Logo Artemidy
Trening Wiesiołkowej Łapy
#46
Jedna zdobycz to nie było jeszcze bardzo dużo. Z pewnością za mało, by nakarmić wszystkich, którzy mogli tego potrzebować. Tak, lepiej było szukać dalej. Udowodnić, że rzeczywiście potrafił to robić, a złapanie tego królika nie było tylko jednorazowym szczęściem. Popatrzył jeszcze przez moment na swoją zdobycz, zastanawiając się, co właściwie powinien z nią zrobić. Chodzenie z mimo wszystko dość dużym zwierzęciu w pysku, polując na kolejne, nie brzmiało absolutnie wygodnie. Zostawić go leżącego na ziemi też by nie mógł, jeszcze przyciągnąłby jakieś drapieżniki.
Musiał go zakopać i mieć nadzieję, że jednak nie znajdzie się nikt, kto wróci tu przed nim i ukradnie zdobyte przez niego jedzenie. Gdy już to zrobił, mógł powrócić do poszukiwań, dalej starając się nie przegapić sygnałów świadczących o tym, że cokolwiek poza nim samym mogło być w pobliżu.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#47
xxxxWięc ruszył ponownie. Koci Grzbiet nie wydawał się być tak cichy jak poprzednio - wszędzie coś szeleściło, śnieg skrzypiał pod łapami kocurka, wiatr wiał z lekkim hukiem. Zrobiło się zimniej, to na pewno, pogoda zrobiła się nieco bardziej gwałtowna, chaotyczna. Mimo to, Wiesiołkowa Łapa zdołał wyczuć jakiś trop. Świeży. Jeśli za nim poszedł, niedługo później odnalazł wróbla - niewielkiego, bardzo drobnego ptaszka beztrosko skaczącego po śniegu. Tym razem nie było paniki - ptaszek wydawał się być niewzruszony mocniejszym wiatrem czy szelestem krzewów, drzew.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#48
Rzeczywiście, tym razem było inaczej. Teraz wszystko miało być przemyślaną, wykalkulowaną akcją, a nie biegiem przed siebie, jakby nic innego się nie liczyło. Którą z tych opcji tak naprawdę wolał Wiesiołek? Nie był pewny. Raczej i o tym nie powinien w tym momencie myśleć.
Postarał się jak najlepiej odwzorować pozycję łowiecką, którą wcześniej pokazywał mu Ogniste Serce. Łapy ugięte, głowa i ogon na wysokości grzbietu, kierunek wiatru sprawdzony, by podchodzić pod niego. I zasada do ptaków, czyli ta, by go nie zauważyły, tak. Kocur postarał się chronić za elementami krajobrazu, czy zatrzymywać co pewien czas, by pozostać nie dostrzeżonym przez wróbla. Poza tym próbował też nie doprowadzić do wydania żadnego dźwięku.
Jeśli wszystko poszło bezproblemowo i teraz ostatecznie nadszedł moment na atak, który Wiesiołek spróbował wykonać.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#49
xxxxTerminator dobrze przybrał pozę łowiecką - bardzo podobną do tej, którą zrobił, gdy naśladował ruchy swojego mistrza. Podchodził na tyle cicho do ptaszka, że ten nie usłyszał jego kroków. To wszystko sprawiło, że gdy przyszło do ataku, okazało się być to najłatwiejszą z opcji. Skoczył ku wróbelkowi i zabił go szybkim ruchem, tak, że ten nie zdołał nawet pisnąć.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#50
Tym razem chyba było prościej. Nie nawet jeśli chodziło o to, że nie trzeba było robić wielkiego pościgu. Sam moment pozbawienia go życia wydawał się prostszy, krótszy. Może to dlatego, że było to mniejsze zwierzę, wymagające mniej siły. A może już za drugim razem stawało się to łatwiejsze.
- Dziękuję ci też za życie tego wróbla, Gwiezdny Klanie, postaram się, by trafił do tych, którzy go najbardziej potrzebują. - Wyszeptał znowu, nim przeszedł do kolejnych kroków. Co oznaczało najpierw rozejrzenie się za mistrzem, a jeśli ten dalej się nie pojawiał, zakopanie ptaka w ziemi. I wyruszenie na dalsze poszukiwania. Wszystko było w porządku. Wszystko było tak, jak powinno być. A jednak wciąż nie opuszczało go uczucie, że w każdym momencie mogło się to zmienić.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#51
xxxxKiedy mój terminator złapał drugą swoją zwierzynę, tym razem wróbelka, wyłoniłem się zza krzewów z niewielkim, skromnym uśmiechem. - Gratulacje, Wesiołkowa Łapo... tak wielki zając to duma każdego wojownika, a co dopiero, gdy to twoja pierwsza zwierzyna w życiu. Świetnie się spisałeś, jestem z ciebie dumny - uśmiechnąłem się do niego ciepło. - Wróbelek też się nada na stos, albo... albo dla kogoś, komu chciałbyś podarować pierwsze zwierzyny w życiu. Będziemy ćwiczyć to przez następne dni, więc myślę, że złapiesz wprawę... urodzony z ciebie łowca - nawet Nadpływającej Ławicy nie poszło tak dobrze. Naprawdę dobra robota. - Wrócimy po zająca, a potem wrócimy do obozu, dobrze? Po drodze możesz się pochwalić, czy już zapamiętałeś jakieś punkty kodeksu.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#52
[b]- D-dziękuję, Ogniste Serce. [/b - Przyjął jego pochwały, uznając je raczej za coś miłego, co mówiło się wszystkim swoim terminatorom. Po czy tak nie było? Przecież każdemu w końcu udawało się złapać zwierzynę, to była podstawa obowiązków wojowników w klanie. Pokiwał głową, zgadzając się od razu na kolejne ćwiczenia, oczywiście, że miały się jeszcze przydać. Na razie jednak chyba rzeczywiście wystarczyło. Mimo wszystko, nawet jeśli poszło dobrze, przebywanie w obecności wojownika wydawało mu się być bezpieczniejsze. A może wcale nie powinno? Co jeśli w taki sposób i on byłby narażony?
Jednak póki co, mogli wracać do obozu, tego już naprawdę najbardziej bezpiecznego miejsca, jakie mogli tylko znać. Po drodze wymieniał kolejne punkty Kodeksu - zapamiętał właściwie prawie wszystkie, bo przecież nie chciałby popełnić żadnego błędu. Musiał wiedzieć, czy to, co robi jest z nimi zgodne, a więc często je sobie przypominać.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#53
***

xxxxByłem niemalże pewien, że Wiesiołkowa Łapa był gotowy. Parę dni temu Nadpływająca Łapa została Nadpływającą Ławicą... żal mi było, że nie zdołałem doprowadzić treningu kocurka do końca przed tą ceremonią, tak, by mógł być mianowany z rodzeństwem. Teraz jednak byłem pewien, że może zostać wojownikiem wraz z ceremonią dzieci Wyjącej Wilczycy. Właściwie... mieliśmy już wszystko. Chciałem powtórzyć jeszcze jeden raz rangi, jeśli będzie wiedział ładnie o wszystkich... mogłem iść do Nocnego Szkwału zgłosić, że jest gotowy. Z tego też powodu umówiłem się z terminatorem w pobliżu Jałowcowego Gąszczu - nie było potrzeby wychodzenia, skoro mieliśmy tylko rozmawiać. Usiadłem, owijając ogon wokół łap i rozglądałem się za kocurem.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#54
To, że rodzeństwo zostało już wojownikami z jednej strony było miłe. Z drugiej strony sugerowało, że niedługo powinien też przyjść czas na Wiesiołka, nie chciał być przecież być wiecznym, terminatorem, tylko przydać się klanowi. Jednak czy rzeczywiście był już na to gotowy? Czy w ogóle na to zasługiwał? Były to wciąż pojawiające się w jego głowie myśli, jednak wszystko było zdecydowanie prostsze, gdy jedynymi wątpliwościami jakie miał były te, czy może powinien zamiast wojownikiem zostać opiekunem.
- Dzień dobry, Ogniste Serce. - Przywitał się ze swoim mistrzem, przyspieszając nieco kroku, gdy podchodził do niego. Mimo wszystkiego, nad czym się zastanawiał, zdecydowanie nie zamierzał omijać treningu. Czym mogli się zająć dzisiaj, że nie trzeba było wychodzić z obozu? Kodeks pamiętał już naprawdę dobrze, więc chyba przeznaczanie całego dnia na powtarzanie go nie było konieczne, musiało chodzić o coś innego.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#55
xxxxKiwnąłem głową na przywitanie, gdy zobaczyłem drepczącego Wiesiołkową Łapę. - Dzień dobry - miauknąłem ciepło. - To już tak czysto... wiesz, formalnie, w gwoli przypomnienia. Chciałbym, żebyś powiedział mi wszystko, co wiesz o rangach w Klanie. O obowiązkach, o roli w Klanie... no, i kto piastuje trzy najważniejsze rangi w wszystkich Klanach - wiedziałem, że to umiał, ale musiałem usłyszeć, czy na penwo dobrze rozumie specyfikę każdą z nich. To naprawdę było tylko po to, by zaliczyć ostatnią powtórzę, nic ciekawego to nie było, żadne to też wyzwanie.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#56
Nie było to zbyt trudne zadanie. Właściwie, spodziewał się czegoś zdecydowanie gorszego. Ale to, nawet jeśli było dość sporo do opowiedzenia, powinno przecież pójść całkiem łatwo.
- Najmłodsze w każdym klanie są kociaki. To koty, które jeszcze nie ukończyły sześciu księżyców, mają jednoczłonowe imiona i nie muszą jeszcze wykonywać żadnych konkretnych obowiązków. W zajmowaniu się nimi pomagają opiekunowie, czyli koty, które po ukończeniu swojego treningu zdecydowały się właśnie na opiekowanie się Chruśniakiem i jego mieszkańcami. - Wciąż, gdy o tym myślał, nie wydawało się w żaden sposób złą życiową ścieżką. Ale czy bardziej odpowiednią niż bycie wojownikiem? Czy to dało się kiedykolwiek ostatecznie ustalić? - Gdy ktoś urodzi kocięta, także tymczasowo otrzymuje tę rangę, póki jego dzieci nie zostaną terminatorami. I terminatorzy, to właśnie koty, które według Kodeksu ukończyły już sześć księżyców i zostały mianowane przez przywódcę, wtedy drugi człon ich imienia to “Łapa”. Biorą udział w treningach ze swoim mistrzem, by nauczyć się umiejętności potrzebnych wojownikowi, a poza tym wykonują też inne obowiązki, takie jak zmienianie mchu w legowiskach, czy branie udziału w patrolach. Szczególnym rodzajem jest terminator medyka - taki kot, poza wojowniczym treningiem, uczy się także o ziołach i leczeniu. Jest też wybierany przez samego medyka. Ogniste Serce, myślisz, że Poeta też niedługo jakiegoś wybierze? - Już całkiem długo ich klan żył bez wybranego następny tej rangi. Czy rzeczywiście nie trafił się jeszcze nikt odpowiedni? Oby niedługo trafił się ktoś taki, była to przecież istotna funkcja dla przyszłości klanu - Po ukończeniu treningu terminator zostaje wojownikiem lub opiekunem. Wojownicy otrzymują imiona z dowolnym drugim członem, nie licząc tych zarezerwowanych dla innych rang. Zajmują się polowaniem, patrolowaniem i bronieniem granic, trenowaniem kolejnych kotów. Medyk jest mianowany podczas wyprawy do Szepczącej Sadzawki, przez Gwiezdny Klan - ma też z nimi najmocniejszy kontakt z całego klanu. Leczy chore oraz ranne koty, a także zbierają potrzebne do tego zioła. Czasem, gdy jest w klanie więcej kotów, które już skończyły medyczny trening jeden z nich może być głównym medykiem, a pozostałe pomocnikami medyka. Mają podobne obowiązki i taki pomocnik może zostaje głównym medykiem, gdy zabraknie tego poprzedniego. - Tak przynajmniej słyszał, bo u nich w Rzece nic takiego nie miało miejsca. W pozostałych klanach zresztą też nie, przynajmniej w ostatnim czasie, tak, by mógł się o tym dowiedzieć - Koty, które z powodu wieku lub choroby nie są w stanie już pełnić swoich wcześniejszych zadań, przechodzą do starszyzny. Reszta klanu powinna traktować ich z szacunkiem, dlatego też są karmieni w pierwszej kolejności. Najważniejszą rangą w całym klanie jest przywódca. Jego słowo jest prawem, decyduje o wszystkim, co się dzieje. Otrzymuje od Gwiezdnego Klanu dziewięć żyć i imię zakończone członem “Gwiazda”. Wspomaga go zastępca, wybrany spośród wojowników, którzy wyszkolili przynajmniej jednego terminatora. Zwykle zajmuje się sprawami takimi jak wyznaczenie patroli i nadzorowanie treningów, a po śmierci przywódcy zajmuje jego miejsce. - To był już koniec? Tak mu się wydawało, chociaż przy wymienianiu wszystkiego po kolei łatwo było coś przegapić. Jednak teraz chyba naprawdę brakowało jedynie imion kotów sprawujących te naistotniejsze rangi w innych klanach.
- Przywódczyni Gromu to Zmierzchająca Gwiazda, zastępca - Rudzikowy Śpiew, a medyczka i jej terminatorka nazywają się Gwiezdny Nurt i Krzewiasta Łapa. W Wichrze rządzi Roziskrzona Gwiazda, zastępuje ją Donośny Krzyk, nie mają medyka, ale dwie terminatorki - Niezapomnianą i Ważkową Łapę. W Cieniu teraz przywódczynią jest Spopielona Gwiazda, zastępczynią Kozia Skarpa, a jedyną medyczką, która im pozostała, Ciernisty Gąszcz. Ma teraz nową terminatorkę… Nie pamiętam jeszcze jej imienia. - Jakieś wieści dotarły ostatnio do jego uszu, ale było to w jednym z tych momentów, gdy akurat nie był w stanie słuchać uważnie. Dlatego tego jednego miana nie mógł jeszcze wymienić.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#57
xxxxSłuchałem Wiesiołkową Łapę z największym skupieniem, starając się wychwycić wszystko co mówił, tak, bym mógł dopowiedzieć ewentualnie to, czego zapomniał. W tej nieustannej paplaninie jednak nie zdołałem wychwycić braków, może jedynie to, że przywódca przeprowadza ceremonie i mianuje koty następnymi rangami, ale uznałem to za rzecz na tyle oczywistą, że nie odważyłem się mu przerwać. W końcu widywałem go na ceremoniach, sam został mianowany przez przywódcę - myślę, że o tym wiedział. Niemniej, rudy terminator wyrecytował każdą z rang i jej obowiązków nawet lepiej, niż oczekiwałbym od kota, który miałby być mianowany na następnej ceremonii. Kiwnąłem wolniutko głową.
xxxx- Super, Wiesiołkowa Łapo. Jeśli chodzi o nową terminatorkę Ciernistego Gąszczu, ma na imię Wronia Łapa - tak blisko do Jaskółczej Łapy... ciekaw byłem, czy sugerowała się imieniem. Szybko jednak pokręciłem głową. Nie wydawała się kocicą, która zwraca uwagę na takie rzeczy, na pewno nie przy tak ważnym wyborze jak to, kto ma ją zastąpić. - Co do Poety... nie wiem, nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że tak, ale nie wydaje się być... chętny do tego, by dzielić się wiedzą - mruknąłem, wzdychając ciężko. - Ale Nocny Szkwał nad tym czuwa, jestem pewien. Jeśli będzie się ociągać zbyt długo, pewnie... pewnie Łabędzia Gwiazda i Nocny Szkwał sami wyznaczą mu następcę - wytłumaczyłem kocurkowi. Wybór terminatora przez medyka to był przywilej, tak przynajmniej myślałem. Jeśli Poeta z niego nie skorzysta, zostanie mu odgórnie narzucony i tyle.
xxxx- I to... chyba tyle. Uważam, że jesteś gotowy. Umiesz wszystko, jesteś zdyscyplinowany, cierpliwy i bardzo chętny do nauki... myślę, że będziesz świetnym wojownikiem, Wiesiołkowa Łapo. Może opiekunem...? Myślałeś, kim chciałbyś być? - zapytałem już czysto z ciekawości. Był bardzo grzeczny, kulturalny, delikatny i wrażliwy. Pasowałby do Chruśniaka, jednocześnie odnalazłby się w gronie wojowników. Świat stał przed nim otworem.
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#58
- Może czeka na kogoś… naprawdę specjalnego. Przy kim będzie mieć pewność, że to najlepszy wybór. - To brzmiało dla Wiesiołka lepiej niż ociąganie się medyka z jakichś innych powodów. Chciał przecież wierzyć w to, że nawet jeśli złe koty w lesie istniały i miał na to coraz więcej dowodów, to przynajmniej ci znajdujący się na najwyższych stanowiskach własnego klanu do nich nie należeli. A ktoś dobry przecież nie opóźniał by wyboru swojego następcy z jakichś nieodpowiednich podbudek. Chociaż czy jeśli przywódca Cienia mógł się dopuszczać tak okrutnych czynów, to czy i ich medyk nie mógł zmierzać powoli w nie najlepszym kierunku? Przynajmniej Łabędziej Gwieździe i Nocnemu Szkwałowi mógł zaufać. Musiał się trzymać tej myśli, bo inaczej co by mu pozostało? Sam czuł się zdecydowanie zbyt słaby, by jakkolwiek próbować wpłynąć na decyzję Poety.
Jednak musiał przerwać myślenie o tym, gdy ze strony mistrza padło kolejne pytanie. Zastanawiał się nad nim naprawdę wiele razy i chyba nigdy odpowiedź nie była całkiem jasna. Od kiedy był tylko małym kociakiem, mógł dzięki swoim rodzicom słuchać o obu drogach, jednak czy któraś z nich była naprawdę tą jedyną, dobrą dla niego? Chyba powinien pomyśleć o tym inaczej. Przy tych niepokojących sytuacjach za ich granicami, niebezpiecznych samotnikach, wszystkim innym, co zajmowało jego myśli w ostatnim czasie. A wtedy stawało się jasne, czego klan potrzebował w tym momencie bardziej.
- …Wojownikiem. Tak myślę. - Lepiej było to już mieć za sobą, decyzja została podjęta, nie trzeba było wracać do tego jeszcze raz, bo inaczej mógłby zacząć mieć kolejne wątpliwości.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#59
xxxx- Może - kiwnąłem głową. Mniej prawdopodobna wersja znając Poetę, ale fakt był taki, że ja go znałem tak dobrze, że prawie wcale. Nie miałem prawa oceniać ani jego, ani tego co robi.
xxxxCzekałem cierpliwie na jego odpowiedź. Widać było, że się zastanawiał - chyba sam do końca nie był pewien, kim powinien zostać przy mianowaniu. Uśmiechnąłem się, słysząc jego odpowiedź, choć podobnie uśmiechnąłbym się, gdyby odpowiedział inaczej. Rola opiekuna była równie ważna co wojownika, gdyby postanowił opiekować się kociarnią, byłbym z niego równie dumny. - Mhm, dobrze. Pamiętaj, że zawsze możesz... zmienić decyzje. Moja pierwsza terminatorka, Drobiąca Mysz, po ukończeniu treningu była opiekunem, a teraz jest wojownikiem. Jeśli chcesz, podpytaj ją skąd takie decyzje, może ci pomoże. Na pewno będzie chętna, by z tobą porozmawiać - poleciłem mu, bo rola, na którą decydujemy się po treningu nie musi być tą ostateczną. Podobnie postąpiła Przepiórcza Pieśń, z tego co pamiętałem. - Więc to... hm... koniec naszego treningu. Gdybyś chciał, zawsze możesz podejść i ze mną pogadać, tak po prostu, albo w jakiejś sprawie. Będziesz świetnym wojownikiem - zapewniłem go jeszcze na sam koniec, a jeśli ten nie miał nic do dodania, pożegnałem się i odszedłem do legowiska.

zt
[Obrazek: jAtNJ2o.png]
LVL 5 510 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości