Niby trochę urosła, ale dalej małe to i chude. Zresztą czego się po niej spodziewać? Tytuł najmniejszego kota Klanu Cienia jest już zajęty, za to ona plasuje się na drugim albo trzecim miejscu. Na biało-czarnym, krótkim futrze widać zarys żeber, co jest odbiciem jej małego apetytu i zmartwień, ale nie jest umierającym z głodu kotem. Dla urozmaicenia czerni i bieli posiada żółtozielone oczy oraz nos i poduszki łap w różowym kolorze. To tyle. Absolutnie nic specjalnego.
Stres jej nie odpuszcza. Potrafi się zrelaksować w towarzystwie rodziny czy przyjaciół, ale przez większość czasu musi przebywać z kotami, którym do końca nie ufa, bo nie zna ich zbyt dobrze. Właściwie one pewnie są sympatyczne, tylko Ryjówka tak głupio myśli. Nawet jeśli byłyby miłe boi się, że zrobi coś nie tak i wszyscy zobaczą jej wpadkę. Ma wrażenie, że inni robiliby większość rzeczy lepiej od niej. Jeśli nie wszystko. Sama uważa siebie za tchórza i osobę, której trudno nawiązywać nowe kontakty. Nie ma też pamięci do imion. W towarzystwie rodziny i osób, które zdążyła poznać i polubić jest zdecydowanie śmielsza. Nie zmienia to faktu, że nawet one mogą łatwo ją zranić i wystarczy powiedzieć coś niemiłego, żeby zrobiło jej się smutno. Grzeczna i spokojna, należy do kotów, które nie skrzywdziłyby muchy. Ale zgniotły ją przez przypadek dzięki swojej niezdarności. Jest jej smutno, że musi zabijać zwierzynę, ale wszyscy tak każą jej robić i nie chce ich rozczarować, poza tym przecież koty muszą coś jeść.
Srebrzysty rosły kocur o długim, gęstym futrze, które pokrywają czarne klasyczne pręgi. Kocur ma białą brodę, kryzę oraz krótkie skarpetki na przednich oraz dłuższe sięgające do pięt na tylnych. Jego broda jest silnie zarysowana, a nad nią znajduje się proporcjonalny, łososiowy w środku i czarny na zewnątrz nos, znad którego wyglądają limonkowe ślepia, które zależnie od światła są mniej lub bardziej żółte bądź zielone. Oczy Borsuka kształtem przypominają zaokrąglone kamienie, zwężające się prawie pod kątem ostrym do jednej strony. Z uszu wyrastają mu bujne, czarne pędzle, a żuchwę porastają bujne, długie bokobrody, często falujące na wietrze. Srebrzystego charakteryzują długie łapy ze słabo zarysowanymi mięśniami.
Borsuk nadal jest niepewny siebie, może trochę przestraszony i nieśmiały. Czasami nawet się jąka, aczkolwiek stara się wyplenić to z siebie. Widać, że chciałby więcej, że chciałby naprawić błędy młodości, ale nadal ogarnia go wewnętrzny strach, a tym razem jest nawet większy niż poprzednio. W gruncie rzeczy to raczej sympatyczny kocur, który stara się nikomu nie wadzić. Dodatkowo jest raczej ufnym kotem, toteż czasami zdobywa się na niepewne uśmiechy niczym młodziutka kocica, która przeżywa swoje pierwsze zauroczenie. Ot, cały Borsuk. To raczej typ dyplomaty, nie siłacza, choć jego wygląd zewnętrzny może mylić.
wcisnę sięwbezpiecznykąt wdziurawąścianęwbijęwzrok dosieciwrzucępłaczliwypost p o l u b i s z g o tytylkopopatrzysz,a ja poczujęsięgorzejnasamąmyśl zaczynamzamykaniebram
Mroźny Nurt to przeciętnego wzrostu kocur o białym, krótkim futrze. Nie jest zbyt umięśniony, co jednak sprawia, iż jest bardzo szybki i zwinny. Na jego pyszczku, nad różowym noskiem, znajdują się dwa jasnoniebieskie oczy, w których widać pewność siebie i radość z życia. Jego uszy, szpiczaste i trójkątne, cały czas są w użyciu. Innym fragmentem ciała, którym chętnie okazuje swoje emocje, jest ogon, długi i chudy. Wojownik jak na razie nie posiada żadnych blizn ani ran, a poza tą kwestią prawdopodobnie nie będzie się już za bardzo zmieniał.
Mroźny Nurt jest ogromnym optymistą z ufnością patrzącym na świat. Ekscytuje się byle czym i uwielbia żartować. Trudno go zdołować, gdyż niemalże od razu znajduje coś, co poprawia mu humor. Kocur przestał panikować z powodu byle czego i zbyt głęboko się zamyślać, czyli potrafi się całkiem nieźle kontrolować. Jako ekstrawertyk nie znosi samotności i preferuje spędzanie czasu z innymi kotami. Jeśli może, to stara się poprawiać humor kotom dookoła. Ma duże pokłady cierpliwości, co pomaga mu w kontaktach z kociakami, z którymi bardzo lubi się bawić. Najważniejsza jest dla niego jednak rodzina, którą absolutnie kocha i zrobiłby dla niej wszystko. Jego ulubionym hobby jest tworzenie wojowniczych imion terminatorom oraz kociakom oraz ich analiza, z czego bardzo jest dumny. Cieszy go jednak również polowanie, na które wybiera się kiedy tylko może.
Kocica nie zmieniła się wiele. Nadal dużo trenuje, przez co jej ciało jest wyćwiczone, sama ma budowę atletyczną. Nadal chodzi pewnym siebie krokiem, a pysk szylkretki często jest zmarszczony, przez co można powiedzieć, że chodzi wiecznie niezadowolona czy naburmuszona, chociaż niekoniecznie tak jest. Obecnie ciało wojowniczki wróciło już do normy po porodzie przez to, że każdą wolną chwilę poświęca doprowadzeniu siebie do porządku. Na ciele widnieje parę blizn - jedna po wyrwanym płacie skóry na karku, druga na lewej tylnej łapie w postaci śladu po ugryzieniu lisa, trzecia to lekko wyszczerbione, prawe ucho po walce treningowej z Lis. A ostatnia jest urwanym ogonem, ostała się jej mniej niż połowa, przez co jej chód stał się bardziej ostrożny.
Krogulec zmieniła swoje nastawienie do innych. Otworzyła się, stała się bardziej rozmowna i nie stawia jedynie na zdobywanie wiedzy. Lubi od czasu do czasu porozmawiać sobie na luźne tematy i czerpać po prostu przyjemność z życia. Jest odpowiedzialną wojowniczką oraz matką, starając się wychować swoje młode najlepiej jak potrafi, pomimo tego, że były lekką wpadką. Często wybucha gniewem, ale nie potrafi być długo obrażona. Nie przyznaje się do błędów i zamiast powiedzieć "przepraszam" woli przejść od razu na neutralny grunt, gdzie zacznie rozmowę o pierdołach. Wypełnia swoje obowiązki z pasją i to najlepiej, jak potrafi!
Mistrz: Bezsenna Noc||Czosnkowy Kieł Płeć: kotka Matka: Drobny Ptak [*] Ojciec: Lamparci Płomień Partner: Jedna z Gwiazd [Słodki Język]
Odkąd tylko jej sytuacja się poprawiła oraz gdy stała się partnerką Słodkiego Języka, ponownie pozwoliła sobie na zjedzenie większej porcji jedzenia. Z czasem, ponownie zaczęła wyglądać normalnie, zadowolona, że ma u boku pointa, ponownie odzyskała blask w żółtozielonych tęczówkach. Och tak tak! Szylkretowe futro zaczęło już nawet lekko połyskiwać w słońcu, takie jest czyste. Widać, że zdecydowanie wzięła przykład ze zmarłej siostry, Jałowcowej Łapy. No... i to w sumie chyba tyle, co się zmieniło.
>>Rany i blizny
No widzicie, wszystko dało się zmienić. Odkąd tylko stanęła u boku Słodkiego Języka, wróciła radość i szczęście. Na jej mordce ponownie zakwitł uśmiech a rozmowa z kotami nie była już uciążliwa. Od wyprawy na osiedle, podczas której samotnik porwał jej syna, kotka stała się jednak zdecydowanie nadopiekuńcza w stosunku do córki. Poza tym, nauczyła się również czasem powiedzieć "nie", nie mając nawet zamiaru popełnić ponownie tego samego błędu co niegdyś.
Smukły, zgrabny, jak i wysoki, gdyby go opisać kilkoma słowami. Ani gruby, ani chudy, można powiedzieć że w sam raz. Jego futro jest krótkie i gęste bez jakichkolwiek cętek, pręg, kropek czy łatek. Jest szaro-niebieski, niczym pochmurny zimowy wieczór. Nie wyróżnia się od innych zwykłych kotów, gdyż nie został obdarzony jakimiś wielkimi uszami, oczami, pokaźnym pyskiem czy długim ogonem. Można rzec, że prezentuje się przeciętnie, przeważnie niknie gdzieś pośród tłumów, ale też ponuro. Wiecznie przymrużone zielone oczy tylko to podkreślają i nadają mu ponury wygląd.
Iskrząca Łapa zmienił się o 180 stopni. Pobyt w lecznicy bardzo go zmienił, podczas choroby mało z kimś się kontaktował. Był to jego wybór, po prostu nie miał ochoty nikogo oglądać, nawet rodziny. Z wesołego i naiwnego romantyka stał się poważnym i powściągliwym obserwatorem. Wszystkich i wszystko ocenia w ciszy, ale jeśli ktoś mu podpadnie nie powstrzyma się od rzucania komentarzami. Nie pcha się do walk, jednakże, gdy wyzwanie zostanie już rzucone nie może się oprzeć, by nie odpowiedzieć tym samym. Każdego traktuje jak powietrze, jeśli nie postara się o jego uwagę. Rzadko zawiera przyjaźnie, nie odzywa się niepytany. Krótko mówiąc stał niebojącym się sarkazmu i ironii gburem.
Mistrz: Lwi Płomień Płeć: kotka Matka: Najpiękniejsza z gwiazd [Żmijowy Ogon] Ojciec: Motyli Lot [Zachodząca Łapa]
Pchełka to malutka i grubiutka kotka. Prawdopodobnie najmniejsza i najgrubsza z miotu. Porusza się powoli na swoich krótkich łapkach, śmiesznie wywijając w powietrzu puchatym ogonkiem. Długość futerka odziedziczyła po mamie - jest ono w większości białe, jednak na grzbiecie i ogonie przechodzi w srebro. Oprócz tego przez większość czasu kotka ma odrobinkę rozchylony pyszczek, przez co sprawia wrażenie wiecznie zdziwionej. Mimo niskiego wzrostu jest wyjątkowo silna, z czego jeszcze nie do końca zdaje sobie sprawę.
Można by się spodziewać, że skoro ma sporo siły, będzie wykorzystywać to i wyżywać się na słabszych - ale nie! Pchełka jest bardzo wrażliwa i delikatna. Ma dobre serduszko i chciałaby dla wszystkich jak najlepiej. Powoli i wytrwale chodzi po obozie, pracując w ten sposób nad kondycją fizyczną. To, że nie jest ruchliwa i żywiołowa, nie znaczy, że brak jej ciekawości świata! Wyjątkowo rozwinięte zmysły sprawiają, że wszystko wydaje się jeszcze bardziej interesujące. Mówi mało, ale gdy już się odzywa, są to słowa szczere. Aż do bólu.
Sarnia Łapa [KG], Motyli Lot [KC], Splątana Łapa [KW]
Wychudzona kotka o śnieżnobiałym, matowym futrze oblanym kremowym płaszczem. Umaszczenie point przejawia się pod postacią beżowych znaczeń pokrywających część maski na pyszczku, przerwanej białą strzałką idącą od mordki, przez nos, aż do czoła. Kolor beżowy przechodzi w ciemnoczekoladowy wokół oczu, na uszach oraz ogonie. Różowy nos dzierży czarną plamkę, a owalne, duże ślepia przyciągają uwagę swoją ciemnoniebieską barwą.
Płochliwa i krucha. Przestała garnąć do odkrywania czegokolwiek, coraz bardziej odizolowując od świata oraz innych kotów. Zwątpiła w swoje możliwości, spoglądając na przyszłość w głównie pesymistycznych barwach. Wstydzi się okazywać otwarcie uczucia, nawet te pozytywne. Przekonanie o własnej słabości zrobiło z niej tchórzliwą, pechową kotkę o wielu lękach, którym nadal musi stawić czoła. Pod warstwą zszarganych nerwów czeka jednak inteligenta, rozsądna, lojalna Klanowi i zapatrzona w zasady istotka, która ongiś pragnęła sprostać cudzym oczekiwaniom. Cierpi i choruje psychicznie.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
l a s t thingi remember....-..,..i wasrunning.,.forthe door i had tof i n d thepassagebackto theplace..i was before relax - saidthenight man,we areprogrammedto receive you cancheck outanytime youlike
Kozica wyrosła już z kocięcego puszku. Jej ciało wybujało w górę, stało się o wiele większe, pełne elegancji i gracji, które emanują z niej przy każdym kroku i najmniejszym nawet ruchu. Sierść ma lśniącą, zadbaną i właściwie zawsze czystą, jakby toalecie poświęcała naprawdę wiele czasu. Różnokolorowe łaty wciąż mylą obserwujące ją koty i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy Kozica jest tak naprawdę biała, czarna czy może ruda. Jej ślepia już dawno straciły błękitną barwę stając się dwoma lśniącymi słońcami o barwie pomiędzy zielenią a złotem, w których czają się najprawdziwsze diabelne ogniki. Na nosie wciąż ma plamy, co przydaje jej dziwnej lekkości, zaś zabawne włoski na czubkach niewielkich uszu z całą pewnością dodają jej zadziorności. Jej wąsy wciąż są wykręcone pod różnymi kątami, jakby specjalnie kręciła je co rano, by zadziwiać nimi świat.
A jaki mógłby być, skoro zaklęty jest w tak doskonałym ciele? Toż przecież najwspanialszy. Niewiele więcej da się o nim na razie powiedzieć, ale kiedy tylko koteczka otworzy oczy, z całą pewnością wszyscy wkoło spostrzegą niezwykły blask w jej błękitnych ślepiach. Czy to zadziorność? Chęć zdobycia świata? A może jakaś inna tajemnica, która kryje się wewnątrz Kozicy? Trzeba się poważnie zastanowić, czy jej imię pasuje do jej charakteru, czy naprawdę taka z niej rogata dusza, czy być może to wszystko wiąże się z czymś zupełnie innym, z jakimiś niecnymi wybrykami, jakie już planuje w swej maleńkiej głowie? Jedno jest pewne - urodziła się, by siać zamęt. W taki lub inny sposób, w końcu jeśli jest cel, droga do niego zawsze się odnajdzie. Byleby, rzecz jasna, była dostatecznie wygodna i warta zachodu, nie ma bowiem potrzeby, żeby jakoś szczególnie się przemęczać. Chyba że nagroda naprawdę warta jest swojej niebotycznie wysokiej ceny...
Lodowy Pył [KC], Tonące Słońce [S], Racza Sadzawka, Sokoli Cień [KW], Jasny Poranek, Srebrzysty Pazur, Krzykliwa Mewa [KG] i inni
Całkiem wysoka i szczupła kotka otulona krótkim, buro-rudym futerkiem. Na pyszczku znajdują się lśniące, zielone oczy, długie wąsy i różowy nosek. | KP
Szeroki w barach, raczej średniego wzrostu Gromiak, z pokaźną warstwą tłuszczu na całym ciele. Smoliście czarne futro na pysku rozjaśniają dwa duże, wręcz jadowicie pomarańczowe ślepia. Nadmiar snu objawia się podpuchniętymi i lekko przekrwionymi oczyma. Pysk zawsze pozostaje kamienny i rzadko pojawiają się na nim jakiekolwiek emocje inne od weltschmerzu. Czarne wibrysy wywijają się w dół i nadają terminatorowi jeszcze poważniejszy wyraz pyska. Uszy kocura są szerokie u nasady i stosunkowo małe, a na końcach nieprzyjemnie ostro zakończone. Pysk wieńczy mocna szczęka i broda. Krępy tułów podtrzymywany jest przez cztery masywne, choć śmiesznie krótkie łapy; na obydwu przednich palce są pokryte bielą, a na prawej tylnej łapie biel sięga aż do kolana. Fakt nieparzystości skarpetek jest dla niego bardzo frustrujący. Ogon kocura jest gruby i nie za długi. Kiedy chodzi, powłóczy łapami i ciągnie ogon za sobą, zupełnie jakby miał przynajmniej dziewięćdziesiąt księżyców na karku.
nie pytaj jeśli nie chcesz znać odpowiedzi.................... nie grzesz tyle jeśli boisz się spowiedzi....................... NIE ROZDRAPUJRAN JEŚLI SĄ ZBYT ŚWIEŻE .....................zasiej nasiona jeśli chcesz zbierać plony ......................uważaj na głowę kiedy bijesz pokłony
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Mistrz: Nietoperze znów mają Skrzydła [*] | Śliski Brzeg Płeć: kotka Matka: Świerki znowu obrosły Igłami... Ojciec: Wypłowiała każda Łata na Skórze. Partner: Zatrzepotała Skrzydłami i odleciała.
Była to niewysoka, chuda kotka, której brak wysokiego wzrostu rekompensowała długość ciała, naturalnie przystosowująca ją do biegu, oraz długi ogon...chwila, moment. To ostatnie nie opisuje najlepiej wymiarów tej części ciała u tej wojowniczki. Ogon Grzyb był nieprawdopodobnie, szokująco wręcz długi. Jak i reszta ciała, porośnięty był czarnym, krótkim futerkiem pozbawionym jakichkolwiek białych znaczeń. Natura wyposażyła ją w złote, bystre oczy, w których od niedawna błyszczy uśmiech przez łzy. Jej nawykiem było trzymanie zwieńczonych frędzelkami uszu postawionych. Szyję szpeciła sporych rozmiarów blizna - ślad po oderwanej przez lisa skórze. Jako Gwiezdny powróciła do wieku kocięcego: znowu jest maleńkim kociakiem o ledwo wybarwionych ślepkach.
Z zewnątrz nadal jest tą samą cichą i oddaną wojowniczką, jednak jeśli bliżej się ją pozna, otrzyma się portret kotki o ogromnym sercu równie złotym co jej oczy. Sercu, które jest złamane. Grzybowa Polana już dawno przyjęła rolę pokornej obserwatorki otaczającej ją rzeczywistości - teraz zarzuciła jednak korygowanie wad i czynienie życia znośnym. Pozwala życiu płynąć obok siebie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi. Nie, żeby wierzyła, że któregoś dnia znowu wszystko będzie dobrze - po prostu konfrontacja ze światem realnym jest dla niej zbyt bolesna. Wręcz bije z niej zmęczenie wszystkim, co ją otacza. W dalszym ciągu można przyjść do niej po pomoc, wtulenie się w czarne futerko czy po prostu by pogadać na jakikolwiek temat - jednak Grzyb, co widać na pierwszy rzut oka, sama potrzebuje terapii.
Jaskółczy Śpiew [MGBG], Jeziorna Mgła [nkt]
Też się nie spodziewałam, że to kiedykolwiek nastąpi...
Długowłosy, tygrysio pręgowany rudy kocur o żółtych oczach. Ma bliznę idącą od lewego oka, pod nos i do prawego oka oraz na szyi, z prawej strony, po wyrwanym płacie skóry. Oprócz tego, na karku, z lewej strony, posiada również ślad po ugryzieniu przez lisa.