Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— Nie mam. — Pokręciła głową z lekkim uśmiechem.
Jak dotąd – nic. Owinęła sobie łapy ogonem i siedziała na brzegu dalej, słuchając plusku wody o pobliski wysoki brzeg. Na pewno były tu jeszcze jakieś ryby, może nawet płocie, powinna tylko poczekać...
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Boczek zajął się szamaniem ryby, zamykając swoją jadaczkę. Mrówczy Szlak mogła w pełni skupić się na łowieniu. Po krótkim oczekiwaniu łapkę kotki zaczęła skubać bystrzanka. Płotka to może nie była, ale też mogła być…?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Malutka rybka podpłynęła do jej łapy. Nie po bystrzanki tu przyszła, ale może nie miała na co narzekać? Koniec końców wyłowiła już trzy sporej wielkości ryby. Poza tym, niekomfortowo było by jej myśleć, że jakiś Gwiezdny zesłał ładną rybkę i chronił przed niebezpieczeństwem, a ona tak pogardziła podarkiem. Szylkretka zastygła w bezruchu i to samo zrobił jej cień leżący na brzegu. Ostrożnie uniosła drugą łapę, ruchem powolnym jak przemieszczanie się ślimaka. Wysunęła pazury i czekała aż drobna piszczka ustawi się pod odpowiednim kątem. Wreszcie uderzyła, przecinając wodę w miejscu, w którym powinna znajdować się ryba.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Bystrzanka została bezceremonialnie wyrzucona na brzeg i dobita, a potem odłożona na stos piszczek.
— Przystawka. — Mruknęła do Boczka i mrugnęła jednym okiem, obserwując przez chwilę jak pałaszuje okonia. Otrzepała futerko i kolejny raz tego dnia wróciła na brzeg, zanurzając łapę w chłodnej wodzie i czekając aż podpłynie do niej jakaś płotka. Poprosiła w myślach Gwiezdnych o taką ładną, dorodną, żeby zanieść ją do kociarni dla pozostałych trzech matek.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Oczy szylkretki rozszerzyły się, kiedy w cieniu pod taflą wody wypatrzyła nic innego jak płoć. Niemożliwe! W myślach pospiesznie podziękowała Gwiezdnym za taką okazję i zamarła w bezruchu. Bała się poruszyć choćby wąsem żeby tylko jej nie spłoszyć. Jeszcze wolniej niż poprzednio uniosła drugą łapę i czekała z wysuniętymi pazurami na idealny moment żeby uderzyć. Szylkretowy cień na plaży wyglądał, jakby wstrzymywał oddech razem z nią. Wreszcie, kiedy ryba znalazła się w idealnym miejscu do ataku, Szlak uderzyła o wodę, próbując wyciągnąć piszczkę na brzeg.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Niestety, wybłagana przez Mrówczy Szlak płotka okazała się bardziej sprytna, niż inne ryby. Gdy matka już brała zamach łapą, żeby dorwać rybkę, skubanie ustąpiło, a z nim zniknął jakikolwiek ślad po potencjalnej ofierze.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Ah! Parsknęła z zaskoczenia. Jej łapa nie dotknęła ryby, ani jedna, ani druga. Widziała tyko uciekający cień. Wyciągnęła obie łapy z wody i... zamarła na moment. Czy to też był jakiś znak? Akurat zobaczyła płotkę i akurat ona uciekła? Zmarszczyła brwi, obserwując wodę powoli wracającą do stanu nieruchomości. Jak miała to interpretować? To mógł być przypadek, ale co z tamtą płotką bez ogona? Chyba zbyt duży zbieg okoliczności?
Przelotnie spojrzała w niebo, ale z chmur nie wyczytała nic nowego. Szylkretka westchnęła, obróciła się i odeszła na kilka kroków od brzegu. Boczek pałaszował okonia w najlepsze, a kotka usiadła sobie kawałek obok i zabrała za czyszczenie sierści na swoich przednich łapach. Nagle zastygła jak kamień, z końcówką języka wystającą z pyszczka. Oh. Oh! A co jeśli uciekająca płotka oznaczała, że ona też powinna uciekać?
Przeszedł ją dreszcz. To miało by sens. Dyskretnie rozejrzała się na boki, ale nie widziała ani nie czuła żadnego zagrożenia... jeszcze. Otrzepała futerko i wstała, podchodząc do stosu ryb.
— Nie chcę ciebie poganiać, ale mam wrażenie, że poczułam na wietrze psa. Chyba lepiej się stąd zwijać. — Skłamała bez mrugnięcia okiem i pochyliła się, żeby odgryźć nienaruszoną połowę okonia. Trudno, zje sobie później, jak już będzie bezpiecznie na terenach Wichru. Ostatnie skinięcie głową kocurowi, piszczki w pysk i mogła ruszać. Kłusem skierowała się w stronę klanu, a kiedy zniknęła z pola widzenia Boczka – puściła się galopem. Zwolniła dopiero grubo po przeprawie przez Czarny Ogon, kiedy dotarła do Słonecznego Zagajnika. Lepiej nie kusić losu. [zt]
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Dla Boczka nagła zmiana nastawienia Szlaku była dziwna, bo sam nic nie poczuł, ale cóż, nie pierwszy raz i nie ostatni koty wymyślały wymówkę, żeby sobie pójść. Zakładał, że nie był już dłużej mile widziany, więc ruszył przeciwną drogą. Przynajmniej zaspokoił głód bez kiwnięcia palcem!