||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Skrzywił mordkę w niesmaku, ponieważ kotka nagle się rozrosła jeszcze bardziej. Już wcześniej prezentowała się w sposób dziwny, z pogiętym pyszczkiem i czymś, co sprawiało, że trudno było się przyzwyczaić do jej wyglądu. A teraz? Była jeszcze większa i szczerze wierzył, że gdyby się zbliżył to by dostał piorunem albo innym przekleństwem.
- Taa, wierzę - kiwnął łbem, odsuwając się krok do tyłu. - Pomylił cię ktoś kiedyś z jeżem? - zasugerował, chociaż w ilości kolców bezapelacyjnie była zwyciężczynią. W dodatku nie wierzył, że jeżyki były jakkolwiek nieprzyjemne w obyciu, gdyby tylko potrafił się z nimi porozumiewać. Ze stojącą przed nim koteczką wolałby nie mieć nic wspólnego. - Goń się? Przybłędo? Sama się goń! Masz krzywy pysk i kija w dupie! - splunął gdzieś na bok, cofając łeb do tyłu. - Poza tym ty jesteś tu bardziej przybłędą niż ja, wichrzaku.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Traszka odbiera sprzeczne sygnały od nieznajomego. Niby ten przyznaje jej rację, niby się cofa przed nią, więc chyba faktycznie obawia się jej gróźb, ale jednocześnie dalej coś piszczy po swojemu. Prosi się o prosty cios w nos z dodatkiem pazurów, ale też jakby unika konfrontacji. Terminatorka chce mu przywalić, ale nie jest pewna czy będzie się jakkolwiek bronił, a takich frajerów się słabo bije. Kładzie po sobie uszy, gdy ten pluje śliną w bok. No bezczelny.
– Ty wszędzie jesteś przybłędą. – cedzi przez zęby i z charknięciem spluwa prosto pod czarne łapy. Udaje jej się przy tym nie dopuścić do sytuacji by strużka śliny zawisła jej na wardze, więc jest usatysfakcjonowana. Nie zamierza więc dalej tracić czasu na pchlarza, odwraca się i zawraca do Słonecznego Brzegu by dokończyć patrol.
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Szykował niesamowicie inteligentną ripostę. To znaczy miał zamiar taką rzucić, problem w tym, że w głowie miał pustkę, a jedyne co, to o ścianki umysłu odbijały mu się słowa pożegnania od terminatorki. Nie wiedział, czy tak go oburzyły czy bardziej dały do zrozumienia, że w pewnym sensie ma rację?
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Przygód ciąg dalszy. Z jakiegoś powodu Świt do tej pory nie zapomniała o obietnicy, którą złożyła łaciatej kuzynce. Możliwe, że to dlatego, że nikomu innemu niczego takiego nie obiecała. A może po prostu Gwiezdny w niewidzialny sposób zleciał na ziemię, by dać rdzawej soczystego buziaka prosto w czoło i w ten sposób pobłogosławił każdą jej myśl obecną przy tamtej rozmowie. Dzięki temu czuła, jakby spotkanie z Niezapominajką odbyła jeszcze wschód słońca temu, tym samym świeżo w pamięci miała każdy detal z ich gadaniny.
Krzywe drzewo zdawało się być idealne by podarować je kuzynce. Na pewno doceniłaby jego odjechany kształt i pierwsza klasa korę. Tylko jak je przetransportować do obozu?
- Hej, mogłobyś mi pomóc, drogie drzewo? W Wichrze jest naprawdę fajnie, spodoba ci się - odezwała się do rośliny, a następnie zaczęła łapkami kopać w ziemi przy nasadzie, mając nadzieję, że jak wyrwie korzenie z uścisku gleby to transport będzie prostszy.
/sowa!!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Sowie Spojrzenie akurat leżał sobie w cieniu Krzywego Drzewa, pod nim, wtapiając się przy okazji w niego swoim szkieletowatym, wychudzonym, burym ciałem. Sowa zawsze umiał chować się w cieniu, cienie stawały się coraz bardziej jego sojusznikami niż wrogami, opowiadając i podpowiadając mu na ucho różne rzeczy, których nikt inny nie miał przywileju słyszeć. Wijąc się dookoła i pokazując kto jest warty czegokolwiek, a kto jest dobry jedynie na strawę dla wron.
Kocur zamrugał pustymi zielonymi oczami kiedy usłyszał jak ktoś gada do drzewa… i wtedy do głowy przyszedł mu chytry plan, jako że on sam nie był zbyt widoczny i raczej nie będzie łatwo wyczaić jego pozycję.
-A cóż ty robisz?! -zawołał z oburzeniem a cienie wokół niego zaczęły śmiać się z tego durnego żartu. Od jakiegoś czasu już nie miały takiej zabawy i pchały go w stronę przechytrzenia tego przybłędy- Któż ci na to pozwolił?! -wycharczał.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Cofnęła się o parę kroków do tyłu, gdy drzewo postanowiło się jednak odezwać tuż po tym, jak zaczęła grzebać w ziemi. Obejrzała je uważnie od gleby po sam czubek najcieńszych gałązek i uśmiechnęła się. - Oh, ja chcę cię tylko przenieść do obozu mojego klanu jako prezent dla mojej kuzynki. Jesteś bardzo ślicznym drzewem, nietypowym takim, spodobałobyś się jej - powiedziała zgodnie z prawdą, przysiadając na chwilę burym zadkiem na podłożu. - Ale nigdy nie słyszałam was tak wyraźnie. Umiecie kocią mowę? Czy tylko ty jesteś wyjątkowe? - dopytała, aż w pewnym momencie przyszła jej do głowy pewna myśl, przez którą zaświeciły jej się oczy w blasku nadziei. - JESTEŚ DUCHEM? Drzewo, jesteś?? Byłoś kiedyś kotem? Czy jeśli nie trafię do Gwiezdnego Klanu po śmierci to też mogę zostać drzewem? I czy takie drzewa serio muszą stać tylko w jednym miejscu? Dużo się tu dzieje? Czy się nudzisz? Mogę do ciebie przychodzić co jakiś czas żebyś miało jakąś rozrywkę, ale raczej nie co kolejny wschód, bo wiesz. Obowiązki haha. No i Traszka byłaby zła.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Okej, Sowa musiał przyznać, nie spodziewał się że jego podśmiechujki zadziałają aż tak dobrze. Przez chwilę aż zamilkł z wrażenia, że ktoś tak łatwo dał się wrobić… no to było zwyczajnie niemożliwe, jeszcze ten ktoś myślał, że drzewo jest duchem, phi!
Zastrzygł uchem kiedy w głowie pojawiły mu się znajome szepty. Najpierw były chaotyczne i głośne, przekrzykiwały się wzajemnie i nic nie dało się z nich wywnioskować, były bełkotliwe i wymieszane. Szepty potrzebowały chwili żeby zgrać się w jedno, jednak kiedy już ta chwila nadeszła, Sowie Spojrzenie zrozumiał co chciały mu przekazać.
Natrafiła się idealna okazja.
-Ha! Gwiezdny Klan! -bury szkielet wycharczał ze swojego cienia i zakasłał, bo od tego głośnego gadania zaczęło go już boleć gardło- Mówisz o nim a tak naprawdę nic o nim nie wiesz! To tylko kolejna bajka, żeby nauczyć koty bezwzględnego posłuszeństwa! -Sowa prychnął z pogardą- Ha tfu!
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Zmarszczyła brwi, słysząc słowa ducha. Bo szczerze wierzyła, że właśnie tym był głos wydobywający się z drzewa, miało to totalnie sens. Poza tym, słyszała już, że drzewa wydają dźwięki, więc faktyczna kocia mowa wcale jej nie zdziwiła. Zafascynowała, zdecydowanie, bo mogła teraz wypytać o wszystko, co związane z byciem rośliną.
- Ha, Gwiezdny Klan! - zawołała z nim, zdecydowanie z większym entuzjazmem i pozytywną energią. Głos Krzywego Drzewa brzmiał jakby miał się zaraz przekręcić i przejść na drugą stronę. Znowu. - W jakim sensie? Że niby Gwiezdny Klan nie istnieje? Czemu tak myślisz? Istnieje, bo widziałam raz Gwiezdnego! Albo ducha. Tego jeszcze nie ustaliłam i w sumie śledztwo stanęło w miejscu, bo z Niezapominajką nie znalazłyśmy żadnych śladów...Ale to nic, jeszcze kiedyś go spotkam. Albo jak umrę. Może drzewa nie mają swoich Gwiezdnych przodków? Gdzie twoja mama?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
-Nie twierdziłem, że nie istnieje! -zawołał z oburzeniem, irytując się że nieznajoma przekręca jego słowa- Mówiłem, że nic o nim nie wiesz! Tylko w te bajeczki co wam opowiadają! -warknął i rozkaszlał się. Gardło go już tak bolało, że ledwo mówił. Chyba musiał zniżyć ton, bo zaraz je sobie rozwali całkowicie- Mówią wam, że Gwiezdny Klan jest taki dobry i że jak będziecie posłuszni to tam traficie, ale robią to tylko dlatego żebyście się słuchali bezwzględnie tego kto stoi na czele -burknął- żebyście siedzieli cicho i nie wyrażali żadnej inicjatywy. A jak jesteście inni to wtedy jesteście gorsi, zasługujecie tylko na potępienie -splunął- Ale ja znam rozwiązanie tego problemu, tylko nikt mnie nie chce słuchać. Wysłuchasz mnie? -Sowie Spojrzenie wstrzymał oddech kiedy cienie zaczęły mu znowu szeptać do ucha, słuchając ich uważnie. Nie mógł tego zaprzepaścić, inaczej znowu zaczną go torturować w snach.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- A to przepraszam bardzo - dalej się uśmiechała głupio, choć odsunęła się mimowolnie krok do tyłu, chcąc zrobić miejsce na krzyki drzewa. Wierzyła, że słowa zajmują pewną dozę przestrzeni w powietrzu i jak krzyczenie na pustym polu było lepszą opcją, tak tutaj wydawało się być ciaśniej. - Opowiesz mi inną bajkę w takim razie? - nie usłyszała w życiu zbyt wielu opowieści, bo większość wymyślała sobie sama. Równie chętnie się nimi dzieliła z otoczeniem, chociaż zazwyczaj bez jego pozwolenia.
- Hm, ja jestem inna. Jestem głupia i dosyć naiwna i lubię dużo gadać i rozmawiam z roślinami i śpiewam z wiatrem i przytulam drzewa i ścigam się z ptakami. Nie czuję się gorsza. I nie zasługuję na potępienie. Bo za co? - nie rozumiała albo miała nieaktualne informacje jeśli chodzi o Gwiezdnych. Ewentualnie drzewo nie wiedziało co mówiło. - No pewnie że tak!! Opowiadaj!!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
No i w tym momencie Sowie Spojrzenie połowicznie dopełnił swój cel. Teraz wystarczyło odpowiednio dobrać słowa i może uda mu się wbić coś do głowy te kotce, bo przestraszyć raczej jej się nie da, jest zbyt głupia, żeby w ogóle zrozumieć coś takiego jak strach… i może było to swego rodzaju błogosławieństwo, bury nie zamierzał się w to zagłębiać w tym momencie, i prawdopodobnie w żadnym następnym.
-Nie opowiem ci bajki -warknął- opowiem ci prawdę -dorzucił- A prawda jest taka że te wasze Klany to tylko pic na wodę, szopka z kukiełkami -ciekawych słów nauczył się w swoim samotniczym życiu, musiał przyznać- za sznurki których pociągają martwi, potępieńcy -prychnął- Ci wasi przywódcy, kiedy wracają ze swoich przygód po życia, stają się takimi kukiełkami martwych, którzy chcą was sprowadzić do swojego poziomu! Na samo dno! A każdy kto to widzi jest nazywany szaleńcem i wyrzucany z Klanu! -zakaszlał- Słyszę głosy, głosy cierpiących z tego powodu, nie mogę dopuścić żeby tak się działo dalej, trzeba to zakończyć, ale nikt mnie nie słucha, a sam mogę zrobić niewystarczająco.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Wsłuchiwała się niezwykle uważnie w opowieść drzewa. Chociaż, czy tak właściwie można to było nazwać opowieścią? Brzmiało bardziej jak lament i duża doza narzekania. Może też odrobiny opętania. Mimo to gra głosu była świetna, więc gdy tylko jej rozmówca skończył, Świt uniosła przednie łapki by nagrodzić występ gromkimi oklaskami.
- Jeja, jak na drzewo to jesteś bardzo ekspresyjne. I to jak operujesz głosem, piękne! Aż przez chwilę poczułam że mi grozisz albo że niebo poczernieje od tego gęstego klimatu, naprawdę! Piękne! Ktoś ci dawał lekcje? Chętnie się przyłączę, lubię taką artystyczną zabawę. Na przykład z Azalią ozdabiamy obóz, ja lubię sobie śpiewać, a gdyby dodać jeszcze do tego takie występy? Byłoby świetnie! - zakwiliła, szczerze zachwycona. - Sam wymyśliłeś ten tekst? Bardzo trzyma w napięciu. Ale skąd drzewo wie o Gwiezdnym Klanie w ogóle? Często rozmawiasz z kotami?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Sowie Spojrzenie nie mógł powstrzymać się przed zamruganiem kilka razy ze zdziwienia. Co to miało w ogóle znaczyć? Czy naprawdę ta była aż tak głupia żeby nie rozumieć, że to co do niej mówi to nie bajeczki wyssane z palca? Bury szkielet spojrzał po cieniach, które wyglądały w jego oczach na równie zszokowane, nawet odsunęły się od tej głupiej kupy futra, która przed tym drzewem stała. Żaden z nich nie chciał jej nawet wąsem dotknąć.
-Czy ty sobie żartujesz?! -Sowa warknął, rozzłoszczony- To nie żaden występ! -buras zaorał pazurami ziemię przed sobą i kilka razy uderzył swoim poszarpanym i wychudzonym ogonem o ziemię. Już nie obchodziło go czy zdradzi swoją kryjówkę, czy nie. Jeśli ta kotka była aż taka durna to chyba nic nie przemówi jej do rozumu. Czy ona w ogóle miała jakiekolwiek procesy w tej jej durnowatej głowie? Sowa się wściekł a cienie podłapały jego złość i zaczęły szeptać mu do ucha najgorsze rzeczy, nawet morderstwo.
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Gra aktorska drzewa była tak dobra, że była pewna, że się zaraz na nią rzuci. Mimo to, gdzieś z tyłu głowy, głęboko między trybikami, zapaliła się lampka, że to może jednak wcale nie być spektakl. Oczywiście słowa, które wymawiało były dziwne, brzmiały dość poetycko i wyniośle, ale zarazem brzmiały zbyt osobliwie, by ktokolwiek chciał słuchać takiego występu. Świt oczywiście nie gardziła żadną formą ekspresji artystycznej, ale jednak jak znała swoich klanowych towarzyszy, nie każdy miałby na to czas, a co dopiero chęć.
- Oh, drzewo, przepraszam! - zachłysnęła się powietrzem, gdy zdała sobie sprawę z ogromnego błędu, jaki popełniła. - Oczywiście, to nie jest występ! - poprawiła się momentalnie, tym samym podnosząc ciało z ziemi. - ...to wołanie o pomoc! Oh, czy ktoś uwięził twoją duszę w drzewie? Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby ci pomóc, tylko musisz powiedzieć co, proszę! - była gotowa na długą i niebezpieczną podróż, niesamowite poszukiwania skarbów, staroci czy dwunogich śmieci, by tylko pomóc swojemu nowemu przyjacielowi się wyswobodzić albo odejść w pokoju w zaświaty.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
-Jak mam ci uwierzyć, że mnie nie oszukujesz?! -warknął, starając się jeszcze jakoś uratować tę beznadziejną sytuację, jednak nie wierzył, że w ogóle coś z tego jeszcze będzie. Głupia kotka naprawdę miała szczęście, że Sowie Spojrzenie miał inne walki do stoczenia przed okładaniem się z żywymi, ale bury szkielet zdecydowanie zapamięta kto będzie szedł na pierwszy ogień jak tylko upora się z martwymi- Nie wierzę ci! Nie wierzę ci! Nie wierzę ci! -zawołał jakby odczyniał jakiś zły urok- Oszust! Oszust! Oszust! -dorzucił jeszcze- Przekonaj mnie że mówisz prawdę!
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)