I jest. Mysz padła martwa pod jej łapami, a kremowa od razu chwyciła ja w pysk i poszła zakopać pod pobliskim krzewem. Gdy przysypała już piszczkę ziemią, ruszyła dalej, w poszukiwaniu potencjalnej zdobyczy. Mysz zdecydowanie jej nie satysfakcjonowała.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Myszy nie ma to teraz został już tylko jakiś uszak. Co prawda kruk nie został złapany, ale hej. była próba, nie? W każdym razie, nieopodal Wierzbownicy pasał się królik. Widać, że przetrwał porę nagich drzew bo nie był zbyt imponujący, zupełnie jak mysz, ale hej, uszak to uszak, nie?
W rzeczy samej. Miło że zwierzak był dość chudy, Wierzbownica z przyjemnością odnotowała jego obecność na swojej drodze. Przyjęła pozycję łowiecką, pamiętając, by sprawdzać wiatr, a następnie zaczęła powoli podchodzić zwierzaka, pamiętając o wyciszeniu oddechu. Starała się być jak najbardziej ostrożna, nie chciała zmarnować takiej zwierzyny. Gdy była już na tyle blisko, by go dopaść, wyskoczyła chcąc złapać go w pazury i zagryźć ugryzieniem w kark.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
No i klasa. Bilans 2:1, mogłoby być lepiej, ale mogło też być zdecydowanie gorzej, zwłaszcza że to był pierwszy raz. Można było terminatorkę jeszcze pomęczyć, ale Mucha chyba nie miała do tego psychiki, wiedząc że tego samego dnia jeszcze walczyły. Wyłoniła się więc z krzaków i podeszła do kotki.
- Hej, dobrze ci poszło! Ten kruk... no wiesz, zdarza się, nie? Ale widzę że wiesz o co chodzi, to nie będę cię dłużej męczyć. Chodź, wracajmy. - powiedziała. Możliwe, że terminatorka nie chciała przestawać i chciała trenować dalej, ale każdy musiał kiedyś odpocząć, nie?
***
Następnego dnia umówiły się nad rzeką. Połów rozkwitu się zbliżał, a właściwie to spóźniał, ale może to i lepiej, bo dało im to więcej czasu na naukę i przygotowania. Mucha nie wiedziała czy jej terminatorka potrafi łowić, jeszcze tego nie przerobiły, więc to był dobry punkt zaczepienia na dziś, tak przed połowem, akurat.
Machnęła ogonem z satysfakcją, gdy uszak padł martwy w jej z bach. Chwilę później zastrzygla uszami , słysząc zbliżające się do niej kroki. Widząc mistrzynię odłożyła zdobycz na ziemię, i również uśmiechnęła się do niej. - Dzięki. - miauknęła. Szkoda tego kruka, prawda, ale cóż. Zdecydowanie na dziś, nawet mimo swoich ambicji miała już wystarczająco dość. Czuła w mięśniach zmęczenie, i bez problemu zgodziła się z mistrzynią gdy ta zaproponowała powrót. Najważniejsze że rozwinęła swoją wiedzę i to całkiem obszernie.
***
Wiele zdążyło się wydarzyć w ostatnich dniach. Wierzbownica została pełnoprawną terminatorka medyka, miała na głowie Królikarnię i pacjentów. Mimo to, trening wojowniczy skończyć musiała. I chciała tego, oczywiście. Dlatego wedle ustaleń zjawiła się nad rzeką, gdzie już czekała na nią mistrzyni. Zbliżał się połów rozkwitu, i Wierzb zastanawiała się nad udziałem, dobrze byłoby więc nabyć i tą umiejętność. - Dzieńdobry, Bzycząca Mucho. - przywitała się. - Nauczysz mnie dziś łowić ryby? - zapytała, przystając obok niej. Czy kremowa była wielką fanką wodnych stworów? Średnio. Ale łowić chciała umieć, jak prawowity rzeczniak.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Ostatnie księżyce, ostatnie dni... tak, były całkiem intensywne. Pomijając fakt, że jej terminatorka została terminatorką Medyka, to jeszcze okazało się, że jej własny, rodzony brat miał... problem z ziołami. Że Przywódca miał romans z byłym Medykiem, a oprócz tego jej córka zamierzała przenieść się do gromu. Tak jak zaczynało być dobrze po spotkaniu Odysa, tak ponownie wszystko zaczynało ją przerastać i sama nie wiedziała co ze sobą zrobić. Nocna Gwiazda powiedział jej o zachciance Listek z czystej życzliwości, nie mogła teraz iść z nią porozmawiać. Skoro zdecydowała, że chce iść do innego klanu, to chyba oczywiste, że po prostu nie chciała żyć w jednym klanie z nią, z własną matką. To na pewno o to chodziło, prawda?
Przedstawienie jednak musi trwać, zbliżał się połów rozkwitu i Wierzbownicowa Łapa musiała wiedzieć jak się łowi.
- Tak, dokładnie. Wiesz coś o łowieniu ryb, czy to będzie twój totalnie pierwszy raz? - zapytała, tak żeby wiedzieć na czym stoi.
Odpowiedź mistrzyni ucieszyła ją. Pokręciła przecząco głową - Niestety, nic. To będzie pierwszy raz w życiu. - miauknęła zgodnie z prawdą. Tak po prawdzie, to jej trening przypadł na Porę Nagich Drzew więc nawet nie było jak ewentualnej wiedzy wypróbować, a Klan miał inne zmartwienia. Najważniejsza była zwierzyna aktualnie dostępna która mogłaby wyżywić Klan.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
- No dobra. Na szczęście to nic trudnego, nawet łatwiejsze od polowania! - odpowiedziała z bladym uśmiechem. - Są dwie szkoły. Jedni wolą łowić łapą, drudzy ogonem, zależy co ci bardziej pasuje. Możesz zarzucić łapę do wody i czekać aż coś podpłynie, wtedy wysuwasz pazury i hacząc o łuski wyrzucasz rybę na brzeg. Jeśli łowisz ogonem, to jak coś podpłynie i dziabnie cię w ogon, to szybko wkładasz łapę do wody i robisz to samo. I to w zasadzie tyle. Musisz być cicho i nie rzucać cienia na taflę, najlepiej zachować bezruch, z takich rzeczy, które trzeba pilnować. - powiedziała, bardzo szybko przechodząc przez teorię, której, cóż, nie było za dużo, nie mówiąc że wcale. Łowienie ryb było dużo prostsze od polowania, było mniej rzeczy do zapamiętania, więc spodziewała się wielu sukcesów ze strony terminatorki.
Wierzb owych sukcesów również się spodziewała. Wysłuchała z uwagą teorii, od razu dochodząc do wniosku, że metoda z łapą w wodzie jest jednak znacznie lepsza. Lepsza znaczy- skuteczniejsza. Nie było ryzyka że obróci się za późno, że ruch jej ciała spłoszy rybę i tak dalej. Kiwnęła głową. - Rozumiem. Brzmi całkiem wykonalnie. - miauknęła. No, za chwilę przekona się o tym w praktyce. Usadowiła się na brzegu i powolnym ruchem zanurzyła prawą łapę w nurcie rzeki.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Łowienie czas zacząć! Nie było w tym wielkiej filozofii, ale należało uzbroić się w cierpliwość. Kotka siedziała nad brzegiem i musiała trochę poczekać, nim mały kiełb do niej podpłynął. Nic nadzwyczajnego, mała rybka jak każda inna ale w końcu coś! Jak to mówią - lepszy rydz niż nic!
Zanurzyła łapę w wodzie, i zastygła w bezruchu, czujnie śledząc połyskującą taflę. Czekał i czekała.. długo było nic, ale w końcu poczuła delikatne tracą nie w łapę. Mała rybka, chyba kiełb. Wierzbownica spięła mięśnie i szybko wykonała łapą ruch, chcąc wyrzucić rybę na brzeg i tam dobić.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Choć z pozoru wszystko zostało zrobione jak należy, tak mały kiełb nie poczuł się skuszony i po prostu odpłynął, zostawiając terminatorkę z niczym. Może to i lepiej? Kto by się w ogóle zainteresował takim małym czymś. Toż to ledwie przekąska.
Zanim mogła wykonać jakikolwiek ruch, kiełb odpłynął w siną dal, zupełnie nie zainteresowany jej łapą. Trudno, i tak nie była to imponująca zdobycz. W dalszym ciągu siedziała nad wodą w bezruchu, z zanurzoną w nurcie łapą. Może trafi się jakiś dorodniejsze okaz.
Krótkowłosa, niebieski z bielą. Biel na pysku (od czoła przez całe policzki), całym brzuchu i łapach. Przednie - do łokci, tylne w całości. Za kociaka mała, drobna. W dorosłości przeciętnych rozmiarów, szczupła.
ADHD, wszędzie jej pełno, nie zamyka się ani na moment, wiecznie uśmiechnięta, w spektrum.
Nocny Szkwał [Krz]
Nic nie dzieje się bez powodu, i bym może tak było też tym razem. Mały czebaczek uciekł, ale zaraz po nim do kocicy podpłynął okoń. Oh, bynajmniej nie był to świeży narybek. Widać było, że swoje już przeżył i jest to niezwykle dorodny okaz. Teraz tylko należało się skupić i wyrzucić go na brzeg. Na pewno się uda!
I w istocie, trafił się spory okoń. Ślepia wierzb błysnęły z satysfakcją. Teraz tylko go złapać. Gdy tylko ryba skubnęła jej łapę, Wierzb machnęła nią by wyrzucić stwora na brzeg, a potem dobić ugryzieniem.