Logo Artemidy
Medyczny trening Ważkowej Łapy
#46
  Pokiwała głową... na wszystko po kolei tak naprawdę, choć na wiadomość, że była to ostatnia z chorób - odrobinę zaszumiało jej w głowie. Nie wierzyła, gdy Poeta mówił, że ma szansę skończyć trening przed Niezapomnianą Łapą - niezależnie od różnicy w determinacji uważała to za wizję absurdalną - a jednak, okazuje się, była już na samym końcu. Nie licząc powtórek, które wierzyła... była wręcz pewna, że pójdą gładko przy nakładzie pracy, jaki wkładała.
  – Możesz przepytać mnie z chorób, które przerabialiśmy poprzednio? Chociaż pobieżnie – spytała, a gdy uzyskała twierdzącą odpowiedź... cóż. Posiedzieli sobie na mrozie jeszcze chwilę, nim oboje rozeszli się na różne strony. Nie czuła już łap z zimna. Miło by było, gdyby nie musiała po powrocie wykorzystywać świeżo poznanej wiedzy.

• • •

  Kolejne kilka dni spędziła oczekując na trening chyba bardziej niecierpliwie, niż kiedykolwiek; być może nie licząc pierwszych kilku spotkań, gdy jej wiedza była niemalże zerowa. Teraz... znała wszystkie choroby. I niemalże wszystkie urazy, których została tak śmieszna ilość, że bez większego trudu powinni zakończyć je dzisiaj. To oznaczało dla niej nadchodzący w przeciągu najbliższych dni koniec treningu, zapewne. Powtarzała zapamiętale, jak mogła, nie sądziła więc, by były konieczne większe niż pobieżne powtórki. I to zapewne w formie odpytania.
  Przy ustalonym miejscu spotkań pojawiła się z tak samo wymiętą z ekspresji mimiką, co przy każdej niemalże okazji. A jednak - oczy miała poniekąd żywsze, gdy truchtała w spokojnym tempie wzdłuż granicy, coby nie przymarznąć do ziemi. Gdy tylko poczuła zapach zbliżającego się kocura - uniosła w jego kierunku głowę.
  – Dzień dobry, Poeto – przywitała się, chuchając z pyska parą. Przystanęła, rzecz jasna. Nie będą rozmawiać w biegu.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#47
Zgodnie z poleceniem kotki, spędzili jeszcze trochę czasu na ostatnim spotkaniu powtarzając choroby. Poeta oczywiście miał zamiar przeprowadzić z nią porządne powtórki już niedługo, jednak bardzo chciał wcześniej dokończyć te trzy krótkie rany, żeby później było im łatwiej. Miał też bolesną świadomość, że powoli zbliżały się jego spotkania z Ważką i czuł się nieprzyjemnie na tą myśl. Polubił jej towarzystwo. Szkoda, że nie chciała mieszkać w Rzece.
Poeta czekał, porządkując na śniegu przyniesione zioła. Szło im sprawnie. Zaczęli późną jesienią i już zbliżali się do końca.
- Cześć, młoda. Do pełni medycznej wiedzy brakuje ci trzech ran i paru ziółek. Zaczniemy od przerobienia ran, a później odpowiem na wszystkie twoje pytania, co ty na to? - Zaczął dość dziarsko i przeszedł do realizowania tematu. Akurat wrócił z ziół, więc mógł pokazać kotce na sobie, jak wyglądają użądlenia.
- To są użądlenia. Nabywasz je najczęściej po tym, jak starasz się zebrać miód. Pszczoły żądlą cię. Widzisz? Skóra mi trochę spuchła i nieprzyjemnie piecze. Stosuję na to papkę z liści jeżyny. Wyglądają tak. - Podsunął jej roślinkę. - Podane do ust działają moczopędnie i przeciwbiegunkowo. - Tym razem zamienił zioło na jaskółcze ziele. - Następna rana, której jeszcze nie znasz, to urazy oczu. Są bardzo ciężkie w leczeniu i jest spora szansa, że mimo twoich najszczerszy starań, kot i tak oślepnie na ranne oko. Musisz ranę oczyścić: stosuj do tego wodę kapiącą z mchu i rób to delikatnie. Następnie odkaź ranę i skrop ją sokiem z tej łodygi. To jaskółcze ziele. Poza urazami oczu, powoduje skurcze. Czasami powoduje biegunkę, a u ciężarnych kotek wywołuje szybciej ciążę lub pomaga podczas trudnego porodu.
Poeta pieklił się. Jej ostatnia rana i kończą.
- Ostatnia rana... Jest ciężka i chyba nigdy się z nią nie spotkałem. To wstrząs mózgu. Może być, na przykład, jeśli kota potrąci samochód albo mocno w coś przywali. Czasami będzie przytomny, czasami nie. Ma wiele objawów i nie zawsze wszystkie występują na raz. Do głównych przykładów nalezą bóle głowy, osłabienie, zaburzenia mowy, równowagi, nudności i wymioty. Zazwyczaj jednak będą pojawiać się trzy: i to te trzy musisz wyleczyć. Jeśli kota boli głowa, podaj coś na ból głowy. Jeśli wymiotuje, podaj coś na wymioty. Jeśli się chybocze, użyj stokrotki. Poza tym, zajmij się też obiciem, tak wiesz, jakby to było zwykłe obicie.
Wziął głęboki oddech. Mieli jeszcze trochę wiedzy do zdobycia, ale tutaj technicznie Poeta mógł zakończyć swoją naukę. - Wiesz już zasadniczo wszystko, co potrzebne do bycia medykiem. Jakie to uczucie?

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#48
  Trzy choroby i parę ziół. Była to śmieszna liczba w porównaniu do tego co już umiała. Choć... na sam koniec zostały przypadki dość ciężkie. Poza użądleniami, które - co dosyć ją zaskoczyło - mogła zobaczyć na żywo na Poecie we własnej osobie. Co za wyczucie czasu. Przetrawiła w myślach urazy oczu, wysłuchała sposobu leczenia wstrząsów mózgu... i koniec. Brakowało jej paru ziół, owszem, ale potrafiła wyleczyć wszystko.
  – Abstrakcyjne. Nie wierzyłam, kiedy powiedziałeś, że zdołam ukończyć trening przed Niezapomnianą Łapą. Czuję się gotowa – odparła po krótkiej chwili namysłu. Dziwne, bardzo dziwne uczucie. Nie mogła uwierzyć, że już za chwilę miała zostać pełnoprawną medyczką Klanu Wichru - ale była to najwyższa pora. Zapracowała na to swoimi własnymi łapami, nikt nie mógł jej tego odebrać. A jednak - wiedziała, musiała pamiętać, że bez niczyjej pomocy nie byłaby w stanie osiągnąć choćby i połowy. – Z całą pewnością będziemy się jeszcze regularnie widywać, ale... jestem ci niezmiernie wdzięczna. Za to wszystko.
  Wyprostowała się, spoglądając srebrnemu kocurowi głęboko w oczy. Nie obawiała się nijak przyjęcia nowej roli, była jednak jedna, nękająca ją kwestia, trzymająca się jej jak wędkarski haczyk poduszki łapy. Wyprawa. Nie miała pojęcia, jak całe przedsięwzięcie miało wyglądać, gdy nakładały się dodatkowo jeszcze inne czynniki - a nienawidziła niczego bardziej, niż braku pewności. Niejako... braku kontroli nad sytuacją, która mogła tak mocno wpłynąć na jej dalsze funkcjonowanie w Klanie.
  – Zastanawiałam się ostatnio nad kwestią wyprawy. Otrzymania pełnoprawnego imienia, jak to będzie wyglądać.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#49
Poeta doskonale wiedział, że to co zrobili, było przełomem. Sam pamiętał, że swój trening przerobił niezmiernie szybko, jednak teraz uświadomił sobie, jakim wyczynem było ich wspólne działanie. Z Cisem było inaczej. Czasami dostawał wiedzę przy rutynowych działaniach w lecznicy, a czasami mieli spotkania, jednak nie wiązało się to z całodniową wyprawą na granice obcego Klanu. Był szczęśliwy. Wiedział, że zrobił dobrze ucząc Ważkową Łapę i jeszcze bardziej cieszył się z tego, że dotrzymał swego słowa i skończyli przed Niezapomianą Łapą.
- Drobnostka - uśmiechnął się do niej szczerze. - To nie koniec. Chciałbym z tobą jeszcze przerobić resztę znanych mi ziół oraz trucizny. A także wałkować cię z powtórkami, aż będziesz gotowa wyrecytować mi objawy bulgotki i jej sposoby leczenia w środku nocy.
Sytuacja zrobiła się nieco mniej przyjemna, gdy kotka spojrzała mu się w oczy. Kocur spokojnie wytrzymał jej wzrok. Cokolwiek zamierzała mu teraz powiedzieć, był na to gotowy. Nie miał przed nią nic do ukrycia - mógłby się nawet przyznać, że w rzeczywistości chciał spalić wszystkie cztery klany i przespał się z żonatym zastępcą.
Zdziwił się nieco, gdy kotka poświęciła zbędną ilość uwagi tak błahemu tematowi.
- Nie wierzę w Gwiezdnych - przyznał otwarcie. - I tobie też bym radził tego nie robić. Wiara może tylko ogłupić medyka, szczególnie w koty, które elitarnie trzymają się swoich przodków a nie baczą na mieszańców - podkreślił dość cięto. - Niemniej, jeśli wyjątkowo ci zależy, możemy wybrać się do Sadzawki. Uszanuję twoją wiarę, czy coś - nie był co do tego zbytnio przekonany: wydawało mu się z resztą, że Ważkowa Łapa sama w nich nie wierzy. - Klany nie rozumieją wyłamania się z tradycji i uważają ją za świętość. Według nich medyk to sam zesłaniec boży i nie odpuszczą nam wyprawy. Jednak, na wyprawę idziemy tylko we dwoje. Nikt nie sprawdzi, gdzie trafimy. Ma nas po prostu nie być w Klanach przez dzień czy dwa, a nasz zapach ma się urwać za jezdnią - puścił jej oczko.
Jak on kochał łamać zasady.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#50
  – Na to właśnie liczę – mruknęła. Poeta mógł wałkować z nią powtórki do bólu, byle obniżyć margines błędu aż do zera; wierzyła jednak szczerze, że pójdą one dosyć gładko.
  – Ja również nie wierzę w Gwiezdnych. Nie zrobiłoby mi różnicy to, czy byłabym mianowana przy Sadzawce czy choćby i tutaj. Chciałam wiedzieć, w jaki sposób ty to widzisz – odparła bez owijania w bawełnę. Mogłaby jednak, mimo wszystko, dotrzeć do tej sadzawki. Miało to, być może, pewne znaczenie symboliczne... ale czy realnie jakkolwiek się liczyło? Nie stanie się lepszym medykiem niezależnie od tego, gdzie będzie mianowana. Mogli oszczędzić sobie tej wyprawy.
  – Chciałam się poradzić w innej kwestii. Choć być może to złe słowo. Potrzebuję wypowiedzieć myśli na głos – nie oczekiwała od Poety rozwiania tych wątpliwości, był jednak jedynym kotem któremu ufała, że może przy nim na ten temat dywagować. Korzenna Woń... zapewne nie byłby zachwycony jej podejściem. – Niezapomniana Łapa... nie nadaje się na zostanie głową lecznicy. Sama zgodziła się, że ranga pomocnika byłaby lepszym rozwiązaniem. Jest to, niewątpliwie, układ najbardziej satysfakcjonujący dla obydwu stron – wygodny dla Niezapominajki, ale satysfakcjonujący przede wszystkim dla Ważkowej Łapy. Od czasu pamiętnej rozmowy, młoda terminatorka nie wyobrażała sobie, by dynamika w lecznicy mogła wyglądać jakkolwiek inaczej. Z pozytywów... pomogło jej to zaakceptować obecność drugiej medyczki w lecznicy ostatecznie. Liczyło się, że hierarchia byłaby ustalona dość wyraziście. – Zastanawiam się nad... logistyką tej sytuacji. Gwiezdny Nurt będzie mianować Niezapomnianą Łapę, nie ja. Obawiam się, czy w obliczu różnicy doświadczenia... nie uparłaby się by mianować ją na pełnoprawnego medyka. A to, nie będę oszukiwać, pokrzyżowałoby mi odrobinę plany.

gniotek pzdr
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#51
Skoro Ważka chciała być torturowana poprawkami - to będzie. Poeta już o to zadba.
Kotka następnie potwierdziła, jak z resztą kocur przewidywał, że niezbyt po drodze było jej z Gwiezdnymi. Pozwoliła sobie nawet rozwinąć temat, dzieląc się obawami z medykiem. Srebrny kiwnął powoli głową, pozwalając jej wypowiedzieć się na głos, nawet gdyby miał być to rozterki miłosne. - Po to tu jestem - poinformował łagodnie, dając jej przestrzeń.
Jej tezy... Były słuszne. - Zacznę od początku. Wersja, w której będziesz mianowana tutaj, odpada. Jak dla mnie, nie ma to znaczenia, gdzie odbędzie się ta cała ceremonia zmiany imienia, jednak to jest ważne dla Klanów. Przeszedłem to już przed tobą, młoda. Klany chcą Gwiezdnych w życiu, a szczególnie w życiu medyków. Nasz zapach musi urwać się za jezdnią. A tobie polecam kryć się z informacją, że nie wierzysz w Gwiezdnych, dopóki nie ocenisz sytuacji w Wichrze - wyjaśnił najpierw. Poeta potrafił płynnie kłamać i miał nadzieję, że Ważka wyrobiła w sobie podobny mechanizm. - Hm. Nurt jest ode mnie starsza i była medyczką zanim trafiłem do Rzeki, więc nie jestem w stanie przebić jej statusem. Jednak, póki co, to ty masz przewagę nad Niezapominajką. Wiesz od niej więcej i z zasłyszanych opowieści, stawiam tezę, że "zamiana pozycji" dobrze wam zrobi. Kolejność tego, kto szybciej rozpoczął naukę, nie ma znaczenia - zauważył. - Chciałbym ciebie mianować, Ważko - stwierdził znacząco. - Jednak jeśli zależy ci, by wyruszyć z Gwiezdnym Nurtem, mogę nie być przy twoim mianowaniu. Aktualne rozwiązanie jakie widzę brzmi tak: pójdziemy pierwsi za jezdnię i jako pierwszy mianuję cię głównym medykiem. Mój mistrz Cis też oddał mi tę pozycję, jeszcze za swojego życia. Po powrocie, przedstawisz sytuację Nurt i Niezapominajce. Wspomnisz, że ich srebrni bożkowie dali ci błogosławieństwo i Nurt jedyne, co może, to mianować Niezapominajkę na pomocnika. Będzie musiała to uszanować. Poza tym, nikt nie zabroni cię do nich dołączyć, a nawet wyręczyć Nurt w tej roli. Mistrz nie musi mianować swojego terminatora. To tylko tradycja, a nie zasada. Co na to powiesz?

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#52
  Obsesja kotów na punkcie Gwiezdnych była... absurdalna. Byłaby nawet w hipotetycznej sytuacji, w której istnieli - co bowiem sprawiało, że koty czuły potrzebę ich wyznawać? Jeśli istnieli, nie mieliby absolutnie żadnej kontroli nad tym, co działo się w świecie żywych, bądź też mieli go absolutnie w poważaniu. Nie wierzyła w to, że mogło być inaczej, nie z ogólną wiedzą, co działo - dzieje? - się w Cieniu, nie widząc, ile kotów padało ofiarami drapieżników.
  - Nie wyobrażam sobie mianowania przez Gwiezdny Nurt, gdy nie przyłożyła choćby i wąsa do mojego treningu - odparła na stwierdzenie Poety, że to on chciałby ją mianować. Ona również - nie widziała w tej sytuacji innego rozwiązania. Wzięła głęboki oddech - widziała przed sobą jeszcze cały tor przeszkód, myślała o rozmowie z Roziskrzoną Gwiazdą i Niezapominajką, powoli jednak skinęła głową. - Twój Klan nie będzie robił ci problemów w związku ze zniknięciem na parę dni? Ktoś wie ostatecznie, że mnie szkolisz?
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#53
Poeta westchnął.
Czy ktoś wiedział? Nie. I nie miał zamiaru się przyznawać. Według jego kalkulacji Roziskrzona Gwiazda rządziła Wichrem na tyle długo, że też musiała być już jedną nogą w grobie, podobnie jak Łabędź. Nie zdziwiłoby go więc, gdyby w chaosie mianowania nowych przywódców, temat medyków wygasł.
Miał zamiar powiedzieć to kiedyś Nocy. Miał, ale nie chciał. Wolał to trzymać jak wypadek, argument, że w razie czego mają u Wichrzaków dług, zamiast zbierać ochrzan, że uczy po krzakach zamiast w Królikarni.
- Tak - odpowiedział na pierwsze pytanie. - I nie. - To było do drugiego. - Mogę zniknąć na jeden dzień. Mam kuzynkę, która wie coś tam o ziołach i w razie czego przypilnuje lecznicy. A mówić... Nie mówiłem. Wszyscy tylko się irytują, że nikogo nie uczę z naszych marnych terminatorów i nie chcę wiedzieć, co by wybuchło, gdyby odkryli ciebie, młoda.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#54
  Wypuściła z cichym świstem powietrze. Dobra wiadomość, że mógł zniknąć na jeden dzień, jakoś. Dobra, że miał kuzynkę, i może wskutek tej eskapady pół Rzeki nie wymrze. Wiadomość nijaka o tym, że nie powiedział, które niebawem przerodziła się w kiepską, zgodnie z którą ta informacja mogłaby spowodować w Klanie Rzeki jakiś wybuch. Musiała się przez krótką chwilę zastanowić.
  – Jestem ostatnim kotem, który mógłby oceniać cię za chęć rezydowania w lecznicy samodzielnie, Poeto. Zapewne nie będę chciała przyjąć kolejnego kota do Ziołowego Wzgórza, dopóki będzie tam również Niezapomniana Łapa – nie wierzyła bowiem i nie uwierzy, że chodziło tylko o marność Rzecznych terminatorów. Poeta znalazłby kogoś, z całą pewnością, gdyby mu na tym zależało. Kuzynka , o której wspominał? Zastanawiało ją jedynie... na ile ta niechęć do przyjmowania terminatorów w swoim klanie wynikała z podobnych przyczyn, co u Ważki. Której ewidentnie ktoś również starał wepchnąć się do lecznicy, nawet jeśli nie bezpośrednio... – Ale jestem w stanie spojrzeć na to z ich perspektywy. Zaledwie chwilę temu, niemalże z dnia na dzień, ilość medyków w Klanie Cienia zmalała z pięciu do jednego. Brak pełnoprawnego medyka w Klanie Wichru również jest wiedzą powszechną. Nie dziwi mnie więc pewne napięcie w tej sytuacji... zwłaszcza gdy jesteś medykiem jedynym. A twoja kuzynka, jak mniemam... nie ma takiego doświadczenia. I pełni zapewne inne obowiązki.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#55
Nie spodobał mu się ton Ważki. I to, co mówiła. Mało tego, poczuł nawet ukłucie bólu. Rozczarowania. Poeta niespecjalnie to ukrył i kocica bez trudu mogła zobaczyć, jak oczy kocura powoli gasnął.
Nie czuł jednak złości. To nie była te emocja. Faktycznie, Ważka jako ostatnia mogła oceniać jego postępowania, chociażby dlatego, że właśnie ryzykując dość wiele przekazał jej całą wiedzę, jaką miał i miał zamiar się nią zaopiekować jak najlepiej. Mimo to, odważyła się naruszyć jego świętość i kocur miał dziwną świadomość, że na języku zbierze mu się gorczy.
- Jest wiele wątków, których nie rozumiesz, słoneczko - mruknął pobłażliwie, siląc się na uśmiech. - Wasz Wicher jest... Bardziej tolerancyjny. I patrzy nas was jak na koty, a nie na przedmioty, które można wyrzucić, gdy są już bezużyteczne.
Doskonale wiedział, że przekładanie terminatora medyka było ryzykowne. Ale tego wymagała sytuacja. Wiedział, że jeśli tylko wyszkoli jakiegoś pełnokrwistego rzeczniaka, zostanie wyrzucony na zbity pysk. Starał się jednak uspokoić tym, że miał Noc. Noc nie wyrzuciłby go przecież na bruk.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
#56
  – A ty nie traktujesz mnie w tym momencie poważnie – żachnęła się, na wymuszony uśmiech Poety odpowiadając wcale-nie-wymuszonym skrzywieniem. Zirytował ją ten pobłażliwy ton, jeszcze bardziej zirytowało ją słoneczko na samym końcu. – Albo nie rozumiesz, co chcę przekazać. Niewiele rzeczy obchodzi mnie mniej, niż to, czy dobierzesz sobie w Rzece terminatora. Nie sugeruję, że powinieneś, nie twierdzę, że w Klanie Rzeki żyje się wspaniale.
  Przymknęła się, nim powiedziałaby w końcu za dużo. Że o ile wierzyła, że kotom mogło się nie podobać ciągłe przywiązanie medyka do jego Nowo Świtowych korzeni, tak gdyby miał zostać wyrzucony na bruk przy pierwszej lepszej okazji - zapewne nigdy nie zostałby nawet terminatorem medyka. Fakty pozostawały jednak takie... że nade wszystko ryzykował dużo, by Ważce przekazać całą wiedzę. I przez sam wzgląd na ten fakt, musiała chyba tolerować więcej... poluzowała mięśnie, z płuc wypuszczając gwałtownie powietrze.
LVL 5 85 / 400
MedLVL 7 340 / 1100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#57
Poecie zrobiło się przykro. Po prostu przykro.
Otworzył i natychmiast zamknął pysk, zastanawiając się, co w zasadzie powinienem powiedzieć. Czuł się rozczarowany. Naprawdę spore nadzieje pokładał w Ważce, która była przecież tak bardzo zbliżona do niego: pozaklanowe pochodzenie, ścieżka medyka, przeciwności losu... A jednak. Jednak w niej też było to samo wypaczenie mózgowe, którym grzeszyła reszta Rzeczniaków.
Wcześniej agresywność Ważki wydawała mu się być wyśmienitą cechą kotki - i chyba się na tym przejechał.
- Musisz zrozumieć, że Klan jest mną rozczarowany. - Miauknął, bez większego entuzjazmu. Odwrócił wzrok w przestrzeń między drzewami, gdzie daleko syczała grzmiąca ścieżka i dalej, tereny Nowego Świtu. - Nie jestem jak oni i nie dążę do tego, by nimi być. Ciągle dostaję pytania, dlaczego akurat Poeta, a gdy już spędzę parę minut wyjaśniając, dlaczego tak się nazywam, wszyscy zlewają to i kompletnie ignorują prośbę, bo przecież zgodnie z tradycją jestem Sennym Świtem. Mało tego, znam koty, które celowo używają klanowego, by tylko mi dopiec -skrzywił się na myśl o Kałuży. - Mówią, że brakuje mi empatii, choć rzadko kiedy słyszę dziękuję za wyleczoną chorobę. Dzień po śmierci mojego mistrza, przyszywanego ojca, miałem kandydatów na jego miejsce i jeszcze byli zdziwieni, gdy nie chciałem z nimi rozmawiać. Mało brakowało, a dostałbym pytania nad jego truchłem po tym, jak nażarł się cisu. Każdy kot na mnie narzeka choćby dlatego, że nie witam ich codziennie uśmiechem. Starają się im wepchnąć w gardło wierzenia, które są masowym urojeniem. - Wziął głębszy oddech siląc się na to, by głos mu nie zadrgał. Odwrócił się do Ważki. - Gdy wyruszymy na wyprawę, pokażę ci, gdzie jest ta cała Szepcząca Sadzawka. Pewnie coś w naturze sprawia, nie wiem, może są tam blisko składy kocimiętki, że łyk wody z tego stawu dajcie ci fantastyczne syn. Nie wierzę w nie. To bujda. Ci cali Gwiezdni to jedno wielkie kłamstwo. Gdy mój dom płonął, żaden świecący kot nie zszedł z księżyca i nie powstrzymał płomieni trawiących koty - czuł, że nie mógł się zatrzymać. - A nawet jeśli istnieją, to mają mnie, mieszańca, gdzieś. Nie będę cię do tego zmuszać, ale radziłbym ci nie ulegać tym urojeniom. Klany będą uznawać ich za świętość, nawet jeśli nie kiwnął łapą, by pomóc.
Kocur wstał, robiąc parę niewygodnych kroków. Zaorał pazurami ziemię, bardziej po to, by rozładować emocje.
- Nocny Szkwał, on jest moim kochankiem - to akurat długa historia - wydaje mi się, że mnie rozumie. Choć ciężko mi z nim flirtować, gdy mówi ciągle o obowiązku wobec Klanu, nawet jak staram się z nim rozmawiać o naszych uczuciach. Mam nadzieję, że po tym, jak zostanie przywódcą, sytuacja się nieco wyklaruje. Wtedy raczej wezmę terminatora, dla świętego spokoju. Noc stanie w mojej obronie, jeśli coś się stanie. A obawiam się, że Klan tak bardzo mnie nienawidzi, że jeśli mieliby kogoś innego na moje zastępstwo, sami zaciągnęliby mnie na granicę.
No. I to byłoby tyle.
- Czy to cię zadowala, gdy mówiłaś, o byciu traktowanym poważnie? Może i jesteś dorosła, ale w moich oczach, jesteś dla mnie słońcem, kimś, kogo nauczyłem medycyny od podstaw. Naprawdę się lubię, młoda. I niektóre rzeczy lepiej zostawić w zamknięciu, ale może się mylę.

HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?

jestem niewielki, ale ty jesteś mały
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek
szczerze to mało mnie to bawi
kto się śmieje ten się śmieje ostatni
w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.

[Obrazek: pBh6uZU.png]
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj
dalej swoje rób, Hejter to atencjusz
zawsze będą gadać, to nie ma znaczenia
wierz mi, mam sezon doświadczenia.
hejter, hejter, kogo my tu mamy?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały.
ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek


A TY GADASZ CO POWIE CI ŚNIEŻNY PŁATEK

LVL 7 315 / 500
MedLVL 11 17 / 1500
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
31
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości