Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
W tym miejscu Duży Grąd jest przecięty przez rów głębokości mniej więcej wysokości średniego kota. Musiał zostać wykopany przez Dwunożnych obiegi pór temu, bo od tego czasu kompletnie zarósł, a miejscami jego zbocza wygładziły się do łagodnej doliny. Na dnie czasami można znaleźć śmieci pochodzące z Osiedla, a Porą Młodych Liści lubi gromadzić się w nim woda z roztapiającego się śniegu.
[rów melioracyjny]
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Księżyce: 58 Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Dziewanna Ojciec: Kruczopiór [*] Partner: Rosocha? Trwałe urazy: Spora blizna na lewym policzku, biegnąca tuż pod okiem i zakrzywiona; niewielka ale wyraźna pionowa blizna na górnej powiece prawego oka; nadwrażliwość na promienie słoneczne, niedosłuch
Albinoska o długim, puszystym śnieżnobiałym futrze. Budowa standardowa, smukła i zgrabna; oczy barwy lodowato błękitnej, wpadającej w róż; niewielkie pędzelki na uszach, zaróżowienia w okolicy łap, oczu i nosa; zakrzywiona blizna biegnąca pod okiem na lewym policzku
Ambitna i władcza, o zwichrowanej psychice spowodowanej przeżyciami; zimna, często porywcza i wybuchowa, często traktuje inne koty pogardliwie i patrzy na nie z wyższością; bezwzględna, uwielbia manipulować i być podziwiana
Nie lubiła siedzieć długo w jednym miejscu. Kości miała jeszcze nie tak stare, a i jej postawa zdradzała jasno, że lubi by jej obecność była zauważalna. Zauważalna, ale kontrolowana. Przez nią. Pojawiała się niczym nocna mara to tu, to tam, niczym duch nawiedzający las, nie dając poznać innym swoich zamiarów i celów.
Zapadł zmrok, gdy białofutra wybrała się na dalszy spacer w okolice gęstego grądu. Roślinność, zmęczona całodziennym skwarem wydzielała gęsty, momentami nawet duszący zapach, wypełniając nocne powietrze zielnym aromatem. W takiej atmosferze kocica przemykała między pniami drzew, ciesząc się z ciemnej osłony, jaką dawały. W Porę Młodych Liści słońce prażyło niemiłosiernie, katując albinoskę parzącymi promieniami, zmuszając ją do krycia się w jak najgęstszych cieniach. Skazana była więc na noc.
Lodowate ślepia czujnie omiatały spojrzeniem gęste krzaki, wypatrując jakiejś ofiary, w którą białe szpony mogłyby się zanurzyć. Nic nie mogło prześcignąć uczucia ciepłej juchy spływającej po pysku po udanym polowaniu. Tej nocy jednak nie był to jej nadrzędny cel. Niby przypadkiem łapy poniosły ją w okolice terenów Klanu Gromu, skąd też pochodziła jej kochanka. Dawno jej nie widziała, nie żeby też szczególnie się starała. Fakt, że była przywódczynią był jednakże dla białowłosej niczym smaczny kąsek.... Którego nie chciała wypuszczać z łap.
Białe łapy przeskoczyły wąski rów, bezszelestnie lądując na miękkim poszyciu. Kotka rozejrzała się czujnie, po czym zawęszyła, gdy wraz z wiatrem do jej nosa dopłynął znajomy zapach Klanowych granic. Zgrabnie wspięła się po pniu pobliskiego wiązu, po czym usadowiła się na jednej z gałęzi, tak że liście ją nieco osłaniały, ale ona sama wciąż miała dobry widok na okolicę. Obserwowała las dookoła i pod nią, wypatrując czy nie nadarzy się jakaś nieświadoma jej przeszywającej obecności ofiara... albo jej faworyta...
Chrabonszcz///
✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
W Klanie Gromu nigdy nie słynął ze stabilizacji, ale teraz nie mieli jej już wcale. Pozbyli się jedynego kota, który nadawał się na ich przywódcę i zastąpili go chorągiewką na wietrze.
Personalnie nie miał Rudzikowemu Śpiewowi nic do zarzucenia, ale dobrze wiedział, że nie nadawał się na zastępcę, a co dopiero na przywódcę. Nigdy nie wyrażał inicjatywy, zawsze trzeba było mu pokazać pazurem, co powinien teraz zrobić. Najgorsze było jednak to, jak był niestały w swoich decyzjach. Rzucił się z pretensjami do Wschodzącej Łapy w obronie Zmierzchającej Gwiazdy, ale gdy tylko Tupocząca Salamandra zeszła z chmurek, od razu zaczął wylizywać jej łapy. Samo pojawienie się byłej przywódczyni było jednym wielkim żartem. Czy przyszła by ostrzec ich przed mordercą krążącym tuż przy ich granicach? Nie! Przyszła, żeby narzucać kotom swoje widzi mi się! Komedia. Czysta, nieśmieszna komedia!
Przez całą tą sytuację i wiążącą się z nią frustracją, nie był w stanie zasnąć. Wysunął się z legowiska wojowników i wyszedł obozu. Nie poinformował nawet stacjonującego na straży Żerującego Sępa o swojej destynacji. Potrzebował spokoju.
Jego łapy ostatecznie poprowadziły go poza granice Klanu Gromu. Był to ruch godny mysiego móżdżka, po zmroku budziły się do życia lisy, borsuki i sowy. Nie obchodziło go to jednak. Szedł przed siebie, zatrzymując się dopiero pod drzewem wiązu, w którego korę wbił pazury.
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Księżyce: 32 Płeć: kotka Matka: Maska Ojciec: Swarzyc Trwałe urazy: blizna w kształcie litery' x z zakrzywionym do środka ogonkiem na lewym udzie; płytki ślad psich zębów na prawym udzie
Długowłosy bury ticked, z bielą stanowiącą około 60% ciała. Bura barwa pokrywa ogon i grzbiet aż po łopatki, pysk do podbródka oraz materializuje się jako łata na lewym nadgarstku. Wątła i drobnej budowy, niższa niż przeciętny kot, o zmatowiałej, opadającej w dół długiej sierści, z charakterystycznymi wywiniętymi uszami typu curl. Posiada duże brązowe oczy, często podkrążone ze zmęczenia.
Wycofana i zamknięta w sobie. Nieporadna w kontaktach z innymi kotami, posiada trudność w podtrzymaniu rozmowy ze względu na spędzenie życia w hermetycznej grupie. Smutna, targana przez sprzeczne emocje, jednak zawsze chowająca wszystko w sobie. Bywa, że może brzmieć nieco przemądrzale głosząc jedyne prawdy, które zna, ale zarazem zieje od niej melancholią i zagubieniem. Wypowiada się w dziwny sposób.
Kolejny dzień wędrówki. Dokąd? Do lepszego życia? Do zapomnienia?
Bura kotka przemierzała las, ciesząc się promieniami słońca przebijającymi się przez gałęzie. Już niewiele takich dni zostało, zanim bezlitośnie zastąpi je szaruga i ziąb. Słońce stało wysoko na niebie, gdy dotarła do zarośniętego wąwozu. Dostrzegłszy niewielkie źródełko, nachyliła się i zaczęła pić. Puszysta sierść była w nieco lepszej kondycji, odkąd poprawiły się jej umiejętności łowieckie, jednak wciąż buraska pozostawała raczej mizerna. Wpatrując się w swoje odbicie dostrzegała ducha, pustą skorupę która pozbawiona poprzedniego celu, za wszelką cenę starała się znaleźć coś, czym mogłaby wypełnić pustkę. Wątpiła, by kiedykolwiek to nastąpiło, a podkrążone brązowe oczy zdawały się to potwierdzać.
Mustang///
You best be ✴ bashed around the bush ✴ once or twice Before you getto tastethe finer life My mothertaught me,gotta just survive Put on asmile,just find a vice
♕Don'thatethegirl,justhatethecrime♕
Oh, forgive me♁ Lord ♁oh, I'm a good girl I'd never hurt a fly,but I've gotwalls to climb Oh, forgive me,☼ Lord ☼oh,a minor chord You ✴ put me in this house, I had to claw right ✴ out
krótkowłosy, wysoki, umięśniony, snow lynx, czarny point bengal z rozetkami
arogancki, wywyższający się, manipulacyjny, nieempatyczny, oschły, a to tylko początek zalet
James [S], Mewia Łapa [KW], Wąż [KG]
Mustang też się zmieniał. Z nienawistnego frajera w... nienawistnego frajera. Tylko mniej wobec matki, a bardziej wobec każdego autorytetu. To też sprawiało, że był coraz bardziej skory do wszelkich buntów i kopania zadków. W połączeniu z głupotą i siłą, jaką dysponował, robił się bardzo niebezpieczny i edgy obrazek. Przynajmniej jego chęć mordu wobec wszystkiego co słabe mijała? I zmieniała się w chęć mordu każdego który go irytował...? Słabiaków zaczynał omijać. Nie byli jego interesem - nudził się nimi. Jeśli już miał z nimi interakcję, to jedynie irytującą. Większość była bardzo... łatwowierna? Nieco zbyt tęczowo patrzyła na świat? Inni byli przemądrzali. Jak ci pierwsi go skręcali od cringe'u, tak ci drudzy byli śmieciami na jakich miał ochotę ostrzyć pazury.
I między tymi kotami była Kikimora. Nie umiał jej chyba przypisać do żadnej kategorii. Kikimora była. Lubił ją. Nie do końca jak przyjaciela - tym mógł się cieszyć jedynie rudy pieszczoch... jak mu to... Feniks? Taki z Mustanga kumpel, ech! Nie lubił jej też jak Pisklak. Pisklak była mu jak rodzina. Kikimora chyba faktycznie była. Tyle. Kropka.
Widząc ją z daleka, nie miał zamiaru jej omijać. Nie widzieli się trochę. Mustang w tym czasie zdążył poznać lepiej okolice i zebrać kilka nowych siniaków... no, to chyba jednak mieli dość długą przerwę w gadaniu. Tym bardziej - nie powinien jej omijać. Chwilę się jej przyglądał, nim podszedł bliżej. - Czego tam szukasz? Pytasz odbicia kto jest najpiękniejszy na świecie? Hehe...