Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
To było coś innego, niż w przypadku Wroniej Łapy. Ze swoją pierwszą terminatorką starała się stworzyć jakąś relację, sprawić, żeby dobrze im się ze sobą współpracowało w lecznicy - tym razem chodziło prawie wyłącznie o przekazanie wiedzy. Przynajmniej na razie, bo przecież ogólna sytuacja w klanie Rzeki była całkiem interesująca i posłuchałaby o tym więcej. Spodziewała się jednak, że Wierzbownicowej Łapie, która została teraz sama ze wszystkimi obowiązkami, zależało przede na zdobyciu najbardziej praktycznej wiedzy. Nie zamierzała w tym momencie tego utrudniać, nie chciałaby przecież, żeby kotka ostatecznie zaczęła jednak szukać pomocy u kolejnych klanów. - Witaj. Zdołałaś się czegoś sama nauczyć? - Spytała uczennicy, gdy tylko udało się jej ją spotkać w wyznaczonym miejscu. To, że nie miała oficjalnego treningu nie oznaczało, że nie mogła znaleźć innych sposób, by zdobyć trochę informacji. Lepiej było się najpierw dowiedzieć z czym ma do czynienia, żeby nie musieć powtarzać rzeczy, które były już dla niej oczywiste.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Zgodnie z ustaleniami, o wyznaczonej porze zjawiła się na granicy, dostrzegając tam już Ciernisty Gąszcz. Na powitanie skinęła głową, i od razu odpowiedziała na pytanie. - Dzieńdobry, Ciernisty Gąszczu. Tak, udało mi się poznać kilka medykamentów i chorób. - miauknęła, siadając na przeciwko kocicy. - Wiem, że na zatrucie pokarmowe podaje się ziarenko pokrzywy by spowodować wymioty, zresztą jedno już zdołałam wyleczyć. Ziarna maku stosuje się w celu uśmierzenia bólu, ale trzeba uważać bo cztery wzwyż mogą już zabić. Przy poparzeniach, zwichnięciach i złamaniach stosuje się maść z żywokostu. Sprawdza się także przy swędzeniu skóry. - miauknęła, wymieniając to czego nauczyła się od Słonej Łapy. - Wiem, że przy leczeniu zielonego i białego kaszlu oraz przeziębienia stosuje się wrotycz, ale nie umiem ich rozróżnić. Wiem jeszcze, że na odrost sierści i opuchliznę stosuje się maść z pokrzywy, a rany trzeba najpierw zatamować mchem, później oczyścić, a następnie nałożyć maść z korzenia lub liścia łopianu i owinąć pajęczyną. - dodała, po czym przesunęła lekko językiem po wargach, które zaschły jej od mówienia. - To wszystko, co na razie wiem.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Było to… coś. Nie można było powiedzieć, żeby nie wiedziała nic, chociaż brzmiało to jak dość nieuporządkowane informacje. Jednak niestety, na razie tak musiało to wyglądać - nie miała tu czasu tłumaczyć wszystkiego po kolei jak Wronie, dla Wierzbownicowej Łapy w tym momencie najważniejsze powinny być podstawy, dzięki którym koty przeżyją. - Poza ranami najczęstszymi obrażeniami po walkach są stłuczenia, czy też obicia. Powstają przy uderzeniach, które nie przerwały skóry, pozostaje tam ból, czasem obrzęk i zasinienie. Najmniejsze zagoją się bez pomocy - większe należy posmarować maścią zrobioną z pędu skrzypu. Tej sama roślina działa też na zakażenia i zmniejsza krwawienie, więc możesz jej używać także na rany. - Wyjaśniła, pokazując jeden z przyniesionych medykamentów, całkiem długi pęd przypominający kształtem trochę drzewo iglaste. Jeśli da sobie radę z tym i ranami, wystarczy to do wyleczenia zdecydowanej większości urazów z którymi się spotka. - Przy chorobach najważniejsze dla ciebie powinno być teraz, by szybko reagować na ich objawy. Jeśli zajmiesz się nimi od razu, nim zdążą się rozwinąć, nie będziesz musiała przejmować się ich cięższymi postaciami. - Niestety, czasem trafiały się koty unikające medyka tak długo jak tylko mogły i wtedy trzeba było się zmierzyć jednak z tymi gorszymi formami - ale w aktualnej sytuacji kotce naprawdę powinno zależeć na tym, by do tego nie doprowadzić. Dlatego, zamiast opowiadać o wszystkich ich etapach, medyczka zdecydowała skupić się najpierw na tych od których zwykle się zaczynało - Jedną z dość częstych przypadłości są popękane łapy. Jak możesz się domyślić, na poduszeczkach powstają wtedy rany, którym towarzyszy świąd i ból. Najczęściej spotyka to starsze koty, szczególnie w czasie mrozów lub suszy. Leczenie jest proste, powinnaś postąpić z nimi tak jak z innymi ranami. - Tu nie trzeba było dodawać nic więcej, kotka przecież już wiedziała jak to zrobić. Poczekała przez chwilę nim przeszła do kolejnej choroby, przyglądając się uczennicy. Czy słuchała uważnie? Czy miała do niej jakieś pytania?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Wierzb słuchała, a jakże notując w pamięci każde słowo. Przyjrzała się przyniesionemu przez medyczkę pędowi skrzypu. Wydaje jej się, że mają tego zapas w lecznicy. Pokiwała głową. Dobrze wiedzieć, że była jeszcze jakaś roślina poza łopianem, która działała na rany. W razie czego można było użyć jej jako zamiennika. -Rozumiem. - miauknęła. - Czy te większe obicia po posmarowaniu należy zabezpieczyć pajęczyną? - zapytała, na wszelki wypadek.
Zastrzygła uszami gdy medyczka przeszła do chorób. Zduszanie w zarodku brzmiało sensownie. Będzie uważnie przyglądać się klanowiczom by w razie czego złapać takiego delikwenta albo delikwentów zanim objawy się rozwiną, lub zdążą nie daj Gwiezdny Klanie kogoś zarazić. Na wzmiankę o popękanych łapach spojrzała na medyczkę, również skinając głową. - Czyli na spękane łapy łopian lub skrzyp, przedtem oczyszczenie. - miauknęła, z lekko pytającą nutą. Oczyszczenie łap, które miały styczność z ziemią wydawało się oczywiste, ale Wierzb chciała wiedzieć na pewno, podobnie jak to, czy skrzyp też można tu użyć.- I czy w tym przypadku również należy je obwiązać pajęczyną? - zapytała.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Skinęła lekko głową na upewnienie się terminatorki, nim przeszła do odpowiadania na resztę pytań. - Przy obiciach nie jest to potrzebne. Właściwie, także przy płytkich ranach, które zwykle przestaną krwawić nim kot zdąży znaleźć się u medyka, nie trzeba stosować pajęczyny, wystarczy oczyszczenie i nałożenie medykamentu. Jej celem jest głównie powstrzymanie dalszego krwawienia, dlatego jest niezbędna przy głębszych ranach. Popękane łapy to dyskusyjna kwestia - jeśli jesteś pewna, że pacjent będzie leżał bez ruchu, zagoją się bez dodatkowego opatrunku, ale jeśli spodziewasz się, że może zacząć chodzić i zetrzeć przez to maść na poduszkach, lepiej je zabezpieczyć. - Wyjaśniła. Nakładanie pajęczyny na każde, nawet najmniejsze zadrapanie nie miało raczej nikomu zaszkodzić, ale nie było też potrzeby zużywać aż tyle medykamentu, skoro bez tego też wszystko miało zadziałać. - Kolejną chorobą, która również dotyka przede wszystkim starsze koty jest ból stawów, połączony z ich sztywnością. Może być powodowana przez wilgotne legowiska, więc dobrze powiedzieć choremu, by wymienił mech na którym śpi, jeśli go to spotka. W leczeniu możesz stosować na bolące miejsca maść z liści stokrotki, która działa również na obicia. - Znalazła w przygotowanych przez siebie zbiorach odpowiedni, łopatkowany listek, zwykle połączony z resztą rośliny o białych kwiatach. Prawdopodobnie akurat takich przypadków Wierzbownicowa Łapa nie miała mieć teraz wiele, zwykle zdarzało się to, gdy było chłodno - jednak kto wie, może w pobliżu mokrych terenów klanu Rzeki łatwiej było doświadczyć tej przypadłości. - Teraz, gdy jest już ciepło koty mogą zostać zaatakowane przez pchły - niewielkie pasożyty, które kryją się w futrze, szczególnie w okolicach pachwin i uszu. Powodują swędzenie, a jeśli ktoś jest nimi zainfekowany, powinien unikać skupisk kotów, by owady nie mogły przeskakiwać na kolejnych. Można się ich pozbyć, wcierając z futro liść lebiodki - najłatwiej rozpoznać to zioło po zapachu. - Jajowaty liść, który przy tym pokazała nie wyróżniał się za bardzo z wyglądu, ale wydobywająca się z niego woń rzeczywiście była trudna do pomylenia z czymś innym.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
- Rozumiem. - miauknęła. - Czy w takim razie w przypadku popękanych łap i maści na nich wystarczy, aż pacjent poleży do czasu wchłonięcia się maści? No a potem unika nadmiernego chodzenia, poza pójściem za potrzebą czy czegoś równie istotnego. - dopytała na wszelki wypadek. Skoro można było obyć się bez pajęczyny, warto było wiedzieć na jaki ruch można wtedy pacjentowi pozwolić.
Spojrzała na kolejny wyjęty przez kocicę medykament. Niewielki listek, na bolące stawy, ich sztywność i obicia. Ponownie pokiwała głową, na znak że rozumie. - A ile listków należy przerobić na maść w takim przypadku? I ile zazwyczaj zużywa się ich w pozostałych przypadkach, ran, obić, popękanych łap? - zapytała. W razie czego na wszelki wypadek mogła zawsze nałożyć nadmiarową ilość, ale po co tak marnować cenne medykamenty.
Pochyliła się nad kolejnym ziołem, jajowatym listkiem. Powąchała. Wydzielał faktycznie intensywny, charakterystyczny zapach. Łatwo go będzie zapamiętać. No i faktycznie jest to istotne teraz, gdy zaczęła się Pora Młodych Liści i wszystkie te małe wrzody powyłaziły na powierzchnię. Po wysłuchaniu zapytała: - Czy w tym przypadku także należy przerobić liść na maść? I ile go zużyć?
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Rzeczna terminatorka miała całkiem sporo pytań, z pewnością więcej niż Wrona. Przynajmniej, póki nie pytała o nic zbyt głupiego, był to znak na to, że rzeczywiście słuchała, więc nie przeszkadzało to raczej medyczce. - Tak. Ważne, żeby pokryć maścią całą powierzchnię rany. Gdy zdobędziesz trochę doświadczenie będziesz wiedzieć, ile dokładnie przygotować. Przy popękanych łapach zwykle starcza jeden, przy ranach i obiciach wszystko zależy od ich wielkości. - Teraz trudno było wytłumaczyć to dokładniej, nie mając przed sobą żadnego przykładu. A odpowiedzi były przecież całkiem różne. Zdarzały się i obrażenia tak niewielkie, że jeden liść wystarczał na kilka, jak i na tyle rozległe, że potrzebne były przynajmniej dwie sztuki medykamentu - Przy lebiodce nie przerabia się jej w żaden sposób, jedynie pociera się liściem o futro kota. - W tym przypadku chodziło chyba przede wszystkim o to, by na zarażonego przeszła odpowiednia woń, którą można było pozbyć się tych irytujących stworzeń. A skoro już o irytujących stworzeniach mowa, istniały jeszcze jedne, które należało omówić. - Kolejnym rodzajem pasożytów, z którymi pewnie się spotkasz są kleszcze. Wbijają się w skórę kotów, by wypić ich krew. Same odczepiają się po pewnym czasie, jednak jeśli ich spora ilość pozostanie w skórze dłużej, mogą rozwinąć się przez to choroby, dlatego lepiej pozbyć się ich od razu. W tym celu używa się mysiej żółci, pokażę ci teraz jak ją wydobyć. Musisz znaleźć we wnętrzu myszy pęcherzyk żółciowy, a jego zawartością nasączyć mech, który następnie przykłada się do kleszcza, który powinien odpaść. Jedna taka porcja wystarcza zwykle na trzy pajęczaki. - Zaczęła tłumaczyć, jednocześnie prezentując cały proces na jednym z przyniesionych gryzoni. Przecięła piszczkę pazurem, a następnie odnalazła w jej wnętrzu odpowiedni organ, który przebiła, by śmierdząca substancja z jego wnętrza wypłynęła na przygotowany wcześniej kawałek mchu. Gdy skończyła, wskazała głową na drugą mysz, leżącą obok, by i Wierzbownicowa Łapa miała szansę to przećwiczyć.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Pokiwała głową ze zrozumieniem, notując by głównie dobierać ilość medykamentu do rozmiaru urazu. A lebiodki nie przerabiać na maść, tylko pocierać nią futro kota. -Rozumiem. - odpowiedziała. Wsłuchała się w kolejną część, tym razem o kleszczach. Dość popularna przypadłość wśród wszystkich leśnych kotów. Obserwowała, jak medyczka rozcina piszczkę a potem nasącza mech płynem z jednego z jej organów. Skrzywiła się lekko, gdy do jej nozdrzy doszedł paskudny smród, ale natychmiast zabrała się do roboty. Przecięła gryzonia szponem, po czym chwyciła w pysk kawałek mchu, i jednym pazurem szybko przebiła wskazany wcześniej narząd. Żółta ciecz wyciekła, a kremowa kotka szybko przyłożyła w to miejsce mech, zbierając porcje która wsiąknęła w roślinę. Gdy całość znalazła się już na mchu, odłożyła go na bok. Ta czynność była prosta jak szczurzy ogon, więc nie miała żadnych pytań.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Tym razem obyło się bez pytań, co oznaczało, że mogły przechodzić dalej. Samo przecinanie myszy przez terminatorkę nie wymagało komentarza - trochę poćwiczy i będzie to robić bardziej sprawnie. Wystarczyło odsunąć śmierdzące substancje na odległość, przy której nie będą już im przeszkadzać i medyczka mogła mówić dalej. - Rodzaje kaszlu, o których wspominałaś, są dość proste do rozróżnienia. W każdym z nich może wystąpić podwyższona temperatura, ból gardła i charczenie, ale wystarczy zwrócić uwagę na kolor wydzieliny z nosa i tej odkrztuszanej przez kota. W przeziębieniu jest ona przeźroczysta, w białym kaszlu biała, a w zielonym, jak możesz się pewnie domyślić - zielona. Na tym etapie zaczyna też pojawiać się ropna wydzielina z oczu. Wrotycz rzeczywiście może wyleczyć każdą z tych chorób, ale nie jest to jedyny medykament. W białym i zielonym kaszlu możesz też podać choremu jagodę jałowca, a w przeziębieniu liść ślazu. Poza ziołami warto też by pacjent zjadł plaster miodu, który łagodzi ból gardła i kaszel. - To ostatnie nie było konieczne, ale może jeśli będzie to robić, zmniejszy szanse na to, że jej klan uzna, że źle ich traktuje i postanowi ją wyrzucić, skoro to było coś, co podobno robili. Tłumacząc również pokazała wspomniane medykamenty (poza miodem, ten akurat był prosty do rozpoznania), żeby Wierzbownicowa Łapa nie miała problemu z odnalezieniem ich w składziku. - Dodatkowo czasem mówi się o kocięcym kaszlu, ale to po prostu nieco łagodniejsza forma białego kaszlu występująca u kociąt. W takim przypadku wrotycz z miodem również zadziała. - Ten podział był jedną z tych dość bezsensownych tradycji, o których uczyło się w klanach. Ale już skoro coś takiego istniało, to też mogła o tym wspomnieć.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Mysz została przecięta, zużyty mech odłożony na bok. Wierzbownica skupiła się na wyjaśnieniu kotki różnic między poszczególnymi kaszlami a przeziębieniem, o których to mówiła jej Słona Łapa ale nie miały na ten temat pełnej wiedzy. Okazało się to dużo prostsze, niż kremowa kotka przypuszczała. Kolor wydzieliny z nosa był także dość łatwym do zauważenia czynnikiem. - Rozumiem. - miauknęła. - Czyli można podać albo ten, albo ten medykament? - zapytała. Wierzb z natury była ciekawska, dlatego zastanawiała się czy sam wrotycz albo jałowiec wystarczy. Jakby na przykład nie mieli jałowca w składziku, i tak po prostu. - A jak chodzi o kocięcy kaszel... Czy porcja wrotyczu powinna być taka sama jak w przypadku dorosłego kota? - zadała pytanie, które nagle logicznym ciągiem przyszło jej do głowy. - I czy w tym przypadku także zamiennie można podać jałowiec?
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
- Tak, zwykle każdy z nich działa równie dobrze. Kocięciu wystarczy mniejszy liść, nie miałam okazji sprawdzić jak reagują na jałowiec, ale prawdopodobnie też by pomógł. - Na szczęście dla wszystkich, kocięta nie wychodząc z obozu w zimnie, nie chorowały zbyt często. Zwykle jednak spotykało to wojowników spędzających całe dnie na patrolach czy polowaniach - Poza tym specyficznie na kocięcy kaszel działa także podanie liści podbiału. Te same liście w formie maści mogą też wyleczyć popękane łapy, ale jest to roślina zwykle trudniejsza do znalezienia od innych medykamentów, które można na nie wykorzystać. To niewielka roślina o łuskowatych, czerwonych liściach i żółtych kwiatach. - Przynajmniej na terenach Cienia nie rosła właściwie nigdzie, może w Rzece łatwiej było ją odszukać. Medyczka nie czuła, by jakoś szczególnie jej brakowało akurat tego ziela, wiele innych dało się wykorzystać w jego miejscu. - Jeśli zdecydujesz się zbierać miód, musisz uważać na użądlenia pszczół. Pojedyńcze nie są zwykle niebezpieczne, ale powodują obrzęk, ból i swędzenie. Jeśli się to wydarzy, należy wyjąć żądło i nałożyć na bolesne miejsce papkę z liści jeżyny. Dodatkowo, mech nasączony chłodną wodą może zmniejszyć dolegliwości. - Wyjaśniła, pokazując spory, trójdzielny liść. Skoro już wspominała wcześniej o miodzie, powinna też wytłumaczyć to. Inaczej cały proces zbierania medykamentów mógłby się dla Wierzbownicy skończyć dość nieprzyjemnie.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Pokiwała głową. Zaraz jednak medyczka omawiać zaczęła kolejny medykament, który również można było podać kociętom. Liście podbiału.. - W przypadku podbiału, podaje się jeden mniejszy liść? - dopytała na wszelki wypadek. Wolała zadać więcej pytań, by mieć stuprocentową pewność. A poza tym, zależało jej na zdobyciu jak najwięcej wiedzy. Kremowa traktowała swój trening niezwykłe poważnie. Zapamiętała wygląd, ciekawa czy na ich terytorium taka by się znalazła. Nie była pewna, czy mają taką w składziku. -Czy na popękane łapy wystarczy jeden liść podbiału? Skupiła się na słowach o użądleniu, i kiwając głową, spojrzała zamyślona na liść. Maść to jedno, ale wyciągnięcie żądła wydawało się dużo trudniejsze. Zwłaszcza jak owad ukąsi kota o dłuższym futrze. - Jak wyciąga się żądło? Zapytała? I ile liści wystarczy na użądlenie, oraz nałożyć je przed czy po schłodzeniu mchem? - zastrzygla uchem. -I gdzie znaleźć miód?
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Naprawdę, ile pytań miała jeszcze wytrzymywać? Szczególnie, że stawały się naprawdę coraz mniej istotne. Czy Rwąca Zawieja mówiła jej o takich rzeczach na własnym treningu? Nie, była przekonana, że nie. - Bycie medykiem wymaga samodzielnego myślenia. Lepiej zacznij to robić. - Naprawdę, tłumaczenie każdej wielkości liścia do użycia nie miało żadnego sensu. Jeśli rzeczywiście zajmie się kotami w swoim klanie, nie będzie miała wyboru - będzie musiała przyzwyczaić się do tego wszystkiego, aż stanie się proste. A jeśli usłyszy o tym teraz, pewnie i tak zapomni połowy szczegółów, nim wróci do Obozu. Dlatego powinny skupić się na tym, co najważniejsze. I szczerze mówiąc, to wszystko, o wszystkim, co najczęstsze zdążyła już powiedzieć. - Żądło najlepiej chwycić zębami. Miód możesz znaleźć wszędzie, gdzie pszczoły robią ule. Lepiej najpierw nałożyć medykament, bo to ważniejsze w leczeniu od samego schładzania. - Tyle z pytań, na które odpowiadanie mogło mieć jakikolwiek sens. I właściwie najbardziej odpowiednim wydawało się pozostawienie teraz Wierzbownicowej Łapy, by sama zastanowiła się nad tym, jak powinna postąpić w niektórych przypadkach. - To, o czym już teraz słyszałaś wystarczy do wyleczenia zdecydowanej większości kotów, które będą trafiały do twojej lecznicy. Kolejnymi przypadkami zajmiemy się następnym razem.- Normalnie upewniłaby się, czy uczennica nie ma jeszcze jakichś pytań - ale w tym przypadku takie zachowanie mogło jej raczej tylko jej zaszkodzić, a nie pomóc.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Na słowa medyczki lekko cofnęła uszy. Czy to naprawdę źle, że pytała? Nie sądziła, by tak było. - Wolę dopytać, niż przypadkiem komuś zaszkodzić. - powiedziała swoim beznamiętnym tonem, w którym jednak czaiła się nuta oschłości. - Jestem jedynym kotem który leczy Klan, a nie mam ani żadnego doświadczenia, ani kogo spytać w razie co. - dodała, nie ruszając jednak żadnym mięśniem na pysku. Ona, w przeciwieństwie do standardowych terminatorów medyka, nie miała tego przywileju by nadzorował ją ktoś doświadczony. O wszystko musiała się martwić sama.
Nie powiedziała już nic, a skupiła się na instrukcji dotyczącej wyciągnięcia żądła. Przynajmniej na część pytań uzyskała odpowiedź.
Wyglądało na to, że na dzisiaj to koniec. Wierzbownica podniosła się z ziemi, i kiwnęła kocicy głową. - Dziękuję, Ciernisty Gąszczu. Do zobaczenia następnym razem. - miauknęła, po czym, gdy medyczka już nic nie miała do powiedzenia i również się pożegnała, ruszyła z powrotem do obozu.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
- Witaj. Natrafiłaś na jakieś trudności w lecznicy od naszego ostatniego spotkania? - Mogło to oznaczać różne rzeczy. Choroby, których nie potrafiła wyleczyć, koty, które próbowały odebrać jej nową rangę, pacjenci, którzy mi chcieli jej słuchać... Właściwie cokolwiek o tym, jak wyglądało życie w Rzece po wygnaniu poprzedniego medyka mogło być całkiem interesujące. Lub zupełnie nieprzydatne, bo nie spodziewała się, że Wierzbownicowa Łapa będzie chciała dzielić się zbyt wieloma szczegółami. Może naprawdę lepiej byłoby znaleźć kogoś innego, od kogo możnaby wyciągnąć więcej - ale mając dwie terminatorki do szkolenia i całe zwykłe, medyczne obowiązki nie miała zbyt wiele czasu na chodzenie po granicach w poszukiwaniu odpowiednich kotów.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too