Logo Artemidy
Świerkowy Wykrot
#1
Nikt nie wie, jaka historia kryje się za leżącym obok Młacznych Pól starym, dużym drzewem. Wyrwane wraz z korzeniami, przecina granicę z Klanem Wichru, stanowiąc swego rodzaju most między tymi dwoma klanami. Swój dom zdążyły w nim wydrążyć różne żyjątka, jednak pomimo ich obecności jest nadal na tyle stabilne, że chodzenie po nim nie stanowi żadnego zagrożenia.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Biegł zbyt długo. I pewnie robiłby to dalej, gdyby nie fakt, że do jego nozdrzy zaczął docierać zapach klanu Wichru. A złamanie Kodeksu nie było czymś, co by zrobił nawet teraz, gdy przecież uczynił tyle złego. Uciekł z pogrzeby przywódcy własnego klanu, jak niby to mogło być dobre? Powinien tam zostać, oddać Łabędziej Gwieździe szacunek, posłuchać wszystkiego, co Nocny Szkwał miał do powiedzenia. Ale teraz, nim dotarł aż do granicy, całe wydarzenie musiało się już pewnie skończyć. Nie było sensu spieszyć się z powrotem, to nie mogło naprawić niczego, co już się wydarzyło. Zresztą i tak było zbyt zmęczony, żeby znaleźć w sobie siły na przebycie tej drogi równie szybko już w tej chwili. Nie, wręcz przeciwnie, musiał usiąść chociaż na chwilę. Chociażby na jednym z końców tego leżącego nieopodal przewróconego pnia.
Oby tylko nikt akurat tędy nie przechodził, bo jak miałby wytłumaczyć… cokolwiek? Może powinien wrócić już w głąb terenów własnego klanu, tam przynajmniej nie byłoby szansy natknąć się na jakiś Wichrowy patrol, który mógłby się zainteresować jego istnieniem.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
  Kocur nie natknął się na wichrowy patrol, ale za to mógł zauważyć coś nieco innego. Od strony Grzmiącej Ścieżki, z prędkością rasowego zająca i z podobnej długości uszami zbliżała się czarno-ruda rozmyta plama, ścigająca mniejszą, czarną smugę mknącą po niebie. Duża plama śmiała się przy tym w głos, wzbudzając tumany śniegu z każdym susem. Szlak bawiła się przednio, ścigając się z jedną z wron mieszkającą przy granicy klanu równoległej do drogi; bywała tam na tyle często łowiąc ryby, że czarne ptaki przestały reagować ucieczką na sam jej widok. Jedna z nich miała nawet na tyle buty, żeby podbierać jej wyrzucone na brzeg zdobycze. Ciężko było stwierdzić, czy to była ta sama wrona, czy może jej koleżanka albo kolega (z punktu widzenia szylkretki bardzo fajna cecha, tak nie rzucać się w oczy jako wron lub wrona po pierwszym spojrzeniu), ale akurat ta miała dzisiaj ochotę urządzić sobie z nią zawody, więc biegły teraz obie, lub obydwoje, wzdłuż rzecznej granicy na pełnej prędkości. Czarno-ruda zwolniła na krótki moment, kiedy na leżącym w oddali pniu zobaczyła kremową sylwetkę. Zmrużyła oczy, poczas gdy wrona wyprzedziła ją na długość przynajmniej kilku susów. Ptak skorzystał z okazji żeby zakrakać kilka razy i zawrócić do domu. Oszust!
  — Pożarek! — Wykrzyknęła z daleka, przyspieszając ponownie i sadząc potężne susy w stronę obalonego drzewa. Już wrócił! Już był zdrowy! Ale gdzie delegacja z Rzeki? Ktoś tu powinien być z nim, na wszelki wypadek. Im bliżej podbiegała, tym dziwniejsze jej się to wszystko wydawało. Przy sześciu-siedmiu skokach odległości była już niemal pewna, że to jednak nie on, a na długim pyszczku wymalował się zawód. Zwolniła do kłusa, przebiegając pozostały kawałek drogi do drzewa i zatrzymując się przed granicą. — Oh! Wybacz, pomyliłam ciebie z kimś...
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Nie tego się spodziewał. Może jednak klan Wichru był tym całkowicie szczęśliwym miejscem na świecie, dobrze, że gdzieś takie zostało. Chociaż jeden klan, w którym nie było żadnych problemów, Gwiezdni się wszystkimi opiekowali i koty mogły się cieszyć z panującej pogody. Cień, o którym opowiadał Nocny Szkwał, z pewnością do takich nie należał, Rzeka tuż po śmierci przywódcy raczej też nie. O Gromie nie wiedział wystarczająco, a Wicher… Cóż, nic złego z tamtej strony nie dotarło do jego uszu i to także wyglądało na jeden z tych przypadków.
Podniósł powoli głowę, gdy zorientował się, że zbliżająca się istota naprawdę zbliżała się akurat do niego, a nie wołała jakiegoś zupełnie innego kota. Nawet jeśli z początku tak to właśnie brzmiało.
- Nie, ja nie… Kim jest Pożarek? - Łatwiej było spytać o to, niż pozwolić, by rozmowa zeszła na jakiś inny temat. Szczególnie taki związany z nim samym. Skupienie się na jej zaginionym znajomym (czemu miałaby go szukać akurat na granicy z Rzeką? Nikogo o tym imieniu tam przecież nie było), brzmiało zdecydowanie łatwiej. A także jak sprawa, w której przynajmniej teoretycznie mógłby komuś pomóc. Co brzmiało zdecydowanie lepiej niż sytuacja, w której mógłby coś jeszcze zepsuć. Chociaż czy i tu nie było na to szans? Albo przynajmniej na to, że sprawi, że będzie smutna, bo nie wiedział o niczym, co byłoby dla niej przydatne.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
  Miała powiedzieć "szkoda" ale to raczej zakrawało by już na niemiłe. Bo to nie tak, że nie cieszyła się z towarzystwa i okazji do poznania nowej mordki w Rzece. Bardziej tak, że szylkretowe serduszko podskoczyło z radości na widok przyjaciela, który wcale się tym przyjacielem nie okazał. Oszukana przez wronę, oszukana przez własny wzrok.
  — Ah, moim znajomym! Podobno jest teraz w Rzece, po tym jak pomagał wam walczyć z psem. Pewnie przedstawił się jako Nieuchwytna Łapa. — Podsunęła, szczątkowe informacje zasłyszane od Czarnego Konia. Minęło już sporo czasu, ale skoro jeszcze nie wrócił do klanu to jego rany musiały być poważne. Zakładając, że planował wrócić. Bo powinien, prawda? Tu miał rodzinę i mistrzynię i znajomych. Musiał wrócić.
  Otrząsnęła się pod wpływem nagłego powiewu wiatru. Dzisiaj było wyjątkowo chłodno.
  — Wybacz, nie przedstawiłam się. — Uniosła lekko kąciki pyska. — Nazywam się Mrówczy Szlak! Zazwyczaj nie przybiegam do wszystkich nieznajomych na granicy, obiecuję. — Zaśmiała się lekko. — Ładne futerko! Wyglądasz całkiem jak on, wiesz? Jak Pożarek. Podobne kolory, tylko jaśniejsze. Zazdroszczę wam takiego futerka, na pewno nie marzniecie zimą!
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Normalnie podszedłby pewnie, żeby się przywitać i spróbować jakoś poznać tego tymczasowego przybysza w ich klanie. Przecież coś takiego nie zdarzało się często, a była to doskonała okazja, żeby poznać kogoś z innego klanu. Jednak teraz nic nie było normalne, a on był mniej niż zwykle zaangażowany w życie wszystkich wokół. Niestety, chciałby mieć chociaż takie informacje dla Mrówczego Szlaku, która mogła tęsknić za swoim przyjacielem, ale nie mógł jej zbyt wiele powiedzieć.
- Ah, tak, ostatnio się u nas pojawił. Ale niestety nie miałem okazji z nim porozmawiać. Jednak wyglądało na to, że jego rany się goją, pewnie niedługo będzie mógł wrócić do was. - Gdyby tak nie było, to pewnie nie mógłby ani na chwilę wychodzić z lecznicy. O tym, że Pożarek mógłby nie chcieć wracać do swojego klanu nawet nie pomyślał. Bo dlaczego ktoś miałby nie chcieć tego robić? Może Wiesiołek w tym momencie, ktoś, kto popełnił różne błędy i nie miał pewności, czy w ogóle zasługiwał, by tam być. Ale przecież Wichrowy terminator został przedstawiony im jako bohater, który pomógł innym, nie miał czego się wstydzić.
- Ja jestem Wiesiołkowa Łapa. I mój tata ma właściwie jeszcze bardziej podobne futerko do Pożarka, gdyby byli w jednym klanie, to pewnie wszyscy by myśleli, że są rodziną. - Stwierdził, przypominając sobie dokładnie wygląd Nieuchwytnej Łapy. Rzeczywiście, był jak trochę młodsza wersja Jęczmiennego Ziarna, Wiesiołka przynajmniej odróżniała od nich nieco jaśniejsza barwa i więcej bieli.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
  Pokiwała energicznie głową na wieść o szybkim gojeniu się ran. Właściwie nie była pewna co dokładnie mu było, do takiego wniosku doszła teraz. Może pies mocno go okaleczył i dlatego siedzi w Rzece tak długo? Może uszkodził mu łapy i nie może chodzić za bardzo... Głupio było by pytać losowego kota na granicy o takie rzeczy, więc tylko podziękowała za informacje i zmieniła temat.
  — Miło poznać! — Terminator? Oceniła go na kota mniej-więcej w swoim wieku, ale może przesadziła. Albo to, albo z jakiegoś powodu jego trening nieco się przedłużał. Nie miała podstaw żeby oceniać; ot, zwykła ciekawostka. Sam Wicher miał przecież terminatorów starszych od niej, a Pożarek był pierwszy w kolejce gdyby miała wymieniać. — Twój tata? A jak się nazywa? — Jeśli miała teraz połączyć jakieś kropki to tego nie zrobiła. Uznała po prostu że to zabawne, dodała nawet — u nas w klanie też jest kocur podobny do was i wszyscy na początku myśleli, że to on jest ojcem Pożarka, ale podobno nie — i uśmiechnęła się lekko. Zero łączenia faktów. Bo czemu miałaby? Ojcem dzieciaków Czarnego Konia mógł być pierwszy z brzegu samotnik, a podobny wygląd to tylko przypadek. Ona sama była podobna i do Konia i do Krecika, a przecież nic ich nie łączyło.
  — A czymże jest wiesiołek? Brzmi jak taki robaczek. — Chyba nie słyszała tego wcześniej. W myślach wyobrażała sobie takiego małego, zielonego żuczka.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Rozmowa z Mrówczym Szlakiem okazywała się całkiem uspokajająca. Może jednak naprawdę klan Wichru był jakimś zupełnie pozbawionym problemów miejscem, w którym można bo rozmawiać tylko o przyjemnych rzeczach. A może była to raczej specyfika rozmów na granicy, między jednym a drugim światem, gdzie każdy udawał, że wszystko było w porządku? Nie ważne, istotne było, że jak na razie działało na kocura całkiem dobrze.
- Jęczmienne Ziarno. - Jemu też nawet przez myśl, że jego ojciec mógłby mieć coś wspólnego także z Nieuchwytną Łapą. Przecież posiadanie tajnego potomstwa w Wichrze brzmiało dość źle, tatuś na pewno nigdy by czegoś takiego nie zrobił - Widocznie musi być takich więcej, jeśli tata Pożarka też byłby podobny... Ale słyszałem już kiedyś o tym, że w waszym klanie nie ma zbyt wielu ojców. - Dziwny fakt, ale najwyraźniej się sprawdzał, skoro słyszał już o kolejnym takim przypadku. Może tym razem dowie się jakichś szczegółów, bo dalej dość trudno było mu zrozumieć jak się to mogło dziać.
- To taka roślina z kwiatkami o żółtych płatkach, które rozwijają się wieczorem. - Wyjaśnił, tak samo jak mu mówili zawsze rodzice. Może pytanie o to, czym był wiesiołek też było cechą wspólną kotów z klanu Wichru, bo przecież spotykało go to już po raz drugi.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
  — Na pewno! Mój mistrz też miał podobne kolory, tylko budową bardziej zbliżony był do mnie. — Pokiwała głową. Czasami sama siebie zaskakiwała tym, z jaką łatwością mogła wspominać go w rozmowie, w porównaniu chociażby z jesienią. Już nie zamierała jak namierzona piszczka na każde wspomnienie jego imienia. Żbik miała rację, czas leczył rany. I wycieczka do Gromu pewnie też. — To prawda akurat. — Parsknęła cichym śmiechem. — Z jakiegoś powodu mamy dużo więcej kotek niż kocurów i tak często wychodzi. Widzisz, dlatego musimy odzyskać Pożarka, potrzebny nam każdy jeden kocur do poprawienia statystyk.
  Uśmiechnęła się lekko. Oczywiście, żadnych innych powodów nie było.
  — Oh! Ale śmiesznie. Ciekawe czemu tak robi, nie znam się na kwiatach za bardzo. Wrażliwy jest na słońce? — Pomyślała głośno, właściwie nie spodziewając się odpowiedzi. Może Trufla by wiedziała. Albo Niezapomniana? — Ciekawe czy to jakiś medykament... Nie wiesz nic o tym, co nie? Może podpytam moją znajomą... — Znowu pogrążyła się w myślach, tych wiesiołkowych i niewiesiołkowych. Minęło sporo czasu od kiedy ostatni raz rozmawiała z kimś na granicy, nie licząc przyjaznych skinięć głową wymienianych z rzecznym patrolem z przeciwległych brzegów rzeki. Kompletnie niezobowiązująca pogawędka była ciekawsza niż mogła początkowo przypuszczać.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
- Myślę, że nie będziemy go zatrzymywać dłużej, niż to konieczne. - Teraz najwyraźniej nie była to jedynie kwestia oddania kocura do jego rodziny i przyjaciół, a przekazanie kogoś, czyja obecność tam była naprawdę niezbędna.
- Może... Może nie chce przeszkadzać innym kwiatkom, łatwiej się rozwijać, gdy one akurat są schowane. - Czy rośliny działały w ten sposób? Nie był pewny, ale może miało to jakiś sens. Gdy wszystkie inne zasypiały, dla wiesiołków zostawało więcej przestrzeni na wszystko, do czego mogły potrzebować swoich płatków.
- Nigdy nie słyszałem, żeby był. Ale mógłbym nie wiedzieć, nasz medyk... Nie jest zbyt chętny do dzielenia się wiedzą. - Z mijającym czasem stawali się to sprawą coraz bardziej niepokojącą. Gdy słyszał o braku terminatora Poety jako kociak, czy niedługo po własnej ceremonii, mógł myśleć, że to tylko przejściowy stan. Jednak z każdym mijającym księżycem i on zaczynał wątpić, że idealny kandydat na tę rangę miał zostać niedługo wybrany. A teraz, gdy zdawał sobie sprawę z istnienia niebezpiecznych kotów wszędzie wokół, stawało się to zagrożeniem. Kto mógłby pomóc jedynemu kotu w klanie, ktory potrafił leczyć, jeśli to on zostałby zaatakowany? Wciąż były to sprawy, w których Wiesiołek czuł się bezsilny.
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
  — Hmm, myślisz, że kwiaty są takie mądre? — Zamyśliła się, pocierając łapą brodę. Zawsze myślała że one sobie tak po prostu rosną... Może ich nie doceniała? Nie znała się na roślinach zbyt dobrze, a pora roku nie pomagała w badaniach.
  — A, słyszałam! Dalej nie macie terminatora w klanie? — Dziwna rzecz. Na miejscu rzecznej Gwiazdy próbowałaby to jakoś rozwiązać, zanim Rzeka skończy jak Wicher gdyby i ich Medyka spotkał jakiś nieszczęśliwy wypadek. Właściwie gorzej niż Wicher, bo u nich przecież pozostała Niezapomniana. Na szczęście to nie była jej sprawa i nie musiała się tym przejmować, co nie zmieniało faktu, że wydawało jej się to dziwne. Ta cała sytuacja. Potrząsnęła głową. Bycie Gwiazdą musi być strasznie stresujące, mieć tyle rzeczy na głowie...
  Nad ich głowami przeleciał gawron, kracząc przeraźliwie. Szylkretce momentalnie przypomniało się co robiła wcześniej. Nie skończyła wyścigu, no przecież!
  — Ja zmykam, chciałam jeszcze połowić ryby zanim zajdzie słońce. Może spotkamy się jeszcze kiedyś jak będziesz na patrolu. — Uśmiechnęła się szeroko, podniosła, otrzepała i z ostatnim skinięciem głowy pogalopowała z powrotem w stronę Grzmiącej Ścieżki. Przemknęło jej przez głowę, że może nie powinna zostawiać Terminatora samego na granicy ale... ostatecznie to wichrowe zasady przestrzegały ich przed opuszczaniem obozu zanim nauczą się walczyć. A może Wiesiołek już umiał i tylko niepotrzebnie się martwiła? Cała ona, zawsze pełna myśli. Przyspieszyła, przekraczając grząski teren zamarznięty na kość i idealny do biegania o tej porze roku. Zaraz znowu dotrze do Dwóch Wron i oskarży je o oszustwa!
[zt]
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Rycerzyk - szczerze mówiąc - nie wierzył, że zima zaczęła się kończyć. Pogoda była niby milsza, ale nadal było paskudnie. Chyba nawet gorzej, bo teraz wszędzie było mokro i w ogóle, brudno! W obozie dało się jeszcze przeżyć, ale tutaj - podczas patrolu - była tragedia. Co prawda nie polował, więc nie musiał się martwić że chlupaniem podłoża spłoszy zwierzynę, ale dźwięk ten go powoli doprowadzał do szału.
Wzrokiem przesunął na Rzekę. Ci muszą mieć w ogóle tragedię, jak im tam ta woda wylała! Oby tylko ich nie zalało... skrzywił się pod nosem. Spojrzawszy szybko na współtowarzyszy patrolu, zaczął się cicho odsuwać. Może zauważy czy czasem faktycznie nie mają jakichś podtopów, bo może potrzebują pomocy, a on by tak obojętnie przeszedł... nie mógłby!

[jemioła]
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
1
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Niestety, Jemioła też został wysłany na patrol. I nie szło to zbyt dobrze, bo musiał bardzo starać się omijać najgorsze błotne kałuże, zatrzymywać co jakiś czas, by wyczyścić swoje futro... W rezultacie zostawał coraz bardziej za wojownikami, których najwyraźniej własny wygląd wcale nie obchodził.
Czy to oznaczało, że został tu całkowicie sama? Nie, bo akurat po drugiej stronie granicy dostrzegł innego kota, pewnie w podobnym wieku. Czy i on miał problemy z tym, jak wyglądało teraz wszystko wokół? Jego futro było krótkie i ciemne, trudniej było je aż tak mocno ubrudzić, ale pewnie nie powinno to być i tak przyjemne. Chyba, że należał do tych świrów, którzy z własnej woli turlaliby się w kałużach - ale wtedy byłby prawdopodobnie bardziej brudny niż w tej chwili.
- Okropne, że musimy tu chodzić w takich warunkach. - Westchnął w jego stronę, korzystając z okazji, by znów przystanąć i spróbować ściągnąć z siebie chociaż trochę tej szaroburej mazi.
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Sierść na Rycerzykowym karku na moment się uniosła do góry. Nie spodziewał się takiego bezpośredniego zaczęcia rozmowy, tym bardziej z kimś spoza Klanu! Spojrzał szybko w stronę, z której doszedł dźwięk, szybko zauważając kota... całkiem nieźle ubrudzonego. Ale żywego! Nie był to wielki sukces, nie wiadomo co z resztą, ale to już coś...
- Totalnie paskudne! Ciągle czuję, jak pod łapami mi tak... pfft, prfft, pllshhh... - zadźwięczał obrzydzony. Nie lubił tego uczucia, pluski były w porządku tylko wtedy, kiedy robiły je ryby czy żaby. A nie, biedne koty, co po prostu sobie idą... Już, już miał nawet spytać bezpośrednio o ich stan w Klanie, ale chyba byłoby to nieco niemiłe. - Umm... Ale może będzie więcej ryb i żab, i w ogóle wszystkiego co mokre lubi? Wiesz, skoro teraz wszędzie tak wodniście...
Zagaił zaraz. To chyba nieco milszy temat, niż ewentualne wspominanie mu, że ma okropną sytuację w Klanie.
- Jak masz na imię? Ja jestem Rycerzyk! To jest, Bagnista Łapa, ale Rycerzyk wystarczy - uśmiechnął się niepewnie. Nie wiedział właściwie jak gadać z kimś spoza Klanu... to jego pierwszy raz!!!
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
1
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Westchnął jeszcze na potwierdzenie tego, że rzeczywiście aktualna sytuacja na granicach (a i większości innych terenów) była zupełnie beznadziejna.
- Wiesz, powiem ci w sekrecie, że ryby tak naprawdę trochę śmierdzą i wcale nie są takie smaczne. Masz szczęście, że w waszym klanie nie trzeba ich łowić. - Odpowiedział całkiem szczerze. Jak na kota z klanu Rzeki, wcale nie żywił zbyt ciepłych uczuć co do wody, ani żyjących w niej stworzeń. Zdecydowanie lepiej byłoby polować na ptaki, z nich dodatkowo można było zebrać ładne pióra, a i jedzenie było jakby przyjemniejsze.
- Rycerzyk brzmi zdecydowanie przyjemniej. - Kto mu wymyślił tę Bagnistą Łapę? Takie imię kojarzyło się równie przyjemnie co to, co teraz mieli pod łapami. I nawet nie można było zrzucić winy na rodziców, skoro wcześniej miał całkiem inne, coś musiało być nie tak z Wichrowym przywódcom - Jemiołowa Łapa.
LVL 1 65 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
9
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości