wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No i point tak szedł i szedł, a im dalej w las tym bardziej ślady robiły się odległe i rzadkie, tak dziwnie aż to wyglądało, bo raczej tak długi krok to chyba nie był możliwy zwyczajnie fizycznie, więc tu musiało być coś podejrzanego z tym. W pewnym momencie dało się zauważyć, że dziwny trop skręca za jedno z takich grubszych drzew i wchodzi w pobliskie krzaki, nie wyłaniając się nigdzie po drugiej stronie. Podejrzane? Chyba raczej bardziej tak niż nie.
Chyba Gwiezdni ją dzisiaj lubili, albo zwyczajnie miała szczęścia kapkę więcej niż zwykle, ponieważ natrafiała na całkiem dobre zwierzyny jak na razie. Czarno-biała zwolniła i przybrała pozycję łowiecką, obserwując kaczora przez chwilę zanim zaczęła przekradać się od cienia do cienia, chowając się tak przed ptasim wzrokiem. Podchodziła coraz bliżej i bliżej, powoli i uważnie, mając nadzieję, że ptaszysko jej nie zauważy zanim podejdzie na tyle blisko, żeby skoczyć na niego i spróbować zabić.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Ptaszysko nie zauważyło zbliżającego się cienia, dopóki ten nie wyskoczył w jego stronę. Kaczor momentalnie wypuścił wszystkie zebrane gałązki i zamachnął się skrzydłami, licząc na to, że jednak uda mu się uciec. Kotka była jednak za blisko na wzbijanie się do lotu, jedno ze skrzydeł zostawiło siniaka na lewej łapie, ale to chyba niska cena za tak dorodną zdobycz.
Co drugi krok zanikał? Ale nie do końca bo raz widział lewy ślad, raz prawy, więc zasady kierujące logiką średnio odnosiły się do tych tropów. Trochę irytujące, że nie był w stanie znaleźć racjonalnego, popartego doświadczeniami z przeszłości, wytłumaczenia na tę sytuację, ale ciekawość przeważała w tym momencie. Orion obszedł krzaki dookoła, ale ewidentnie dziwny trop miał swój koniec w zaroślach, nie były one jedynie przeszkodą do ominięcia, a celem samym w sobie. Przez moment wahał się, próbując wyczuć zapach człowieka, albo usłyszeć jego obecność, czy to przez łamanie gałązek, szelest liści czy cokolwiek. Jeśli nic jednak nie wskazywało na to by dwunóg czaił się w chaszczach, oriental ostrożnie wkroczył między zarośla.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
W krzakach okazało się, że faktycznie nie było żadnego Dwunoga ani nic takiego niebezpiecznego. Na końcu śladów coś leżało. Coś niewielkiego i takiego okrąglutkiego z długimi uszami. Azaliowa Łapa mógł w sumie bez problemu pamiętać różne takie podobne rzeczy stawiane na Osiedlu i w domach Dwunogów w różnych czasach w roku. To czasami jakiś Dwunóg w czerwonym ubraniu, tu jakieś inne takie przedmioty, no i takie jak to, króliczki, bo to właśnie cynamonowy point znalazł na końcu tropu, figurkę króliczka, całą białą, nie licząc kilku miejsc upstrzonych błotem, które zawsze można było wytrzeć i już znowu całkowita biel wróciłaby na króliczka.
No i cudnie, po tej wyprawie to pół Klanu Wichru chyba nie będzie musiało się martwić o głodowanie, a jak pewnie swoje zdobycze złożą z Azaliową Łapą -jeśli on miał też tyle szczęścia co ona- to normalnie chyba wykarmią cały Klan. Ale takie sny to już później będzie śnić i w ogóle, bo na razie cofnęła się trochę, żeby zakopać kaczora w miejscu tym samym co zakopała wiewiórkę i teraz ruszyła już w inną stronę w poszukiwaniu zwierzyny. Bo w sumie coś tam więcej nie zaszkodzi raczej.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Drzewa się przerzedzały w obranym przez Jodłową Gałązkę kierunku. Przez ich korony przebijało się więcej światła, więc nic dziwnego że okoliczna jaszczurka skorzystała z okazji do wygrzewania się na jednym z odsłoniętych korzeni, który akurat idealnie oświetlało słonko.
Przetarł łapą ubłocone uszy znaleziska, chociaż wciąż widmo brudu na nich pozostało. I żeby to było jedyne widmo w tej sytuacji. Brak przyczajonego w krzakach dwunoga był dobry, ale jednocześnie – ktoś musiał przecież zostawić te ślady. Z tego co się orientował, ludzie nie wyewoluowali jeszcze sobie umiejętności samodzielnego lotu, więc ta opcja odpadała. Duchy i opętane króliczki były najbardziej rozsądną teorią, której mógł nadać konkretnego kształtu później. Póki co mógł się jedynie wycofać, bo nie był głupi, nie chciał zostawać przecież głównym bohaterem horroru. Po zrobieniu kroku w tył, zawahał się jednak. Jakby zmrużyć oczy to króliczka można było pomylić z zajączkiem, prawda?
A opętana podobizna zajączka była już idealnym prezentem dla rdzawego. Karą. Prezentem. Jednym z tych. Mógł nie porównywać Oriona do zajączków, jeśli nie chciał znaleźć w swoim legowisku figurki ściągającej złe widma, wiadomo. Ostrożnie więc chwycił znalezisko, by wraz z baziami zanieść je nieco dalej od dziwnych śladów, a następnie wrócił do poprzedniego zajęcia. Wypatrywania piszczek.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No i znowu, po jakimś czasie Azaliowa Łapa znowu natknął się na ślady. Tym razem znowu były one wyraźne. Nie były one w sumie aż tak całkiem daleko od poprzednich, więc najprawdopodobniej był to ten sam Dwunóg co wcześniej. Skręcały jednak tym razem w inną stronę, więc może typiarz po prostu się w coś bawił i wrócił się po śladach, żeby później zrobić inną odnogę? A może on faktycznie jakiś nawiedzony był i poleciał sobie nagle, żeby opaść na ziemię w innym miejscu? To chyba wiedział tylko sam prowodyr tego zdarzenia. Cynamonowy point mógł jedynie ewentualnie za śladami podążać bądź nie.
W sumie to w tym momencie Jodłowa Gałązka miała trochę zwierzyny w zapasie, więc mogła troszeńkę chociaż powybrzydzać, dlatego tym razem postanowiła zostawić jaszczurkę w spokoju i poszukać czegoś innego, jeśli nawet nie większego, to może coś tak mniej obślizgłego. Tak więc czarno-biała wojowniczka obróciła się w inną stronę i szukała dalej.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Jaszczurka nie była świadoma łaski ze strony kotki i zagrożenia, które ją ominęło, więc nawet nie mogła docenić tego gestu. Ale za to jak najbardziej mogła dalej doceniać promienie słoneczne na swoim grzbiecie. Po chwili marszu, trasę Jodły przecięły ślady niespotykane w tej części lasu. Należały do sporej istoty, poruszającej się na dwóch kończynach, a jak wykluczyć ptactwo z listy podejrzanych, nie pozostawało wiele opcji do kogo mogły one należeć. Więc nawet jeśli kotka nigdy wcześniej nie natknęła się na ślady dwunoga, mogła bez trudu wydedukować ich właściciela. Nawet jeśli nie śmierdziały Grzmiącą Ścieżką. W sumie... w sumie to w ogóle nie bardzo pachniały czymkolwiek. Co parę kroków przechodząca postać gubiła na swojej trasie małe, szarobiałe puchate kuleczki.
Orionowi coś tu nie grało i dużo chętniej podejrzewał widma o podłe gierki, niż cokolwiek bardziej przyziemnego. Bo przyziemne wyjaśnienia wymagały racjonalnych dowodów, a tych brakowało, gdy trop się nagle przerzedzał, aż ostatecznie całkowicie zanikał. Oriental skręcił w kierunku śladów, chociaż tym razem już nie wypatrywał ozdóbek dla siebie po drodze, chciał jak najszybciej dotrzeć do czegoś konkretnego.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Tym razem ślad był wyraźniejszy przez trochę dłuższą ilość czasu niż wcześniej, oczywiście jeśli cynamonowy point by liczył uderzenia serca czy w ogóle je pamiętał. No, ale to było raczej mniej ważne, bo tym razem ważne było to, że ślady zachowywały się trochę inaczej niż te wcześniejsze, mimo że wyglądały jakby były zostawione przez dokładnie tego samego Dwunoga. Tym razem nie lawirowały między drzewami, a szły idealnie prosto, normalnie niczym od linijki, w dodatku, przez jakiś odcinek trasy robiły się takie jakieś przybliżone do siebie bardziej, a nie rozlazłe jakby ktoś zaczął biec jak sprinter, tutaj bardziej jakby ktoś się skradał.
Jodłowa Gałązka zmarszczyła brwi kiedy dojrzała ślady Dwunoga na ziemi a wokół porozrzucane roślinki... ale przede wszystkim nie podobało jej się, że nagle jakiś Dwunóg postanowił sobie tak zwyczajnie wleźć na klanowe tereny. Czarno-biała od razu się zjeżyła, przypominając sobie jak wiele kotów porwały. Nie mogła tego tak zostawić, więc najpierw postanowiła podążać za śladami, a potem ewentualnie jeśli spotka jakiegoś Dwunoga w oddali, pójść po kilku innych wojowników i spuścić mu takie manto, że go nawet na Osiedlu nie poznają, bo tyle będzie miał na sobie śladów pazurów.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Może dobrze, że twórcy tych śladów nie było nigdzie w zasięgu wzroku. Dobrze dla niego oczywiście, nie miałby przecież najmniejszych szans w starciu z tak zawziętą wojowniczką. Trop był całkiem... jednolity, po prostu dwunóg szedł przed siebie przez las, nie zwiedzając po drodze, nie podchodząc do ciekawszych drzew. Zostawiał jedynie po sobie po dwa-trzy bazie co parę kroków, aż do miejsca, gdzie kotka mogła natrafić na kilka gałązek, a zaraz za nimi... powalony konar. Olbrzymie drzewo przecinało trasę dwunoga, chociaż może na ich standardy to była standardowa przeszkoda? Na to by wychodziło, bo jakkolwiek ciężko dopatrywać się śladów na korze, tak nie prowadziły w żadną inną stronę. Prosto na drugą stronę powalonego drzewa.
Orion nie był specjalistą w tropieniu duchów, więc niekoniecznie miał jak wyciągnąć jakiekolwiek wnioski z tego że te ślady zachowywały się wręcz przeciwnie do tamtych śladów. Było to dziwne, owszem, bo nie zdziwi się jeśli ta tendencja się utrzyma i zaraz kolejne ślady zaczną się zlewać w ciągłą linię, bardziej ślimaczą niż ludzką. Ale nie zniechęcało go to do parcia dalej, chciał odkryć czy i tym razem trasa urwie się niespodziewanie.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Po jakimś czasie ślady nie zamieniły się w takie ślimacze, niestety tutaj nadszedł kres teorii cynamonowego pointa, ponieważ po chwili ślady wróciły do normalności i gwałtownie skręciły w lewo, głębiej w las i w stronę granicy z Klanem Cienia, która znajdowała się jakiś tam sporawy dystans właśnie w tę stronę. Jednak Dwunóg to pewnie jakoś za bardzo pewnie świadomy tego nie był, bo raczej mało kto znał koncept klanowych granic poza kotkami z Klanów i okolic, a zwłaszcza jeśli był to taki ten cały duch.
Czarno-biała wojowniczka zmarszczyła brwi i przystanęła na chwilę przed zwalonym drzewem, obwąchując okolicę czy może nie byłoby tu Dwunoga... chociaż go nie było widać, więc jeśli był to pewnie albo siedział, albo leżał za tym drzewem, więc ewentualnie mogłaby go zaskoczyć skokiem na głowę, więc w sumie to po chwili wskoczyła na zwalone drzewo, żeby szybko zajrzeć na drugą stronę i się nie patyczkować.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
A za drzewem – pustka. I na pierwszy rzut oka, i na drugi. Nie było żadnego dwunoga do pobicia, ale nie było też dalszych śladów po drugiej stronie. Może po wdrapaniu się na konar zdecydował się pójść kawałek po nim i dopiero wtedy zeskoczyć? A może te kilka gałązek z baziami opartych o świerk obok kłębowiska paproci było jakąś poszlaką?
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto w pogoni za duchem nie przekroczył klanowych granic.
Znaczy się, oriental spodziewał się, że takie stwierdzenie byłoby jawną prośbą o ukamieniowanie, bo znając standardy większości kotów coś takiego byłoby nie do pomyślenia. On jednak był kotem z misją, kotem z wizją. Więc nawet jeśli byłoby to niezbędne, był gotów przekroczyć świętą Cienistą granicę. Może znowu wpadnie na medyczkę zjadana przez szczury, to najlepsza Cienista atrakcja przecież. A może na ducha zjadającego ich medyczkę, to by była klimatyczna atrakcja.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Na szczęście dla wszystkich, ślady nie przekraczały cienistej granicy, ale za to na nieszczęście dla Azaliowej Łapy, znikały niedaleko przed nią, tak jakby nagle Dwunóg rozpłynął się kompletnie w powietrzu. Jedyne co w tym momencie cynamonowy point mógł znaleźć to siedzącego na końcu śladów pluszowego zajączka niewielkich rozmiarów.
Jodłowa Gałązka syknęła pod nosem i rozejrzała się za Dwunogiem. Na początku szukała czegoś dużego, więc wpierw nie zauważyła tych gałązek, ale dopiero potem przyciągnęły jej uwagę. Czarno-biała zmarszczyła brwi i podeszła bliżej do tego “znaku”, sprawdzając co się może kryć w jego okolicy.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Nie musiała się dużo rozglądać by zauważyć przedmiot nienależący do leśnego krajobrazu. Znaczy się w teorii jasne, małe ptaszki wykluwały się z jajek. Jednakże jajko ukryte lekko za drzewem, o które opierały się bazie było ewidentnie specjalne. Sporo większe niż takiego gołębia, a w dodatku dwubarwne, fioletowo-żółte. Kolory rozdzielały się nienaturalnie, ciemny spód oddzielał się równą linią od jasnej góry. Ciekawe co za monstrum kryło się w jego wnętrzu, co?
Wow, nawet duchy nie chciały mieć nic wspólnego z Cieniem. I Orion to rozumiał, Orion to szanował. Wciąż jednak był rozczarowany tak gwałtownym urwaniem śladów. Musiał jednak przyznać, że nawiedzony zajączek był jeszcze lepszym prezentem dla rdzawego. Wręcz idealnym. Wręcz idealnym, co już było podejrzane, bo dopiero co myślał o tym, że zajączek byłby lepszy, przy poprzednim tropie. A tu co?? Przypadek?? Nie sądził. Ale jeśli duchy potrafiły czytać w jego myślach to smacznego im życzył, wiedział jak zepsuć im dzień.
Ruszył z nawiedzonym pluszaczkiem z powrotem między drzewa, wypatrując po drodze jakiś... piszczek oczywiście, to nie tak, że rozglądał się przypadkiem za kolejnymi śladami w drodze powrotnej, pamiętał o polowaniu, bo nie chciał by mu Jodła jęczała potem nad uchem, że się przyczepia do niej, a potem nie przykłada do zadania. Więc coś żywego też by wypadało złapać.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Cóż, chyba od duchów los kazał Azaliowej Łapie odpocząć, ewentualnie jakoś je spłoszył swoją chęcią do poszukiwania ich, bo tym razem zamiast natrafić na kolejne ślady, cynamonowy point natknął się na skowronka, który ćwierkał sobie spokojnie na jednej z gałęzi pobliskiego drzewa.
Jajko faktycznie wyglądało dziwnie… czarno-biała obeszła je dookoła, obserwując je uważnie z każdej strony, ale nie zauważyła nic ultra super dziwnego w tym jajku poza jego kolorem, więc w sumie postanowiła zaryzykować i pacnąć je łapą. Zobaczyć co się urodzi z wyniku tego pomysłu.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Pacnięte jajko ugięło się w stronę przeciwną do kotki, to zaraz ukłoniło się jej, ale od samego zaczepienia łapką nic z niego wyskoczyć nie chciało. Jodła mogła poczuć pod opuszkami jego śliską, gładką powierzchnię. Pacnięte stawiało też niewielki opór, cokolwiek znajdowało się w jego wnętrzu musiało być lekkie. A definitywnie coś tak było, bo gdy kiwało się krótko, coś w nim zaskrobało o dno. Żeby jednak odkryć co to takiego, trzeba było włożyć odrobinę więcej siły w otwieranie.
Albo spłoszył duchy swoimi myślami (co byłoby sukcesem), albo winą należało obarczyć skowronka o miernych umiejętnościach wokalnych. Należało wyeliminować jedną ze zmiennych, a przy okazji sprawić, że Jodła uraczy go jednym ciężkim westchnięciem mniej. Dlatego też przyjął pozycję łowiecką i ruszył slalomem pod osłoną zarośli, licząc na ich uprzejmość w ukrywaniu przed ptasim wzrokiem. Znalazłszy się przy pniu drzewa, upuścił niesionego pluszaczka i zaczął się wdrapywać – oczywiście po przeciwnej stronie pnia do ptaka. Ćwierkanie pomagało w ustaleniu na jakiej wysokości będzie musiał przesunąć się nieco w bok ze wspinaczką i zamachnąć pazurami na śpiewaka, więc liczył na brak komplikacji.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Tak samo jak z ostatnim pierzastym, z tym poszło równie łatwo, zwłaszcza, że był on rozkojarzony i kiedy tylko skończył swoją piosnkę, Azaliowa Łapa zakończył także jego życie. Szybki ostatni lot… w dół… i bum, ptaszka mógł cynamonowy zaliczyć do zdobyczy dzisiejszego dnia.
No cóż… wybuchnąć nie wybuchło, więc Jodła postanowiła zbliżyć się bardziej do tego jajka i spróbować je jakoś faktycznie otworzyć, bo była ciekawa co tam w środku skrobie takiego.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-