Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Kiedy Nietoperz zaczęła biec krew wojownika zaczęła szumieć w jego uszach, a jego serce ścisnęło się, jakby właśnie się w nie wpakował cały krzew jeżyn. Biegł coraz szybciej, próbując przy tym nie stracić tropu Nietoperzowej Łapy, jak i nie zdradzić swojego położenia. Oh, może po prostu ona chciała... c- chciała zobaczyć widoki, odpocząć, a on na nią naciera jak jakiś wariat? Ale przecież jej kroki były pewne, szła w jedną stronę, była pewna, że to tam chce iść.
Tym bardziej, że... biegła.
Miał nadzieję, miał nadzieję, że się nie spóźnił. Oh, on też tak zrobił. Też biegł, ale w drugą stronę, bo w stronę Grzmiącej Ścieżki. On też biegł, aby ukrócić cierpienie, ale nikt nie biegł za nim. Przez te myśli nawet przez chwilę zwolnił, ale nie. Biegł dalej. Musiał być szybko na miejscu, aby jej pomóc, aby z nią porozmawiać, aby ją odciągnąć.
Łapy już go bolały od biegu, ale ciął powietrze swoim ciałem dalej, jak na Wichrzaka przystało. Dopiero gdy dotarł do Leśnej Sadzawki, zobaczył jej kruczoczarne ciało. Ze świstem wziął nagły wdech powietrze. Musiał to zrobić mądrze. Rozglądnął się dookoła i ustawił się tak, aby być niejako naprzeciwko Nietoperzowego Nieba, trochę z boku. Zadbał o to, aby nadal nie mogła go zobaczyć, a on po chwili stawiał kolejne kroki do przodu. Czuł, jak serce mu biło, jakby przebiegł maraton, albo gorzej. Jakby zaraz miało z jego klatki piersiowej wyskoczyć.
Wziął głęboki wdech, musi myśleć... klarownie. Z każdym, szybkim uderzeniem serca stawiał kolejne kroki, póki te nie zamieniły się w bieg, a później w kluczowanie. Wyskoczył z tylnych łap, tyle ile miał sił, aby rzucić się na Nietoperzowe Niebo bez pazurów, nie chciał jej zrobić krzywdy i złapać ją albo łapami, albo zębami i odciągnąć tym samym od wody. O Bogowie, miał nadzieję, że to się uda, czuł, jakby to była jego jedyna szansa.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Nietoperz powoli zanurzała się coraz bardziej w zimniej wodzie. Słyszała że ktoś albo coś się zbliża, ale bardziej liczyła na borsuka albo lisa niż na kota i to jeszcze z jej klanu. Niby mogła to stwierdzić po zapachu, ale tak właściwie nie obchodziło ją to teraz. Była teraz zajęta. Nagle straciła równowagę, przywaliła łbem o tafle wody, ale nie wpadła do niej, niestety, poczuła na sobie czyjeś zęby, które odciągały ją od sadzawy. W pierwszym odruchu syknęła i zaczęła się szarpać, ale szybko odpuściła. To nie miało sensu, jeżeli się wyrwie to on znowu ją złapie, chociaż może gdyby się pośpieszyła. Spojrzała na swojego „wybawcę”, kalkulując w głowie swoje szanse. To że uda jej się teraz wskoczyć było po prostu nierealne, Rysi Pomruk był od niej sporo silniejszy i nawet gdyby ją teraz puścił, to za chwile znowu by ją trzymał w swoich silnych szczękach. Przeklęła w myślach, po co on tu w ogóle przylazł? No tak pewnie chce robić, za wielkiego bohatera, a może na serio mu zależało by żyła?
Następnym, co poczuła był ogromny wstyd za to że jest na tyle słaba i pusta, chce się zabić przez głupią kłótnie, naprawę dziecinę. Nawet jeżeli nie chodziło tylko o tą głupią kłótnie na ceremonii to było jej wstyd że w ogóle próbowała się zabić. Nie patrzyła się na Rysiego Pomruka, a na sadzawe, w której by utonęła gdyby nie on. Po jej policzkach ciekły łzy, a może to była po prostu woda? Drżała po części z zimna, a po części z emocji. Nie odzywała się, poza drżeniem na całym ciele praktycznie się nie poruszała.
Co powinna teraz zrobić, jakiej wymówki użyć? Może po prostu powie że się poślizgnęła? To raczej nie wyglądało jak poślizgnięcie się, chociaż ile ona tak właściwie widział? Śledził ją od początku, czy po prostu jest częścią patrolu i jest tu zupełnie przypadkiem? A jeśli jest częścią patrolu to reszta też tu jest? Miała tyle pytań, których oczywiście nie mogła zadać, ale potrzebowała wymówki. Nie chciała by ktoś wiedział co tu robiła, a raczej próbowała, a point mógłby to rozpowiedzieć. Gdyby była teraz martwa nie musiała by się teraz tym przejmować, najprawdopodobniej nikt by nie znalazł jej ciała, został by jedynie jej zapach, prowadzący do Leśnej Sadzawki, a każdy by sobie dopowiadał co mogło się z nią stać.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Wyciągając za luźną skórę na karku kotkę, czuł, jak siła opuszcza go z mięśni. Wszelkie siły witalne go opuszczają, a on jakby się zapadał w ziemi. Zimne dreszcze przechodziły przez jego ciało i tak ją ciągnął, dopóki nie byli kilka dobrych długości lisa od wody.
Spojrzał po chwili na nią i westchnął, jakby z mu spadł z serca kamień. Nachylił się nad kotką i szybko podniósł, przytulając wojowniczkę do swojego futra i kryzy. Pozwalał, aby woda czy też łzy ściekały i wsiąkały w jego kremowe futro. Jeszcze raz mocno przytulił do siebie Nietoperz. Oh, jak dobrze, że zdążył na czas. Nie zamierzał jej teraz puszczać. Co by pomyślał Mysia Łapa? Gwiezdni, Myszka przecież by się załamał, gdyby Nietoperz coś się stało. Byli w końcu dobrymi znajomymi, ba, przyjaciółmi! Odsunął się delikatnie od czarnej kotki, aby wytrzeć na ślepo swoją łapą jej poliki. Na razie nic nie mówił. Nie potrzebowała słów. Słowa raniły. Słowa były groźne, jeśli były przemielone przez zły jęzor. Nie potrzebowała ich teraz. Nietoperz potrzebowała wsparcia.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Rysi Pomruk, nic nie mówił, trochę ją to martwiło. Zabrakło mu słów by opisać jak bardzo jest żałosna i jak bardzo to co usiłowała zrobić, jest głupie albo po prostu nie mówił nic, bo nie chciał jej zranić, to chyba było bardziej prawdopodobne. Po co by ją ratował, gdyby jej żałosna, nieudana próba samobójcza wzbudziła w nim pogardę. Po co w ogóle ją ratował, nie chciała by ktokolwiek ocalił jej życie. Czuła się strasznie, chciała uciec, znowu spróbować wskoczyć do sadzawki, może tym razem się uda. Podniosła łapę do ucieczki, ale nie zdążyła odejść nawet na krok, bo złapał ją Rysi Pomruk, a raczej przytulił. Skuliła się, jak dziecko czekające na karę. Bo tak się zachowywała jak kociak, który zupełnie nie wie co robi. Chciała coś powiedzieć, jakoś się wytłumaczyć, użyć jakiejś wymówki, ale wielka gula w gardle jej w tym skutecznie przeszkadzała. Nie patrzyła na niego, nie była w stanie.
Kocur lekko się odsunął. Obrzydło go to co przed chwilą usiłowała zrobić? Nie, po prostu, wytarł jej policzek. Mnóstwo różnych myśli przelatywało przez jej głowę i nie była w stanie ułożyć z nich jednego spójnego zdania z tego chaosu. Jednak dzięki obecności i wsparciu Rysiego Pomruka, powoli się uspokajała, ale bardzo powoli.
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Mistrz: Racza Sadzawka, Biały Puch Płeć: kocur Matka: Pohukująca Sowa [NPC] Ojciec: Bażancie Pióro [NPC] Partner: to chyba nie dla mnie Trwałe urazy: blizna po ugryzieniu na prawej łapie, wypalona lewa strona pyska
Wzrostem przewyższa większość Klanu. Futro ma kremowe z burymi odznaczeniami na pysku w kształcie maski, na łapkach. Bury ma również ogon. Na całym ciele można zauważyć klasyczne pręgi. Natura obdarzyła Rysia białymi akcentami na palcach wszystkich czterech łap, brzuchu oraz końcówce ogona. Po lewej stronie pyska można bez problemu zauważyć goliznę, jaką kocur nabył podczas pożaru. Blizna jest dość obszerna. Co do blizn, to można zauważyć również na jego prawej łapie, na nadgarstku, szarpaną bliznę spowodowaną samookaleczaniem się podczas pogrzebu Porywistej Gwiazdy. Futro kocura jest miękkie, zadbane i puszyste. Jest ono również długowłose, błyszczące. Mimo wszystko Ryś dba o swoje futro, wiedząc, że jest ono dość ważnym elementem wyglądu. Niebieskie ślepka pointa są jakby za mgłą. Nie widać w nich radosnego błysku, po prostu są. Pod oczami widać wory spowodowane zmęczeniem. Wibrysy ma chropowate, nie widać ich po lewej stronie pyska tam, gdzie ma bliznę po poparzeniu.
Wyciszył się. Kocur jest mało rozmowny, ogółem dość.. smutnawy. Można często go zobaczyć, jak siedzi gdzieś z boku i myśli, jest rzadkością zobaczenia uśmiechu na jego pyszczku. Spokojny point zazwyczaj zachowuje powagę, walcząc w środku, aby się nie rozpaść i nie rozpłakać. Często próbuje grać przed innymi, próbuje być wesołym kotem, jednak wychodzi mu to.. cóż. Słabo.
Jest dość inteligentnym kotem, a rozmowa z nim to bardziej monolog, gdzie Ryś słucha z uwagą tego, co mówi rozmówca i raz po raz przytakuje. Czasami, jeśli poczuje się lepiej w towarzystwie danego kota, może się dłużej odezwać, nawet o coś zapytać. W większości jest miły dla innych, jeśli ktoś mu nie podpadł to może ze spokojem podejść do kocura. W obecności kociaków stara się być jak starszy brat.
Podsumowując, pobliźniony point jest cichy, spokojny, dość smutnawy. Zawsze chętnie wyciągnie łapę, aby komuś pomóc. Cechuje go również bycie miłym wobec większości Klanu, z kilkoma wyjątkami.
Mleczna Struga (KC), Nawałnicowy Ryk (KG), Gawron (KRz), Żbik (S)
Czuł na futrze, jak Nietoperz się trzęsie. Czuł, jak się kuli pod wpływem jego dotyku. Z gardła wojownika wyszło tylko ciche westchnienie. Trzymał Nietoperze Niebo blisko siebie, blisko swojego ciała, aby jej czarne jak otchłań futro mogło wyschnąć oddając jego długiemu trochę wody.
Gdy odsunął się i położył łapę na poliku niebieskookiej, aby tym samym wytrzeć jej łzy, na pysk kocura wsunął się słaby, pocieszający, ale ciepły uśmiech. Point zmrużył ślepia i westchnął.
- Nie musisz się mi tłumaczyć, nawet tego nie oczekuję - mówił szeptem spoglądając prosto w oczy Nietoperz. Z jego gardła wyszło chwiejne westchnienie. - Ale jestem przy tobie. Już wszystko dobrze. Cieszę się, że zdążyłem - mruknął zaraz słabo, znowu przyciągając Nietoperz do siebie. Ryś nie trzymał przyjaciółki Mysiej Łapy jakoś bardzo blisko swojego ciała czy jakoś bardzo mocno. Chciał, aby się uspokoiła i jeśli będzie tego potrzebowała może się od niego odsunąć. Może też się w niego bardziej i mocniej tulić. Nie przeszkadzałoby mu to. Po prostu się cieszył, że zdążył.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Łzy płynęły i płynęły i nie chciały się zatrzymać, tak jakby błękitne oczy Nietoperzego Nieba były jeziorami bez dna. Dwiema sadzawkami, pełne łez i w których chciałaby teraz utonąć.
Cieszy się, że zdążył? Ona się nie cieszyła i jemu nie wierzyła. Wcale mu teraz nie wierzyła. Nie zasługiwała na życie i on dobrze o tym wiedział. Pomimo tego, że był tuż obok, że trzymał ją w swoich objęciach, Nietoperze Niebo czuła się jakby była ostatnim kotem na świecie, jakby kocur siedzący tuż obok niej wcale nie istniał, był pustą wydmuszką. Tylko ona i lodowata woda, którą czuła na swojej skórze i futrze. Zupełnie samotna, pusta. Obrzydliwa i odpychająca. Miała w sobie zarazę, która trawiła jej wnętrzności i kazała wyrwać się z tego uścisku, tak jakby miała go splamić, zniszczyć wszelkie dobro, którym ją teraz obdarzał. Nosiła w sobie brudne piętno, które potrafiło tylko ciągnąć na dół, wprost w głębiny Leśnej Sadzawki i nie pozwalało już nigdy się wynurzyć. Jeszcze chwila i znajdą się tam oboje. Jeszcze chwila. Mogło być tak pięknie, gdyby nie on.
Zrobił to z litości. Z pogardy jaką do niej czuł, bo co innego można było do niej czuć? Nie zasługiwała nawet na śmierć. To on uważał, że nie zasługiwała nawet na śmierć. Porwał ją stamtąd, wyrwał z wody, która teraz spływała z jej przesiąkniętego futra, przypomnienie, że nie potrafiła nawet zakończyć własnego życia. Żałosne. Jak on mógł?! Zabrakło tylko jednego uderzenia serca, gdyby tylko się nie zjawił, nie wtrącał się w nie swoje sprawy.
Nie była w stanie tego dłużej znieść. Po prostu nie mogła. Wzdrygnęła się, jakby otaczał ją szlam i wyrwała się z tego mocnego uścisku, odskakując w bok. Wymęczona i rozedrgana, nie potrafiła utrzymać równowagi i poślizgnęła się na miękkiej ziemi, lądując na niej bokiem. Najlepiej będzie jak się wywali i se ten głupi ryj rozwali. Spojrzała na niego ze złością, tak jakby to on był winien jej upadkowi, jakby był winien wszystkiemu złu, które spotkało ją w życiu. I znowu zaczęła płakać. Głośniej i głośniej, ponownie nie mogąc powstrzymać szlochu. Zwinęła się w kłębek, najciaśniej jak mogła, chowając pyszczek w błocie, odgradzając się w ten sposób od całego świata. Nie potrafiła znieść jego widoku, tego, że ponownie musi go zobaczyć, stawić mu czoło. Tego, że to wcale nie był koniec.
Najbardziej na świecie chciała, żeby ją znowu przytulił. Pragnęła znowu poczuć ciepło jego futra, ale wiedziała że nie zasługuje. Jest zbyt słaba i żałosna.
[jeszcze raz dzięki Baran]
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Po powrocie do obozu załatwiono wszystkie formalności, powiadomiono klan o zmianach i nowym imieniu drugiego medyka. Po tym z kolei Krwawnikowy Liść wraz z Lśniącą Sadzawką wpadli na pomysł wybrania się na wspólne zbieranie medykamentów. Co zabawne, kocur nie miał w tym aż takiej wprawy, biorąc pod uwagę, jak późno poznał wszystkie zioła, wobec czego znacznie częściej można było go przyłapać na polowaniu, jako że nie lubił bezczynności i braku pracy. Teraz natomiast, znając każdy medykament od A do Z, mógł do planu dodać kolejne zajęcie. Ponadto, każda integracja z mistrzynią była dla niego zdecydowanie na plus.
Po dotarciu na miejsce, życzył Lśniącej Sadzawce udanych zbiorów, a następnie sam zaczął rozglądać się za ziołami, które mógłby zebrać. Składzik nie wyglądał źle, ale coś nowego zawsze się przyda. I doświadczenie też.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Przez całe te księżyce, Krwawnikowy Liść nie był ani razu na wyprawie po medykamenty. W związku z tym, skoro już oficjalnie zdobył rangę Medyka, uznałam że pora to zmienić. Po powrocie, gdy tylko odpoczęliśmy, wyruszyliśmy. Wybraliśmy Leśną Sadzawkę za miejsce poszukiwań i cóż, po dotarciu na miejsce życzyliśmy sobie powodzenia i każdy ruszył w swoją stronę na poszukiwania. Nie rosło tutaj nic, co interesowało mnie jakoś szczególnie, więc po prostu rozglądałam się, cóż, za czymkolwiek.
Wyruszyli na poszukiwania medykamentów, a zamiast tego Krwawnikowy Liść odszukał... jastrzębia. Ptaszysko stało na ziemi i szponami trzymało mysz, którą zajadało. Drapieżnik nie zdawał sobie jeszcze sprawy z obecności kocura, więc Medyk miał szansę wezwać pomoc w postaci swojej mistrzyni, albo mógł się też wycofać.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Wybierając się na zbieranie ziół, mimo wszystko miał nadzieję, że pierwszym co spotka, nie będzie żaden drapieżnik. Wolał nie wchodzić w niepotrzebne konflikty. Natomiast widząc jastrzębia zajadającego się upolowanym gryzoniem, napiął mięśnie i uniósł nieznacznie brwi. Chociaż miał przewagę w postaci nieświadomości jastrzębia i obecności medyczki w pobliżu, postanowił nie wchodzić łowcy w drogę. Dopóki polował na zwierzynę, a nie koty, nie sprawiając tym samym jakiegoś wielkiego zagrożenia, Krwawnikowy Liść postanowił go zostawić. Później jedynie powiadomi o spotkaniu przechodzący tędy patrol, ale nie wchodził w bezpośrednią walkę. Zamiast tego po prostu ominął stworzenie, w dalszym ciągu rozglądając się za medykamentami.
Kocica miała więcej szczęścia, niż jej syn. Co prawda nie rozglądała się za niczym konkretnym, ale dosyć szybko mogła wypatrzyć zapewne dobrze znane jej drzewo. Miało krótki, lekko pochyły, ciemnoszary pień i giętkie gałęzie. Srebrzyste od spodu liście posiadały lancelowaty kształt.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Nie musiałam długo szukać nim natknęłam się na wierzbę. Nie było to nic, co było mi bardzo potrzebne, był tego całkiem pokaźny zapas w składziku, ale uznałam, że lepiej mieć więcej niż mniej. Najpierw zabrałam się za zdzieranie kory pazurami, a potem wspięłam się na drzewo i stamtąd zaczęłam zrywać liście. Starałam się oczywiście robić to delikatnie, by uszkodzić ich jak najmniej.
Młody Medyk podjął prawdopodobnie słuszną decyzję, unikając walki. Był wyszkolony, owszem, ale jego głównym zadaniem było, cóż, żyć i nieść pomoc innym. Dlatego więc odszedł od jastrzębia i wyszło mu to na dobre, można by rzec, albowiem od razu natknął się na medykament. Miał intensywny, ale przyjemny zapach. Z wyglądu nieco przypominał pokrzywę, ale tylko na pierwszy rzut oka. Woń nie pozostawiała jednak żadnych złudzeń.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Charakterystycznego zapachu mięty nie dało się pomylić z niczym innym. Miała przyjemną, pobudzającą woń. Kocur podszedł ostrożnie do rośliny i równą precyzją wziął się za zbieranie jej liści, w miarę możliwości próbując ich nie uszkodzić.
Kocica miała już takie doświadczenie, że jej zbiory z pewnością nie robiły na niej żadnego wrażenia. Najpierw oderwała czternaście kawałków kory wierzby, a następnie dołożyła do tego jeszcze dziewiętnaście liści. Rewelacja.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Zebrałam całkiem sporo, to fakt i ciężko by mi było to nosić cały czas ze sobą. Z racji tego, że nie musiałam się szczypać na wypadek, gdyby coś się zepsuło, zdecydowałam się zakopać medykamenty i odpowiednio oznaczyć, by wrócić po niej później. Następnie ruszyłam na dalsze poszukiwania, licząc na kolejne owocne zbiory.
To prawda, mięty nie dało pomylić się z niczym innym, zwłaszcza, gdy wiedzę o ziołach miało się w małym paluszku, tak jak Krwawnikowy Liść. W związku z tym, niewiele się zastanawiając, Medyk przystąpił do zbierania i zaowocowało to dziesięcioma liśćmi mięty, którymi będzie mógł zasilić składzik. Całkiem nieźle!
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Dziesięć liści… Dobry wynik, musiał przyznać. Jak na zbieranie ich po raz pierwszy w życiu. Z zadowoleniem odnotował fakt, że niczego nie uszkodził. Gdy już się za coś brał, dawał z siebie wszystko. Schował w bezpiecznym miejscu zebrane liście i wyruszył na kolejne poszukiwania.
Lśniąca Sadzawka liczyła na kolejne owocne zbiory, ale w pobliżu nie było widać żadnych medykamentów. Za to, gdyby się rozejrzała, mogłaby dostrzec na pobliskim krzewie brązowego ptaka z pomarańczowym wierzchem głowy. Był to drozd. Jeżeli więc kocica miała ochotę zapolować, to nadarzyła się idealna okazja.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Zamiast medykamentów natrafiłam na... ptaka, ale polowanie nie należało do moich ulubionych zajęć, dlatego też ominęłam go szerokim łukiem, zostawiając dla jakiegoś wprawionego łowcy. Zamiast tego, dalej poszukiwałam jakiegoś medykamentu, najlepiej pajęczyny, bo tej nigdy nie było za mało. Nie zamierzałam jednak gardzić niczym innym, rzecz jasna.
Szczęście nowicjusza? A może po prostu umiejętności? Cokolwiek by to nie było, Krwawnikowy Liść powinien być z tego tytułu bardzo zadowolony, albowiem ledwo minął miętę, a już napotkał na swojej drodze coś innego! Co prawda musiał się do tej rośliny przedostać przez krzaki, ale zdecydowanie będzie warto! Roślina ta miała duże, sercowate i szarawe pod spodem liście, co można bylo dostrzec z pewnej odległości i co od razu pozwalało sklasyfikować cóż to takiego.
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Widok użytecznego medykamentu przywołał na mordce kocura uśmiech. Bez zastanowienia podszedł do krzewu i zaczął się przez niego przedzierać, żeby dotrzeć do łopianu. Wziął się za ostrożne oskubywanie rośliny z liści, żeby w jego łapach znalazło się ich jak najwięcej. Po chwili zaś wziął się za zbieranie korzeni.
Kocica nie miała ochoty polować, więc oszczędziła drozda. Wyglądało jednak na to, że Gwiezdni wyjątkowo z niej kpili, albowiem chwilę później nad jej głową przeleciał kolejny ptak, by po chwili przysiąść na niskiej gałęzi drzewa. Charakterystyczny, pomarańczowy brzuch sugerował, że był to rudzik.