on, jako grzeczne dziecko starał się uważnie słuchać, nawet jeśli nie zapamiętał wszystkiego. - Ale chyba są takie miejsca, w które najlepiej celować… I takie, które u siebie trzeba chronić, była do tego taka specjalna pozycja, mój rodzic mi kiedyś pokazywało. Trzeba tak trochę ugiąć łapy, dać pochylić głowę i położyć uszy. – Tyle udało mu się przypomnieć, więc wyrecytował to wszystko patrząc na wojowniczkę. A potem też przez moment na Wierzbownicę, może ona pamiętała coś więcej?
To było dziwne, że przydzielono ich we dwoje do jednego mistrza.
To nie było dziwne wcale.
A może?
Wierzbownica była nerwowa bardziej niż chciałaby to przyznać, na szczęście jej wygląd zawsze był nieco oderwany od rzeczywistości, aby teraz móc to z taką łatwością ocenić. Że coś jest nie tak. No dobra, ogon majdrał jej się na boki jak szalony, zamiatała nim przestrzeń jak wprawna miotlarka.
- Nic. Znaczy tyle, że w środku ciało rwie jak coś się szybko rusza i wśrodku jest taki... taki jakby... taki przymus, żeby to złapać. I że gdy walczy się z dużo większym przeciwnikiem może być ciężko i mogą pozostawać blizny. Ślany na sierści. Odgryzione ucha. Można walczyć z psami. I z innymi kotami. Poza takim polowaniem. Ważne jest kopanie. I wspinanie. Czasem... pływanie? - ostatnie dodała z dużą wątpliwością bo jednak wrażenie wody między poduszeczkami łapki było obrzydliwe. Nie bolesne, ale... obrzydliwe.
Księżyce: 53
Mistrz: Najjaśniejsza z gwiazd (Nocny Szkwał)
Płeć: Afab, płeć w płynie
Matka: Śnieżny Płatek(npc)
Ojciec: ?
Partner: ?
Trwałe urazy: mother and father issues
Drobna blizna z tyłu głowy
Księżyce: 53
Mistrz: Najjaśniejsza z gwiazd (Nocny Szkwał)
Płeć: Afab, płeć w płynie
Matka: Śnieżny Płatek(npc)
Ojciec: ?
Partner: ?
Trwałe urazy: mother and father issues
Drobna blizna z tyłu głowy
Wysoka, długa, ciężka, kwadratowa budowa | Długowłosy, Niebieski srebrny cętkowany szylkret | Biel na palcach, brzuchu, kryzie, podbrudku i gwiazdce na czole |
Niebieskie oczy.
Bryza nie jest spokojna.
Choć jej imię wskazywałoby kota z gracją, opanowanego...
Bryzie naszej trafniejsze byłoby imię Sztorm - bo jak sztorm, trzyma w sobie emocje, uczucia, żale, by w drugiej sekundzie wybuchnąć i ryknąć. Wystarczy iskra.
Podczas pobytu w medycznej jamie, Bryza nauczyła się cierpliwości...Poniekąd. Bywa rozpieszczona, do umiarkowanego stopnia. Bywa głośna, jeśli chodzi o jej komfort.
Jeziorna Bryza wysłuchała najpierw Wiesiołka - choć kocurek był wysoki, tak jakoś wydawało jej się, że nie był za szybki podczas ich spaceru. No i Wierzbownica była tą bardziej tęgą, więc może poradzi sobie lepiej w walce.
Może Jeziorna Bryza widziała siebie i jej brata, z kiedyś, z czasów, zanim jej rodzina stała się jak kolejny obowiązek, który co jakiś czas znika, a który nie boli.
Srebrna skinęła Wiesiołkowi na szybkie 'bardzo dobrze', po czym spojrzała i wysłuchała słów Wierzbownicy.
Na chwilę srebrna postać zgłupiała. Wzięła wdech, by sobie samej to posortować, co zyskała od młodzików. To jeszcze kociaki, Bryza. Nie ma perfekcji w pierwszych dniach.
-To co mówisz, to czułe punkty, czyli pachwiny, brzuch, szyja i oczy. Te części ciała mocno krwawią, lub są bardzo przydatne - jak oczy, więc ich zranienie mogłoby być co najmniej przydatne dla nas w walce.- Wzięła wdech i uśmiechnęła się.
-Mówisz bardziej o polowaniu, emocjach jakie sie z nim wiążą, Wierzbownicowa Łapo... Ale to też dobre rozumowanie - mamy przeciwników różnej maści. A które z was mi powie - jak można oślepić przeciwnika?-
Słuchał z uwagą tego, co mówiła jego siostra. Jego zdaniem brzmiało to wszystko bardzo mądrze, może nawet zbyt mądrze, by sam umiał coś takiego powiedzieć. Pokiwał lekko głową z uznaniem.
Myślenie o oślepianiu kogoś nie była zbyt przyjemna. Jakoś im dokładniejsze obrażenia miał sobie wyobrażać, tym mniej chciał myśleć o tym, że rzeczywiście miałby je komuś kiedyś zadać. Nawet jeśli miał to być jakiś niebezpieczny drapieżnik, to i tak wyrządzanie mu krzywdy wydawało się być czymś, czego robić nie powinien. Ale czasem było trzeba.
Chociaż czy na pewno? Wiesiołek przypomniał sobie o tym, jak kiedyś się potknął i przewrócił, a wtedy wpadł pyszczkiem prosto w piasek, który dostał się do jego oczu. Nie było to przyjemne i przez chwilę trudno było cokolwiek wyraźnie zobaczyć. Ale na pewno brzmiało lepiej od wydrapywania komuś oczu. - Może… można by spróbować sypnąć do oczu piaskiem albo czymś podobnym? To by mogło kogoś tak na chwilę oślepić. – Zaproponował, jednak nie był przekonany, że to była poprawna odpowiedź. Może trzeba było jednak pomyśleć o czymś bardziej… walecznym.
To znaczyło, że odpowiedź była dobra czy niedobra? Trudno było Wierzbownicy to rozeznać. Czym różniło się polowanie od walki? Zapewne rozmiarami przeciwnika i chyba ostatecznie psów czy innych kotów się nie zjadało. Ogon nerwowo uderzył o ziemię kilkukrotnie, ale kotka starała się nie dawać poznać aż tak, że się denerwuje aż tak, przecież wszystko było idealnie, to była normalna sprawa, a Nocny Szkwał powiedział jej kiedyś, że Przodkowie nad nią czuwają, więc na pewno tak było!
– Można im wsadzić w oczy pazury i wtedy też nie będą nic widzieć, pewnie dłużej niż krócej. – kiedyś wsadziła pazura w oko ryby i one było dziwne i galaretkowate. Czy ich oczy też tak działały? Czy też dawało się je tak łatwo wyciągnąć? Nie była pewna. Może. – I... – co jeszcze co jeszcze? Myślała o ukryciu się, ale to nie robiło ślepości innym kotom. Z resztą jej i brata futro nie sprzyjało kamuflażowi. Było bardzo jasne... – Można polować w suchej trawie albo zbożu. Wtedy nie będzie nas widział. Ten ktoś. Jak odskoczymy. Czy będzie jednak nas czuł? Zapach w sensie? Można zrobić tak, żeby ktoś nie czuł jak pachniemy, czy da się zrobić coś tylko z oczami, a z nosem nie bardzo bo działa bardziej w środku pyska niż na zewnątrz? – przekrzywiła głowę zaciekawiona tym zagadnieniem.
Księżyce: 53
Mistrz: Najjaśniejsza z gwiazd (Nocny Szkwał)
Płeć: Afab, płeć w płynie
Matka: Śnieżny Płatek(npc)
Ojciec: ?
Partner: ?
Trwałe urazy: mother and father issues
Drobna blizna z tyłu głowy
Księżyce: 53
Mistrz: Najjaśniejsza z gwiazd (Nocny Szkwał)
Płeć: Afab, płeć w płynie
Matka: Śnieżny Płatek(npc)
Ojciec: ?
Partner: ?
Trwałe urazy: mother and father issues
Drobna blizna z tyłu głowy
Wysoka, długa, ciężka, kwadratowa budowa | Długowłosy, Niebieski srebrny cętkowany szylkret | Biel na palcach, brzuchu, kryzie, podbrudku i gwiazdce na czole |
Niebieskie oczy.
Bryza nie jest spokojna.
Choć jej imię wskazywałoby kota z gracją, opanowanego...
Bryzie naszej trafniejsze byłoby imię Sztorm - bo jak sztorm, trzyma w sobie emocje, uczucia, żale, by w drugiej sekundzie wybuchnąć i ryknąć. Wystarczy iskra.
Podczas pobytu w medycznej jamie, Bryza nauczyła się cierpliwości...Poniekąd. Bywa rozpieszczona, do umiarkowanego stopnia. Bywa głośna, jeśli chodzi o jej komfort.
Szli, a ich łapy doprowadziły ich do Kocich Grzbietów w tempie szybszym, niż Jeziorna Bryza zakładała.
Siadając na miejscu skinął srebrny wojownik łbem na znak do młodzików, żeby terminatorzy rozejrzeli się po okolicy. Obóz był w sumie niedaleko, więc nic dziwnego, że i droga na miejsce treningowe była krótka.
Jeziorna Bryza aż o tym zapomniała...Aż dziwne, lecz będzie miała czas, szczególnie teraz z dwójką terminatorów pod skrzydłem.
Najpierw odezwał się Wiesiołek i to mu z początku skinął łbem, choć Jeziornej Bryzie nie uciekł obijający się o ziemie ogon Wierzbownicowej Łapy. -Dobrze. Można jeszcze użyć ziemi, śniegu, lub mulistej wody, bądź błota. A gdy jest słonecznie, staje się plecami do słońca, by te zaślepiło wroga.- Choć w kryzysie kot łapie za wszystko, co ma pod łapą.
Potem była Wierzbownicowa Łapa i Jeziorna Bryza zamrugał, lekko zaskoczony tym...Opisem.
-Pewnie. Jednak, jeśli naszym przeciwnikiem jest kot z innego klanu, który tam wróci, nie jest wygnańcem, a po prostu kogutem chcącym zaczepki...Dla własnego spokoju lepiej jest go nie oślepiać w ten sposób, bo możemy narazić się na nie małą aferę między klanami.- Miauczy, szybko dodając. -Kto mi powie pewną zasade kodeksu, która mówi o zabijaniu?-
Jeziorna Bryza miała nadzieje, że Jęczmienne Ziarno poruszył ze swoimi pociechami, jako ich główny opiekun - kodeks. Był kocurem, który zapowiadał się na świetnego, rzetelnego wojownika, przecież, więc nawet jakby kropelka tego skapnęła mu z pyska podczas nauki z dziećmi...
Jeziorna Bryza może pomarzyć.
Pytania Wierzbownicowej Łapy sprawiły, że Jeziorna Bryza wyprostowała się. -Wierzbownicowa Łapo, stój. Twoje rozmyślenia i pytania są...Dobre, lecz uciekasz myślami.- Miauczy miękko, choć jest mu trudno. Jeziorna Bryza nigdy nie nadawał się do kociąt.
-Odpowiadając na twe pytanie - tak, można zamaskować swój zapach - wchodząc do wody i atakując z zasadzki, lecz większość kotów po prostu tego nie robi - w walce nie ma na to czasu.
Zabijanie zdecydowanie nie należało do ulubionych tematów Wiesiołkowej Łapy. Oczywiście, koty po śmierci trafiały do Gwiezdnego Klanu, co było najpiękniejszą rzeczą na świecie, ale wolał nie myśleć o tym, co musiało zdarzyć się przed tym. Szczególnie, jeśli sam miałby w takiej hipotetycznej sytuacji uczestniczyć. - Nie powinno się tego robić, jeśli naprawdę nie trzeba… I na pewno nie z kotami z klanów. – Dlatego postarał się tylko odpowiedzieć jak najszybciej, mając właściwie wrażenie, że czegoś musiał w tym punkcie zapomnieć, Ale przecież o to musiało chodzić, coś tak dobrego jak Kodeks nie mogłoby ich namawiać do mordowania innych.
Poza tym wysłuchał kolejnych pytań Wierzbownicy z największym zainteresowaniem. Siostrę rzeczywiście interesowało dużo rzeczy, o których sam by nawet nie pomyślał, a mogły okazać się ważne. Chociaż najwyraźniej nie aż tak ważne, by mieli się nimi zajmować w tym momencie. Czekał dalej, wpatrzony w ich mistrza. Czy nadchodził już moment, gdy mieli przejść do ćwiczenia tego w praktyce? Trochę się obawiał tej chwili, ale wiedział, że przecież było to konieczne.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
***
Ogień wrócił do obozu cały i zdrowy, zebranie się skończyło, a razem z nim cały ten chaos, więc Mucha zdążyła nawet odpocząć przed treningiem następnego dnia. Czekała na terminatorkę przed obozem, tak jak się umawiały i zastanawiała się od czego powinna zacząć. Co kotka w ogóle już potrafiła? Nie była w końcu świeżo mianowanym terminatorem, Mucha w jej wieku szukała już nauczycieli na nauki dla swoich kociąt, więc... no. Raczej nie będą zaczynać kompletnie od początku?
Zgodnie z umową, następnego dnia zjawiła się przed wyjściem z obozu. Futro miała wygładzone i czyste, chociaż nie jakoś przesadnie, a jej krok był lekki i pewny. Cieszyła się, że wreszcie jej treningi powrócą, bo aktualnie była daleko w tyle za rodzeństwem...co nie podobało się kremowofutrej. Podeszła do nowej mistrzyni i skinęła głową na przywitanie. - Dzień dobry, Bzyczaca Mucho. Co dziś będziemy robić? - zapytała, spoglądając na kocicę złocistymi oczami.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
- Hej. Um, a jest coś od czego chciałabyś zacząć? Wiem, że twoją mistrzynią była wcześniej... Jeziorna Bryza, tak? Przerobiłyście coś? - zapytała, nie chcąc zanudzić kotkiem przerabianiem tego samego dwa razy, na przykład. Kotka była już całkiem duża, więc pewnie coś tam potrafiła, ale Mucha nie czuła się na tyle pewnie, by cokolwiek narzucać z góry. Nie była tego typu kotem. Może kiedyś, za młodu. Teraz, choć była dorosłą kocicą, brakowało jej pewności siebie i stanowczości. Łatwo było jej wejść na głowę.
Kotka wróciła pamięcią do treningu z Jezioro i Wiesiołkiem. Dopisywały jej wtedy emocje, nerwy, ale była też dużo młodsza. Tak czy siak, coś tam zdążyła liznąć. -Tak. Przerobiłyśmy teorie walki, czułe punkty na ciele przeciwnika, sposoby na oślepienie i zamaskowanie zapachu, i tak dalej. -miauknęła. -No, teorię. -Dodała. -Jesli byśmy mogły, chętnie poćwiczyłabym walkę w praktyce. -Majtnęła ogonem z ekscytacją. Była pewna że pójdzie jej to dobrze.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Ze wszystkich rzeczy z których Mucha była słaba, z walki chyba była najsłabsza. Coś tam wygłupiała się z siostrą, czy coś, ale tak naprawdę to nie korzystała z tej umiejętności od swojego treningu. Jaką mogła mieć pewność, że terminatorka cokolwiek wyciągnie z walki z kimś, kto walczyć potrafił tylko w teorii? W zasadzie, to obie potrafiły to robić tylko w teorii. Jako mistrzyni nie mogła się jednak przyznać do swojego braku umiejętności praktycznych, więc nie pozostało jej nic innego jak tylko się zgodzić.
- Jasne, pewnie. Zacznij, proszę. - poprosiła, mając nadzieję że jeśli skupi się na unikach to jakoś to pójdzie i młoda się nie zorientuje że jej mistrzyni jest drewniana w tej dziedzinie.
Na jej pyszczku pojawił się drapieżny uśmiech. Nareszcie ma okazję pokazać swoje umiejętności inaczej niż w walce z jakimś smarkiem z kociarni.
Skinęła głową, po czym przypadła do ziemii i spięła mięśnie. Okrążyła kawałek kocice, po czym wyskoczyła do przodu, chcąc lewą łapą wymierzyć cios w ucho mistrzyni.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Obserwowała uważnie uczennicę i próbowała dostosować się do niej. Widziała, gdzie został wycelowany cios i dostrzegła też, że został wymierzony nieprecyzyjnie. Dlatego też, zamiast próbować unikać, również odpowiedziała atakiem. Spróbowała wycelować łapą w policzek terminatorki. Nie mocno, absolutnie, nawet nie miała na tyle siły, ale tak żeby kotka poczuła, gdzie oberwała.