Logo Artemidy
Czarny Ogon - zachód
Jak miło, że cienisty wojownik nawet nie próbował na siłę robić jakiegoś szumu, nie pochylał się jakoś nadmiernie, tylko niemal natychmiast zastosował się do poleceń starszego wojownika i zastygł, niczym marmurowy posąg, gdyby tylko koty znały takie określenie i porównanie. Za to na pytania raczej odpowiedziałby tylko wzruszeniem ramion. Nie był jednym z tych rybich znachorów, jak rzeczni wojownicy, którzy pewnie wiedzieli o nich wszystko i mogli radośnie wyśpiewać to Zawiei. Burego niezbyt to obchodziło, ot, miał tą umiejętność, czasami, ale bardzo rzadko z niej korzystał, jeśli nie chciało mu się akurat polować, bo było gorąco, gdyż mimo że wiele kotów nie specjalnie gustowało w rybach, to jednak on mógł radośnie powiedzieć, że wypełnił swój obowiązek przyniesienia czegoś na stos zwierzyny, prawda? Nigdy nie wiadomo, a nuż ktoś się skusi, choćby jakiś kociak, by w ogóle zobaczyć jak to smakuje i dlaczego tak przeokropnie śmierdzi.
Obserwował reakcję na wydobycie ryby, nieco napuszając kryzę z zadowolenia, gdy zobaczył szeroko otwarte ślipia Zawiei, a w jego tonie wyczuł coś a'la, hm, podziw, szacunek? Za to na jego wzrok powoli wzruszył barkami. Mógł sobie to zakopać, mógł sobie zostawić, raczej drapieżnicy nie gustowali w rybach i sami uciekali od tego zapachu, to nie była dobra, mięsista mysz, tylko śmierdzące coś.
Na pytanie zastrzygł delikatnie uchem. Cóż, jeśli chodziło o inne klany, to nie przypominał sobie niczego takiego. O dziwo raczej miał talent do trafiania albo na spoko koty, albo te wyjątkowo tchórzliwe, które widząc innego kota, z innego klanu, odwracały się na pięcie. Pf, zero zabawy z takimi, żeby ich chociaż drasnąć - a jako terminator układał sobie takie plany, że będzie niezwyciężony w boju z samotnikami, drapieżnikami, i kotami z innych klanów i co? I, no właśnie - nico.
- Z kotami z innych klanów jeszcze nie miałem okazji - przyznał, poruszając delikatnie ogonem z niezadowoleniem. A tak by kogoś sklepał, ech. - Jedynie raz, z samotnikiem, ale koty z innych klanów niespecjalnie się kwapią do przekraczenia naszych granic, a niektóre są tak tchórzliwe, że od razu uciekają z ogonem pod sobą - a przynajmniej pewien samotnik tak robił, ha. - A jak z tobą? Przyłożyłeś już komuś? - spytał, wyszczerzając się radośnie.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zawieja pozostał sam z pewnym problemem. Przynajmniej tak mu się wydawało. Wirujące Pióro wzruszył tylko barkami i to jemu pozostawił decyzję, co z rybą. Syn Olchowego Szeptu po krótkim rozważeniu za i przeciw podjął decyzję.
- Zanieśmy to do Obozu, może ktoś się ucieszy albo od razu podrzućmy do kociarni, tam na pewno będą zachwyceni- powiedział przyglądając się rybie. Szczerze wątpił, że ktoś to zje z apetytem. Raczej trzeba być bardzo głodnym i nie mieć innego wyboru, aby coś takiego wsunąć. Za to w kociarni taka ryba może budzić zainteresowanie wśród najmłodszych Klanowiczów. Będą ją smakować, wąchać i się nią bawić. Wiadomo, że to ostatnie jest zabronione, ale przecież kociaki nie znają Kodeksu Wojownika, no nie? Zawieja również mówiąc ,, zanieśmy" miał na myśli głównie siebie wchodzącego dumnie do Obozu i prezentujący jaki to nietypowy okaz zdobył, a co za tym idzie, że umie łowić! Z miejsca wzrósł by jego prestiż! O, tak!
- Zgadza się... Żadnych okazji, żeby komuś tak porządnie przyłożyć... Widzę, że mamy podobne pragnienia- zareagował przygnębionym tonem głosu. Tnący chętnie spuściłby komuś łomot. Dla niego przemoc nie jest problemem i chętnie po nią by sięgał, ale Klanowiczów lać nie wypada, zwłaszcza kociąt, a nie jednego by porządnie sprał. Gdy tylko Zawieja usłyszał kolejne pytanie natychmiast się ożywił. Oczy zabłyszczały mu z podniecenia i szybko przystąpił do fałszywego relacjonowania pewnego wydarzenia.
- Jak najbardziej! Wichrowej terminatorce! Paskuda kręciła się w pobliżu naszych Granic i od razu zareagowałem. Chwilę się pobiliśmy, po czym kotka odeszła w swoją stronę przegrywając walkę! - opowiadał z wielkim zaangażowaniem. Znów prawda różniła się od tego, co Zawieja przedstawił. Tak naprawdę czarna koteczka zaproponowała mu sparing bez zębów i pazurów. Chwilę powalczyli i rozeszli się w pokoju. Całe to wydarzenie miało miejsce na Ziemiach Niczyich w okolicach Czterech Dębów.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tnący nie zastanawiał się specjalnie długo nad tym, co chce zrobić z rybą, aczkolwiek jego decyzja była dość... Hm, logiczna. Zazwyczaj to kociaki były najbardziej zainteresowane rybami, bo dorosłe koty, czy starsi terminatorzy, mieli okazję chociaż zobaczyć taką zdobycz na stosie zwierzyny chociaż raz i raczej w nich nie gustowali - a przynajmniej Puchacz nigdy nie widział, by ktoś ze smakiem, aż by mu się wąsy trzęsły, zajadał się rybą, gdy miał do wyboru królika, wiewiórkę, bażanta, czy zwykłą, niewielką myszkę.
- Jakbym miał wybierać proponowałbym kociarnię, ale nie gwarantuję, że matki cię nie zjedzą za to, że będą musiały wylizywać swoje kociaki z tego smrodu - rzucił, wyszczerzając się wesoło. Kocięta rzadko przejmowały się tym, czy to co robią je pobrudzi, czy będą od tego niebotycznie śmierdzieć, one po prostu chciały się bawić wszystkim, nawet jeśli ich matki chciały potem sobie rwać włosy z głowy. Nie wpadł za to na to, iż Zawieja chciałby z tą rybą wparować osobiście, w glorii i chwale, dumnie wypięty, pokazując wszystkim, że "umie łowić", aczkolwiek raczej nie wiązał tej umiejętności z czymś... Hm, szlachetnym, więc może dlatego, o.
Pokiwał głową, uśmiechając się szeroko. Widać, że miot Olchowego Szeptu miał bardzo podobne ambicje, ponieważ sam Szron mówił mu kiedyś podobne rzeczy. Nono, trafiło mu się nienajgorsze kuzynostwo - chociaż raczej tak o nich nie myślał. Wtedy też bury rozpromienił się wyraźnie, na co Puchacz zmarszczył nieco brwi, bo obawiał się, że młodszy wojownik faktycznie ma na ten temat ciekawą historię. I, niestety, ni mylił się. Bowiem Zawieja opowiedział mu, jak to kiedyś sprał wojowniczkę z wichru.
- Farciarz - westchnął Wirek, kiwając z rozczarowaniem głową, że jemu nigdy nie trafiła się na tyle pewna siebie sztuka, żeby na przykład w jego towarzystwie postawiła chociaż jedną łapę na nie swoim terenie, by mógł z radością rzucić się na nią i rozpocząć krótką bitkę, podczas to której oczywiście on by wygrał, a ona przegrała i kulejąc wróciłaby smutno do obozu, pogrążona w rozpaczy z przegranej, a on wróciłby do obozu w glorii i chwale, czy coś.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Syn Ciemnej Toni słysząc wypowiedź Wirującego Pióra odnośnie matek, zaśmiał się rozbawiony. Przypomniała mu się pewna nie zręczna sytuacja, z której teraz się śmieje, ale wcześniej nie było mu do śmiechu. Oczywiście, stwierdził, że koniecznie musi się tą historią podzielić z burym kocurem!
- Całkiem możliwe, ale chętnie zaryzykuje. Już kiedyś spotkał mnie gniew jednej z nich. Rozmawiałem z Niknącą Łapą i wymsknęło mi się brzydkie słowo. Negocjowałem z nim, żeby nie powtarzał tego słowa przy rodzicielce, a on po chwili pobiegł do niej krzycząc to słowo. Wstyd jak nie wiem! A tego wzroku Kruchego Listka chyba do końca życia nie zapomnę- opowiadał z uśmiechem na pyszczku. A co tam! zaryzykuje i jeszcze raz zdenerwuje Kruchy Listek. Co prawda nie będą to jej kocięta, ale i tak pewnie zagra jej na nerwach. Na myśl, że kogoś może zirytować Zawieja uśmiechnął się szyderczo.
- To jak? Podrzucamy razem czy mam sam to zrobić?- dopytał z iskierkami w oczach. Chętnie przyjmie za towarzysza tej rozrywki Wirujące Pióro. Będzie to taki pierwszy wybryk Tnącego, więc już czuje się podekscytowany.
Bury kocur spojrzał ze smutną minką na Puchacza i na początku nie wiedział, jak zareagować. Najpierw był dumny ze swojego wyczynu, a raczej ubarwionej historii, którą przedstawił, a teraz było mu żal Wirka.
- Myślę, że jeszcze będziesz miał okazję przerobić kogoś na strawę dla wron- odparł motywująco. Trochę to przykre, że Wirujące Pióro szwenda się po Granicach i ogólnie po terenach Klanu Cienia, a nie miał okazji z nikim powalczyć, za to on przy jednym z niewielu wyjść z dobrej woli wyhaczył chętną do sparingu terminatorkę. Niesprawiedliwość.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wysłuchał historii Zawiei, a jego wąsy niemal natychmiast drgnęły z rozbawienia, gdy wyobraził sobie jaką dokładnie minę posiadała w tamtym momencie Kruchy Listek, której kocię zaczęło radośnie wykrzykiwać brzydkie słowa na prawo i lewo. Ale, czyż to było rzadkie? Kocięta często wtykały nos tam, gdzie nie powinny, nie pilnowane, i potem tak to wychodziło. Procent kociąt, które usłyszały brzydkie słowa w zwykłej rozmowie z innym kotem był zdecydowanie niższy niż ten, gdzie kocięta podsłuchiwały. A przynajmniej tak myślał, bo czasami przechodząc koło kociarni można było dosłyszeć, jak kociaki przezywały się... No, dość poważnie, już w tym wieku, a raczej matki nie rzucały takimi hasłami na prawo i lewo, bo wiedziały zapewne, czym może się to wszystko skończyć.
- Podejrzewam, że gdyby koci wzrok potrafił zabijać, to nie rozmawialibyśmy tu i teraz ze sobą? - zażartował, unosząc wyżej jedną z brwi, podczas gdy na jego pysku wymościł się radosny uśmiech, gdy to bury wyobraził sobie jak Kruchy Listek wpatruje się intensywnie, z gniewem, wściekłością, w Tnącą Zawieję, a ten już po chwili pada martwy na ziemię.
- Oczywiście, że nie podaruję tego widoku min matek, gdy zobaczą czym bawią się ich dzieci, a potem zdadzą sobie sprawę, że to one będą musiały je umyć! - odparował, prychając z oburzeniem, że syn Olchowego Szeptu mógł w ogóle pomyśleć, że Wirek się w to nie wkręci. Robienie żartów z innych kotów z podrzucaniem im padliny do legowisk co prawda mu się znudziło i trochę z tego wyrósł, ale hej, od czasu do czasu można coś innym podrzucić - na przykład śmierdzącą rybę do kociarni! Na takie żarty nigdy nie jest się za starym, ha. Zresztą, doświadczenie starszego wojownika w podrzucaniu rzeczy może się przydać!
- No na pewno! Chyba po prostu nie trafiłem jeszcze na godnego przeciwnika - odparł, kiwając delikatnie głową. To prawda, było to smutne, że Wirek dość często chodził na samotne patrole i polowania, a nie trafił jeszcze na nikogo, kogo mógłby sklepać. Może los szykował go na jakiegoś uber trudnego przeciwnika, czy coś?
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zawieja słysząc żart Wirującego Pióra zaśmiał się. Już dawno tak dobrze nie spędzał czasu jak teraz. Zwykle wszystkie rozmowy były typowe, czyli o wszystkim, i o niczym. Nawet nie było powodu, żeby się uśmiechnąć, a teraz syn Olchowego Szeptu szczerzy zęby jak nigdy. Z tego względu postanowił zakwalifikować burego kocura na listę przyjaciół i to na sam jej szczyt! No, może zaraz po Kurce, ona zawsze będzie na pierwszym miejscu.
- Pewnie tak! Co za szczęście, że to tylko wzrok, a nie też inne konsekwencję! Nie wyobrażam sobie rozmowy z rozwścieczoną matką czy otrzymanie jakieś kary!- odparł wesoło. Naprawdę bał się, że dosięgnie go gniew Kruchego Listka, dlatego szybko się wtedy ewakuował z Obozu. Może kotka ochłonęła i już nie chciała wracać do całej tej sprawy? Tak czy inaczej Tnący unikał jej przez pewien czas jak ognia. Nawet obawiał się czy nie poszła do Zastępczyni lub do Przywódcy na skargę, ale na szczęście wszystko uszło mu na sucho.
Syn Olchowego Szeptu skulił się trochę słysząc ton głosu Wirującego Pióra. Chciał się tylko upewnić czy na pewno kocur chce w to wejść. Nawet mu ulżyło, że będzie miał takiego towarzysza. W razie czego będzie na kogo zgonić.
- To ekstra! Trzeba obmyślić jakiś plan!- zareagował uśmiechając się przepraszająco. Teraz odda przewodnictwo Puchaczowi. Na pewno obmyśli jakieś kreatywne działanie. Najlepiej, żeby się nie wydało, że to oni, choć z tym to pewnie ciężko. Pewnie jak zaczną się śmiać to matki odkryją kto jest winowajcą całego zajścia.
- O, właśnie!- potwierdził słowa Puchacza i kiwnął potakująco głową. Na pewno kiedyś Wirek trafi na godnego przeciwnika, pokona go i będzie mógł być z siebie dumny!
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
On również nie mógł narzekać na towarzystwo Tnącej Zawiei, albowiem ten nie miał standardowego kija pod ogonem, jak niektórzy członkowie tego klanu, a jednak dało się z nim normalnie porozmawiać, żartując sobie, a nie słuchając jego oburzenia, bo coś się źle powiedziało i ten się już burzył. Co prawda, Puchacz nie potrafił tak szybko zakwalifikować sobie kogoś jako przyjaciela, czy bliskiego sobie kumpla, bo raczej do towarzyskich typów, którzy otaczają się znajomymi na każdym kroku nie należał, i zawsze był gdzieś tam sobie w tle, ale bury kocur zdecydowanie dostał od niego olbrzymiego plusa. No i przynajmniej Wirek już wiedział, że może do niego w przyszłości zagadać na spokojnie i dostać jakąś dobrą, zabawną rozmowę w zamian, a nie syczenie i prychanie na każdy żart, bo przecież "hurdur nieśmieszne".
Co prawda, jego ton był w jakimś stopniu oburzony, aczkolwiek wcale nie mówił na poważnie, widocznie za bardzo się wkręcił, i młodszy wojownik uznał, że Wirek jest na niego jakkolwiek obrażony, że mógł sobie pomyśleć, że się w to nie wkręci, ale absolutnie nie miał zamiaru na niego fukać, bo tak! Dlatego widząc, jak się skulił, a następnie odpowiedział, z wręcz przepraszającym uśmiechem, buro-biały odwzajemnił ten uśmiech, coby nie było, że faktycznie był zły!
- Po co nam plan, pff - rzucił wesoło, machając przednią łapą parę razy, jakby odrzucając od siebie w ogóle pomysł, żeby coś zaplanować. - Wystarczy nam, że jeden pójdzie na przeszpiegi, zobaczy gdzie są matki, a drugi podrzuci rybę tam, gdzie ich nie ma. Uwierz mi, robiłem to wiele razy, damy sobie radę - dodał, wyszczerzając się w zębatym uśmiechu. Jako kociak, a potem terminator, zanim zachorował na dłuższy czas, często podrzucał innym ryby, czy już powoli gnijące zwierzęta do legowisk, więc opracował to niemal do perfekcji i nawet nie potrzebował jakiegoś skomplikowanego planu, by to zrobić. Wystarczyło uważnie się rozglądać i poczekać na ofiarę - w tym wypadku kociaka - i uniknąć po prostu wzroku matek.
Na słowa Zawiei odnośnie spotkania kiedyś godnego przeciwnika tylko delikatnie wygiął kąciki pyska w uśmiechu i uderzył ogonem o ziemię. Miał taką nadzieję, bo inaczej, co będzie z niego za wojownik, jak nawet nie będzie miał okazji powalczyć z kimś z innego klanu, ha?
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bury kocur był lekko zdezorientowany, że Wirek odpowiedział mu również przepraszającym uśmiechem. Czyżby wcale się na niego nie złościł? A może zrozumiał, że trochę za ostro go potraktował? Tak czy siak, wszystko jest już w porządku. Nie ma, co wracać do tej sytuacji. Zawieja uważnie słuchaj Puchacza nie odrywając od niego wzroku. Na początku był zdziwiony, że nie potrzebują żadnego planu. Nawet mu to odpowiadało, bo po co się trzymać wytycznych i się dodatkowo denerwować. Do tego trzeba pamiętać każdy punkt planu i skrupulatnie go wypełnić. Przynajmniej tak to widział syn Ciemnej Toni. Im dalej Wirujące Pióro mówił, tym Tnąca Zawieja był pod coraz większym wrażeniem. W życiu nie przypuszczałby, że kocur ma takie doświadczenie w tych sprawach! Dla niego takie głupoty były nie do pomyślenia! Ale syn Wiewiórczego Ogona musiał mieć szczęśliwe dzieciństwo i ogólnie młodość! Nie to, co on.
- Naprawdę? I z jakiego takiego podrzucenia śmiałeś się najbardziej? Przyłapali cię kiedyś? - zapytał zaciekawiony. Dobrze, że Puchacz jemu nie wywinął takiego żartu, bo do końca życia byłby na niego obrażony.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciał sobie zażartować, ale czasami jego mimika płatała mu figle, i jego wyraz pyska, a nawet ton, momentami były aż zbyt dokładne i mimo że to, co mówił, było żartem, to za mocno się wczuwał i inne koty myślały, że mówi na serio - chociaż te co bardziej go znały pewnie już wiedziały, że wyjątkowo rzadko mówi poważnie i większość jego słów ma podłoże żartobliwe, aczkolwiek Tnący nie musiał tego jeszcze wiedzieć, stąd też mini forma przeprosin, nim nie wrócili do tematu.
No, zdecydowanie miał ciekawe dzieciństwo pod tym i innymi względami i nie mógł się nudzić, to fakt. Często wplątywał się w głupie akcje, jak walka na kły i pazury już w wieku około 2-3 księżyców, wrzucanie innym kotom padlin do legowisk, takie tam. Gdyby nie to, że pewien, ekhem, przywódca od siedmiu boleści, postanowił mu zmienić imię na takie, a w wieku terminatorskim zachorował i nie zdążył być wojownikiem pierwszy, to mógłby powiedzieć, że jego życie było względnie satysfakcjonujące.
Na pytanie burego zamyślił się chwilę. Trochę tych podrzuceń było, musiał się więc poważnie zastanowić które z nich rozbawiło go najbardziej.
- Chyba to, jak podrzuciłem prezent Jastrzębiemu Krzykowi, razem z moją siostrą, Pustułką - odparł, poruszając delikatnie końcówką ogona. To znaczy, on podrzucił, a ona go potem zaskoczyła i chowała się razem z nim. Do dzisiaj pamiętał minę kocura, który przecież również nie należał do sztywniaków i to od niego niegdyś podpatrzył ten pomysł, ale jak już ktoś podłożył coś jemu, to nagle dostał kija pod ogonem, a pf! - Jako kociak dość często byłem, wiesz, przyłapywany. Często się nawet z tym nie kryłem. Dopiero potem uznałem, że będzie śmieszniej, jak nie będę się ujawniał, no i nauczyłem się lepiej chować, czy udawać niesamowite zaskoczenie, że dany kot znalazł taki okropny prezent w swoim legowisku - wyznał, radośnie się wyszczerzając. Ach, młodość, jak on czasami za tym tęsknił!
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zawieja słuchał zainteresowany, a gdy padły imiona kotów to zmarszczył brwi. Nie kojarzył żadnego z nich i zaczął żałować, że tak słabo zna Klanowiczów. Mógł więcej za młodu integrować się z innymi to byłby bardziej obeznany w Klanowiczach. Zawieja jeszcze szybko przeanalizował znajome mu koty, po czym spojrzał pytająco na Wirujące Pióro.
- Chyba nie ma ich obecnie w Klanie, bo nie kojarze tej dwójki- upewnił się. Trochę głupio było mu zadać takie pytanie. Lepiej byłoby udawać, że wie o kogo chodzi, choć z drugiej strony mógłby też się ba tym nieźle wkopać. Następnie Tnący wysłuchał dalszej wypowiedzi Puchacza. Był pod wrażeniem, że taka głupiutka na pozór zabawa może dać tyle umiejętności.
- Jestem pod wrażeniem twoich zdolności- powiedział szczerze, po czym spojrzał w dół na swoje odbicie. Przesunął łapką po kępie trawy i przełknął głośno ślinę.
- Wychodzi na to, że mam teraz przyjemność współpracować z doświadczonym mistrzem w tej dziedzinie- oznajmił wypowiadając te słowa z niemałym wysiłkiem. Komplementy czy pochwały zawsze przechodziły mu z trudem przez gardło.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Strzepnął krótko uchem na pytanie Zawiei, i chwilę siedział cicho, nim odpowiedział. Nie był to dla niego jakkolwiek ciężki temat, że Pustułka z klanu odeszła, ale była to ta siostra, z którą miło spędzało mu się czas i bawiło w młodości i czasem pluł sobie w brodę, że tą chorobą i wyobcowaniem trochę wszystko, hmm, popsuł?
- Jastrzębi gdzieś się kręci, ale nie jest aktywny w życiu klanu, w końcu jest podwójnym ojcem, czy coś - odparł, wzruszając barkami. Jak można sobie było to zrobić i to dwa razy? Nie wiedział. W każdym razie, zapewne point jeszcze bardziej się wyizoluje, już za jakiś czas, jak się okaże, że Płomykówkę radośnie dobiły psy, ale w tej czasoprzestrzeni nie było to jeszcze jasne, na szczęście dla niego. - A Pustułka, znaczy Pustułczy Głos faktycznie odeszła z klanu, została porwana, kto wie, co się z nią stało - ale nie ma jej już od wielu księżyców - odparł obojętnym tonem. Cóż, minęło tyle czasu, że zdążył się z tym pogodzić na tyle, by nie rozpamiętywać tak przeszłości. Zresztą, może i był typem rodzinnym, ale kto by się nie uodpornił na śmierci i odejścia w tak licznej rodzinie, w której zostały 3 koty z... 3 razy tylu?
- Kwestia wprawy. Jakbyś poćwiczył, to gwarantuję, że sam byś się nauczył - odparł, choć delikatnie uniósł łeb uśmiechając się z zadowoleniem, ciesząc się z tej pochwały od strony syna Olchowego Szeptu. Lubił pochwały na swój temat, to zdecydowanie podnosiło jego ego, które już i tak było wysokie, ale na szczęście jeszcze na akcpetowalnym poziomie. - A i owszem, jesteś teraz partnerem w zbrodni mistrza nad mistrzami - rzucił, wyszczerzając się szeroko w zębatym uśmiechu i wypinając delikatnie pierś do przodu, napuszając delikatnie kryzę z, hm, zadowolenia.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podwójnym ojcem? Zawieja nie wiedział jak to interpretować. Zrobił wielkie oczy i zamrugał parę razy. Zastanawiał się czy chodzi Wirującemu o to, że kocur posiada dwa mioty z jedną partnerką czy z dwiema innymi. Mimo wszystko wolał się w te kwestie nie zagłębiać. Przytaknął tylko głową i słuchał historii o Pustułce.
- To wielka szkoda. Mój brat Szron też zaginął. Pęknięta i Chłodna Łapa również, ale jakoś szczęśliwie wrócili. Może Pustułczy Głos też wróci- odparł neutralnym tonem głosu. Nie chciał dawać żadnej nadziei, gdyż zdawał sobie sprawę, że powrót kota z tak długiej nieobecności graniczy z cudem. W sumie przeżył taki cud poprzez powrót swoich braci, ale i tak nie wierzy w takie rzeczy.
- Może, ale nie chce takich rzeczy ćwiczyć. Jakoś tak, no- zareagował odrobinę zmieszany. Uważał takie zachowanie za niegodne jego osoby. Oczywiście, jednorazowy wybryk może być, ale nie trenowanie tej sztuki. Jeszcze tego by brakowało, aby podrzucał padlinę innym przynosząc wstyd całej rodzinie. Ojciec by go wydziedziczył. A jak nim by wtedy gardziła Kąsające Zimno i Mróz? Tego wolał sobie nie wyobrażać.
- Czuję się zaszczycony- zażartował i również dumnie się wyprężył, aby dorównać Puchaczowi.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lekko cofnął uszy z niezadowoleniem, gdy Tnąca Zawieja wspomniał o Szronie, którego miał zaszczyt, czy coś, trenować, a który tak po prostu, niedługo po zostaniu wojownikiem i otrzymaniu terminatora, po prostu postanowił zapaść się pod ziemię i zniknąć tak po prostu. Widocznie miał pecha do otrzymywanych terminatorów i niektórzy nie kończyli treningów, bo byli na przykład zbyt leniwi, hmpf, albo znikali po zakończeniu treningu, co miało w sobie chociaż ten plus, że dawali mu przepustkę do bycia zastępcą, czy po prostu satysfakcję, że wytrenował kolejnego DOBREGO wojownika, który będzie podnosił jakość tego klanu ponad te wszystkie półkrwi szczyle, czy leniwce, którym nawet nie chce się polować.
- Wątpię - odparł, strzepując uchem. Pustułka miała to do siebie, że z czasem zaczęła się zmieniać i już nie przypominała tej siebie, z którą bawił się w młodości. - Czuję, że lepiej jej jest poza klanem i raczej nie będzie miała w planach wrócić - dodał, wzruszając delikatnie barkami. Jak było wspomniane - przywykł już do tego, że jego rodzeństwo gdzieś tam ginęło - albo na wieki, albo zwyczajnie wychodziło z klanu i nie wracało przez wiele, wiele księżyców i być może nie wróci już nigdy. Naprawdę, uodpornił się na to i jakoś nie płakał, jak sobie ich przypomniał. Przynajmniej udowodnił im wszystkim, że był najsilniejszy, bo jako jedyny się utrzymał - oprócz Ostrej jeszcze.
Uniósł wyżej brwi, gdy kocur uznał, że nie chce tego ćwiczyć, ale nie skomentował. No cóż, nie każdy jest gotów na aż taki poziom komedii, co było dość zrozumiałe, więc nie zamierzał burego przekonywać, że to jest jakoś super śmieszne. Owszem, denerwował go brak poczucia humoru innych kotów, ale Zawieja udowodnił mu już, że je posiada, a po prostu samo podrzucanie zwierzyny do legowisk jest ponad jego siły, czy coś, co Puchacz nawet rozumiał, bo sam nie robił tego specjalnie często, ba, od wielu księżyców nie zrobił tego już ani razu. Czyżby... GASP, wydoroślał? Ee, nie, pewnie nie o to chodzi.
- Prawidłowo - zażartował, puszczając młodszemu wojownikowi oko. I powinien się czuć zaszczycony, mając do czynienia z takim mistrzem w tym fachu, po tym, jak Jastrzębi przeszedł na emeryturę zostając ojcem, ha.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bury kocur nie rozumiał tego, co właśnie usłyszał od Wirującego Pióra. Zmarszczył nos i zaczął przypatrywać się wodzie próbując opanować gromadzące się w nim negatywne emocje. Jak ktoś może dobrowolnie opuścić Klan i zostać obrzydliwym Samotnikiem lub o, zgrozo Pieszczoszkiem?! To jest marnowanie czystek krwi, potecjału! Zawiei się to w głowie nie mieściło. Jeszcze czuje się dobrze poza Klanem. Nie, to nie do pomyślenia!
- Nie mogę tego pojąć- powiedział wzdychając cieżko. Syn Ciemnej Toni zamknął oczy i jeszcze przez moment bił się z własnymi myślami. Następnie uśmiechnął się do Puchacz i łapki go zaczęły swędzieć, aby przystąpić do realizacji ich niecnego planu. Czuł się bardzo podekscytowany i nie mógł się doczekać swojego pierwszego razu.
- To co? Idziemy zrobić psikusa?- zapytał z błyskiem w oczach.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sam nie rozumiał jak można było tak po dobroci odejść z klanu, zostać samotnikiem, ale nie dziwiłoby go, gdyby szylkretowa faktycznie tak po prostu odeszła, a nie została porwana, a nawet jeśli zostałaby porwana, to nie wróciłaby tak łatwo, po prostu do obozu. Kocica miała swój charakter i z czasem zaczął się on zmieniać, na gorsze, więc nie wątpiłby w to, gdyby pewnego dnia nie wytrzymała i sobie poszła. I nigdy więcej nie wróciła.
Rzucił krótkie spojrzenie buremu synowi Ciemnej Toni, powoli poruszając ogonem, falując nim niczym ciało węża, podczas jego poruszania się, nim się odezwał.
- No cóż, są koty, które nie nadają się do życia w klanie - powiedział nieco cierpko, przypominając sobie choćby Leszczynę. Za nim to chyba nikt nie tęsknił i to, że postanowił zamieszkać u dwunogów wyszło mu zdecydowanie na dobre, bo... Dosłownie nie nadawał się do życia w klanie. Skoro nie potrafił nawet normalnie królika upolować, a ze stosu kradł 5 naraz.
- Pff, pytanie! - miauknął, wyszczerzając się wesoło, po czym podniósł się z ziemi i wskazał nosem rybę. - Tylko pamiętaj, nie chwal się zbytnio tym, że ją złowiłeś, trzeba będzie jakoś z nią przemknąć by nie było na nas - przestrzegł, poruszając delikatnie wąsami. Jak wparują w glorii i chwale z tą rybą, to trochę cienko, bo matki mogą nabrać podejrzeń. Im mniej kotów ich z nią zobaczy tym lepiej! Następnie ruszył w stronę obozu, oglądając się tylko, czy młodszy wojownik za nim idzie. To będzie cudowne show!

[zt
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości