Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Pod tym względem, że w zasięgu wzroku nie było już więcej wstrętnych białych płotów, w które mógłby wpaść – jak najbardziej. W bezpośrednim otoczeniu dominowały raczej sporych rozmiarów części Potworów i niechlujne zwoje zaśnieżonej plandeki. "Bezpieczeństwo" szybko okazało się jednak tylko złudzeniem. Najdobitniejszym argumentem przeciw był pies, średniej wielkości baryłkowaty pimpek o szczecinkowatym ogonie, który podrygiwał pilnie, podczas gdy czarny nos badał zawzięcie coś pod stosem drewnianych odłamków niewiadomego przeznaczenia. Zapach musiał być absorbujący, bo psisko nie podnosiło głowy – ale ciekawość mogła przecież wyczerpać się w każdym momencie i gdyby tak się stało, naprawdę trudno byłoby, aby nie zauważyło Poety, stojącego na widoku w odległości ledwie pół długości drzewa. A w takim razie oj, oj... Przyszłość światełkowej wycieczki stanęłaby pewnie pod znakiem zapytania.
Poeta rozglądał się i los chciał tak, żeby zobaczył wreszcie zagrożenie.
Przeciwnikiem okazał się pies. Dość duży. Może nie był to gigant, ale oceniając go z daleka, Poeta miał niemal absolutną pewność, że nie byłby go w stanie pokonać. Dawno nie trenował walki, a tak poza tym, to jeszcze był oszołomiony. W głowie daje lekko wirowało mu od dotknięcia płotu. Nie. Zdecydowanie nie. Kocur na moment zastanowił się, czy nie powinien już wracać do obozu, ale póki nie miał krwawiących ran, nie chciał się tym przejmować. Szansa na to, nikt by mu tu nie pomógł, była nikła. Skoro obok samochody, niestety musieli w pobliżu też gdzieś być ludzie.
Medyk upewnił się, że piesek nie patrzy się na niego. Poszukał w gospodarstwie ścieżki, którą mógłby iść dalej, oraz która dałaby mu jednocześnie wystarczającą ochronę, by nie zostać zaatakowany. Nabrał powietrza do płuc i przeszedł ostrożnie w głębsze zakmarki, mając nadzieję, że przeciwnik nie zaatakuje.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Szczęśliwie dla Poety, zanim stróż tych włości odwrócił wreszcie głowę, on sam zdążył dawno zniknąć z jego pola widzenia. Pozginana plandeka posłużyła za dobrą tymczasową kryjówkę, oferującą bezpieczną drogę przejścia w zarośnięte okolice wystającej z ziemi rury, skąd natomiast – przy odrobinie zręczności, tak, by nie zrzucić zbyt wiele śniegu osadzonego delikatnie na przygiętych wiechciach traw – można było w miarę wygodnie przemknąć w cień rozpadającej się wieży ze starych pustaków. Co prawda te wszystkie manewry nieco oddaliły Poetę od wyznaczonej trasy, ale ostrożne wyjrzenie zza przygodnej zasłony wystarczało, aby upewnić się co do jej przebiegu i móc skierować swoje kroki w mniej więcej tym samym kierunku. Na razie nic nie starało się mu w tym przeszkodzić.
Na całe szczęście pies nie ruszył za nim w pogoń i nabrał trochę spokoju.
Medyk odetchnął z ulgą, gdy udało mu się podążyć bezpieczną ścieżką. Zaczął rozglądać się za światełkami - faktycznie, odbiło go trochę z trasy, ale przy odrobinie szczęścia, powinno mu się udać wszystko nadrobić. Poeta sprawdził, czy na jego ścieżce nie ma zagrożeń i ruszył nią dalej. Nie wiedział, gdzie jest ten cały Kotołaj, ale przecież musiał być gdzieś w pobliżu. Kocur czuł, że szedł już długo.
Znalazłszy chwilkę oddechu, ponownie wrócił do rozmyślania. Czy może powinien dać jeszcze trochę przestrzeni dla Nocy? Zmarła mu niedawno partnerka i możliwe, że kocur błędnie uznawał, że niedługi przywódca wciąż nie pogodził się z jej startą. Ech. Co on miał robić? Chciał się po prostu zakochać i być szczęśliwy, ale los miał z tym niewiele wspólnego.
No nic. Może ten cały Kotołaj da mu chociaż jakieś porady.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Faktycznie stodoła była już coraz bliżej i nic nie wskazywało na to, żeby widziany wcześniej pies za nim podążał. Droga wydawała się czysta... przynajmniej przez chwilę. Bo kiedy zatopiony w myślach o swojej miłości Poeta zrobił wymuszony przez zakręt ścieżki zwrot, nagle zapiekły go niemile poduszeczki łap. Ajaj! Przynajmniej tym razem, jak zresztą się szybko przekonał, nie sprawiła mu tego żadna dziwna ludzka technologia, a najzwyklejsze odłamki szkła, rozsypane drobniutko na jego drodze w sposób, który mieszał je w oczach z otaczającym żwirem i resztkami śniegu. Trochę zabolało, a parę kawałków trzeba było powyjmować z łapy, ale była to kwestia raczej strzepnięcia i nie pozostawiły po sobie żadnych większych śladów
Kocur musiał się naprawdę mocno zamyślić, skoro kompletnie nie zauważył, co tak w zasadzie się przed nim czaiło. Zagłębił się na moment w tym, jak zacznie nazywać Noc po powrocie i nie zauważył, gdy coś drasnęło mu skórę. Ugh. Bolało, ale marnie. Nawet nie wymagało to jego interwencji. Medyk pośpiesznie zaczął ostrożnie wylizwać i strząsać opiłki nie chcąc, by sytuacja się pogorszyła.
Stodoła, w której jak mu się wydawało, będzie ten cały Kotołaj, zaczęła się zbliżać. Czy to tutaj? Czyżby to faktycznie było tak blisko? Kocura na moment to zastanowiło, ale skoro nic nie było widać w pobliżu, chętnie wkroczył do niej. Szukał światełek czy czegoś, co pokierowałoby go, gdzie powinien iść. Oby tylko nie było ludzi. Ani psów.
Co tu tak w zasadzie było?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Poza tą drobną nieprzyjemnością na drodze do stodoły nie napotkał już żadnych przeszkód. Nie miał nawet kiedy, bo w rzeczy samej wejście było już całkiem blisko i wystarczyło kilka szybkich susów, aby poprzez uchylone drzwi znalazł się we wnętrzu.
Owionął go ciężki zapach kurzu i siana, zasiedziałych myszy i co najmniej kilku kotów. W stodole panował półmrok, rozrzedzany głównie grubą kreską wpadającego przez drzwi światła i kolorowym migotaniem lampek. Zanim jego oczy przyzwyczaiły się do nowych warunków, coś w głębi pomieszczenia zaszurało nagle i znikło, wciskając się, niby w panice, w szarawy stos rozrzuconego siana. Poeta zdążył dostrzec jaśniejszy kształt czegoś przypominającego gruby ogon.
Poza tym jednak wnętrze wydawało się spokojne, a wkrótce zdołał rozróżnić więcej szczegółów. Pod ścianami, za bezładnym stosem siano piętrzyło się także w formie ogromnych beli, a tam, gdzie kończyły się ich wieże, na drewnianych deskach stało bądź leżało sporo zakurzonych szpargałów Dwunożnych – taczka, widły, kilka zwojów kabli. Z nich wszystkich najbardziej w oczy rzucała się jednak drabina, pnąca się od samego środka podłogi aż do jaśniejącego otworu w sklepieniu, ustrojona ostatnim odcinkiem sznura kolorowych świateł. W samym otworze zaś, jeśli Poeta podszedł nieco bliżej i uniósł głowę... mógł zobaczyć puszystą sylwetkę kota.
To nie mógł być ten sam, którego widział przed chwilą umykającego w głąb stogu – jeżeli tamten ogon w ogóle był koci, bo co do tego można było mieć wątpliwości. Lampki wskazywały jasno, którędy miał podążyć... Ale nie była to przecież jedyna opcja.
Senny Świt: lvl: 6 | S: 12 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 29 | HP: 80/85 | W: 65/65
» rana 0. stopnia – ślady po kawałkach szkła powbijanych lekko w poduszki przednich łap
Och, wschodzące słońce, co tu się działo...
Poeta niepewnie przyglądał się zaciemnionemu miejscu starając się rozszyfrować, co tak w zasadzie widział. Wydawało mu się, że zauważył migającego mu kota, ale nie miał pewności. Kocur zatrzymał się twardo, nasłuchując. Czy coś było słychać? Chyba tak. Nie miał pewności. Ugh. Dlaczego on tu w ogóle przylazł?
Westchnął. Widział drabinę... I chyba powinien się po niej wspiąć? Tak! Widział kogoś, jakiegoś kocura tam w tle. Kocur jeszcze raz przyjrzał się drabinie, zobaczył światełka i dał za wygarnął.
- Halo? - Mruknął na głos, zaczynając się wspinać.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Zwierzęta gospodarskie znajdowały się w innej części budynku; tam, gdzie dotarł, jedyne dźwięki pochodziły ze skrzypiącego mu pod łapami drewna. Oczywiście nagłemu zniknięciu dziwnej postaci w sianie towarzyszyły szelesty i szmery, jednak teraz stos trwał w ciszy i nic nie wskazywało na to, że niedawno miały tam miejsce jakieś poruszenia.
Jego pytanie także pozostało bez odpowiedzi. Kot na górze, kimkolwiek był, nie poruszył nawet uchem; siedział tyłem do otworu, którym przebiegała drabina. Wspiąłwszy się już na pewną wysokość po szczeblach, mógł zauważyć na jego białej sierści kolorowe pobłyski – najwyraźniej górne piętro stodoły miało swoje własne, jeszcze weselsze światełka. Sama wspinaczka szła mu niczego sobie. Znalazł się już niemal pod sufitem, gdy nagle... zorientował się, że wisi u niego całe mnóstwo pajęczyn.
To nie były eleganckie, białe nitki, których można by użyć do opatrywania ran. Z sufitu zwisały całe strąki szarych od kurzu sieci, z mnóstwem zaplątanych w nie drewnianych drzazg, słomek, resztek kokonów i kto wie, czego jeszcze. Wskakując na kolejne szczeble, zbliżał się do nich stale – a najgorsze było to, że jeden z takich lepkich kłębów postanowił rozpiąć się tuż nad drabiną, w taki sposób, że naprawdę trudno byłoby nie dotknąć go w czasie wchodzenia. No, ale z dobrych wiadomości... był już zupełnie blisko, jeśli tylko się odważy!
Senny Świt: lvl: 6 | S: 12 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 29 | HP: 80/85 | W: 65/65
» rana 0. stopnia – ślady po kawałkach szkła powbijanych lekko w poduszki przednich łap
Poecie zdecydowanie się nie podobał ten widok. Nie jest tak, że bał się pająków, ale zdecydowanie bał się tego, co było przed nim. Ugh. Wyglądało obrzydliwie. Kocur z niechęcią piął się dalej, uważając, by przypadkiem nie zaczepić o znalezisko łebm. Gdy był już blisko, spróbował rzucić się na pobliską platformę w taki sposób, by ominąć to obrzydlistwo.
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Niestety marzenia o wyminięciu pajęczych wypocin pozostały marzeniami. Parę bardziej odległych zostało w tyle, ale podczas skoku ta centralna zaczepiła Poecie o czoło – i kiedy po lądowaniu wreszcie stanął na deskach strychu, powoli opadła mu warkoczykami po obu stronach głowy.
– Ho, ho, ho! – Nieruchomy dotąd kocur odwrócił się wreszcie. Mimo wszechobecnego kurzu jego biała sierść skrzyła się w blasku światełek; długim włosiem dorównywał Poecie, a wręcz przebijał go znacznie, jeśli chodziło o okazałą kryzę na jego szyi. W oczach błyszczało mu ciepło, jak w dwóch małych, żółtych lampkach zapalonych nad rozciągniętym w uśmiechu sędziwym pyszczkiem. – Stryszek cię przystroił nastrojowo, widzę?
Wstał z pufnięciem wysiłku i odsunął się nieco, robiąc Poecie więcej miejsca.
– Ho, ho, ho. Odpocznij, mój drogi. Musiałeś nadejść z daleka, prawda? Ale nie bardziej, niż ja, kiedy... – Atak kaszlu przerwał jego słowa. – Hu, hu, hu. Dawno tu nie odkurzali. No, nieważne. Liczy się to, że przeszedłeś test – test dobroci serca, łagodności łap... Biegające ptaszęta nęciły się, lecz nie skosztowałeś, biegające burki straszyły, lecz nie uległeś niskiej pokusie strachu i nie rzuciłeś się... Ho, ho... I oto jesteś. – Jeśli to było możliwe, uśmiechnął się jeszcze promienniej i ostrożnym gestem łapy ściągnął pajęczynę z sierści Poety, o ile on sam nie zrobił tego wcześniej. – Należy ci się nagroda, mój drogi. Powiedz, co ci się marzy?
Senny Świt: lvl: 6 | S: 12 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 29 | HP: 80/85 | W: 65/65
» rana 0. stopnia – ślady po kawałkach szkła powbijanych lekko w poduszki przednich łap
Poeta błyskawicznie strząsnął z siebie pajęczynę, brzydząc się przy tym niemiłosiernie. Błe. Oby nigdy więcej nie musiał przez to przechodzić. Kocur smagnął nerwowo ogonem, zdzierając z siebie klejącą papkę o najbliższy kawałek drewna. Gdy już się ogarnął, usłyszał za sobą wołanie. Poeta podskoczył lekko przerażony, przyzwyczajając wzrok do nowego otoczenia. Nie widział zagrożeń, chyba, że liczyć jakiegoś starego kocura, który do niego gadał.
- Ho-ho? - Odpowiedział mu niepewnie. Czy to było jakieś lokalne przywitanie? Chciał szanować inne kultury, bo wiedział jak to jest być nie szanowanym. Obrócił zdziwiony łeb, nie wiedząc, jak powinien intepretować następną część. Zanim jednak zdążył mu odpowiedzieć, tamten kontynuował swoje wywody.
- Jest do ciebie kawałek drogi, nie powiem. - Przyznał. - Yumm, tak - zgodził się ponownie, nie wiedząc, na co się zgadza. A co mu się marzyło? Najbardziej by chciał, żeby Noc odwzajemnił jego uczucia. - Chciałbym, żeby mój kochanek odwzajemnił to, co ja do niego czuję. Ale pewnie to mało realne. Szukam dobrego worka na śmieci, żebym mógł wygodnie transportować zioła. Macie tu coś takiego?
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Święty Kotołaj zamrugał powoli. Uśmiech nie schodził mu z pyska, tylko łapa jakby zamarła mu w połowie kolejnego jowialnego gestu, którym zamierzał obdarzyć swojego gościa.
– ...Ho, ho. – Ocknął się wreszcie i poprawił na swoim miejscu, chociaż widać było, że kąciki pyska drgnęły mu przy tym niepewnie. Zaraz jednak rozciągnął je jeszcze bardziej. – Worek, powiadasz, worek... Tak, tak... Zaraz, hejże! Worek? Worek to ja mam na prezenty, kochany! A takiego na śmieci to dawać się nie godzi! Zioła, mówisz, tak, tak... Zaraz coś tu wynajdziemy, ho, ho...
Z melodyjnym mruczeniem, które miało najwyraźniej maskować jego wcześniejsze zmieszanie, zakrzątnął się krótko po strychu i wrócił po chwili, ciągnąc za sobą jakiś różowy przedmiot.
– No, ja się tam na ziołach nie znam – powiedział z zadowoleniem, kładąc przed Poetą coś, co okazało się starym, dziecięcym plecaczkiem – ale to zrobi robotę, nie? Zrobi. – Mrugnął jednym okiem, jakby nie można było mieć co do tego najmniejszych wątpliwości.
W porównaniu z wielkością przeciętnego człowieka plecak był bardzo nieduży – na tyle, że medyk mógłby z powodzeniem spróbować zarzucić go sobie na grzbiet, przekładając przednie łapy przez poszarzałe boczne paski. Nie było co liczyć, że okaże się całkiem dopasowany; z pewnością zostałoby trochę uprzykrzającego życie luzu, ale przynajmniej torba nie wylądowałaby od razu na ziemi. Jej wygląd pozostawiał trochę do życzenia. Tu i ówdzie była na stale poplamiona, a w dodatku pokryta kurzem, który tłumił jaskrawy róż materiału, biel zamka błyskawicznego, zamykającego wstęp do jedynej kieszeni, oraz frontowy rysunek, w którym z trudem można się było doszukać kształtu... kociej głowy? Tak, z przodu plecaka patrzył na niego topornie wyszyty, pozbawiony wyrazu pyszczka biały kot.
Znad torby zaś – Święty Kotołaj rzucał mu spojrzenie pełne ciepła i samozadowolenia, nieodmiennie uśmiechnięty.
+150 exp
Senny Świt: lvl: 6 | S: 12 | Zr: 12 | Sz: 10 | Zm: 29 | HP: 80/85 | W: 65/65
» rana 0. stopnia – ślady po kawałkach szkła powbijanych lekko w poduszki przednich łap
Poeta liczył, że jednak dostanie magiczne zioło, które sprawiłoby, że Noc wyznałby mu miłość.
Takie rzeczy były jednak w fikcji, której medyk nie mógł zaznać. Może kiedyś, jeśli postara się bardzo, uda mu się wreszcie zostać oficjalnym partnerem przywódcy. Może. Nic nie było pewne. I choć mieli dużo księżycy przed sobą, byli też staruchami i jeszcze trochę potrwa ten ich pościg, a zastaną siebie w grobie.
Kocur z niesmakiem przyjął podarowany mu prezent. Wyglądał kiczowato, ale skoro działał, Poeta nie miał zamiaru narzekać. Sprawdził parę razy, czy zamek działa i po stwierdzeniu, że plecaczek nie miał większych dziur, zdecydował się go zabrać. Nie miał pomysłu, co z nim zrobi, ale zawsze będzie chociaż jakoś dekorował lecznicę.
- Um. To dzięki. Ho-ho - mruknął, po czym zawinął się najprędzej, jak to możliwe.
Dość mu było wycieczek.
//zt!!!
HEJTER, HEJTER, KOGO MY TU MAMY?
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek