Logo Artemidy
Trening Jabłkowej Łapy
#16
  Pokiwałem głową. Słowo „lub” w Kodeksie Wojownika sugerowało, że trzeba było spełnić jeden warunek albo drugi. Więc, idąc tym tokiem rozumowania, kot wyjęty spod Kodeksu Wojownika nie musiał mi zagrażać, żebym mógł go zabić. Nie żebym w ogóle był w stanie komukolwiek zagrozić. Przy mojej posturze to raczej ja musiałbym się martwić, by samemu nie zginąć. Nie przerażała mnie szczególnie sama myśl o odebraniu komuś życia. Po prostu nie widziałem w tym większego celu, jeśli ja i mój Klan byliśmy bezpieczni. Zresztą ja nie lubię się bić. Nie szukam kłopotów. Tylko że, jak się miało wkrótce okazać, kłopoty wcale nie potrzebowały mojego pozwolenia.
  Życie pieszczocha brzmiało całkiem kusząco. Mieć wszystko podawane pod nos, nie musieć przejmowac się opiniami innych kotów, tylko cały dzień obserwować niebo. Nie zależało mi na mojej męskości na tyle, żeby miało mnie to odrzucać. Właściwie nigdy się nad nią specjalnie nie zastanawiałem. Posiadanie kociąt i partnera, partnerki, czy kogokolwiek, jest dla mnie bardzo odległą myślą. Widok dwóch obściskujących się kotów sprawiał jedynie że przewracałem oczami. Nie rozumiałem co w tym takiego fajnego ani niezwykłego. Mnie sama bliskość z innymi kotami potrafiła doprowadzić do szału.
  Poza tym… czy to, co miałem między nogami, naprawdę definiowało mnie jako kocura? Na pewno nie przeszkadzało to Białobrodemu ani Srebrzystemu Jezioru. Dlaczego w ogóle się nad tym zastanawiam? To nie tak że byłem gdzieś tam w środku kotką. Nie chciałbym, żeby ktoś zwracał się do mnie jak do kotki. Ale gdyby ktoś mówił do mnie bardziej neutralnie, tak jak do Srebrnego Jeziora… chyba by mi to nie przeszkadzało. Tylko że nie byłem taki jak Srebrzyste Jezioro. Nie nienawidziłem bycia kocurem. Po prostu byłem kotem. Więc czy to naprawdę miało jakieś znaczenie?
  Potrząsnąłem głową, wyrywając się z zamyślenia. Nie miało. Byłem kocurem. I tyle. A teraz trzeba było grzecznie pokiwać główką, by Nocny Szkwał nie pomyślał, że zamierzam uciec do Dwunożnych.
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#17
Skoro Jabłkowa Łapa nie miał więcej pytań, to nie pozostało nic innego jak zarządzić koniec treningu na dziś i grzecznie potuptać do obozu, co też oboje uczynili. Nie był to szczególnie owocny dzień, ale przynajmniej jedną rzecz mieli już z głowy i będą ją powtarzać, dopóki kocur w końcu nie zaczai.

***

Powtarzali kodeks, nauczyli się granic, pływania i łowienia ryb, a od tamtej pory minęło... dużo czasu. Dużo się też zmieniło, jak na przykład imię Nocnego Szkwału i jego pozycja w klanie. Jak jego opinia publiczna, jak w zasadzie wszystko, co wyglądało zupełnie inaczej jeszcze nie tak dawno temu.
Umówił się z Jabłkową Łapą przy Kocich Grzbietach i oczekiwał go punktualnie tak, jak zawsze. Nie tolerował spóźnialstwa i terminator powinien o tym doskonale wiedzieć na tym etapie ich współpracy. Dziś zajmą się walką. Najwyższy na to czas.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości