Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
Terminatorzy Buropręgiego nigdy nie mieli lekko. Młody kocur wiele rzeczy miał za nic: miłość, cały teatrzyk z Ognistopręgą w roli głównej (co zresztą było spowodowane tym, że miłości nie rozumiał), większą część swojej rodziny oraz niektóre aspekty etyki zawodowej. Natomiast trening świeżej krwi znajdował się w całkiem przeciwnej części jego mózgu. J e g o terminatorzy musieli być najlepsi, musieli być supreme szczególnie teraz, gdy podejmował się pierwszego treningu od czasu swojej choroby. No, no... zaskoczcie mnie czymś.
Buropręgi czekał na Lilijkę w umówionym miejscu o świcie.
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
No nareszcie, kotka została Terminatorem! Lilią nie mogła długo zasnąć, już. Od mogła się doczekać aż zacznie swój pierwszy trening. Wyjdzie poza obóz!
Była ciekawa, jaki będzie jej mentor. Chciała aby był z niej dumny. Ale wie, że nie będzie miał on z nią lekko...
Kotka obudziła się o świcie, od razu zabrała się za pielęgnacje futra. Po skończeniu, poszła coś na szybko przekąsić, aby mieć siłę na trening. Z ekscytacją, poszła w umówione miejsce. Kiedy tylko dostrzegła, swojego mentora. Od razu podbiegła do niego. - Wybacz jeśli czekałeś, od czego zaczynamy?- Jak zwykle, tryskała energią i ciekawością. Było jej trudno ustać w miejscu. Najchętniej by go „zawaliła” lawiną pytań. Ale chyba nie powinna.
Musiała przyznać, że czuła do swojego mentora respekt, ale i tak to nie gasiło jej temperamentu. No zaczyna wreszcie...
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
- O, witaj! - Buropręgi przywitał ją, machinalnie zaczynając na oko oceniać jej sylwetkę aka możliwości, predyspozycje. No... ani kłodą ani chucherkiem to nie było, dobrze.
- Zaczynamy od tego, że na treningu ze mną mamy pewne zasady, młoda. - wyszczerzył kły na widok jej nieskrywanego entuzjazmu. - Rację mam ja, a jeśli nie mam racji, to patrz punkt pierwszy, więc nie ma "nie", "ale", "nie zrobię", "boję się". Mimo że celowo będę ci wprowadzał dreszczyk grozy w podczas pewnych zagadnień podstawy programowej, to wiedz, że u mnie na treningu coś takiego, jak "nie wejdę do wody, bo boję się, że utonę" nie istnieje. Z tyłu głowy miej zawsze to, że mam większą głowę od ciebie i trochę więcej myślę, więc nie dopuszczę, by zdało ci się coś gorszego niż zadrapanie, nadwyrężony mięsień czy... utrata ucha.
Przy ostatnich słowach uśmiechnął się nieco złowrogo, w duchu będąc dumnym ze swojego przemówienia.
- No i nie pyskuj, bo odniosę cię z powrotem do kociarni i jeszcze zakopię wejście, byś nie mogła jej opuścić. - dodał, paroma liźnięciami poprawiając futro na piersi. - Widzę, że dzisiaj tryskasz energią, więc żeby jej nie zmarnować zaczniemy od czegoś ciekawszego niż teoria. Pokażesz mi, co potrafiłabyś, gdyby cię ktoś, o zgrozo, zaatakował.
Rozejrzał się po okolicy, patrząc czy wokoło nie ma niczego, na czym mała mogłaby połamać sobie łapy. Nic takowego nie znalazł, więc od razu przeszedł do sedna sprawy.
- Zero pazurów - zasygnalizował, podnosząc się z ziemi. - Na razie chcę zobaczyć, czego nie potrafisz, więc atakuj. Jak już będziesz tracić przytomność ze zmęczenia, to przejdziemy do teorii. No, dawaj!
Na razie zamierzał stać jak kłoda, wpatrując się w młodą i oceniając to, co ta zamierzała mu zrobić. Zaskocz mnie.
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Słuchając Buropręgiego, miała wrażenie że uśmiech. I miała dużo „Ale”, lecz kocur zakazał, jej używać tego słowa. Spokojnie, kotka to obejdzie...
Po za tym, strach? A co to jest? Mimo swojego drobnego ciałka, wiedziała że da rade.
Czuła, jak zimny podmuch, kołtuni jej sierść.
Zdając sobie nagle sprawę, że kot kazał jej go zaatakować, miała ochote zapytać, czy dobrze się czuje. Jak ona ma niby tego dokonać? Ren kot był jak kloc! Co ona może mu zrobic? Obsypać piaskiem?
Lilia zaczela szybko myśleć, starając się chodz raz w stu procentach wykorzystać mózg.
Idąc w jego stronę, niepewnie. Nagle potknęła się, zrobiła fikołka. Wprost pod jego łapy. Kot stał. Wiec wykorzystując jego zdziwienie szybko prześlizgnęła się pod nim. Tak aby znaleźć się za nim i skoczyć na kota.
Starała się z całych sił aby jej nie zrzucił. Lecz bez użycia pazurów to się nie udało.
- To nie sprawiedliwe- mruknęła do siebie. I próbowała z całych sił, stłumić chęć wykonania planu numer jeden. Obsypania piaskiem.
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
Zdziwienie? Ale jakie zdziwienie? Kocur zrobił krok do tyłu, patrząc na nią spode łba i zastanawiając się, o co, na litość Gwiezdnych, mogło jej chodzić. Tu fikołki, tam bach o ziemię...? Sto razy...
- ...mógłbym urwać ci łeb, gdy robiłaś... to. - stwierdził, po czym w chwili, gdy ta przystąpiła do realnego ataku, spiął mięśnie i w demonstracji siły, odepchnął ją od siebie tak, że przekoziołkowała parę mysich skoków i wylądowała w piachu.
- Coś wcześnie, by iść do piachu, nie? - mruknął. - Wstawaj i słuchaj. Nie sil się teraz na za bardzo wyrafinowane ataki, gdy nawet podstawowych nie umiesz. Za dużo czasu straciłaś na myślenie, więc może spróbuj robić to, co podpowiada ci instynkt, a nie głowa? ...tak na dobry początek.
To mówiąc, usunął się na bok, by zwiększyć między nimi dystans i dać jej kolejną szansę.
- Atakuj.
(Ja decyduję o skuteczności ataków Lilii, a ten ostatni post zostawił mnie tak bardzo *confused*, że musiałam zinterpretować go po swojemu.)
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
I znowu nic, a do tego krytyka. O Jezu, czy on musi byc taki drętwy? Przecież prawie pazur sobie złamała. No cóż, druga szansa. Bez namysłu. Skoczyła na kota, robiąc tak zwanego „misia”. Ale co to za miś bez pazurów. Za pewnie kot nawet nie poczuł jej.
Nie możemy zrobić czegoś, No nie wiem? Ciekawszego? Kotka nigdy nie lubiła, się bić z innymi kotami. A co mówić, atakować kogoś kto ma nad nią przewagę, i to nie małą. Wolała by, dużo bardziej naukę polowania. Korka nie jest, silna. Nie umie atakować, ale polowanie myśle ze dała by rade szybciej załapać.
Znów czekała na opieprz od mentora. No niech wyżyje się na niej. I tak spływało wszystko po niej, jak po kaczce.
(Wybacz, postaram się nie blokować cie. Nawet nie sądziłam że tym mogłam tak zrobic, wybacz )
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
Tym razem Buropręgi pozwolił jej na siebie wskoczyć, jednocześnie zniżając się na łapach, by zachować równowagę pod naporem jej ciała. Był niepocieszony, bo po raz kolejny atak nie był zbyt dobry. Kotka była dużo słabsza od byłego Postrzępionej Łapy. Z zaskoczenia strzepnął ją z siebie z przysłowiowego bara i gdy wylądowała na ziemi, przycisnął ją do niej jedną łapą. Mocno. Ała.
- Dobra, widzę, że na razie nic z tego nie ma, więc trochę wskazówek. Oczy, nos, szyja. To są najdelikatniejsze miejsca na kocie i jeśli nie masz siły, by przeciwnika wziąć... no, na siłę, to celujesz tam, rozumiesz? - podniósł łapę, by ta miała szansę wstać.
- Podczas walki ugnij nieco łapy. Dzięki temu będziesz miała lepszy balans, a podczas skoku wybijaj sięz tylnych łap. Są dużo silniejsze niż przednie. - poradził jeszcze. - Bo na razie wygląda to jak żuraw ze złamanym skrzydłem. Kiedy skaczesz w ten sposób, to łatwo... w sumie, cóż, zaprezentuję. Powtórz.
To mówiąc, odsunął się na kilka kroków i zachęcił ją do ponowienia ataku.
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Pod ciężarem jego łapy, kotka lekko się skrzywiła. To ją zdenerwowało. Nie lubiła, jak ktoś brudził jej jasną sierść. Wysłuchała, kocura uważnie. Lecz jej gniewa nie zmalał. Kiedy tylko ją puścił, od razu zwinnie, podniosła się na łapy. I teraz bez długiego namysłu. Dość szybko ugięła łapy, a najbardziej przednie, ale nie zapomniała o tylnich. Ruszyła w jego stronę. Wybiła się, odpychając się tylnymi łapami od ziemi. Skoczyła na swojego przeciwnika. Chcąc go wywalić. Celowała w jego prawy bark. Z całej siły chciała skoczyć na niego, tak aby tylnymi łapami, odbić się od kota. Kiedy tylko jej, łapy dotknęły barku kota. Od razu z całym impetem odepchnęła się od niego. Zeskoczyła z duża lekkością na równe łapy, oddech miała lekko zdyszany. Odkręciła się od razu aby zobaczyc czy udało jej się go wywrócić. -Nie znoszę, jak ktoś brudzi moje futerko- wymruczala gniewnie, i dopiero zdała sobie sprawe, że gniew troche dodaje jej siły.
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
- To się przyzwyczaj!
Najbardziej przednie? To musiało wyglądać... dziwnie. Kotka najwidoczniej zupełnie na opak zrozumiała to, co mówił jej kocur, który westchnął cicho na widok tego, co przysłali mu na trening. Do jasnej ciasnej! On chciał materiał na wojownika, a nie kogoś, kto jeszcze narzekał mu na to, że pobrudził futro. Przez jego ciało przebiegł niemiły dreszcz wywołany wspomnieniem Postrzępionego Futra. Wojownik warknął głucho, prawie wypadając z równowagi, dlatego gdy ta zaatakowała, zrobił więcej niż planował. Uderzył ją barkiem. Mocno. Tak, że lądując na ziemi, jeszcze bardziej pobrudziła sobie futro.
- Nie, nie, nie! Na litość Gwiezdnych, Lilia. Czy ty mnie w ogóle słuchasz? - zapytał, podchodząc do niej. - Walcz tak, by wygrać, a nie zachować czyste futro, bo równie dobrze ktoś ci je może powyrywać. Wstawaj! To, że jesteś kotką, nie oznacza, że twoim największym atutem ma być ładna sierść!
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
To zabolało! Kotka nie dość, że była cała brudna, to jeszcze obolała i zdenerwowana. Ale postanowiła się nie poddać. Chodź to było najprostsze, ale ona nie lubiła najprostszych zagrywek.
Kotka wstała, i znowu szła na przeciw pokaźnego kota. Tyle, że już była zmęczona. A jak była zmęczona, to tez zaczynała robić się wredna. Zaczela, parodiować kota. -Jestem cała brudna!- zaczeła jęczeć, zrzędzić i marudzić. Chodź to jedno, i to samo. - co ja mam zrobic? Jestes jak kloc! Jak duży, kloc! I co ja ci niby moge zrobi?- birczański kotka, już nawet nie patrząc na kota. Z niechęcią, spojrzała na nauczyciela. I znowu spróbowała coś mu zrobić, przynajmniej go wywalić. Tym razem ugięła tylne nogi, tak jak chciał przy wyskoku, i teraz celowała w drugi bok.
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
- Ja pie*dolę! - warknął Buropręgi w niebogłosy. Świetliku, dlaczego...? Dlaczego to jemu w udziale przypadały najcięższe przypadki? Gdyby nie on był mistrzem Liliowej, a... a na przykład Płotka lub Ognistopręga, to cała sytuacja byłaby co najmniej śmieszna, ale kiedy to on musiał niańczyć taką wywłokę, to było dla niego jedynie żenujące i w pewnym sensie żałosne. Słysząc słowa kotki, zacisnął zęby, by dalej nie kląć i dalej być ponad tym, co się zadziało. Jego wściekłość zdradzał tylko kiwający się na boki ogon.
- Masz się zamknąć i przestać marudzić. Gwiezdny Klanie, z takim podejściem nigdy nie zostaniesz wojowniczką! - odepchnął ją łapą. - Jeszcze jedno słowo, a wracasz do kociarni, by wynosić obsikany mech!
Jej ostatni atak... był lepszy. No, cóż, lepszy, ale nie zagłuszało to złości Buropręgiego, której przysporzyły mu jej słowa.
- Koty, które nie umieją walczyć, są bezużyteczne i przez tylko swoje widzimisię nie robią nic, by tego zmienić, to są pasożyty!
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Kotka coraz bardziej się denerwowała, a widząc że jej mentor również traci cierpliwość aż była z siebie dumna! - A wcale, że nie będę wynosić zasikanego mchu!- wydyszała kotka, machając ogonem na prawo i lewo. Stanęła naprzeciwko kocura, i tym razem postanowiła dwa razy za atakować go. Wziela rozbieg, i postanowiła skoczyć, na kota tak, aby uwiesić się mu na szyi, i dziobnąć w skore. Oczywiście nie chciała mocno. Ale czy jej się to uda, No nic postanowiła spróbować najpierw go oszukać, i spróbować podstępem. - wcale, że nie jestem pasożytem - Wywarczała kotka, przy atakowaniu go. Nie jemu idzie oceniać, czy zostanie wojowniczką czy nie! I udowodni mu, że nie będzie bezużyteczna!
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
Jedyne, co wydostała się z pyska Buropręgiego, to było warknięcie. Kotka szła w zaparte i nie dość, że nie przestała atakować, gdy trwał jego wykład, to jeszcze kontynuowała swoje pyskowanie. Cierpliwość kocura się kończyła. Wściekły machinalnie wysunął pazury z opuszek łap i podczas gdy ta na niego skakała, wycelował i przejechał nimi po jej barku. Nie była to groźna rana. Po prostu zadrapanie, bo nadal pilnował się, by nie zrobić jej większej krzywdy i nie wysunął ich w pełni, ale mimo wszystko na jej boku zostały czerwone ślady.
- Zamknij się! - warknął, a jego nastroszona sierść sygnalizowała jedno. Nie żartował. - Mówiłem coś do ciebie, siadaj na ziemi, już!
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE
| Lilia to długowłosa kotka o hipnotyzujących, limonkowych oczach. Jej futro jest długie, i liliowe. Jest niezwykle zadowolona ze swojego puszystego i przyjemnego w dotyku ogona. Uważa, że dodaje jej wdzięku.
Kotka porusza się z niebywałą gracją, delikatnie i bezszelestnie stąpa po ziemi. Ma długie i i zgrabne łapy, jej sylwetka jest smukła i szczupła, dzięki czemu jest dość zwinna. Jest średniego wzrostu. Na jej ciele, nie widnieje żadna blizna.|
| Miła, sympatyczna i delikatna. Raczej taką nie można nazwać Lili. Pomimo swojego wyglądu, kotka jest dość intrygująca. Tam gdzie kłopoty, tam i ona. Uwielbia wtykać nos w nie swoje sprawy. Kotka jest bardzo pewno siebie, dzięki czemu stała się samotniczka. Woli przebywać sama niż zresztą kotów. Potrafi być bardzo wredna i nietaktowna, uwielbia zadzierać nosa. Kiedy tylko ma okazje, stara się swojego rozmówcę doprowadzić do szału. A na drugi dzień, potrafi się przymilać, i jak tu jej nie kochac?|
Brak
Zszokowana kotka, usiadła na tyłku koedy tylko poczuła, pieczenie na barku. Spojrzała na kota z wyrzutem. A oczy zeszkliły się. Nie z bólu, a z tego że tego kota nie da się zadowolić! Ślą niego zawsze pewnie będzie beznadziejna, chodz by nauczyła się latać! -No co, przecież tego oczekiwałeś- powiedziała, cicho, ale nadal zmęczonym głosem. Jej ciało było delikatne. Wiec nic dziwnego, że na barku miała piekące pręgi od zadrapania. Widząc, że chyba doprowadziła go do szału. Postanowiła się przymknąć. Nie chce sprzatac, zasikanego mchu! Nawet nie ma opcji! - Ty nie masz żadnych uczuć! Co ja ci poradze, że nie jestem tak silna jak reszta kotow? Wiem, ze wolał byś kogoś lepszego. Ale jestes na mnie skazany.- Mruknęła kotka powoli się uspakajając. Chodz jej ogon, nadal niespokojnie chodził po brudnej ziemi. Fuj!
Kocur dorósł. Nie jest już beczkowaty, ciągły trening odznaczył wyraźnie mięśnie na pod jego futrem, nadając mu masywności. Nie jest już beczkowaty, ale coraz bardziej wygląda na kota, którego głównym przymiotem jest siła, przeznaczonego do taranowania przeciwników bardziej niż używania skomplikowanych taktyk czy też skoczności. Bure futro, pobliźniony bok (jedna podłużna blizna na lewym boku po spotkaniu z kującym badylem), niebieskie ślepia, pręgi i białe podbrzusze siłą rzeczy pozostały takie same. Pysk kocura też nieco się zmienił, teraz wygląda... doroślej? Na szyi kocura widnieją niewielkie ślady po szczurzych ugryzieniach. Gdyby ktoś naprawdę uważnie się przypatrzył, to ujrzałby również, że warga kocura niegdyś była rozcięta.
Od późnego okresu bycia terminatorem do mianowania go na wojownika charakter Buropręgiego przechodził gruntowną przemianę, a na wierzch wyszły jego nowe cechy - zarówno te pozytywne, jak i wręcz przeciwnie, bo nie wszystkie nabyte doświadczenia zostały przez niego wykorzystane w dobry sposób. Od kiedy został mentorem dwóch terminatorów, zdążył poczuć, jak wspaniała jest możliwość dawania poleceń i stania w hierarchii wyżej niż drugi kot. To samo tyczy się jego rodzeństwa, do którego większości Buropręgi się nie przyznaje, więc trudno mówić o jakichkolwiek pozytywnych uczuciach wobec nich, bo tych negatywnych jestem w stanie trochę wymienić. Wciąż uważa, że Krecia Łapa był jego jedynym i prawdziwym bratem, ale zdążył już otrząsnąć się z jego utraty. Jest nieustępliwy, dumny i trochę samolubny, uważając się za dużo lepszego od większości otaczających go kotów - w szczególności od rodzeństwa. Na granicy wad i zalet stoi również duża ambicja kocura.
Wierzba, Krzak, Strzępiec, Przepiórka
- No nie mam, nie mam i się o tym przekonasz, sprzątając dzisiaj mech. - powiedział kocur. - No, już! Do kociarni! Zejdź mi z oczu. Jeśli nie dowiem się od żadnej z matek, że tam byłaś i sprzątałaś, to będziesz miała ogromne problemy, gówniaro.
Jego spojrzenie spochmurniało. Trening na dzisiaj był dla niej skończony...
- Jutro będziemy kontynuować - rzucił tylko na odchodnym.
***
d r w i z blizn, kto nigdy nie doświadczył r a n y ~WILLIAMSHAKESPEARE