Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
Chodziła chodziła i nie mogła nic znaleźć, eh... Przynajmniej udało jej się złapać coś wcześniej, gdy jeszcze trzymała się z patrolem. Właśnie patrol... Będzie musiała do niego jakoś niedługo wrócić. Hm.
Chwilę jeszcze jednak połaziła, aż coś dostrzegła! Pierw się ucieszyła, ułamek sekundy później przeraziła przez rudą barwę futra tego czegoś, ale finalnie odetchnęła z ulgą, ogarniając że to tylko rudzielec. Typ się nie odzywał, co w sumie było miłe, nie spłoszyły jej nic gdyby była na jakimś tropie. Problem w tym, że nie była... Chociaż, hm. Miała właśnie przed sobą ostatnią możliwą do złapania piszczkę. Więc dalej nie odezwała się ani słowem, po prostu przybrała pozycję i z kamienną miną zaczęła się skradać w stronę Lisa, wbijając w niego wzrok. Ciekawiło ją co rudzielec zrobi w tej sytuacji.
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Kotka skierowała się nagle w jego stronę i patrzyła wprost na niego. odwrócił się powoli, tak jakby za nim była zwierzyna - nic nie dostrzegł. Spojrzał nad swoją głowę, bo może mu tam jakaś mucha latała. Też nic... to o co chodziło? Powrócił wzrokiem do Jaskierek. Ona... ona sie zbliżała... i patrzyła... i co miał zrobić? A co jeśli jednak na coś poluje, ale on tego nie widzi? Trochę bał się ruszyć, bo co jak jej wystraszy zwierzynę? Nie bardzo wiedział co ma ze sobą zrobić i po prostu... stał. I patrzył. I miał wyprostowany, sztywny ogon.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
Gwiezdni, Jaskier nie wiedziała, czy Lisek żartował, czy faktycznie aż tak nie ogarniał w tym momencie. Przecież gapiła się prosto na niego, więc co się rozglądał dookoła, jakby za nim skakał dorodny królik??? No ale dobra, kontynuowała z nadzieją że może się ocknie, idąc prosto na niego... Zbliżyła się bardziej niż na długość wyskoku, bliżej niż na długość ogona i bliżej niż kocięcy krok, aż w końcu wyprostowała się i... boop. Dotknęła swoim nosem jego nosa. I tak została, gapiąc się w jego oliwkowe ślepia. Dalej miała kamienną minę, ale musiała trochę spiąć mięśnie pyszczka, by powstrzymać cisnący się na niego uśmiech. Po trzech uderzeniach serca nie mogła wystrzymać, odsunęła się i wybuchła śmiechem.
- Oh Gwiezdniii. Złapałam cię drugi raz! Przykro mi ale idziesz na stos - Przyznała, po wzięciu oddechu. Dopiero zdała sobie sprawę, że nie zdążyła złapać nic świeżego oprócz no, bażanta... Eh, niech straci, Lis będzie u niej miał dług za taką porządną piszczkę czy coś. - Skończyłeś polować? Chodź, upolowałam świeży kąsek dla ciebie - dorzuciła już trochę poważniej, ale dalej z wesołą nutą.
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Do samego końca Lisek stał w miejscu i na sam koniec przymknął oczy. Poczuł nagłe zetknięcie jego nosa z nosem Jaskier. Otworzył oczy, poczuł jej zapach. Jej zielone, głębokie i żywe oczyska wpatrywały się w jego równie zielone, choć o nieco cieplejszej barwie. Poruszył wąsami na pyszczku, a jego sztywny ogon podwinął się w górę, jakby zobaczył coś ekscytującego. Ona pachniała tak ładnie nawet tuż po polowaniu... jednak patrzyła na niego dość poważną miną i rudy pomyślał, że coś przeskrobał. Niedługo potem odsunęła się i zaczęła śmiać. A jego powietrze z płuc, które nawet nie wiedział, że wstrzymał w sobie, nagle wyleciało na zewnątrz. Wziął kilka łapczywych wdechów. - Chyba nie mam wyjścia, dzisiaj na kolację zjesz mnie. - Prychnął, ale wesoło. - Kąsek dla mnie? To w takim razie ja upolowałem kilka dla ciebie. Ciekaw jestem co mi złapałaś. - Przekręcił oczami, nie wiedzac, że łapali sobie coś nawzajem! Ale dobrze, on miał wiele do zaoferowania. Ruszył więc z nią, by dowiedzieć się co takiego miała, a potem sam zaprowadził ją do swoich zakopanych piszczek, by pomogła mu się zabrać z nimi do obozu.
//zt
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
- Taką dorodną zwierzyną powinno się dzielić, ale jesteś taki smaczny że nie wiem czy będę w stanie - powiedziała to i od razu parsknęła śmiechem, bo nie ma mowy że mogłaby powiedzieć coś takiego z kamienną miną. Nawet gdyby jej słowa były prawdziwe i czułaby coś do Lisa. Eh, bycie romantycznym to nie jej działka.
- Szczęka ci opadnie jak go zobaczysz - rzuciła lekkim zwiastunem i zaprowadziła go do odpowiedniego miejsca. Nie oczekiwała niczego w zamian, ale z wielką chęcią przygarnie jakieś świeże piszczki... No może poza szczurem.
//zt
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Klacz ruszyła na kolejne samotne polowanie, na którym jednak w niedługim czasie spodziewała się dołączenia jej córki. Rana na nodze całkowicie zniknęła, to i Klacz mogła cieszyć się kolejnym dniem spędzonym na łapaniu rozmaitych piszczek. Skupiała swoje zmysły i szukała.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Skupiła uwagę na otoczeniu i po dłuższej chwili rzeczywiście udało jej się dostrzec jakiś ruch, z tym że nie na ziemi, a w powietrzu... No ale niestety nie miała okazji, by jakkolwiek zareagować. Tuż nad jej głową przeleciał wielki, czarny gawron i pech chciał, że akurat w tamtym momencie postanowił się wypróżnić, bombardując tym samym kark wojowniczki białą mazią. Krakał przy tym tak głośno, jakby incydent nie miał być wstydliwym wypadkiem, a celowym działaniem... Ale co sobie Kraśna Klacz o tym wszystkim pomyśli to już jej sprawa. W każdym razie, miała teraz drobny problem- mokry kleks na futrze. Można tak polować?
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Nie spodziewała się kompletnie tego co miało nastąpić. Nawet nie patrzyła w górę, tylko nagle poczuła cieple uderzenie w kark. Zatrzymała się nieruchomo, a źrenice zamieniły się w szparki. Skrzywila pysk i rozejrzała się. Chyba nikt tego nie widział. Co mogła zrobić... Wybrała jakiś fragment ziemi, który był w miarę sypki i wytarzała się w nim. Robiła to tak długo, aż nie uznała, że wystarczy. - Ty #!+@(/!€, a żeby cię @#€-* #(_.€. - Mruczała do siebie pod nosem słabo słyszalne słowa.......... potem w złości ruszyła dalej, szukać zwierzyny, a nie takich niespodzianek.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Kraśna Klacz postanowiła pozbyć się ptasiego prezentu, szkoda! Może intencje gawrona wcale nie były złe! Nieważne z resztą, skoro i tak nie było już po nim śladu. Wojowniczka mogła jednak wyczuć nasilający się zapach innego ptaka, tym razem większego i, przede wszystkim, takiego co siedzi wyłącznie na ziemi. Początkowo mogła dostrzec tylko drobny ruch w chaszczach rosnących nieopodal... Aż w końcu wyłonił się z nich wielki, dostojny samiec bażanta. Spacerował, ale był przy tym bardzo ostrożny. Powinna uważać.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Oczywiście. Kolejny ptak. Bo ona przecież mogła trafiać ALBO na psy ALBO na ptaki. W tym durnym klanie nie było NIC INNEGO!!!!!!!!!!!!! Syknęła do siebie cicho w złości, a potem wygładziła najeżoną sierść i przyparła do ziemi, by zacząć poruszać się w stronę bażanta w pozycji łowieckiej, do tej co jakiś czas zastygając, żeby nie zwrócił na nią uwagi i się nie spłoszył. Cel był prosty - doskoczyć do niego, gdy się zbliży, a potem kły wymierzyć w jego gardło i gryźć. Gryźć mocno. Głęboko. Szybko.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Głęboko i szybko, tak właśnie zamordowała bażanta, do którego podejście nie stanowiło żadnego problemu. Może jednak nie był tak czujny, na jakiego wyglądał? Albo to Kraśna Klacz była tak dobrym łowcą. W każdym razie, mogła być z siebie zadowolona, bo nie dość, że miała na koncie tak sporą zwierzynę, to w dodatku wyszła z tego starcia bez szwanku. Nawet nie zdążył na nią spojrzeć, a co dopiero zadrapać.
+25exp
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Nienawidziła ptaków. Każdego, kogo nienawidzi, gdyby była Gwiazdą, nazywałaby od ptaków. Zakopała sporego ptaszora, który chociaż mógł wykarmić wiele kotów w klanie, z czego była zadowolona, po czym zaczęła rozglądać się dalej po okolicy, głównie za zwierzyną... ale szedł do niej jakiś kot, choć był dopiero na horyzoncie. Przystanęła i zaczekała na to, czy zbliży się bardziej czy ją wyminie, a ona stwierdzi kto się do niej zbliża.
Księżyce: 26 Mistrz: Skażona Woda, Kraśna Klacz Płeć: Kotka Matka: Kraśna Klacz Ojciec: Wielki Ch [Chrzęszczący Chrabąszcz] Trwałe urazy: Słabo widoczna blizna na prawym policzku
Wysoka, smukła kotka z długim czarnym dymnym futrem i zanikającymi klasycznymi pręgami widocznymi wyłącznie na pysku. Ma dwukolorowe oczy: lewe błękitne, prawe bursztynowe, oraz biel widoczną na pyszczku, szyi, piersi oraz w postaci skarpetek na łapach.
Nosi się tak, jakby świat już zgiął przed nią kolano. Do przesady dumna i tryskająca samozadowoleniem, ma o sobie wysokie mniemanie. Jest szczera do bólu, mówi to co jej ślina na język przyniesie, a jednocześnie źle znosi krytykę i łatwo się o nią obraża.
Po powrocie z patrolu potrzebowała chwili odpoczynku, ale wreszcie wyruszyła i dogoniła matkę. Nie odezwała się, po prostu kiwnęła jej łbem na znak, że jest gotowa i mogą dalej ruszać. Jak to dobrze dla Klaczy, że Wojnę ominęły jej pierwsze przygody, bo młoda zdecydowanie nie pozwoliłaby jej długo zapomnieć o ptasich pamiątkach.
Nie wchodząc matce w drogę odbiła delikatnie w bok, żeby ograniczyć ryzyko, że znajdą tą samą zwierzynę i zaczęła się rozglądać za jakimiś piszczkami, ptakami, wszystko jedno, żarcie to żarcie.
Czarny, dlugowłosy solid colourpoint, z chłodnymi, niebieskimi oczami. Wyrosła do standardowego rozmiaru kota, jest bardzo puszysta. Po kocicy widać, że jest zmęczona, ma podkrążone oczy i znużony wyraz pyska
pewna siebie | ambitna | już nie tak szorstka jak kiedyś | neutralna, już nie obsypuje samotników komentarzami i niemiłym wzrokiem | skupia się mocno na rodzinie | oddana nauce terminatorów | lojalna klanowi | nie wierzy w Gwiezdnych, nie uznaje Kodeksu Wojownika
Dostrzegłszy córkę Klacz poczuła ulgę, że nie musi rozmawiać ze spacerowiczami, tylko, że jej córka dogonila ją na polowaniu. Również kiwnęła jej głową i w ciszy ruszyła dalej, szukać piszczek po "swojej" stronie. Chwilowo próbowała ze wszystkich zapachów wyłonić ten, który należałby do zająca.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Jeśli chodzi o zające, Kraśna Klacz dobrze wybrała miejsce. W końcu mogłoby się wydawać, że właśnie tutaj będzie ich najwięcej... Ale nie. Wojowniczka nie wyczuła ani krzty zajęczej woni. Zamiast tego do jej nosa dotarł zapach szczura, ostry i nieprzyjemny... Ale na tyle słaby, by móc odetchnąć z ulgą, że to tylko jeden osobnik, a nie całe stado. Ale, kto wie, może gdzieś niedaleko czai się resztą zgrai? W każdym razie, szczur wyłonił się zza wysokiej trawy, niosąc w zębach kłębek puchu, być może właśnie zajęczego? Przemykał między ścieżkami, najwidoczniej nie chcąc zostać tutaj zbyt długo. Jeśli wojowniczka chciała go złapać, musiała się pospieszyć!
Wojenna Łapa nie pozostawała w tyle, jej również udało się wypatrzeć coś jadalnego. Nieopodal niej wylądował skowronek. Usadził się na wielkim kamieniu, wystającym nieco ponad trawę. Swoim czujnym okiem obserwował teraz okolicę, być może szukając czegoś do jedzenia. Był ostrożny, w końcu sam nie chciał stać się czyimś posiłkiem. Terminatorka powinna być uważna.