Logo Artemidy
Stary Kasztan
Zacisnął lekko zęby. Młody wojownik to mógłby być on, ale… cóż. Był jednym z nielicznych kocurów w swoim pokoleniu, który pozostał w klanie i dotarł do rangi wojownika oraz był silny i odporny psychicznie. Owsianej Łuski nie brał pod uwagę, gdyż kocur był prawdopodobnie ślepy; Orlikowe Pióro zdawał mu się mało śmiały i dopiero niedawno powrócił do klanu; o Jasnym nie wiedział, co sądzić, jednak i on, i Węglowy Pył wydawali się być podobni do Orlika. Pozostawały kotki – Irysowy Zmierzch, która nie popisała się swoim zachowaniem na ceremonii, a dla której taka wyprawa mogłaby być w pewien sposób nagrodą; Zaśnieżona Ścieżka, której nie brał za bardzo pod uwagę, i wreszcie Słonecznikowa Pestka, Ślimacza Ścieżka, Miętowy Pąk, Jagodowa Gałązka i Barwna Ścieżka… właściwie to nie wiedział, co sądzić. W grę jeszcze wchodziła Lawendowy Kwiat, chociaż tutaj Porywista Gwiazda miał podobne wątpliwości, co w swoim własnym przypadku.
– Myślę, że to dobry pomysł, by ktoś od nas także poszedł. Iskra to, mimo wszystko, nasza odpowiedzialność, a możecie potrzebować pomocy – zgodził się ze starszym kocurem na samym początku. – Chociaż przyznam szczerze, że nie wiem, kto byłby… odpowiedni. O kim myślisz? – Zdecydował najpierw się dowiedzieć, jaki pomysł na to ma Sokoli Cień, a dopiero potem ewentualnie wyrazić swoje zdanie na temat kotów, które mogły się udać na tę podróż. Część z potencjalnych kandydatów była zresztą terminatorami Sokoła.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Młody. Młody wojownik. Jakże dziwnie to brzmiało! Przecież jeszcze nie tak znowu dawno, to jego można było określać tym mianem, a teraz nie był w stanie tak nawet o sobie pomyśleć. Zbliżał się do prawdziwej starości, to stawało się, pod pewnymi względami, trudne i niewygodne, ale ale Sokół wolał nie protestować w bezsensowny sposób. Dziwił się jednak niektórym własnym myślom, nie wiedział, skąd się brały, skąd wzięło się to pewne rozczarowanie, a może rozgoryczenie i chyba nawet nie chciał pytać, bo domyślał się, jak sprawy się miały. Starzenie się wcale nie było takie cudowne. Potrząsnął lekko łbem, by wyrzucić z niego to wszystko, co niepotrzebnie go uderzyło, a później odetchnął głębiej.
- Barwna. Albo Mięta. Sądzę, że mimo wszystko byłoby najlepszym wyborem, jakiego bym dokonał. Mógłbym zabrać Lawendę albo Jasnego, ale obawiam się, że poradzenie sobie w sytuacji, w której się znajdziemy... Z Iskrą... Może okazać się zbyt wielkim przeżyciem dla kogoś, kto ma nazbyt dobre serce. Nie umniejszam ich roli, zdolnościom, ani niczemu takiemu, ale nie sądzę, by byli w stanie z zimną krwią wydać wyrok - powiedział w końcu, starając się ująć wszystko to, nad czym myślał, w sposób dość jasny i oczywisty. Ciekaw był jednak, co na ten temat ma do powiedzenia sam młody przywódca, czy może ma jakieś sugestie, które mu gdzieś umknęły, czy może widzi jakiegoś innego kota, który by sobie z tym poradził.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Właściwie i z Barwną, i Miętą był według niego jeden… może nie problem, ale pewna przeszkoda. Obie wydawały mu się dosyć uwikłane we własne problemy – Barwna przeżywała swoją samotność i losy swojej rodziny, Mięta natomiast dość długo zdawała się przeżywać zaginięcie swojego partnera, a teraz zmarł Żabia Łapa, który był jej terminatorem. Córkę Czerwonego Pazura znał nieco lepiej i czuł, że poradziłaby sobie lepiej z tym, co musiał zrobić Sokoli Cień i jego ekipa, niż Miętowy Pąk, jednak to mogło wynikać głównie z tego, że o tej drugiej niewiele wiedział. Natomiast co do Jasnego i Lawendy… faktycznie, miał podobne odczucia, i właściwie to samo odnosiło się do Słonecznik, a także Ślimaczek, chociaż może nieco mniej. Nie była to jednak łatwa decyzja… głównie z uwagi na to, że to było dosyć spore obciążenie psychiczne, a także fizyczne, biorąc pod uwagę, że Iskra na pewno znajdował się dość daleko od terenów klanów i do tej pory sprytnie umykał każdemu, kto próbował iść jego śladem.
– Barwna Ścieżka… wydaje mi się, że poradzi sobie najlepiej. – Właściwie może dobrze by jej zrobiło takie… poważne zadanie do wykonania, chociaż wiedział, że nie powinien w ten sposób myśleć o takiej wyprawie. To nie był piknik. To nie był też sposób na pokonanie własnych demonów. – To jednak spore obciążenie, muszę przyznać, że ciężko mi jest wskazać kota, który miałby je wziąć na barki, zwłaszcza że wiem, że każdy ma swoje własne problemy. Jeżeli nie będzie chciała iść, to trudno mi powiedzieć, kto jeszcze by się sprawdził. Nie znam na tyle dobrze Miętowego Pąku, żeby stwierdzić, czy nie będzie to dla niej za duży ciężar, natomiast i Słonecznik, i Ślimaczek również mają… zbyt dobre serca.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Wiem. To nie jest łatwe zadanie, dlatego najchętniej ruszyłbym całkiem sam, by tylko siebie obarczać podobnym ciężarem. Jestem już stary, widziałem wiele i wiele zniosłem, więc to nie będzie coś, co mnie przygniecie. Wiem jednak, że taka droga bez pomocy, bez innych kotów, to właściwie szaleństwo. Nie oczekuję, że ktoś inny niż ja, dokona tego, czego dokonać trzeba, wierzę zatem, że mimo wszystko... Podołamy - powiedział w końcu poważnie i cicho. Doskonale wiedział, z czym to wszystko się wiązało i jak stalowe nerwy było trzeba mieć, by faktycznie dokonać tego, czego chciał dokonać. Iskra jednak zbyt długo panoszył się w okolicy, roznosząc pożary i Sokół nie mógł tego tolerować. Nie zabił go, gdy była ku temu okazja, nie zrobił nic, co mogłoby faktycznie zakończyć ten cały bałagan, jaki Iskra tak sprytnie rozpoczął, więc miał wyrzuty sumienia. Wiedział, że to jego odpowiedzialność i nie mógł się od niej odwrócić w żaden sposób, choć przecież w sposób nieunikniony starzał się i po prostu wędrował już w stronę Srebrnej Skórki. Pewne sprawy nie mogły pozostać nierozwiązane, tak się nie godziło. Był pewien, że Porywisty mimo wszystko to rozumie, choć przecież był jeszcze młody i ledwie co doświadczył tak naprawdę życia, nie mówiąc już o byciu przywódcą.
- Barwna. Mam z nią pomówić sam, czy wolisz to zrobić ty?
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Poza tym nie ma pewności, czy Iskra nie znalazł sobie sojusznika albo nawet sojuszników… chociaż biorąc pod uwagę jego skłonność do zawodzenia zaufania innych, to może wcale nie ma na to takiej dużej szansy – odparł w lekkim zamyśleniu, wcześniej kiwnąwszy lekko głową. Iskrząca Łapa nadużywał zaufania Malinowego Nosa, by potem i tak je zawieść… w przypadku Popielnego Żaru również było podobnie, zdobył jej zaufanie, zmanipulował ją i wreszcie wykorzystał. Nie dziwił się ani Sokołowi, ani Cienistej wojowniczce, że chcą rozwiązać tę sprawę, ale prawda była taka, że mogli potrzebować wsparcia, tym bardziej że kocica przecież nie tak dawno urodziła kocięta.
– Sądzę, że sam najlepiej przedstawisz jej wszystko, co musi wiedzieć, żeby zdecydować o podjęciu się tego zadania lub nie – odpowiedział właściwie bez większego namysłu. Sokoli Cień wiedział na temat Iskry zdecydowanie więcej od Zrywka, który był po pierwsze jeszcze bardzo młody, gdy kocur prysnął z klanu, a po drugie o wiele mniej zaangażowany w sprawy klanu, niż przez ostatnie księżyce, dlatego niewiele wiedział o kocurze, o jego zwadzie z Lśniącą Sadzawką, o sytuacji z Gęsią Łapą, wreszcie – o oskarżeniach o gwałt.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Racja. Nie jestem jednak pewien, czy to jest typ, hm, który chciałby faktycznie mieć sojuszników. Koty wpatrzone w niego, to już z całą pewnością, to by mu na pewno odpowiadało - przyznał i skinął głową, bo nad tym się jakoś mocno nie zastanawiał, a kocur teraz poruszył w nim nieco głębsze myśli. Nie brał pod uwagę tego, że Iskra może budować sobie jakąś, powiedzmy, armię, ale z drugiej strony to byłoby całkiem prawdopodobne. Miałby wsparcie, miałby kim manipulować i kogo rozstawiać po kątach, miałby się na kim wspierać, miałby wreszcie poparcie. Musieli, zdecydowanie, wyruszyć w większej grupie, by mieć pewność, że nie spotka ich nic złego. Gdyby okazało się, że Iskra faktycznie przebywa w tłumie, będą musieli przemyśleć swoje posunięcia.
- Dobrze. Kiedy tylko nieco odpocznę, poszukam jej i przekonam się, co ona na to. Jeśli nie wyrazi chęci, pomówię jeszcze z Miętą, dla pewności, że niczego i nikogo nie pominąłem, o ile się na to zgadzasz - dodał zaraz, by ostatecznie ustalić zasady i podjąć właściwe decyzje. Jeśli tylko Porywisty się zgodzi, to zapewne ta część rozmowy dobiegnie końca.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Młody przywódca nie znał Iskry za dobrze, ale nie wydawał mu się być typem, który jest w stanie wystarczająco długo się kontrolować, by faktycznie nie tylko zdobyć, ale i utrzymać przy sobie sojuszników. Prędzej czy później zawsze robił coś, by zaprzepaścić czyjeś zaufanie, i według Porywistej Gwiazdy nie odnosiło się to jedynie do gwałtów po tym, jak kocice mu zawierzyły; w końcu Malinowy Nos pozwalała mu dość długo zostać w klanie mimo różnych wątpliwych rzeczy, które robił, ale syn Zawilcowej Skórki i tak wybrał ucieczkę.
– Jasne – odparł krótko. Nie chciał niepotrzebnie się rozwodzić nad tematem, bo w gruncie rzeczy wszystko mieli już ustalone. – A ty, Sokoli Cieniu? Jak się czujesz? – zapytał po chwili milczenia, odbijając piłeczkę w stronę byłego zastępcy i posyłając mu badawcze spojrzenie.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jak? To pytanie nieco go zdziwiło, ale mruknął jedynie pod nosem, jakby zastanawiał się, co właściwie miał powiedzieć Porywistemu. Nie do końca chciał odsłaniać przed nim wszystkie swoje uczucia, nie marzyło mu się jakoś szczególnie bardzo zagłębianie się w temacie, nie chciał otwierać przed nim serca. W końcu niewiele było tak naprawdę kotów, z którymi mówił szczerze i chociaż lubił oraz doceniał syna swej kuzynki, to nie traktował go na równi z nią samą, nie wspominając już w ogóle, chociażby o Zającu.
- Dobrze. Nieco dziwnie, ale to wszystko zapewne przeminie, wierz mi. Ty również musisz poczuć się lepiej w swojej nowej roli, tak samo jest ze mną. Podejrzewam, że koty jeszcze przez dłuższy czas będą przychodziły do mnie z pytaniami - powiedział w końcu, z nutą namysłu w głosie, bo też nie do końca umiał oddać to, co ma na myśli i jak się czuje, jednocześnie nie zdradzając do końca tego, co się z nim działo. Starał się zatem wybrnąć z tej sytuacji na tyle elegancko, na ile się dało, ale myśli pozostawić samemu sobie.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy otrzymał od czarnofutrego kocura odpowiedź, pokiwał krótko głową i nie wchodził głębiej w ten temat. Mimo iż Sokoli Cień był dla niego autorytetem, odkąd był kociakiem, mimo iż teraz wojownik wraz z Malinowym Nosem obdarzyli go sporym zaufaniem, pozostawiając klan w jego łapach, to nigdy nie byli na tyle blisko, by powierzać sobie wzajemnie prywatne problemy, i Porywista Gwiazda doskonale wiedział, żeby nie naciskać. Tak naprawdę teraz i tak pozostawało mu starać się być na tyle dobrym przywódcą, by ani były zastępca, ani jego własna matka nie zaczęli żałować… ale do tego miał też, na szczęście, inne, właściwie to bardziej istotne, motywacje. W końcu przede wszystkim chciał dobrze dla klanu, w którym żył.
– Rozmawiałeś już może z Olchową Łapą i Krwawnikową Łapą? – spytał kocura po chwili milczenia. Właściwie nie miał innych pilnych spraw do obgadania z Sokolim Cieniem, ale teraz przypomniało mu się to, o czym rozmawiał z Lśniącą Sadzawką.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie. W efekcie po prostu nie zdążyłem, wydaje mi się, że to również był znak, że zbyt wiele spoczywa na moich barkach. Jeśli jednak nie uważasz, że to byłoby za późno, chciałbym jeszcze móc z nimi pomówić - powiedział zatem, ciesząc się mimo wszystko, że Porywisty nie chciał wyciągnąć z niego niczego więcej. Nie miał najmniejszej ochoty wywlekać tego, co czuł, pozwalał sobie na to, by to pozostawało jedynie między nim i Zającem, mógł jeszcze o czymś napomknąć Malinie, ale również nie czul ku temu aż takiej niesamowicie wielkiej potrzeby, wydawało mu się, że to nie miałoby najmniejszego nawet sensu. Wolał zatem po prostu trzymać pysk zamknięty, by nie wydobywały się z niego żadne dodatkowe i niepotrzebne informację.
- Ale... Martwi mnie Zaśnieżona. Nie jestem pewien, czy w ogóle chciałaby ze mną rozmawiać, ale po tym, co zrobiła na ceremonii i tym, co słyszałem od Lśniącej, cóż, nie jestem pewien, w jakim ona właściwie jest stanie. Co ty o tym myślisz? Miałeś okazję z nią rozmawiać? - dodał jeszcze, by wyrazić swoje wątpliwości w związku z tematem, który pośrednio poruszył młody przywódca.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Nie widzę przeciwskazań, chciałbym po prostu potem się dowiedzieć, jak wygląda sytuacja – odparł spokojnie. Czuł się pewnie, powierzając to zagadnienie w łapy Sokolego Cienia, który w temat był wprowadzony od dłuższego czasu, niż on sam – jemu pozostawało zbieranie informacji i ewentualnie podjęcie jakichś działań w stronę Lśniącej Sadzawki… o ile okażą się one konieczne, bo może wszystko było tak, jak medyczka twierdziła.
– Nie, i, szczerze powiedziawszy, sam nie za bardzo wiem, co w jej kwestii zrobić… i czy w ogóle cokolwiek, jeżeli faktycznie zaprzestała swoich szkodliwych działań. Chociaż muszę przyznać, że niepokoi mnie ta nagła cisza z jej strony, bo to może oznaczać, że faktycznie skończyła knuć te swoje intrygi… albo knuje coś większego – podzielił się swoimi odczuciami po krótkiej chwili milczenia i zastanowienia. Zaśnieżona Ścieżka była dawną terminatorką Sokoła, a on i Malinowy Nos obserwowali ją przez księżyce, więc może któreś z nich będzie w stanie mu podpowiedzieć, czy w ogóle powinien się jakoś szczególnie nią martwić. – Na dodatek jej kocięta zgłaszały się do mnie z wątpliwościami: kilka księżyców temu Różana Łapa wypytywała mnie o to, czy Wilczy Pomruk w ogóle istniał, czy możliwe, żeby faktycznie był ich ojcem, a Popielata Łapa ostatnio mówił mi, że Zaśnieżona Ścieżka ma jakiegoś przyjaciela w klanie Rzeki, który zdawał się o ich ojcu wiedzieć więcej, niż on sam… – dodał, marszcząc lekko nos. Czuł, że w tych akurat kwestiach nie miał za wiele do gadania. Zaśnieżona Ścieżka okazała się być okropną matką zarówno dla swoich rodzonych kociąt, jak i tych, które zostały powierzone pod jej opiekę, owszem; ale teraz oba mioty były praktycznie dorosłe. Porywista Gwiazda mógł co najwyżej mówić im to, co sam wiedział na temat Wilczego Pomruku, który to był przez krótki czas mistrzem jego brata. Ale czy mógł jakkolwiek to wszystko rozplątać?
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dobrze. Pomówię zatem z nimi, kiedy tylko będzie to możliwe - powiedział i skinął lekko łbem, na znak, że zajmie się tym jak najszybciej. Co prawda nie wiedział jeszcze, co miałby powiedzieć, ale to nie miało aż tak wielkiego znaczenia, wierzył w końcu w swoje doświadczenie i był pewien, że być może usłyszy więcej. Chciał się przekonać, co się za tym wszystkim kryło, by mieć pełen obraz sytuacji, niemniej jednak sprawa Zaśnieżonej była na tyle ważna, że należało ją właściwie z miejsca poruszyć z Porywistym. Malina nie miała już ani siły, ani czasu, by jakoś mocniej się w to zagłębić i Sokół nieznacznie się tym martwił, gdyż nie miał pojęcia, co może przyjść do głowy jego dawnej uczennicy.
- Dziwne. To robi się coraz bardziej skomplikowane, ale jeśli mam być szczery, sam również miałem co do tego wątpliwości, nie jestem bowiem pewien, czy Wilk był jeszcze obecny w Klanie, kiedy Zaśnieżona zaszła w ciążę. Wiadomo, że nie jestem w tym temacie żadnym ekspertem, ani nic mi do tego, z kim kocica ma dzieci, bo to jej sprawa, ale... martwi mnie fakt, że to moze być kolejne z jej kłamstw. Nie tego ją uczyłem, nie wiem, skąd jej się wzięły takie pomysły i nie bardzo rozumiem, jak do tego wszystkiego doszło - powiedział w końcu ostrożnie, przedstawiając tym samym swoją opinię kocurowi. Miał nadzieję, że Gwiazda zrozumie, co dokładnie chce mu przekazać, tym bardziej że po takich słowach dzieci Zaśnieżonej, jego własne obawy stawały się jeszcze jaśniejsze i stawały się o wiele bardziej klarowne.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak naprawdę nikt nie miał pewnych dowodów na to, czy Wilczy Pomruk był ojcem dzieci Zaśnieżonej Ścieżki, czy nie. Z obserwacji Porywistej Gwiazdy wynikało, że kocur zaginął mniej więcej dwa księżyce przed tym, jak narodziły się kocięta, a wiedział też, że ciąża nigdy nie trwała tyle samo dni, w przypadku każdej kocicy i nawet każdej ciąży mogło to się minimalnie różnić; sprawę utrudniał fakt, że jakiekolwiek oznaki były widoczne dopiero po jakimś czasie, a nie od razu, więc kocica mogła zajść w ciążę kilka dni przed zaginięciem wojownika, albo i kilka dni po. Właściwie to nikt też nie powinien wtykać w to nosa; to była sprawa jej samej, jej sumienia i jej własnych kociąt… gdyby nie fakt, że kocięta same zaczynały węszyć spisek w związku z tym, jak mało biała wojowniczka im przekazała o Wilczym Pomruku, ta rozmowa nie miałaby nawet miejsca. Ale prawda była taka, że nie było co snuć domysłów, podejrzeń, spekulacji i węszyć intryg, bo… nie mieli jak tego zbadać. W końcu można było nawet powiedzieć, że Popielata Łapa był do Wilczego Pomruku dość podobny, jednak opieranie się na wyglądzie było zbyt zwodnicze, by uznać to za definitywny dowód.
– Zaginął mniej więcej dwa księżyce przed tym, jak Zaśnieżona Ścieżka urodziła, ale… cóż, dokładnie wie tylko ona sama – zaczął od stwierdzenia faktu. Czas się zgadzał, tylko że… losy Wilka nie były znane, a przynajmniej Porywista Gwiazda nie kojarzył, żeby jakikolwiek patrol ustalił coś konkretnego. Mógł zostać porwany, ale równie dobrze mógł umrzeć – ale w takim razie nasuwało się pytanie, czemu dorosły wojownik miałby uciec z klanu zaraz po zbliżeniu ze swoją partnerką? – Mogę z nią na ten porozmawiać, powiedzieć, że jej kocięta mają co do tego wątpliwości i wypadałoby, żeby je rozwiała, bo to nie sprzyja atmosferze i jej samej, a także zobaczyć, czy uda mi się coś z niej wyciągnąć, ale prawda jest taka, że – przynajmniej dopóki Wilczy Pomruk nie wróci – ona nie ma jak udowodnić, że to jego kocięta, a inni nie mają jak udowodnić, że to nie jego kocięta – dodał po namyśle, zainteresowany, co na ten temat sądzi były zastępca.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Domysły. Jedynie to im pozostawało, a Sokół nie bardzo lubił takie spekulacje, w jego odczuciu bowiem nigdy nie prowadziły do niczego dobrego, ale wydawało mu się, że jest tutaj zdecydowanie zbyt wiele podejrzanych elementów, by coś faktycznie nie było na rzeczy. Poruszył lekko końcówką ogona na pierwsze słowa młodego przywódcy, a następnie przyznał mu rację, przypominając sobie jednak niespodziewanie coś, co powiedziała mu kiedyś Miodek i zaczął się znowu zastanawiać nad tym, co usłyszał od wnuczki. Pewnie właśnie z tego powodu wyglądał przez chwilę, jakby jego myśli wędrowały naprawdę daleko, chociaż cały czas był skupiony na rozmowie i zdawał sobie sprawę z tego, co się dookoła niego dzieje. Poruszył się lekko, kiedy Porywisty skończył mówić, a następnie spojrzał uważnie na syna Maliny.
- Słusznie. Spróbuj z nią delikatnie pomówić, bo sprawy robią się trudne. Chciałbym również ustalić z tobą, co mam powiedzieć... w sprawie rodziców podrzuconych Zaśnieżonej kociąt. Nie możemy tego ukrywać, sam wiesz, ale należy mieć jedno zdanie, by nie wprowadzać nikomu niepotrzebnego chaosu - powiedział, a później poruszył się lekko. Widać myśl o Wilku jednak nie chciała opuścić jego głowy i ostatecznie postanowił się nią podzielić z towarzyszącym mu kocurem. - Jakiś czas temu moja wnuczka powiedziała mi, iż Lawenda obiecała jej, że kiedy Wilk wróci, zabiorą ją nad Wielką Słoną Wodę. Wybacz, że o tym wspominam, ale myśl, że on mógł się po prostu tam udać, prześladuje mnie od tej pory. A teraz, kiedy są te wszystkie problemy z Zaśnieżoną... - dodał jeszcze i pokręcił lekko głową, jakby w ten sposób chciał pokazać, że nieco się w tym wszystkim pogubił, ale wydawało mu się, że było tu wiele spraw, jakie się na siebie nakładały.
never say die...............
...............never say no
you got to look them in the eye
a n d . d o n ' t . l e t . g o
[Obrazek: daujix7-91d8c6be-8450-4f78-917d-dcfc23a0...SKvpSk0aHM]
when it's your own blood you'll bleed
and your own t e a r s you'll c r y
when you're bought up to believe
that it's the strong who survive
✫ NEVER SAY DIE ✫
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
28
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Perspektywa rozmowy z Zaśnieżoną Ścieżką mu się nie uśmiechała, to prawda, jednak sytuacja z jej kociętami wyglądała coraz mniej ciekawie, zwłaszcza po tym, czego dowiedział się od Popielatej Łapy… i Lśniącej Sadzawki. Fakt, że kocica wychowywała kocięta urodzone przez byłą medyczkę i im powiedziała jeszcze mniej, niż pierwszemu miotowi, zdecydowanie tego wszystkiego nie ułatwiał. To wszystko trzeba było uporządkować, zwłaszcza że teraz był na to dobry czas – w końcu dopiero niedawno został przywódcą.
– Rozmawiałem na ten temat z Lśniącą Sadzawką i z tego, co zrozumiałem, to ustaliliście, a przynajmniej ona zaproponowała, wersję, że znaleziono ich samych gdzieś na terenach lub przy granicach bez dorosłych i świeżych śladów w pobliżu – mi to odpowiada, więc możemy dopracować szczegóły, czyli gdzie dokładnie ich znaleziono, w jakim byli stanie… bo jeśli chodzi o to, kto, to wychodziłoby na to, że ty i moja matka? – odpowiedział, poruszając lekko uchem. Osobiście liczył na to, że kocięta Lśniącej Sadzawki nie będą w tym grzebać i węszyć, jednak wiedział, że to tylko takie wygodne życzenie. Nawet jeżeli było to kłamstwo, które miało pogrzebać na zawszę prawdę o medyczce łamiącej Kodeks, to zasługiwali na to, by czegokolwiek się dowiedzieć… prawda? A może jednak lepiej było, by znali prawdę…? Nie. Nie mogli. – Hm – mruknął w zamyśleniu. – Ciężko mi… ocenić, czy byłby w stanie po prostu odejść. Cała ta sprawa jest dziwna, samo jego zniknięcie, na dodatek w takim czasie… – Powstrzymał westchnięcie.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości