Księżyce: 121 Mistrz: Polny Chwast [*] / Szumiący Wodospad Płeć: Kotka Matka: Astrowy Płatek [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Partner: Szumiący Wodospad Trwałe urazy: Blizny - zadrapania na udach, wyszczerbienie prawego ucha oraz długą ranę przy lewej strony brzucha. Wykastrowana
Sosna jest wysoką, aczkolwiek smukłą kotką. Posiada długie łapy, wielkie uszy oraz orientalny pysk. Ogon jest biczowaty, a tułów jest taka sama, co matki. Posiada krótką, przylegająca do ciała sierść, a prawie cała jest biała, poza kilkoma łatami, gdzie można spostrzec brązową barwę, udekorowana czarnymi, tygrysimi pręgami. Łaty te znajdują się przy na czubku głowy, tam, gdzie znajdują się jej uszyska, na prawym boku, ma sporą łatę na dolnej części grzbietu, na prawym pośladku oraz łatę zajmującą cały ogon. Poza brązowym na jej ciele można zauważyć zielone oczy oraz jasnoróżowy nosek, który zakańcza jej dziwaczny orientalny pyszczek. Posiada również kilka blizn na sobie - zadrapania na udach, wyszczerbienie prawego ucha oraz długą ranę przy lewej strony brzucha
Orientalka wyrosła na spokojną i pewną siebie kotka, która kocha utrzymywać poprawność w każdej chwili - a szczególnie z obcymi jej kotami. Podoba się jej spotykanie nowych kotów, a szczególnie gdy może dowiedzieć się o jakiś ciekawych miejscowych plotkach. Po długich wędrówkach kocica sama jest chętna do podzielenia się własnymi historiami, nawet nie raz opowiadała o tym, że pochodzi z Klanu Cienia, do którego dążyła i do którego zmierza, choć jakiś czas temu nie była nawet pewna tego, czy w ogóle odnajdzie do niego.
Wierzbowa Łapa, Żądło [KC], Miodowa Kropla [KRz]
Już od dłuższego czasu, co Powojnikowe Pnącze przez swoje zdrowie co żyła odcięta od klanu. Pierw jedna choroba, a później druga, z którą tańczyła tango - raz było lepiej, a raz się jej pogarszało. Teraz już chyba jednak dochodziła do zdrowia, wstawała na nogi i cóż, dała się wytargać z obozu przez smolistego kocura. Czy było to najlepsza opcja? Cóż... Nie, lecz korzystała z bliskości Szumiącego Wodospadu, by czerpać od niego ciepło.
Podniosła swe wielkie uszy, gdy kocur zakłócił otaczającą ich ciszę.
— Och, znacznie lepiej, niż ostatnio — zamruczała, uśmiechając się, obdarowując go radością. — Wyjść z obozu dobrze mi zrobi — dodała. — A... A ty?
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Patrzył się na nią. Była... Piękna. Jej uśmiech, jej radość, zarażająca. Szum sam się delikatnie uśmiechnął, a w jego głowie myśli zaczęły latać w każdą możliwą stronę.
- Cieszę się. Mam nadzieję, że dbasz o siebie, bo sam się przejdę do Huraganowego Szeptu - odparł z uśmiechem na pysku. Barkiem delikatnie tyrknął wojowniczkę obok. - Jest też w porządku. Trenuje Glinianą Łapę, także mam co robić - odparł. Obowiązki były proste. Nie takie jak uczucia.
Usiadł niedaleko wody, zawieszając wzrok na rzece przed sobą. Zaraz spojrzał na Powojnik.
- Wybacz, że cię wyciągam tak daleko... Ale chciałem z tobą porozmawiać.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 121 Mistrz: Polny Chwast [*] / Szumiący Wodospad Płeć: Kotka Matka: Astrowy Płatek [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Partner: Szumiący Wodospad Trwałe urazy: Blizny - zadrapania na udach, wyszczerbienie prawego ucha oraz długą ranę przy lewej strony brzucha. Wykastrowana
Sosna jest wysoką, aczkolwiek smukłą kotką. Posiada długie łapy, wielkie uszy oraz orientalny pysk. Ogon jest biczowaty, a tułów jest taka sama, co matki. Posiada krótką, przylegająca do ciała sierść, a prawie cała jest biała, poza kilkoma łatami, gdzie można spostrzec brązową barwę, udekorowana czarnymi, tygrysimi pręgami. Łaty te znajdują się przy na czubku głowy, tam, gdzie znajdują się jej uszyska, na prawym boku, ma sporą łatę na dolnej części grzbietu, na prawym pośladku oraz łatę zajmującą cały ogon. Poza brązowym na jej ciele można zauważyć zielone oczy oraz jasnoróżowy nosek, który zakańcza jej dziwaczny orientalny pyszczek. Posiada również kilka blizn na sobie - zadrapania na udach, wyszczerbienie prawego ucha oraz długą ranę przy lewej strony brzucha
Orientalka wyrosła na spokojną i pewną siebie kotka, która kocha utrzymywać poprawność w każdej chwili - a szczególnie z obcymi jej kotami. Podoba się jej spotykanie nowych kotów, a szczególnie gdy może dowiedzieć się o jakiś ciekawych miejscowych plotkach. Po długich wędrówkach kocica sama jest chętna do podzielenia się własnymi historiami, nawet nie raz opowiadała o tym, że pochodzi z Klanu Cienia, do którego dążyła i do którego zmierza, choć jakiś czas temu nie była nawet pewna tego, czy w ogóle odnajdzie do niego.
Wierzbowa Łapa, Żądło [KC], Miodowa Kropla [KRz]
Na słowa kocura, Powojnik zarechotała lekko, mrużąc przy tym ślepia. Cieszyło ją to, że smolisty tak się o nią troszczył, pomimo iż to z jej powodu co nie mogli wychodzić często ani spędzać ze sobą sporo czasu.
– Staram się, staram – mruknęła, wciąż uśmiechnięta. Co prawda, zaniedbała przez własną winę Oszronioną Łapę z czego się czuła winna, choć wierzyła, że pod opieką innego wojownika pewno mu lepiej pójdzie. Jedynie komentarz o tym, że on trenował Glinianą Łapę sprawiło, że odczuła ukłucie winy, choć nie dała o tym po sobie znać - na pysku trzymała lekki uśmiech, który zawsze widniał na jej pysku przy kocurze.
– E tam daleko – zamruczała. Ona to kiedyś długo szła, to był tylko… większy spacer niż zazwyczaj. – O czym chcesz ze mną porozmawiać?
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Ogonem delikatnie przejechał po ziemii obok, aby przygotować dla Powojnik miejsce. Patrzył się na nią, spokojnym wzrokiem. Starał się nie zdradzać tego, że w środku jego uczucia sprawiły, że prawie wybuchał na miejscu.
Milczał.
- Ja... - zaczął, nieumiejętnie. Nie potrafił znaleźć odpowiednich słów. Przez chwilę się motał w słowach, wracając do księżycy kociaka, kiedy po prostu nie mówił o uczuciach, nie mówił za dużo. Dopiero koty, które poznał sprawiły, że... się otworzył. Delikatnie, słabo, z księżyca na księżyc.
- Powojnikowe Pnącze. Zdaje się, że... cię kocham - powiedział w końcu, kładąc po sobie uszy. Spojrzał się na swoje łapy, nie potrafiąc spojrzeć na kocicę obok przez kilka dobrych uderzeń serca. Dopiero troszkę później, spojrzał na nią. Patrzył się prosto w jej oczy. Myślał. Co... Co ona na to powie. Miał nadzieję, że go nie wyśmieje. Znaczy. Powojnikowe Pnącze raczej tego nie zrobi, na tyle ją znał. Ale niepokój.... I tak był.
- Oh... Oczywiście, oczywiście rozumiem, jeśli ty nie, i to uszanuję, po prostu... Od dawna. Tak myślę.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 121 Mistrz: Polny Chwast [*] / Szumiący Wodospad Płeć: Kotka Matka: Astrowy Płatek [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [*] Partner: Szumiący Wodospad Trwałe urazy: Blizny - zadrapania na udach, wyszczerbienie prawego ucha oraz długą ranę przy lewej strony brzucha. Wykastrowana
Sosna jest wysoką, aczkolwiek smukłą kotką. Posiada długie łapy, wielkie uszy oraz orientalny pysk. Ogon jest biczowaty, a tułów jest taka sama, co matki. Posiada krótką, przylegająca do ciała sierść, a prawie cała jest biała, poza kilkoma łatami, gdzie można spostrzec brązową barwę, udekorowana czarnymi, tygrysimi pręgami. Łaty te znajdują się przy na czubku głowy, tam, gdzie znajdują się jej uszyska, na prawym boku, ma sporą łatę na dolnej części grzbietu, na prawym pośladku oraz łatę zajmującą cały ogon. Poza brązowym na jej ciele można zauważyć zielone oczy oraz jasnoróżowy nosek, który zakańcza jej dziwaczny orientalny pyszczek. Posiada również kilka blizn na sobie - zadrapania na udach, wyszczerbienie prawego ucha oraz długą ranę przy lewej strony brzucha
Orientalka wyrosła na spokojną i pewną siebie kotka, która kocha utrzymywać poprawność w każdej chwili - a szczególnie z obcymi jej kotami. Podoba się jej spotykanie nowych kotów, a szczególnie gdy może dowiedzieć się o jakiś ciekawych miejscowych plotkach. Po długich wędrówkach kocica sama jest chętna do podzielenia się własnymi historiami, nawet nie raz opowiadała o tym, że pochodzi z Klanu Cienia, do którego dążyła i do którego zmierza, choć jakiś czas temu nie była nawet pewna tego, czy w ogóle odnajdzie do niego.
Wierzbowa Łapa, Żądło [KC], Miodowa Kropla [KRz]
To, że smolisty się na nią nie patrzył, nie było żadną nowością, co jednak dla niej było dziwne, że przepraszał za długi spacer, czego nie rozumiała, choć i tak, nie miała zamiaru bardziej tego komentować. Posłała mu lekki uśmiech. Nastawiła lekko uszy na "Ja" które padło z pyska Szumiącego Wodospadu, a kolejno uśmiechnęła się jeszcze bardziej. Wyglądał tak słodko, a gdy w końcu powiedział to, co chciał, wojowniczka otworzyła szeroko oczy i lekko otwarła pyszczek, odczuwając, jak jej uszy zaczęły palić, przełknęła ślinę. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić.
— Szumiący Wodospadzie... — Mruknęła. — Szum... — Zdołała z siebie wyciągnąć. Obtuliła się ogonem, po czym z wrażenia oparła się o bok kocura. Smolisty mógł poczuć, jak kocica cicho mruczała na to wszystko, jednakże nic nie mówiła przez kilka odbić serca. — J-ja ciebie też, ciebie też kocham Szum — powiedziała, wolno, co najmniej jakby była kocięciem, które robiło swe pierwsze kroki. Ona już raz coś takiego przeżywała, choć zostało to już w oddali. Łapy lekko drgały przez to wszystko. — Ty... — Zawiesiła się lekko, patrząc na długowłosego, po czym mrugnęła parę razy i postanowiła okazać swą radość i rozładować emocje, przejeżdżając językiem po poliku kocura, czule, powolnie.
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Księżyce: 65 Mistrz: Psie Serce Płeć: kocur Matka: Śpiewająca Knieja Partner: . . . Trwałe urazy: blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi
Szum to krępy kocur o długiej, czarnej sierści. Szeroki, wysoki i umięśniony. Futro jest zadbane, lśniące. Dzięki temu jak się stara dbać o swoje futro jest bardzo objętościowe oraz miękkie. Duże łapy, łeb oraz barki. Wibrysy czarne, prócz jednego odlutka, który jest biały. Ot tak. Żółto-zielone oczy, gotowe przebić wzrokiem każdego. Blizna po walce z drapieżnikiem, rozlewająca się od barku do szyi.
Szum pozostał spokojnym kotem, cichym i małomównym. Udziela informacje tylko wtedy, kiedy mu się podoba, kiedy wie, że będzie coś z tego miał. Dalej zawzięcie wierzy w Gwiezdny Klan, mimo tego, że momentami jego wiara słabła. Jest kotem spokojnym, poważnym, nie daje się porwać swoim uczuciom. Dorósł w tej kwestii. Zazwyczaj do innych chłodny. Pozostał kocurem, który chce wszystko i wszystkich kontrolować. W sytacjach, gdzie tej kontroli nie ma, zaczyna popadać w stres i panikę. Nie jest kotem, który pokazuje uczucia otwarcie. Lojalny wobec rodziny i Klanu.
Kiedy przez moment Powojnik milczała, czarny wojownik myślał, że... że to koniec, że jego emocje i uczucia zostały osadzone w złej kotce. Znaczy, nie złej, bo Powojnik była... cudowna. Ale zrozumiałby gdyby wojowniczka nie czuła tego samego do niego i-
- Oh... - niby wiedział, ale jakoś się. Nie spodziewał? Kotka się ułożyła na jego boku, a jego czarny ogon prawie od razu owinął ciało wojowniczki. Patrzył się na nią, czule. Przyłożył noc do jej policzka, później do jej czoła.
- Oh, Gwiezdni... - powiedział cichutko. Poczuł język kotki... partnerki... na jego policzku. Czuł to, jak mruczy. Czuł jej futro obok, czuł ją obok. Uśmiechnął się słabo. - Cieszę się, tak. Bardzo - odparł, przytulając się jeszcze trochę do Powojnikowego Pnącza. Językiem przejechał po jej czole, spokojnie. Teraz nic się nie liczyło. Był tylko on, była tylko ona. Byli oni. Razem. Obok siebie.
🗲🗲🗲 Badthoughts give me bad dreams And my bad dreams make me get up and walk Bad thoughts give me bad dreams And my bad dreams make mesleepwalk
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Polowanie. Nic zaskakującego, acz zaskoczyć mogło to, iż na polowanie ruszyła SAMA.
Główna zasada została odstawiona na bok i w samotności szła przed siebie z nadzieją, iż nie trafi na kolejnego lisa.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Wojowniczką ku zaskoczeniu wyruszyła sama, ale na samotność nie musiała długo narzekać.
Nad brzegiem, z zamoczoną łapą w wodzie nachylał się czekoladowo-biały kocur z dziwną żółtą wstążką wokół szyi. Kiedy zauważył cienistą, zaraz podtruchtał do niej z uśmiechem.
– Cześć piękna – przywitał się i puścił do niej oczko. – Spacer?
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Zatrzymała się. Przed nią nie pojawił się żaden drapieżnik, a… kot. Samotnik? Pieszczoch? Albo kot z innego klanu. Najważniejsze teraz było to, iż był na terenach JEJ klanu. Spięła się, gdy nieznajomy z uśmiechem ruszył prosto w jej stronę. Miała te kilka sekund na przybranie jakże groźnej postawy. Nawet jeśli kolejne słowa kocura zmieniły na ułamek sekundy wyraz jej pyszczka, pozwalając LEKKIEMU uśmiechowi się wkraść. Prędko powróciła do poprzedniego wyrazu. — Jesteś na terenie Klanu Cienia. Prosiłabym o… opuszczenie naszych ziem — wyprostowała się, podkreślając tylko powagę swoich słów… no i potrzebowała zyskać na wiarygodności i pewności siebie. — Możesz wrócić do łowienia ryb, po drugiej stronie wody — ruchem głowy wskazałą na Czarny Ogon. Widziała już jak się łowi ryby! Bażant jej pokazał ową umiejętność!
Skupiając się jednak na sytuacji aktualnej. Bajorko starała się utrzymać poważny wyraz pyszczka, jak i wyprostowaną postawę.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kocur odwzajemnił uśmiech, ale zaraz zmarkotniał, gdy kotka wprost go wyprosiła. No cóż, nie tak to miało wyglądać, ale nie zamierzał się poddawać; przeszedł obok niej, ocierając się o jej futerko.
– No dobrze, dobrze. Opuszczę te… wasze ziemie, jeśli pójdziesz ze mną, hm? – zaproponował, wyszczerzając zęby w czarującym uśmiechu.
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Śledziła kocura spojrzeniem. Nic nie wskazywało, iż miałby ją zaatakować… chyba, że źle odczytuje mowę ciała. To też opcja… — Mogę cię odprowadzić do granicy — odpowiedziała, w kolejnej chwili zaciskając szczękę. Spięła się nieco, gdy poczuła, iż jegomość zdecydował się naruszyć jej przestrzeń osobistą. Bajorko pozwalała na wiele… teraz więc był idealny przykład na jak wiele.
Wojowniczka wciąż miała w sobie tę słabość do komplementów… Księżyce temu doceniła miłe słowa, które nijak miały się do wyglądu… Ostatnimi czasy owa słabość zaczęła wracać. Czyżby jednym miłym słowem, ten tutaj już ją kupił? Wzdrygnęła się i ruszyła. — Nazywam się Błękitne Bajorko i uwierz mi na słowo, mogłeś trafić na kogoś, kto od razu użyłby siły, aniżeli załatwił wszystko rozmową —
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Mogła go odprowadzić do granicy, tak, to brzmiało dobrze. Wysłuchał jej kolejnych słów i stulił uszy teatralnie, jakże zawstydzony swoją gafą. Cóż, nie umiał myśleć przy niej trzeźwo, oczywiście.
– Och, gdzie moje maniery! Ja mam na imię Kokos. A twoje imię, Błękitne Bajorko, brzmi pięknie. Zupełnie jak ty i twoje oczy, w których mógłbym utonąć. I wierzę, wierzę, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że trafiłem akurat na ciebie… To co, przejdziemy się na tą drugą stronę, usiądziemy, i kiedy ja będę cię podziwiać, ty opowiesz mi coś więcej o sobie? – spytał, jakże zadowolony ze swojego planu. Musiała na to pójść, nie?
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Szła, obserwując otoczenie i swojego towarzysza. Raz po raz marszczyła brwi, a zaraz po tym kompletnie się rozluźniała. — Kokos to… jakaś ryba? — zwróciła się do kocura, skupiając spojrzenie na nim o wiele dłużej niż uprzednio. Kącik ust wojowniczki drgnął nieznacznie ku górze, acz na pełny uśmiech nie było co liczyć. — Wybacz, nie zamierzam opuszczać terenów mojego klanu. Miałam właśnie wziąć się za polowanie, ale… no sam widzisz — prychnęła krótkim śmiechem. A niech to! Miała się powstrzymywać! Najwyraźniej ciężko jej było udawać i grać jakże poważną i groźną wojowniczkę.
Kokos bardzo zaczął kojarzyć jej się z Bażantem… podobnie jak młodszy wojownik — obdarzał ją ogromem miłych słów. Wszystkie jednak opierały się na tym samym — jej wizerunku. Był tylko jeden osobnik, który sprawił, iż Bajorko zaczęła doceniać komplementy nie dotyczące wyglądu. Zmarszczyła brwi na samo wspomnienie Trzmiela. Minęło już kilka księżyców…
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
– Haha… nie. Ryba to to na pewno nie jest, choć nie powiem ci co to dokładnie jest. Sam nie wiem! Tak mnie nazwali i już. Ludzie to mają pomysły, nie? Ale lubię to imię, fajnie brzmi, choć nie jest tak… poetyckie jak twoje – odpowiedział z uśmiechem. Zaraz jednak przybrał neutralny wyraz pyszczka w reakcji na jej następne słowa. Westchnął teatralnie. – Ach, rozumiem, przeszkadzam ci. Zresztą, co ja sobie myślałem, jesteś kompletnie poza moim zasięgiem, nadziei sobie niepotrzebnie tylko narobiłem… Jak zwykle zresztą. No dobrze, dobrze, pójdę sobie…
Nie ruszył się jednak ani o krok, jedynie wlepiając w wojowniczkę swoje spojrzenie.
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Ludzie… dziwna nazwa na te stworzenia. Spotkała się z nią już i łatwo wywnioskować było, iż obecny tu Kokos należał do pieszczochów… ludzi. — U nas takie imiona to codzienność… nie ma w nich nic niezwykłego — co najwyżej sentyment, dobre brzmienie, bądź… kaprys przywódcy. Jej imię nawiązywało do jej młodości. Wróciła do Bajorka z wielu powodów, między innymi zmarłego ojca, który to owe imię nadał. — Nie, nie o to chodzi… — pokręciła głową, by zaraz umilknąć. Zmarszczyła brwi… a może właśnie o to? Tylko nawet przed samą sobą nie chciała tego przyznać? — Lepiej będzie jeśli pójdziesz. Dla mnie i dla ciebie. Oboje ominiemy… nieprzyjemności —