Logo Artemidy
Kamienne Pazury
xxDwukolorowe ślepia szylkretki zmrużyły się jeszcze bardziej w zamyśleniu i podejrzliwości, gdy zabliźniona kocica odpowiedziała na jej pytanie. Przynajmniej na to jedno. Ruda sprawiała wrażenie bardzo tajemniczej, a przynajmniej tak ją odbierała Pustułka, będąc coraz bardziej zaintrygowana z każdą wypowiedzią starszej samotniczki. Nie pamiętała, by kiedykolwiek spotkała na swojej drodze kogoś takiego, kto sprawiał wrażenie bardzo doświadczonego i spostrzegawczego.
– Mówisz? – miauknęła, gdy krótkowłosa skończyła swoją wypowiedź. Brzmiała mądrze, ale wciąż nie podobało się chimerze to, że została tak rychle oceniona, nie do końca właściwie. – Nie wszystko jednak jest takim, jakim się wydaje – dodała, sama chcąc dołożyć coś tych mądrości oraz subtelnie zaakcentować swoje zdanie na ten temat. W zasadzie nie powinna przejmować się opinią jakiegoś losowego kota, ale jakaś jej dumna część nie zamierzała tak po prostu to zignorować. Wzięła kolejne dwa kęsy, nie spuszczając rudej kocicy z oczu, po czym oblizała się.
– Jak się nazywasz? – nie miała ochoty zawierać znajomości i z nikim gadać, prawda? Cóż, to się już chyba zmieniło a wszystko za sprawą zwykłej ciekawości oraz nieopisanej aury rudej kocicy, która niezmiernie intrygowała chimerę.
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kilka księżyców temu Wichura może i by zmusiła się do troskliwego uśmiechu w takiej sytuacji. Rozmawiając ze skrzywdzoną przez życie, nieufną wobec wszystkich samotniczką. W aktualnym stanie jednak potrafiła wymusić jedynie jeden z kącików pyska aby uniósł się nieznacznie ku górze, imitując ów uśmiech. Morda opadała jej jednak równie szybko. W dwubarwnej nieznajomej było coś intrygującego. Nie była młodym kotem i swoje też w życiu widziała, a mimo to ruda weteranka nie umiała powstrzymać odczucia, że rozmawia z kimś...zagubionym.
- Mhm - wymruczała jedynie, unosząc wreszcie zabliźnione łeb i przekręcając go w kierunku chimery, aby lepiej się jej przyjrzeć chociaż raz w trakcie ich konwersacji. - Oczywiście, że nie musi - dodała, odpowiadając niczym echo na stwierdzenie rudo-czarnej. Ty jednak na razie nie dajesz mi powodów aby sądzić, że jest inaczej.
Kocica uniosła leniwie jedną z tylnych kończyn aby podrapać się pod szyją, czując, jak zaschnięta krew zaczyna ją odrobinę mierzić. Musiała się potem porządnie wylizać, psia mać. - Wichura - odpowiedziała młodszej kotce nonszalancko i wbiła w nią z powrotem spojrzenie ciemnych ślepi, gdy skończyła się drapać. - A ty?
l a s t thing i remember ....-..,.. i was running .,.for the door
i had to f i n d the passage back to the place.. i was before
relax - said the night man, we are programmed to receive
you can check out any time you like

but... you... can... n e v e r... l e a v e
LVL 5 345 / 400
MedLVL 0 44 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxPustułka była zdecydowanie zagubiona. Nie wyleczyła się jeszcze ze wszystkim ran, ale nie dawała też im się wyleczyć, izolując się od świata i postanawiając żyć w samotności. Oczywiście nie widziała dla siebie innego wyjścia z tej sytuacji, tym bardziej, że nie ufała nikomu oraz nie chciała zyskać nowych ran do zagojenia. Już wolała być samotna, niż znów stać się naiwną ofiarą, nawet jeśli nie była teraz szczęśliwa. Czy kiedykolwiek jeszcze będzie?
xxUniosła na chwilę jedną brew ku górze, gdy pierwszą reakcją rudej na jej słowa był krzywy uśmiech. I nawet, jeśli teoretycznie zgodziła się z tym stworzeniem, chimera miała wrażenie, jakby nieznajoma w myślach ją wyśmiewała. Bo co innego mogła znaczyć jej mimika i te pauzy przed wypowiedziami? W zasadzie ruda jasno stwierdziła, że nie musi szanować Pustułki, ale no weźcie. W geście lekkiej irytacji wypuściła nieco głośniej powietrze przez nos, wtapiając zęby w zajęcze mięso, na moment odbiegające myślami od rozmowy i zastanawiając się, czy nie zabrać reszty uszaka ze sobą do Dziupli. Gdy ruda wyjawiła swoje imię, różnooka milczała przez moment. Wichura. Brzmiało... dość samotniczo i nie nadzwyczajnie, aczkolwiek ładnie. Przywodziło na myśl coś niebezpiecznego i niespokojnego.
xx– Pustułka – odpowiedziała, wypowiadając swoje imię z nutą dumy w głosie. Nie potrzebowała żadnych wojowniczych dodatków, aby brzmieć drapieżnie i godnie. Z resztą, z której strony Pieśń brzmi walecznie? Chimera oblizała się, kończąc swój posiłek i odsuwając go na bok, a sama usiadła w tym samum miejscu, w którym kucała i spojrzała na Wichurę - dosłownie - nieco z góry.
xx– Mieszkasz w tym lesie? – spytała, pozwalając swojej ciekawości na ujawnienie się.
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby tylko Wichura faktycznie potrafiła zaglądać w duszę i myśli innych kotów, z pewnością poinformowałaby Pustułkę, że faktycznie widzi w niej odbicie swojej własnej duszy. Oceniła ją bardzo powierzchownie, na podstawie krótkiej interakcji i tego, co widziała, ale nie znała chimery na tyle dobrze, aby móc stwierdzić, czy faktycznie są do siebie tak podobne, jak mogłoby się zdawać na pierwszy rzut oka. Szczęście było ulotne a nadzieje potrafiło zmiażdżyć kilka jadowitych słów. Życie kotów potrafiło przewrócić się do góry nogami w ułamku sekundy.
Ruda odetchnęła chrypliwie i kaszlnęła kilka razy; zaschło jej nieco w gardle. Chrypa trzymała jej się od niepamiętnej ilości księżyców, odkąd pamiętała. Jej głos a nawet oddech zawsze brzmiał tak, jakby chwilę temu na kogoś krzyczała, od bardzo dawna, odkąd tylko została wojowniczką. Teraz to stwierdzenie, "bycie wojowniczką" i samo wspomnienie ceremonii wydawało się być tak...odległe a jednocześnie Wichura miała wrażenie, że działo się to wczoraj. A potem? Potem wszystko szlag trafił i życie zaczęło jej się rozsypywać kawałek po kawałku. I gdy sądziła, że znalazła stabilizację, chociaż na moment, kolejny fragment jej życia i jej samej kruszył się, pękał. Teraz nie miała już po co żyć, tak sądziła, a jednak dalej brnęła przez ów życie, jakby wciąż liczyła...że jeszcze kiedyś będzie lepiej. Takie rany jakie zadał jej Klan Gromu przez księżyce wojowniczej służby nigdy do końca się nie leczą.
- Dobre imię - stwierdziła jedynie Wichura, jakby nieobecnym głosem. Mogło się zdawać, że gdzieś w połowie rozmowy z Pustułką odpłynęła myślami do innego miejsca. Trzepnęła nieznacznie rudą kitą, przenosząc spojrzenie ciemnych oczu na resztki królika, a potem na chimerę która nad nią górowała. - Nie - wychrypiała krótko, bez namysłu. - Nie mieszkam nigdzie. Straciłam swoje miejsce na świecie, teraz tylko...krążę po tych lasach, bo nie mam nic lepszego do roboty - stwierdziła weteranka, zupełnie beznamiętnie, jedynie jej ślepia, wbite tępo w ziemię zdradzały coś na rodzaj żalu i melancholii.
l a s t thing i remember ....-..,.. i was running .,.for the door
i had to f i n d the passage back to the place.. i was before
relax - said the night man, we are programmed to receive
you can check out any time you like

but... you... can... n e v e r... l e a v e
LVL 5 345 / 400
MedLVL 0 44 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxPustułka okryła się twardą skorupą i tylko bieg wydarzeń pokaże, czy komukolwiek uda się przez nią przebić. Nie wykluczone jednak, że rudej samotniczce uda się lepiej poznać chimerę, lecz na pewno nie będzie to takie hop siup. Chociaż kto wie. Czas pokaże.
xx– Wiem – odparła, przyglądając się dokładnie Wichurze, gdy ta zdawała się odbiegać myślami gdzieś daleko. O czym myślała? Miało to coś wspólnego z Pustułką? Strażnikę tajemnicza była ta ruda kocica. Gdy ta wróciła spojrzeniem na chimerę i znów zaczęła mówić, różnooka zastrzygła uszami w zaciekawieniu. Słowa Wichury brzmiały.... w jakiś sposób znajomo i sprawiły, iż Pustułka zmrużyła nieco oczy i spojrzała w ziemię, czując się nieco dziwnie.
xx– Hmm – widać nie tylko ona tutaj straciła swoje miejsce w świecie i nie wie, gdzie zmierzać dalej. Ogarnęła ją melancholia, ale nie chciała tego pokazywać, dlatego szybko zaczęła ulizywać sierść na piersi, by po chwili znów spojrzeć na rudą obojętnym wzrokiem.
xx– Od dawna tak krążysz? Właściwie to... ile masz księżyców? – spytała, nieznacznie przechylając głowę na bok.
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z poznawaniem kotów pokrzywdzonych przez los i inne koty - mniej lub bardziej - było z reguły ciężko. Do takiego osobnika ciężko było przemówić nawet po długim czasie znajomości, a co dopiero po kilku zamienionych zdaniach i Wichura nie liczyła, że Pustułka zaraz będzie jej się spowiadać z historii swojego życia, bo nie miała ku temu powodów. Nie wiadomo, czy jeszcze w ogóle kiedyś się zobaczą na oczy. Ruda kocica parsknęła zupełnie bezdźwięcznie, przez nozdrza, na słowa chimery. Przynajmniej była świadoma tego, że ma dobre, mocne imię. Imiona od drapieżnych ptaków z reguły brzmiały dobrze, jak chociażby Płomykówka którą Wichura poznała kiedyś na granicy. Nie wiedziała, że teraz też rozmawia z kimś, kto niegdyś należał do Klanu Cienia - bo i skąd?
Jednak pozostałości prawego ucha Wichury drgnęły wyraźnie a dziwnooka, młodsza kotka sama się wkopała. Bo jakie inne koty używały określenia księżyce, jeśli nie te, które żyły niegdyś w Klanach?
- Przynajmniej dwa razy więcej od Ciebie, Pustułko - wymruczała, wsuwając jedną z łap pod swój brzuch i wbijając spojrzenie bursztynowych ślepi w Pustułkę, pierwszy raz na trochę dłużej. - Wygnali Cię z Klanu? - spytała Wichura bez ogródek, bo też po co było owijać w bawełnę, skoro najwyraźniej obie jechały na dokładnie takim samym wozie. - Tylko Klanowe koty używają księżyców aby określić miniony czas.
l a s t thing i remember ....-..,.. i was running .,.for the door
i had to f i n d the passage back to the place.. i was before
relax - said the night man, we are programmed to receive
you can check out any time you like

but... you... can... n e v e r... l e a v e
LVL 5 345 / 400
MedLVL 0 44 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxGdy ruda znowu się zaśmiała tajemniczo, Pustułka cofnęła nieznacznie uszy do tyłu. O co jej chodzi? Czemu się tak śmieje? Kpi sobie z niej? Zaczynało to trochę irytować chimerę, która nie miała ochoty być z jakiegoś powodu być wyśmiewana. Chciała być szanowana, a ta cała Wichura zachowywała się, jakby zjadła wszystkie rozumy i nie musiała szanować nikogo prócz całej siebie.
xxOtworzyła szerzej oczy, słysząc odpowiedź starszej samotniczki. Czyżby na prawdę miała aż sześćdziesiąt księżyców? Ale zaraz, moment – Skąd wiesz, ile ja mam? – przechyliła głowę lekko na bok, zadając pytanie. Zaraz jednak ciekawość zniknęła z jej mordki, a źrenice zwęziły się w cienkie szparki, gdy do uszu szylkretki dostało pytanie o... klan.
xxNie! – odpowiedziała szybko, znów cofając uszy do tyłu, choć próbowała zachować ogólny obraz spokoju. Mimo to jej serce przyspieszyło, a różne uczucia zaczęły się w niej budzić, w tym niepokój i strach i złość. Zaraz dodała już cichszym tonem – Nikt mnie nie wygnał. Z resztą - skąd *ty* o tym wiesz? Może to ciebie wygnali? – czując się zaatakowana sama odpowiedziała atakiem, próbując jednak nie przesadzić. Miała nie pokazywać emocji, a i tak ujawniła już za dużo. Musiała się uspokoić. Nie chciała niczego potem żałować, już nigdy więcej.
leave behind your heart and cast away
rather be the. h u n t e r .than the prey
[Obrazek: LOarr7D.png]
« .you. are .n a t u r a l .»
a beating heart of stone
you .gotta. be .so .cold
to .make. it. in. this .world

LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie szanowała nawet siebie. Ani nie czuła się lepsza od nikogo; i nikogo nie wyśmiewała. Była zbyt zmęczona na to wszystko, a chrapliwy śmiech wydobywający się z jej gardła był mechanizmem obronnym. Śmiech przez łzy. Odpychała tym od siebie negatywne emocje, a przynajmniej próbowała. To było u niej na tym etapie życia automatyczne i nie potrafiła nad tym panować.
- Zgadywałam. Wiesz, że tak naprawdę nie mam pojęcia, ile już żyjesz - odparła szczerze, wywracając oczami zmęczona. Nie mogła określić wieku młodszej samotniczki, ale, psia mać, widziała, że jest młodsza. Zdecydowanie młodsza. - Nie wiem, obieg pór z kawałkiem? - wzruszyła chudymi barkami.
W każdym kolejnym ruchu chimery Wichura widziała jak na talerzu to, przez co rudo-czarna kotka musiała przejść w życiu. Mniej więcej. Pokrzywdzona przez los, nawet tak proste pytanie odbierała jako personalny atak. Naprawdę przypominała rudej ją samą, z młodych lat. Trzepnęła leniwie ogonem. - Wygnali i się z tym nie zamierzam kryć - chrypnęła zupełnie beznamiętnie. - To, że niesprawiedliwie, to inna kwestia. Porwali dwunożni? Sama opuściłaś Klan? To tak naprawdę nie moja sprawa - wymruczała, dźwigając się na łapy i spokojnym, sztywnym krokiem powoli oddalając od Pustułki. Nie miała już nic do dodania w tej rozmowie. Widziała, że kocica raczej nie chce teraz jej towarzystwa, bo ruda nadepnęła jej na odcisk. - Niech Gwiezdny Klan oświetla twoją drogę, Pustułko. Pewnie jeszcze kiedyś się zobaczymy. Świat jest mały - odparła na odchodne, rzucając młodszej samotniczce pojedyncze spojrzenie przez ramię, zanim oddaliła się pomiędzy drzewami Leśnych Ostępów.

zt uwu
l a s t thing i remember ....-..,.. i was running .,.for the door
i had to f i n d the passage back to the place.. i was before
relax - said the night man, we are programmed to receive
you can check out any time you like

but... you... can... n e v e r... l e a v e
LVL 5 345 / 400
MedLVL 0 44 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Barwna Ścieżka słyszała o tym miejscu od ojca, lecz nigdy tu nie była. Z braku lepszego pomysłu na kolejny nadchodzący dzień postanowiła to zmienić. Rankiem wyszła z obozu, przekroczyła granicę swojego klanu i zagłębiając się w ziemię niczyje dotarła do bardzo dziwnie wyglądającego miejsca. Nie nazwałaby go kamiennymi pazurami, bowiem te dziwne, przecinające się wzajemnie słupy, nie wyglądały na ostre i w niczym nie przypominały kocich pazurów. Niekreatywna Barwna nazwałaby to miejsce Dziwnymi Kamieniami, czy czymś równie banalnym, ale jednak odpowiadającego rzeczywistości. Przystanęła na granicy tego miejsca, unosząc głowę i węsząc powietrze. Wyglądało jej to na twór dwunożnych, tak jak wszystko, co jest niewytłumaczalne, lecz nie czuła ich zapachu. To miejsce wyglądało na opuszczone.

//ktoś
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wydra często wyruszała na długie spacery - zwykle były one samotne, a dopiero w trakcie znajdywała sobie towarzyszy do zdobywania przygód, tak, jak to było na przykład z cienistym wojownikiem o imieniu Polny Chwast. I tym razem było podobnie, chociaż doszła już na Ziemię Nieczyje, to nikogo nie spotkała, ale miała nadzieję, że to w krótce ulegnie zmianie. Jak się okazało, nadzieja nie zawiodła i nieopodal jakichś dziwnych kamiennych posągów dostrzegła sylwetkę kota, tylko że ta pochodziła z jej stron - już nie raz widywała pstrokatą wojowniczkę na wszelkich ceremoniach, czy zebraniach, ale jakoś nie było wtedy potrzeby do niej zagadać. Dzisiaj za to miała okazję.
- Dzień dobry! Wydrza Łapa z tej strony. Wiesz może co to jest? - przedstawiła się i wskazała łapą na tajemnicze budowle. Może córka Czerwonego Pazura będzie znała odpowiedź?
<center><table><tr><td><center>
<br>i have a hero w h e n e v e r i need ONE
<br>i just LOOK up to you and i
s e e one
<br> i'm a man 'cause you taught me to be o n e 
<br>in case you don't live FOREVER, let me tell you n o w
<br>i
LOVE you more than you’ll ever wrap your head around
</center></td><td></td><td></td>
<td><img src="https://i.imgur.com/KBT0d3K.png" height="123px"></td></table></td><td></td><td></td>
LVL 2 10 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odwróciła się, słysząc czyjś głos. Spodziewała się samotnika, może pieszczocha, ale na pewno nie kogoś z własnego klanu. I to yerminatorki! Barwna Ścieżka zamrugała, zaskoczona takim obrotem spraw.
- Jagodowa Gałązka pozwoli Ci wychodzić tak daleko? - spytała, przekrzywiając głowę. Zapamiętała imię, które przypadło jej przyjaciółce z dzieciństwa. Obecnie uważała Jagodę za znajomą, gdyż ich relacja znacząco podupadła, lecz wciąż czuła wobec niej pewien sentyment.
- Ja jestem Barwna Ścieżką. I nie mam pojęcia, to pewnie coś dwunożnych. Właśnie się zastanawiałam po co to tu jest - odparła zgodnie z prawdą. Co jak co, ale wiedzy na temat ludzi nie posiadała, może Lisi Wrzask z klanu cienia mogłaby im pomóc lub jakąś samotniczka, taka jak Noc, choć tamta była średnio ciekawa rozmówczynią.

/przepraszam, zapomniałam o tej sesji
[Obrazek: IgPkPlV.png]
LVL 5 185 / 400
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
11
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
______________________

Bycie wojownikiem zobowiązuje - terefere. Jednak czasem trzeba iść i coś zrobić bo...Cóż, leżenie i nic nierobienie też może być nudne i takie tam. Od jakiegoś czasu robiłam sobie nieco dłuższe wyprawy i do takich również należała ta, gdzie moje kościste łapska zaprowadziły mnie aż w Leśne Ostępy i te całe Kamienne Pazury czy jak je tam nazywano. Jako, że w końcu musiałam na coś się przydać, po chwilowym chodzeniu bez większego celu postanowiłam zabrać się za coś pożytecznego; polowanie. Jako, że Leśne Ostępy nijak miały się do klanowych terenów, czułam lekki dreszczyk dawnej ekscytacji. Bez większego zastanowienia przybrałam pozycję łowiecką i najciszej jak umiałam ruszyłam pod wiatr wymijając co większe kamienie. Tupcząc pod wiatr rozwarłam nieco pysk by szybciej wyczuć jakąś przekąskę czy też drapieżnika, albo inną niespodziankę. Gdzieś z tyłu głowy dalej miałam tego lisa co też go nie wytropiłam po śmierci Brzuszka, jednak...Hm, chociaż nie, bez "jednak", nie wybrzydzałabym niczym. Dlatego też czujnie kroczyłam po nieznanym, a jednak trochę znanym terenie by móc wrzucić coś na ząb.
[Obrazek: ai2Xcgu.png]
cut out the things that I don't need
and I don't care if you disagree ̖́-
I DON'T NEED NO SYMPATHY!
winning the game on my own
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lisi Wrzask ruszyła na jedno z wielu polowań, bo w końcu trzeba coś na stos rzucić. Nie można bezczynnie siedzieć do góry brzuchem przez cały dzień. I widocznie w kocicy odezwały się jej pierwotne instynkty, bo ruszyła polować na terenach niczyich. Do nosa rudej nie doszedł żaden smakowity zapach ani też ten, który świadczył o wejściu na terytorium innego kota, który zamieszkiwał w pobliżu klanów. Czy na pewno było warto ruszać aż do Kamiennych Pazurów, zamiast zostać na klanowych terenach? Może w przyszłości się okaże. Zawsze polowanie mogło wyjść takie, jak zwykle - nudne i nieciekawe, pomimo początkowej dawki adrenaliny.

Lisi Wrzask: lvl 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 (70) | W: 50 (50) | Przerzut: 2/2
a toast to the night_______
a toast to romance_______
to .those .unafraid_______
of taking a chance_______
________[Obrazek: toYgrbf.gif]
______why should you settle for less, dear
___________________when there's more?
LVL 4 75 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zobaczył ją gdzieś w okolicach granicy i był naprawdę ciekaw, dokąd kocica się wybiera. Pewnie niektórzy uznaliby, że ją śledzi, czy coś podobnego, ale on po prostu zamierzał przekonać się, czy Lis przypadkiem nie wpadła na to, by jednak zabawić się kosztem Klanu, co później mogłoby się źle skończyć. Był również ciekaw, czy wojowniczka nie uznała, że życie pośród nich jest na tyle nudne, że koniecznie musi kogoś sprać po pysku. Wyglądało na to, że nie trafiła na żaden ciekawy ślad, nic zatem dziwnego, że Lód wyłonił się gdzieś przed nią, przeciągnął się i uśmiechnął do niej po swojemu, jednocześnie poruszając nieznacznie uchem, jakby próbowała usiąść na nim jakaś natrętna mucha.
- Szukasz przygód? - spytał, po czym machnął ogonem, jakby w ten sposób okazywał coś na kształt zniecierpliwienia, a może po prostu, po swojemu, ją zaczepiał. Nie był alfą i omegą, nie wiedział zatem, co dokładnie dzieje się w jej głowie, ale powiedzieć, że był tego ciekaw, to znowu, jak nie powiedzieć nic. Chciał się przekonać, co takiego robi tutaj Lis i nie zamierzał jej zostawiać, nawet jeśli ta by sobie tego życzyła. Musiałaby go wtedy przegonić.
OH JUST YOU WATCH
- ̗̀ I'm steppin' into fate ̖́-
[Obrazek: dc5t4wp-86d5c5fb-c927-4691-a7f8-67b88726...qVWBPPxYSQ]
there is no time to waste
I've got that lightnin' inside me
this is how legends are made
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Skradałam się i dziwowałam aby cokolwiek wyczuć, jednak zamiast mysz, albo nie wiem - jakiejś łasicy co to bym mogła sobie nią później wyścielić legowisko wyrósł przede mną nie kto inny jak Lodowy Pył, na którego obecność uniosłam lekko brew. Co on tu robił? I...co konkretnie robił w tym samym miejscu gdzie byłam ja? Wyprostowałam się, wykrzywiając pysk w zadziornym uśmiechu, po chwili wydając z siebie cichy rechot. Przygód, taaa, szukam przygód. Przeciągnęłam się leniwie i podeszłam do niego, wyciągając w jego stronę pysk, na którym wciąż znajdował się szeroki, zębaty grymas.
- Moooże? - zarechotałam, wywracając oczami, delikatnie odpychając się łapami w tył. - A ty co? Stęskniłeś się za mną, że nawet tutaj za mną przylazłeś? Coś uroczego! Mogłeś powiedzieć, że chcesz, to bym cie wzięła, ale jak tam już ci się podoba to rób, nie? - parsknęłam, rechocząc sobie w najlepsze pod nosem. Wtedy też mój wzrok spadł na jego bujający się ogon, który chwile obserwowałam nim wróciłam na jego krzywą mordę widząc na niej, że raczej się stąd nie ruszy. No i cóż - nici z samotnego łamania kodeksu, teraz połamiemy go sobie razem. Będzie fajnie, nie kłamie!
- No dobra słuchaj, mój ty ładny inaczej przyjacielu, bo plan miałam taki. - doskoczyłam do jego boku, dociskając się swoim do tego jego, uniosłam się na tylnych łapach a jedną przednią przerzuciłam przez jego kark, w ten sposób zmuszając go do lekkiego pochylenia i złączenia ze mną policzków, na co wyszczerzyłam się szerzej i po chwili parsknęłam śmiechem. - Pomyślałam sobie, że hej! Zapoluje na jakimś odludziu, fajnie będzie jak za starych, dobrych lat! No, i skoro już przylazłeś, to jesteś zmuszony poszlajać się ze mną, chociaż sądze, że to akurat dla ciebie nie jest jakaś wielka kara, co? - mruknęłam na koniec, unosząc lekko brew, po chwili się od niego odsuwając. Zrobiłam dwa kroki w bok uwalniając go od mojej przymusowej bliskości i trzepnęłam poszarpanym uchem, przekrzywiając łeb na bok.
- To jak, leziesz ze mną w krzaki po odrobinę przygody czy moja ślicznotka boi się ubrudzić łapki? - zaśmiałam się i cmoknęłam bezczelnie, drapiąc się na szybko jedną z łap za uchem.
[Obrazek: ai2Xcgu.png]
cut out the things that I don't need
and I don't care if you disagree ̖́-
I DON'T NEED NO SYMPATHY!
winning the game on my own
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości