Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Sowa miał chyba talent do polowania na ptaki, bo znowu przyszło mu to lekko. Po chwili wrona, która zleciała zwabiona potencjalnym jedzeniem, sama jedzeniem się stała.
Tym razem kocur nie zamierzał zjadać zdobyczy od razu. Tym razem postanowił ją sobie zachować. Sowie Spojrzenie rozejrzał się dookoła za jakimś charakterystycznym punktem -co na cmentarzu nie było tak łatwym zadaniem jakim mogło by się wydawać- ale kiedy już je znalazł to zakopał tam najnowszy nabytek i ruszył szukać zwierzyny dalej.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Na razie ptactwo do przekąszenia się skończyło – a wraz z nim jakakolwiek zwierzyna. Wrażeń jednak koniec to nie był, wszak z mocniejszym podmuchem wiatru kocur mógł usłyszeć głośny trzask. Okrągły, przezroczysty, porzucony (o czym świadczył brak światła w jego środku) przedmiot przewrócił się na jednej z kamiennych płyt i roztrzaskał.
Sowie Spojrzenie podskoczył i zasyczał kiedy usłyszał, że coś tłucze się całkiem niedaleko. Bury samotnik spojrzał w tamtą stronę, najeżony, gotowy do ataku w każdym momencie, gotowy na walkę z zagrożeniem... ale nic nie zobaczył poza rozbitym przedmiotem. Sowa wypuścił ze zirytowaniem powietrze z nozdrzy i ruszył dalej w poszukiwaniu zwierzyny. Jak myślą że go przestraszą na jego własnym terenie to się grubo mylą.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Samotnik pozostawił potłuczony przedmiot samemu sobie, a sam ruszył dalej. Zwierzyny niestety nadal nie było widać. No, poza stadem gawronów, które w skupisku dziobało coś w śniegu, ale zobaczywszy kocura, odleciało. Były to ewidentnie cmentarne ptaki, czerpiące podczas zimy korzyści z tego miejsca, ale niespecjalnie zainteresowane burym kocurem – tak więc poleciały szukać pożywienia w innej części cmentarza.
Sowie Spojrzenie przystanął na chwilę, oglądając ptaki, które po chwili odleciały. Bury szkielet przekrzywił lekko głowę, patrząc się w ślad za nimi jeszcze jakiś czas po ich zniknięciu. Gawrony kojarzyły mu się ze śmiercią, zwłaszcza te żerujące na cmentarzu. Czyżby nawet śmierć przed nim uciekała?
Buras potrząsnął głową. Później. Teraz poszedł dalej na poszukiwania.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kocur ruszył dalej i nagle usłyszał przerażające skrzeczenie. Cóż, jeśli zamierzał zostać na cmentarzu, to powinien się do tego przyzwyczaić. W każdym razie przeleciała nad nim czarno-biała wrona, która po chwili wylądowała na jednym z nagrobków.
Było dużo więcej strasznych rzeczy niż mierne skrzeczenie wrony, więc Sowie Spojrzenie jakoś specjalnie się nie przestraszył. W tym momencie było niewiele rzeczy które potrafiło go tak naprawdę, solidnie przestraszyć. Sowa wiedział co jest tak naprawdę groźne. W tym momencie on był dla wrony groźniejszy niż ona dla niego.
Bury kocur ustawił się w pozycji łowieckiej, stanął pod wiatr i powoli zaczął skradać się w stronę potencjalnej zwierzyny, co jakiś czas chowając się za nagrobkami żeby wrona go przypadkiem zbyt szybko nie przyuważyła. Dopiero jeśli udało mu się wystarczająco blisko podejść to skoczył w stronę ptaszyska żeby spróbować je uśmiercić.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Sowie Spojrzenie robił wszystko dobrze, ale niestety zabrakło mu szczęścia. W tym, że nagle wrona zaskrzeczała i rozłożyła skrzydła nie było jego winy; ta leżała po stronie wiatru, który zerwał się gwałtownie i zaświszczał, płosząc ofiarę – ale prawda była taka, że samotnik na tym ucierpiał. Mimo wszystko miał jeszcze szansę, jako że ptak nie odleciał na dobre, a po prostu usiadł na jednej z wyższych gałęzi pobliskiego drzewa. Bury mógł próbować upolować go jeszcze raz.
Sowie Spojrzenie zaklął pod nosem na ten cholerny wiatr, który nagle postanowił pokrzyżować mu plany. Chyba zmarli pokazywali mu żeby nie czuł się zbyt pewnie na ich terytorium. A niech ich jakiekolwiek licho rządzi w Ciemnym Lesie weźmie. On kiedyś im jeszcze pokaże tak że będą płakać zanim dostaną ostateczny osąd od niego.
Na szczęście wrona daleko nie odleciała. Usiadła na jednym z pobliskich drzew. Bury samotnik wypuścił powietrze nosem a potem postanowił że będzie się wspinał do tej wrony. Nie odpuści tak łatwo. To była kwestia honoru. Z takim postanowieniem Sowa najpierw zakradł się do drzewa w pozycji łowieckiej, ostrożnie przystając co chwilę tak dla pewności. Jeśli udało mu się dojść do drzewa niezauważenie to zaczął się wspinać, starając się jak najszybciej dojść do ptaka i połamać mu przynajmniej jedno ze skrzydeł, żeby ten po spadnięciu z drzewa nie zdążył mu uciec zanim Sowie Spojrzenie go dobije po zejściu na ziemię.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Gwiezdni się chyba dobrze bawili, bo Sowa ponownie musiał obejść się smakiem. Zdołał wdrapać się pień, podciągnąć nieco, ale wchodzić wyżej już nie było po co. Ptak bowiem tak po prostu sobie zleciał i ponownie wylądował na tym samym nagrobku, w dalszym ciągu nie widząc kocura, ale zapewne działając mu nieświadomie na nerwy.
Sowie Spojrzenie stanął i wziął głęboki wdech. Jak tego ptaka złapie to mu normalnie wszystkie pióra powyrywa jeszcze na żywca. W tym momencie miał kompletną ochotę mordu. Jego niestabilność mu zdecydowanie nie pomagała. Bury samotnik zszedł z drzewa i znów ustawił się w pozycji łowieckiej. Musiał naprawdę się powstrzymywać, żeby nie rzucić się bezmyślnie na tego ptaka. Buras wziął głęboki wdech po raz kolejny a potem zaczął skradać się w stronę ptaszyska, co jakiś czas chowając się i lawirując między nagrobkami, żeby na końcu rzucić się w stronę ptaszyska jeśli ten tym razem wrednie znów nie odleci. On chciał już go uśmiercić i tyle. Już nawet nie dla jedzenia tylko dla samej satysfakcji.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kiedy tylko Sowie Spojrzenie dopadł wrednego ptaka to musiał, po prostu musiał, poszarpać nim trochę i wyrwać mu przynajmniej kilka piór. Nawet jeśli ptaszysko już nie żyło to i tak było to dość satysfakcjonujące. Potem dopiero zakopał je gdzieś przy jednym z nagrobków, żeby wrócić do niego później.
Dopiero po tym wszystkim buras zdał sobie sprawę, że coraz bardziej czuł się zmęczony tym całym polowaniem. Miał już powoli dosyć i przez chwilę zastanowił się porządnie nad kontynuacją. Po tej chwili zastanowienia doszedł do wniosku, że jeszcze jedna piszczka i będzie wracał do siebie. Tak. Właśnie tak. Z tym postanowieniem Sowie Spojrzenie wyruszył na poszukiwanie ostatniej zdobyczy dzisiejszego dnia.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Ostatnia zdobycz dzisiejszego dnia trafiła się całkiem szybko, o ile Sowa się w ogóle nią zainteresuje. Kocur na pewno kojarzył co to za zwierzę, choć raczej mało kto decydował się na polowanie na nie, ze względu na dosyć nieprzyjemny element w jego budowie. Pod krzaczkiem niedaleko jednego z nagrobków rezydował sobie jeż. Chyba się nie ruszał, choć ewidentnie był żywy.