Logo Artemidy
Kamienista Przełęcz
#31
Dryf | lvl: 4 | S: 5 | Zr: 11 | Sz: 15 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 39/55 | Prz: 0/3

Jak dotąd Dryfującemu Kwiatu udało się złapać jedynie kilka drobnych piszczków, tym razem jednak natrafił na zdecydowanie większą zwierzynę. I bardzo charakterystyczną dla Wichrowych ziem. Sześć lisich długości od wojownika, przez gęstwinę traw i krzewinek przedzierał się stary, lekko posiwiały na mordce długouchy zwierz, co jakiś czas jedynie przystając i nasłuchując, czy nigdzie nie ma żadnego drapieżnika. Ale najwidoczniej starego zająca słuch zaczynał nieco mylić, tak samo jak wzrok i węch, skoro jeszcze nie zorientował się o obecności burego syna Gronostaj.
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Podstarzały królik miał pecha, stając nieświadomie na drodze burego wojownika. Jednak póki co był ostatnim celem wojownika, o ile uda mu się go złapać oczywiście. Nieprzyjemne uczucie w udzie przypomniało mu o ranie, która nie tak dawno temu się zagoiła. Westchnął bezgłośnie i poprawił swoją pozycję łowiecką. Okrążył długoucha po półkolu, aż wiatr zawiał mu w pyszczek, po czym zaczął się ku niemu skradać, przenosząc ciężar ciała na tylne łapy i stąpając tak lekko i bezszelestnie, jak tylko był w stanie. Spłycił oddech, by mieć pewność, że zwierzę go nie usłyszy, starał się też wykorzystywać otoczenie i przystawać za naturalnymi kryjówkami w razie gdyby królik okazał się być jednak nadmiernie czujny. Uważał też, by przypadkiem nie nadepnąć na żadne suche trawy, gałązki czy kamienie. Gdy wreszcie uznał odległość za wystarczającą, rzucił się ku podstarzałemu zwierzęciu z zamiarem wbija zębów w jego kark.
≡ maybe _i'm broken, _maybe _i'm wrong ≡
i could've spoken sooner than i should have

only the good die old
that's what they told me
but i don't know ●
enter, ok
LVL 5 60 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Dryf | lvl: 4 | S: 5 | Zr: 11 | Sz: 15 | Zm: 6 | HP: 75 | W: 39 - 3 = 36/55 | Prz: 0/3

Królik zdecydowanie miał pecha. Dryfujący Kwiat podkradł się do staruszka cicho, bez większych problemów. Tak, aby długouchy go nie zauważył i na jego szczęście poskutkowało. Zmniejszał odległość między sobą a zwierzęciem, a w końcu skoczył i skręcił mu kark. Królik wyzionął ducha z cichym, zachrypniętym piskiem. I tyle.

+ 15exp
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
7
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Upolowanie królika poszło gładko i bez żadnych problemów, toteż kocur mógł odetchnąć. Nie chciał bardziej kusić losu, dlatego nie zakopał długoucha, a zamiast tego zabrał go ze sobą i wrócił po resztę zdobyczy. Po drodze natrafił na Gronostajowy Krok, którą poprosił o pomoc z zaniesieniem tego wszystkiego do obozu. Obowiązek został spełniony, więc postanowił wrócić do obozu nim zacznie kuleć na tylną łapę.

zt.
≡ maybe _i'm broken, _maybe _i'm wrong ≡
i could've spoken sooner than i should have

only the good die old
that's what they told me
but i don't know ●
enter, ok
LVL 5 60 / 400
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
12
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Malina, korzystając z wolności, jaką uzyskała przez odmówienie opieki nad lecznicą, zdecydowała się na wielką i niebezpieczną wyprawę do Czterech Dębów. Nigdy tam nie była, co było dość zabawne, że te piękne tereny i majestatyczne drzewa były na wyciągnięcie łapy. Szła powoli, rozglądając się dookoła i podziwiając piękno, jakie stworzył Gwiezdny Klan w tym miejscu. Jednak zamiast zostać w pobliżu granicy... Wolała trochę sobie od niej odejść. Trochę oznaczało, że znalazła się blisko granicy Klanu Wichru, wrażliwy na zapachy nos byłej pomocnicy medyka od razu wyłapał dyskretną zmianę zapachu już ze znacznej odległości, dlatego przystanęła, kierując w tamtą stronę wzrok. Celem niebieskiej wojowniczki nie było naruszanie spokoju patrolujących dane ziemię kotów, dlatego też ruszyła w bezpiecznej odległości wzdłuż niej, nie wykazując zainteresowania skrawkiem ziemi należących do łapaczy zajęcy, rozglądając się po najbliższym terenie, jednak nie poruszając się w pozycji łowieckiej. Była tutaj tylko przelotem, na spacerku. A wszystko po to, żeby odetchnąć od ciężkiej sytuacji w Klanie Gromu, która aż nazbyt mocno ją dotykała.
I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
LVL 7 310 / 500
MedLVL 7 782 / 1100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Zajęczy Sus w okolicy Czterech Dębów bywał praktycznie codziennie, chociaż nie zdarzyło mu się przekroczyć wyznaczonej granicy swojego klanu i faktycznie przebywać przy majestatycznym drzewie. Tym razem udał się na zwykły spacer… czy raczej, jak to się mówi, samotny patrol. Powoli tracił nadzieję na odnalezienie Twardego i Dryfa, jednak za każdym razem, gdy wyruszał z obozu, nie mógł się powstrzymać przez rozglądaniem się, szukaniem śladów, czegokolwiek, co by mu podsunęło choćby wyobrażenie na temat losów jego terminatora i jego podopiecznego. Nie inaczej było tym razem, jednak dla odmiany natrafił na… kocicę. Z innego klanu, to na pewno, chociaż dopiero zbliżał się do granicy i nie potrafił jeszcze określić, z którego dokładnie. Przyspieszył kroku, by szybciej się tam znaleźć.
- Cześć – zagadał nieco niepewnie. Nie był agresywnym typem i nigdy nie lubił zaczynać rozmowy od „to moje bagno, won stąd”, a tym razem nie miał nawet powodów, bo szara nie naruszyła granicy. Ciekawiło go jednak, czy przyszła tutaj ot tak, bez powodu, czy może raczej miała jakąś sprawę do klanu Wichru. – Coś… się stało? To znaczy, potrzebujesz czegoś? Od klanu Wichru – wykrztusił nieco niezręcznie, prawdopodobnie robiąc z siebie głupka. Nie chciał wyjść na agresywnego i przewrażliwionego na punkcie przekraczania granic, ale też chciał się dowiedzieć, no i jak to w ogóle pogodzić.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Niebieska kocica skierowała spojrzenie ponownie na granicę, bo kątem oka zauważyła tam jakiś ruch. I nie przeliczyła się - w jej kierunku kroczył właśnie kot należący prawdopodobnie do klanu Wichru, na co zatrzymała się i uważnie obserwowała danego osobnika. Nie wyglądał na takiego, który ma złe zamiary wobec każdego, kto tylko znajduje się w pobliżu granicy... Ba, nawet grzecznie się z nią przywitał i zapytał, czy czegoś potrzebuje. Coś takiego... Być może Malina wychowywała się w innej mentalności, ale nigdy terminatorce Błyskającej Gwiazdy nie zdarzyło się, żeby ktoś się tak zachowywał. No... Może ona kiedyś, kiedy mogła być potencjalnym medykiem.
- Witaj - odpowiedziała na przywitanie, kierując przód ciała w stronę rozmówcy, zaciekawionym wzrokiem obserwując jego ruchy. Słyszała drżenie niepewności w głosie, chociaż bury jej nie wyglądał na terminatora ani świeżo mianowanego wojownika. Był trochę... Za stary. Chociaż patrząc na taką Trującą Łapę to by się nawet nie zdziwiła.
- Nie, nie. Tylko przechodziłam. Cztery Dęby to cudowne miejsce - powiedziała dość ciepłym tonem, z lekkim uśmiechem na pysku. Wojownicy ich byłych sąsiadów wywarli na niebieskiej pozytywne wrażenie, chociaż przypominali bardziej takie ciepłe, słodkie bułeczki niż dajmy na to... Nocną Wichurę czy Trzmieli Pył. Niemniej fascynujące było poznawanie nowych osób, które mają zupełnie inne przekonania oraz byli wychowywani w zupełnie innym duchu.
- Jestem Malinowe Chaszcze z Klanu Gromu. Mogłabym poznać twoje imię? - zapytała, chcąc zaproponować buremu kocurowi nieco dłuższą rozmowę niż parę zdań. Z tego, co zauważyła to był sam, więc raczej nie został przydzielony o tej porze do żadnego patrolu. Czyli albo mu przeszkodziła w polowaniu koło granicy, albo również wybrał się na spacer... Ewentualnie istniały jeszcze inne opcje, o których wojowniczka nawet nie pomyślała.
I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
LVL 7 310 / 500
MedLVL 7 782 / 1100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Niewielki kocur przyglądał się uważnie nieznanej kocicy, wyglądając… tylko trochę… jak spłoszony terminator, który nie ma pojęcia, co zrobić w takiej sytuacji. W środku zaś czuł się po prostu nieco niepewnie, ale nie aż tak, jakby mogła sugerować jego mina. W końcu nie za często rozmawiał z kotami z innych klanów. Przechylił lekko łeb, po czym kiwnął łbem na znak, że się zgadza z jej opinią.
– Tak. Wygląda zupełnie inaczej niż cokolwiek, co widziałem na starych terenach – podzielił się swoim zdaniem. Poznanie imienia kocicy skróciło dystans pomiędzy nimi, a przynajmniej przestał się czuć jak terminator i przypomniał sobie, że jest wojownikiem, który powinien się faktycznie zachowywać jak dorosły kot… Swoją drogą, ciekawe imię, Malinowe Chaszcze. Nie słyszał nigdy wcześniej, by jakiś kot miał imię w liczbie mnogiej. No i ciekawy zbieg okoliczności, w końcu teraz klan Wichru miał Malinową Gwiazdę. – Nazywam się Zajęczy Sus – odparł już pewniejszym tonem. – Czy… znasz może kocura imieniem Trzmieli Pył? – spytał po chwili, zastanawiając się, jak się ma jego dawny znajomy, z którym w sumie długo już nie rozmawiał. No, ale i tak widzieli się może trzy razy w życiu, to nie tak, że mieli jakąś specjalną więź… wciąż, byłoby miło dowiedzieć się, co u niego.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Kocur może i był trochę mniejszy niż inne wichrzaki, które spotkała... Ale to mógł być jedynie przypadek. Ona również była niska, ale za to gromowe geny i księżyce ciężkiej pracy sprawiły, że spaliła swój tłuszcz i teraz była masywna w barkach i wyglądała jak miniaturowy czołg. Czyli niemal idealnie wpisywała się w kanon sylwetki. Za to bury kot przed nią... Nie wyglądał na długołapego ścigacza zajęcy i... O losie, miał imię Zając! I był wojownikiem... I w dodatku pewno dość starszym. Przytaknęła lekko głową, przenosząc wzrok z terenu na syna Miętowookiej, uważnie się mu przyglądając. Powoli zaczynał się rozluźniać przy kontaktach z nią, co było również słychać po jego tonie głosu.
- Zajęczy Sus... Ciekawe imię. Szczególnie, że klan Wichru jest znany z polowania na nie - odpowiedziała na jego imię z lekkim uśmiechem na pysku. Nie chciała go urazić, dlatego w żadnym geście niebieskiej nie było ani grama złośliwości czy ironii. Imię córki Czaplej Nogi również mogło ciekawie brzmieć zarówno przez podobieństwo do Malinowej Gwiazdy, jak i faktu, że drugi człon był w liczbie mnogiej, z czym nie spotkała się nigdy dotąd.
- Znam go. Ale nie sądziłam, że wy również się znacie - odpowiedziała nieco zaciekawiona. Niebiesko-biały wojownik nie był raczej typem gaduły, szczególnie że znali się jedynie z widzenia. Lepsze relacje miała z jego córką, Sarnią Łapą. Swoją drogą... Ciekawe, czy wojownik wie o radosnych nowinach.
- Ostatnio urodziły mu się wnuki - dodała, dzieląc się częścią informacji z kocurem. Nie była to żadna klanowa tajemnica, kociaki rodziły się o praktycznie w każdej porze roku z różnych matek. Nie dzieliła się z kocurem przecież tym, że te dzieciaki są okropnie nieznośne i robią burdel na ceremoniach i wszędzie gdzie się zjawią. Podobnie jak i dwójka jego dzieci, nad którymi praktycznie nikt nie był w stanie zapanować.
I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
LVL 7 310 / 500
MedLVL 7 782 / 1100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
– Ano, ale w sumie nie dziwię się, że moja mama mnie tak nazwała. W końcu trochę przypominam zająca futrem… i wielkością ostatecznie też – odparł, rozluźniając się jeszcze bardziej. Nawet sobie przysiadł, owijając ogonem łapy. Po chwili dodał: – Ja w sumie nigdy nie słyszałem, by jakiś wojownik miał imię w liczbie mnogiej – podzielił się swoim wcześniejszym spostrzeżeniem. To było bardzo oryginalne, egzotyczne wręcz, bo to jedyny taki przypadek, z którym miał do czynienia. Ciekawe, czy w klanie Gromu więcej kotów miało imiona w tym stylu? Albo może w innych klanach?
– Och, już wnuki? – zdziwił się. Wnuki, wow. On do niedawna jeszcze nie myślał nawet o kociętach, nie sądził, że będzie kiedykolwiek miał taką możliwość… no, aż do czasu, aż Sokół znalazł kocięta umierającej samotniczki. Szkoda, że teraz, kilkanaście księżyców później, Twardy zaginął, zaś Splątana chorowała i nie mogła się pogodzić z utratą brata. Mógł tylko mieć nadzieję, ze biały kocurek powróci, a jego rodzeństwo pozostanie w klanie i będzie zdrowe, ech. Wracając jednak do wnuków, to nawet sobie nie wyobrażał siebie jako dziadka! A przecież Trzmieli Pył był od niego młodszy, hm. W związku z tym postanowił kontynuować ten temat i jakoś wyjaśnić to swoje zdziwienie. – Bo… hm, w sumie poznałem go już dość dawno, na ostatnim Zgromadzeniu, to wtedy był jeszcze terminatorem. No i w sumie, z tego co wiem, to jest chyba młodszy ode mnie… to w sumie jakoś szybko te wnuki? Moje własne kocięta mają dopiero jakieś… dwanaście księżyców – jednocześnie dopowiedział co nieco do swojej poprzedniej wypowiedzi, jak i odpowiedział kocicy, która nie spodziewała się chyba, że znał szaro-białego gromowego wojownika. W sumie był dość specyficznym typem, trochę sztywnym i może nawet gburowatym, ale… cóż, czemu nie. Z drugiej strony nie nazwałby go swoim przyjacielem, bo nie byli sobie bliscy, ale w sumie przyjemnie mu się z nim rozmawiało. Tak, jak teraz z szarą kocicą, w gruncie rzeczy.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Zachichotała cicho na słowa rozmówcy, kiedy to potwierdził, że imię do niego pasuje. Cóż... Nie dało się zaprzeczyć. Ale jak matka takiego kociaka może przewidzieć, kim będzie w przyszłości? Jak nadać imiona, które będą pasowały do cech dorosłego kota? Matki pod tym względem były naprawdę... Magicznymi istotami. Jak barwa sierści raczej się nie zmieni, to dany osobnik może wyrosnąć na kogoś zupełnie innego, niż się zakładało! Przykładowo ona jest niską kocicą, a zapowiadała się na jedną z najwyższych gromowych kocic kiedy była kociakiem.
- Ja też się z takim imieniem jeszcze nie spotkałam. Ciekawe, że nikt nigdy nie wpadł na taki pomysł - odpowiedziała na spostrzeżenie burego, jednocześnie dzieląc się odpowiedzią na zadane przez niego pytanie w myślach. W Gromie raczej nie było takich osób... A przynajmniej Malina nie skojarzyła na pierwsze przewertowanie imion wojowniczych, których było... No, dość mało tak szczerze.
- Za to mamy wojowniczkę o imieniu Trawiaste Zbocze. Też ciekawe imię... Nie spotkałam się jeszcze z podobnym połączeniem - dodała, bo imiona wojowników nie są żadną wiedzą zakazaną i być może spotkał się z jej przyjaciółką kiedyś na patrolu, gdzie wymienili się informacjami. To byłby dopiero ciekawy zbieg okoliczności. Po tych słowach również przysiadła, pozwalając sobie na okazanie zaufania wobec obcego kocura, który nie wykazywał jednak żadnych agresywnych zachowań.
- Dzieci Trzmielego Pyłu też nie są jakieś bardzo stare. Z tego, co kojarzę to mają mniej więcej dwadzieścia księżyców - odpowiedziała na jego słowa odnośnie jego własnych dzieci. Wow, praktycznie wszyscy dookoła doczekują się ukochanego potomstwa, mają partnerów i ogromne rodziny, a w tym czasie Malina nie ma pojęcia, na jakim etapie jest jej własna znajomość z wcześniej wspomnianą Trawką. Wszystko to nie było tak proste, jak można by się spodziewać, szczególnie że biało-czarna wojowniczka była córką Gorejącego Krzewu, który niezbyt lubił się ze Lśniącookim i jego potomstwem. Byli niczym Romeo i Julia tylko w wersji tęczowej.
- Ostatnie Zgromadzenie... Kiedy ono było? I w jaki sposób to wszystko się odbywało? Wiem tylko tyle, że były, ale pewno długo przed moimi narodzinami - zadała parę pytań odnośnie ciekawiącego jej tematu. Nie zdołała dopytać się o to na treningu, a temat był naprawdę interesujący. I fakt, dlaczego już się nie odbywają. Teraz sytuacja była zrozumiała, bo zarówno Grom, jak i Wicher pewno miał większe problemy niż szykowanie się na wyprawę do Czterech Dębów, ale dlaczego nic nie działo się wcześniej? Jak Błyskająca Gwiazda objął władzę po tragicznej śmierci Rozerwanej Gwiazdy to przez dłuższy czas struktura klanów była stabilna... Prawda?
I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
LVL 7 310 / 500
MedLVL 7 782 / 1100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Ano, tak mogło być, że kociak wyrośnie na coś całkiem innego, niż początkowo się wydawało. On w sumie okazał się pasować do swojego imienia, albo imię do jego, tak pod względem futra i sylwetki, jak i charakteru. Ale co, gdyby był kocurem tak rosłym, jak jego ojciec, na dodatek głośnym i dominującym w towarzystwie? Komicznie by brzmiało, gdyby ktoś taki był nazwany Zającem. Kiwnął głową, gdy usłyszał słowa kocicy. Czyli jednak w klanie Gromu nie było takich imion… a więc miano Malinowych Chaszczy było ciekawostką praktycznie na skalę miedzyklanową.
– O, to u nas na przykład jest Fiołkowy Świt… to też ciekawe, nie? Bo jak go poznałem, to mówił, że jego imię jest od kwiatu, a w sumie ten drugi człon tak… zmienił wydźwięk całego imienia – podzielił się własną ciekawostką z klanu Wichru, chociaż musiał przyznać, że interesująco było usłyszeć, jakie imiona nosiły koty z Gromu. Niby niewielka rzecz, ale był tym tematem dość zaciekawiony i zastanawiał się, czy w tej kwestii klany się jakoś różniły między sobą.
– A, rozumiem – odparł w kwestii Trzmielego Pyłu. Czyli wychodziło na to, że nie dość, że jego znajomy z Gromu szybko się dorobił kociąt, to któreś z tych kociąt także. Nie jemu to oceniać, oczywiście, nie myślał jakoś źle o szaro-białym kocurze z tego powodu, po prostu nie potrafił sobie wyobrazić siebie samego jako dziadka teraz czy nawet za dziesięć księżyców. Przecież jego podopieczni byli tacy młodzi!... A tak naprawdę to dorastali szybciej, niż on był na to gotowy. Jeszcze niedawno przecież kłócili się z nim i Sokołem w kociarni w obozie na Różanej Przełęczy, że nie chcą być myci…
– Ponad… huh, ponad trzydzieści księżyców temu – odparł po krótkim zawahaniu, wyrywając się ze swoich rozmyślań o kociętach i wnukach. Nie był pewien, ile dokładnie księżyców minęło od tego czasu… bardzo dużo się wydarzyło od ostatniego Zgromadzenia w klanie Wichru, włącznie z zawaleniem obozu, które było traumatycznym wydarzeniem dla całej grupy, i ciężko było w tym wszystkim jeszcze spamiętać, co było ile księżyców temu. – Nie działo się tam w sumie za wiele. Przywódcy… nie mieli za dużo do ogłoszenia, oprócz tego, że wszystkim się powodzi? Głównie rozmawialiśmy między sobą, koty się zapoznawały, potem przywódcy powiedzieli o takich rzeczach, jak nowi wojownicy w ich klanach i ilość zwierzyny na terenach, no i wszyscy w sumie się rozeszli… a od tego czasu nie było widać księżyca w pełni. I wcześniej przez długi czas też nie – dodał zgodnie z prawdą. Nie było to zbyt ekscytujące… zresztą, Zajęczy Sus nie był wtedy w najlepszym stanie psychicznym, by się jakoś tym podniecać i jedyne, co stamtąd wyciągnął, to krótka rozmowa z Trzmielim Pyłem i to, że generalnie jest pokój i wszystkim się dobrze powodzi. Wątpił, by teraz było jakoś inaczej, bo przecież poza pojedynczymi incydentami, typu gwałt na Zawilcowej Skórce czy bójka na granicy, nie było jakichś większych wydarzeń. Nie mieli za bardzo zmartwień, żadnego rysia na terenach, żadnej wojny na horyzoncie, co akurat syna Twardej Gwiazdy bardzo cieszyło.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Fiołkowy Świt... Imię brzmiało zupełnie abstrakcyjnie. Aż zmarszczyła pysk w zastanowieniu, co to imię może oznaczać i... Nie dowiedziała się. Nie widziała nigdy jeszcze, aby wschodzące słońce barwiło niebo na barwę fiołkową... Prędzej te zachodzące. Ale Fiołkowy Zmierzch również brzmi dziwnie i podejrzanie.
- Ciekawi mnie, jak przywódcy nadają imiona... W sensie ile nad tym myślą. Bo pewno nie tak łatwo jest wymyślić imię i pasujące, i... Takie oryginalne - wypowiedziała na głos swoje myśli, ponownie przenosząc wzrok na pysk rozmówcy, który podczas rozmyślań uciekł gdzieś w bok. Zawsze podziwiała przywódców za umiejętność zrobienia imienia z każdego wyrazu... I to nawet ładnie brzmiącego! Pomijała Trawiaste Zbocze, która miała imię owszem, oryginalne, ale... Zbyt twardo brzmiące jak na gust Maliny. I niezbyt pasowało do ogólnej osoby wojowniczki. Ale to imię było wymyślane przez Gwieździstą Ścieżkę, która klanowiczów od innych stron, niż stan zdrowia raczej nie znała.
- Ponad trzydzieści... To pewno dawniej, niż ja przyszłam na świat - odpowiedziała, zwieńczając wypowiedź krótkim chichotem, chociaż z trwogą zauważyła, jaka już jest... Stara. Miała trzydzieści księżyców na karku i jedyne, do czego doszła to bycie zdegradowaną z pomocnika medyka na wojownika. Super postęp życiowy, Malina. Możesz sobie przybić order z liścia.
- To... Nie brzmi jakoś ciekawie. Interesujący jest w tym tak naprawdę tylko fakt, że da się zobaczyć wszystkich czterech przywódców i członków innych klanów? Tak naprawdę nie widziałam raczej żadnej innej gwiazdy niż te należące do Klanu Gromu - odpowiedziała, marszcząc nieco brwi jakby... Z rozczarowaniem? Zawsze myślała, że te wielkie, mityczne zgromadzenia były jakoś ciekawsze niż spotkanie towarzyskie i podsumowanie działalności klanów. Nie to, żeby liczyła na jakieś wybitne wydarzenia, takie jak zejście kotów ze Srebrnej Skórki czy coś, ale... Myślała, że to było coś lepszego.
- A ty zdążyłeś już założyć rodzinę? - zapytała się, bo w sumie innych tematów trochę brakło. A rozmowa o dzieciach i rodzicielstwie mogła być ciekawa. Nie wiedziała, czy Zając ma swoje potomstwo, a przez to, w jaki sposób jej odpowiedział, ale zawsze warto spróbować. Może akurat trafi z tematem?
I_f e l t_like I won, but I_w a s n' t_ done,---------
the_n i g h t m a r e_repeats itself every_t i m e-

got to keep my calm, and carry on
stay awake until the sun will shine

----------but I'm not so_s t r o n g, and they're not gone
--they're still out there to take what's left of_m i n e
LVL 7 310 / 500
MedLVL 7 782 / 1100
19
Siła
S
13
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
18
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Pokiwał głową, jednak w tej pierwszej kwestii nie miał w sumie nic do dodania. Przywódcy faktycznie musieli czasami się nieźle nagimnastykować – bo imię nie powinno się powtarzać (żeby nie było potem trzech Gałązek w klanie), bo powinno w miarę dobrze brzmieć, a na domiar wszystkiego pasować do danego kota, już nie wspominając o tym, że pierwszy i drugi człon też powinny ze sobą grać. On pewnie by miał sporo pomysłów, ale nie potrafiłby się na nic zdecydować – tak, jak na przykład miał parę wizji imienia Mokrego, ale nie wiedział, co najlepiej by do niego pasowało i przy okazji nie brzmiało jakoś źle.
– Hm, ja wtedy w sumie miałem… jakieś dwanaście?... księżyców, jakoś tak. A Trzmieli Pył był jeszcze wtedy Łapą, także… w sumie to naprawdę dawne czasy – odparł swobodnie, nie wnikając przy tym w kwestię tego, ile księżyców właściwie ma jego rozmówczyni. Wychodził z założenia, że jak coś to ta kwestia wypłynie sama, o ile w ogóle będzie istotna dla rozmowy i kocica będzie się nią chciała podzielić. – No, w sumie to w tym było największą… atrakcją. Podobno na poprzednich zgromadzeniach działo się o wiele więcej, wypływały jakieś sprawy, konflikty i w ogóle, ale nie wiem dokładnie, o co chodziło. A to było takie… po prostu – stwierdził, wzruszając lekko barkami. Ot, duże spotkanie towarzyskie w fancy miejscu.
– Hm, tak… tak jakby? To znaczy. Nie mam własnych kociąt, ale… opiekuję się czwó-… trójką. Była czwórka, ale jedno z nich zaginęło. Znaleźliśmy je, jak miały jakiś księżyc – odparł nieco niepewnie, poruszając przy tym wąsami. Nie był do końca pewien, jak będą reagować inne koty na fakt, że jest z kocurem… w Wichrze w sumie raczej nikt nie patrzył na to krzywo, zdołali się przyzwyczaić, ale tu wolał zachować ostrożność, chociaż przez chwilę.
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Zgodnie z przewidywaniami Stokrotki Jodłowa Igła chętnie przyjęła propozycję wspólnego polowania. Wybierały się okolice Kamienistej Przełęczy, gdzie wśród porozrzucanych po pagórkach kamieni mogły się kryć piszczki. Powoli, lecz nieubłaganie zbliżała się pora nagich drzew, a stos zwierzyny nie był aż tak duży jak latem. Trzeba coś na to zaradzić i przynieść kilka ładnych okazów! Po drodze kotki gawędziły wesoło, aż dotarły na miejsce, gdzie się rozdzieliły. Stokrotkowy Płatek wybrała teren nieco bliżej granicy z Klanem Cienia. Jej ugięte łapy omijały wszelkie przeszkody, a głowa i ogon znalazły się na linii grzbietu. Wyostrzyła zmysły. Nie zapomniała też o poruszaniu się przeciwnie do kierunku wiatru.
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
? '? ???? baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if ??? ???? ?? put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


[Obrazek: d0Jh4yK.png]
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości