Logo Artemidy
tam twój dom, gdzie twój zadek
#1
James nie potrafi obecnie usiedzieć w jednym miejscu, stąd w chwili gdy pierwszy raz usiadł, już myślał o tym żeby móc się przenieść gdziekolwiek indziej. Tymczasowo upodobał sobie okolice Wietrznych Wzniesień, na absolutnym odludziu, gdzie ma pewność że szanse na pojawienie się towarzystwa ludzkiego czy kociego są jak najmniejsze. Zwykle to miejsce jest nijakie - z udeptaną trawą, bez mchu, bez ozdóbek. Bieda z nędzą taka sama jak właściciel legowiska. Kremowy kocur bowiem nie dba o to jak jego otoczenie wygląda (w każdym wydaniu tego słowa, często bowiem jest niemal na widoku, ledwo położony pod jakimś drzewem!), większą uwagę przykuwając do tego, żeby po prostu mógł wypocząć, nabrać sił i... tyle. Okazjonalnie, gdy ma dostatecznie dużo siły, rozkłada sobie mech, żeby wygodniej się mu spało. W gorszą pogodę zaszyje się w krzaku, znajdującym się niedaleko wspomnianego drzewa. Z biegiem czasu, pozwolił sobie na oznaczenie drzewa śladami pazurów.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Wietrzne Wzniesienia - których nazwy nie znał - były całkiem przyjemne. Było tu spokojnie. Czasem zbyt spokojnie - aż łapy go świerzbiły - ale generalnie, cieszył się że wyjątkowo nie jest eskortowany przez każdy Klan na granicę, którą przypadkiem przekroczył. W tej chwili był w tej okolicy już chyba... trzeci, czwarty wschód słońca? Jeśli miałby go ktoś pogonić, to szczerze mówiąc - nieco się obawiał tego, jak jakiś Klan jest niedbały o swoje tereny.

W każdym bądź razie, żaden spokój nie sprawi, że nagle poczuje się dobrze. Cisza była niemal ogłuszająca, a każde zgrzytnięcie śniegu przyprawiało go o zawroty głowy. Co za tym szło, powoli ruszył przed siebie, licząc na to że podczas spaceru coś zajmie go na tyle, by myśli nie zaczęły napływać do głowy. Może powinien... zapolować, czy coś. Nie był głodny, ale gdyby akurat trafił na jakiegoś większego szczura, miałby się chociaż na czym skupić... Bo pewnie po jednym szczurze przyszłoby osiem kolejnych. Parszywe stworzenia.

Z zamysłu wyciągnął go nieprzyjemny smród. Chociaż nadal stonowany, dzięki bogu, to już wyczuwalnie... kwaśny. Nie umiał tego opisać, ale był pewien, że był na pewno w okolicy jakiegoś Klanu. Na logikę, wychodziło że Gromu. Tu go jeszcze nie widzieli.

[kokosanka// wygaszone :( ]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Cała okolica była mu nadal obca. To jest - skłamałby, mówiąc że nie orientuje się przy granicach z Cieniem i Wichrem. Nadal nie znał nazw granic, nie wiedział zbyt wiele ogólnie o Klanach, ale znał ich zapachy tak dobrze, jakby był w ich okolicy od kocięcia.

O dziwo - dziś wcale się tam nie kręcił. Postanowił dzisiejszy dzień spędzić na odpoczynku z daleka od tych dobrze znanych mu terenów, nie chcąc wyjść na dziwnego czy podejrzanego. W końcu - kto kręcił się w jakimś miejscu niemal nonstop? Raczej nikt normalny. Nie, aby James był normalny, ale dobrze było dawać chociaż pozory.

Wyprostował wszystkie łapy. Miło było poczuć w końcu cieplejsze promienie słońca na potarganym futrze. Było to przyjemną odmianą od śniegu i zimnego wiatru. Tutaj, jakby raz los się do niego uśmiechnął, nie było aż tak mokro i nie tarzał się w błocie, więc tym bardziej - tylko korzystać!

[bl !!!]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
  Misja na dziś – znaleźć więcej pokrzyw. Tak, szukał ich od ponad dwóch księżycy i dalej nie mógł znaleźć w mieście żadnych, więc poddał się wreszcie z szukaniem ich tam i wyszedł za miasto, kierując się początkowo na Grom. Potem zmienił zdanie, bo zbliżył się za mocno do granicy – nieszczęśliwie jeszcze przed początkiem lasu przebiegała ta niewidzialna linia, a bury kompletnie nie był typem ryzykowania relacji z klanem dla głupiej pokrzywy. Odbił więc bardziej w prawo i przechodził teraz przez pagórki, rozglądając się na boki. Nie liczył na znalezienie żadnych pokrzyw przed dotarciem do Małego Grądu, ale może coś innego się trafi na tym pofalowanym terenie. Szczególnie teraz, kiedy stopniał śnieg, miał nadzieję na uzupełnienie zapasów.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Jedynym, co na pofalowanym terenie było, był James. Na dobrą sprawę, nawet niespecjalnie miał ochotę się interesować obcym. Ten "jego teren" był mu tak ważny, że przy pierwszej prośbie o oddanie go, zrobiłby to bez problemu. Gdyby trafił na kogoś groźnego, kto chciałby mu sprać zadek... zależy. Najpewniej by się przejął, z drugiej strony zachowując relatywny spokój. Taki z niego smutny zawodnik, co nie potrafił zachować za grosz zdrowego rozsądku wobec takich sytuacji.

- Szukasz kogoś? - zagaił zaraz, uznając to za najlepsze rozwiązanie. Nieznajomy ewidentnie szukał kogoś... czegoś? Nie wiedział. Tak czy inaczej, dobrze było raczej zagadać i dać w ogóle znać, że tu jest. Wówczas też łatwiej sam obczai jakie ten w ogóle ma zamiary.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
  Jeszcze kilka księżycy temu pewnie by się przestraszył i nastroszył futro na karku. Dzisiaj jedynie się zatrzymał. Od tego czasu zdążył się przyzwyczaić do nagłych spotkań z obcymi kotami jeden na jeden.
  — Pokrzyw. — Odpowiedział automatycznie, nie widząc potrzeby ukrywania swoich intencji. Rzucił ostatnie spojrzenie na pagórki po swojej lewej stronie i wreszcie zwrócił łeb w stronę, z której dochodził głos. Kremowa, dość zmizerniała sylwetka patrzyła prosto na niego. Sądząc po zapachu, kocur.
  — Jesteś z Gromu? — Zagaił, bardziej z uprzejmości niż faktycznej potrzeby dowiedzenia się czegoś o drugim kocie. Czasami kiedy tu krążył trafiał na wędrowców z Gromu lub Cienia. Nigdy z pozostałych dwóch klanów. Musiały być dalej stąd.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
W tych stronach to trudno zgadnąć czy chodzi o roślinkę czy o koty... może były dwa, co nazywały się Pokrzywa. Nie zdziwiłoby go to. Tak czy inaczej, preferował myśleć o tym pierwszym. Jak po okolicy kręciłoby się więcej kotów, kto wie jakby to się potoczyło. James mógłby potulnie oddać kawałek terenu, ale może ktoś uznałby, że spranie mu zadku byłoby i tak obowiązkiem.
- Nie wiem, czy już są. Nie widziałem jeszcze żadnych - bo się nie rozglądał, rzecz jasna. Tak czy inaczej, coś go zmuszało, żeby zarzucił komentarzem, nawet jeśli ten był błędny czy zbędny. Wszak, nie miał intencji go zniechęcać do poszukiwań.

Na kolejne, rozejrzał się na boki. Nieco skonfundowany, pomachał przecząco głową.
- To nawet nie tereny Klanu - na pewno nie. Gdyby tak było - dawno ktoś by go stąd przepędził! Przynajmniej, kolega chyba był tak samo tu zielony jak James. Co prawda, to nic wielkiego, ale zawsze milej jest myśleć, że nie jest się jedynym zbłąkanym kotem w całym lesie!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
  — Ja też właśnie nie. — Stwierdził z niezadowoleniem, marszcząc nos. Śnieg dopiero co stopniał i możliwe że żadna pokrzywa nie zdążyła jeszcze wyrosnąć. Ani Trawa, ani Jesion też nie trafili na żadne podczas polowań. Jak tak dalej pójdzie, zostaną kompletnie bez roślin leczniczych i jednak będzie musiał iść znowu do Gromu. Może kotka będzie chciała wymienić pokrzywę za inne zioła albo jakieś skarby z miasta.
  — Wiem że nie. Czasami wychodzą za granice klanu żeby rozprostować kości. — A więc jednak nie klanowy kot. Interesujące, nie spodziewał się spotkać tu za wiele takich. Większość miała tak negatywne opinie na temat klanów że wolała omijać je szerokim łukiem. — Inaczej by mnie tu nie było, nie mam zamiaru się bić o głupi chwast. — Nieznacznie się uśmiechnął, przez dzielący ich dystans właściwie niezauważalnie. Łatwiej było usłyszeć nutę rozbawienia w jego głosie.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
James powstrzymał się od komentarza, sugerującego zaprzestanie poszukiwań. Ponownie, bo to nie jego interes. Mimo to, miał wrażenie, że kocur wysilał się na marne i tracił siły... ale to nie jego interes i nie on powinien mu mówić, co należy robić. Był zdecydowanie starszy - na pewno miał jakiekolwiek pojęcie o tym, co dla niego było najlepsze.
- Ts... raz ktoś rozprostował na mnie kości jak sobie spałem. W ramach "treningu" - powiedział, zdecydowanie nieucieszony tym faktem. James miał zły zwyczaj rozpamiętywania tego. Co prawda - sytuacja się wyjaśniła - ale trudno było to wybić z pamięci. Z plusów, przynajmniej to go nauczyło ostrożności i faktycznie trzymania się od granic. - Na ogół cię nikt nie bije, tylko mówią, że masz znikać z terenów.
Rozciągnął się, cicho mrucząc... stękając? Pod nosem.
- O dziwo, ani razu na samym terenie Klanu nie dostałem w mordę. Nie wiem jaki interes jest w tym, że na terenach wolą ostrzegać, a na takich ziemiach jak tu już nie.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
  Zastrzygł uchem.
  — Z Gromu? — Może źle ich ocenił? Może miał szczęście i trafiał na same przyjazne osobistości. Ewentualnie, bo to też przeszło mu przez głowę, chroniła go jego postura i wiek. Piaskowy kolega wyglądał mniej niebezpiecznie, z całym szacunkiem. — Przykro mi. Stało ci się coś poważnego, jakieś rany?
  Ocenił go wzrokiem ale żadnego świeżego urazu nie widział. Tylko wystające kości.
  — Byłem tu już sporo razy i nikt poza granicami nie rzucał się od razu do gardła. Może po prostu miałeś pecha. — Stwierdził ostatecznie, przyglądając się tym smutnym zielonym oczom. — Za to nie byłem na terenie klanu. Coś ciekawego po drugiej stronie granicy? — Uśmiechnął się trochę szerzej niż poprzednio. Pewnie taki sam las jak wszędzie.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
- Z Cienia - z Gromem nie miał żadnych większych historii. Po prostu śmierdzieli i to wszystko. Nie mógł mieć im za to za złe, chyba że taka była ich broń - pozbawić węchu każdego, kto się zbliża do ich terenów... - Nie, co ty. Trochę byłem posiniaczony, ale... nic więcej.
Nie wiedział, czy bardziej go to cieszy czy smuci. W chwili walki był przerażony i nie chciał, aby coś mu się stało. Wiadomo! Ale z czasem, gdy sumienie go gryzło, uważał że powinien oberwać o niebo bardziej.

Uśmiechnął się lekko, nieznacznie bardziej niż od neutralnej miny. Pomachał łbem na boki.
- Przesadnie dużo kotów, które grożą i nic nie robią - chyba można było się tego spodziewać. - Nie byłem głęboko na niczyich terenach. W większości koty tam są... no, terytorialne. Jak mnie przyuważą, to mówią, żebym znikał. Ja sam tam wchodziłem niezbyt świadomie, więc też nie miałem problemu z odejściem...
Chociaż - kiedy tak myślał - może czasem zwlekał? Zadawał pytania i wchodził w rozmowy...
- Ale nie ma żadnych specjalnych różnic. Po prostu czuć ich zapach bardziej, niż gdziekolwiek indziej - wyjaśnił, spoglądając nań przepraszająco, że nie ma dzikszej historii do opowiedzenia. Niby to lepiej?... Tak sądził. - Niektóre koty są miłe. W Cieniu, o dziwo, mam chyba całkiem dobrą znajomą.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
  O? Czy to dlatego medyczka wtedy dopytywała, czy przypadkiem nie pochodził z Cienia? Też bała się oberwać?
  Albo i nie. Piaskowy kocur mówił dalej, a bury tymczasem lekko uniósł brwi. Może faktycznie miał pecha i trafił na kota który najpierw atakuje, a potem zadaje pytania. Jego własne doświadczenia z Cieniem też były raczej pozytywne, chociaż nigdy nawet nie podszedł do ich granicy. Mógł tylko przewidywać, gdzie dokładnie ona leżała.
  — Ja spotkałem... chyba dwie kotki z Cienia, a przynajmniej w okolicy Cienia. Jedna dużo bardziej rozmowna od drugiej. — Odpowiedział po prostu. Ciężko powiedzieć żeby był zaskoczony albo zawiedziony informacją, że po drugiej stronie granicy las nie ugina się od ilości zwierzyny a woda w kałużach nie jest krystalicznie czysta. Las jak las, po prostu zajęty przez kogoś innego. — Jedna miała trójkolorowe futerko, a druga... właściwie chyba też, ale jakby bledsze. Mówiła że nazywała się Senna Mara. Może kojarzysz?
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Chwilę myślał, ale w następstwie pokręcił głową. Nie miał pojęcia, że to właśnie ona go napadła. Może to lepiej? Jeszcze by zaczął źle mówić o kimś, kogo kocur być może lubił i... co prawda, nic w tym złego, ale chyba zwyczajnie nie wypadało. Dla Jamesa przynajmniej było to czymś, co zdecydowanie by go uraziło, albo chociaż postawiło w niekomfortowej sytuacji.
- Z imienia znam jedynie Złocisty Nektar... - nie był pewien, czy wypadało mówić dokładnie o tym kogo zna. On jednak wspominał po imieniu jednego kota, więc to chyba jest uczciwa wymiana informacji z kim się znają? - Z pozostałych Klanów też niezbyt kojarzę imion. Na moje nieszczęście, większość brzmi tak samo jak okoliczne miejscówki. Nie wiem kto jest jest kotem, a co jest miejscem.
Skrzywił się lekko. Był tu zdecydowanie zbyt krótko, by pamiętać wszystkie takie rzeczy...
- Ta Senna Mara, to ta mniej czy bardziej wygadana? - pociągnął. James nie był raczej kotem do prowadzenia rozmów, więc łatwiej było mu łapać się za wspomniane rzeczy, niż wymyślać kolejne tematy.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
  Rozmowa z pewnością kleiłaby się lepiej, gdyby tylko kocury wiedziały o tym, że znają dokładnie te same kotki z klanu Cienia. Niestety, bury nigdy nie poznał imienia trójkolorowej którą spotkał kiedyś w lesie, a piaskowy nie zamierzał dzielić się informacją o potyczce z Marą, więc... pozostała im wymiana grzeczności.
  Babie Lato uśmiechnął się pod nosem. Przywykł do nietypowych, dwuczłonowych imion klanowych kotów (akurat on nie mógł ich w tym zakresie oceniać), ale jego rozmówca miał absolutną rację w tym, że niektóre brzmiały bardziej jak lokalizacje niż koty.
  — Całkiem wygadana i całkiem miła. Ucięliśmy sobie pogawędkę i każde poszło w swoją stronę. — Prawie jak w mieście, tylko wokół było więcej drzew.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
I on się uśmiechnął - chociaż nadal niezbyt szeroko. Machnął lekko głową.
- Cieszę się, że w takim razie trafiłeś na takie interakcje. Obym ja miał też więcej szczęścia z kolejnymi kotami - w co wątpił. I - szczerze mówiąc - czego nie chciał. Pewna część jego, naturalnie, chciała mieć spokojne życie. Druga część nie chciała nawet myśleć o tym, że mogłoby mu się poszczęścić i żeby było mu lepiej. Już poznał Nektar, to... powinno wystarczyć. To było wręcz za dużo.
Ugryzł się w policzek od środka.
- Znasz jeszcze jakieś inne zioła? - pociągnął zaraz, chyba bardziej żeby odwrócić swoją uwagę od własnych myśli. Brr...!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości