W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
Tuż po zakończeniu ceremonii mianowania nowych terminatorów umówiłem się ze Spadającym Niebem przed wyjściem z obozu, lecz nim udałem się na to spotkaniu, zaszedłem jeszcze do klanowej lecznicy po dwa komplety ziół podróżnych dla siebie i Lotki od naszych medyczek i dopiero wtedy stawiłem się w umówionym miejscu, aby poczekać na kotkę. W międzyczasie rozmyślałem o tym, kogo po powrocie do obozu mam uczynić swym zastępcą, gdyż mój wybór ograniczał się do tych paru kotów, które wytrenowały swoich uczniów i które nie były Skaczącą Wiewiórką...choć może jeszcze uda mi się przekonać Gwiezdnych, a zwłaszcza Tupoczącą Salamandrę, do zmiany swego zdania, gdy spotkam się z nimi już przy Szepczącej Sadzawce...
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
bardzo wysoka, umiarkowanie umięśniona; perski pysk, małe uszy, zawinięte do góry wąsy; liliowa srebrna długowłosa o klasycznych pręgach i żółtych oczach; biel na brodzie, gardle, podbrzuszu i tylnych łapach do końca pięt; większość czasu ułożone, względnie ulizane futro
z wiekiem straciła część swojej młodzieńczej porywczości. Stara się trochę więcej myśleć nad tym co mówi i nauczyć się ostrożniej poruszać w kocim społeczeństwie, ale próby te są frustrujące i niezręczne, czuje się w nich niepewnie i jakby ciągle popełniała błąd za błędem. Empatia nie jest jej mocną stroną i wciąż ma problemy z trzymaniem języka za zębami, szczególnie w pełnych napięcia sytuacjach. Dużo czasu spędza wypełniając nadprogramowe obowiązki, by wyładowywać siedzące w niej emocje poprzez wysiłek fizyczny i zmęczenie. Mimo coraz częstszej, gburowatej postawy Klan Gromu jest dla niej najważniejszy–z tego też powodu próbuje nauczyć się nawigować społeczne sytuacje. Przejmuje się jego wizerunkiem.
Słona Łapa[KRz]; Zemsta[KW]; Księżycowy Pył[GK]
Lotka nie kazała na siebie długo czekać, zbyt niespokojna i poddenerwowana by zająć się czykolwiek wymagającym od niej uwagi. Nie miała najmniejszej ochoty zostawiać obozu, ale wybór nie należał do niej. Poza tym, była już w Szepczącej Sadzawce, więc kojarzyła drogę. Nie oznaczało to jednak, że nie widać było po niej frustracji.
– Możemy przejść przez tereny Wichru albo Bobrową Tamę u Rzeczniaków. Pierwsza opcja najszybsza i, ech, wtedy prosta droga przez Grzmiącą Ścieżkę do Borsuczych Pagórków – przeszła do rzeczy od razu po dołączeniu do rudego kocura.
Nieszczególnie miała ochotę znowu przechodzić przez tereny Wichru, ale im szybciej tym lepiej. Poooza tym, od strony Rzeki musieliby chyba przebiegać trochę na skos albo coś takiego, jeśli dobrze pamiętała. Zawsze im prościej tym bezpieczniej. Skupienie się na jasnym celu sprawiło, że jej postawa odrobinę się rozluźniła, a wyraz na płaskim pysku stał się względnie neutralny.
x
x x x x x I never learned the proper ways and now the weight ispressing down I thought i’d be in a more stable place by now I’llnever straythough it may ache sometimes to put the pen to page no mistake isany end of any world
gossamer thin such a smallincision such an empty plenum ≡I am working with≡
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
Mogłem liczyć na to, że Spadające Niebo nie będzie mi kazać długo na siebie czekać i miałem rację, gdyż kotka zjawiła się przed wyjście z obozu Klanu Gromu niedługo po mnie, a ja powitałem ją skinięciem głową. Lotka może nie wyglądała na zadowoloną, że to właśnie ją wyznaczyłem na swego przewodnika, ale na szczęście nie narzekała na swoje zadanie, tylko od razu podeszła do niego profesjonalnie. Hmm, może się okazać, że będzie najlepszą kandydatką na moją zastępczynię... Nie musiałem długo zastanawiać się nad wyborem trasy pomiędzy dwoma opcjami zaproponowanymi przez towarzyszkę swej podróży, bo właściwa droga mogła być tylko jedna.
- Prowadź krótszą trasą, będę tuż za tobą. Im szybciej dotrzemy na miejsce, tym prędzej będziemy mogli powrócić do obozu. - odparłem, ogonem dając jej znać, by ruszyła przodem. Mój pośpiech był podyktowany tym, że nie chciałem długo pozostawiać obozu pod opieką jego starszych lokatorów, gdyż miałem niewielkie przeczucie, że coś może się w nim stać pod moją nieobecność.
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
bardzo wysoka, umiarkowanie umięśniona; perski pysk, małe uszy, zawinięte do góry wąsy; liliowa srebrna długowłosa o klasycznych pręgach i żółtych oczach; biel na brodzie, gardle, podbrzuszu i tylnych łapach do końca pięt; większość czasu ułożone, względnie ulizane futro
z wiekiem straciła część swojej młodzieńczej porywczości. Stara się trochę więcej myśleć nad tym co mówi i nauczyć się ostrożniej poruszać w kocim społeczeństwie, ale próby te są frustrujące i niezręczne, czuje się w nich niepewnie i jakby ciągle popełniała błąd za błędem. Empatia nie jest jej mocną stroną i wciąż ma problemy z trzymaniem języka za zębami, szczególnie w pełnych napięcia sytuacjach. Dużo czasu spędza wypełniając nadprogramowe obowiązki, by wyładowywać siedzące w niej emocje poprzez wysiłek fizyczny i zmęczenie. Mimo coraz częstszej, gburowatej postawy Klan Gromu jest dla niej najważniejszy–z tego też powodu próbuje nauczyć się nawigować społeczne sytuacje. Przejmuje się jego wizerunkiem.
Słona Łapa[KRz]; Zemsta[KW]; Księżycowy Pył[GK]
Kiwnęła sztywno głową i ruszyła trasą, którą w miarę pamiętała sprzed księżyców. Nie żeby była szczególnie trudna do odtworzenia, szczególnie że było to jedno z bardziej... skrajnych? wydarzeń w jej życiu. Szła w milczeniu, choć nie ignorowała Rudzika w razie jeśli miał coś do powiedzenia, nawet jeśli niezbyt miała ochotę rozmawiać. Wreszcie jednak dotarli do Czterech Dębów, a potem zatrzymali się przy granicy z Wichrem.
– Teraz musimy poczekać na Wichrowy patrol by nas przeprowadził przez ich tereny – powiedziała, siadając w miejscu. Ugh, czekanie. Końcówka ogona wojowniczki kiwała się niespokojnie.
x
x x x x x I never learned the proper ways and now the weight ispressing down I thought i’d be in a more stable place by now I’llnever straythough it may ache sometimes to put the pen to page no mistake isany end of any world
gossamer thin such a smallincision such an empty plenum ≡I am working with≡
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
Szedłem bez słowa za Spadającym Niebem, dobrze wyczuwając, że kotka nie ma dziś nastroju do rozmów. Poza tym wolałem skupić się na drodze, żeby dobrze zapamiętać ją na przyszłość, jeśli znów kiedyś będę musiał się udać tą trasą do Szepczącej Sadzawki, zamiast marnować swą energię na niepotrzebne strzępienie języka. W taki sposób dotarliśmy aż do Czterech Dębów, gdzie chyba czekał nas mały postój w podróży, póki przy granicy nie pojawi się patrol z Klanu Wichru, aby przepuścić nas przez swe terytorium. Również usiadłem, nie mając pojęcia, jak długo Wichrzaki każą nam na siebie czekać.
szczupła, przeciętnego wzrostu, długie łapy | krótkowłosa | szylkret czarno-rudy z bielą na pyszczku, klatce piersiowej, brzuchu i łapkach, oczy żółte
śmiała, odważna, dużo gada, mało taktowna, mówi co myśli, często się rozprasza, nierozsądna, niezdarna, ufna, ma niemądre pomysły, uparta, pogodna
Mysia Łapa [KG], Śnieżna Łapa. [KR], Wrzos [KR]
Czy Gromowa para musiała czekać długo, czy może tylko chwilę? Nie wiadomo, ale jedno było pewne - w końcu mogli dostrzec sylwetki wichrowych kotów, które zbliżały się do Czterech Dębów. A jedną z tych sylwetek była Turzycowa Łapa, która szła sprężystym krokiem z wysoko uniesionym ogonem.
- Jaki wielki żuk! - miauknęła głośno do swojego bardziej milczącego partnera, akurat obserwując jakiegoś w kępie trawy, którą mijali. - Kiedyś widziałam podobnego na treningu! Chociaż może to był chrabąszcz a nie żuk, nie wiem. Ale przeleciał mi przed nosem i tak głośno bzyczał! - zupełnie nie przeszkadzało jej milczenie towarzysza w tym, żeby przez cały patrol raz na jakiś czas rzucać jakimiś ciekawostkami ze swojego życia. Albo komentować to, co się działo dookoła. Nie czuła się tym w ogóle znudzona, a nawet miło było, kiedy chwilę była cicho i mogli po prostu truchtać i patrolować wichrowe tereny.
Turzyca podniosła głowę, zostawiając żuczka w spokoju i rozejrzała się po linii drzew; zbliżali się akurat do Czterech Dębów. Zmrużyła jednak oczy, bo wydawało jej się, że dostrzegła w oddali dwie kocie sylwetki. - Chyba ktoś tam jest! - rzuciła do Morderczej Łapy zaraz przed tym jak patrol skierował swoje kroki właśnie w stronę czekających.
- Jesteście na granicy z Klanem Wichru! - Turzyca miauknęła głośno, kiedy dwa siedzące koty znalazły się w zasięgu jej głosu. Uniosła nos i wciągnęła powietrze; nie kojarzyła zapachu ryb rzeczniaków ani tego dziwnego z granicy z Cieniem, więc to musieli być Gromiacy! - Czegoś szukacie? - zapytała, nadal z ogonem uniesionym wysoko w górę; jakoś tak wyszło że mimo że była młodsza, to ona pierwsza się odezwała i prowadziła interakcję z kotami z innego klanu. Ale fajnie!
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Mordercza Łapa szedł z Turzycową Łapą i Księżycowym Wzgórzem na patrol przy wichrowych granicach, słowa młodej terminatorki wpuszczając jednym uchem i wypuszczając drugim. Nie były one tak naprawdę w żaden sposób przydatne, więc syn Traszkowego Grzbietu nie zachowywał w głowie ani słowa z tego co mówiła szylkretka. Nie było potrzeby marnować cennego miejsca na takiego typu bzdety. Księżycowe Wzgórze to z kolei wręcz wyglądała jakby unikała mówienia czegokolwiek do któregokolwiek z nich, więc jeszcze dodatkowo wyszło na to, że tylko kocię Marchewkowego Pola w ogóle cokolwiek mówiło w tej zbieraninie wysłanej na patrol.
-Nie drzyj się na pół lasu -biały kocur zwrócił Turzycowej Łapie obojętnie uwagę, tonem jakby to czy ta posłucha jego słów czy nie było mu całkowicie obojętne- Każde żyjątko w okolicy nie musi cię słyszeć -dorzucił, a następnie spojrzał się dwukolorowymi ślepiami w stronę kotów czekających na granicy. Pytanie już zostało zadane, nawet jeśli wręcz po dziecinnemu, więc Mord nie widział sensu w powtarzaniu się, tak więc teraz czekał już tylko na odpowiedź od przybyłych gromiaków.
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
Patrol Klanu Wichru, składający się z dwóch uczniów i tylko jednego wojownika, nie kazał nam długo na siebie czekać, zjawiając się chwilę później tuż przy swej części granicy na obszarze Czterech Dębów. Na ich widok wstałem ze swej poprzedniej pozycji, równocześnie przekazując znak ogonem w stronę Spadającego Nieba, że to ja będę przemawiał w imieniu nas obojga. Gdy wichrowa trójka w końcu się do nas zbliżyła, sam wyszedłem im naprzeciw, pilnując przy tym, by nie postawić łapy na ich terenie bez ich uprzedniego pozwolenia.
- Witajcie, przybywamy w pokoju i z prośbą o przeprowadzenie nas przez wasze terytorium, gdyż zmierzamy do Szepczącej Sadzawki. Czy możemy liczyć na waszą pomoc? - odparłem swym najbardziej dyplomatycznym tonem głosu, przemawiając głównie do prowadzącego ten patrol wojownika, albowiem to do niego należała ta decyzja.
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
bardzo wysoka, umiarkowanie umięśniona; perski pysk, małe uszy, zawinięte do góry wąsy; liliowa srebrna długowłosa o klasycznych pręgach i żółtych oczach; biel na brodzie, gardle, podbrzuszu i tylnych łapach do końca pięt; większość czasu ułożone, względnie ulizane futro
z wiekiem straciła część swojej młodzieńczej porywczości. Stara się trochę więcej myśleć nad tym co mówi i nauczyć się ostrożniej poruszać w kocim społeczeństwie, ale próby te są frustrujące i niezręczne, czuje się w nich niepewnie i jakby ciągle popełniała błąd za błędem. Empatia nie jest jej mocną stroną i wciąż ma problemy z trzymaniem języka za zębami, szczególnie w pełnych napięcia sytuacjach. Dużo czasu spędza wypełniając nadprogramowe obowiązki, by wyładowywać siedzące w niej emocje poprzez wysiłek fizyczny i zmęczenie. Mimo coraz częstszej, gburowatej postawy Klan Gromu jest dla niej najważniejszy–z tego też powodu próbuje nauczyć się nawigować społeczne sytuacje. Przejmuje się jego wizerunkiem.
Słona Łapa[KRz]; Zemsta[KW]; Księżycowy Pył[GK]
Lotka i tak nie planowała się odzywać; ostatnie czego chciała to własnymi łapami psuć wizerunek Klanu Gromu przed innym klanem, a w szczególności przed Wichrzakami. Podniosła się zaraz po Rudziku, by razem z nim wyjść naprzeciw trójce kotów. Tylko jej prawa brew drgnęła nieznacznie ku górze na okrzyk młodej szylkretki, ale poza tym utrzymała wyraz pyska w neutralności, przez którą przebijał się cień znudzenia maskujący burzę emocji. Skinęła sztywno głową patrolowi.
x
x x x x x I never learned the proper ways and now the weight ispressing down I thought i’d be in a more stable place by now I’llnever straythough it may ache sometimes to put the pen to page no mistake isany end of any world
gossamer thin such a smallincision such an empty plenum ≡I am working with≡
szczupła, przeciętnego wzrostu, długie łapy | krótkowłosa | szylkret czarno-rudy z bielą na pyszczku, klatce piersiowej, brzuchu i łapkach, oczy żółte
śmiała, odważna, dużo gada, mało taktowna, mówi co myśli, często się rozprasza, nierozsądna, niezdarna, ufna, ma niemądre pomysły, uparta, pogodna
Mysia Łapa [KG], Śnieżna Łapa. [KR], Wrzos [KR]
Turzyca jako pierwsza odezwała się do kotów z innego klanu, ale kiedy rudy kocur zaczął przemawiać, u jej boku stanęła Księżycowe Wzgórze; Turzyca prawie zapomniała o tym, że to wojowniczka nadzorowała patrol. Trafiła akurat chyba na dwoje najmniej skorych do rozmowy kotów w klanie więc sama musiała gadać jak za trzech, a że Morda znała nieco lepiej, to na nim się skupiła. Ale teraz sytuacja wyglądała nieco ciekawiej!
Jak na tak gadatliwą istotkę Turzyca wiedziała, kiedy siedzieć cicho. Teraz więc milczała, przyglądając się z ciekawością dwójce kotów, których miała okazję spotkać pierwszy raz, bo to Księżyc musiała podjąć decyzję jako ta najstarsza z nich. Ale że rudy tak ładnie poprosił (a przynajmniej Turzyca tak podejrzewała) to wojowniczka niechętnie, ale zgodziła się, a oni oczywiście mieli robić za eskortę! Ale fajnie! Może któreś z nowych, tymczasowych towarzyszy jest bardziej rozgadane i Turzyca będzie mogła dowiedzieć się czegoś nowego od nich!
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Mord, nawet jeśli był już dość dorosły, nie miał tutaj niestety żadnego decydującego głosu, ponieważ dalej był terminatorem, jednak specjalnie mu to nie przeszkadzało. Gromowe koty nie sprawiały problemu, przynajmniej na razie, no i szły do Szepczącej Sadzawki, a z tego co rozumiał to przepuszczanie kotów, które tam szły było takim zwyczajem Czterech Klanów, który raczej się szanowało. Zwłaszcza, że przecież kotem, który szedł -mimo iż z małą- obstawą był sam gromowy zastępca, którego syn Traszkowego Grzbietu widział na zgromadzeniu, kiedy to dostał zadanie od rodzicielki pilnowania sytuacji Truflowego Noska. Nie protestował więc, kiedy Księżycowe Wzgórze zgodziła się na przeprowadzenie dwójki gromiaków granicami przez wichrowe tereny, jednak nie zamierzał spuszczać z nich dwukolorowych oczu, mimo wszystko. Przez całą drogę. Po prostu szedł za nimi w ciszy i obserwował kiedy już zaczęli iść przed siebie.
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
Na całe szczęście wichrowy patrol okazał się pomocny i zaczął nas przeprowadzać przez swe tereny, a my grzecznie podążyliśmy za nimi, nie oddalając się ani na chwilę od grupy. W końcu tylko przez nie przechodziliśmy, a nie byliśmy tu, żeby je pozwiedzać, nie mówiąc już o tym, że raczej nikt by nam na to nie pozwolił. Poza tym nie było czasu, trzeba było jak najszybciej dotrzeć do Szepczącej Sadzawki, by nie pozostawiać dłużej Klanu Gromu bez zwierzchnictwa jego prawdziwego przywódcy. Szliśmy jednak w ciszy, gdyż ja sam nie miałem pojęcia, jakie sprawy mogę poruszyć w kontakcie z Klanem Wichru, no chyba, że jedynie zapytać się o zdrowie swej siostry, której nie widziałem od tego niefortunnego incydentu na zgromadzeniu wszystkich czterech leśnych klanów. Miałem tylko nadzieję, że mój wybryk nie sprawił, że była inaczej postrzegana przez swoich pobratymców.
- A...co tam u Truflowego Noska? - rzuciłem pytanie na wiatr, jakby od niechcenia, choć tak naprawdę zależało mi, by poznać dalsze losy swej krewnej i dowiedzieć się, jak jej się powodzi w grupie, którą dla siebie wybrała.
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
bardzo wysoka, umiarkowanie umięśniona; perski pysk, małe uszy, zawinięte do góry wąsy; liliowa srebrna długowłosa o klasycznych pręgach i żółtych oczach; biel na brodzie, gardle, podbrzuszu i tylnych łapach do końca pięt; większość czasu ułożone, względnie ulizane futro
z wiekiem straciła część swojej młodzieńczej porywczości. Stara się trochę więcej myśleć nad tym co mówi i nauczyć się ostrożniej poruszać w kocim społeczeństwie, ale próby te są frustrujące i niezręczne, czuje się w nich niepewnie i jakby ciągle popełniała błąd za błędem. Empatia nie jest jej mocną stroną i wciąż ma problemy z trzymaniem języka za zębami, szczególnie w pełnych napięcia sytuacjach. Dużo czasu spędza wypełniając nadprogramowe obowiązki, by wyładowywać siedzące w niej emocje poprzez wysiłek fizyczny i zmęczenie. Mimo coraz częstszej, gburowatej postawy Klan Gromu jest dla niej najważniejszy–z tego też powodu próbuje nauczyć się nawigować społeczne sytuacje. Przejmuje się jego wizerunkiem.
Słona Łapa[KRz]; Zemsta[KW]; Księżycowy Pył[GK]
Podążyła za resztą kotów, pozostając parę kroków w tyle za Rudzikiem. Nie próbowała nawiązać kontaktu z pozostałymi, choć prawie jej powieka drgnęła na pytanie rzucone przez rudego kocura. No tak, zdążyła zapomnieć kogo sobie Wicher wybrał na zastępcę.
x
x x x x x I never learned the proper ways and now the weight ispressing down I thought i’d be in a more stable place by now I’llnever straythough it may ache sometimes to put the pen to page no mistake isany end of any world
gossamer thin such a smallincision such an empty plenum ≡I am working with≡
szczupła, przeciętnego wzrostu, długie łapy | krótkowłosa | szylkret czarno-rudy z bielą na pyszczku, klatce piersiowej, brzuchu i łapkach, oczy żółte
śmiała, odważna, dużo gada, mało taktowna, mówi co myśli, często się rozprasza, nierozsądna, niezdarna, ufna, ma niemądre pomysły, uparta, pogodna
Mysia Łapa [KG], Śnieżna Łapa. [KR], Wrzos [KR]
Z całej piątki Turzyca, jako najmłodsza uczestniczka, chyba jako jedyna kroczyła sprężystym krokiem przed siebie. Księżycowe Wzgórze, która najlepiej wiedziała, jaką drogą przez wichrowe tereny poprowadzić Gromiaków, szła pierwsza. Mord zdecydował się zamykać cały ten pochód, Turzyca więc kręciła się gdzieś z boku. Próbowała raz czy dwa zagaić rozmowę, bo szli w ciszy, ale za każdym razem jak tylko otworzyła pysk to wojowniczka przed nią piorunowała ją wzrokiem. Na Gwiezdnych, to miało być jeszcze cichsze niż wcześniejszy patrol?
Na całe szczęście nie, bo rudy Gromiak zadał pytanie. Ha Księżyc, a jednak można rozmawiać! No odpowiedzieć byłoby nieuprzejmie, co nie? Turzyca więc zrównała się krokiem z nim. Skoro z całej gromadki kocur był najchętniejszy do rozmów z Turzycą to młoda szylkretka z tego skorzysta!
- A wszystko dobrze! - zapewniła kocura; co prawda była nieświadoma pochodzenia wichrowej zastępczyni, jej relacji z kocurem obok czy tego, co zaszło na zgromadzeniu więc uznała pytanie za luźne zagadywanie o zastępcę. - Jest trochę zajęta obowiązkami, wysyłaniem patroli i tak dalej, ale dobrze się trzyma! - zapewniła. A zaraz potem się w sumie zastanowiła, skąd takie pytanie? Spojrzała jeszcze raz na kocura i jego rude futerko. - Też jesteś zastępcą? - strzeliła z ciekawością, bo w przeciwieństwie do starszych kotów w patrolu, nie znała go z widzenia!
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
Jedynym kotem zainteresowanym rozmową ze mną okazała się być młoda szylkretka, jedna z towarzyszących nam Wichrowych terminatorów. Ta, która wcześniej jako pierwsza przemówiła do nas przy granicy, jakby to ona przewodziła temu patrolowi, a nie ta małomówna wojowniczka, która prowadziła nas teraz przez tereny swojego klanu. Ucieszyła mnie wieść, że Truflowy Nosek ma się całkiem dobrze w Klanie Wichru i że mój wybryk nie odbił się zbytnio na jej reputacji w grupie.
- To dobrze. Pozdrowicie ją ode mnie, gdy już powrócicie do swego obozu? - zdążyłem jeszcze spytać, gdy wtem ta pełna entuzjazmu kotka sama zadała mi kolejne pytanie. - Tak, jeszcze przez jakiś czas nim jestem, ale to ma się już dzisiaj zmienić. Właśnie po to idziemy teraz do Szepczącej Sadzawki. - odparłem, nie chcąc zdradzać więcej szczegółów tej, jakby nie patrzeć, obcej mi terminatorce i to jeszcze należącej do innego klanu. Wieść o odejściu Zmierzch i tak pewnie prędzej czy później dotrze do wszystkich leśnych klanów, a ja wolałem nie rozpowiadać innym wewnętrznych spraw swojej grupy, bo nie powinny ich je obchodzić.