Mistrz: Drżący Płomień Płeć: kotka Matka: Paprociowy Kwiat [*] Ojciec: Niegodny tego tytułu Partner: Ayyy....kwiatki?
Zwiewna dorosła... chociaż czy zmieniła się? Raczej nie, a jeśli już, są to zmiany wewnętrzne. Wciąż pozostała tym samym, jednym z najmniejszych kotów w Rzece, jak i nie najmniejszym. Widać, że nigdy nie osiągnie chociaż standardowego wzrostu, a aby spojrzeć komukolwiek w oczy, musi zadrzeć łepek do góry. Brak jej rozbudowanych mięśni, jednak nadrabia to zwinnością i szybkością. Cechuje ją długie i puszyste, buro-białe futerko, poprzecinane klasycznie pręgowanymi łatami na ogonie, grzbiecie, karku a także głowie, gdzie na mordce nachodzi bardziej na prawą stronę. Plamę na grzbiecie i ogonie oddziela natomiast wąski, biały pasek sierści. Posiada też kilka znaczeń na piętach, a także jedną, czarną kropkę na dziąśle, którą widać dopiero przy otworzonym pysku. Nos i poduszki łap również pozostały różowe. Wyraz pyszczka jest delikatny, o subtelnych rysach, na którym zawsze widnieje ciepły uśmiech. Całości dopełniają jeszcze duże, złote ślepia, które przy źrenicy zmieniają kolor na zieleń.
Dorosła fizycznie, ale czy i psychicznie? Ani trochę! Wciąż jest tą samą, wesołą i energiczną Zwiewną jak za czasów kociaka, tyle, że teraz trochę już dojrzała i zrozumiała, że wygłupianie się na środku obozu nie jest niczym dobrym. Ma w sobie mnóstwo wigoru i werwy, a do tego masę ciepła i tony miłości dla wszystkich. Wyuczona za młodości zasad dobrego wychowania, okazuje szacunek wszystkim kotom starszym od niej. Niezwykle pomocna i dobroduszna, a do tego troskliwa. Swoje obowiązki traktuje mimo wszystko dość poważnie i nigdy ich nie zaniedbuje. Pewna siebie optymistka, patrząca na świat przez różowe okulary, którą ciężko wyprowadzić z równowagi. Delikatna dla kociąt i bliskich, uwielbiająca przytulanie i ceniące przestrzeń osobistą innych. Twarda psychicznie, nie poddaje się, nawet w trudnych momentach w swoim życiu. Troszczy się o swoją rodzinę, przyjaciół i najbliższe jej koty, uwielbia również przebywanie w towarzystwie i nie ma absolutnie żadnych problemów z integracją z klanowiczami. Zazwyczaj pierwsza zaczyna rozmowę, zupełnie nie wstydząc się tego, jaka jest i jak się zachowuje. Może trochę impulsywna i lekkomyślna, ale zawsze na pierwszym miejscu stawia dobro klanu.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Jest największy i najwyższy ze swojego rodzeństwa oraz dużo powyżej średniej w klanie. Cechują go długie, smukłe łapy i sprężysta sylwetka o szerokich barkach oraz długim, kudłatym ogonie. Jedną z cech charakterystycznych Królewicza jest mocna, silna broda odznaczająca się silnie na jego pysku, nad którą jarzą się bladozielone, lśniące ślepia. Pokrywają go tak gęste czarne, zawijasy, że zdaje się być smoliście czarny, jedynie na łapach i na pysku przebijają piaskowo-brązowawe przejaśnienia, świadczące o tym, że jednak jest bury bez ani grama bieli. Całe jego ciało pokrywa długa, bujna sierść, która w szczególności nabiera objętości wokół szyi i na piersi, zaś z trójkątnych uszu wyrastają gęste, długie czarne pędzle.
Jest ogromnym egoistą oraz egocentrykiem, który prawdopodobnie będzie szedł przez życie po trupach do obranego celu. Urodził się jako siódmy syn potomka nie jednego, a dwóch przywódców i czuje, że został stworzony do wyższych rzeczy. Kocur jest bardzo ambitny i przy okazji pozbawiony empatii; nie wzrusza go krzywda innych kotów. Dodatkowo matka wpoiła mu niechęć do znajd i przybłęd przyjmowanych do klanu, co podbudowało u niego silne poczucie wyższości w związku z pochodzeniem. Uważa się za błękitnokrwistego. Reszta Klanu Cienia jest gorsza od jego rodziny. Bywa milczący, ale umie używać języka, szczególnie wtedy gdy tego potrzebuje. Jego osobowość stanowi mieszankę rodziców - od ojca przyjął wyciszenie i rozwagę, zaś z mlekiem matki wchłonął jej, dla niektórych krzywdzące poglądy i nieprzyjemny charakter. Potrafi się szybko dostosować. Zasady są dla niego istotne i woli ich nie naginać, choć przede wszystkim zależy mu na zysku i czynieniu tego, na czym mu zależy i do czego został stworzony.
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Niby trochę urosła, ale dalej małe to i chude. Zresztą czego się po niej spodziewać? Tytuł najmniejszego kota Klanu Cienia jest już zajęty, za to ona plasuje się na drugim albo trzecim miejscu. Na biało-czarnym, krótkim futrze widać zarys żeber, co jest odbiciem jej małego apetytu i zmartwień, ale nie jest umierającym z głodu kotem. Dla urozmaicenia czerni i bieli posiada żółtozielone oczy oraz nos i poduszki łap w różowym kolorze. To tyle. Absolutnie nic specjalnego.
Stres jej nie odpuszcza. Potrafi się zrelaksować w towarzystwie rodziny czy przyjaciół, ale przez większość czasu musi przebywać z kotami, którym do końca nie ufa, bo nie zna ich zbyt dobrze. Właściwie one pewnie są sympatyczne, tylko Ryjówka tak głupio myśli. Nawet jeśli byłyby miłe boi się, że zrobi coś nie tak i wszyscy zobaczą jej wpadkę. Ma wrażenie, że inni robiliby większość rzeczy lepiej od niej. Jeśli nie wszystko. Sama uważa siebie za tchórza i osobę, której trudno nawiązywać nowe kontakty. Nie ma też pamięci do imion. W towarzystwie rodziny i osób, które zdążyła poznać i polubić jest zdecydowanie śmielsza. Nie zmienia to faktu, że nawet one mogą łatwo ją zranić i wystarczy powiedzieć coś niemiłego, żeby zrobiło jej się smutno. Grzeczna i spokojna, należy do kotów, które nie skrzywdziłyby muchy. Ale zgniotły ją przez przypadek dzięki swojej niezdarności. Jest jej smutno, że musi zabijać zwierzynę, ale wszyscy tak każą jej robić i nie chce ich rozczarować, poza tym przecież koty muszą coś jeść.
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
Duża wszerz, wzdłuż i wzwyż. Pokryta warstwą grubego, zazwyczaj potarganego futra, którego większość jest czarna. Rude jedynie nieliczne fragmenty, w tym miejsce od prawego oka, przez przestrzeń nad nasadą nosa, po lewy policzek. Żółte oczy. Ostre kły i pazury. Brak lewego ucha, blizna nad okiem i na lewym poliku.
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Może i z charakteru nie jest czarujący, ale z wyglądu - jak najbardziej. No, może ma nieco smętną twarzyczkę, ale wyrósł na dużego, smukłego kocura. Zapowiadał się na kogoś tłustego i raczej grubego, ale księżyce spędzone jako samotnik dały się we znaki. Jego ciało pokrywa długie, srebrzyste futerko zdobione klasycznymi, czarnymi prążkami. Od pyska, przez szyję, pierś i brzuch, a kończąc na czubku ogona ciągnie się białe znaczenie. Ma również białe skarpetki na każdej z łap. Na końcu uszu ma raczej krótkie, czarne pędzelki. Jego oczy zaś w większości są jasno-brązowe, ale gdzieniegdzie znajdują się zielone "nitki". Jego nosek jest czerwony, z czarną otoczką.
Chrząszcz na pewno się zmienił. Uciekło z niego jakiekolwiek młodzieńcze szczęście czy motywacja - większość dnia spędza w swojej dziupli, głównie leżąc. Lisi Wrzask sprawiła, że kocur czasami wyjdzie i posiedzi w obozie dłużej niż kilka uderzeń serca, i chociaż zaczyna czuć się już coraz bardziej komfortowo wśród kotów, nadal mózg mówi mu...różne rzeczy. Że go nie lubią, że oceniają, że każdy śmiech to nabijanie się z niego. Szybko się stresuje i ma w sobie wiele emocji, które boi się okazywać w publice. A Chrząszczyk cały czas jest jak tykająca bomba i potrafi płaczem wybuchnąć w każdym momencie, dlatego tak unika wychodzenia z dziupli. Jest raczej miły i uległy, nie chce narażać się innym kotom, ale w środku często buzuje zirytowanie czy zazdrość. Ma niską samoocenę i uważa, że kompletnie nie nadaje się na kocura...albo w ogóle na wojownika. Nie jest samodzielny i do wszystkiego potrzebuje drugiej osoby, której często mu brakuje. Bardzo chciałby się zmienić, ale z natury jest leniwy i szybko się poddający - cóż, czas pokaże, czy wyjdzie kiedyś z tego żałosnego dołka.
<div class='chrzo'> <span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span> sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came
<span class='tekst3'>there's a panic in you</span> there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me
<span class='tekst3'>DOWN</span>
</div>
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Zdążył już dorosnąć. Zrobił się postawny i największy z kociąt Chabrowego Pąku, choć pomiędzy nim a Osikową Łapą nie ma znacznej różnicy. Z puszystej, okrągłej kulki stał się teraz sporym kocurem o długich, a także zwinnych łapach i pokaźnym ogonie, który często nosi wysoko uniesiony z nonszalancko opadającą końcówką. Ślepia kocura wybarwiły się na złocisty odcień. Może i bokobrody Pochmurnego nie są tak wydatne jak te u Osiki, ale bujnością kryzy go zdecydowanie przewyższa. Sierść na jego brodzie jest trochę dłuższa, co sprawia, że ma małą kozią bródkę. Samą brodę ma mocną i szeroką, aczkolwiek nie tak pokaźną jak ta Osiki. Bura sierść pokryta czarnymi, klasycznymi pręgami kontrastuje z białymi wstawkami na kufie, brodzie, kryzie, a także na przednich i tylnych łapach, gdzie sięgają one aż do pięt. Spomiędzy palców wyrastają mu pęczki sierści.
Wycofany, nonszalancki, spokojny. Raczej się nie emocjonuje. Częściej charakteryzuje go stoicki spokój. Jest co prawda ciekawy świata, jednak nie pokazuje tego za bardzo. Ma naturę samotnika i nie jest gadatliwy. Właściwie to w ogóle nie mówi. Przynajmniej do innych.
jestemPiotr,ale mówiąnamnieŁ O T R dosyćdługomamten alias,aleniewiemwsumieskąd (znajdziesz go)wszędziegdziezapachperfumi szlugówswąd aw dziewczęcychsercachwciążgasłyświatłaipsułsięprąd
Mistrz: Żmijowy Ogon Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo [NPC] Ojciec: Chrzanowy Korzeń [NPC] Partner: Najjaśniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon]
Motyl, chociaż nie jest największy i nie może poszczycić się masywną sylwetką, ma inne atuty: długie łapy, pozwalające mu szybko biegać. Jego sierść jest krótka, tak jak matki, Kukułczej Łapy, i ma barwę srebrnoniebieską. Kocur posiada również pręgi i białe znaczenia obejmujące łapy i brzuch. W żółtych ślepiach często widać radosne iskierki, kiedy siedzi zamyślony i zapomina o całym świecie.
Marzyciel, wiecznie chodzący z głową w chmurach. Potrafi przez długi czas siedzieć w ciszy i obserwować lecące ptaki, poranną rosę czy płynącą wodę. Obserwowanie świata przez długi czas mu wystarczało - po co komu treningi, po co obowiązki, nie lepiej leżeć i odpoczywać? W końcu jednak opamiętał się z chęcią nadrobienia zaległości - gotów ruszyć do nauki ze zdwojoną siłą i zostać wojownikiem, jakiego świat jeszcze nie widział!
Nie można powiedzieć, żeby zmieniła się jakoś szczególnie. Zawsze była przecież postawna, przy kości i szeroka w barach, co najwyżej dostając w prezencie od losu kilka dodatkowych blizn. Najbardziej w oczy rzuca się ta na karku, poszarpany ślad po zębach przecinający wyraźnie krótkie, czarno-białe futerko. Rana sięga głębiej, aż do mięśni - Krowi Ryk nie rozgląda się swobodnie na boki, bo fizycznie nie jest w stanie. Tę lekcję z młodości na długo przyszło jej zapamiętać. Dokładnych konfiguracji mieszanki czerni i bieli rozlanej na Krówkowym futrze chyba opisywać nie ma po co, wystarczy wspomnieć jedynie, że uszy, mordkę, koniuszek ogona i niektóre place ma definitywnie białe, natomiast czarne - nos i znajdujący się nieopodal nosa czarny pieprzyk, jakby ją ktoś kiedyś dziabnął zanurzonym w atramencie piórem. Oczy - często zmrużone w niezbyt przyjaznym wyrazie, o intensywnie pomarańczowej barwie, która w odpowiednim świetle potrafi wpadać w żółć.
Niektórzy stwierdziliby złośliwie, że zmiękła, inni natomiast, że wydoroślała - i jak zwykle prawda leży gdzieś pomiędzy. Krówka bynajmniej nie należy do najmilszych, najłagodniejszych osób, jej parszywy temperament wciąż od czasu do czasu dochodzący z fanfarą do głosu, ale długie księżyce separacji od domu i siostry pozbawiły ją sporej części bulgoczącego gdzieś pod skórą jadu. Och, napluje ci prosto w pysk jeśli na to zasłużysz, ale jest do tego znacznie mniej skłonna niż jeszcze kilkanaście księżyców temu. Tak długo jak się ją zostawia w świętym spokoju - Krówka nie gryzie. Przeważnie. Jeśli ma z tobą jakiś problem - dowiesz się o tym natychmiast, bo mimo mniejszych skłonności do fizycznej przemocy wciąż nie szczędzi w słowach. Cóż, dobre i to.
Mistrz: top ten anime betrayals Płeć: kotka Matka: Chabrowy Pąk Ojciec: Szemrzący Potok Partner: chaotic gay
A cóż to za niemiłosiernie chude, kanciaste stworzenie? Prawda jest taka, że Bławatek - wbrew temu, co mogłoby sugerować jej imię - zupełnie nie przypomina pięknego i delikatnego kwiatuszka. Już widać, że łapy koteczki będą raczej szczudłowate i nieproporcjonalnie długie w porównaniu do reszty ciała. Ogon ma za to dość krótki, biczowaty, poruszający się bez ustanku, jakby koteczka zamierzała go użyć jako śmigiełka i odlecieć hen, w nieznane. Bławatek to dokładne odbicie Szemrzącego Potoka, tylko że w Chaberkowych kolorach. Dlatego Bławatek jest w znacznej części biała, pokryta intensywnie rudymi plamami tylko na głowie, mordce, łapach, gdzieś w dolnej części grzbietu i na ogonie. Oczy natomiast wkrótce utracą swoją idealnie ciemnoniebieską barwę, żeby nabrać zielonkawego połysku - turkus, śladem matki.
Co to, co robi i czy mogę to zjeść to trzy główne frazy które ulatują z jej pyska od momentu, w którym nauczyła się je wymawiać. Nieskażona angstem optymistka, patrząca na życie przez metaforyczne różowe okulary. Tryska wręcz pozytywną energią wszędzie dookoła, brudu i skazy świata albo nie zauważając, albo zwyczajnie ignorując, żeby nie psuć sobie humoru. Swoją obecność manifestuje otoczeniu głośno i wyraźnie, przeważnie z łobuzerskim błyskiem w oku. Hej ho przygodo, jak to mówią, bo Bławatek nie usiedzi w miejscu dłużej niż na parę sekund, wierci się nawet jak śpi i je, tak jakby miała nieustannie włączony tryb wibracji. A skoro już jesteśmy przy jedzeniu - im więcej tym lepiej. Co prawda córka Chabrowego Pąka wiecznie wygląda, jakby przymierała głodem, ale to wina szybkiego metabolizmu niż faktycznie skromnej diety. Prawdę mówiąc - jest w stanie pochłonąć żarełka za czterech rosłych chłopa, oblizać się i jeszcze poprosić o dokładkę. W końcu bycie żywym sreberkiem jest męczące, a skądś trzeba brać te nieprzerwane pokłady energii, prawda?