Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Jaki z charakteru, taki i z wyglądu lisi. Po tacie.
Wyrósł chłopak wysoki jak dąb, nieprzeciętnie wręcz - no właśnie - tyczkowaty, bo objętości wszerz to mu natura poskąpiła - orientalna budowa. Na ciele Paliwody dopatrzyć się można przebijającego się przez skórę zarysu kręgosłupa, czy kości miednicy, dobrze, że tę kocią marność długie futro przykrywa, bo całość wychodziłaby dość zaostrzona i kanciasta. I to jakie futro! Jak anielskie włosy... jasne, z paluszkiem prawej łapy skąpanym w bieli; tylko pyszczek ma ognisty, płomienisty, rudy - gdzie też ujawniają się jego tygrysie pręgi, jak pioruny na wzburzonym niebie, okalające całość (flame lynx point). Płomienie te i rudość sięgają również jego uszu oraz łap. Z tego klinowatego pyszczka, o nosie szlachetnie prostym i wyraźnie zarysowanych kościach jarzmowych, spoglądają oczy... och, i jakież to ślepia! Łagodne, poczciwe, o kształcie migdału i w pięknym szafirowym kolorze... każdy w końcu widzi to, co chce widzieć. Harmonię tylko te pokrzywione jak antenki stojące wąsy nieco psują, mała fabryczna wada, ot co - uroku tylko dodaje. Postawione na sztorc uszy, trójkątne i górujące jak u nietoperza, ogon jak lisia ruda kita. Grzbiet wyciągnięty, łapy niebotycznie długie. Krok za to ma dziarski, pełen energii, werwy i żywiołu. Na pierwszy rzut oka widać, że to takie narwane. A na drugi to już nie ma co do tego wątpliwości, dobrze, że tym uroczym szczurzym pyskiem nadrabia za całe zło świata!
Imię zobowiązuje. Paliwoda to... istny paliwoda. Kot w gorącej wodzie kąpany, narwany taki, choleryczny trochę, ale chłopak dobry, potrafi 'dzień dobry' powiedzieć i przez ruchliwą drogę przeprowadzić, o ile takie przedsięwzięcie w jakikolwiek sposób mu się opłaca, wszak samotnicze życie nauczyło go merkantylnego podejścia do codzienności. Street smart, bystry, sprytny, ale też i przebiegły, wycwaniony, cyniczny, osiedlowy filozof, jak mu się zachce coś od serca powiedzieć. I tak samo, jak Pędziwiatr, niekiedy maniery to ma nienaganne, potrafi czarować, łagodne spojrzenie, miły uśmiech i słówka jak miód słodkie... ale z reguły to pluje pod łapy i plag egipskich życzy. Bywa gwałtowny, porywczy, ale i lekkomyślny. Lekkoduch z niego jak mało kto. Najtrafniej jednak byłoby nazwać go małym łotrzykiem, nieszkodliwym takim, co najwyżej mysz ci zwędzi. Trochę blagier, trochę łgarz, ale, musicie dać wiarę, chłopak w sercu niewinny jak jagnię, tylko taki... niesforny trochę. Z problemami, dzieciństwo miał trudne. Z wiekiem mu przejdzie.... miejmy nadzieję!
O to chodziło.
Ptaszysko znalazło się na ziemi, a więc pora działać. Spalony Bażant rzucił się na puchacza, próbując pazurami sięgnąć ślepiów przeciwnika i je zranić.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Spalonego Bażanta: udany (100%) = 20 Atak puchacza: nieudany (0%)
Zdecydowanie walka ze znacznie osłabionym przeciwnikiem ułatwiała sprawę. I gdy był to jeszcze ptak na ziemi… pozamiatane. Spalony Bażant zamachnął się na oko puchacza, niemalże je wydrapując. Puchacz nie był w stanie jakkolwiek odpowiedzieć.
Spalony Bażant: S: 17 | Zr: 19 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 77/85 | W: 49-4=45/65
zdobyte punkty doświadczenia: 5 (martwa zwierzyna), 10 (szczur), 10 (popielica)
rana 0. stopnia: wyrwane futro z grzbietu
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
Puchacz (na ziemi): S: (12)16 | Zr: 8(11) | Sz: 5(7) | Zm: 7(10) | HP: 33-20-2-1=10/70 | W: 54-1=53/60
spadek statystyk
w następnej turze większy
rana 0. stopnia: delikatne ugryzienie w szyję
rana 0. stopnia: ślad po zębie na skrzydle
rana 1. stopnia: ugryzienie na szyi; krwawi (po 2 HP do końca walki)
rana 0. stopnia: drapnięcie na skrzydle
rana 1. stopnia: ślad po zębach na nodze; krwawi (po 1 HP do końca walki)
rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie idące przez oko, uszkodzona gałka oczna (celność obniżona o 2); krwawi (w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Jaki z charakteru, taki i z wyglądu lisi. Po tacie.
Wyrósł chłopak wysoki jak dąb, nieprzeciętnie wręcz - no właśnie - tyczkowaty, bo objętości wszerz to mu natura poskąpiła - orientalna budowa. Na ciele Paliwody dopatrzyć się można przebijającego się przez skórę zarysu kręgosłupa, czy kości miednicy, dobrze, że tę kocią marność długie futro przykrywa, bo całość wychodziłaby dość zaostrzona i kanciasta. I to jakie futro! Jak anielskie włosy... jasne, z paluszkiem prawej łapy skąpanym w bieli; tylko pyszczek ma ognisty, płomienisty, rudy - gdzie też ujawniają się jego tygrysie pręgi, jak pioruny na wzburzonym niebie, okalające całość (flame lynx point). Płomienie te i rudość sięgają również jego uszu oraz łap. Z tego klinowatego pyszczka, o nosie szlachetnie prostym i wyraźnie zarysowanych kościach jarzmowych, spoglądają oczy... och, i jakież to ślepia! Łagodne, poczciwe, o kształcie migdału i w pięknym szafirowym kolorze... każdy w końcu widzi to, co chce widzieć. Harmonię tylko te pokrzywione jak antenki stojące wąsy nieco psują, mała fabryczna wada, ot co - uroku tylko dodaje. Postawione na sztorc uszy, trójkątne i górujące jak u nietoperza, ogon jak lisia ruda kita. Grzbiet wyciągnięty, łapy niebotycznie długie. Krok za to ma dziarski, pełen energii, werwy i żywiołu. Na pierwszy rzut oka widać, że to takie narwane. A na drugi to już nie ma co do tego wątpliwości, dobrze, że tym uroczym szczurzym pyskiem nadrabia za całe zło świata!
Imię zobowiązuje. Paliwoda to... istny paliwoda. Kot w gorącej wodzie kąpany, narwany taki, choleryczny trochę, ale chłopak dobry, potrafi 'dzień dobry' powiedzieć i przez ruchliwą drogę przeprowadzić, o ile takie przedsięwzięcie w jakikolwiek sposób mu się opłaca, wszak samotnicze życie nauczyło go merkantylnego podejścia do codzienności. Street smart, bystry, sprytny, ale też i przebiegły, wycwaniony, cyniczny, osiedlowy filozof, jak mu się zachce coś od serca powiedzieć. I tak samo, jak Pędziwiatr, niekiedy maniery to ma nienaganne, potrafi czarować, łagodne spojrzenie, miły uśmiech i słówka jak miód słodkie... ale z reguły to pluje pod łapy i plag egipskich życzy. Bywa gwałtowny, porywczy, ale i lekkomyślny. Lekkoduch z niego jak mało kto. Najtrafniej jednak byłoby nazwać go małym łotrzykiem, nieszkodliwym takim, co najwyżej mysz ci zwędzi. Trochę blagier, trochę łgarz, ale, musicie dać wiarę, chłopak w sercu niewinny jak jagnię, tylko taki... niesforny trochę. Z problemami, dzieciństwo miał trudne. Z wiekiem mu przejdzie.... miejmy nadzieję!
No i to rozumiał, i o to chodziło.
Trzeba było działać szybko. Puchacz już jakby nie reagował, więc Spalony Bażant złapał ptaka za szyję, zaciskając na niej zęby. I co... i koniec?
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
I koniec. Puchacz nie miał siły już się bronić. Zaakceptował swój los. I umarł.
+150exp
Spalony Bażant: S: 17 | Zr: 19 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 77/85 | W: 45-3=42/65
zdobyte punkty doświadczenia: 5 (martwa zwierzyna), 10 (szczur), 10 (popielica), 150 (puchacz)
rana 0. stopnia: wyrwane futro z grzbietu
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
Puchacz (na ziemi): S: 8(16) | Zr: 5(11) | Sz: 3(7) | Zm: 5(10) | HP: 10-17=0/70 | W: 53/60
spadek statystyk
rana 0. stopnia: delikatne ugryzienie w szyję
rana 0. stopnia: ślad po zębie na skrzydle
rana 1. stopnia: ugryzienie na szyi; krwawi (po 2 HP do końca walki)
rana 0. stopnia: drapnięcie na skrzydle
rana 1. stopnia: ślad po zębach na nodze; krwawi (po 1 HP do końca walki)
rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie idące przez oko, uszkodzona gałka oczna (celność obniżona o 2); krwawi (w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki)
rana 2. stopnia: głębokie ugryzienie na szyi; krwawi (w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki) śmierć
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Jaki z charakteru, taki i z wyglądu lisi. Po tacie.
Wyrósł chłopak wysoki jak dąb, nieprzeciętnie wręcz - no właśnie - tyczkowaty, bo objętości wszerz to mu natura poskąpiła - orientalna budowa. Na ciele Paliwody dopatrzyć się można przebijającego się przez skórę zarysu kręgosłupa, czy kości miednicy, dobrze, że tę kocią marność długie futro przykrywa, bo całość wychodziłaby dość zaostrzona i kanciasta. I to jakie futro! Jak anielskie włosy... jasne, z paluszkiem prawej łapy skąpanym w bieli; tylko pyszczek ma ognisty, płomienisty, rudy - gdzie też ujawniają się jego tygrysie pręgi, jak pioruny na wzburzonym niebie, okalające całość (flame lynx point). Płomienie te i rudość sięgają również jego uszu oraz łap. Z tego klinowatego pyszczka, o nosie szlachetnie prostym i wyraźnie zarysowanych kościach jarzmowych, spoglądają oczy... och, i jakież to ślepia! Łagodne, poczciwe, o kształcie migdału i w pięknym szafirowym kolorze... każdy w końcu widzi to, co chce widzieć. Harmonię tylko te pokrzywione jak antenki stojące wąsy nieco psują, mała fabryczna wada, ot co - uroku tylko dodaje. Postawione na sztorc uszy, trójkątne i górujące jak u nietoperza, ogon jak lisia ruda kita. Grzbiet wyciągnięty, łapy niebotycznie długie. Krok za to ma dziarski, pełen energii, werwy i żywiołu. Na pierwszy rzut oka widać, że to takie narwane. A na drugi to już nie ma co do tego wątpliwości, dobrze, że tym uroczym szczurzym pyskiem nadrabia za całe zło świata!
Imię zobowiązuje. Paliwoda to... istny paliwoda. Kot w gorącej wodzie kąpany, narwany taki, choleryczny trochę, ale chłopak dobry, potrafi 'dzień dobry' powiedzieć i przez ruchliwą drogę przeprowadzić, o ile takie przedsięwzięcie w jakikolwiek sposób mu się opłaca, wszak samotnicze życie nauczyło go merkantylnego podejścia do codzienności. Street smart, bystry, sprytny, ale też i przebiegły, wycwaniony, cyniczny, osiedlowy filozof, jak mu się zachce coś od serca powiedzieć. I tak samo, jak Pędziwiatr, niekiedy maniery to ma nienaganne, potrafi czarować, łagodne spojrzenie, miły uśmiech i słówka jak miód słodkie... ale z reguły to pluje pod łapy i plag egipskich życzy. Bywa gwałtowny, porywczy, ale i lekkomyślny. Lekkoduch z niego jak mało kto. Najtrafniej jednak byłoby nazwać go małym łotrzykiem, nieszkodliwym takim, co najwyżej mysz ci zwędzi. Trochę blagier, trochę łgarz, ale, musicie dać wiarę, chłopak w sercu niewinny jak jagnię, tylko taki... niesforny trochę. Z problemami, dzieciństwo miał trudne. Z wiekiem mu przejdzie.... miejmy nadzieję!
Piękny to był bój.
Dla Bażanta, rzecz jasna, bo dla puchacza niekoniecznie. Wziął truchło, zakopał je, żeby nie było, a że miał jeszcze siły, to ruszył dalej. W drogę.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Coś za łatwo poszło, nie? No to rzucimy czymś jeszcze, pomyśleli Gwiezdni.
Atak borsuka: krytyczny (150%) = 17
I rzucili borsukiem. Borsuk pojawił się znikąd, podbiegł do wojownika i z całej siły zacisnął kły na jego prawym udzie, szarpiąc łbem i wyrywając mu kawał skóry. Zemsta za Złocienia, hm?
Spalony Bażant: S: 17 | Zr: 19 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 77-17=60/85 | W: 42/65
zdobyte punkty doświadczenia: 5 (martwa zwierzyna), 10 (szczur), 10 (popielica), 150 (puchacz)
celność zmniejszona o 1
rana 0. stopnia: wyrwane futro z grzbietu
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 2. stopnia: zerwany fragment skóry z prawego uda; krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Jaki z charakteru, taki i z wyglądu lisi. Po tacie.
Wyrósł chłopak wysoki jak dąb, nieprzeciętnie wręcz - no właśnie - tyczkowaty, bo objętości wszerz to mu natura poskąpiła - orientalna budowa. Na ciele Paliwody dopatrzyć się można przebijającego się przez skórę zarysu kręgosłupa, czy kości miednicy, dobrze, że tę kocią marność długie futro przykrywa, bo całość wychodziłaby dość zaostrzona i kanciasta. I to jakie futro! Jak anielskie włosy... jasne, z paluszkiem prawej łapy skąpanym w bieli; tylko pyszczek ma ognisty, płomienisty, rudy - gdzie też ujawniają się jego tygrysie pręgi, jak pioruny na wzburzonym niebie, okalające całość (flame lynx point). Płomienie te i rudość sięgają również jego uszu oraz łap. Z tego klinowatego pyszczka, o nosie szlachetnie prostym i wyraźnie zarysowanych kościach jarzmowych, spoglądają oczy... och, i jakież to ślepia! Łagodne, poczciwe, o kształcie migdału i w pięknym szafirowym kolorze... każdy w końcu widzi to, co chce widzieć. Harmonię tylko te pokrzywione jak antenki stojące wąsy nieco psują, mała fabryczna wada, ot co - uroku tylko dodaje. Postawione na sztorc uszy, trójkątne i górujące jak u nietoperza, ogon jak lisia ruda kita. Grzbiet wyciągnięty, łapy niebotycznie długie. Krok za to ma dziarski, pełen energii, werwy i żywiołu. Na pierwszy rzut oka widać, że to takie narwane. A na drugi to już nie ma co do tego wątpliwości, dobrze, że tym uroczym szczurzym pyskiem nadrabia za całe zło świata!
Imię zobowiązuje. Paliwoda to... istny paliwoda. Kot w gorącej wodzie kąpany, narwany taki, choleryczny trochę, ale chłopak dobry, potrafi 'dzień dobry' powiedzieć i przez ruchliwą drogę przeprowadzić, o ile takie przedsięwzięcie w jakikolwiek sposób mu się opłaca, wszak samotnicze życie nauczyło go merkantylnego podejścia do codzienności. Street smart, bystry, sprytny, ale też i przebiegły, wycwaniony, cyniczny, osiedlowy filozof, jak mu się zachce coś od serca powiedzieć. I tak samo, jak Pędziwiatr, niekiedy maniery to ma nienaganne, potrafi czarować, łagodne spojrzenie, miły uśmiech i słówka jak miód słodkie... ale z reguły to pluje pod łapy i plag egipskich życzy. Bywa gwałtowny, porywczy, ale i lekkomyślny. Lekkoduch z niego jak mało kto. Najtrafniej jednak byłoby nazwać go małym łotrzykiem, nieszkodliwym takim, co najwyżej mysz ci zwędzi. Trochę blagier, trochę łgarz, ale, musicie dać wiarę, chłopak w sercu niewinny jak jagnię, tylko taki... niesforny trochę. Z problemami, dzieciństwo miał trudne. Z wiekiem mu przejdzie.... miejmy nadzieję!
I to tak bez żadnego dzień dobry?
To mu się wylosowało, nie ma co. Tamten się na niego rzucił, to i Spalony Bażant mu odpłacił. Spróbował pazurami wycelować w oczy borsuka, a niech ma, zaraza.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak borsuka: krytyczny (150%) = 21 Atak Spalonego Bażanta: słaby (50%) = 7
Spalony Bażant uniósł łapę z zamiarem zadrapania borsuka po oczach, jednak zanim cokolwiek zrobił, borsuk złapał jego łapę w paszczę i potrząsnął mocno, coś w niej łamiąc. Wojownik będzie pasować do brata. No i przez to atak Bażanta był słabszy, ledwo drapnął borsuka po mordce.
Spalony Bażant: S: 17 | Zr: 19 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 60-21-3=36/85 | W: 42-3=39/65
w następnej turze spadek statystyk
zdobyte punkty doświadczenia: 5 (martwa zwierzyna), 10 (szczur), 10 (popielica), 150 (puchacz)
celność zmniejszona o 1
rana 0. stopnia: wyrwane futro z grzbietu
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 0. stopnia: wyrwana sierść z głowy
rana 2. stopnia: zerwany fragment skóry z prawego uda; krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
rana 2. stopnia: złamanie proste prawego nadgarstka; krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
Borsuk: S: 25 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 90-7=83/90 | W: 57-4=53/60
rana 1. stopnia: zadrapanie na pysku; krwawi (po 2 HP do końca walki)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Z tymi borsukami to były ostatnio chyba jakieś jaja.
Koza stwierdziła, że potrzebuje się przewietrzyć. Jak wiele razy by nie wspominała, że nie chce opuszczać swoich kociaków, tak ciągłe siedzenie w Liściastym Gąszczu ją przygniatało. Jej stan był zły, wciąż nie czuła się na siłach, aby powrócić do swoich pierwotnych i nowych obowiązków, a jednak tak bardzo za nimi tęskniła. Stwierdziła, że jedno szybkie polowanie jej nie zabije. Wyjdzie na chwilę, aby się powoli wczuć z powrotem, przyzwyczaić. I o wiele lepiej już się czuła, nie będzie zaprzeczać. Skupiając się na czymś, co zawsze dawało jej przyjemność i pomagało zapomnieć o zmartwieniach zdecydowanie zaćmiło część myśli, które krążyły po jej głowie.
Oczywiście długo to nie mogło trwać.
Słysząc odgłosy walki i oczywiście znanej jej borsucze sapanie, Koza od razu rzuciła się w kierunku walki. W okolicy kręciła się Chrabąszczowy Pancerzyk, którą zastępczyni od razu powiadomiła o zagrożeniu i posłała po posiłki. A teraz - czas było uporać się z zagrożeniem.
Wkroczyła na miejsce akcji, czując jak pot ją zalewa na widok syna walczącego z borsukiem. - Won do obozu W TEJ CHWILI! - Warknęła, rzucając się w stronę borsuczego gardła, usiłując się w nie wgryźć. Czy Bażant zamierzał się jej słuchać? Niby nie miała nad nim kontroli (chociaż w sumie była zastępczynią, to niby miała) ale mogłaby od razu przysiąc, że jeśli ten od razu się nie rzuci do ucieczki, to od razu nogi mu z dupy powyrywa w drodze powrotnej.
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Kozia Gwiazda, Błękitne Bajorko Płeć: Kocur Zaimki: twoja/stara Matka: Jaskółka by chance, Kozia Gwiazda by choice Ojciec: Bolinoga - bio dad, Kudłaty Obłok - dad who stepped up Partner: łobuz kocha najbardziej Trwałe urazy: blizna po dziobnięciach nad okiem, blizna na prawym policzku, ślady po lisich kłach na szyi, odgryziony kawałek ucha; częsty zanik czucia w łapie po złamaniu, brak możliwości poruszania kostką, ból nadgarstka przy zmianie pogody oraz ból przy dużym wysiłku; rozdarta skóra na czubku głowy - ZAKOLE Urazy mechaniczne: -2Zr, -2Sz na stałe (powód: złamanie nadgarstka)
Jaki z charakteru, taki i z wyglądu lisi. Po tacie.
Wyrósł chłopak wysoki jak dąb, nieprzeciętnie wręcz - no właśnie - tyczkowaty, bo objętości wszerz to mu natura poskąpiła - orientalna budowa. Na ciele Paliwody dopatrzyć się można przebijającego się przez skórę zarysu kręgosłupa, czy kości miednicy, dobrze, że tę kocią marność długie futro przykrywa, bo całość wychodziłaby dość zaostrzona i kanciasta. I to jakie futro! Jak anielskie włosy... jasne, z paluszkiem prawej łapy skąpanym w bieli; tylko pyszczek ma ognisty, płomienisty, rudy - gdzie też ujawniają się jego tygrysie pręgi, jak pioruny na wzburzonym niebie, okalające całość (flame lynx point). Płomienie te i rudość sięgają również jego uszu oraz łap. Z tego klinowatego pyszczka, o nosie szlachetnie prostym i wyraźnie zarysowanych kościach jarzmowych, spoglądają oczy... och, i jakież to ślepia! Łagodne, poczciwe, o kształcie migdału i w pięknym szafirowym kolorze... każdy w końcu widzi to, co chce widzieć. Harmonię tylko te pokrzywione jak antenki stojące wąsy nieco psują, mała fabryczna wada, ot co - uroku tylko dodaje. Postawione na sztorc uszy, trójkątne i górujące jak u nietoperza, ogon jak lisia ruda kita. Grzbiet wyciągnięty, łapy niebotycznie długie. Krok za to ma dziarski, pełen energii, werwy i żywiołu. Na pierwszy rzut oka widać, że to takie narwane. A na drugi to już nie ma co do tego wątpliwości, dobrze, że tym uroczym szczurzym pyskiem nadrabia za całe zło świata!
Imię zobowiązuje. Paliwoda to... istny paliwoda. Kot w gorącej wodzie kąpany, narwany taki, choleryczny trochę, ale chłopak dobry, potrafi 'dzień dobry' powiedzieć i przez ruchliwą drogę przeprowadzić, o ile takie przedsięwzięcie w jakikolwiek sposób mu się opłaca, wszak samotnicze życie nauczyło go merkantylnego podejścia do codzienności. Street smart, bystry, sprytny, ale też i przebiegły, wycwaniony, cyniczny, osiedlowy filozof, jak mu się zachce coś od serca powiedzieć. I tak samo, jak Pędziwiatr, niekiedy maniery to ma nienaganne, potrafi czarować, łagodne spojrzenie, miły uśmiech i słówka jak miód słodkie... ale z reguły to pluje pod łapy i plag egipskich życzy. Bywa gwałtowny, porywczy, ale i lekkomyślny. Lekkoduch z niego jak mało kto. Najtrafniej jednak byłoby nazwać go małym łotrzykiem, nieszkodliwym takim, co najwyżej mysz ci zwędzi. Trochę blagier, trochę łgarz, ale, musicie dać wiarę, chłopak w sercu niewinny jak jagnię, tylko taki... niesforny trochę. Z problemami, dzieciństwo miał trudne. Z wiekiem mu przejdzie.... miejmy nadzieję!
A było się nie śmiać z Gęsiej Skórki, że jest łamagą.
Karma, tak zwana. A karma to... wiadomo co. Na głos nie powie, ale każdy wie, o co chodzi. Wtem nagle zjawiła się Koza, a on, dziś wyjątkowo, nie zamierzał robić jej na przekór.
- No, już, no. - rzuca - Powodzenia z tym bydlakiem.
I ile sił mu zostało, z tyloma się skierował do Korzennej Jamy. Cykl Bażanta, tak zwany.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Koziej Skarpy: krytyczny (150%) = 18 Atak borsuka: krytyczny (150%) = 14
W porę na miejscu pojawiła się Kozia Skarpa, umożliwiając wojownikowi ucieczkę. Zawiesiła się na borsuczym gardle, wgryzając się nie głęboko, rozrywając w tym miejscu skórę. Borsuk szarpnął się z całej siły, by się uwolnić, a przez to wojowniczka wylądowała z impetem na ziemi i obiła sobie grzbiet.
Borsuk: S: 25 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 83-2-18=63/90 | W: 53-3=50/60
rana 1. stopnia: zadrapanie na pysku; krwawi (po 2 HP do końca walki)
rana 2. stopnia: rozerwana skóra na gardle; krwawi (w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Bażant się ewakuował. Bardzo dobrze, przynajmniej o jedno zmartwienie z głowy.
Syknęła głośno, gdy jej grzbiet uderzył solidnie o podłoże, przymykając mocno oczy. Trochę minęło, od kiedy brała udział w prawdziwej walce. Faktem było, że w sumie jeszcze nigdy nie zmierzyła się oko w oko z borsukiem. W pojedynkę. Zawsze był ktoś obok.
Wzięła głęboki wdech, a następnie od razu obróciła się dookoła, jedną łapą nabierając piachu i ciskając nim w stronę oczu przeciwnika, drugą natomiast celując w tą samą ranę na gardle, którą przed chwilą stworzyła.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Atak Koziej Skarpy: udany (100%) = 19 Atak borsuka: krytyczny (150%) = 15 Oślepienie udane.
Kocica ponownie doskoczyła do gardła ogromnego przeciwnika, wgryzając się w to samo miejsce, wręcz wygryzając w nim dziurę, aż z borsuka zaczęło lać się jak z fontanny. Zwierz w przypływie bólu szarpnął się bardzo mocno i, dosięgając przy tym zębami prawego ucha wojowniczki, oderwał jej aż jego połowę.
Kozia Skarpa: S: 26 | Zr: 18 | Sz: 13 | Zm: 12 | HP: 86-15=71/100 | W: 76-4=72/80
rana 1. stopnia: obity grzbiet
rana 2. stopnia: oderwana połowa prawego ucha; krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
Borsuk: S: 25 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 8 | HP: 63-2-19-5=37/90 | W: 50-3=47/60
oślepienie: -2 do celność na dwie tury (0/2)
od następnej tury spadek statystyk
rana 1. stopnia: zadrapanie na pysku; krwawi (po 2 HP do końca walki)
rana 2. stopnia: rozerwana skóra na gardle; krwawi (w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki) ---> rana 3. stopnia: wygryziona dziura na gardle; krwawi (w pierwszej kolejce 8HP, w kolejnych 5HP aż do końca walki)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Księżyce: 87 Mistrz: Szumiący Wodospad [*] Płeć: Kotka Zaimki: Ona/jej Matka: Astrowy Płatek [NPC] [*] | Macaroni [NPC] [biol.] [*] Ojciec: Bluszczowe Pnącze [NPC] [*] Partner: Kudłaty Obłok [*] Życia: 9 Trwałe urazy: Zadrapanie przecinające lewe oko, dwa równoległe zadrapania na czubku głowy [jastrząb]; ślady pazurów na pysku, ślady kłów na prawej, tylnej łapie [pies]; płytkie, długie zadrapanie na klatce piersiowej [borsuk]; brak prawego ucha [borsuk i pies]; rozległe rany cięte na piersi, głębokie zadrapania na grzbiecie na odcinku lędźwiowym [borsuk] Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, a drugi przy 100k (powód: złamanie kości promieniowej)
Nieco spokojniejsza niż za młodu, gadatliwa, narwana, overthinker [KP]
Śnieżna Łapa [KC], Napoleon [S/GPP]; Czterolistna Koniczyna [GK, Mg]
Poczuła pod pazurami skórę zwierzęcia, zaraz potem ciepło pod opuszkami łap, gdy pojawiła się na nich krew. Zaraz potem poczuła borsucze kły na swoim uchu i... szarpnięcie.
Koza przez ułamek sekundy zamarła, całe jej ciało zadrżało z bólu. Zupełnie zapomniała już o grzbiecie, promieniujące uczucie dobiegające z ucha było o wiele mocniejsze. Wpatrywała się na część jej ucha, teraz znajdującą się w pysku drapieżnika. Bolało. Cholernie bolało, ale nie mogła teraz się zatrzymywać. Widziała, że borsuk z każdą chwilą robi się coraz słabszy. Im szybciej to dokończy tym lepiej.
Krzywiąc się z bólu skoczyła ponownie w stronę drapieżnika, teraz planując pazurami zaorać jego bok.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Kocica rzuciła się ponownie w stronę borsuka i wystarczył ostatni cios, żeby ten padł nieżywy. No niestety, walka została przesądzona w momencie, w którym borsuk dorobił się dziury w gardle.
+160exp dla Koziej Skarpy +15exp dla Spalonego Bażanta
Kozia Skarpa: S: 26 | Zr: 18 | Sz: 13 | Zm: 12 | HP: 71-3=68/100 | W: 72-5=67/80
rana 1. stopnia: obity grzbiet
rana 2. stopnia: oderwana połowa prawego ucha; krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki)
Borsuk: S: 18(25) | Zr: 9(12) | Sz: 5(7) | Zm: 6(8) | HP: 37-2-29-8=0/90 | W: 47/60
oślepienie: -2 do celność na dwie tury (1/2)
spadek statystyk
rana 1. stopnia: zadrapanie na pysku; krwawi (po 2 HP do końca walki)
rana 2. stopnia: rozerwana skóra na gardle; krwawi (w pierwszej kolejce 5HP, w kolejnych po 3HP aż do końca walki) ---> rana 3. stopnia: wygryziona dziura na gardle; krwawi (w pierwszej kolejce 8HP, w kolejnych 5HP aż do końca walki)
rana 2. stopnia: głębokie zadrapanie na boku; krwawi (w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki) śmierć