Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Kręciła się przy granicy z Klanem Wichru zupełnie nieświadomie. Pamiętała, że tuż obok znajdował się Cień, który jej ani trochę nie obchodził, a po drugiej stronie Wichru - Rzeka, która obchodziła ją trochę bardziej. Wichrowe koty miały to do siebie, że albo były bardzo ładne, albo bardzo głupie, i co za tym szło, w większości wypadków zabawne. Dwa ulubione typy kotów z którymi Bobrzyca mogła obcować bez zawahania.
Znajdowała się na samym czubku Krzywego Drzewa, zlewając w większości z korą, ośnieżonymi gałęziami. Kotkę która podchodziła do Czarnego Ogona jak pies do jeża widziała z góry już od pewnej chwili i zamarła w bezruchu, zastanawiając się, czy Wichrowa zguba ją zauważy, czy też nie... i czy w ogóle przekroczy rzekę. Patrzcie, jednak przekroczyła.
Bobrzy Kieł uniosła brwi, patrząc, jak młoda pannica zbliża się do drzewa, cała mokra i na pewno zmarznięta od chłodu, śniegu. Zamruczała pod nosem cicho, poruszyła wąsami i postanowiła się ujawnić. Zeskoczyła z jednej z najwyższych gałęzi na pień, po nim schodząc już powoli, niespiesznie, głową w dół, wpatrzona złotymi ślepiami w szylkretkę niczym sokolica która upatrzyła sobie posiłek.
Uśmiech jednak miała względnie... przyjazny. Mimo blizn zdobiących jej pysk.
───────────────────
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Urosła... niewiele od czasów bycia kociakiem, z pewnością będąc najmniejszą z miotu. Jest średniej budowy i niższego niż przeciętny wzrostu. Ciało jej pokrywa długie, bure futro które przemieszane jest z rudą barwą w każdym miejscu, dokładniej widoczne będąc na tułowiu, głowie i łapach. Przez sierść przedzierają się pręgowania tygrysie, rozłożone na całej budowie kotki. Podgardle jej zabarwione jest na biało, ciągnąc się aż do jej podbródka, znajdując swoje miejsce również na palcach jej łap oraz końcówce ogona, przechodząc przez jej brzuch. Przy tylnych łapach biel ciągnie się jak skarpetki. Wysoko postawione uszy zakończone są delikatnymi frędzelkami, a pod nimi znajduje się para czujnych oczu w zielono-złotej barwie. Nos na czubku pyszczka jest miedziany, zawsze patrząc w stronę kolejnych przygód.
Od pierwszych księżycy życia bardzo aktywa i żywa, wściubiająca swój nos wszędzie, gdzie się da. Cechuje ją pogoda ducha i nieokrzesana radość i ekscytacja, którą okazuje w każdej chwili interakcji z innymi, nigdy nie powstrzymując uśmiechu i zawsze zalewając rozmówcę kolejnymi tematami. Martwi się o swoją rodzinę i bliskich, chcąc dla nich jak najlepiej i zawsze starając się być dla nich wsparciem - uwielbia dotyk i wszelkiego rodzaju przytulanie się i czułości, prezentując je zwłaszcza rodzeństwu. Dosyć głośna i czasami roztrzepana, potrafi się skupić wtedy, kiedy potrzeba, będąc żądną wiedzy i nauczenia się więcej, chcąc być jak najlepszą terminatorką, a później wojowniczką. Ma wielkie ambicje, jak i serce - nie potrafi zdzierżyć krzywdy innych, chcąc zrobić wszystko co możliwe, by sprawić uśmiech na mordkach innych.
Przez moment, jak głupia, zapomniała, że poza obozem czyhają niebezpieczeństwa. A zwłaszcza jeszcze poza terenami Wichru, gdzie każdy, kto tylko by chciał, mógłby urwać jej głowę... ale chyba tego nie zrobią, prawda? Szła bowiem z uśmiechem na pyszczku, nawet, jeśli wciąż w jej głowie ciążyły wspomnienia z ostatnich księżycy, które nie były dla niej zbyt łatwe. Chciała znów poczuć taką beztroskę i wolność, jaką odczuwała, gdy była kociakiem. Nawet, jeśli oznaczało to, że miała zająć się czymś skrajnie głupim i nieodpowiedzialnym, byleby coś poczuć.
Marzła, jednak nie przeszkadzało jej to - za chwilę pewnie wyschnie i zrobi się jej już cieplej. Może spróbuje zapolować? Teoretycznie nie umiała, praktycznie... też nie. Ale może chociaż skrawki wiedzy, które przekazała jej Chaotyczny Lot, okażą się pomocne? Już miała kucać i próbować swoich sił, gdy dostrzegła sylwetkę. Sylwetkę, która najwyraźniej siedziała na krzywym drzewie, które zaciekawiło ją najpierw... i zdawała się uśmiechać! Z tego, co szylkretka mogła dostrzec. Zatrzymała się w miejscu, oddychając ciężej - nie zrobi jej krzywdy, prawda? Księżycowa Łapa jej tego nie zrobiła, a też wyglądała na straszną na początku! Ale Kminkowa Łapa... ufała kotkom. Może nawet bardziej, niż niektórym kocurom.
- Cześć! Przepraszam, jeśli przekroczyłam twój teren tutaj, jeszcze niezbyt... wszystkich znam w okolicy! - przywitała się radosnym głosem, próbując tym zakryć jej nagłą niepewność. Będzie dobrze... najwyżej będzie spieprzać, gdzie pieprz rośnie i już nigdy więcej nie wyjdzie na zewnątrz... dopóki znowu nie zapragnie wrażeń.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Pamiętał te okolice ze swoich pierwszych wycieczek przy klanach. Tu spotkał Izabelę, tu po raz pierwszy usłyszał o tym, że tutejsze kotki są skłonne do wypruwania sobie żył z uśmiechem na mordce tylko po to by dostać głupi tytuł wojownika, który co najwyżej zmienia im zestaw obowiązków, a nie daje fajne przywileje. Dzisiaj jednak nie przyszedł tu zaprzyjaźniać stado Wichrowych kotków czy nękać jednego rdzawego, a po to by zapolować. Bo jakkolwiek jego budowa na to nie wskazywała, oriental również musiał czasem coś zjeść. Oblizał ceglasty nos i ruszył truchtem na poszukiwania pierwszego tropu.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jak widać na trop trafił dość szybko, na trop a wręcz nawet i na zdobycz. Mianowicie było to siedzące na niższej części wykrzywionej brzozy średniej wielkości ptaszysko z popielato-czarnym upierzeniem i masywnym czarnym dziobem. Wrona jeszcze nie zauważyła cynamonowego pointa, chyba sama wypatrywała jakiegoś jedzenia.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Ptaszysko byłoby dobrym początkiem. Co prawda nie dla Oriona, bo nie gustował w skrzydlatych (głównie przez konieczność oskubywania ich), ale od razu pomyślał o tym, że byłaby ładnym prezentem dla kogoś ładnego. Konkretnego kogoś ładnego. Nie zamierzał jednak dzielić piór na nieupolowanej wronie, więc automatycznie przeszedł do pozycji łowieckiej i szybko przeanalizował sobie sytuację by wysnuć jakiś plan działania. Dookoła drzewa było pusto, okoliczne trawy jeszcze nie były wystarczająco bujne by ukryć orientala przed ptasim wzrokiem. Pozostawało więc liczyć, że wrona nie będzie się kręcić jak dzika i uda się ją podejść od ogona. Oblizał jeszcze raz nos by się upewnić co do kierunku wiatru i zaczął się skradać do skrzydlatej, zastygając w bezruchu ilekroć ta chociaż drgnęła. Jak przy zabawie w Baba Jaga patrzy, gdzie lepiej być przezornym niż odpaść na początku. Chciał podejść wystarczająco blisko, by bez trudu wybić się w jej stronę, pochwycić w pazury i przygnieść do gruntu po drugiej stronie pnia, by tam zakończyć jej żywot.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jak widać nie ważne jakie były intencje Oriona przy polowaniu -czy będzie jadł, czy nie- na ptaka, bo gwiazdki na niebie najwidoczniej były dzisiaj w dobrym humorze i pozwoliły upolować cynamonowemu pointowi wronę bez większych trudności. Tak jak sobie zamyślił tak udało mu się zrobić i popielato-czarne ptaszysko po dość krótkim czasie skradania znalazło się martwe na gruncie po drugiej stronie pnia, pod łapami Oriona.
parzyste - ptak rani w obronie
nieparzyste - ptak nie rani w obronie
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Cudownie. Oblizał pysk, rozglądając się dookoła. No, bardziej charakterystycznego punktu niż to drzewo już nie znajdzie, nie? Dlatego też pokręcił się dookoła niego aż trafił na miękką glebę i wykopał tam dołek na pierwszą zdobycz. Zaraz zawrócił po wronę i ją schował. Wspaniale, teraz gdy już była upolowana, oriental rzeczywiście mógł na niej dzielić piórka. Szkoda, że teraz dopiero dotarło do niego, że wybór do kogo miało ptaszysko trafić nie był taki prosty. Ale to był tak zwany problem przyszłego Oriona. Teraźniejszy Orion ruszył na dalsze łowy, nasłuchując dźwięków płynących z otoczenia.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Tym razem Orion znalazł coś raczej niecodziennego. Przynajmniej niecodziennego dla dzikiej rzeczywistości, w której teraz żył. Kolorowe, czerwono-zielono-białe ptaszysko trochę mniejsze od tej wrony, którą wcześniej cynamonowy point upolował, ale większe od takiego na przykład zwyczajnego wróbla. W ogóle to kolorki układały się na tym ptaku śmiesznie, bo tułów miał głównie zielony, główkę i pierś czerwoną i białą bródkę. Prawdziwy cyrk na kółkach… a raczej na nóżkach chyba w tym wypadku i to na ziemi jeszcze. Najwidoczniej zbiegł skądś, może nawet i z Osiedla, bo zdecydowanie takie specyficzne ptaszysko w tej dziczy się nie pojawia.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Dzika rzeczywistość zawsze malowała się w odcieniach szarości. Czasem cieplejszej, burej, ale wciąż daleko było jej do tęczy. Teraz niby jakaś zieleń wracała w odżywające trawy, ale wciąż kolorowe piórka odcinały się wyraźnie od jednolitego otoczenia. Nie żeby sam Orion ze swoją nieskazitelną sierścią był mistrzem kamuflażu w tych warunkach, ale i tak pierwszą myślą w jasnej głowie było to, że ten ptaszek tu nie pasował. Znaczy, jeśli miał być szczery, to przypominał mu gołębia, który uciekł z cyrku. I który zgubił szyję w czasie swojej ucieczki.
Cyrkowy gołąb był jednak obiektywnie ładny, dużo ładniejszy niż te szarobure ptaszyska, które się tu zwykle kręciły, więc oriental bez wahania przeszedł do pozycji łowieckiej. Skoro już zbierał podarki to mógł chociaż zbierać ładne podarki. Ostrożnie ruszył w stronę piszczki, mając na uwadze zarówno wiatr jak i to, w którą stronę się patrzyła. Zastygał w bezruchu ilekroć jej spojrzenie wędrowało w jego kierunku. Znalazłszy się o jeden sus od celu, zamierzał skoczyć w jego stronę, wbić pazury w zielony tułów i wgryźć się w czerwony karczek. Ogólnie - jakkolwiek ten ptaszek by ładny i inny nie był, metoda polowania inna niż na wronę być nie mogła.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Niestety tym razem Orionowi chyba nie wyszło aż tak dobrze jak z wroną. Niby wszystko było dobrze, więc pewnie musiał to być zwykły pech, jednak kolorowe ptaszysko zdołało zauważyć cynamonowego pointa i wzbić się w powietrze zanim ten wbił pazury i kły w kolorowe ciałko. Najwidoczniej jednak cyrkowy gołąb nie był za bardzo doświadczony w przebywaniu w dziczy, bo nie odleciał gdzieś daleko, a po prostu usiadł na jednej z gałęzi pobliskiego drzewa, myśląc że to go uratuje. Jeszcze dało się go upolować.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Gołąb akrobata mu się trafił. Umknął spod smukłych łap i odleciał na pobliskie drzewo, zostawiając Oriona z niczym. Oriental oblizał nieśpiesznie pysk, analizując sytuację. Ptaszysko nie wyglądało jakby miało w kolejnej sekundzie odlecieć, więc zdawało się być możliwym ostrożne podejście do niego i złapanie. Ale wspinaczka na drzewo i przeniesienie pogoni ponad poziom gruntu? Nie, jakkolwiek kolorowe piórka były ładne, tak Orion nie zamierzał ryzykować upadku z wysokości i związanych z tym nieprzyjemności. Nie żeby wierzył, że mógłby go dotknąć taki pech, ale czasami przejawiał takie przebłyski rozsądku, że nawet bury pchlarz byłby pod wrażeniem. Ze świstem puchatej kity odwrócił się od drzewa z papugą, by go nie kusiło, a następnie przeszedł do truchtu i poszukiwań nowego tropu.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Orion rezygnując z dalszego gonienia ptaka zrezygnował także w takim razie z kolorowego prezentu. Ptak jak widać mógł się cieszyć kolejnym dniem życia, miał dzisiaj szczęście. Znalazł jednak nowy trop, udało mu się, tym razem jednak trop był bardziej oślizgły, dużo mniej kolorowy i nie aż tak przyjemny dla oka jak papuga. Żaba, płaz, który zwykle żyje przy wodzie znalazł się tutaj. Interesujące.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Żaba. Niby nie jakoś bardzo daleko od Czarnego Ogona z kociej perspektywy, ale w żabich krokach to musiała być już wyprawa życia. Byłoby przykro, gdyby z niej nie wrócił do domu i nie opowiedział innym zielonym koleżkom o swoich przygodach, prawda? Niezwykle przykro wręcz. Dlatego też Orion płynnie przeszedł do pozycji łowieckiej, pamiętając o tym by przy uginaniu łap od razu przenieść ciężar na tylne kończyny i zaczął się skradać w stronę płaza. Chciał do niego doskoczyć jednym susem, po zmniejszeniu dystansu, by strzelić żabkę pazurami w łeb. Uśmiercić bez konieczności wgryzania się w oślizgłe ciało. Coś w tym stylu.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Najpierw wszystko szło dobrze, żaba nie była świadoma zagrożenia w postaci Oriona dopóki ten nie podszedł bliżej. Najwidoczniej pomysł z uśmiercaniem żaby bez wgryzania się w nią nie był najlepszym z pomysłów cynamonowego pointa. Śliskie ciało płaza i najwidoczniej niezbyt staranny zamach sprawiły, że Orion minął się z celem, a przestraszona zwierzyna zaczęła w podskokach uciekać od niebezpiecznego miejsca, ta jednak jak widać nie była na tyle szybka, żeby w mig zniknąć kocurowi z oczu, więc jeszcze mógł ją złapać.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orion stracił zapał do łapania uciekającego płaza, gdy tylko zielone ciało zalśniło w słońcu. Co by niby z nią zrobił później? Z pewnością by nie zjadł, co najwyżej mógł obrzucić żabimi trupkami jakiś wichrowy patrol. I w sumie oriental musiał przyznać, że to była całkiem kusząca wizja, więc ostatecznie ruszył za skaczącą żabką. Nie odchodził od pierwotnego planu, wciąż chciał ją tylko strzelić pazurami, bez konieczności łapania w zęby. Bo z drugiej strony rzucanie żabami w wichrowy patrol nie było znowu aż tak kuszące, by go skłonić do większych poświęceń.