Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Zorganizowany rząd drzew o nieznanej nazwie przerywa się nagle, mniej-więcej w połowie długości. Jedno z drzew które powinno tutaj rosnąć zostało wycięte i został po nim tylko cienki pień, pozostawiając dziurę podobną do tej po utracie zęba. Dzięki przerwie w roślinności koty mogą zaglądać w głąb Siedliska Koni bez zbliżania się niepotrzebnie do tych wielkich zwierząt.
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
Zarathos dopiero niedawno pojawił się w okolicy, idąc przed siebie bez większego celu dotarł w okolice najpierw Osiedla Dwunogów, a następnie w okolice terenów Czterech Klanów. Obecnie znajdował się gdzieś na wysokości Siedliska Koni i tutaj postanowił zapolować. Przy okazji może nie będzie miał za daleko, żeby potem się gdzieś przespać, bo stąd na Osiedle byłoby długo wracać, a on żadnej swojej dziury tutaj jeszcze nie miał. No, ale najpierw trzeba było się rozejrzeć za jedzeniem, więc rudo-ruda chimera zaczęła szukać jakiś piszczek. Może konie wszystkiego z okolicy nie wystraszyły.
Na sam początek Zarathos musiał zostać sam ze swoimi myślami. Na horyzoncie żadnej piszczki, ale i konia żadnego. Może potem się jakiś pojawi i przyniesie ze sobą darmowy stos jedzenia? Ale dopóki to nie nastąpi trzeba będzie rozglądać się dalej.
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
No cóż, nie było co płakać nad brakiem zwierzyny tylko trzeba było ruszać dalej. Jedzenie trzeba było zdobyć, bo inaczej będzie szedł spać głodny, więc Zarathos nie zatrzymywał się tylko rozglądał się dalej za potencjalną piszczką, chociaż jedną. Choć tak naprawdę wolałby więcej, ale to dopiero później. Najpierw musiał się skupić na znalezieniu i złapaniu chociaż jednej.
Chwila spokoju i do oczu Zarathosa dolatuje widok czegoś, co sunie po ziemi wśród trawie. Po chwilowej obserwacji i przyjrzeniu się bliżej, kocur może stwierdzić, że patrzy na nic innego jak na zaskrońca. Długi szaro-żółty wąż pełzł po prostu przed siebie, z punktu A do B, najpewniej nie chcąc zostać pożartym tego dnia.
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
Co prawda zaskroniec nie był jakąś specjalnie fascynującą czy smaczną zwierzyną, ale po tym jak Zarathos musiał spędzić dość sporo czasu na szukaniu chociaż jednej piszczki to postanowił, że i tak spróbuje go upolować. Lepiej było skończyć nawet z jednym zaskrońcem na kolację niż potencjalnie z kompletnie niczym. Najwyżej jeśli znajdzie coś lepszego to wtedy oleje oślizgłego węża i zwyczajnie po niego nie wróci, tyle na ten temat. Nawet jeśli by to było marnowanie jedzenia, rudy o to nie dbał.
Tak więc samotnik przystanął, przyjął pozycję łowiecką, przeniósł ciężar ciała na tylne łapy, a następnie zaczął skradać się w stronę pełzającego węża, mając w zamyśle skok na piszczkę i jej szybkie zabicie jeśli by mu się udało zbliżyć do beznogiej kreatury wystarczająco blisko zanim ta go zauważy.
Upolowanie zaskrońca nie stanowiło dla kocura żadnego problemu. Szybko i sprawnie załatwiona akcja, a wąż spoczął w uścisku jego łap, wydając ostatni dech i wyrzucając język na zewnątrz, poza pysk.
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
No to zapas już miał. Kiedy wąż wydał ostatni dech, Zarathos poszedł zakopać go w jakimś miejscu, do którego później mógłby się wrócić bez większego problemu i upolowaną piszczkę zabrać w razie potrzeby, a następnie ruszył na dalsze poszukiwania, tym razem najlepiej czegoś smaczniejszego, chociaż konkretnego celu w zasadzie nie miał. Trzeba będzie zobaczyć co okolica Siedliska Koni rzuci mu pod łapy tym razem.
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
Tylko, że Zarathos nie przyszedł tutaj na odpoczynek, więc mruknął pod nosem z niezadowolenia i kontynuował szukanie piszczek, tym razem jednak trochę bardziej intensywnie niż wcześniej. Naprawdę jak nie musiał to wolał nie jeść zaskrońca na kolację, wolał coś nie dość, że większego to przyjemniejszego do ogarniania, jak zająca na przykład albo bażanta. Chociaż w sumie cokolwiek było lepsze niż gad, więc nie skupiał się specjalnie na wyszukiwaniu czegoś konkretnego.
Szczęście w nieszczęściu - nie spotkał nic na swojej drodze, ale chociaż dzięki temu nie spotkał tez na przykład, bodaj, niedźwiedzia. A to byłoby dość przykre spotkanie. Może jednak zaskroniec nie był takim złym wynikiem, jakby się nad tym zastanowić.
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
Zarathos jednak uważał inaczej i aż przygryzł wargę z irytacji, że cały czas dalej nic nie znajdował. Rudo-ruda chimera przystanęła na chwilę i zastanowiła się co zmienić. W końcu nie mógł tak uparcie iść do przodu, bo najwidoczniej nic ot nie dawało. Kocur burknął pod nosem kilka niezrozumiałych słów, a następnie zrobił zwrot o równe dziewięćdziesiąt stopni w lewo i poszedł bardziej w głąb Siedliska Koni, mając nadzieję, że może teraz uda mu się na coś natrafić.
Czas się jakby zatrzymał i długo nie było nic, a dalej? Dalej też było nic. Zmiana na siedlisko koni nic nie dała, ale może po prostu trzeba wejść jeszcze bardziej w głąb niż był już teraz?
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
Tego zaskrońca udało mu się jakoś wcześniej znaleźć, więc Zarathos się nie poddawał, nawet jak coraz to dalsze łażenie bez niczego go denerwowało coraz bardziej. Rudy prychnął pod nosem, zagryzł zęby i szedł dalej, rozglądając się bardzo uważnie dookoła, żeby na pewno niczego nie pominąć w czasie dalszego zagłębiania się w Siedlisko Koni.
Wcześniej zaskrońca, a teraz proszę - gawrona! Ptaszysko leciało po niebie, widząc w czasie lotu kota, ale zignorowało go pewne siebie. W pewnej chwili zauważyło jakiegoś szczura, a ten szczur przestraszył się cienia ptaka. Ptak spikował w dół, by go złapać, ale ten wbiegł do swojej norki. Czarny zwierz próbował dziobem rozkopać bardziej dziurę, ale ta była zbyt głęboka i tylko męczył się na darmo, nadal ignorując kocura za swoimi plecami. Krótka pamięć krótkotrwała albo młody i niedoświadczony.