Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Stara, obalona brzoza, która powoli traci swój biało-czarny kolor jakim upiększyła ją natura. Zaatakowana nie tylko przez czas, ale również i grzyby, które znajdują się na większej części kory, szczególnie w Porze Opadających Liści kiedy ich pod dostatkiem. Inne Pory upiększają brzozę jedynie w huby i pojedyncze grzybki. Szczęście grzybiarzy nie kończy się jednak na obalonym drzewie, a również rozpościera wokół niego, gdzie można znaleźć najróżniejsze rodzaje grzybów, nawet te fioletowe!
Szedł akurat drugą stroną Czarnego Ogona. Rzeka była zamarznięta, nie problem stanowiło przekroczenie jej. On jednak tego nie robił. Szedł wzdłuż zlodowaciałego brzegu, a śnieg mu skrzypiał pod łapami. Mimowolnie rzucał oczami w lewo, na tereny wichru, wypatrując złotego futra. Jakoś w podświadomości po prostu mu to siedziało i ilekroć szedł tą drogą, po prostu jego wzrok szukał konkretnego kota. Nie zawsze go znajdował, a wręcz rzadziej niż częściej mu się udawało, ale to nic. Próbował. Przy okazji starał się też nie wyglądać jak intruz i szpieg. Niósł akurat jakieś dziwne ustrojstwo zostawione przez dwunogów pod drzewem. Widział to na ich rękach - złote okręgi złożone z mniejszych okręgów - bransoletki. Chciał pokazać to znajomej.
//Sosna
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Oj złotego futra to raczej nie wypatrzył. Za to zobaczył sprintem biegnącą kolorową wichrzaczkę, która zatrzymała się tuż przed drzewem prawie wpadając w jedną z zasp.
- Łojoj!
Sosna kochała biegać. Nie po to była jedną z najszybszych wichrzaczek! Jeszcze w takim śniegu to było niebo. Gorzej, że wszystko będę się przyklejać do futra na brzuchu wojowniczki... Minus minusami, ale było wspaniałe, nawet jeśli trochę zimno.
Opadł nieco w dół słysząc sus. Schował się za warstwą śniegu, oczami dostrzegając jakiegoś kota, który dobiegł do drzewa, ledwo się zatrzymał i zaołojojował. Podniósł się więc i wytrzepał. - Wichrzak jak się patrzy. - Mruknął lekko, niespecjalnie z uśmiechem, ale z łagodnym wyrazem pyska. Nie podchodził do niej, zamiast tego baaaaaaardzo powolnym krokiem zaczął iść przed siebie. Wyglądało to tak, jakby zastanawiał się czy skręcić do niej, czy iść dalej. Trochę tak było.
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
Księżyce: 57 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Czarny Koń [NPC] Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Trwałe urazy: blizny na lewym barku po szponach jastrzębia, rozcięty czubek prawego ucha
średniej wielkości kotka; szylkret czarno-rudy z białym pasmem od pyszczka aż po brzuch; bielutkie skarpetki na łapkach sięgające do nadgarstków; gdzieniegdzie beżowe futerko znajdujące się na prawym uchu, czole oraz nikłymi beżowymi, tygrysimi paskami na grzbiecie; ciemny grzbiet i ogon; długie i mięciutkie futerko; zielone oczy
Cicha? Może kiedyś. Teraz jest jedną z energiczniejszych z miotu. Pewnie to przebywanie z Donośnym Krzykiem tak ją zmieniło. Kocha swoją rodzinę, klan. Ogólnie bardzo jest głupiutka, ale troskliwa, czasem się wkurza, lecz momentami powagi jej nie brakuje.
Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC], Opieńka [GK]
Sosnowy Szmer rozglądnęła się po okolicy. Myślała, że coś usłyszała z drugiej strony zamarzniętego Czarnego Ogona. Właśnie. Spojrzała w tamtą stronę i... Nic. Hmmm... Skoro nikogo nie ma to... Ehehe. Zrobiła trochę kroków w tył i skoczyła w śnieżną zaspę. Śnieg poleciał dookoła na wszystkie strony, w które się dało.
Kotka chyba go nie dosłyszała, więc kocur poszedł dalej przed siebie. Nie będzie przeszkadzać jej we wskakiwaniu w różne miejsca i brudzeniu się śniegiem. Fajnie, że miała w sobie tyle radości.
/zt x2
「 Sometimes I t.h.i.n.ktoo much, XXXXX╰┈➤ yeah, I get socaught up 」 I'm alwayss-t-u-c-kin myhead ◢ I wish I couldescapeItriedto yesterday ◣ T o o k allthe sheets offmy bed
Księżyce: 33 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Bijąca Niedźwiedzica (NPC) Ojciec: Gęsia Skórka Rodzic: Gwiezdny Klan Trwałe urazy: Podłużna blizna nad i pod lewym okiem
Wysoki i smukły kocur o orientalnej budowie ciała oraz pyska, mimo że zbytnio tego po nim nie widać ma wyrobionych trochę mięśni. Posiada długie jedwabiste lśniące futro, które jest w czarnym kolorze, chociaż jednak nie jest to u niego barwa jednolita. A to z tego powodu, że jedna z jego łap, konkretnie lewa tylna posiada trochę bieli, co dość wyraźnie rzuca się w oczy. Wspomniana biel sięga kocurowi na tej łapie do wysokości ciut powyżej palców i jest to jedyne miejsce na jego ciele, które nie jest czarne. Ponieważ jest na nim trochę bieli ma on także heterochromię: prawe jego oko jest zielone, a lewe ma barwę niebieską. Oprócz tego nad i pod jego lewym okiem znajduje się podłużna blizna.
Spokojny i rozważny kocur o dużej inteligencji, który łatwo się uczy i lubi poznawać nowe rzeczy, zwłaszcza takie które mogą mu się przydać w życiu. Uważa się za syna Gwiezdnego Klanu, ale nie jest przesadnie zarozumiały, ma do niego ogromny szacunek i całym sercem chciałby go poznać. Bywa niestety wścibski i nieraz wtrąca się w rzeczy, które go nie dotyczą uważając, że znajdzie do danej sytuacji najlepsze rozwiązanie. Potrafi być też zazdrosny i podejrzliwy, czasami nie osądza innych sprawiedliwie. Umie jednak przyznać się do błędów i zawsze stara się je naprawić. Jest lojalny wobec swoich, zawsze pragnie działać dla ich dobra i nigdy by ich nie skrzywdził. Momentami za dużo gada i analizuje, jednak zwykle ma przy tym jak najlepsze intencje, nawet jeśli ich rezultat bywa różny.
Wrócił! Nie było łatwo, ale po wielu, naprawdę wielu księżycach udało mu się w końcu dostrzec znajomo wyglądające miejsca i wyczuć znajome zapachy. Zatrzymał się tuż przed granicą, spoglądając ze wzruszeniem i tęsknotą na rozciągające się za nią wichrowe tereny. Jednak w sercu czarnego kocura pojawił się również lęk, bo przecież opuścił klanowy obóz jako kociak, a teraz był już praktycznie dorosły. Czy go rozpoznają? Czy przypomną sobie, że jest synem Gwiezdnego Klanu? Czy pozwolą mu wrócić do domu? Całym sercem pragnąłby wrócić, do tego przecież dążył od wielu dni, jednak nie mógł mieć pewności czy Roziskrzona Gwiazda lub Donośny Krzyk zaakceptują go na powrót w Klanie Wichru. Złamał przecież zakaz wychodzenia z obozu i zawiódł ich mimo, że nie miał przecież złych intencji. Mimo to jednak nadal rozglądał się wokół z sercem pełnym nadziei.
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
Odnosiła wrażenie, że za każdym razem, gdy mrugnęła powiekami w klanie pojawiała się kolejna przybłęda. Najnowszym Wichrowym nabytkiem był... młodszy brat Truflowego Noska. Rudej kotki, która z jakiegoś nieznanego jej powodu żyła tu z nimi w Wichrze, chociaż pochodziła z Klanu Gromu. Aż tak źle się działo u nich, że potrzebowali azylu? W takim wypadku należało interweniować, a nie przyjmować kolejne koty jak leci. Bo jaki był inny powód przyjęcia w takim przypadku? Inny poza widzimisię ich przywódcy... Nie chciała się denerwować niepoprawną polityką, którą uprawiała Wichrowa władza, więc z przyjemności przyjęła na swoje barki kolejny patrol - tym, razem w towarzystwie Bijącej Niedźwiedzicy oraz Księżycowego Wzgórza. Jeżeli jakiś samotnik postanowił dzisiaj naruszyć ich granice, to mógł być pewien, że zamiast ciepłego przyjęcia, zostanie z niego jedynie mokra plama. Chyba, że potrafił szybko przebierać łapami.
Kotki rozdzieliły się w pobliżu Dzikiego Sadu, aby zapolować i nabrać sił na dalszy marsz. Kolczasty Grzbiet podążyła wzdłuż Czarnego Ogona licząc, że napotka jakąś spragnioną wody zwierzynę. Łatwy łup. Zamiast tego do nosa wojowniczy dotarła woń, której nie miała zamiaru dzisiaj wąchać. Zmarszczyła brwi, a sierść na jej grzbiecie natychmiastowo nastroszyła się na sztorc. W kilku długich susach znalazła się tuż przy czarnym orientalu, który zbliżył się trochę nadto do ich granic.
– Zbliżasz się do terenów Klanu Wichru, odejdź albo czekają cię konsekwencje! – warknęła ostrzegawczo, mierząc go ostrym spojrzeniem. Chwilowo Kolczasty Grzbiet była sama, ale patrząc na posturę intruza była przekonana, że zdołałaby go powalić jedną łapę i się nawet nie zasapać. Dała mu jednak szansę na pokojowe rozwiązanie sprawy. Niech idzie skąd przyszedł i wszyscy będą zadowoleni.
Księżyce: 33 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Bijąca Niedźwiedzica (NPC) Ojciec: Gęsia Skórka Rodzic: Gwiezdny Klan Trwałe urazy: Podłużna blizna nad i pod lewym okiem
Wysoki i smukły kocur o orientalnej budowie ciała oraz pyska, mimo że zbytnio tego po nim nie widać ma wyrobionych trochę mięśni. Posiada długie jedwabiste lśniące futro, które jest w czarnym kolorze, chociaż jednak nie jest to u niego barwa jednolita. A to z tego powodu, że jedna z jego łap, konkretnie lewa tylna posiada trochę bieli, co dość wyraźnie rzuca się w oczy. Wspomniana biel sięga kocurowi na tej łapie do wysokości ciut powyżej palców i jest to jedyne miejsce na jego ciele, które nie jest czarne. Ponieważ jest na nim trochę bieli ma on także heterochromię: prawe jego oko jest zielone, a lewe ma barwę niebieską. Oprócz tego nad i pod jego lewym okiem znajduje się podłużna blizna.
Spokojny i rozważny kocur o dużej inteligencji, który łatwo się uczy i lubi poznawać nowe rzeczy, zwłaszcza takie które mogą mu się przydać w życiu. Uważa się za syna Gwiezdnego Klanu, ale nie jest przesadnie zarozumiały, ma do niego ogromny szacunek i całym sercem chciałby go poznać. Bywa niestety wścibski i nieraz wtrąca się w rzeczy, które go nie dotyczą uważając, że znajdzie do danej sytuacji najlepsze rozwiązanie. Potrafi być też zazdrosny i podejrzliwy, czasami nie osądza innych sprawiedliwie. Umie jednak przyznać się do błędów i zawsze stara się je naprawić. Jest lojalny wobec swoich, zawsze pragnie działać dla ich dobra i nigdy by ich nie skrzywdził. Momentami za dużo gada i analizuje, jednak zwykle ma przy tym jak najlepsze intencje, nawet jeśli ich rezultat bywa różny.
- Poczekaj! Proszę daj mi chwilę…urodziłem się w Klanie Wichru i…zdaję sobie sprawę, że możecie mnie nie pamiętać, bo byłem ledwie kociakiem gdy opuściłem obóz. Ale to ja, Węgiel – gwiezdny syn Bijącej Niedźwiedzicy. Proszę…pozwól mi chociaż porozmawiać z Roziskrzoną Gwiazdą lub Donośnym Krzykiem. – powiedział, spoglądając na kotkę z uczuciem przykrego ściśnięcia w środku. Ale rozumiał jej postawę, w końcu dobro klanu było najważniejsze, a i przysięgi i zasad wojowniczego kodeksu należało przestrzegać. Dlatego nie wchodził na klanowe ziemie, a nawet trochę się cofnął pozostawiając między nimi większą przestrzeń. Nie chciał jednak zupełnie odchodzić, musiał chociaż spróbować przekonać ich, aby pozwolili mu na powrót do domu, do rodziny. Tęsknił za dziadkami, za wujostwem, a przede wszystkim tęsknił za swoją matką i rodzeństwem, chciał ich chociaż zobaczyć i wiedzieć czy dobrze się miewają.
Duża. To z pewnością pierwsze słowo, które przychodzi na myśl spoglądając na Kolczastą Łapę i nie chodzi tu wyłącznie o wzrost. Kotka jest postawna, posiada szerokie łapy, a spory puchaty ogon - niemal zawsze uniesiony ku górze - tylko potęgują to wrażenie. Czerń i biel na długim, wypielęgnowanym futrze rozchodzą się niemal po równo. Biała barwa obejmuje dolną część mordki, z wyłączeniem charakterystycznej małej plamki na brodzie, okala kark, brzuch oraz łapy. Czerń zaś obejmuje niemal całą głowę, część karku, plecy, ogon, a także pojawia się na prawej pięcie i po wewnętrznej stronie lewej łapy. Szeroki pysk często zdobi skwaszona mina, co nawet współgra z jadowicie zielonymi oczami.
Bardzo poważna i zdeterminowana. Do utraty tchu pracuje nad tym żeby nie zostać w tyle, żeby już nikogo nie zawieść. Nie stroni od towarzystwa, ale zdecydowanie nie odnajduje się w sytuacjach społecznych. Podatność na zaczepki też tego nie ułatwia. Czarno-biała jest bardzo drażliwa, przez co łatwo wyprowadzić ją z równowagi, a co gorsza jedyny argument jaki zna to siła.
Pszeniczny Kłos, Słoneczna Łapa
Pysk Kolczastego Grzbietu skrzywił się w grymasie niezadowolenia, gdy czarny kocur zaczął jej skomleć niczym zbity pies. Później dodał coś, co sprawiło, że krew wojowniczki aż zawrzała. Gwiezdny syn... Bluźnierstwo! Wysunęła pazury wbijając je w śnieg pod łapami. Słyszała te plotki, które usilnie starał się rozpowiadać Słoneczny Brzeg, ale za szyszkę w nie nie wierzyła. Obrzydzał ją sam fakt takiej insynuacji, ale była też pewna, że nikt o zdrowych zmysłach w to nie wierzył.
– I o czym chciałby rozmawiać z nimi kot, który opuścił Klan Wichru? – uniosła lekko łeb, mierząc Węgla surowym spojrzeniem. Pamiętała koty urodzone w Wichrze. Oriental co prawda był teraz starszy o jakieś osiem-dziesięć księżyców. Wyrósł i zmieniły mu się delikatnie rysy pyska, ale charakterystyczna biała łapa i dwukolorowe ślepia od razu zdradzały, że faktycznie miała do czynienia z synem Bijącej Niedźwiedzicy. W razie wątpliwości złocista kocica mogła to potwierdzić, gdy tylko skończy polować. Z tym, że... dla Kolec to nie robiło żadnej różnicy. Skoro odszedł z własnej woli, nawet jako kocię - musiał być ku temu jakiś powód. Jeżeli liczył, że skoro urodził się w Wichrze, to mógł sobie wchodzić i wychodzić na zawołanie, to się grubo mylił. Nie będzie wzywać przywódcy klanu do takiej błahostki. Przynajmniej dopóki, nie usłyszy zapewnienia, że był tego wart.
Księżyce: 33 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Bijąca Niedźwiedzica (NPC) Ojciec: Gęsia Skórka Rodzic: Gwiezdny Klan Trwałe urazy: Podłużna blizna nad i pod lewym okiem
Wysoki i smukły kocur o orientalnej budowie ciała oraz pyska, mimo że zbytnio tego po nim nie widać ma wyrobionych trochę mięśni. Posiada długie jedwabiste lśniące futro, które jest w czarnym kolorze, chociaż jednak nie jest to u niego barwa jednolita. A to z tego powodu, że jedna z jego łap, konkretnie lewa tylna posiada trochę bieli, co dość wyraźnie rzuca się w oczy. Wspomniana biel sięga kocurowi na tej łapie do wysokości ciut powyżej palców i jest to jedyne miejsce na jego ciele, które nie jest czarne. Ponieważ jest na nim trochę bieli ma on także heterochromię: prawe jego oko jest zielone, a lewe ma barwę niebieską. Oprócz tego nad i pod jego lewym okiem znajduje się podłużna blizna.
Spokojny i rozważny kocur o dużej inteligencji, który łatwo się uczy i lubi poznawać nowe rzeczy, zwłaszcza takie które mogą mu się przydać w życiu. Uważa się za syna Gwiezdnego Klanu, ale nie jest przesadnie zarozumiały, ma do niego ogromny szacunek i całym sercem chciałby go poznać. Bywa niestety wścibski i nieraz wtrąca się w rzeczy, które go nie dotyczą uważając, że znajdzie do danej sytuacji najlepsze rozwiązanie. Potrafi być też zazdrosny i podejrzliwy, czasami nie osądza innych sprawiedliwie. Umie jednak przyznać się do błędów i zawsze stara się je naprawić. Jest lojalny wobec swoich, zawsze pragnie działać dla ich dobra i nigdy by ich nie skrzywdził. Momentami za dużo gada i analizuje, jednak zwykle ma przy tym jak najlepsze intencje, nawet jeśli ich rezultat bywa różny.
- O tym w jaki sposób znalazłem się w obecnej sytuacji oraz o moim ewentualnym powrocie do klanu jeżeli oczywiście Roziskrzona Gwiazda się na to zgodzi. Wiem, że postąpiłem źle, ale mimo wszystko byłem wtedy tylko kociakiem i nie do końca zdawałem sobie sprawę z konsekwencji moich czynów. Teraz jednak jestem już dorosłym kocurem i chciałbym przynajmniej spróbować naprawić swój błąd. Podjąć chociaż próbę zdobycia na nowo zaufania Wichru, pragnę wrócić do rodziny. Móc zobaczyć ich na nowo, wiedzieć, że są bezpieczni i mają się dobrze. Chciałbym służyć klanowi, polować dla niego i oddać życie w jego obronie. – opowiedział szczerze. Stał w miejscu, spoglądając na kotkę, ale postanowił sobie, że nie odejdzie dopóki nie zobaczy się z władzami klanu.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Kolczasty Grzbiet dotarła do mnie z informacją, dosyć prostą i raczej zwyczajną, a mimo to było to dla mnie nowe i nieznane; byłam obecna podczas przyjmowania Szopa przez Roziskrzoną Gwiazdę, ale nigdy sama tego nie robiłam. Donośny Krzyk robiła to od księżyców, nie miałam jednak szansy zapytać jej o to, nie dano mi szans na wykazanie się – po prostu skreślono.
Wyruszyłam żwawym krokiem w stronę Brzozowych Grzybków, zajęło mi to chwilę, mimo iż się spieszyłam i biegłam co jakiś czas; nie chciałam jednak nie móc złapać tchu na miejscu i tylko sapać całą rozmowę. Miałam nadzieję, że domniemany syn Bijącej Niedźwiedzicy nie opuścił jeszcze granic i miał w sobie odrobinę cierpliwości, na pewno była to potrzebna cecha wchodząc do tego klanu jako samotnik czy powracający kot. Moje lekkie kroki odznaczały się w śniegu, kiedy wiatr nucił mi melodię, a ja dotarłam już do końca Słonecznego Zagajnika i wyszłam na spotkanie z Czarnym Ogonem, który jeszcze był zamarznięty; Węgiel pojawił się przed moimi oczami, a obok niego siedziała Księżycowe Wzgórze i Bijąca Niedźwiedzica. Całej trójce skinęłam głową.
– Słyszałam, że chcesz wrócić do klanu… – Spojrzałam po reszcie, a Księżyc uzupełniła moje zdanie i widzę o imię młodego kocura. – Przejdziemy się kawałek? – zapytałam wychodząc poza tereny Wichru i stając obok kocura. Chciałam z nim porozmawiać bez jego matki w pobliżu, dowiedzieć się lepiej co u niego się działo. – Jestem Truflowy Nosek, nowa zastępczyni, tak od razu rozwieję twoje wątpliwości – powiedziałam z lekkim chichotem.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 33 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Bijąca Niedźwiedzica (NPC) Ojciec: Gęsia Skórka Rodzic: Gwiezdny Klan Trwałe urazy: Podłużna blizna nad i pod lewym okiem
Wysoki i smukły kocur o orientalnej budowie ciała oraz pyska, mimo że zbytnio tego po nim nie widać ma wyrobionych trochę mięśni. Posiada długie jedwabiste lśniące futro, które jest w czarnym kolorze, chociaż jednak nie jest to u niego barwa jednolita. A to z tego powodu, że jedna z jego łap, konkretnie lewa tylna posiada trochę bieli, co dość wyraźnie rzuca się w oczy. Wspomniana biel sięga kocurowi na tej łapie do wysokości ciut powyżej palców i jest to jedyne miejsce na jego ciele, które nie jest czarne. Ponieważ jest na nim trochę bieli ma on także heterochromię: prawe jego oko jest zielone, a lewe ma barwę niebieską. Oprócz tego nad i pod jego lewym okiem znajduje się podłużna blizna.
Spokojny i rozważny kocur o dużej inteligencji, który łatwo się uczy i lubi poznawać nowe rzeczy, zwłaszcza takie które mogą mu się przydać w życiu. Uważa się za syna Gwiezdnego Klanu, ale nie jest przesadnie zarozumiały, ma do niego ogromny szacunek i całym sercem chciałby go poznać. Bywa niestety wścibski i nieraz wtrąca się w rzeczy, które go nie dotyczą uważając, że znajdzie do danej sytuacji najlepsze rozwiązanie. Potrafi być też zazdrosny i podejrzliwy, czasami nie osądza innych sprawiedliwie. Umie jednak przyznać się do błędów i zawsze stara się je naprawić. Jest lojalny wobec swoich, zawsze pragnie działać dla ich dobra i nigdy by ich nie skrzywdził. Momentami za dużo gada i analizuje, jednak zwykle ma przy tym jak najlepsze intencje, nawet jeśli ich rezultat bywa różny.
Skinął lekko mamie i babci, odwracając się do rudofutrej kotki. - Witaj Truflowy Nosku. Oczywiście, nie ma problemu. – pochylił z szacunkiem pyszczek przed przybyłą zastępczynią. - Mam nadzieję, że z Donośnym Krzykiem nie stało się nic złego? – zagadnął, bo mimo wszystko szkoda by było gdyby zachorowała lub zginęła. - Tak, bardzo chcę wrócić do Klanu Wichru. Nigdy nie zamierzałem go opuszczać, po prostu silnie pragnąłem pójść do Szepczącej Sadzawki, by poznać Gwiezdny Klan, który to dał mi życie. Chciałem porozmawiać, dowiedzieć się więcej o tym co opowiadała mi mama. Ale wtedy byłem tylko kociakiem, nikt nie chciał mi powiedzieć jak się dostać do Szepczącej Sadzawki i w końcu uciekłem, wyruszając tam sam. Ale, że nie znałem drogi to zabłądziłem i szybko wpadłem w łapy Dwunogów. Uwięzili mnie na wiele długich księżyców, jednak ostatecznie zdołałem uciec. Po drodze natknąłem się na agresywnego samotnika, stąd ta blizna, ale nie szukałem już Gwiezdnego Klanu, szukałem drogi do domu i do rodziny. Nawet nie masz pojęcia jak strasznie tęskniłem. Truflowy Nosku naprawdę mi przykro, że złamałem zakaz wychodzenia z obozu i zawiodłem Klan Wichru, ale chcę to naprawić. Mogę zostać na randze kociaka tak długo jak będzie to konieczne, mogę wymieniać nawet najbardziej brudny mech, ale całym sercem proszę…pozwól, żebym wrócił razem z patrolem i z tobą do obozu. Przyjmij mnie znów do Wichru. – zakończył, pochylając głowę z pokorą.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Uśmiechnęłam się delikatnie na powitanie i skinęłam głową, a następnie ruszyłam do przodu kawałek poza granice Wichru, jako że nie chciałam przy okazji czuć presji dwóch kotów obok siebie; jedna z nich była jego matką, druga babką, nie chciałam by musiała od razu słuchać jeśli jednak nie widziałabym powodu w przyjęciu go z powrotem.
– Nic się nie stało, Donośny Krzyk sama zrezygnowała z rangi Zastępcy – poinformowałam spokojniej, najwyraźniej dostając więcej szacunku od młodzika na granicy, niż od kotów na Zgromadzeniu. Niesamowite, że można było zaakceptować czyjąś rangę bez bycia nadgorliwie nieuprzejmym. Moje kroki powoli zrównały się z Węglem, a ja wsłuchałam się w opowieść, którą mi przedstawiał. – Czyli to kocięca naiwność i ciekawość zaprowadziła cię poza obóz… – powiedziałam bardziej sama do siebie i kiwnęłam głową, powoli układając myśli. – Słyszę, że jesteś gotowy na poświęcenie nawet, jeśli oznaczałoby to wymienianie najbrudniejszego mchu i przedłużone czekanie na rangę terminatora. – Zaśmiałam się delikatnie i stanęłam w miejscu patrząc na granice Wichru, a następnie na dwie kotki w oddali. Spojrzałam na smutne oczy kocura i pełną pokory postawę, a następnie westchnęłam głośno; naprawdę Donośny Krzyk cały czas przyjmowała tak koty? Po czym stwierdzała, że są godne powrotu? Czy ja to potrafiłam stwierdzić? Minęło już sporo od kiedy zamilkłam, a mój wzrok teraz śledził chmury na niebie. – Jestem skłonna powiedzieć, że nie zrobiłeś nic złego i nie widzę powodu byś nie został przyjęty do klanu. Nie powinieneś go opuszczać jako kociak i mam nadzieję, że jeśli będziesz mieć okazję przypomnisz młodym klanowiczom o tej ważnej zasadzie. Nie jesteś narażony tylko na niebezpieczeństwo dwunogów, ale również i drapieżników – powiedziałam poważnie, a potem delikatnie barkiem dotknęłam Węgla w jego bark. – Wracajmy do klanu. Musisz porozmawiać z matką i dziadkami, rodzeństwo też na ciebie czeka. – Odwróciłam się w stronę granic i zaczęłam podążać z powrotem. – Przez pewien czas zostajesz na randze Kociaka, jednakże nie żartowałam z byciem przestrogą, chciałabym żebyś pomagał w kociarni, jesteś wystarczająco dorosły by pomóc z młodymi, którym przygody w głowie. Musisz pokazać mi, że nie znudzi ci się obóz zbyt szybko, a klanowe Matki przypomną ci również nauki klanowe. – Miałam nadzieję, że nie będę żałować decyzji, chociaż nie miałam za bardzo opinii na ten temat, kocur zniknął zanim chyba dołączyłam, nie kojarzyłam go… chociaż mógł mi umykać kiedy łapy miałam pełne roboty. Niemniej jednak, nie chciałam bez powodu rozdzielać rodziny, niech wykaże się jako pomoc, a nie będzie trzeba też długo czekać na jego mianowanie na terminatora.
ztx2?
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Księżyce: 33 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Bijąca Niedźwiedzica (NPC) Ojciec: Gęsia Skórka Rodzic: Gwiezdny Klan Trwałe urazy: Podłużna blizna nad i pod lewym okiem
Wysoki i smukły kocur o orientalnej budowie ciała oraz pyska, mimo że zbytnio tego po nim nie widać ma wyrobionych trochę mięśni. Posiada długie jedwabiste lśniące futro, które jest w czarnym kolorze, chociaż jednak nie jest to u niego barwa jednolita. A to z tego powodu, że jedna z jego łap, konkretnie lewa tylna posiada trochę bieli, co dość wyraźnie rzuca się w oczy. Wspomniana biel sięga kocurowi na tej łapie do wysokości ciut powyżej palców i jest to jedyne miejsce na jego ciele, które nie jest czarne. Ponieważ jest na nim trochę bieli ma on także heterochromię: prawe jego oko jest zielone, a lewe ma barwę niebieską. Oprócz tego nad i pod jego lewym okiem znajduje się podłużna blizna.
Spokojny i rozważny kocur o dużej inteligencji, który łatwo się uczy i lubi poznawać nowe rzeczy, zwłaszcza takie które mogą mu się przydać w życiu. Uważa się za syna Gwiezdnego Klanu, ale nie jest przesadnie zarozumiały, ma do niego ogromny szacunek i całym sercem chciałby go poznać. Bywa niestety wścibski i nieraz wtrąca się w rzeczy, które go nie dotyczą uważając, że znajdzie do danej sytuacji najlepsze rozwiązanie. Potrafi być też zazdrosny i podejrzliwy, czasami nie osądza innych sprawiedliwie. Umie jednak przyznać się do błędów i zawsze stara się je naprawić. Jest lojalny wobec swoich, zawsze pragnie działać dla ich dobra i nigdy by ich nie skrzywdził. Momentami za dużo gada i analizuje, jednak zwykle ma przy tym jak najlepsze intencje, nawet jeśli ich rezultat bywa różny.
Na odpowiedź dotyczącą Donośnego Krzyku pokiwał spokojnie głową. Dla kocura zmiana klanowej zastępczyni nie była niczym złym. Jeśli sytuacja tego wymagała, a Truflowy Nosek dobrze wykonywała swoje obowiązki to nie było powodu robić z tego problem. Wysłuchał spokojnie wszystkiego co mówiła nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście. Nareszcie po tak długim czasie będzie mógł być ze swoją rodziną i to było dla niego najważniejsze. Nowe obowiązki to będzie dla niego czysta przyjemność, bardziej nagroda, niż kara ponieważ w końcu będzie mógł coś zrobić dla klanu. Oczy mu błyszczały i nie potrafił się nie uśmiechnąć szeroko na tę myśl. Pochylił nisko przed rudą kotką pyszczek z bezgraniczną wdzięcznością. - Tak Truflowy Nosku, dziękuję. – odparł. W tamtym momencie najchętniej by ją mocno przytulił, ale wiedział, że nie wypada. Poza tym i tak było widać po nim jak ogromnie się cieszy. Niedługo później ruszyli do obozu Klanu Wichru.