szczupła, przeciętnego wzrostu, długie łapy | krótkowłosa | szylkret czarno-rudy z bielą na pyszczku, klatce piersiowej, brzuchu i łapkach, oczy żółte
śmiała, odważna, dużo gada, mało taktowna, mówi co myśli, często się rozprasza, nierozsądna, niezdarna, ufna, ma niemądre pomysły, uparta, pogodna
Mysia Łapa [KG], Śnieżna Łapa. [KR], Wrzos [KR]
Turzyca była chętna do rozmowy z każdym! A jeśli jej współtowarzysze nie chcieli z nią rozmawiać, to potrafiła nawet mówić do siebie, ot, żeby nie było cicho. Ale teraz, w tym całym patrolu miała towarzysza do rozmów, i jak się chwilę później okazało, całkiem ciekawą i ważną osobistość!
- Jasne, pozdrowimy! - obiecała, już szykując w główce plan, że poprosi Księżycowe Wzgórze i Morderczą Łapę o pozwolenie na zdanie raportu zastępczyni po skończonym patrolu samodzielnie! Miała nadzieję, że się zgodzą, bo zwykle to tylko wtrącała jakieś ciekawostki albo w ogóle się nie odzywała. Ale za to dzisiaj miała o czym opowiadać!
I no właśnie, jakie wieści! Turzyca aż zrobiła zdumioną minę, bo nie dość, że trafiła, i kocur był zastępcą klanu Gromu, ale już niedługo stanie się przywódcą! Po to zastępcy chodzili do Szepczącej Sadzawki, nie?
- Wow! - rzuciła jako pierwszą reakcję, szybko wertując w głowie imiona rang poszczególnych klanów, żeby sobie szybko przypomnieć, które należało do Gromowego zastępcy, do którego teraz mogła przypisać pyszczek! Ogniste Serce? Nie, to chyba było z rzeki... Rudzikowy Śpiew, o! - Czyli mamy zaszczyt towarzyszyć przyszłemu przywódcy w drodze, ale super! - miauknęła; ciekawe, czy Mord i Księżyc podzielali to uczucie jako zaszczyt! - Ktoś mi kiedyś powiedział... Mój brat chyba, o, że każdy zastępca w czterech klanach jest chociaż trochę rudy! - dodała jeszcze jako ciekawostkę, o. Dlatego zgadła, poprawnie zresztą, kim był Rudzik!
Ale w sumie... Turzyca uruchomiła swoje myślenie, bo zaczęła łączyć akcje z konsekwencjami. Bo skoro rudzielec szedł do Szepczącej Sadzawki, by stać się przywódcą, to by znaczyło, że poprzedniego przywódcy nie ma, nie? Ale czy wypadałoby o to pytać? - A... Co się stało z poprzednią Gwiazdą? O ile chcesz odpowiadać! - zapytała, a kierowała nią głównie ciekawość o sytuacji.
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
Rozmowa w czasie naszej wędrówki toczyła się głównie pomiędzy mną a tą młodą, pełną energii szylkretką, zadającą coraz to bardziej wścibskie pytania. Reszta naszej Wichrowo-gromowej grupy szła wraz z nami w milczeniu, nie wtrącając od siebie ani słowa do tej konwersacji. Banda milczków i tyle. Dobrze, że wśród ponurych Wichrzaków znalazła się choć jedna przyjazna dusza, choć może była zbyt ciekawska i powinna nieco powściągnąć swe zainteresowanie sprawami innego klanu, które jej nie dotyczą.
- Dzięki. Faktycznie, ostatnio wśród klanów szerzy się moda na rudych zastępców, ale to pewnie jedynie czysty przypadek, że jakoś tak do tego doszło, że w prawie każdym klanie wybrano na zastępcę przywódcy jakiegoś rudzielca. A to, co się stało z naszą poprzednią liderką, jest jedynie sprawę Klanu Gromu, która nie powinna obchodzić młodej terminatorki z Klanu Wichru takiej jak ty. - miauknąłem pół żartem, pół serio w stronę trójkolorowej koteczki, rzucając również spojrzeniem na prowadzącą nas wojowniczkę, mając nadzieję, że każe ona swej podopiecznej, aby powściągnęła ona nieco swój język i nie dopytywała o takie rzeczy, jak nagła zmiana władzy w klanie innym niż jej własny. Poza tym chciałem się też jej zapytać: - Daleko jeszcze? - ale równie dobrze na to pytanie może odpowiedzieć dowolne z naszych towarzyszy.
szczupła, przeciętnego wzrostu, długie łapy | krótkowłosa | szylkret czarno-rudy z bielą na pyszczku, klatce piersiowej, brzuchu i łapkach, oczy żółte
śmiała, odważna, dużo gada, mało taktowna, mówi co myśli, często się rozprasza, nierozsądna, niezdarna, ufna, ma niemądre pomysły, uparta, pogodna
Mysia Łapa [KG], Śnieżna Łapa. [KR], Wrzos [KR]
Turzyca pokiwała głową na znak zgody. Czyli Rudzik też to zauważył, aha! Już otwierała pyszczek żeby coś powiedzieć na ten temat, ale Gromowy jeszcze-nie-przywódca ją ubiegł z dość luźną reprymendą. Cóż, Turzyca trochę zbyła ją strzepnięciem ucha, może odrobinę przejęta. - Mówiłam, że nie musisz odpowiadać. - rzuciła lekko, bez żadnych wyrzutów, aż się Księżycowe Wzgórze odwróciła żeby ją spiorunować wzrokiem. Aha, Coś Turzyca czuła, że będzie miała pogadankę u Marchewki, ale to są problemy przyszłej szylkretki, a nie teraźniejszej!
Na pytanie kocura Księżyc coś odmruczała, a młodsza terminatorka posłusznie przetłumaczyła głośniej słowa wojowniczki. - Już niedaleko! - sama też rozejrzała się dookoła; faktycznie nie zostało im już wiele do granicy. No ale jeszcze temat jakiś musiała zapodać, a jak rudzielec najwyraźniej nie chciał opowiadać o Gromie, to nie, to trzeba było wymyślić coś neutralnego. - Przynajmniej pogoda dzisiaj wam dopisuje na taką długą wyprawę! Jakby padał deszcz to by się gorzej szło! - rzuciła, o, bo kto nie lubił rozmawiać o pogodzie!
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
I znów odezwała się jedynie rozmawiająca ze mną szylkretka, nawet pomimo uciszającego spojrzenia, które rzuciła jej Wichrowa wojowniczka, jakby to młodsze pokolenie miało dziś prowadzić ten patrol, a nie ich milczący wojowniczy pobratymcy. Cóż, chyba nigdy nie zrozumiem postępowania kotów z innych klanów, jak na przykład tego, dlaczego Klan Rzeki ciągle żywi się tymi śmierdzącymi i śliskimi rybami... Na szczęście nie musiałem się już dłużej nad tym zastanawiać, gdyż towarzysząca nam kotka z Klanu Wichru oznajmiła, że zbliżamy się już do końca ich terytorium, więc lada chwila przyjdzie nam się ze wszystkimi pożegnać. Nie mogłem jednak pozostawić wypowiedzi tej gadatliwej terminatorki bez żadnej reakcji, dlatego wypaliłem szybkie:
- Tak, faktycznie jest dosyć ładnie na ten jakże przyjemny spacer poza tereny własnego klanu/ - cóż, co jak co, ale dla mnie to był pierwszy raz, kiedy postawiłem swą łapę poza terytorium Klanu Gromu, dlatego wolałem jak najmilej wspominać kiedyś ten czas, żeby mieć potem co opowiadać swoim wnukom, jeśli się jakiś w końcu doczekam jeszcze za swego życia.
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
bardzo wysoka, umiarkowanie umięśniona; perski pysk, małe uszy, zawinięte do góry wąsy; liliowa srebrna długowłosa o klasycznych pręgach i żółtych oczach; biel na brodzie, gardle, podbrzuszu i tylnych łapach do końca pięt; większość czasu ułożone, względnie ulizane futro
z wiekiem straciła część swojej młodzieńczej porywczości. Stara się trochę więcej myśleć nad tym co mówi i nauczyć się ostrożniej poruszać w kocim społeczeństwie, ale próby te są frustrujące i niezręczne, czuje się w nich niepewnie i jakby ciągle popełniała błąd za błędem. Empatia nie jest jej mocną stroną i wciąż ma problemy z trzymaniem języka za zębami, szczególnie w pełnych napięcia sytuacjach. Dużo czasu spędza wypełniając nadprogramowe obowiązki, by wyładowywać siedzące w niej emocje poprzez wysiłek fizyczny i zmęczenie. Mimo coraz częstszej, gburowatej postawy Klan Gromu jest dla niej najważniejszy–z tego też powodu próbuje nauczyć się nawigować społeczne sytuacje. Przejmuje się jego wizerunkiem.
Słona Łapa[KRz]; Zemsta[KW]; Księżycowy Pył[GK]
Konwersacja drażniła jej uszy, ale zdołała utrzymać znudzony wyraz pyska; tylko jej uszy były na krawędzi cofnięcia się w tył, ale zdołała utrzymać je względnie skierowane do przodu. Nawet gdy wymijająca odpowiedź Rudzika o Zmierzch była bardziej sugestywna niż jej się to podobało.
Wreszcie dotułali się do granicy, kończąc tę torturę. Lotka zbliżyła się do rudego kocura, wykorzystując chwilę ciszy.
– Grzmiąca Ścieżka jest zaraz za tą linią drzew – rzuciła.
x
x x x x x I never learned the proper ways and now the weight ispressing down I thought i’d be in a more stable place by now I’llnever straythough it may ache sometimes to put the pen to page no mistake isany end of any world
gossamer thin such a smallincision such an empty plenum ≡I am working with≡
szczupła, przeciętnego wzrostu, długie łapy | krótkowłosa | szylkret czarno-rudy z bielą na pyszczku, klatce piersiowej, brzuchu i łapkach, oczy żółte
śmiała, odważna, dużo gada, mało taktowna, mówi co myśli, często się rozprasza, nierozsądna, niezdarna, ufna, ma niemądre pomysły, uparta, pogodna
Mysia Łapa [KG], Śnieżna Łapa. [KR], Wrzos [KR]
Uśmiechnęła się szeroko do kocura. Wiedziała, że temat z pogodą siądzie, a przynajmniej nie musieli milczeć przez te ostatnie parę chwil, które im dostały do dojścia do granicy.
- Oby się nie zepsuła! - zamruczała, szczerze życząc dwójce kotów tego; sama nienawidziła patrolować w deszczu! Pokiwała głową na słowa liliowej kotki. Chyba ta odezwała się pierwszy raz, miło było poznać jej głos. - Mhm! Jesteście już niedaleko. - zamruczała, jednak pozostała łapami bezpiecznie na wichrowej ziemi. Choć z chęcią odprowadziłaby koty dalej, to jednak tu ich rola się kończyła, a Księżyc wyglądała, jakby ją świerzbiły łapy do powrotu do obozu! - Powodzenia w dalszym spacerze! - życzyła, zwracając się głównie do Rudzikowej prawie-Gwiazdy. Pozostała jeszcze chwilę na granicy wraz z resztą swojego patrolu, odprowadzając koty wzrokiem, po czym ruszyła za wojowniczką z powrotem do obozu. Teraz o tym zameldować Truflowemu Noskowi!
Księżyce: 39 Mistrz: Traszkowy Grzbiet Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: Zatopiona Wyspa (Bonawentura) Partner: jak komuś się uda to hulaj dusza Trwałe urazy: brak
całkowicie biały, krótkowłosy, masywny, trochę wyższy od przeciętnej, standardowy pysk, trójkątne uszy, różowy nos, długie łapy, heterochromia - lewe oko niebieskie, prawe zielonkawo-żółte
milczący, małomówny, poważny, spokojny, neutralny, obojętny, sztywny, kierujący się (swoją) logiką, skupiony na zadaniu, ma problemy z okazywaniem emocji
Mord przysłuchiwał się rozmowie Turzycowej Łapy i gromowego zastępcy, jednak nie przykładał większej wagi do ich słów, bo większość z nich była zwyczajnymi pogaduchami o niczym. Chociaż zastrzygł jednym uchem, kiedy usłyszał wymijającą odpowiedź o Zmierzchającej Gwieździe, notując w pamięci, że nie stało się raczej nic przyjemnego, skoro odpowiedź padła taka jaka padła, a nie informacja, że poprzednia Gwiazda nie żyje i dlatego zastępca idzie do sadzawki po życia. Trzeba będzie pewnie o tym wspomnieć Truflowemu Noskowi, tak sobie biały kocur pomyślał, kiedy odprowadzał wzrokiem odchodzących od terenów Wichru Gromiaków zanim razem z resztą zawrócił się w stronę obozu. Turzycowa Łapa na pewno w swoim zdawaniu meldunku nie będzie sama, jeszcze by pewnie tylko opowiedziała o pogodzie jaką mieli zamiast o ważnych sprawach i tyle by z tego było.
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
W końcu znaleźliśmy się po drugiej stronie terytorium Klanu Wichru i to wszystko dzięki życzliwości naszych sąsiadów. Już chyba tylko Droga Grzmotu dzieliła nas od celu naszej podróży, ale przekroczenie jej może okazać się nie tak proste jak droga przez Wichrowe tereny w towarzystwie szylkretowej terminatorki i jej dwóch milczących pobratymców. Znajdując się wreszcie po bezpiecznej stronie granicy, na ziemiach niczyich, podziękowałem szczerze naszym przewodnikom, jeszcze zanim tamci opuścili mnie i Spadające Niebo, po czym zwróciłem swą uwagę na znajdującą się przed nami przeszkodę wyglądającą na nieprzekraczalną, po której co jakiś czas przebiegały potwory. Spojrzałem na swą towarzyszkę, oddając jej w tej chwili przywództwo nad naszą wyprawą, gdyż przez moment bardziej ufałem jej czujnemu oku niż własnemu osądowi na daną sytuację, w której każdy błędny krok mógł nas kosztować życia, a Klan Gromu pozbawić kolejnego przywódcy w dość krótkim czasie po stracie poprzedniego.
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
bardzo wysoka, umiarkowanie umięśniona; perski pysk, małe uszy, zawinięte do góry wąsy; liliowa srebrna długowłosa o klasycznych pręgach i żółtych oczach; biel na brodzie, gardle, podbrzuszu i tylnych łapach do końca pięt; większość czasu ułożone, względnie ulizane futro
z wiekiem straciła część swojej młodzieńczej porywczości. Stara się trochę więcej myśleć nad tym co mówi i nauczyć się ostrożniej poruszać w kocim społeczeństwie, ale próby te są frustrujące i niezręczne, czuje się w nich niepewnie i jakby ciągle popełniała błąd za błędem. Empatia nie jest jej mocną stroną i wciąż ma problemy z trzymaniem języka za zębami, szczególnie w pełnych napięcia sytuacjach. Dużo czasu spędza wypełniając nadprogramowe obowiązki, by wyładowywać siedzące w niej emocje poprzez wysiłek fizyczny i zmęczenie. Mimo coraz częstszej, gburowatej postawy Klan Gromu jest dla niej najważniejszy–z tego też powodu próbuje nauczyć się nawigować społeczne sytuacje. Przejmuje się jego wizerunkiem.
Słona Łapa[KRz]; Zemsta[KW]; Księżycowy Pył[GK]
Wojowniczka skinęła sztywno głową Wichrowemu patrolowi w ramach pożegnania, po czym wraz z Rudzikowym Śpiewem przekroczyła linię drzew. Skupiła się na przypomnieniu sobie techniki, która na szczęście nie była skomplikowana. Chciała jednak mieć pewność, że nic nie pominie w tłumaczeniu. Lekki zastrzyk adrenaliny przeszedł przez jej ciało; otrząsnęła się i kątem oka spojrzała na rudego kocura.
– Musimy podejść jak najbliżej ścieżki i poczekać aż nie będzie słychać warczenia potworów. Jak dam znak to przebiegniemy na drugą stronę. Tylko nie za szybko, żeby się nie potknąć – wyjaśniła.
Niedługo po tym przekroczyli rów. Lotka zniżyła się nieco na łapach i podkradła na około dwie długości ogona od krawędzi, rozglądając się uważnie. Jej mięśnie napięły się lekko z każdym mijającym ich potworem, ale nie cofnęła się ani na krok, przygotowana do przejścia. Nieduże uszy czekały na moment ciszy. W tej głębokiej koncentracji ledwo zwracała uwagę na obrzydliwy smród Grzmiącej Ścieżki.
x
x x x x x I never learned the proper ways and now the weight ispressing down I thought i’d be in a more stable place by now I’llnever straythough it may ache sometimes to put the pen to page no mistake isany end of any world
gossamer thin such a smallincision such an empty plenum ≡I am working with≡
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
Poruszałem się bezszelestnie, idąc krok w krok za Spadającym Niebem, przystając dopiero na skraju Grzmiącej Ścieżki, aby tam zaczekać na odpowiedni moment, by ją przekroczyć. Byłem gotowy ruszyć w każdej chwili na znak dany mi przez towarzyszącą mi kotkę, która również czekała na dogodną chwilę, by przebiec na drugą stronę tej jakże niebezpiecznej przeszkody pełnej poruszających się po niej w obie strony potworów. Żadne z nas nie chciało skończyć w ich dziwnych łapach, dlatego ta jedna decyzja była teraz dla nas kwestią życia i śmierci. Kątem oka obserwowałem sylwetkę swej towarzyszki, sam będąc skupionym na utwardzonej drodze przed sobą.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Oba koty czekały z oczami utkwionymi w Grzmiącą Ścieżkę. Do ich uszu mogło dojść odległe warczenie, świadczące o zbliżającym się potworze. Ziemia jednak nie drżała, niebezpieczne stworzenie mogło należeć do tych wolniejszych osobników. Pytanie, czy teoria ta była warta sprawdzenia?
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
bardzo wysoka, umiarkowanie umięśniona; perski pysk, małe uszy, zawinięte do góry wąsy; liliowa srebrna długowłosa o klasycznych pręgach i żółtych oczach; biel na brodzie, gardle, podbrzuszu i tylnych łapach do końca pięt; większość czasu ułożone, względnie ulizane futro
z wiekiem straciła część swojej młodzieńczej porywczości. Stara się trochę więcej myśleć nad tym co mówi i nauczyć się ostrożniej poruszać w kocim społeczeństwie, ale próby te są frustrujące i niezręczne, czuje się w nich niepewnie i jakby ciągle popełniała błąd za błędem. Empatia nie jest jej mocną stroną i wciąż ma problemy z trzymaniem języka za zębami, szczególnie w pełnych napięcia sytuacjach. Dużo czasu spędza wypełniając nadprogramowe obowiązki, by wyładowywać siedzące w niej emocje poprzez wysiłek fizyczny i zmęczenie. Mimo coraz częstszej, gburowatej postawy Klan Gromu jest dla niej najważniejszy–z tego też powodu próbuje nauczyć się nawigować społeczne sytuacje. Przejmuje się jego wizerunkiem.
Słona Łapa[KRz]; Zemsta[KW]; Księżycowy Pył[GK]
Ziemia drżała czy nie, Lotka nie miała najmniejszego zamiaru ryzykować. Spieszyć się mogli przed i po przekroczeniu Grzmiącej Ścieżki. Z potworami nie było żartów. Mogły w mgnieniu oka pozbawić ich życia. Wojowniczka nawet nie drgnęła, czekając.
x
x x x x x I never learned the proper ways and now the weight ispressing down I thought i’d be in a more stable place by now I’llnever straythough it may ache sometimes to put the pen to page no mistake isany end of any world
gossamer thin such a smallincision such an empty plenum ≡I am working with≡
W skrócie kocurek jest klasycznym rudzielcem o białych skarpetach, brzuchu i złotych oczach.
Rudzik, gdyby tylko mógł, odleciałby na skrzydłach jak ptak, po którym nosi swoje imię. Ciągnie go w wielki świat, a malec jest żądny przygód. Nie lubi siedzieć ciągle w jednym miejscu, pragnie wolności, więc zawsze i wszędzie jest go pełno. To on jako pierwszy z rodzeństwa wpada w kłopoty, pociągając za siebie innych i zrzucając na nich całą winę. Uwielbia psocić, chcąc zwrócić na siebie uwagę matki. Myśli, że w ten sposób jej zaimponuje i zasłuży tym samym na minimum matczynej miłości. Żeby kogoś szczerze pokochać, będzie musiał tego kogoś bardzo dobrze poznać, gdyż nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Jako partner będzie troskliwy, kochający i stały w swych uczuciach. Jeśli los obdarzy go potomstwem, będzie się starał być ojcem, jakiego on nigdy nie miał - dbającym o swoją rodzinę, stawiającym ją ponad własne życie i zdrowie.
Burzowe Echo [GK], Kacza Opowieść [KG]
Również zamarłem w oczekiwaniu na znak od Spadającego Nieba, że można już bezpiecznie przekroczyć Grzmiącą Ścieżką, lecz ten wciąż jeszcze nie nadchodził, jak na złość. Bo choć z oddali słychać było warczanie zbliżającego się potwora, a ziemia wcale jeszcze nie drżała pod jego łapami, to i tak kotka nadal wstrzymywała nasze kroki, czekając cierpliwie na bardziej dogodny do tego moment.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Koty zdecydowały odczekać i dobrze się stało, bo kilka uderzeń serca później, przez ścieżkę przebiegł czarny potwór. Stworzenie nie biegło wcale jakoś szybko, a co bardziej zaskakujące, nie miało grzbietu, przez co gromiacy wyraźnie mogli zobaczyć parę dwunogów wewnątrz jego brzucha. Czyżby było ranny? W każdym bądź razie, ani sam potwór, ani jego dwunożni nie zwrócili uwagi na koty. Gdy czarne stworzenie zniknęło im z pola widzenia, w lesie nastąpiła cisza.
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
Księżyce: 51 Mistrz: Rudzikowy Śpiew Płeć: kotka Matka: Cicha Noc [*] Ojciec: Danieli Trop Trwałe urazy: drobne blizny po pazurach na klatce piersiowej, długie blizny po pazurach na prawej łopatce
bardzo wysoka, umiarkowanie umięśniona; perski pysk, małe uszy, zawinięte do góry wąsy; liliowa srebrna długowłosa o klasycznych pręgach i żółtych oczach; biel na brodzie, gardle, podbrzuszu i tylnych łapach do końca pięt; większość czasu ułożone, względnie ulizane futro
z wiekiem straciła część swojej młodzieńczej porywczości. Stara się trochę więcej myśleć nad tym co mówi i nauczyć się ostrożniej poruszać w kocim społeczeństwie, ale próby te są frustrujące i niezręczne, czuje się w nich niepewnie i jakby ciągle popełniała błąd za błędem. Empatia nie jest jej mocną stroną i wciąż ma problemy z trzymaniem języka za zębami, szczególnie w pełnych napięcia sytuacjach. Dużo czasu spędza wypełniając nadprogramowe obowiązki, by wyładowywać siedzące w niej emocje poprzez wysiłek fizyczny i zmęczenie. Mimo coraz częstszej, gburowatej postawy Klan Gromu jest dla niej najważniejszy–z tego też powodu próbuje nauczyć się nawigować społeczne sytuacje. Przejmuje się jego wizerunkiem.
Słona Łapa[KRz]; Zemsta[KW]; Księżycowy Pył[GK]
Żołądek wojowniczki zacisnął się na kilka długich chwil, gdy stwór przetoczył się niespiesznie przed nimi. Był dziwny, ale na szczęście nie zwrócił na nich uwagi... tak samo jak siedzące na nim dwunogi. To musiały być dwunogi, prawda? Gdzieś chyba słyszała, że miały ze sobą jakieś powiązania–
Lotka ucięła szybko ten tor myśli, skupiając się na aktualnym zadaniu. Czarny potwór oddalił się w swoją stronę, a gdy jego warkot ucichł, nic więcej nie przerwało ciszy mimo wytężonego słuchu. Nie było co zwlekać i zmarnować tej chwili. Kotka odetchnęła dyskretnie, podniosła się nieco z kucek i potrząsnęła ogonem pod wpływem lekkiego dreszczu.
– Już – rzuciła.
Wykonała szybki sus ku krawędzi drogi, tak jak kiedyś w trakcie wyprawy ze Zmierzch i Gwiezdnym Nurtem. Przez samą ścieżkę biegła ostrożnie, ale bez ociągania się; adrenalina wyostrzyła jej zmysły, szykując ciało do szybkiej reakcji w razie niebezpieczeństwa. Nawet nieprzyjemne ciepło bijące od czarnej powierzchni nie było w stanie wytrącić jej z głębokiej koncentracji.
x
x x x x x I never learned the proper ways and now the weight ispressing down I thought i’d be in a more stable place by now I’llnever straythough it may ache sometimes to put the pen to page no mistake isany end of any world
gossamer thin such a smallincision such an empty plenum ≡I am working with≡