07.09.2025 15:41
Wygląd
Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
Oficjalna ilość kociąt w tym miocie to osiem. Można uwzględniać w swoich postach taką ilość kociąt.
Oto kolejna okazja, by zagrać postacią urodzoną w Klanie Wichru. Kocięta pochodzą z miotu NPC (rodzice nie są i nie będą nigdy odgrywani), a grę rozpoczynamy od razu po wysłaniu i zaakceptowaniu Karty Postaci.
Rodzicami są Bławatkowa Łąka i Kingsman, w Klanie Wichru za ojca uważany jest Zajęcze Ucho.
![[Obrazek: ER3RWWm.png]](https://i.imgur.com/ER3RWWm.png)
Imię: Bławatkowa Łąka
Płeć: Kotka
Wiek: 95
Wygląd: Można powiedzieć, że jej sylwetka niczym nie wyróżnia się z tłumu wszystkich innych kotów. Jest proporcjonalna i harmonijnie zbudowana, średniego wzrostu, ani to masywna, ani szczególnie szczupła, można by wręcz rzec, że idealnie przeciętna. Jednak, mimo tego, kotka przyciąga wzrok. Ma piękną, kształtną i sympatyczną mordkę z niewielkim, różowym noskiem oraz zaokrąglonymi policzkami oraz długie, białe wąsy. Uszy Bławatkowej Łapy są średniej wielkości, a oczy ma w kolorze bladozielonym, ich kształt natomiast przypomina migdały. Futro kotki jest krótkie, ale gęste i miękkie, w idealnie śnieżnobiałym kolorze na całej swej powierzchni, nigdzie nie pozwalając się przebić jakiemukolwiek innemu kolorowi. Ogon Wichrzaczki jest przeciętnej długości i grubości oraz ma zaokrągloną końcówkę. Porusza się cicho i z widoczna gracją oraz pewnością siebie, jej kroki są sprężyste a pyszczek wykazuje ciekawość i determinację. Bławatkowa Łąka ma również niewielką, ukrytą między futrem bliznę po ugryzieniu szczura, na którego wpadła podczas patrolu, a która znajduje się na wewnętrznej części jej prawej tylnej łapy. Nawet mimo tej małej rysy na jej wyglądzie, wciąż wygląda tak, że każdy miałby ochotę zawiesić na niej wzrok na odrobinę dłużej.
Trwałe urazy: —
Charakter: To kotka pewna siebie, ale nie nachalna. Wydaje się być kimś, kogo lubi absolutnie każdy. Jest przebojowa, inteligentna, wygadana i utalentowana, ale jednocześnie skromna, kulturalna i dobrze wychowana, co tworzy niesamowitą mieszankę. Na tyle, że niektórzy uważają, że istnienie takiej kotki jak ona jest niemalże nierealne. Pozostali zazdroszczą jej rodzicom tak wspaniałej, obiecującej i bystrej córki, która, na pewno, ma przed sobą świetlaną przyszłość. Względem każdego jest uprzejma, każdemu pomoże, każdemu doradzi, do każdego wyciągnie pomocną łapę. Nigdy się nie złości, nigdy nie krzywdzi, nigdy nie zapomina. Jakby to doprawdy prawdziwy Gwiezdny zszedł ze Srebrnej Skórki na ziemię, by oświetlić Klan Wichru swoim blaskiem. No... ale, bo zawsze musi być jakieś ale. Czy Bławatkowa Łąka faktycznie jest taka idealna? Otóż... nie do końca. Po prostu jest naprawdę bardzo, bardzo, bardzo zdeterminowanym kotem, który stworzył swoje w głowie własny, idealny obraz samej siebie, i jeśli nie spełniłaby swoich własnych oczekiwań, to, najpewniej, odgryzłaby sobie łapy. Wie, jaką ścieżką powinna kroczyć, i nawet, jeśli nie jest szczera sama ze sobą, to zrobi wszystko dla osiągnięcia swojego celu bycia idealnym wojownikiem, idealnym Wichrzakiem, idealnym kotem, a każde niepowodzenia, w głębi serca, bardzo ją frustrują. Nie może sobie pozwolić na to, by inni zaczęli dostrzegać to, że tak naprawdę jest dużo bardziej przeciętna, niż na to pozuje, a cały jej charakter to tylko pieczołowicie wypracowana maska, którą Bławatkowa Łąka założyła na pysk.
Urodzona: w Klanie Wichru.
Historia: nieznana
![[Obrazek: 21jRc9y.png]](https://i.imgur.com/21jRc9y.png)
Imię: Zajęcze Ucho
Płeć: Kocur
Wiek: 96
Wygląd: Najpierw widzisz uszy, a dopiero za tym wędruje reszta kota. I to nawet nie jest żart, bo kocur ma takie olbrzymie uszy, że ciężko ich nie zauważyć już z daleka! Może to dlatego rodzice nazwali go Zając? Lub też dlatego, że kolejną z jego cech szczególnych, są nogi dosłownie aż do nieba! Długie, tyczkowate, chude, nieproporcjonalne, niczym cztery kruche gałęzie. Do tego dochodzi jeszcze wielki, garbaty nos, długa szyja oraz bardzo cienki, niczym pręgowana pajęczyna, ostro zakończony ogon, którym Zajęcze Ucho pewnie mógłby owinąć całego siebie i jeszcze pół Klanu. Mimo młodego wieku już góruje nad większością swojego Klanu, a przez to, że zwykle nosi ogon wysoko uniesiony, to, dosłownie, ciężko go nie zauważyć lub w jakikolwiek sposób pominąć. Jego futro jest krótkie, gładkie, śliskie i mocno przylegające do ciała, dodając mu opływowego kształtu. Jego kolor natomiast jest bury, w lekko szarawym odcieniu, w dodatku jest pokryte ciemnymi, wręcz czarnymi cętkami, które na grzbiecie łączą się w jednolitą pręgę, idącą aż do pręgowanego ogona zakończonego czarną końcówką. Ma czerwony nos i długie kły, które widać jednak tylko wtedy, gdy otworzy pysk, co, na nieszczęście, robi dosyć często. Ma też mocne, długie pazury, wystające łopatki oraz biodra, a jego łapy często są ubrudzone kurzem albo błotem, bo Zajęcze Ucho rzadko marnuje czas, by porządnie je umyć. To wszystko nadaje mu lekko karykaturalnego, ale na pewno ciekawego wygląda. Na świat natomiast patrzy dużymi, zielonymi oczami.
Trwałe urazy: utrata prawie połowy ogona;
Charakter:To niesamowicie pewne siebie i nieobliczalne stworzenie. Nie ma w zwyczaju się hamować - jeśli coś uważa, to to powie, jeśli chce coś zrobić, to to zrobi. Ciężko nad nim zapanować, ze względu na jego wrodzoną arogancję i nieusłuchliwość. Nie jest jednak kotem chamskim czy złośliwym. Owszem, może być, jasne, to leży w granicach jego możliwości. Po prostu nie taki jest jego cel. Zwyczajnie nie przejmuje się za bardzo tym, co mówi, nie jest zbyt empatyczny oraz w pierwszej kolejności patrzy na samego siebie. Jest typowym jedynakiem, na którego matka chuchała i dmuchała całe jego życie, pozwalając mu na absolutnie wszystko, co spowodowało, że Zajęcze Ucho nie jest przyzwyczajony do jakichkolwiek konsekwencji swoich czynów. Wie, że wszystko i tak ujdzie mu na sucho, bo matka będzie go kryć albo jak ugada inne koty, by nic mu się wielkiego nie stało. Kocha przygody i nienawidzi stagnacji. Uwielbia biegać bo łąkach, ganiać za owadami i ptakami oraz ścigać się z prawdziwymi zającami na wzgórzach. Jest wolnym duchem i nie lubi, gdy mu się rozkazuje albo, gdy próbuje się jakkolwiek nad nim zapanować. Trzeba do niego dotrzeć na zupełnie inny sposób. W głębi serca jest gadatliwym marzycielem, który kocha towarzystwo, i wiele dałby za koty, które będą względem niego na tyle cierpliwe i wyrozumiałe, że mogłyby towarzyszyć mu w jego przygodach. Mimo swojego szorstkiego i irytującego obycia oraz karykaturalnej urody jest w nim coś w dziwny sposób czarującego, jakby był tym kotem, o którym śni każda nowomianowana terminatorka - wolny, nieodgadniony, arogancki, o nietuzinkowym wyglądzie, pewny siebie i przebojowy. Dopiero po bliższym poznaniu wychodzi z niego ziółko.
Urodzony: w Klanie Wichru.
Historia: nieznana

Imię: Kingsman
Płeć: Kocur
Wiek: 35
Wygląd: Kocur nie jest typowym samotnikiem, którego da spotkać się wszędzie, jego eleganckie usposobienie sprawia wrażenie byłego pieszczocha, jednak nie daje on nigdy poznać swoich korzeni. Tajemnicze spojrzenie zielono-żółtych oczu, poważny i zachęcający wyraz pyska, a dodatkowo wyprostowana postawa. Wszystkie te cechy należące do jednego kota. Kingsman jest dumnym posiadaczem mięśni, które uwydatnione są na czekoladowym krótkim futerku, a ewidentnie nie stroniący od wysiłku fizycznego kocur jest jednak w pełni świadomy jak bardzo prezencja jest ważne, nie da się go zauważyć brudnym. Klinowata głowa, lekko zakrzywiony nos dodający mu uroku, a samym kolorem nie różniący się nijak od futra, jedynie posiadając białe wibrysy odstające od reszty.
Trwałe urazy: —
Charakter: Opanowany, inteligentny oraz pewny siebie osobnik, który w rozmowie zawsze dominuje jako strona mówiąca. Charyzma wylewa się z niego, ale nie można mu zarzucić bycia słabym słuchaczem, poza tym empatia to jego drugie imię, dlatego tak dobrze wczuwa się w sytuacje innych kotów. Kot idealny z wyglądu i z charakteru. Jeśli Kingsman nie zdołał jednak zaślepić swoim czarującym flirtem lub przepiękną mową czasami można wyłapać pewne rysy na jego zniewalającym obyciu. Nie jest to wielka skaza, ale ewidentnie kocur potrafi mówić jakby był zakochany w sobie samym, a jeśli poczuje się wystarczająco bezpiecznie - zacznie plotkować o poprzednich partnerach i partnerkach.
Urodzony: nieznane
Historia: nieznana
Historia
xxxKsiężyce mijały, a ostatni miot Zająca i Bławatek praktycznie nie istniał, pomimo prób utrzymania ich w klanie i dbania o ich bezpieczeństwo - ponownie coś zawiodło. Nie było nawet jednego godnego dziecka, którym Bławatek mogłaby się chwalić na granicach, czy dbać o nie jak o swój najcudowniejszy skarb. Kotka nigdy nie miała wielkich wymagań (a może raczej drugi miot już miał wymagania gdzieś pomiędzy ściółką, a dżdżownicami), a mimo to żadne z dzieci jak na złość nie chciało ich spełnić. Wojownik, prezentujący się, najlepiej mądry i miły, zaradny… czy to była taka mniejszość? Czy może to Gwiezdni ją karali, bo robiła coś źle? W głowie Bławatek to się jednak nie kalkulowało. Jak mogła być winna, skoro całe życie robiła wszystko dobrze? Dbała o wszystko? Świeciła przykładem? Pewnej nocy, leżąc u boku chrapiącego Zająca w końcu pojęła czynnik, który zniwelował i zniszczył wszystkie jej plany. Trwała jednak u boku problemu bardzo długo. Może coś jednak w nim widziała oprócz złych cech…?
xxxKażdy miał swoje limity, pewne granice, które jak się przekraczało zbyt często to kot nie zamierzał się hamować. Zając balansował na tej granicy każdego dnia, a Bławatek dzielnie go znosiła. Jej partner nie był zły, na co dzień nie robił nic konkretnego, niechęć budowała się w niej od księżyców, ale nie można było przyznać, że nie miała powodów. Czasami zdarzało się jednak, że kiedy skupiasz się na jednej rzeczy, inne potrafią umykać.
Los pisany bywa różnie, nigdy nie wiadomo co przyniesie następny dzień, a Bławatek najbardziej w tym wszystkim nienawidziła nieprzyjemnych niespodzianek, jak chociażby kolejnej prośby Zajęczego Ucha o ostatni miot. Niezależnie jak tolerowała go jako partnera, nie potrafiła sobie wyobrazić, by jego wadliwe geny znowu popsuły jej plany. Potrafiła przyznać jedno: ojcem był dobrym, kochał dzieci natomiast nie świecił żadnym przykładem. Nie chciała ryzykować miotu z kimś takim, chociaż przeciwna spróbowania ostatni raz nie była. Byle nie z Zającem. Czasami szła przez to mrocznymi ścieżkami, w których robiła coś czego nigdy nie chciała robić, ale zarazem kocur podsuwający jej pomysł o ostatniej próbie w zrobieniu idealnej rodziny i przepiękny kocur na granicy, nie pomagali. Czuła się jak między paszczą, a potworem. Paszczą był Zając, którego słuchać już nie mogła, a potworem - Kingsman. Przystojny kocur o przeszywającym spojrzeniu, dostojny, młodszy i przede wszystkim elegancki. Zagadał do niej jak przechodziła granicę od Szarych Topoli, po kłótni z partnerem i już wtedy zaimponował jej swoim usposobieniem, dając do zrozumienia, że nie tylko wyglądem potrafił czarować.
xxxBławatek przez jedno przypadkowe spotkanie zrozumiała jak rzadko się śmiała, uśmiechała i czuła widziana. Jedno spotkanie, a jakie intrygujące, dające adrenaliny oraz pamiętliwe. Zając nie potrafił jej nigdy tego zaoferować. Czuła się z nim jakby utknęła w czasie, w jednej nierozwiązanej kłótni, czy niedomówieniu. W jej głowie jednak nie było miejsca na romans z kocurem, który był praktycznie w wieku jej ostatniego miotu, nie mogła sobie na to pozwolić. A mimo to… krótko mówiąc - kocurowi to nie przeszkadzało. Uwielbiał słuchać jej głosu, przytulić do jej boku, czy sprawić, że jej oczy świeciły się z radości. Czy była to miłość? Z żadnej ze stron raczej nie. Dwójka była sobą zafascynowana i uwielbiała swoje towarzystwo, może dlatego Kingsman z każdym spotkaniem robił się coraz bardziej odważniejszy, a postanowienie Bławatek powoli stawało się cichym wspomnieniem. Nim się obejrzeli, spotykali się już nie tylko na pogaduszki i marudzenie na Zająca. Relacja między nimi kiełkowała, kwitła, żyła… a w głowie kotki cały czas była jedna istotna sprawa - miot z Kingsmanem. Posiadał wszystkie cechy, które chciałaby zobaczyć u swoich przyszłych dzieci, a fakt, że był orientalem jak jej partner tylko ułatwiał sprawę. Nie potrzebowała większej ilości plotek na swój temat, czy głupot rozpowiadanych przez Czarnego Konia. Nadszedł jednak czas, w którym jej plan był bliżej ziszczenia się, niż złudnego marzenia, a więc przyszedł też czas na rozmowę z Zajęczym Uchem. Informacja była chłodna, szybka i ostra. Problem był taki, że Bławatek nie zdawała sobie jeszcze wtedy sprawy, że już była w takowej ciąży i już niedługo potem pierwsze symptomy zaczęły się pojawiać. A ją zaczęło zjadać poczucie winy.
xxxPierwsze dni ciąży nie były wcale takie przyjemne, widywała się jeszcze wtedy z Kingsmanem, który nie miał nic przeciwko dzieciom, a nawet był chętny pomóc kotce jakby potrzebowała czegoś. Bławatkowa Łąka odrzuciła pomoc kocura dodatkowo zrywając relację, która się między nimi pojawiła przez te trzy księżyce. Oriental przyjął to bez większych emocji, jakby jego oferta padła jedynie z grzeczności, a cała sytuacja nie zrobiła na nim wrażenia. Chociaż w jego oczach można było zauważyć niezadowolenie. Zniknął z życia kotki szybko i jakby z gorzkim posmakiem, bo nawet jeśli sytuacja wydawała się normalna to strasznie napięta, co trochę nie dawało jej spać. Im dalej w ciążę tym bardziej zdawała sobie sprawę, że problemy ze spaniem nie były zależne od stresu, a od samej ciąży, którą przechodziła dość niemrawo i słabo. Zajęcze Ucho nie zbliżał się do niej, a mimo to Wojowniczka mogła odczuć na sobie wzrok kocura bardzo często, piszczki również znajdowały się przed nią, a kiedy potrzebowała pomocy w późniejszym stadium ciąży był jeszcze bliżej niej. I wtedy ją olśniło. Kocur nie był już tak bardzo obecny w jej życiu, a robił dokładnie to samo co robił od zawsze - dbał o nią. Rutyna stała się niewidoczna dla oczu Bławatek, sprawiając, że zaślepiła ją niechęć, którą w sobie bezpiecznie budowała księżycami. Poczucie winy i wstyd zaczęło się w niej budować, a im bliżej porodu była tym gorzej się czuła - prawdopodobnie gdyby nie wsparcie Niezapomnianej Łapy sam poród mógłby skończyć się bardzo źle. Kiedy dzieci przyszły na świat, Zającze Ucho był zaraz obok od razu sprawdzając jak partnerka się czuła. W oczach kocurach zrobiła coś niewybaczalnego, ale miłość nadal tliła się w jego sercu. W szczególności do dzieci, które już od samego początku chciał traktować jak swoje.
Jednak już parę dni po porodzie, Bławatek odepchnęła od siebie partnera. Narastające w niej poczucie winy przybrało formę nienawiści, którą wycelowała w orientalnego wojownika, przypominając mu, że chciała te kocięta wychować bez jego pomocy i to się nie zmieniło. Jednocześnie nie potrafiła zerwać z kocurem, który zawsze starał się o nią dbać.
xxxDzieci wychowują się tylko przy pomocy klanowych Matek i oczywiście samej Bławatkowej Łąki, nie mając pojęcia o swoim pozaklanowym pochodzeniu i skomplikowanym związku rodziców. Bławatek jest surowa, czasami nieobecna myślami, ale otacza kociaki miłością oraz edukuje kiedy może - tym razem marzy o tym, że jej dzieci zostaną Wojownikami szybko i sprawnie. Wpaja im podobne wartości co poprzednim miotom, bycie miłym, pomocnym, ale przede wszystkim inteligentnym i ambitnym. Nie akceptuje lenistwa, chociaż sama po ciężkim porodzie już do sprawności raczej nie wróci, jako że pozostawił on na jej ciele fizyczną traumę.
TL;DR: Bławatkowa Łąka uznaje, że do trzech razy sztuka, ale tym razem może bez Zajęczego Ucha. W równaniu pojawia się dodatkowy element – przystojny koneser kocic, które już trochę czasu na tym świecie spędziły. Wynik równania? Tylko głupi by nie skorzystał z okazji do urzeczywistnienia swoich planów, a Bławatek do głupich nie należy. Potem trochę żałuje, bo wciąż kocha Zająca, ale w tym Klanie zdrowe radzenie sobie z emocjami jest niemodne i mimo próby pojednania ze strony partnera, Bławatek upiera się przy samotnym wychowaniu kociąt.
Dodatkowe informacje:
Rozpoczynamy grę jako 1 księżycowy kociak (wiek na koniec września: 3 księżyce). Jest możliwość adopcji kociąt przez najbliższe 2,5 miesiąca. Do momentu osiągnięcia przez miot wieku 6 księżyców nieznana jest dokładna ilość kociąt w miocie. Miot tej pary powinien być w postach określany jak “kocięta postaci X i Y” lub “rodzeństwo” etc, bez precyzowania ich ilości, która zostanie podana dopiero w momencie, w którym planowo powinna się rozpocząć ceremonia tego miotu na terminatorów.
Informacja o ustalonej ilości kociąt zostanie podana przez administrację w tym temacie i od tego momentu będzie można uznawać w swoich postach ile dokładnie kociąt ma para. W historii należy podać informację o rodzeństwie z miotu oraz rodziców, którymi są Bławatkowa Łąka i Zajęcze Ucho, zaś biologicznym ojcem jest Kingsman. Należy także uwzględnić starsze rodzeństwo z dwóch poprzednich miotów Bławatkowej Łąki i Zajęczego Ucha (Szpacza Łapa, Gniewoszowa Łapa, Kurkowa Łapa, Kurza Łapa, Kacza Łapa, Bursztynowa Łapa oraz Jelenia Łapa, Kogucia Łapa, Słoneczna Łapa, Wirująca Łapa, Borówkowa Łapa i Makowa Łapa).
W miocie dostępna jest dowolna ilość miejsc, która nie przekroczy 8 kociąt
Rezerwacja miejsca przepada, jeżeli w ciągu tygodnia nie zostanie napisana i wysłana Karta Postaci.Wszelkie wątpliwości, pytania i zapisy można zamieszczać w tym temacie.
Lista chętnych:
x Poziomka > Pająk (juz gra)
x Fiołek (juz gra)
x Krecik (juz gra)
x Jabłuszko (juz gra)
x Wąż (juz gra)
x Żaba (juz gra)
x Aster (juz gra)
x Tygrys (już gra)
Typ pyska: standardowy (europejski) lub długi (orientalny).
Długość futra: krótkie
Umaszczenia: (kliknij na umaszczenie, by zobaczyć przykładowe zdjęcie):
Pręgowanie: Kocięta mogą być jednolite (niepręgowane) lub pręgowane klasycznie, tygrysio lub cętkowane.
Biel: Kocięta mogą mieć dowolną ilość białych znaczeń lub być całe białe.
Kolor oczu: Dowolny naturalny kolor. Koty z jakąkolwiek ilością białych znaczeń mogą mieć heterochromię (oczy w dwóch różnych kolorach). Przypominamy, że kocięta rodzą się z niewybarwionymi oczami, tzn. niebieskimi, a docelowy kolor przyjmują one w wieku ok. 3-5 księżyców.
Oto kolejna okazja, by zagrać postacią urodzoną w Klanie Wichru. Kocięta pochodzą z miotu NPC (rodzice nie są i nie będą nigdy odgrywani), a grę rozpoczynamy od razu po wysłaniu i zaakceptowaniu Karty Postaci.
Rodzicami są Bławatkowa Łąka i Kingsman, w Klanie Wichru za ojca uważany jest Zajęcze Ucho.
![[Obrazek: ER3RWWm.png]](https://i.imgur.com/ER3RWWm.png)
Imię: Bławatkowa Łąka
Płeć: Kotka
Wiek: 95
Wygląd: Można powiedzieć, że jej sylwetka niczym nie wyróżnia się z tłumu wszystkich innych kotów. Jest proporcjonalna i harmonijnie zbudowana, średniego wzrostu, ani to masywna, ani szczególnie szczupła, można by wręcz rzec, że idealnie przeciętna. Jednak, mimo tego, kotka przyciąga wzrok. Ma piękną, kształtną i sympatyczną mordkę z niewielkim, różowym noskiem oraz zaokrąglonymi policzkami oraz długie, białe wąsy. Uszy Bławatkowej Łapy są średniej wielkości, a oczy ma w kolorze bladozielonym, ich kształt natomiast przypomina migdały. Futro kotki jest krótkie, ale gęste i miękkie, w idealnie śnieżnobiałym kolorze na całej swej powierzchni, nigdzie nie pozwalając się przebić jakiemukolwiek innemu kolorowi. Ogon Wichrzaczki jest przeciętnej długości i grubości oraz ma zaokrągloną końcówkę. Porusza się cicho i z widoczna gracją oraz pewnością siebie, jej kroki są sprężyste a pyszczek wykazuje ciekawość i determinację. Bławatkowa Łąka ma również niewielką, ukrytą między futrem bliznę po ugryzieniu szczura, na którego wpadła podczas patrolu, a która znajduje się na wewnętrznej części jej prawej tylnej łapy. Nawet mimo tej małej rysy na jej wyglądzie, wciąż wygląda tak, że każdy miałby ochotę zawiesić na niej wzrok na odrobinę dłużej.
Trwałe urazy: —
Charakter: To kotka pewna siebie, ale nie nachalna. Wydaje się być kimś, kogo lubi absolutnie każdy. Jest przebojowa, inteligentna, wygadana i utalentowana, ale jednocześnie skromna, kulturalna i dobrze wychowana, co tworzy niesamowitą mieszankę. Na tyle, że niektórzy uważają, że istnienie takiej kotki jak ona jest niemalże nierealne. Pozostali zazdroszczą jej rodzicom tak wspaniałej, obiecującej i bystrej córki, która, na pewno, ma przed sobą świetlaną przyszłość. Względem każdego jest uprzejma, każdemu pomoże, każdemu doradzi, do każdego wyciągnie pomocną łapę. Nigdy się nie złości, nigdy nie krzywdzi, nigdy nie zapomina. Jakby to doprawdy prawdziwy Gwiezdny zszedł ze Srebrnej Skórki na ziemię, by oświetlić Klan Wichru swoim blaskiem. No... ale, bo zawsze musi być jakieś ale. Czy Bławatkowa Łąka faktycznie jest taka idealna? Otóż... nie do końca. Po prostu jest naprawdę bardzo, bardzo, bardzo zdeterminowanym kotem, który stworzył swoje w głowie własny, idealny obraz samej siebie, i jeśli nie spełniłaby swoich własnych oczekiwań, to, najpewniej, odgryzłaby sobie łapy. Wie, jaką ścieżką powinna kroczyć, i nawet, jeśli nie jest szczera sama ze sobą, to zrobi wszystko dla osiągnięcia swojego celu bycia idealnym wojownikiem, idealnym Wichrzakiem, idealnym kotem, a każde niepowodzenia, w głębi serca, bardzo ją frustrują. Nie może sobie pozwolić na to, by inni zaczęli dostrzegać to, że tak naprawdę jest dużo bardziej przeciętna, niż na to pozuje, a cały jej charakter to tylko pieczołowicie wypracowana maska, którą Bławatkowa Łąka założyła na pysk.
Urodzona: w Klanie Wichru.
Historia: nieznana
![[Obrazek: 21jRc9y.png]](https://i.imgur.com/21jRc9y.png)
Imię: Zajęcze Ucho
Płeć: Kocur
Wiek: 96
Wygląd: Najpierw widzisz uszy, a dopiero za tym wędruje reszta kota. I to nawet nie jest żart, bo kocur ma takie olbrzymie uszy, że ciężko ich nie zauważyć już z daleka! Może to dlatego rodzice nazwali go Zając? Lub też dlatego, że kolejną z jego cech szczególnych, są nogi dosłownie aż do nieba! Długie, tyczkowate, chude, nieproporcjonalne, niczym cztery kruche gałęzie. Do tego dochodzi jeszcze wielki, garbaty nos, długa szyja oraz bardzo cienki, niczym pręgowana pajęczyna, ostro zakończony ogon, którym Zajęcze Ucho pewnie mógłby owinąć całego siebie i jeszcze pół Klanu. Mimo młodego wieku już góruje nad większością swojego Klanu, a przez to, że zwykle nosi ogon wysoko uniesiony, to, dosłownie, ciężko go nie zauważyć lub w jakikolwiek sposób pominąć. Jego futro jest krótkie, gładkie, śliskie i mocno przylegające do ciała, dodając mu opływowego kształtu. Jego kolor natomiast jest bury, w lekko szarawym odcieniu, w dodatku jest pokryte ciemnymi, wręcz czarnymi cętkami, które na grzbiecie łączą się w jednolitą pręgę, idącą aż do pręgowanego ogona zakończonego czarną końcówką. Ma czerwony nos i długie kły, które widać jednak tylko wtedy, gdy otworzy pysk, co, na nieszczęście, robi dosyć często. Ma też mocne, długie pazury, wystające łopatki oraz biodra, a jego łapy często są ubrudzone kurzem albo błotem, bo Zajęcze Ucho rzadko marnuje czas, by porządnie je umyć. To wszystko nadaje mu lekko karykaturalnego, ale na pewno ciekawego wygląda. Na świat natomiast patrzy dużymi, zielonymi oczami.
Trwałe urazy: utrata prawie połowy ogona;
Charakter:To niesamowicie pewne siebie i nieobliczalne stworzenie. Nie ma w zwyczaju się hamować - jeśli coś uważa, to to powie, jeśli chce coś zrobić, to to zrobi. Ciężko nad nim zapanować, ze względu na jego wrodzoną arogancję i nieusłuchliwość. Nie jest jednak kotem chamskim czy złośliwym. Owszem, może być, jasne, to leży w granicach jego możliwości. Po prostu nie taki jest jego cel. Zwyczajnie nie przejmuje się za bardzo tym, co mówi, nie jest zbyt empatyczny oraz w pierwszej kolejności patrzy na samego siebie. Jest typowym jedynakiem, na którego matka chuchała i dmuchała całe jego życie, pozwalając mu na absolutnie wszystko, co spowodowało, że Zajęcze Ucho nie jest przyzwyczajony do jakichkolwiek konsekwencji swoich czynów. Wie, że wszystko i tak ujdzie mu na sucho, bo matka będzie go kryć albo jak ugada inne koty, by nic mu się wielkiego nie stało. Kocha przygody i nienawidzi stagnacji. Uwielbia biegać bo łąkach, ganiać za owadami i ptakami oraz ścigać się z prawdziwymi zającami na wzgórzach. Jest wolnym duchem i nie lubi, gdy mu się rozkazuje albo, gdy próbuje się jakkolwiek nad nim zapanować. Trzeba do niego dotrzeć na zupełnie inny sposób. W głębi serca jest gadatliwym marzycielem, który kocha towarzystwo, i wiele dałby za koty, które będą względem niego na tyle cierpliwe i wyrozumiałe, że mogłyby towarzyszyć mu w jego przygodach. Mimo swojego szorstkiego i irytującego obycia oraz karykaturalnej urody jest w nim coś w dziwny sposób czarującego, jakby był tym kotem, o którym śni każda nowomianowana terminatorka - wolny, nieodgadniony, arogancki, o nietuzinkowym wyglądzie, pewny siebie i przebojowy. Dopiero po bliższym poznaniu wychodzi z niego ziółko.
Urodzony: w Klanie Wichru.
Historia: nieznana

Imię: Kingsman
Płeć: Kocur
Wiek: 35
Wygląd: Kocur nie jest typowym samotnikiem, którego da spotkać się wszędzie, jego eleganckie usposobienie sprawia wrażenie byłego pieszczocha, jednak nie daje on nigdy poznać swoich korzeni. Tajemnicze spojrzenie zielono-żółtych oczu, poważny i zachęcający wyraz pyska, a dodatkowo wyprostowana postawa. Wszystkie te cechy należące do jednego kota. Kingsman jest dumnym posiadaczem mięśni, które uwydatnione są na czekoladowym krótkim futerku, a ewidentnie nie stroniący od wysiłku fizycznego kocur jest jednak w pełni świadomy jak bardzo prezencja jest ważne, nie da się go zauważyć brudnym. Klinowata głowa, lekko zakrzywiony nos dodający mu uroku, a samym kolorem nie różniący się nijak od futra, jedynie posiadając białe wibrysy odstające od reszty.
Trwałe urazy: —
Charakter: Opanowany, inteligentny oraz pewny siebie osobnik, który w rozmowie zawsze dominuje jako strona mówiąca. Charyzma wylewa się z niego, ale nie można mu zarzucić bycia słabym słuchaczem, poza tym empatia to jego drugie imię, dlatego tak dobrze wczuwa się w sytuacje innych kotów. Kot idealny z wyglądu i z charakteru. Jeśli Kingsman nie zdołał jednak zaślepić swoim czarującym flirtem lub przepiękną mową czasami można wyłapać pewne rysy na jego zniewalającym obyciu. Nie jest to wielka skaza, ale ewidentnie kocur potrafi mówić jakby był zakochany w sobie samym, a jeśli poczuje się wystarczająco bezpiecznie - zacznie plotkować o poprzednich partnerach i partnerkach.
Urodzony: nieznane
Historia: nieznana
Historia
xxxKsiężyce mijały, a ostatni miot Zająca i Bławatek praktycznie nie istniał, pomimo prób utrzymania ich w klanie i dbania o ich bezpieczeństwo - ponownie coś zawiodło. Nie było nawet jednego godnego dziecka, którym Bławatek mogłaby się chwalić na granicach, czy dbać o nie jak o swój najcudowniejszy skarb. Kotka nigdy nie miała wielkich wymagań (a może raczej drugi miot już miał wymagania gdzieś pomiędzy ściółką, a dżdżownicami), a mimo to żadne z dzieci jak na złość nie chciało ich spełnić. Wojownik, prezentujący się, najlepiej mądry i miły, zaradny… czy to była taka mniejszość? Czy może to Gwiezdni ją karali, bo robiła coś źle? W głowie Bławatek to się jednak nie kalkulowało. Jak mogła być winna, skoro całe życie robiła wszystko dobrze? Dbała o wszystko? Świeciła przykładem? Pewnej nocy, leżąc u boku chrapiącego Zająca w końcu pojęła czynnik, który zniwelował i zniszczył wszystkie jej plany. Trwała jednak u boku problemu bardzo długo. Może coś jednak w nim widziała oprócz złych cech…?
xxxKażdy miał swoje limity, pewne granice, które jak się przekraczało zbyt często to kot nie zamierzał się hamować. Zając balansował na tej granicy każdego dnia, a Bławatek dzielnie go znosiła. Jej partner nie był zły, na co dzień nie robił nic konkretnego, niechęć budowała się w niej od księżyców, ale nie można było przyznać, że nie miała powodów. Czasami zdarzało się jednak, że kiedy skupiasz się na jednej rzeczy, inne potrafią umykać.
Los pisany bywa różnie, nigdy nie wiadomo co przyniesie następny dzień, a Bławatek najbardziej w tym wszystkim nienawidziła nieprzyjemnych niespodzianek, jak chociażby kolejnej prośby Zajęczego Ucha o ostatni miot. Niezależnie jak tolerowała go jako partnera, nie potrafiła sobie wyobrazić, by jego wadliwe geny znowu popsuły jej plany. Potrafiła przyznać jedno: ojcem był dobrym, kochał dzieci natomiast nie świecił żadnym przykładem. Nie chciała ryzykować miotu z kimś takim, chociaż przeciwna spróbowania ostatni raz nie była. Byle nie z Zającem. Czasami szła przez to mrocznymi ścieżkami, w których robiła coś czego nigdy nie chciała robić, ale zarazem kocur podsuwający jej pomysł o ostatniej próbie w zrobieniu idealnej rodziny i przepiękny kocur na granicy, nie pomagali. Czuła się jak między paszczą, a potworem. Paszczą był Zając, którego słuchać już nie mogła, a potworem - Kingsman. Przystojny kocur o przeszywającym spojrzeniu, dostojny, młodszy i przede wszystkim elegancki. Zagadał do niej jak przechodziła granicę od Szarych Topoli, po kłótni z partnerem i już wtedy zaimponował jej swoim usposobieniem, dając do zrozumienia, że nie tylko wyglądem potrafił czarować.
xxxBławatek przez jedno przypadkowe spotkanie zrozumiała jak rzadko się śmiała, uśmiechała i czuła widziana. Jedno spotkanie, a jakie intrygujące, dające adrenaliny oraz pamiętliwe. Zając nie potrafił jej nigdy tego zaoferować. Czuła się z nim jakby utknęła w czasie, w jednej nierozwiązanej kłótni, czy niedomówieniu. W jej głowie jednak nie było miejsca na romans z kocurem, który był praktycznie w wieku jej ostatniego miotu, nie mogła sobie na to pozwolić. A mimo to… krótko mówiąc - kocurowi to nie przeszkadzało. Uwielbiał słuchać jej głosu, przytulić do jej boku, czy sprawić, że jej oczy świeciły się z radości. Czy była to miłość? Z żadnej ze stron raczej nie. Dwójka była sobą zafascynowana i uwielbiała swoje towarzystwo, może dlatego Kingsman z każdym spotkaniem robił się coraz bardziej odważniejszy, a postanowienie Bławatek powoli stawało się cichym wspomnieniem. Nim się obejrzeli, spotykali się już nie tylko na pogaduszki i marudzenie na Zająca. Relacja między nimi kiełkowała, kwitła, żyła… a w głowie kotki cały czas była jedna istotna sprawa - miot z Kingsmanem. Posiadał wszystkie cechy, które chciałaby zobaczyć u swoich przyszłych dzieci, a fakt, że był orientalem jak jej partner tylko ułatwiał sprawę. Nie potrzebowała większej ilości plotek na swój temat, czy głupot rozpowiadanych przez Czarnego Konia. Nadszedł jednak czas, w którym jej plan był bliżej ziszczenia się, niż złudnego marzenia, a więc przyszedł też czas na rozmowę z Zajęczym Uchem. Informacja była chłodna, szybka i ostra. Problem był taki, że Bławatek nie zdawała sobie jeszcze wtedy sprawy, że już była w takowej ciąży i już niedługo potem pierwsze symptomy zaczęły się pojawiać. A ją zaczęło zjadać poczucie winy.
xxxPierwsze dni ciąży nie były wcale takie przyjemne, widywała się jeszcze wtedy z Kingsmanem, który nie miał nic przeciwko dzieciom, a nawet był chętny pomóc kotce jakby potrzebowała czegoś. Bławatkowa Łąka odrzuciła pomoc kocura dodatkowo zrywając relację, która się między nimi pojawiła przez te trzy księżyce. Oriental przyjął to bez większych emocji, jakby jego oferta padła jedynie z grzeczności, a cała sytuacja nie zrobiła na nim wrażenia. Chociaż w jego oczach można było zauważyć niezadowolenie. Zniknął z życia kotki szybko i jakby z gorzkim posmakiem, bo nawet jeśli sytuacja wydawała się normalna to strasznie napięta, co trochę nie dawało jej spać. Im dalej w ciążę tym bardziej zdawała sobie sprawę, że problemy ze spaniem nie były zależne od stresu, a od samej ciąży, którą przechodziła dość niemrawo i słabo. Zajęcze Ucho nie zbliżał się do niej, a mimo to Wojowniczka mogła odczuć na sobie wzrok kocura bardzo często, piszczki również znajdowały się przed nią, a kiedy potrzebowała pomocy w późniejszym stadium ciąży był jeszcze bliżej niej. I wtedy ją olśniło. Kocur nie był już tak bardzo obecny w jej życiu, a robił dokładnie to samo co robił od zawsze - dbał o nią. Rutyna stała się niewidoczna dla oczu Bławatek, sprawiając, że zaślepiła ją niechęć, którą w sobie bezpiecznie budowała księżycami. Poczucie winy i wstyd zaczęło się w niej budować, a im bliżej porodu była tym gorzej się czuła - prawdopodobnie gdyby nie wsparcie Niezapomnianej Łapy sam poród mógłby skończyć się bardzo źle. Kiedy dzieci przyszły na świat, Zającze Ucho był zaraz obok od razu sprawdzając jak partnerka się czuła. W oczach kocurach zrobiła coś niewybaczalnego, ale miłość nadal tliła się w jego sercu. W szczególności do dzieci, które już od samego początku chciał traktować jak swoje.
Jednak już parę dni po porodzie, Bławatek odepchnęła od siebie partnera. Narastające w niej poczucie winy przybrało formę nienawiści, którą wycelowała w orientalnego wojownika, przypominając mu, że chciała te kocięta wychować bez jego pomocy i to się nie zmieniło. Jednocześnie nie potrafiła zerwać z kocurem, który zawsze starał się o nią dbać.
xxxDzieci wychowują się tylko przy pomocy klanowych Matek i oczywiście samej Bławatkowej Łąki, nie mając pojęcia o swoim pozaklanowym pochodzeniu i skomplikowanym związku rodziców. Bławatek jest surowa, czasami nieobecna myślami, ale otacza kociaki miłością oraz edukuje kiedy może - tym razem marzy o tym, że jej dzieci zostaną Wojownikami szybko i sprawnie. Wpaja im podobne wartości co poprzednim miotom, bycie miłym, pomocnym, ale przede wszystkim inteligentnym i ambitnym. Nie akceptuje lenistwa, chociaż sama po ciężkim porodzie już do sprawności raczej nie wróci, jako że pozostawił on na jej ciele fizyczną traumę.
TL;DR: Bławatkowa Łąka uznaje, że do trzech razy sztuka, ale tym razem może bez Zajęczego Ucha. W równaniu pojawia się dodatkowy element – przystojny koneser kocic, które już trochę czasu na tym świecie spędziły. Wynik równania? Tylko głupi by nie skorzystał z okazji do urzeczywistnienia swoich planów, a Bławatek do głupich nie należy. Potem trochę żałuje, bo wciąż kocha Zająca, ale w tym Klanie zdrowe radzenie sobie z emocjami jest niemodne i mimo próby pojednania ze strony partnera, Bławatek upiera się przy samotnym wychowaniu kociąt.
Dodatkowe informacje:
- Kocięta mają w Klanie starsze rodzeństwo: Kogucią Łapę i Słoneczną Łapę. W Wichrze jest również obecna adoptowana córka Kurzej Łapy, ich starszego brata, Świerkowa Igła, a poza granicami Klanu – Zwinną i Szczurka, również od strony Kurzej Łapy.
- Bławatkowa Łąka nie pozwala kociętom na samodzielne opuszczanie kociarni do ukończenia czterech księżyców, więc każde wyjście bez starszego opiekuna kończy się karą dla malucha.
- Bławatkowa Łąka jest osłabiona i unika intensywnych zabaw z dziećmi, ale za to chętnie wpaja im Klanowe wartości i dba o ich edukację, gdy wykazują zainteresowanie.
- W oczach Klanu Wichru to Zajęcze Ucho jest ojcem, ale wszyscy widzą, że Bławatek trzyma go na dystans. Jednak wojownik często odwiedza Splątane Korzenie, przynosi kociętom jedzenie i bawi się z nimi pod nieobecność partnerki. Ta co najwyżej prycha z niezadowoleniem słysząc od matek o jego wizytach, ale ich nie ukraca.
- Marchewkowe Pole wraz z Przybrzeżną Łapą przodują w wymyślaniu atrakcyjnych zabaw dla kociąt, chociaż ich matka uważa tę dwójkę za nieodpowiednie wzorce ze swoim zbyt delikatnym podejściem do kociąt.
Rozpoczynamy grę jako 1 księżycowy kociak (wiek na koniec września: 3 księżyce). Jest możliwość adopcji kociąt przez najbliższe 2,5 miesiąca. Do momentu osiągnięcia przez miot wieku 6 księżyców nieznana jest dokładna ilość kociąt w miocie. Miot tej pary powinien być w postach określany jak “kocięta postaci X i Y” lub “rodzeństwo” etc, bez precyzowania ich ilości, która zostanie podana dopiero w momencie, w którym planowo powinna się rozpocząć ceremonia tego miotu na terminatorów.
Informacja o ustalonej ilości kociąt zostanie podana przez administrację w tym temacie i od tego momentu będzie można uznawać w swoich postach ile dokładnie kociąt ma para. W historii należy podać informację o rodzeństwie z miotu oraz rodziców, którymi są Bławatkowa Łąka i Zajęcze Ucho, zaś biologicznym ojcem jest Kingsman. Należy także uwzględnić starsze rodzeństwo z dwóch poprzednich miotów Bławatkowej Łąki i Zajęczego Ucha (Szpacza Łapa, Gniewoszowa Łapa, Kurkowa Łapa, Kurza Łapa, Kacza Łapa, Bursztynowa Łapa oraz Jelenia Łapa, Kogucia Łapa, Słoneczna Łapa, Wirująca Łapa, Borówkowa Łapa i Makowa Łapa).
W miocie dostępna jest dowolna ilość miejsc, która nie przekroczy 8 kociąt
Rezerwacja miejsca przepada, jeżeli w ciągu tygodnia nie zostanie napisana i wysłana Karta Postaci.Wszelkie wątpliwości, pytania i zapisy można zamieszczać w tym temacie.
Lista chętnych:
x Poziomka > Pająk (juz gra)
x Fiołek (juz gra)
x Krecik (juz gra)
x Jabłuszko (juz gra)
x Wąż (juz gra)
x Żaba (juz gra)
x Aster (juz gra)
x Tygrys (już gra)
Typ pyska: standardowy (europejski) lub długi (orientalny).
Długość futra: krótkie
Umaszczenia: (kliknij na umaszczenie, by zobaczyć przykładowe zdjęcie):
- czekoladowe, czekoladowe pręgowane,
- szylkret czekoladowo-rudy, szylkret czekoladowo-rudy pręgowany,
- liliowe, liliowe pręgowane,
- szylkret liliowo-kremowy, szylkret liliowo-kremowy pręgowany,
- rude (zawsze pręgowane),
- kremowe ( zawsze pręgowane),
- białe
Pręgowanie: Kocięta mogą być jednolite (niepręgowane) lub pręgowane klasycznie, tygrysio lub cętkowane.
Biel: Kocięta mogą mieć dowolną ilość białych znaczeń lub być całe białe.
Kolor oczu: Dowolny naturalny kolor. Koty z jakąkolwiek ilością białych znaczeń mogą mieć heterochromię (oczy w dwóch różnych kolorach). Przypominamy, że kocięta rodzą się z niewybarwionymi oczami, tzn. niebieskimi, a docelowy kolor przyjmują one w wieku ok. 3-5 księżyców.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Statystyki - lvl: 0
| S: 0
| Zr: 0
| Sz: 0
| Zm: 0
| HP:
| W:
| EXP:
Stat. Med. - lvl: 0
| MED.EXP:



![[Obrazek: dbt2x6k-ebab3f28-58e2-475f-bf10-d79f8481...GCMDDVPM4A]](https://images-wixmp-ed30a86b8c4ca887773594c2.wixmp.com/f/c9830e03-1dce-4018-a070-45190777c483/dbt2x6k-ebab3f28-58e2-475f-bf10-d79f8481871a.png?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOjdlMGQxODg5ODIyNjQzNzNhNWYwZDQxNWVhMGQyNmUwIiwiaXNzIjoidXJuOmFwcDo3ZTBkMTg4OTgyMjY0MzczYTVmMGQ0MTVlYTBkMjZlMCIsIm9iaiI6W1t7InBhdGgiOiJcL2ZcL2M5ODMwZTAzLTFkY2UtNDAxOC1hMDcwLTQ1MTkwNzc3YzQ4M1wvZGJ0Mng2ay1lYmFiM2YyOC01OGUyLTQ3NWYtYmYxMC1kNzlmODQ4MTg3MWEucG5nIn1dXSwiYXVkIjpbInVybjpzZXJ2aWNlOmZpbGUuZG93bmxvYWQiXX0.uhE8pwFSH4DSD1X6aEB3-5nmbx1MmB16bGCMDDVPM4A)
![[Obrazek: b83wzHw.png]](https://i.imgur.com/b83wzHw.png)
![[Obrazek: HRLWLYb.png]](https://i.imgur.com/HRLWLYb.png)
![[Obrazek: UhDR09z.png]](https://i.imgur.com/UhDR09z.png)








