Logo Artemidy
Krzywe Drzewo
#16
Wzniosłem brwi ku górze, patrząc na Lśniącą Łapę z góry. Leżałem wygodnie na powyginanym pniu drzewa, chociaż głowę miałem uniesioną. Wcześniej trzymałem ją na łapach, ale do rozmowy potrzebowałem mieć lepszy widok. Nie zwykłem rozmawiać z obcymi nie przyglądając się im. Gdybym tak robił, to umykałoby mi wiele istotnych szczegółów, a na to pozwolić nie mogłem.
- Od sytuacji. - Z mojej strony padła kolejna zdawkowa odpowiedź. Domyśli się, że pytam o to dlaczego szuka akurat kota o moim wyglądzie, który kiedyś spotkał Zawilcową Skórkę, czy może jednak nie wykaże się bystrością umysłu? Nie wiedziałem czego się spodziewać, ponieważ nie miałem pojęcia z kim mam do czynienia. Taka piękność o lodowych oczach pytała o moją Różyczkę i szukała samotnika, hmm... Czyżbym faktycznie dorobił się kociąt po tamtym łamaniu maski Wichrzaczki na drobne kawałeczki? Po prawdzie wiek by się zgadzał, ale nie chciałem wyciągać zbyt wczesnego osądu.
- Liść - mruknąłem w odpowiedzi. Takim imieniem się jeszcze nie przedstawiałem. Było proste i pasowało do samotnika, podobnie jak Wilk, czy Dym. Liści z pewnością było całe mnóstwo, wiec zidentyfikowanie mnie nie powinno być aż takie łatwe. Z fascynacją czekałem na odpowiedź młodej kotki.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#17
Jednego byłam pewna: ten tutaj nie był zbyt rozmowny. Westchnęłam głośno, biorąc głęboki oddech.
- Może cię to nie obchodzić, ale szukam taty. Mama nie chciała mi powiedzieć kim on jest, poza tym, że nie jest z naszego klanu. Pytałam więc w innych i jedyny kocur, który faktycznie mógłby być moim ojcem to Chmielograb. Przynajmniej tylko o nim uzyskałam informacje. Chciałabym go poznać, tak po prostu - odpowiedziałam. Uznałam, że mogę przejść do konkretów, skoro bez tego buras raczej za wiele mi nie powie. Mimo wszystko, nie zdradzałam żadnych emocji. Byłam oschła i lodowata, tak jak mama. Nie mogłam pokazać żadnych słabości wobec obcych, mogliby je wykorzystać. A to, że szukam taty to chyba żadna słabość i nic złego, prawda?
Liść. Czyli nie był to mój ojciec. Albo zmienił imię po wygnaniu. Tak też mogło być, prawda? Wygnańcy i samotnicy przyjmują inne imiona, żeby całkowicie odciąć się od klanu, z którego pochodzili, albo coś takiego. Miałam cichą nadzieję, że już niedługo poznam prawdę. Chciałam zapytać się go o wszystko. Dlaczego go z nami nie ma, dlaczego mama go nienawidzi... Byłam po prostu... ciekawa.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#18
Szukała... taty. No proszę, proszę. Skrywałem moje nieznaczne zaskoczenie w środku, nie pozwalając by ani jedna oznaka odbiła się na moim zachowaniu. W gruncie rzeczy już chwilę wcześniej zacząłem się domyślać, czego mogę się zaraz dowiedzieć i nie musiałem długo czekać. Przypadkowo znalazła mnie moja własna córka, którą chwilę wcześniej wziąłem za urodziwą terminatorkę, ale zdecydowanie za młodą. Teraz już wiem skąd w niej tyle uroku i po kim ma oczy. Po mnie odziedziczyła jedynie długie futro i rysy pyska, chociaż też nie do końca. Interesujące. Przyglądałem jej się uważnie, jednakże to, że była moją córką jakoś nie wpływało na mój odbiór jej aparycji, natomiast na podejście zdecydowanie bardziej. Mogłem uzyskać od niej jakieś informacje i ją wykorzystać.
- Chmielograb... - powtórzyłem powoli. - Czemu pytasz o niego po wszystkich klanach? - zapytałem. Ciekaw byłem, czy wie co się stało. Istniały nikłe szanse, aby Zawilcowa Skórka poinformowała ją o tym w jaki sposób została poczęta. Nawet po roztrzaskaniu jej idealnej maski była zbyt dumna i najwyraźniej wciąż istniała, więc zacząłem się zastanawiać jak to na nią wpłynęło i kim się stała, prócz doświadczenia bólu porodu. Zachowaniem nie przypominała mi Różyczki, w której była niegdyś duma, szlachetność i pełnia eleganckiego flirtu, jednakże koty się zmieniały i nie wiedziałem jaka jest teraz, ani jaką matką się stała. Opuściłem brwi i wypuściłem powietrze z nozdrzy.
- Sam o nim nie słyszałem, ale mogę ci pomóc. Może któryś z moich znajomych coś o nim wie - mruknąłem, zdobywając się na krótki uśmiech, a mój ogon zakołysał się pod wpływem silniejszego podmuchu wiatru.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#19
Wpatrywałam się w kocura, próbując zobaczyć chociaż lekkie zdziwienie na jego pysku. Nic jednak nie widziałam. Miałam nadzieję, że ten kocur okaże się tatą, że będzie zdziwiony, że go znalazłam, albo szczęśliwy! Tymczasem nie zdradzał nic. Tak, jakby było mu to obojętne, nie obchodziło go to.
Czekałam na odpowiedź. Chociaż była to zaledwie chwila, ja miałam wrażenie że czekałam wieczność. Długą wieczność.
Nie były to słowa, których oczekiwałam, jej nie dałam po sobie nic poznać. W dalszym ciągu miałam dumnie wypiętą pierś i obojętny wyraz pyska.
- Mama mi nic nie chciała powiedzieć o tacie. Dlatego pytałam w innych klanach. Słyszałam o incydencie między kotką z klanu Wichru, a kocurem z klanu rzeki. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej i wszystko wskazuje na to, że kocur w to zamieszany jest moim tatą. Ja jednak wierzę, że każdy popełnia błędy i chcę go poznać, nawiązać jakiś kontakt, relację. Wierzę, że wcale nie jest złym kotem - dopiero pod koniec zrozumiałam, że powiedziałam za dużo. Opuściłam gardę.
- Pasujesz do jego opisu - rzuciłam niemalże pod nosem, spuszczając wzrok na łapy. Miałam nadzeję, że samotnik zaraz wyskoczy z tekstem, że to on jest moim tatą, że chciał mnie poznać, albo coś w tym stylu. Niestety. Nic takiego nie miało miejsca.
- Dziękuję. Na pewno jeszcze się spotkamy, ale teraz idę szukać dalej, to dla mnie niesamowicie ważne, chcę utrzeć mamie nosa - powiedziałam i odwróciłam się w przeciwnym kierunku. Zostałabym porozmawiać, ale musiałam znaleźć mamę. Z resztą, jak coś mu się nagle przypomni to może mnie jeszcze zaczepić.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#20
Plotki zdążyły się roznieść po wszystkich klanach, a przy okazji dotrzeć do uszu mojego pierwszego potomstwa. Świdrowałem Lśniącą swoimi złocistymi ślepiami o nonszalanckim wyrazie, jakbym nie był zainteresowany tematem, a jednak mimo lakonicznych wypowiedzi Liść, którego teraz odgrywałem zdobył się na wykazanie chęci pomocy. Oczywiście to nie był koniec tej farsy oraz mojego spotkania z córką.
- Dziwna sytuacja. Nie sądzisz, że skoro twoja matka tak twierdzi, to może jednak coś w tym jest? - zapytałem, gdy puściła parę z pyska. Lubiłem, gdy niewinne, młode kotki nie potrafiły jeszcze powściągać odpowiednio języka i mówiły zdecydowanie za dużo, choć patrząc na Króliczą Łapę, to nie trzeba było być młodym. Wystarczyło mieć jedynie ptasi móżdżek i dojrzałość na poziomie kocięcia.
- Już to mówiłaś - mruknąłem na ledwo słyszalne stwierdzenie. Nie byłem głuchy ani niemądry, toteż domyśliłem się sensu wypowiedzi młodej wichrowej terminatorki. Na dźwięk jej następnych słów podniosłem się z gałęzi i zeskoczyłem na trawę, stając prosto na łapach, a z mojego pyska wydostało się prychnięcie.
- Chyba nie sądzisz, że pomogę ci za darmo, Lśniąca Łapo - odparłem, patrząc na nią z góry moimi złocistymi ślepiami, które błysnęły w blasku słońca przy okazji zastawiając jej drogę własnym ciałem.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#21
- Domyślam się, że coś z tym jest. Ale mimo wszystko chciałabym go poznać. W końcu to rodzina. Może on żałuje, może też chciałby mnie, nas poznać - odpowiedziałam. Nie wątpię w to, że mama miała podstawy, żeby tak mówić o tacie, ale dlaczego nie chciała o nim nic powiedzieć? Dlaczego nie pomyślała o tym, że może przydałoby nam się cokolwiek o nim opowiedzieć? Uniknęłaby w ten sposób sytuacji, w której chodzę i pytam się o ojca w innych klanach i szukam go na własną łapę. No cóż.
Przemilczałam to, że usłyszał moje mruknięcie pod nosem. Po prostu to zignorowałam.
Kiedy zagrodził mi drogę, spojrzałam na niego zdziwiona. Czego on ode mnie chciał? Nie potrafiłam tego zrozumieć. Zaproponował pomoc i chciał czegoś w zamian?
- Czego chcesz w zamian? - zapytałam, a mój ogon drgał nerwowo. Czy będę w stanie spełnić jego warunki?
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#22
- Jak uważasz. Ja jednak bym był bardziej ostrożny na twoim miejscu - mruknąłem. Lśniąca Łapa była zdecydowanie zbyt ufna i naiwna, a na dodatek nieostrożna oraz nie potrafiła kontrolować tego, co ślina jej na język przynosiła. Różyczka nie byłaby z niej zadowolona, gdyby się dowiedziała, że z własnej woli wpadła prosto w łapska jakiegoś obcego samotnika. Właśnie tym dla niej byłem. Nie ojcem, którym w gruncie rzeczy być nie chciałem, nie rodziną, lecz zupełnie obcym, szemranym typem ze słabością do jej matki. A mimo wszystko moja ciekawość nie dawała mi spokoju. Chciałem poznać resztę moich pierwszych kociąt, jeśli Zawilec urodziła ich więcej. Jak wyglądają? Czy któreś jest podobne do mnie? Połączenie cech Różyczki oraz moich powinno dawać intrygującą, przeinteligentną mieszankę, a jednak stała przede mną nieostrożna siksa o uroczym futrze, którą mogłem wykorzystać. Na dodatek sądziła, że pomogę jej bez żadnej korzyści dla siebie. Żałosne.
- Jestem samotnikiem, więc potrzebuję głównie informacji. Ewentualnie... - urwałem na moment, przesuwając po niej swoimi złocistymi ślepiami, które ponownie zalśniły w słońcu.
- Masz jakieś przydatne umiejętności, bądź wiedzę? - zapytałem krótko, ale na temat. Transakcja wiązana.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#23
- Następnym razem przyjdę z siostrą. Będziemy się bronić jakby co - odpowiedziałam. - Jest podobna do taty - rzuciłam, nie wiedząc nawet dlaczego. W każdym razie musiałam powiedzieć o tym wszystkim Blyskotce. Na pewno też chciałaby poznać ojca, do którego, przynajmniej według opisu, była uderzająco podobna. No i we dwójkę będziemy bezpieczniejsze. Podwójny zysk.
Przeszedł mnie dreszcz, kiedy kocur mnie zmierzył wzrokiem. Było w nim coś niepokojącego z jakiegoś powodu.
- Umiem polować - powiedziałam od razu. - To chyba tyle - czy miałam jeszcze jakiez umiejętności, które przydałyby się samotnikowi? Zaczęłam się nad tym poważnie zastanawiać.
- Umiem też trochę walczyć - dodałam. Nie miałam mu nic więcej do zaoferowania. Nie wiedziałam nic więcej, przynajmniej na razie.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#24
Prychnąłem pod nosem. Coś takiego było owocem moich lędźwi? Zarówno ja, jak i zapewne Różyczka w tym wieku byliśmy już o wiele mądrzejsi i nie mieliśmy pstra w głowie, jak ona, podobno nasza córka. Byłem zażenowany.
- Uważasz, że towarzystwo siostry będzie bezpieczniejsze? Gdy traficie na psa, albo doświadczonego, agresywnego samotnika, których jest mnóstwo, padniecie jak kaczki - powiedziałem ostro. Napotkanie mnie samego było dla niej niebezpieczne, a co dopiero, gdy natrafiły na drapieżnika. Okazało się, że mam przynajmniej dwie córki i jedna z nich jest do mnie podobna. Interesujące. Odsunąłem ten ostry ton, którym przed chwilą szafowałem, choć w duchu byłem niewzruszony. Kolejna fala zażenowania uderzyła. Miałem wrażenie, że rozmawiam z kimś głupszym od Króliczej Łapy, a było to nie lada osiągnięcie. Pierwszy raz poczułem ujmę na honorze. Z drugiej strony odbijał się tutaj niemądry ton Bławatkowej Łapy, co tłumaczyłoby dlaczego ktoś, kto tytułuje się moją córką jest właśnie taki. Krwi nie było można oszukać. Będę musiał sobie sprawić więcej potomków. Może któreś odziedziczy po mnie więcej niż kolor futra i jego długość.
- Jestem samotnikiem - powtórzyłem. - Naprawdę uważasz, że potrzebuję uczyć się polować i walczyć od kogoś, kto ledwo przestał mieć mleko pod nosem? - zapytałem, lecz tym razem mój głos nie był ostry, a nonszalancki i zdecydowanie bardziej drwiący, przepełniony kpiną. Po czasie zapaliła się w mojej głowie nowa idea, żeby uniknąć sprowadzenia do mnie silniejszych klanowych kotów, które mogłem wywołać, ale o tym za moment.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#25
- Umiem wyczuć drapieżnika z bezpiecznej odległości, nie jestem aż tak głupia, za jaką mnie uważasz. Wiem też, że samotnicy mogą być niebezpieczni, ale skoro mama nie chce mi powiedzieć nic o ojcu, muszę działać na własną łapę - odpowiedziałam, oburzonym tonem. Co on sobie myślał, że pozwolę się tak łatwo zabić? Głupota. Dlatego chciałam iść z siostrą. Gdyby coś się stało, w co wątpię, jedna z nas pobiegłaby po pomoc. To miało sens. Poza tym, nie jestem wcale aż tak daleko od domu, na pewno ktoś by natrafił na mój trop i zaczął mnie szukać, albo coś.
Słyszałam jego kpiący ton. Uważał mnie za głupią. Nie mogłam tego tak zostawić.
- Wiem przecież! Ale nic więcej nie potrafie, nic więcej ci nie zaoferuję. Po prostu poszukam sama, bez twojej pomocy - rzuciłam. Skoro nie urządzało go to, co mogę mu zaoferować, do transakcji nie dojdzie, proste. Poradzę sobie sama.
- A teraz wybacz, muszę wracać do domu. Wystarczająco dużo już się dzisiaj dowiedziałam - miauknęłam, kierując się w stronę terytorium klanu Wichru. Jeszcze zauważą, że mnie nie ma i co wtedy.

/zt chyba że Gburek ją zatrzyma
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#26
Przesunąłem po niej moim złocistym spojrzeniem i uśmiechnąłem się pod nosem. Odgrywanie Liścia było interesującym, ale przede wszystkim łatwym doświadczeniem.
- Bardziej doświadczeni i silniejsi od ciebie wpadali w łapska drapieżników, moja droga - powiedziałem. Mój długi, pierzasty ogon zawirował w powietrzu i zawinął się ku mojemu grzbietowi. Patrzyłem na nią bez większego wzruszenia, lecz w środku uznałem ją nawet za jeszcze głupszą, niż wcześniej miałem. Wystarczyło jedynie by kolejny raz się odezwała. Odczułem zawód. Pierwszy raz w życiu zawiodłem się na innym kocie. Mylnie miałem zbyt duże oczekiwania wobec własnego nasienia i mojej Różyczki oraz tego, co razem mogliśmy stworzyć. Poziom mojej irytacji lekko się podniósł.
- Mogę cię ochronić. Sama nie dasz sobie rady - dodałem po chwili zanim po raz kolejny się odezwała. Naprawdę myślała, że tak po prostu pozwolę jej odejść? Szybkim susem znalazłem się przed nią, zastępując jej drogę.
- A co jeśli teraz cię nie puszczę, Lśniąca Łapo? - Jestem w końcu jednym z niebezpiecznych samotników, o których niedawno wspominałem. Moje złociste ślepia błysnęły w słońcu. Co teraz, moja córko?
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#27
- Wiem, ale wierzę w swoje umiejętności, w końcu mama mnie szkoli - odpowiedziałam. Przecież doskonale wiedziałam o tym, że drapieżniki dopadały nawet doświadczonych wojowników, dlatego uważnie się rozglądałam i uważałam na to, jak szłam. Wydaje mi się, że byłabym w stanie uciec, gdybym jakiegoś zauważyła, bądź na odwrót. Kiedy zapromowali mi pomoc, zaniepokoiło mnie to. Nie chciał pozwolić mi odejść.
- Skoro tu trafiłam i nic mi się nie stało, poradzę sobie również w drodze powrotnej, dziękuję - mruknęłam, próbując po raz kolejny iść do do obozu. Niestety, Liść mnie zatrzymał, zastępując mi drogę. Serce delikatnie mi przyspieszyło, zaczęłam się bać, jednak na zewnątrz cały czas byłam spokojna, a pysk miał obojętny wyraz.
- Jeśli mnie nie puścisz, sprowadzisz na siebie klan Wichru, który może mnie szukać i lada moment się tu zjawić, dlatego dziękuję ci za wszystko i przepraszam, ale naprawdę muszę juz iść - wyjaśniłam, próbując wyminąć burasa i szybkim krokiem ruszyłam w kierunku obozu. Nie chciałabym mieć kłopotów dlatego, że wypuscilam się tak daleko i rozmawiałam z jakimś samotnikiem. Gdyby nie było mnie za długo i przyszłaby tutaj mama... nie chcę wiedzieć, co by się ze mną stało.

/ZT PRÓBA 2 XD
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#28
Była naiwna. Sądziła, że bycie szkoloną przez Różyczkę przed czymkolwiek ją obroni? Zawilec nie potrafiła ustrzec samej siebie. Widziałem mnóstwo błędów w jej zachowaniu i zastanawiałem się, jak moja Różyczka mogła do tego dopuścić. Odbierałem to jako swoistą porażkę, a one nie zdarzały mi się zbyt często w życiu. Zamierzałem coś z tym zrobić. W mojej głowie zrodził się swego rodzaju plan, a moje złociste ślepia łakomie przesunęły się po białym futrze mojej urodziwej, aczkolwiek pozbawionej intelektu córce.
- Obawiam się, że nie - mruknąłem w odpowiedzi i oczywiście nie dałem się wyminąć. Zamiast tego zbliżyłem się do niej, stając w rozkroku, opuszczając ogon do równi z grzbietem. Moja kudłata kita zaczęła miarowo na boki. Obniżyłem głowę i dałem kolejny krok w jej stronę.
- Do tego czasu mogłabyś już zginąć - nachyliłem się nad nią i szepnąłem. W powietrzu wyczuwalne było napięcie oraz strach, chociaż jej pysk nie zdradzał żadnych emocji. Poziom jej gry był zadowalając, chociaż wcale nie idealny.
- Co byś zrobiła gdybym cię teraz zaatakował?
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#29
Nie miał zamiaru mnie puścić, nie chciał, robił to celowo, bawił się. Zaczynałam się coraz bardziej obawiać, nie podobał mi się taki obrót sytuacji.
- W takim razie czego chcesz? Odprowadzić mnie do granicy? Proszę bardzo - rzuciłam, po raz kolejny próbując go wyminąć, niestety na marne.
Co byś zrobiła gdybym cię teraz zaatakował?
Na uderzenie serca otworzyłam pysk, jednak szybko go zamknęłam. Musiałam teraz uważać na słowa, moje życie mogło zależeć od tego, co teraz powiem. Bałam się, niesamowicie, jak jeszcze nigdy. Modliłam się w duchu, żeby tylko się ze mną droczył i zaraz mnie puścił, albo żeby ktoś po prostu tu przyszedł i mi pomógł.
- Musiałabym się obronić. Ale wolałabym tego uniknąć, wiec jesli jeszcze czegoś ode mnie chcesz, to po prostu powiedz - już nie próbowałam uciekać. Patrzyłam mu prosto w oczy. Nie mogłam okazywać żadnych słabości, nie teraz.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#30
Wszystko szło zgodnie z tym, co sobie wymyśliłem. Przynajmniej na razie. Lśniąca Łapa była miękka. Dobrze grała, ale widziałem w jej oczach, że grunt jej się zapada pod nogami. Brakowało tylko tego, żeby łapy zaczęły jej niekontrolowanie drżeć. Miałem ochotę się oblizać, ale to nie pasowało do roli, w którą wszedłem. Mimo wszystko nie byłem w tej rozmowie sobą i wciąż musiałem dopasowywać się odpowiednio do formy, którą wybrałem. Mój kudłaty ogon kołysał się na boki. Teraz było już za późno na odprowadzanie do granicy. Nie taki był plan.
- Nic z tego - powiedziałem rozbawiony. Chciałem jej dać do zrozumienia, że z nią pogrywam; że jest jedynie moją zabawką. Nie była tak dobra, jak własna matka, jak moja Różyczka, ale aż tak wiele jej nie brakowało. Zmrużyłem oczy w wąskie szparki.
- Ciebie. - Kłapnąłem jej zębami przy głowie, po czym położyłem uszy na boki i napiąłem wszystkie mięśnie. Chwilę temu ją ostrzegałem. Pytanie tylko, czy będzie gotowa. Zgiąłem łapy i wybiłem się z tylnych, skacząc prosto na nią. Chciałem złapać łapami za jej barki i przygnieść ją do ziemi, jak to kiedyś zrobiłem z Różyczką.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości