Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Ale co to Gwiezdni to wiesz? -No bo jak to by miało wyglądać? Klanowy kot miałby nie wiedzieć kim byli jego przodkowie? Brak wiary (swoją drogą głupota) to jedno, ale żeby kompletnie nie wiedzieć o ich istnieniu to drugie.
Dobra. Krzykunia musiała się solidnie skupić, żeby zrozumieć przekaz. Problem w tym, że wyłączyła się w połowie i jedyne co zrozumiała to to, że spotkał kota z Rzeki, i to że Nocna Gwiazda był bucem. Rzecz jasna skupiła się na tym drugim, czyli tym ważniejszym aspekcie.- Możliwe, możliwe, nie przecze. -Potwierdziła. - Ty to całkiem kumaty jesteś to nie muszę się jakoś bardzo męczyć, ha. -Przyznała z lekkim rozbawionym prychnięciem.- Ale ty mnie nie zagaduje, bo ja ci jeszcze całej rzecznej trójki klanowej nie przedstawiłam. Zastępcą Nocnej Gwiazdy jest Ogniste Serce, a medykiem Senny Świt, który nie ma terminatora. No. Teraz mamy komplet. -
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
— Pani Krzyk! Jo wiym! To som te koty, co pomarły! Odeszły na Srebrno Skórka! — i uśmiech nie opuścił pyszczka terminatora. Bo… tam byli jego bliscy, nie? Miał jakiś na pewno! Nawet jeśli znał tylko swoją mamę Rzeźnię, która swoją drogą biologiczną matką jego nie była. Wiedział to. Acz… jego bliscy ci tacy z krwi i kości? Na pewno jakiś miał! Tylko… no nie znał ich. — Ano, jo je kumaty! Kumom fest wiela, pani Krzyk! — zaśmiał się krótko — Jasno sprawa, pani Krzyk! Zapamiyntom, a co! —
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- No i świetnie, dobrze się orientujesz. -Ulżyło jej, że nie musiała mu tego tłumaczyć. Sam w sobie temat nie był czymś czemu by nie podołała, po prostu byłoby jej z tym dziwnie. - Codziennie istnieje szansa, że patrol innego Klanu poinformuje nas o zamianach w ich władzy, także bądź wyczulony na takie informacje. -Ostrzegła po czym dała znać ogonem, żeby ruszył za nią.- Chodź pokaże ci trochę terenu. -Postanowiła, że na dzisiaj wystarczy im praktyki. Pokaże mu trochę punktów orientacyjnych i wrócą do obozu.
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
No i poszli obejrzeć te tereny. Pierwszy dzień treningu zakończył się więc fajnie! Konwój się nie zmęczył, nie dostał też po uszach, więc… szło mu dobrze! Joł.
Dnia następnego w podskokach przybył na miejsce spotkania i jak się okazało - był przed Panią Krzyk! — Jeden do zera dlo mie, pani Krzyk! HEHE! — oczywiście słowa kierował do siebie.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
No nie miała dzisiaj humoru, ale ostatnimi czasu nie miała go w zasadzie wcale. Miała nadzieję, że trening z Konwojową Łapą zmusi jej myśli do skupienia się na czymś bardziej istotnym.
Zastrzygła uszami, gdy doszedł do niej głos kocura. Oh. Poruszyła łapami w miejscu, czując jak ją świerzbią, po czym przybrała pozycję łowiecką. Kocur wydawał się całkiem pewny siebie to zdecydowała, że go sobie przetestuje. Potrzebowała takiej rozrywki. Zakradła się na Wyjące Wzgórza i widząc biały grzbiet, planowała na niego naskoczyć z wyciągniętymi łapami. - Borsuk! -Krzyknęła jeszcze zanim naskoczyła na kocura.
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
I usłyszał krzyk! Dosłownie KRZYK! Panią Krzyk. — Kaj to?! — i obrócił się mlodzieniaszek, dodatkowo odskakując. Musiał w końcu uniknąć tego borsuka! Nie świadom, że właśnie podjął się uniku kotki, a nie jakiegoś borsuka. Tutaj się czają przecież takie... stwory, potwory! Dobrze więc, że Pani Krzyk go ostrzegła! Tylko... gdzie ten borsuk?
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Czarne łapy uderzyły w biały grzbiet, posyłając tym samym terminatora na glebę. Przez chwilę go tak trzymała, po czym zeszła. - No i nie żyjesz. -Mruknęła nieco zawiedziona. Żaden z jej terminatorów nie miał dobrego czasu reakcji.- Musisz być bardziej czujny, mogłam być prawdziwym borsukiem. -Odsunęła się, żeby mógł się podnieść.
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
No i padł! Padł na ziemię jak długi i nawet nie próbował się wyrywać. Grał teraz martwego! To taka taktyka, którą nauczył się przy zabawach z mamą Rzeźnią! Gdy przestawał się ruszać, ona wtedy go puszczała, a on odzyskiwał czucie w łapie! Ach… kochał mamę i na pewno ją odwiedzi! Ucieszy się z jego sukcesów.
Gdy Wojowniczka odpuściła, Konwój podniósł się na łokciach. — Pani Krzyk, jo bych pani z borsukym nigdy niy pomylił! Choćby mi piaskym po gałach sypneli, ani roz! — Przyłożył łapkę do piersi. Składał bowiem coś typu obietnicy!
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- To bardzo... uh... miłe z twojej strony? -Nie za bardzo wiedziała jak powinna na to zareagować.- Ale mój punkt dalej stoi, powinieneś być czujniejszy, w pobliżu mogą kręcić się drapieżniki. Inaczej możesz skończyć jak ja, albo gorzej. -No słabo byłoby stracić terminatora z takiego powodu, kiedy jej obowiązkiem było wyedukowanie go do radzenia sobie w takich sytuacjach. - A teraz chodź, mamy przed sobą dużo pracy. Pokaże ci nasze granicę. -Poinformowała, ruszając praktycznie od razu w stronę Czterech Drzew.- Opowiadał ci ktoś o kodeksie wojownika? Ktokolwiek poza mną? -Wolała doprecyzować, bo chodziło jej rzecz jasna o punkty, a nie o to, że wiedział o istnieniu czegoś takiego.
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
I podniósł się w końcu do pozycji stojącej bezpiecznej. — Pani Krzyk, z paniom to niy je tak źle! Gorzij by było, jakby pani łapy niy miała... abo dwie! To by dopiyro była bieda, niy? — i zaśmiał się na ciepłe wspomnienie postaci mamy Rzeźni. Kochana matula… niby trzy łapy, a po uszach to potrafiła mu dać! Skubana. Konwojek pokiwał ochoczo głową, doskakując do wojowniczki! Był w końcu gotów iść z nią ramię w ramię! Jak przyjaciel z przyjacielem, nie? — Tak! Moja mama pedziała mi pare zasad. Znom je na pamiyńć, pani Krzyk! Powiedzieć? Moga powiedzieć! A jak! —
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Krzykunia skrzywiła się lekko na tą wizję. Jedna łapa to jeszcze szło przeżyć. Korzenna Woń radził sobie dobrze, a na jedną kuśtykał. Jednak utrata dwóch łap... Pewnie kazaliby jej siedzieć w obozie, a tego by nie zniosła.- Gdyby mi coś zeżarło obie łapy to bym temu czemuś wygryzła krtań. -Rzuciła z nowo odnalezioną determinacją. - Lecisz. Teraz już wiesz gdzie i jak. -Pokusiła się nawet o uniesienie kącików ust, nawiązując do ich poprzedniego spotkania.
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
— To spokojna moja rozczochrano! Jo pani łap niy zabiera, pani Krzyk! — przyłożył łapkę do serduszka. Mówił w końcu prosto z niego! Zero kłamstw i jakiś przekreństw! Szczery Konwój! Jeszcze bu mu tego było… Krtań swoją narazić! A zresztą, na co by mu były stópki pani Krzyk?! No właśnie! Głupota totalna. Przestał więc już brać siebie pod uwagę w owym scenariuszu. — OHOHO! Pani Krzyk! Pani to umi żartować! Niy byle jak! — zaśmiał się Konwój i aż łezka w oku mu się zakręciła! No pamiętał swój wybuch śmiechu i aż bolący brzuszek! Głupiutki Konwojek! Taka gafa! — Broń swojigo Klanu, choćby przyszło ci za niego życie oddać. Możesz sie kamracić z kotami spoza Klanu, ale jak przidzie do bitki, to stoisz za swojimi — to była pierwsza zasada, którą mama Rzeźnia mu powiedziała! Długo się prosił! Ale się doczekał — Starszyzna i bajtle muszom dostać żarcie piyrwej niż wojowniki i terminatory… O O O A KOCIE MUSI MIEĆ PRZINAJMIJ SZEŚĆ KSIĘŻYCÓW, COBY ZOSTAĆ TERMINATORYM!!! No i co prziwódca powiy, to je świynto — a tak między nami, to przywódca - pan Iskra - powiedział, że drzewo to konwój, więc kropka! Przyklepane.
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
Spojrzała na niego nieco z ukosa, po czym uniosła brew.- Dobrze, że powiedziałeś, bo trzęsłam się na sam twój widok. -Mruknęła nieco rozbawiona. Kocur wyglądał jakby od dawna niczego nie jadł, do tego był raczej dość karykaturalny, nie wspominając już o tym, że chwilę wcześniej go powaliła. Nie wyglądał, jak ktoś kto miałby odgryźć łapy komuś tak doświadczonemu jak ona.
Słuchała go i ponownie, większości szło się domyśleć, nie było najgorzej.- A te bajtle to kocięta, tak? I to świynto-Zapytała tylko dla pewności. Musiała przyznać, że te słowa brzmiały całkiem zabawnie, gdy wychodziły z jej pyska. Nie była przyzwyczajona do takiego sposobu mówienia. Uh, a co jeśli coś przekręciła??
Postarała się o tym nie myśleć za długo i przyspieszyła. Wkrótce znaleźli się przy Płaskim Głazie, a jakiś czas potem przy Podnóżu Pagórka.- Tam znajdują się Cztery Dęby - ziemia neutralna, nie należąca do żadnego z Klanów. Możesz tam pójść i pogadać z sąsiadami, jeśli najdzie cię taka ochota. Odbywają się tam również zgromadzenia, ale zgodnie z tym co mówi kodeks są zwoływane z woli przywódców podczas pełni księżyca. Za mojego życia odbyły się dwa takie zgromadzenia. -I na żadnym nie była! Ugh! Musiała się otrząsnąć bo znowu złapie ją zły humor.
Małe to takie, ledwie widoczne. Niemal wychudzony, o szczurowatej posturze i patykowatych łapach. Uszy ma wielkie, wąsy kręcone, a dwukolorowe oczy [lewe żółte, prawe niebieskie] szeroko otwarte. Konwój to krótkowłosy kocur, którego białe futro dodatkowo jest kręcone. Pod ową bielą kryje się za to coś o wiele ciekawszego - brąz, dodatkowo szynszylowy.
Jest kotem głośnym. Donośnym głosem nadrabia więc swoją mierną więc postać. Nie rzucający się w oczy, acz na pewno usłyszany. Konwój dodatkowo posiada parę tików, nie potrafi więc za nic w świecie trwać w całkowitym bezruchu. Jest kotem niecierpliwym i łasym na wszelkiego rodzaju atrakcje, stąd też nie potrafił usiedzieć w gnieździe dwunogów, a las wydał mu się o wiele odpowiedniejszym dla niego miejscem. Konwój ma tendencję do gadania przez sen, czasami jest to zwykłe mamrotanie, a czasem pełne, dobrze słyszalne słowa.
— Oj, pani Krzyk! Niy ma się czego bać! Jo wcale niy je taki straszny! A może... BUUU!!! — i doskoczył do wojowniczki, lądując tuż przed nią. Zaraz potem buchnął jednak śmiechem, no i aż łezka w oku się zakręciła! Ach ta Pani Krzyk! Taka strachliwa! Nie ma się jednak czego bać! To tylko Konwój! — Tak, tak, pani Krzyk. Chyba mie chrypa złapała, bo niywyraźnie godom — no i zaczął kaszleć, byle odkaszlnąć tą chrypę, przez którą wojowniczka nie była pewna co on powiedział! W końcu wina nigdy nie leżała po stronie tego, że jego mowa była… specyficzna. Zawsze winne było jego gardełko, zapewne zachrypnięte! — Jo, jo! Przecie to tyż je jedna z zasad Kodeksu, co, pani Krzyk? —
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 110 Mistrz: Czubatkowy MROK Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień [*] Partner: Blep Trwałe urazy: Ślady pazurów przechodzące przez lewe oko, które przeważnie trzyma zamknięte lub przymrużone - nie widzi na nie.
public enemy No. 1 Zaćmiona Łapa
Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Przeciętnego wzrostu, umięśniona, czarna kocica o zielonych ślepiach. Jej sierść często jest w nieładzie.
Głośna, onomatopeje to jej nieodłączni towarzysze, chaotyczna, wszędzie jej pełno, posiada jednak poszanowanie do zasad, lubi wyzwania, pełna entuzjazmu nawet w niesprzyjających momentach, potrafi jednak zachować powagę, jeśli jest to konieczne, prosta w obyciu
- Zrób tak jeszcze raz, a instynktownie dam ci po uszach. -Mruknęła, ale bez złości, bardziej z rozbawienia. Uniosła przy tym łapę, jakby rzeczywiście instynkt zachowawczy nakazał jej kontratak w geście obronnym. - Dokładnie. Znasz jeszcze jakieś zasady? -Zagaiła, już skręcając w stronę Kreciej Łąki . - Zazwyczaj pozwalam terminatorom na odwiedzenie Czterech Dębów, także mam nadzieję, że się nie obrazisz, jeśli tobie pokaże je innym razem. -Poinformowała. Mieli przed sobą długi dzień poznawania granic, nie chciała go dodatkowo wydłużać. Chyba się starzała...
Zmarszczyła nos, gdy zbliżyli się do Borsuczej Nory. Nie, nie chodziło o borsuka smród, tylko o świeże oznaczenia Klanu Cienia. Poruszyła ogonem niespokojnie.- Ugh, musieli nasmrodzić akurat dzisiaj. -Rzuciła na głos.