Logo Artemidy
tam twój dom, gdzie twój zadek
#16
  — Tego też ci życzę. — Podszedł jeszcze kilka kroków, wreszcie skracając dzielący ich dystans, i usiadł sobie wygodnie z półtora susu od kocura. Kolega chyba nie powinien się wystraszyć jeśli da mu trochę przestrzeni, a zanosiło się na dłuższą, przyjemną pogawędkę. Dawno nie miał takich, a już szczególnie poza miastem. Rzadko trafiał na klanowe koty w ostatnich księżycach, ale też rzadko zapuszczał się za mostek, więc to pewnie dlatego. Tak sobie to tłumaczył w każdym razie.
  — Znam, całą listę. — Skinął głową z delikatnym uśmiechem. Spojrzał w bok, oceniając otaczający ich teren. — W takim miejscu najprościej chyba znaleźć ogórecznik, może nagietki. Pajęczyn też powinno być sporo, ale na nie można trafić wszędzie. — Poza miastem, bo do tego nie miał tam szczęścia wcale. Gdyby nie jego zabawkowi koledzy pewnie dalej chodziłby i szukał chociaż jednej. — A potrzebujesz czegoś? Jesteś chory? A może sam coś wiesz? Rzadka rzecz na tych terenach, tyle zauważyłem już jakiś czas temu. Nawet pośród klanowych kotów, które przecież mieszkają całe życie tutaj, bez pomocy ludzi.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Oj, nie. James się nie bał. Chwilę obserwował jak ten się zbliża, ale ostatecznie w ogóle nie zareagował. No, bo... nie był groźny. Nie wydawał się być, w każdym razie, bo gdyby taki był to już by to odczuł. A gdyby odczuł - należy się. Jemu szczególnie!
Odwzajemnił lekki uśmiech. To mu się trafiło, ktoś kto w gorszej sytuacji mógłby go uleczyć. To jest - wcale nie musiał, ale naturalnie, James pozwolił sobie o tym od razu pomyśleć.
- Och, nie, nic nie potrzebuję. A tym bardziej nie wiem - od razu odpowiedział. - Chyba dlatego pytam, bo faktycznie, słabo jest nic nie umieć, jak się nie ma do nikogo dostępu, kto może pomóc. Klany, mam wrażenie, możliwie nie byłyby zbyt chętne do pomocy, skoro mnie z góry goniły...
Skrzywił się lekko.
- To jest, rzecz jasna, jeśli w ogóle chciałbyś się jakąkolwiek wiedzą dzielić - pozytywnie zakładając, że James zapamięta cokolwiek!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
  Jeżeli jegomość nie był chory, to kocurowi to właściwie na łapę. Tym bardziej, że zbliżył się do niego jeszcze zanim piaskowy to potwierdził. No cóż, w najgorszym wypadku miał schowane parę liści czosnku na pchły.
  — O, nie sądzę! Pewnie zależy od klanu, ale rozmawiałem z gromową medyczką i ona jest bardzo miła. Opowiedziała mi trochę o roślinach w zamian za kilkanaście ziół i torbę. — Wręcz wydawała się zdziwiona że chciał jej za tę wiedzę zapłacić. Bury był zdziwiony jej zdziwieniem, w pozytywny sposób. Nie spodziewałby się nigdy, że po tej pierwotnej linii przesłuchania i późniejszym bardzo dokładnym wykładzie na temat leczenia kilku chorób nie chciałaby czegoś w zamian. A jednak. Powinien się wybrać do któregoś z pozostałych klanów, może zapytać czy ich medyk wymaga czegoś za pomoc. — Nie wiem czy pozostałe klany też tak działają, ale do niej pewnie mógłbyś podejść. Gwiezdny Nurt się nazywa. Zresztą Grom jest najbliżej stąd, w tamtą stronę. — Machnął głową. Od kiedy został lokalnym znawcą terenu?
  — To prawda, słabo nic nie umieć. Jak do tej pory przeżyłeś? — Lekkie uniesienie jednej z brwi. Prawdziwe pytanie, nie retoryczne. Jak? Szczęście? — Szkoda że nie wymienimy się doświadczeniem, może innym razem. — Uniósł znieznacznie kącik pyska i zamyślił się na kilka uderzeń serca. O czym najlepiej mu powiedzieć? Coś podstawowego, może to samo, o czym mówił Pisklęciu. Tak nie zrobią sobie krzywdy. — Najbardziej przydadzą ci się pajęczyny, bo nie pomylisz ich z niczym innym, a można nimi obwiązać rany żeby zatamować krwawienie. I żeby nie zabrudziły się jak będziesz polować. Pokrzywa też trudna do pomylenia, a przydatna – liście parzą, ale przeżute możesz wypluć na ranę i pomogą w leczeniu. Jak znajdziesz nasiona z pokrzywy to też dobrze, bo wywołują wymioty. Samo w sobie niezbyt przydatne, ale pomaga jak się czymś zatrujesz. — Owinął sobie łapy ogonem i poruszył wąsami, spoglądając na kremową mordkę. Szukał w niej jakichś oznak zagubienia, może czegoś podobnego. — A, i najważniejsze. Nie kłaść nic do pyska ani na rany dopóki nie jesteś absolutnie pewien, że sobie nie zaszkodzisz.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Uniósł brew do góry.
- Po co Klanowiczom torba? - po co kotu w ogóle torba? Jak długo żył, tak długo myślał o tym przedmiocie jako o czymś głupim. Szeleściło, jak się źle wsadziło w to łeb to kaplica, bo się utykało. Do tego, nijak z tym chodzić. Zaczepia się o wszystko, a w najgorszym wypadku, może nawet cię zabić. Chyba, że ta Gromowa Medyczka miała jakieś mroczne zamiary!...
Machnął łbem. Bardziej na potwierdzenie, że usłyszał imię. Wiedział gdzie jest Grom. Smród od nich był tak intensywny, że James chyba by tam chodził żeby sobie przeczyścić nos w razie kataru. Kwas w powietrzu by wyżarł wszystkie bakterie.

Wzruszył barkami.
- Chyba miałem wyjątkowo dużo szczęścia - ironio, żeby on to mówił! Najbardziej pechowy kot w całym lesie! - Następnym, tak. Jak się tylko czegoś dowiem... Łatwiej mi zdobywać informacje na inne tematy, bo koty same z siebie się nimi czasem dzielą. Albo po prostu ja wyglądam jak ktoś, komu można takie rzeczy mówić.
Bo frajer co nie ma przyjaciół przecież nikomu nie wygada Klanowych tajemnic!
Podsunięte informacje nie były skomplikowane. Pierwsza była. Pajęczyny były... kruche, że tak to sobie ujmie.
- Nie podrą się, jak będę coś nimi owijał? Bez... bez urazy, oczywiście, ale jak do tej pory, wszystkie pajęczyny co widziałem to wiatr rozrywał na pół - uśmiechnął się lekko. Pokrzywy będzie najłatwiej ogarnąć. Gorzej z tymi nasionami, bo nie wiedział nawet jak wyglądały.
Kolejne znów skwitował skinięciem głowy. Chyba nie miałby odwagi nawet tego zrobić.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
  Huh? Uniósł jedną brew w prawie identycznym geście.
  — W lesie raczej nie ma takich, a taka torba przydatna rzecz. Wodoodporna przede wszystkim, a i można w niej nosić rzeczy. Zioła na przykład. — Wzruszył ramionami. Był przekonany, że nie będzie musiał koledze tłumaczyć plusów wykorzystywania ludzkich śmieci, ale... może faktycznie to też nie była powszechna wiedza w tych rejonach? Może mógł powiedzieć medyczce do czego można taką wykorzystać? Teraz już było na to trochę za późno.

  Hm. Może piaskowy miał rację, ostatecznie sam powiedział mu o ziołach. Czy to przez jego wygląd, czy dlatego że niedawno mówił o nich i Pisklęciu i innym kotom, tego nie wiedział.
  — Same się dzielą? Czego takiego dowiedziałeś się przez przypadek? — Temat był interesujący, więc zamierzał go pociągnąć jeszcze trochę. Przynajmniej dopóki nie zszedł na zioła. Które, fair, też były interesujące, ale nie aż tak jak ploteczki z terenów za mostkiem. Nie dla Babiego Lata, w każdym razie.
  — Musisz to robić delikatnie, ale nie powinny. Zawinięte wokół rany są całkiem solidne. Najlepiej je nawinąć na coś długiego i w miarę prostego, jak patyk albo jakiś plastik. Inaczej nie da się ich zebrać. — Czy o czymś zapomniał? Chyba nie. Kocur chyba wiedział gdzie szukać pajęczyn. — Hmm. Tyle ci chyba wystarczy na początek? — Uniósł lekko kącik pyska. — Oby nigdy ci się nie przydało. O, jeszcze jedna rzecz, też trudna do pomylenia. Mysia żółć to nie zioło, ale potwornie śmierdzi i pomaga na kleszcze. Przykłada się mech nasączony taką i on odpadnie. Robi się coraz cieplej, to raczej ci się przyda.
  Strzepnął ogonem, myśląc, czy odpowiednie było by wrócenie teraz do tych ploteczek...
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
James nadal miał wątpliwości, a jego własne obawy sprawiły tylko, że lekko się skrzywił pod nosem. Nie jego sprawa, prawda? Nie on był w Gromie, nie jego tam leczono, nie on wystawiał kark i prosił się o ewentualne uszkodzenia czy kłopoty. Jeśli on... i ona, sądzili że to im jakkolwiek pomoże, James mógł jedynie uznać, że wiedzą co robią. Nawet jeśli pewien był, że tak nie jest.

- Że Wichrowy przywódca jest ponoć nienajlepszy - ponoć! Bo nadal nie potwierdził czy to prawda, czy nie. Ale już - miał jakieś informacje, którymi mógł się dzielić. - I, chyba, w Cieniu mają problemy z samotnikami.
Po co innego mieliby aż tak okropnie bardzo uważać na to, czy któryś im na tereny nie wpadnie?
W głowie zanotował o tym patyku. Tu łatwiej go znaleźć niż plastik, bo - o dziwo - ludzie nie zostawiali swoich śmieci dosłownie wszędzie. Gdyby tak było, ugh...
- ...Skąd ją wziąć? - uniósł jedną z brwi, znów. W końcu, jak mógł podejrzewać że z myszy, to równie dobrze mógł być to mysi sik. Fuj! Wolałby nie babrać się w czymś takim.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
  Oho. To dobrze wiedzieć na przyszłość, jeżeli faktycznie kiedyś się tam wybierze. Cokolwiek jego rozmówca miał na myśli w tym momencie, mówiąc nienajlepszy, ale lepiej nastawić się na najgorsze. Ta strategia jak dotąd go nie zawiodła.
  — Nienajlepszy, znaczy...? — Poruszył wąsami w zastanowieniu. — Nigdy mnie nie było w pobliżu tamtego klanu. — Wyjaśnił prędko swoją ciekawość. — Nie wiem nawet jak tam wygląda, jedynie że Wicher jest. Tyle mi powiedziała dobra znajoma. Mówiła też, że lubi tam wpadać na plotki i że nigdy jej nie przepędzali z granicy, tak nawiasem mówiąc. — Uniósł kącik pyska trochę wyżej niż poprzednio, lekki uśmiech teraz już całkiem łatwy do rozpoznania. — Może tam powinieneś się przenieść. Podobno ładne tereny, jezioro gdzieś tam jest.
  Zmarszczył nos na wzmiankę o Cieniu.
  — Hmm, ciekawe to co mówisz... Jak byłem w Gromie to mnie pytano czy nie jestem z Cienia. Z pochodzenia, tak mniemam. Teraz mają problemy z samotnikami? Ciekawe o co chodzi. — I czy to powiązane ze sobą. Na wszelki wypadek zapamięta żeby w pobliżu lasu też być dodatkowo ostrożnym. Senna Mara była miła, ta druga kotka nie robiła mu problemów, ale nie chciałby trafić na kogoś... mniej przyjaznego. Miał inne rzeczy do roboty niż bitki z losowymi kotami.
  — Z myszy. Z woreczka żółciowego, jest koło wątroby. — Odpowiedział automatycznie, jakby mówił o najzwyklejszej rzeczy na świecie. Bo dla niego tak właśnie było.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
Na to James mógł jedynie pomachać lekko głową.
- Bo przyjmuje, jak to ujęła tamta kotka, przybłędy - czyli takich jak on i starszy kocur, z którym teraz rozmawiał. Sam nie odbierał tego bardzo wrogo... to jest, wiadomo, trochę go to kuło, ale nie potrafił się do końca postawić w tym wszystkim. Uważał, że może podejście kotki która z nim gadała, było przesadne. Z drugiej strony, logiczne, nie przyjmować zupełnie obcych kotów... - Też jest samotnikiem?
Zagaił zaraz. Jeśli tylko jego przeganiano to...! Chociaż, gdy trzymał się granic, nikt go nie przeganiał. Raczej się go bano, co dziwne, bo James był ostatnim kotem który wyglądał jak jakieś zagrożenie. Chyba, że zagrożenie epidemii pcheł. Tak czy inaczej, mógł pomyśleć o przeniesieniu się tam. Bliżej do Cienia też by miał...
- Hm - odpowiedział tylko, lustrując go z góry do dołu. - Nie wyglądasz jakoś specjalnie Cieniście.
Chociaż, ile to on kotów stamtąd zobaczył! Z dwa? Trzy? Na pewno tyle, żeby posyłać mniej czy bardziej prawdziwą plotkę. Albo słuszne ostrzeżenie, żeby mu nie przetrzepano kości jak Jamesowi.
- A...aha - machnął lekko głową. - Nie chcę być trudny, ale nie znam się zbyt na... wiesz, wnętrznościach. Z nazwy. Czy wyglądu...
Uśmiechnął się krzywo, ewidentnie skrępowany. W końcu, skąd miał wiedzieć takie rzeczy? Jak złapał mysz to ją jadł, a nie dzielił na części i się im przyglądał!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
  Ah. W takim razie mógł tę dodatkową ostrożność w okolicach Wichru wykreślić z pamięci. Jednocześnie to by się pokrywało z tym, co mówiła Ślimaczek. W żadnym wypadku nie myślał że kłamie, gdzież! Po prostu lubił, kiedy wszystkie informacje składały się w jedną spójną całość.
  — Nie jest z żadnego klanu, jeśli o to ci chodzi. — Skinął głową. Śmieszna nazwa, samotnik. W ogóle nie brała pod uwagę tego, że część z nich nie podróżowała sama. Czy członków gangów klanowe koty też nazywałyby samotnikami?
  Parsknął cicho i uśmiechnął się szerzej.
  — Dziękuję, potraktuję to jako komplement. — Miauknął w odpowiedzi i wypiął pierś dla podkreślenia swoich słów. Rozmowa z piaskowym kocurem toczyła się jakoś tak... swobodnie. Niespodziewane, rzadkie zjawisko w jego życiu od kiedy nie mieszkał z rodzeństwem. Z niewieloma kotami rozmawiało mu się tak łatwo.
  — Mmm. Wątroba jest taka ciemna, bardzo charakterystyczna. Wręcz bordowa, trudno ją pomylić z czymś innym. A woreczek... bardziej żółtawy i śmierdzi, trochę mniej jeśli uda ci się go nie przebić wyciągając. Nie wiem jak ci to inaczej wytłumaczyć, musiałbym mieć mysz przed sobą.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
Aha. Aha, to było dobrą informacją. James lekko pomachał głową, przez moment rozważając czy dobrym by nie było zacząć myśleć o tym głębiej, ale ostatecznie uznał że po prostu jest samotnikiem. Może nie lubi być tak nazywana, stąd to określenie starszego. Kremowy kocur nie miał takich problemów z byciem nazywanym samotnikiem. Był nim. Był zupełnie sam. Na dobrą sprawę jednak, on mógłby być nazwany przydrożnym śmietnikiem i pewnie tak samo by się tym przejął.
- Może wyjątkowo mnie nie lubią, skoro na mój widok reakcje są...takie - uśmiechnął się krzywo. Nie wiedział, czy szuka potwierdzenia tych słów, czy liczył na to że buras mu zaprzeczy. Ziarnko prawdy w tym musiało jednak być - skoro jego przeganiano czy się go bano, a kot z innego Klanu to go nawet napadł, z Jamesem musiało być coś nie tak!

Skinął łbem, uśmiechając się ciut luźniej i szerzej, jakoby chciał powiedzieć że proszę bardzo. Niech się cieszy z komplementu, nawet jeśli to nie było zamiarem.
- Hmh... - zamruczał pod nosem po raz kolejny. - Nie ma sensu polować tylko po to, żeby pobawić się w bebeszenie myszy.
Bo...jakoś bestialsko to brzmiało.
- Rozumiem, że nie mogę sobie tego woreczka trzymać gdzieś schowanego i użyć jedynie jak się przyda, co nie? Musi być zawsze jak najświeższy?
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
  — Może po prostu miałeś pecha i akurat ktoś podobny do ciebie zaszedł im za skórę... Widziałem już jedną kotkę z podobnym, jasnym futrem, nie wykluczyłbym tego. — Lekkie wzruszenie ramionami. Kto to wiedział. Drobna sylwetka i ogólnie zabiedzony wygląd pewnie nie pomagał kocurowi, do tego dotarł już wcześniej. Puchate, bure futro, chociaż wymagało wiele pielęgnacji i latem grzało niemiłosiernie, miało wiele zalet, a jedną z nich było powiększenie sylwetki. Nawet głupi pies zastanowiłby się chociaż raz, nie wiedząc czy pod spodem kocur chowa samą skórę i kości, czy może wytrenowane mięśnie.
  — Resztę można spokojnie zjeść, więc to nie tak, że coś się marnuje. Ale – przyznam ci rację, nie jestem głodny. I wygodnie mi się siedzi. — Parsknął drugi raz, szeroki jak na standardy burego uśmiech na jego morce. Dolne kły błysnęły przez jedno uderzenie serca. — Dobre pytanie. Nie musi być bardzo świeży, możesz go spokojnie zachować na później, szczególnie podczas chłodnych księżycy. Akurat kiedy kleszczy nie ma, ale zawsze to coś. Dopóki nie zgnije nadaje się do użytku.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
- Uroki bycia nijakim - uśmiechnął się lekko, kiwając głową na boki. James był serio nijaki. Nie miał ani bieli, ani jakichś wymyślnych znaczeń, ani blizn, ani nic. Jedynie co, to wyglądał ponadprzeciętnie marnie. I tyle! To też nie było niczym specjalnym, bo zapuścić się do jego stanu było równie łatwo, co być po prostu niczym specjalnym.

Pomachał łbem. Tyle dobrze, chociaż szczerze mówiąc - nieco sceptycznie patrzył na taką opcję przechowywania leku przez nie wiadomo ile, aż zgnije. Głównie dlatego, że James pewnie nawet nie zauważy, że ten już jest niezdatny do użytku. Nie w takich smrodach się już babrał, więc...
- Dzięki - skwitował krótko. - To... miło, że się dzielisz takimi rzeczami, szczególnie że prawie się nie znamy.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
  Wzruszył lekko ramionami.
  — Kiedy tu dotarłem, myślałem, że każdy wie takie rzeczy. Okazuje się że nie, że więcej mam wąsów niż w mieście jest kotów znających podstawowe zioła. Czemu nie powiedzieć innym w takim razie? Myszy i pajęczyn za mostem jest w bród, jeśli więcej kotów będzie je zbierać to dla mnie nie zabraknie. — Z pokrzywą gorzej, ale i tu da sobie radę. Trawa i Gołąb przynieśli ze sobą sporo suszonych liści, nowe na pewno też się znajdą. Jeśli nie teraz, to latem. — A kto wie, może sam kiedyś będę potrzebował pomocy.
  Ciche parsknięcie, ale nie wykluczał tej opcji. Był coraz starszy, a w mieście lepiej mieć przyjaciół niż wrogów.
  — No nic, miło się rozmawiało, ale na mnie już pora, pokrzywy same się nie zbiorą. — Podniósł się z ziemi i ociężale otrzepał futro, szczególną uwagę skupiając na ogonie, bo ten zawsze zbierał najwięcej gałązek i suchych liści. Hmm... przeanalizował w myślach całą rozmowę jeszcze raz, przeciągając się dokładnie. — Ach, zapomniałbym, a to nie jest oczywiste. Zanim zaczniesz nakładać cokolwiek na rany, dokładnie je przemyj. Wodą, językiem, mokrym mchem, wszystko się nada. Nie pajęczynuj nigdy brudnych. Chyba wszystko... bywasz tu często? Może trafię na ciebie jeszcze kiedyś, chociaż głównie krążę po mieście, w tej części dalej od rzeki.
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
To prawda. To jest - nie wiedział jak z myszami. Bywało dość różnie, czasem coś się złapało, czasem nie... ale pajęczyny nawet w mieście były wszędzie.
- Życzę ci, żebyś jej nie potrzebował - rzucił wnet, spoglądając na niego nieco zbyt poważnie. Nie mógł powiedzieć, że się do niego przywiązał. Byli sobie obcy, rozmawiali ledwo moment. Mimo to, był nadal w zbyt wielkiej żałobie, żeby móc myśleć o tym by ktoś inny był w kiepskiej sytuacji. Bo co jak on też nie będzie w stanie dostać pomocy i...?

Starszy miał zamiar się zabierać. James nie miał żadnych powodów do zatrzymywania go. Kiwnął więc łbem, już pod nosem mamrocząc ciche pożegnanie, aż nagle ten znów się odezwał. Aha... aha, dobrze że mu to powiedział. Najpewniej nigdy w życiu by o tym nie pomyślał.
- Dość... często. Jak kiedyś wpadniesz w te strony, to możesz się tu zatrzymać - co mu szkodziło? Był miły, zdecydowanie mu pomógł, zdawał się nie nosić za sobą kłopotów. Okropnie niemiłym byłoby go tu nie zaprosić. - Oby udało ci się zebrać mnóstwo tych pokrzyw.
Rzucił jeszcze, uśmiechając się ku niemu delikatnie.

[zt??]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
  — Ja tobie również. — Skinął głową z ledwie widocznym uśmiechem błądzącym po burym pyszczku. — Może kiedyś wpadnę w takim razie! W mieście trudno znaleźć niektóre rośliny, ludzie nie wszystko hodują w swoich ogrodach.
  No i dobrze by było mieć jakieś miejsce do bezpiecznego zatrzymania się po drodze. Nurt mogła mu oferować pomoc w razie potrzeby, ale nie nadwyrężałby zaufania klanu tylko po to, żeby mieć się gdzie przespać. Mógł go potrzebować bardziej innego dnia.
  — Jak będziesz w mieście to pytaj o Babie Lato. — Miauknął na odchodne i z ostatnim machnięciem puchatego ogona ruszył dalej, w stronę drzew.
[zt]
LVL 5 395 / 400
MedLVL 5 205 / 700
15
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości