Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
No i jego (nie)cierpliwość się opłaciła. W końcu udało mu się spotkać coś porządniejszego niż zaskroniec, którego w razie udanego polowania na gawrona będzie mógł zignorować i zostawić tam gdzie go zakopał. W dodatku jeszcze ptaszystko wydawało się głupie, bo ignorowało zagrożenie w postaci Zarathosa w okolicy, więc tym lepiej. Rudy kocur przyjął pozycję łowiecką i zaczął sprawnie skradać się w stronę piszczki, i mimo tego, że gawron wyglądał na kompletnie zajętego kopaniem dziury w ziemi to samotnik i tak co jakiś czas przystawał w bezruchu dla bezpieczeństwa. Teraz, kiedy miał już przed sobą cel to jego irytacja się uspokoiła, znowu schowana w tych uśpionych pokładach gniewu głęboko w jego wnętrzu. No, ale teraz Zarathos skupił się na zwierzynie, żeby upolować i zabić gawrona, jeśli udałoby mu się podejść do niego wystarczająco blisko.
Faktycznie nie był to najmądrzejszy z ptaków, a podobno krukowate są mądre... bez żadnego problemu Zarathos dopadł ptaszora, który skupił się za bardzo na tym, by samemu dostać się do swojej ofiary. Koniec końców to on nią został, ale nim padł martwo, zdążył jeszcze lekko pazurem przejechać po poliku Zarathosa. Nie pozostawił jednak większych szkód.
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
Zarathos zasyczał niczym gaszony szklanką wody płomień, kiedy poczuł pazur gawrona na poliku. Na szczęście jednak obyło się bez krwi, więc rudy po upolowaniu ptaka nie musiał się za bardzo przejmować tym śladem. To go szybko w miarę uspokoiło -nie żeby miał jak się wyżyć na i tak już martwym ptaku- więc kocur poszedł zakopać i tę zdobycz w jakimś charakterystycznym miejscu na później zanim poszedł szukać kolejnych piszczek do swoich zapasów.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Nie uszedł daleko, a do jego uszu dotarł jakiś szelest. Trudno było go jednak wziąć za odgłos kroków w krótkiej trawie czy pełzania węża; za dźwięk odpowiadał materiał zdecydowanie innego rodzaju. Winowajcą okazała się lśniąca metalicznie torebka, porzucona przez kogoś – a może przyniesiona przez wiatr? – pośrodku pola. Z zewnątrz miała kolorowe malunki obrazujące skarby, jakie wysypywały się z jej wnętrza: trójkąty. Tak, była pełna niedużych, płaskich trójkątów! I co ciekawe, jak Zarathos mógł szybko stwierdzić po własnym rozmytym odbiciu w połyskliwym wnętrzu torebki, trójkąty te miały bardzo podobne kolory, co on...!
Pachniały za tak ostro, że aż kręciło w nosie.
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
Takiego czegoś Zarathos chyba jeszcze nie uświadczył na swojej drodze, a przynajmniej nie kojarzył takiego spotkania. Rudo-rudy podszedł do torebki i powąchał trójkąty, które o dziwo pachniały jadalnie, mimo tego, że od samego zapachu kręciło się w nosie i chimerze od jedynie jego wąchania się kichnęło gdzieś na bok. Samotnik mruknął pod nosem, a potem postanowił spróbować jednego trójkąta, bo czemu w sumie nie, jeśli pachniały jadalnie. Może je też mógłby zabrać do zapasów, jeśli okazałyby się faktycznie zjadliwe i nie przyprawiły go o ból brzucha.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Jeśli zapach nie był dla niego wystarczającym powodem, żeby trzymać się od trójkątów z daleka, to dały mu taki teraz. W pierwszej chwili po wzięciu jednego do pyska nie poczuł właściwie niczego nowego, jedynie woń stała się nagle dużo silniejsza; wystarczyły jednak dwa uderzenia serca, żeby smak dotarł do niego w pełni. Pysk zalało mu piekące gorąco, przyćmiewając na moment całkiem zapachy świata wokół. Nawet, jeśli wypluł trójkąt, ostrość trzymała się na języku dalej, a próba połknięcia tylko pogorszyłaby sprawę. Czy brzuch będzie bolał go, czy nie, coś takiego nadawało się raczej na odstraszacz intruzów, nie na pożywienie... No chyba, że uczucie płomieni w pysku mu się podobało?
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
Zarathos sam był jak jeden wielki płomień, jednak tolerancja wewnętrzna na ogień chyba nie była u niego zbyt dobra. Kocur wypluł płomienistego trójkąta i spróbował łapą załagodzić jakoś to okropne uczucie na języku przecierając go z resztek tego dziwnego jedzenia, ale bez większego skutku. Chyba będzie musiał to przecierpieć. Bleh.
Rudo-rudy postanowił zostawić paczkę tam gdzie była -a raczej przy przechodzeniu zdeptać ją niby niechcący, ale jednak chcący- i ruszyć w dalsze poszukiwania, starając się za bardzo nie skupiać na tym nieprzyjemnym piekącym uczuciu, ale tak średnio to wychodziło nawet jemu, więc nie wiedział jak to będzie z jego poszukiwaniem piszczek dalej. No, ale mus to mus, bo coś jeść trzeba było.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Niestety kilkadziesiąt kroków dalej pieczenie w całym pysku nadal było jedynym, co go w tej wędrówce spotykało. Przynajmniej zdawało się nieco lżejsze, więc może wkrótce ostrość miała wyczerpać swoje siły... Na razie jednak nadal nie wyczuwał niczego innego. Po obiad chyba musiał przewędrować jeszcze dalej.
Księżyce: 48 Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Trwałe urazy: brak
wysoki, muskularny, długowłosy, futro rozwichrzone i lekko falujące niczym płomień, rudo-ruda chimera, pręgi klasyczne na przodzie, cętki na tyle, długie trójkątne uszy, długie i masywne nogi oraz łapy, standardowy pysk, różowy nos, zielone oczy wpadające w żółć
dziwny, szalony, nieprzewidywalny, hipokryzja nie jest mu obca i ma to w nosie, agresywny w czasie walk, permanentnie chowa urazę, zafiksowany na punkcie zemsty, gardzi tchórzostwem, chroni koty, które nie umieją się obronić, nienawidzi nadużywających władzy, wierzy, że cierpienie musi zostać "oddane", lojalny przede wszystkim w stosunku do siebie
Zarathos machnął ogonem ze zirytowania na to, że nie znalazł piszczki i na to, że dalej miał w pysku to okropne uczucie pieczenia. Rudo-rudy machnął głową na boki intensywnie, mając nadzieję, że może przeciwko jakimkolwiek nadziejom to mu jakoś pomoże zniwelować to uczucie. Jednak nie mógł się na tym skupiać na długo, bo dalej musiał wypatrywać piszczek, co też robił, ale coraz bardziej niecierpliwie z powyżej wymienionych powodów. Kocur nigdy nie należał do tych stabilnych i przy okazji cierpliwych.
Chudy kociak o buro-białej sierści i brązowych ślepkach.
Biegający gdzie popadnie mały gnom, przy którym ciężko zaznać spokoju. Głośny, natarczywy, głodny wrażeń i nieskory do przestrzegania zasad.
Dziki Czart [KW] | Rzepik [KG]
Niecierpliwość chyba mu nie popłacała, bo dalej nie znajdował niczego godnego uwagi bardziej od kupy końskich jabłek. Zwierzęta gospodarskie zadeptały wszystkie myszy, czy jak? No i jeszcze to pieczenie... Dobre było przynajmniej to, że już zelżało i Zarathos mógł być w miarę pewien, że już za chwilę całkiem odpuści. Może wtedy coś wreszcie wyczuje.