Logo Artemidy
Podmokły Brzeg
#31
Burczał. Jak zawsze zresztą, ale nie wszyscy byli przyzwyczajeni do tego, że nie należał do najbardziej wylewnych i wspaniałych kotów. Był cieniem Maliny i nie mógł równać się z jej charyzmą w żaden sposób, ale kiedy już brał się do przemawiania, wychodziło mu to nawet zgrabnie. W kontaktach pyskiem w pysk wywoływał czasem nieprzyjemne uczucia, jakieś lęki i niepewności, czy za jego postawą nie kryje się agresja lub chęć innego ataku, ale on po prostu cały zdawał się składać z takiego mrukliwego zachowania, chyba że coś akurat wyzwoliło w nim prawdziwy wybuch emocji. Nie gniewał się jednak w żaden sposób na Lawendę, zdziwił się jedynie, że ta nie miała pojęcia o stopniu ich pokrewieństwa. Czyżby Mknąca i Czyżyk byli nieco zbyt zawstydzeni, by wprowadzać ją w te tematy?
- Tak – potwierdził jej domysły dotyczące Miękkiego. – Chociaż z nami łączy cię tylko ojciec. Z Len łączy cię matka – dodał w formie wyjaśnienia, jakby nie do końca wiedział, czy kocica zdaje sobie z tego do końca sprawę. Poza tym jej wybuch entuzjazmu nieco go zdziwił, na pewno się go nie spodziewał i aż lekko poruszył ogonem, gdy ta wyrzucała z siebie kolejne słowa, a on miał coraz większe wrażenie, że Lawenda nadawałaby się spokojnie na potomka Krzykliwej Mewy, z którą pewnie przerzucały się całymi potokami słów.
- Nie. Na całe szczęście nie trafiłem na żadne nowe niebezpieczeństwo, ale nigdy nie wiadomo, czy coś się nie przywlecze. Rysia też się nie spodziewaliśmy – stwierdził z krzywym uśmiechem, a potem ruszył przed siebie skinąwszy lekko na przyrodnią siostrę, by ruszyła za nim. – Mam nadzieję, że to nie jest podchwytliwe pytanie, i że ty nie widziałaś czegoś niepokojącego – rzucił po chwili, gdy uszli już kilka kroków.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Lawenda wpatrywała się w Sokoli Cień jak zahipnotyzowana. Jakby ktoś powiedział jej, że jeże mogą latać. Nie miała pojęcia, że część rodzeństwa jest od mamy, a część od taty. To był dla niebieskiej kotki szok. Jeśli chodzi o Miękki Obłok to ucieszyła się, gdy Sokół potwierdził jej przypuszczenie.
- Jak to się stało, że byli razem? Co się stało z twoją mamą i tatą Lnianego Futerka?- zapytała smutnym tonem głosu. Nie rozumiała tej sytuacji rodzinnej a powinna. Dlaczego nikt wcześniej jej tego nie wytłumaczył!
- A kto jest jeszcze moim rodzeństwem?- zapytała zaciekawiona. Może nie będzie znać ich osobiście ale chociaż z imienia. Później będzie mogła zapolować na swoich braci i siostry i ich poznać. Lawendowa Łapa zastanawiała się czy rodzeństwo tak jak Sokoli Cień wie o jej istnieniu czy tak jak Miękki Obłok nie ma pojęcia. Może nie potrzebnie miała żal do rodziny, że ich nie poznała i się nią nie zainteresowali, ponieważ mogą nie wiedzieć, że w ogóle żyje. I chyba ta opcja, że nie wiedzą o niebieskiej kotce jest najbardziej prawdopodobna, ponieważ na pogrzebie Żonkil nie było prawie nikogo ze starszego rodzeństwa.
Na odpowiedź wojownika Lawenda się zarumieniła. Na szczęście pod gęstym futerkiem nie było tego widać. Zaskoczyło ją to, że Sokoli Cień przejrzał jej zamiary. A miało być tak dyskretnie!
- Nie, nie... Przepraszam. Od zaginięcia Wiśni,Szafrana,Dryfującego Kwiatu, Kwitnącej Łapy i Bladej Łapy oraz śmierci Żonkil mam takie wrażenie, że coś z tymi terenami jest nie tak. Wiem, że nie ma miejsca gdzie będziemy całkowicie bezpieczni ale uważam, że ten obszar kryje jakieś zagrożenie.- powiedziała niepewnie. Już dawno chciała komuś wyrazić swoją opinie na ten temat. Na razie tylko Wilk jej wysłuchał. Liczyła, że może Sokoli Cień wymieni jakieś spostrzeżenia na ten temat.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
- Hm – mruknął jedynie początkowo i przez chwilę wyglądał właściwie jakby był skamieniały. Mieli wiele rodzeństwa, ale większość z nich zniknęła albo już nie żyła. Gawron pojawił się na chwilę i tyle go widzieli, ale Kacza, Gęsia, Kurza, Jaskółcza… nie wiedział nawet, gdy odeszły. Gdzie byli Sikorka i Przepiórka? Nie było już też ani Sroki ani Gruszki. Przetrwała Ziółko, która niedawno wróciła i Ćma mająca już własne kocięta. Tak jak Lawenda wspomniała, nie został też Szafran, nie została Wiśnia, a teraz brakło Żonkil. A Len? Jak nazywało się jej rodzeństwo…? Była Jarzębina, Rumianek… Nagietek? I zdaje się, że Jałowiec. Gwiezdny Klanie…! – Było nas wielu, ale wśród żyjących w Klanie znajdziesz już tylko Trujące Ziele i Zaćmiony Księżyc, które są córkami Czyżyka i Tymianek, tak jak ja i Miękki. Poza tym żyje Lniane Futerko, córka Mknącej i Czosnka. Tymianek i Czosnek zginęli księżyce temu i nie chcę do tego wracać – mruknął znowu nie potrafiąc za bardzo wracać do tego tematu. Śmierć matki bolała go do dzisiaj, to, że ojciec związał się z inną kocicą nadal gdzieś na niego działało, ale sam już nie wiedział, jak do tego podchodzić, bo niby to rozumiał, ale z drugiej strony nie chciał się w tym jakoś szczególnie mocno zagłębiać. Bo po co? Dopiero teraz, kiedy Lawenda zaczęła wypytywać go o te kwestie uświadomił sobie, jak niewielu ich zostało. Z jego miotu był tylko on, nikogo więcej, młodsze rodzeństwo miało nieco więcej szczęścia, ale Lawenda i Len były w takiej samej sytuacji jak on.
- Lawendo – burknął po swojemu chcąc, żeby się na nim skupiła. – Koty zawsze odchodzą, giną i znikają, taka jest kolej losu. Właściwie całe moje rodzeństwo zniknęło zanim się przenieśliśmy, więc nie możesz tak na to patrzeć. Te ziemie są bezpieczniejsze, nie ma tutaj rysi ani Dwunożnych. Nie wszyscy jednak byli gotowi na to, by tu żyć… Albo tak żyć – stwierdził w końcu nieco nieporadnie próbując przełożyć jej swoje myśli, żeby zrozumiała o co dokładnie mu chodzi, chociaż doskonale wiedział, że w takich sytuacjach mówca był z niego akurat żaden. Lepiej radził sobie w sytuacjach kryzysowych przy całym Klanie, a nie wtedy, gdy ktoś mu płakał, albo się rozczulał tuż pod jego nosem, gdy był sam.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Lawenda liczyła, że ma jednak trochę więcej rodzeństwa. Ale piątka to całkiem sporo! Miękkiego zna bardzo dobrze, Lniane Futerko z widzenia a teraz ma zaszczyt poznać Sokoła. Zostanie jej tylko do zlokalizowania Trujące Ziele i Zaćmiony Księżyc. Chwila! To znaczy, że...
- Jestem ciocią Szczypiorowej Łapy, Sowiej Łapy i Węgorzowej Łapy! Jaką ja mam wielką rodzinę!- powiedziała i podskoczyła podekscytowana. Na pogrzebie myślała, że jest sama jak palec a teraz się okazuje, że ma tyle krewnych! No proszę! Poznała swoją rodzinę i nawet nie była tego świadoma! Musi koniecznie ich o tym powiadomić! Na pewno będą zaskoczeni!
Ponownie Sokoli Cień burknął i Lawenda odskoczyła lekko na bok, po czym znów zbliżyła się i szła równym tempem. Musi się przyzwyczaić do jego wyjątkowego głosu. Spojrzała na wojownika z poważnym wyrazem pyszczka. Niebieskiej kotce nie podobała się wypowiedź czarnego kocura. Potakiwała potakująco głową na znak że przyjmuje do wiadomości jego opinie na ten temat. Nie rozumiała na razie toku myślenia brata. Lawendzie wydawało się, że dla niego to takie naturalne, że koty giną i znikają. Owszem, ale nie w takiej ilości! Na pewno jest coś nie tak z tymi terenami! Córka Mknącego Ptaka westchnęła głośno. Nie zamierzała jeszcze zmieniać całkowicie tematu.
- Chciałabym jeszcze wiedzieć czy przyjąłeś Brunatną Łapę na trening?- zapytała nieśmiałym głosem. Już dawno zauważyła, że syn Pluskającej Kropli zaginął. Chciała się upewnić czy przypadkiem nie odszedł, ponieważ Sokół nie przyjął go na trening i biedny nie miał gdzie się podziać. Co prawda Lawenda zaproponowała mu, że może przyjść do niej na trening ale może się wstydził?
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Niestety. Ich rodzina skurczyła się, nieco rozpadała i nie była na pewno w komplecie, co mogło razić, co mogło boleć, ale na to zbyt wiele nie dało się poradzić. Inna sprawa, że Sokół nie był w najlepszych i najbliższych relacjach ze swoim rodzeństwem, aczkolwiek od jakiegoś czasu o wiele lepiej szło mu dogadywanie się z Ćmą i Miękkim, który nadal bujał w obłokach, ale przynajmniej nie był tak koszmarnie rozkojarzony i dziecinny, jak dawniej. Przynajmniej tak uważał jego starszy brat, który do marzycieli miał stosunek co najmniej ambiwalentny. Teraz zaś miał okazję poznać nieco lepiej Lawendę i odnosił wrażenie, że kocica bardziej nadawałaby się na członka rodziny Krzykliwej Mewy, niż jego własnej, ale różnie to bywa. Nie była taka znowu najgorsza, po prostu ekscytowała się chyba wszystkim i musiał jakoś z tym żyć. Poza tym wydawała się być całkiem, cóż, normalna. Na całe szczęście.
- Tak – rzucił. – Trochę ich jest i mam nadzieję, że skończą treningi i zostaną z nami na dłużej. Ale jak widać nasza rodzina lubi… wędrować swoimi ścieżkami – skwitował nie poruszając również kwestii Lodowego, którego najchętniej po prostu wywaliłby z Klanu, kocur jednak nie dawał do tego żadnych powodów i jedynie działał nieustannie na nerwy Sokołowi, który obiecywał sobie nie raz i nie dwa, że nie będzie się nim już przejmował. Widać jednak partner siostry całkowicie mu nie odpowiadał.
- Tak – rzucił, a jego kryza nieco się uniosła. – Szkoda jedynie, że nigdy na niego nie wrócił. Brunatny obiecywał mi posłuszeństwo, obiecywał mi góry zwierzyny, skończenie treningu, przychodzenie na niego najczęściej jak się da… Obiecywał mi to wiele razy, ale jak widać… nigdy tych słów nie dotrzymał – dodał czując, że jednak coś się w nim gotuje na wspomnienie terminatora, którego sam wybrał, o którym rozmawiał z Krukiem, którego otrzymał na własne życzenie, a potem widział się z nim ledwie parę razy. – Przyjaźniłaś się z nim…? – zapytał niechętnie czując się nieco zdradzonym przez kocura, który chciał więcej niż mógł, a obiecywać potrafił jak mało kto. Być może miał to po ojcu.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Lawendowa Łapa pokiwała potakująco głową na słowa Sokoła. Też miała nadzieje, że wszyscy ukończą treningi i będą dzielnie służyć Klanowi. Niebieska kotka nie była pewna, co do chodzenia własnymi ścieżkami. Sugeruje on, że niektórzy odeszli z własnej woli? Z drugiej strony nie ma żadnych dowodów jak wszyscy zniknęli. Tylko jedno jest pewne, że Mknący Ptak opuściła Klan Wichru z własnej woli. Porzuciła czwórkę swoich dzieci. Gdy Lawenda się o tym dowiedziała to było jej bardzo przykro. Nie rozumiała zachowania swojej mamy. Dlaczego ich zostawiła?
Córka Czyżyka słuchała odpowiedzi Sokoła. Z każdym słowem było jej głupio. Wstydziła się za Brunatną Łapę. Jak ona mogła podejrzewać, że wojownik odmówił mu treningu! Cała wina leży po stronie Gorycz! Syn Pluskającej Kropli naprawdę wydawał się skruszony i chciał ponowić trening! A tak naprawdę rzucał słowa na wiatr!
- Taaak...- powiedziała i zaczęła patrzeć w ziemię. - Rozmawiałam z nim przed przenosinami i na tych terenach. Naprawdę chciał zacząć trening... - powiedziała z żalem. Dlaczego Brunatna Łapa pojawia się i znika? Rozumiała go, że nie miał już nikogo z rodziny. Lawendowa Łapa była w teraz w takiej samej sytuacji! Mogli by się wspierać!
- A jak idą treningi innych terminatorów?- zagadnęła aby już nie myśleć o Gorycz.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Sugerował. Lawenda była zdaje się nieco zbyt delikatna albo zbyt ufna, zbyt kochała Klan Wichru, by zrozumieć, że inni woleli wędrować samotnymi drogami, gdzie nikt im nie towarzyszył. Sokół również taki nie był, ale fakt, że był raczej introwertykiem, który lubi obserwować wszystko z boku i nie zawsze uczestniczy w życiu Klanu powodował, że łatwiej przychodziło mu zrozumienie kotów, które na zawsze opuszczały szeregi rodziny, by szukać szczęścia poza nim. Sam jednak był nazbyt lojalny i nazbyt związany z rodziną, by porzucić ją na rzecz wiecznej tułaczki, jaka akurat jemu samemu nie przyniosłaby żadnej przyjemności i chociażby ułamka radości. Nic zatem dziwnego, że nie wypowiadał się głośno na temat znikających terminatorów, czy nawet wojowników – chociaż na tych brał go gniew, bowiem ślubowali strzec Klanu i bronić go kosztem własnego życia. Nie mógł ich jednak nawrócić siłą, nie był w stanie iść za nimi, by starać się przekonać ich do zmiany zdania.
- Mmm – mruknął krzywiąc się dość znacznie i ten jeden raz jego przybrana siostra mogła naprawdę zobaczyć, jak wielkie wrażenie to wszystko na nim wywarło. Nie był zachwycony, ba, czuł się oszukany, czuł się w jakimś sensie obolały. Nie wracał jednak do tego zbyt często myślami, w końcu była to przeszłość i nie było sensu roztrząsać jej w żaden sposób, gdyż nie przyniosłoby to nic nowego i dobrego. Poza nauczką.
- Treningi? Różnie. Szorstki jest chyba w okresie poważnego buntu, zadziera nosa i uważa, że ma spore prawa z uwagi na to, kto jest jego ojcem. Kwitnący… Sama wiesz. Wodospad radzi sobie całkiem dobrze, myślę, że to już pora, by nauczyć ją walczyć, chociaż nieco obawiam się tego dnia – zakomunikował spokojnie i poruszył lekko wąsami zastanawiając się, jak to dalej będzie. Czy poradzi sobie z nimi wszystkimi? Czy na pewno da im odpowiednie wykształcenie i możliwości na dorosłe życie? Martwił się, że jego siostrzenica mimo wszystko nie odnajdzie się w wielkim świecie.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Lawenda na pierwszy rzut oka zauważyła, że w relacji Sokoła z Gorycz jest coś nie tak. Jego mina mówiła sama za siebie. Przynajmniej niebieska kotka już wie czyja to jest wina. Ach... Biedny Brunatna Łapa. Wychowywał się bez ojca a później odeszła jego mama. Może dlatego był taki niezdyscyplinowany? Brakowało może kogoś kto nim pokieruje i ustali jakieś zasady? Lawenda w wieku kocięcia miała oboje rodziców więc nie mogła się porównywać z terminatorem. Ona straciła oboje rodziców jak była terminatorką i nie tylko ich ale też rodzeństwo i mentora! Mimo wszystko potrafiła stanąć na łapy i powoli wszystko ułożyć. Może powinna bardziej wspierać Brunatną Łapę? Niestety nie ma co na ten temat myśleć. Jest już za późno.
- Właśnie miałam pytać o Szorstkiego! Kiedyś z nim rozmawiałam i chciałam wiedzieć, co u niego! To mówisz, że stał się buntownikiem. A! Właśnie ja jestem jego ciocią prawda?- powiedziała radośnie. Chyba rodzina jej się powiększyła o kolejne cztery koty. W sumie o trzy. No proszę! Jeszcze przed chwilą miała tajemnicze starsze rodzeństwo a teraz ma parę sióstr i braci oraz siostrzeńców i bratanków! Cudownie! Chyba musi częściej rozmawiać o swojej rodzinie i ogólnie o krewnych!
- Tak, wiem o Mak... Prowadziłam mu nauki. Dobrze go znałam. Był, znaczy może jest wspaniałym kotem, ciekawym świata, wesołym, no trzeba przyznać, że trochę leniwym- zaczęła smutnym tonem głosu a później już mówiła lekko się uśmiechając.
- Wodospad nie znam ale wiem, że to siostra Szczypior. Tylko walka jej została czy coś jeszcze?- powiedziała zaciekawiona. Czyżby niedługo miało się odbyć mianowanie? Na pewno dodatkowy wojownik się przyda.
- Jak się czujesz w roli Zastępcy? Ciężko jest?- zapytała. Już miała spojrzeć na Sokoli Cień kiedy poczuła jakieś łaskotanie w nosie. - Aaapsik! Aż córka Mknącego Ptaka podskoczyła. Pociągnęła nosem i dopiero wtedy spojrzała na starszego brata. Uśmiechnęła się niewinnie jakby nic się nie stało i jakby nie wiedziała o co chodzi.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Było. Mimo wszystko jednak dla Sokoła Gorycz należał do przeszłości, z której zapewne miał się już nigdy nie wyłonić, nie podejrzewał, by kocur chciał ponownie wracać do Klanu, inną zaś sprawą było to, czy Malina zdecydowałaby się przyjąć go znowu do rodziny. Sokół czuł, że syn Brąza po prostu nie umie odnaleźć się w Klanie, że ma duszę wędrowcy, a fakt, że stracił matkę, jego siostra przepadła, a ojciec był nieuchwytny, z całą pewnością nie poprawiał jego sytuacji. Być może lepiej się stało, że Brunatna Łapa odszedł przepadając w mrokach historii, jednocześnie podejmując całkowicie nowe życie, pewnie bardziej zgodne z jego charakterem i upodobaniami.
- Buntownikiem? Po prostu ma pszczoły w głowie i wydaje mu się, że jeśli jego ojciec jest zastępcą, to on jest kimś ważnym. Widać, że ma jeszcze mleko pod nosem! Będę musiał z nim naprawdę poważnie porozmawiać - stwierdził krzywiąc się lekko, a na kolejne pytanie Lawendy zastrzygł nieznacznie uchem, by już z większą przyjemnością, zdecydowanie wyczuwalną w jego głosie, przyznać, że faktycznie, że Szorstki jest jej bratankiem. Zapytał również, czy zna Mokrego albo Splątaną, o Twardym nie wspominał, nie chciał przywoływać jego wspomnienia.
- Tak... Zupełnie nie wiem, jak to się mogło stać. Mam nadzieję, że jeszcze go spotkamy, bo nie chciałbym, żeby przypadkiem wpakował się w jakieś wielkie kłopoty - dodał machnąwszy wściekle ogonem. Zaraz jednak skupił się na kolejnej wypowiedzi przyrodniej siostry. - I poznanie wszystkich granic. Polowanie przerabialiśmy tak długo, że na pewno będzie świetnym łowcą. Obawiam się trochę walki, bo Wodospad jest dość delikatna... - przyznał szczerze, a następnie spojrzał uważnie na swoją towarzyszkę. - Chciałem cię zapytać, czy sama marzysz o byciu mistrzynią, ale teraz zapytam lepiej, czy dobrze się czujesz - rzucił przypatrując się jej uważnie i zastanawiając, czy nie powinien jej jak najprędzej posłać do Lśniącej. Kto wie, czy nie miała jakiś początków kataru, jeszcze tego by im tylko brakowało.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Ciekawe jak by zachowywała się Lawenda wiedząc, że jej tata jest Zastępcą ? Może też by miała większe mniemanie o sobie i by się czasem puszyła? Teraz już wie, że ma brata Zastępcę więc też może się przechwalać. Jednak takie zachowanie nie jest w stylu niebieskiej kotki.
Córka Mknącego Ptaka była trochę zaskoczona tym, że Sokół powiedział, że Szorstki ma mleko pod nosem. Ma już sporo księżyców i powinien być trochę doroślejszy i pewne sprawy brać na poważnie.
- Ile on ma już księżyców?- zapytała nieśmiało. Lawendowa Łapa nie mogła się doliczyć. Pamięta, że rozmawiała z nim jeszcze przed przenosinami. Kiedy to było! Przecież Szorstki jest teraz dorosłym kotem! Zrozumiałe jest to, że niektórzy zachowują się dziecinnie jak Lawenda ale trzeba jakiś poziom reprezentować! Na pytanie czy zna Mokrego i Splątaną córka Czyżyka pokiwała przecząco głową. Zauważyła, że Sokoli Cień nie wymienił jeszcze jednego ze swoich dzieci. O ile dobrze pamięta Twardy zaginął w tym samym czasie, co Dryfujący Kwiat.
Na kolejną wypowiedź Sokoła Lawenda przygryzła wargę. Mak ledwo, co rozpoczął trening. Nie umiał polować ani walczyć. Więc jak ma sobie poradzić sam. Niebieska kotka nie chce tracić nadziei ale realia mówią same za siebie.
- Oj, to rzeczywiście problem. Wiesz jak do takiego kota delikatnego podejść? Jeszcze mnie zastanawia sprawa Pokrzywy. Ona się boi krwi. Wiesz jak oswoić ją z tym strachem?- zasypała pytaniami Sokoła. Co prawda do posiadania terminatora jeszcze jej sporo brakuje ale przynajmniej będzie wiedzieć jak postępować z takimi problemami.
- Tak, tak, czuję się dobrze. Coś mnie w nosie połaskotało. A może to przez ten podmokły teren? Nieważne. Mistrzynią? No, może kiedyś ale na pewno nie w najbliższym czasie. Jakoś nie czuje się na to gotowa. Zresztą wiesz jaka jestem. Taka, no, nie poważna, no.. dziecinna- powiedziała uśmiechając się lekko. Dziwnie było się przyznać, że jest się prawie wojowniczką a cały czas zachowywać kocięcą radość z życia. Chociaż z tego, co Lawenda wie, to nie tylko ona taka jest. Blada Łapa i Krzykliwa Mewa są dobrym przykładem takiego zachowania.
- Długo czekałeś na swojego pierwszego terminatora?- zapytała zaciekawiona.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Jak? Sokół pewnie nic by sobie z tego nie robił, chyba że ojciec byłby naprawdę dobrym zastępcą, pokazywałby się z takich stron, jakich pewnie brakowało wielu innym kotom. Ale, w przeciwieństwie do Zawilcowej, która postrzegała to jako zaszczyt i wielką chwałę, powód do dumy, uważał, że tak naprawdę jest to jedna wielka i ciężka praca, która raczej nigdy się nie kończy. Nie przeszkadzało mu to, a gdzieś tam w jakimś zadufaniu w sobie podobało mu się, gdy natykał się na obce koty i momentalnie rósł w ich oczach, gdy dowiadywały się, z kim mają do czynienia. Nie miał jednak powodu, by trąbić o tym na lewo i prawo.
- Siedemnaście. Prawie – odpowiedział wzdychając ledwie dostrzegalnie. Sam w wieku syna był już wojownikiem i mistrzem, tymczasem ten biegał nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co i na co, a na dokładkę zachowywał się jak rozkapryszony kociak, który uważa, że skoro jego ojciec jest kimś ważnym, to może już zadzierać nosa. To było w pewien sposób frustrujące, na dokładkę kłócił się ze swoim kuzynem o to, kto jest lepszy, a żaden nic w życiu nie udowodnił. Też coś.
- Delikatnie? Nie wiem, czy to w ogóle możliwe. Nasze życie niestety czasami jest, cóż, brutalne i tego muszą się nauczyć, chociaż pewnie skakanie na nie z łapami nie jest najmądrzejsze. A dla Pokrzywy nie mam żadnej rady. Będzie spotykała się z krwią wszędzie, zabijając zwierzynę i walcząc, opatrując rany, zajmując się kociętami i ich matkami. Przykro mi, ale nie da się zrobić nic, żeby ją oswoić, musi sobie uświadomić, że to codzienność nas, kotów żyjących z dala od jakiś śmiesznych udogodnień Dwunogów – odpowiedział nieco beznamiętnie, ale nie zamierzał wpadać w jakąś rozpacz, czy załamywać łap nad Pokrzywą. Bała się, ale co mógł na to poradzić? Krew i rany były ich codziennością. Czy nie jadła, bo brzydziła się krwi? Nie sądził. Zapytał jednak o to Lawendę nieco podejrzliwie, bo przecież Pokrzywa nie mogła żywić się trawą.
- I? – zapytał, kiedy skinął już łbem na jej wyjaśnienie. – Ktoś mówił, że dobry wojownik ma być poważny? Ma wiedzieć, że trzeba spełniać swoje obowiązki i wiedzieć, jak to robić efektywnie – stwierdził prosto, a następnie poruszył nieznacznie uchem. – Nie, Gawron dostał mi się od razu, ale jego treningu nigdy nie ukończyłem – wyjaśnił jeszcze jednocześnie zastanawiając się, czy brat jeszcze trwa przy Gradowym Podmuchu, czy jednak przejrzał na oczy i poszedł szukać znowu szczęścia w świecie.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Siedemnaście księżyców! Jak ten czas leci! To prawie dorosły kot! Lawenda pamięta jak rozmawiała z nim jak był małym kociakiem! Dawno go nie widziała. Pewnie ledwo go pozna, gdy zobaczy kocura. Niebieską kotkę zaczęło zastanawiać czy Szorstki się gdzieś nie zapodział, bo ostatnio o ile dobrze pamięta nie zaszczycał swoją obecnością na ceremoniach. Co się z tymi terminatorami dzieje, że znikają bez śladu? Świat zwiedzają?
Lawendowa Łapa uważnie słuchała wypowiedzi Sokoła. Myślała, że trzeba jakoś inaczej podejść do takich kotów. Czy na pewno pokazanie, że życie potrafi być brutalne jest dobre? Według Lawendy one same przekonują się tego na własnej skórze gdy rodzina, przyjaciele odchodzą. Na treningu można by było zastosować jakieś ulgi. Oczywiście trzeba odpowiednio wyszkolić terminatora aby umiał się bronić. Może najpierw jakiś trening na ,,sucho" pokazać dane ruchy, potem na przykład na jakimś przedmiocie trenować a dopiero później walczyć z innym kotem. Dziwne, że Lawenda najpierw pyta o radę a sama wymyśla jakby postąpiła w danym przypadku. Dla Pokrzywy też miała rozwiązanie. Trzeba było by ją najpierw oswoić z jakimś czerwonym sokiem z owoców a potem krok po krok przyzwyczajać do krwi.
- Dziękuje za radę! Szkoda, że nie możemy pomóc Pokrzywie. Kiedy ją poznałam to próbowała jeść owoce z jakiegoś krzewu, więc możliwe, że odżywia się roślinnością?- powiedziała bez entuzjazmu. Liczyła, że wojownik coś wymyśli. Nie potrzebnie się tym przejmuje. W końcu to będzie problem przyszłego mentora córki Wilgotnego Nosa. Chociaż rzeczywiście podejrzane jest czym się żywi Pokrzywa. Ziołami, owocami? A jeśli tak? To co będzie jeść w Porze Nagich Drzew?
- Tak jest!- zareagowała na słowa Sokoła. Skoro nie musi być poważna tylko przekazać wiedzę i godnie wypełniać obowiązki to luzik. Powinna dać radę.
Gawron? Skądś kojarzyła to imię. Tak! To on obraził Krzykliwą Mewę na jakimś zebraniu lub ceremonii! Jak on śmiał to zrobić. Lawenda nie dziwi się, że nie ukończył treningu, skoro nie miał szacunku do bardziej doświadczonych.
- To był ten, który odszedł z Gradowym Podmuchem?- zapytała aby się upewnić czy dobrze pamięta.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Czas. Przemijał właściwie nieubłaganie, pędził na przód i nic nie było w stanie go zatrzymać, ale Sokół zdołał się już do tego przyzwyczaić i właściwie jakoś szczególnie mocno nie zastanawiał się nad tym, ile sam miał księżyców, ile miały koty z jego otoczenia, nie spodziewał się nawet tego, że Malina, starsza od niego przecież o trzydzieści długich księżyców, przekroczyła już osiemdziesiątkę, ba, zbliżała się do dziewięćdziesięciu księżyców, a zatem na pewno nie była najmłodszym na świecie przywódcą. Dla kocura tego typu sprawy były nieważne, nie liczyły się tak właściwie, odsuwał je od siebie skupiając się na zadaniach, jakie stawiało przed nim życie, na polowaniach, patrolach i dbaniu o całą resztę Klanu, bez zastanawiania się nad wieloma kwestiami, którym po prostu pozwalał płynąć na przód.
- Owoce? – rzucił podnosząc głos, bo to nie mieściło mu się w głowie i z miejsca podjął decyzję, że ktoś musi o tym z nią porozmawiać. – Lawendo, znajdź Zająca albo Fiołka, bo myślę, że oni będą się do tego najlepiej nadawali, i razem z którymś z nich porozmawiaj z Pokrzywą. Spróbujcie przekonać ją, że musi jeść normalne rzeczy, że krew zawsze nam towarzyszy… Inaczej nabawi się jakiś chorób i całkowicie osłabnie. Mnie jedynie się przerazi – powiedział poruszając wściekle końcówką ogona i czując, że pewne sprawy jednak nieco go przerastają. Nie był najlepszy w nauczaniu podstawowych spraw, na dokładkę pewnie przestraszyłby córkę Czajki całym sobą, swoją wielkością, ciężarem, a także postawą i burkliwością, uzyskałby więc pewnie efekt odwrotny od zamierzonego. Gdyby jednak łagodne perswazje nie poskutkowały, pewnie ostatecznie każe Lśniącej zająć się tym problemem, a sam również nie będzie najbardziej czuły na świecie. Lęki lękami, ale rozum rozumem.
- Tak. Był… naszym bratem – odpowiedział robiąc kwaśną minę, a krzywy uśmiech na jego pysku tym razem nie wskazywał ani na trochę rozbawienia. Był zawiedziony, całą postawą Gawrona, jego ślepym uwielbieniem, jego postawą względem reszty Klanu, w którym i tak nigdy nie mógł się odnaleźć. Nie należał do tego świata, a jego niewyparzony pysk zasługiwał na to, żeby porządnie go wytrzaskać. Wybrał jednak Gradowy Podmuch i niechaj z nim w takim razie żyje, niechaj znosi jego uwagi i humory, skoro tak bardzo go uwielbiał, niemalże pasjami.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
W głosie Sokoła słychać było, że bardzo go ta sprawa zdziwiła. To zrozumiałe. Biedna, za długo na tych owocach nie pożyje. Dobrze, że Zastępca Przywódcy szybko zareagował. Jednak nie tego córka Mknącego Ptaka się spodziewała.
- Tak jest Sokoli Cieniu! Postaram się zrobić wszystko, co w mojej mocy. Znajdę Zajęczego Susa lub Fiołkowy Świt i porozmawiamy z Pokrzywą!- powiedziała pewnym głosem. Lawendowa Łapa poczuła się jakby dostała jakieś ważne zadanie, które zaczęło jej ciążyć. Musi zrobić wszystko, poruszyć niebo i ziemie aby rozwiązać problem biednej Pokrzywy. Znalezienie wojowników nie powinno być problemem. Lawenda ma nadzieje, że znajdą czas by zająć się sprawą kociaka. Zresztą na pewno może na nich liczyć.
Gdy niebieska kotka usłyszała, że Gawron jest jej starszym bratem wykrzywiła pyszczek. Ktoś kto obraża inne koty jest jej rodziną? O nie! Dobrze, że go nie poznała. Lawenda akurat tego nie żałuje. Nie chciałaby zadawać się z kotem, który śmiał obrażać Krzykliwą Mewę! Słowo ,, był" córce Czyżyka odpowiada. Dobrze to Sokoli Cień ujął.
Przez chwilę szła w milczeniu aż przypomniało jej się jedno pytanie.
- Czy długość futra ma duży wpływ podczas walki? Trudniej jest ugryźć, zadrapać takie koty?- zapytała uśmiechnięta od ucha do ucha. Zapomniała zapytać o to Zajęczego Susa na treningu. Omówili słabe punkty i dlaczego tam celować a zapomniała o tej kwestii. Już nie będzie zawracać głowy mentorowi skoro może dowiedzieć się od Sokoła.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Zdziwienie. Równie dobrze można było powiedzieć, że Sokół jest zszokowany i nie do końca zdawał się temu aż dowierzać, czyżby Czajka i Wilgotny nie mieli pod tym względem żadnego wpływu na swoje dziecko? A może skrzętnie to ukrywała? Wiedział jedynie, że nie on powinien rozmawiać z młodą, bo tylko doprowadzi do prawdziwej tragedii, uznał jednak, że powiadomi, zaraz kiedy tylko będzie mógł, jej rodziców o tym, co właśnie usłyszał. Odnosił jednak wrażenie, że komuś obcemu, nie należącemu do rodziny, będzie łatwiej przekonać kociaka do tego, by wziął się w garść, a jego postępowanie jest raczej głupawe. Doskonale wiedział, że sam mógłby w tej sprawie zareagować zbyt ostro w stosunku do kociaka, a przecież nie o to w tym wszystkim chodziło, nie chciał jej wystraszyć, bo pewnie doprowadziłby do sytuacji zupełnie odwrotnej od tej oczekiwanej.
- Doskonale. Poszukaj ich, gdy tylko wrócimy, a ja pomówię z jej rodzicami - zakomunikował jeszcze, a potem na dłuższą chwilę popadł w zadumę, gdy myślał o Gawronie. Ich brat odrzucił wszystko, ale Sokół nie sądził również, by kocur umiał długo wytrzymać z Gradowym Podmuchem. Był jego autorytetem, czarnofutry śmiał nawet sądzić, że jego brat uwielbiał go dzikimi pasjami, ale nawet takie coś mogło się wypalić, zwłaszcza w przypadku Gawrona. Prusyzł nieznacznie uchem, gdy usłyszał, że Lawenda znowu się do niego odezwała.
- Może... Nie jakiś szczególnie wielki, ale tak, trudniej chociażby złapać za gardło. Nie jest to jednak aż tak duża przeszkoda, czy pomoc, jak mogłoby się wydawać - zakomunikował prosto jednocześnie kiwając jej nieznacznie łbem.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości