Przymusowo wydoroślał. Księżyce z dala od domu sprawiły, że musiał choć trochę spoważnieć i zacząć traktować świat na serio, a konieczność zadbania o siebie wymusiła na nim myślenie. Ciągłe podróże nie zmniejszyły jego ciekawości świata, jednak teraz nie pcha się we wszystko, co wyda się interesujące, bez najmniejszego nawet zastanowienia. Zaczął w końcu myśleć, a nie tylko robić i przyjmować ewentualne konsekwencje. Nie przeszkadza mu samotność, bo zdążył do niej przywyknąć, ale towarzystwem nie pogardzi. Gdy tylko znajdzie sobie jakiegoś kompana, chętnie porozmawia, jednak nauczył się w końcu słuchać, a nie tylko mówić. Co prawda dalej wyraża swoje opinie głośno i dobitnie, ale zdarza mu się ugryźć w język, jeśli sytuacja tego od niego wymaga.
Gdy zobaczył wzbijającego się do lotu kruka, prawie że się przestraszył! No bo hej, z jednej strony coś znalazł, ale z drugiej? Z drugiej wolałby coś innego niż... kruk! Jakby nie patrzeć, drapieżnik. Kocur od razu zastygł w bezruchu. Ptak nie odleciał, co sprawiło, że w głowie niebieskiego pojawił się wielki znak zapytania. Nie do końca rozumiał co też najlepszego ptak wyczynia, zresztą nikt go nie szykował na taką sytuację! Nie mógł go dosięgnąć ani nic, co akurat wyszło mu raczej na dobre, bo miał jedną okazję mniej na podjęcie głupiej decyzji. Co nie oznaczało wcale, że nie ryzykował popełnienia innych.
W końcu doszedł do wniosku, że cokolwiek ptak wyczyniał, nie był tu tylko by stać i patrzeć. Atakować też nie mógł, nawet gdyby zechciał. A wolał nie, ze względu na fakt, że nic nie upolował... no i głupio by było wrócić jedynie z czaderską blizną, ale bez żadnej zwierzyny i prezentu dla Krzyk. Blizna musiała trochę poczekać.
Ostatecznie kocur znowu ruszył przed siebie, z zamiarem oddalenia się i dalszych poszukiwań zwierzyny. O ile kruk nie zamierzał go zaatakować. To by była ta gorsza opcja.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
No i dobra, wiewiórka nie zerwała się nigdzie do ucieczki, więc można było to zaliczyć jako plus, nie? Pierwsza zdobycz dzisiejszego dnia dla Mchowej Łapy. Fajnie.
Kiedy kruk zobaczył, że kocur przestał się nim interesować, zakrakał jeszcze kilka razy za Gniewoszową Łapą, żeby upewnić się że ten odchodzi a potem wrócił do swojego poprzedniego miejsca, najwidoczniej zajmując się czymś bardzo dla niego ważnym. No, ale wracając do polowania, to terminatorowi udało się na coś natrafić po tym dziwacznym spotkaniu, a mianowicie udało mu się natrafić na świeży kopiec, który się trochę ruszał na górze, chyba mieszkaniec nie był jeszcze tak daleko pod ziemią, hm.
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Księżyce: 124 Mistrz: Węglowy Pył -> Ostry Kolec Płeć: kotka Zaimki: wszystkie Matka: Trawiasta Polana Ojciec: Wietrzny Dzień Trwałe urazy: blizny po kocich pazurach, na lewym policzku, jąkanie się
Chucherko, o krótkim, czarnym, lekko przykurzonym futrze. Niebieskie oczy, czarny nos i blizna na lewym policzku.
Nietoperze Niebo jest nieśmiała i nerwowa. Ma tendencje do wahań nastroju lub okazjonalnych dołków. Chce być wsparciem dla swoich najbliższych. Kłopoty z samooceną. Stara się stawiać na swoim i samemu się bronic. Jąka się i nie patrzy rozmówcy w oczy.
Nietoperze Niebo miała parę spraw do obgadania z Roziskrzoną Gwiazdą. Chociaż w sumie to miała jedną ważniejszą, która teoretycznie mogła poczekać jeszcze ze dwa księżyce, ale po co czekać. Zaprosiła Iskrę na spacer, bo dawno nie gadały, a niby się przyjaźnili. Tylko wyjątkowo Iskra miała ostatnio sporo obowiązków, a Toperz głupio było jej się pokazać, po tym jak zawaliła sprawę z Ciemną Łapą. No i jeszcze zaginięcie Lamparciej Łapy, co niby nie było jej winą, ale jednak jej terminator. No ale zostawmy już to za sobą, martwienie się o to, na co nie mogła już mieć wpływu, nigdy jej nigdzie nie doprowadziło. Życie generalnie nigdzie jej nie zaprowadziło i jakoś tak przeleciało jej przez łapy. No, ale dobrze miała się nad sobą nie użalać. Spacerek z Iskrą, lepiej się nad tym skupić. Od czego by tu zacząć.
//Iskra
I'm alright, I'm okay
I'm alright I'm okay I'm not a monster, I'm just human
And I've made a few mistakes I'm alright, I'm okay,
I'm alright, I'm okay I'm not gruesome, just human
And I've made a few It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay You're not a demon, there's a reason
You behaved in that way It's alright, It's okay,
It's alright, It's okay I belive, yes I belive that
you will see a better day
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Po księżycach napięcia jej matki zeszły się z powrotem.
Nie wiedziała, co o tym myśleć. Szczególnie, że obelga, którą u początku tego wszystkiego słyszała z pyska mamy Zakurzonej – ta, którą wzięła za wycelowaną w Nakrapianą Mordkę i która tak ją wtedy zraziła – była tak naprawdę skierowana do Śledzia. Przynajmniej tak twierdziła sama Zakurzona Ścieżka, najwyraźniej dotknięta do żywego sugestią, że mogłoby być inaczej. Widząc jej reakcję, nie miała żadnego powodu, by jej nie wierzyć, poza własnym uprzedzeniem.
Bo była uprzedzona. Przez cały ten czas rozłąki zdążyła zrobić z matki coś w rodzaju antyautorytetu, wzoru do nienaśladowania, kogoś, od którego chciała się we własnym zachowaniu odciąć jak najgłębiej, aby nigdy przypadkiem nie pójść w jego ślady we własnej relacji. Czegoś takiego nie było łatwo rozebrać i wyrzucić z głowy; mimo rozmowy z obiema to przekonanie nadal ją trzymało, a może to ona trzymała się jego. Zburzenie tego jednego burzyło cały porządek w jej głowie, do którego przez te księżyce przywykła.
Ale był też w tym jakiś spokój. Matka jako najgorsza wersja siebie – to była też groźba. Zła wróżba, że nawet wbrew swej woli kiedyś wkroczy w końcu na niewłaściwą ścieżkę, z której nie będzie już odwrotu...
Jeśli to wszystko oparła na kłamstwie, to może jednak wszystko mogło skończyć się dobrze.
Odetchnęła, buszując w gęstej, mokrej trawie. Żółkła coraz bardziej, zapowiadając niechybne nadejście Pory Nagich Drzew – a przynajmniej to sobie wyobrażała, bo na dobrą sprawę nie przeżyła jeszcze pełnego obiegu pór. Ale już niedługo. Musiały nadejść w końcu mrozy, warstwy śniegu wszystko przykryć, a ona będzie wśród tej lodowatej bieli żyła nadal razem z Mrówczym Szlakiem, z Ambrożym, z siostrą i mamami... I może – nie, nie może. I będzie wtedy dobrze. Bo przecież teraz sytuacja zmierzała właśnie ku temu, więc czemu miałoby nie?
Wyczuliła zmysły i zawęszyła, zaczynając ostrożniej stąpać tam, gdzie miała zamiar rozpocząć polowanie.
//mg!
Miejmy nadzieję, że Dziki Czart od ostatniego polowania zdążyła przemyśleć...to i owo, jeśli chodzi o nastawienie do ptaków. Czy też bardziej wobec przyjaciółki. Czy przywiązanie Mrówczego Szlaku do tych zwierząt było dla Warchlak ważniejsze, niż nakarmienie klanowiczów? Bowiem, jak na złość, pierwszym zwierzęciem, na jakie się natknęła, był skowronek. Drobny ptak przeskakiwał z miejsca na miejsce, jednak w gruncie rzeczy - nie przemieszczał się na tyle bardzo, by zupełnie uniemożliwić kotce skradanie.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Aż sapnęła cicho z frustracji, dostrzegając ptaka. To nie było tak, że zdążyła całkiem zrezygnować z ich łowienia, ale tuż po tym, jak wędrowała zatopiona w myślach o wspólnym życiu z Mrówczym Szlakiem, coś takiego byłoby zupełnie nie na miejscu. Chwilę obserwowała skowronka w ciszy i z zaciśniętym pyskiem, po czym wyskoczyła z traw bez żadnej dbałości o kamuflaż czy ciszę. Niech ucieka stąd i zabierze ze sobą resztę znajomych, bo następnym razem może nie być taka litościwa. Na razie szukała jednak zwierzyny na czterech łapach. Kiedy ptak odleciał, otrząsnęła się i ruszyła dalej, węsząc i przysłuchując się otoczeniu.
Następnemu zwierzęciu...daleko było do posiadania czterech łap. Choć pędziło tak, jakby miało ich jeszcze więcej! Spłoszony z przyczyny bliżej nieznanej Warchlaczkowi bażant przebiegł jej niemalże przed nosem...no, jeśli jednak chciała go złapać, nie miała czasu by się namyślać.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Nie liczy się. Na ziemi się nie liczy. Powtarzała sobie w głowie, rzucając się w pogoń za bażantem. Bieganie to była ich domena, ich – kotów Klanu Wichru. A ona tym właśnie była. Wichrzakiem, kotem, drapieżnikiem, który swoją zwierzynę ściga i dopada na ziemi. Jeśli ptak, mimo podarowanej mu przez naturę zdolności lotu, nie chciał poderwać się w niebo, jeśli sam zapraszał ją do pościgu... to widocznie tak już miało być.
Przyspieszyła, jak tylko mogła, starając się pochwycić ptaka.
Nie udało jej się. Cokolwiek przeraziło bażanta przedtem, było nieporównywalnie mniejszym zagrożeniem niż siedząca mu na ogonie kotka. Przez chwilę biegli razem, Warchlak mogło się wręcz zdawać, że zaczyna skracać dystans - ostatecznie jednak ptaszysko niezdarnie, ale poderwało się do lotu. I tyle. Cóż, Dziki Czart mogła tylko przyglądać się, jak odlatuje. Przynajmniej będzie miała czyste sumienie...nie?
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Przez chwilę jeszcze dreptała dalej, wytracając prędkość i piorunując wzrokiem odlatującą z gulgotem kupę piór. W końcu z prychnięciem zmusiła się do odwrotu. No nic. Najwyraźniej... tak miało być.
Odeszła kawałek i zaczęła ponownie, ostrożnie rozglądać się za jakąś zwierzyną. A właściwie za konkretną. Gwiezdni, nie było na tych terenach już żadnych królików?
Czyżby Gwiezdni starali się ukarać Wichrowe kotki za wybrzydzanie zwierzyną? Nie było w okolicy żadnego królika. W ogóle...żadnego czterołapnego stworzenia. Był za to gawron! Ledwie co wylądował na ziemi nieopodal kotki.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
– Więcej was matka nie miała? – warknęła pod nosem, łypiąc na czarnego ptaka spode łba. Ładny był, nie sposób zaprzeczyć, podobnie jak bażant zresztą. Ale czy tylko to miało ratować zwierzę od stania się obiadem?
Jeszcze tym razem tak. Ale za następny już wcale nie ręczy. Odbiła w prawo, w stronę granicy z Klanem Rzeki. Węszyła, prosząc Klan Gwiazdy, żeby jednak znalazł się w powietrzu zapach królika.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Miała dèja-vu. Ta sama sytuacja, co na tamtym pamiętnym polowaniu, na którym spotkała Ambrożego. Wtedy ostatecznie zabiła ptaka... i nic złego się z tego powodu nie stało. Poskręcało ją trochę mentalnie, ale za to ktoś się najadł. Tyle.
Gołębie miały na szyi pięknie mieniące się pióra. Zachwycały ją ich kolory, kiedy była mała. Nie mogłaby się wtedy nimi bawić, gdyby ktoś wcześniej nie zabił ptaka.
Nowa zasada. Nie będzie łowić ptaków śpiewających; takich, które głosem umilają życie na łące, które mają coś do powiedzenia. Tych, które mogły gdzieś, kiedyś zostać czyimiś przyjaciółmi. Te siedzące w ciszy, zatracone w sobie – te były jej.
Obniżyła się na łapach i skradając się, powoli zaczęła podchodzić gołębia, wybierając przy tym co gęstsze kępy trawy, żeby nie rzucać mu się w oczy. Jeśli udało jej się zbliżyć na odpowiednią odległość, skoczyła.
Och, gołąb nie chciał dać się złapać. Szczęśliwie dla młodej łowczyni zorientował się o jej obecności w ostatniej chwili, gdy już ku niemu skoczyła; wzbił się więc co prawda w powietrze, jednak kotka wciąż miała szansę, by go dosięgnąć!