Logo Artemidy
Czarny Ogon - zachód
#91
Kotka położyła po sobie uszy i wzdrygnęła się w momencie, w którym kocur po dłuższej chwili ciszy, po jej wypowiedzi nagle się zerwał, i obdarzył ją niezbyt przychylnym spojrzeniem. Otworzyła szerzej ślepia, a sierść na jej karku delikatnie się zjeżyła. To nie był chyba odpowiedni moment i czas na kłótnie, oboje byli najwyraźniej sobą zawiedzeni. Nim jednak zaczął mówić, kotka również podniosła się i niepewnie zrobiła krok w jego kierunku. Nie mogli przecież się kłócić, nie o to jej chodziło!
xx- Płomyku ja...- wtedy też kocur wybuchł, powodując że Popiel zamarła, wpatrując się w niego z zaskoczeniem, a potem powoli rosnącym gniewem. Jej sierść na karku nadal stała nastroszona, a z każdym wypowiedzianym słowem jej rana w sercu bolała coraz mocniej. Dlaczego tak pochopnie oceniał Niebo? Niby jak na nią patrzył? Patrzył na nią normalnie! Tak, jak powinien patrzeć zakochany kocur na kotkę. A tak przynajmniej to odczuwała. Dawał jej wiele znaków, znaków które jasno pokazywały jego emocje w jej kierunku, jednak oboje się hamowali, z widomych przyczyn. Ona była wierna swojemu Klanowi, a on był samotnikiem. Niefortunnie się stało, że Płomyk ich wtedy nakrył, jednak oni tylko rozmawiali! A ten już dopowiada sobie o...kociętach?
xx- Płomyku - starała się mu przerwać, jednak ten nie słuchał jej i brnął w to wszystko dalej, rozgrzebując wszystko coraz bardziej i bardziej. Zacisnęła szczękę i wysunęła pazury, jednak szybko je schowała, nie chcąc robić czegoś głupiego. Skąd on wiedział, że Niebo się nie pojawiał? Skąd wiedział, że szukała pocieszenia? Nie, nie szukała go. Chciała z nim porozmawiać, przeprosić i dopiero mu o tym powiedzieć. Jednak, zastanawiało ją, skąd on to w ogóle wiedział. Odwróciła wzrok i westchnęła cicho pod nosem, jednak po chwili coś ją oświeciło. Otworzyła szerzej oczy i wbiła spojrzenie w swojego rdzawego klona. Otwierała już pysk, jednak ten nie dał jej nawet dojść do słowa, dalej mówiąc i atakując ją, zarzucając wiele rzeczy. Martwił? Walczył na śmierć i życie? Nie była kociakiem, by się o nią zamartwiać, jednak nie pogardziłaby pomocną łapą w sprawach w których naprawdę był potrzebny. I nie była to sytuacja z Niebem, tu sama powinna sobie poradzić, sama wbić sobie do głowy że romansowanie z samotnikiem to głupi pomysł. Coś, co nawet odradzała jej matka. W momencie, w którym kocur zacytował ojca, Popiel głośno warknęła, przecinając ogonem powietrze. Tego było zdecydowanie za wiele. Czuła się źle z tym, że tak unikała Płomyka przez ten czas, czuła się źle kłamiąc ojca na temat ich relacji..Jednak zarzucanie jej tylu nieprawdziwych rzeczy i branie jej na litość za pomocą mówienia o opiece i ojcu? Stara Popieliczka, przed poznaniem Nieba po raz drugi i potyczce z Pustułką na pewno by już uległa, podkuliła ogon i przeprosiła. Jednak teraz, w Popiel gotowało się coś więcej niż żal...była zła. Cała jej frustracja jaką w sobie chowała, zwyczajnie znalazła ujście w tym momencie. Położyła po sobie uszy.
xx- PŁONĄCY LESIE - podniosła głos, wcinając się w jego słowa, ostro i jednoznacznie. Skoro wyciągał brudy, jedyna córka Wichrzaka również ich trochę ma. - Po pierwsze, nie rozumiem co masz do Nieba. On nic złego nie zrobił! Zakochałam się, czy to grzech? Miałam do tego prawo, on również się zakochał we mnie. Czułam to rozumiesz? Patrzył na mnie normalnie i doskonale wiem, że nie zrobiłby mi krzywdy, więc nie wymyślaj proszę. Doszukujesz się złego nie tam gdzie trzeba. Gdzie byłeś kiedy...Ugh nie ważne! Skąd ty wiesz, że się nie pojawia? Śledziłeś mnie? To było do przewidzenia! - warknęła, jednak nie dała kocurowi na to pytanie odpowiedzieć. Z każdym słowem, czuła jak wpływa do ej pyszczka jad, którego tam nie chciała, jednak...rdzawy kocur to spowodował sam. Chyba jej brat, był jedynym kotem z którym się w ten sposób kłóciła, co było w sumie zabawne. Pokręciła łbem i kontynuowała.
xx- Aż tak mi nie ufasz? Tak się o mnie martwisz, że musisz mnie kontrolować na każdym kroku? No to powiedz mi, gdzie byłeś kiedy zaatakowała mnie Króliczy Pląs poza granicami naszego terenu? Gdzie byłeś, kiedy Pustułcza Pieśń mnie zaatakowała? Ja doskonale wiem gdzie byłeś. Czy ja cię kontroluje, kiedy kręcisz się przy tych wszystkich kotkach? Myślisz że ja nie wiem co robiłeś jeszcze jako terminator? Bo jak dobrze rozumiem, ja nie mogę mieć przyjaciół kocurów, nie mogę się zakochać i założyć rodziny ale TY już możesz? Chcesz coś wiedzieć? Doskonale wiem, że kręcisz z tą..jak tam jej było Wydrzą Łapą? - uśmiechnęła się krzywo i podeszła do niego tak blisko, że ich nosy prawie się stykały. Zmrużyła ślepia a jej sierść opadła, jednak ta - nie cofnęła się.
xx- Jeżeli twoja opieka, ma być zamykaniem mnie na wszystkie kocury, to podziękuje! A kochającego brata, potrzebowałam wiele razy. Ani razu nie poszedłeś mnie odwiedzić kiedy byłam w lecznicy. No dobrze, zdarza się. Kiedy wyszłam z lecznicy, traktowałeś mnie jak obcą. No dobrze, mogłeś tak robić...W momencie w którym Dymne Niebo zaczął się wokół mnie kręcić, ty wolałaś atakować Dęba, że biada zrobi mi kocięta! To samo tyczy się również Nieba. Kiedy Pustułcza Pieśń się na mnie rzuciła, ciebie nie było nigdzie per. KOCHAJĄCY bracie. Nie unikałam cię tylko dlatego, że Niebo złamał mi serce. Bo złamał... jednak też dlatego, że na moją głowę spadło zdecydowanie za dużo. Jednak to nie ty przyszedłeś do mnie kiedy już mi było lepiej i potrzebowałam rozmowy, a obcy mi kot! Widziałam, że cierpiałeś po stracie Barszcz, jednak...proszę, nie mów mi jaką jestem złą siostrą, skoro to ja, JA zawsze robiłam pierwszy krok. Ja wyciągałam do ciebie łapę, JA się tobą interesowałam, byś poznał ojca, byśmy scalili nasz miot. A ty mi zarzucasz brak interesowania się tobą, skoro ty latałeś od kotki do kotki a ja nawet zdania z Dębem nie mogę zamienić bo tobie się to nie podoba. Wiesz jak to nazwać? Hipokryzja! J-ja n-naprawdę...
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
Płomyk nie wiedział co konkretnie teraz czuł. To wszystko co trzymał wybuchło tu i teraz i nie mógł zatrzymać kolejnej fali emocji. Tym razem przeważył gniew kiedy jego siostra podniosła głos. Pff Płonący Lesie teraz co? Może jeszcze zacznie mówić ,, Panie " jakby w ogóle go nie znała. Odwrócił się do niej drastycznie tak, że patrzyli sobie złowrogo w oczy. Jego uszy zniżyły się a sierść się bardziej zjeżyła. Nic jej nie zrobił?! NIC?!
- Właśnie widzę jak ci nic nie zrobił... Zrozum samotnicy mają inny styl życia. Nie mają stałego domu. Idą tam gdzie jedzenie. Nie chciałem żebyś się z nim zbytnio zaprzyjaźniła bo wiedziałem, że prędzej czy później on zniknie. - tym razem nie podniósł głosu ale jego oczy się zwężyły i patrzył cały czas surowo na siostrę. Nie była taka sama jak kiedyś. Ale czy Płomyk nadal był taki sam? Pewnie też nie. Był jednak zaciekawiony co to miało znaczyć to ,, uh nie ważne ". Pewnie się tego nie dowie nigdy.
Pomachał biczowatym ogonem na kolejne słowa siostry. Co ona myśli, że jest jakiś nienormalny?!
- Co ty myślisz, że chodziłem za tobą cały czas?! NIE! Miałem nadzieję, że się nie wpakujesz w żadne tarapaty ale najwidoczniej się myliłem! Króliczy Pląs została zdegradowana i myślałaś, że cię pogłaska po pyszczku?! A jeżeli chodzi o Pustułke to gratuluję! Też zostałem przez nią zaatakowany! Najwidoczniej nie lubi kotów o podobnych karnacjach! A dla twojej świadomości ostatnio w ogóle nie robię tego co robiłem w młodości! I o ile dobrze pamiętam ja ci wszystko mówiłem gdy wychodziłem na panny więc nie musisz się chwalić, że to wiesz! Poza tym nic nie mówiłem, że nie możesz mieć pieprzonej rodziny lub partnera! A ja nawet o tym nie myślę. I skąd niby wiesz o Wydrze? Sama mnie może siedzisz co?! Jestem jej przyjacielem tylko i wyłącznie. A zresztą... Nie zrozumiesz... Wracając ja mam swoje przeczucia na temat Nieba i mam do nich prawo! - warknął bo na same jego imię miał ochotę coś zniszczyć. Nigdy nie miał ufności do samotników a zwłaszcza tych którzy zostali wywaleni z klanu lub są nimi od urodzenia. Gdy następnie siostra zaczęła mu wytykać tego co nie zrobił, przełknął z trudnością ślinę po czym wziął głęboki oddech. Miał już tego wszystkiego dość. Sam nie wiedział co czuł. Po prostu mówił... Wbił pazury mocno w ziemię i odsunął się o kilka kroków by potem krzyknąć.
- DLATEGO MÓWIĘ, ŻE ZAWIODŁEM! BYŁEM MYSIM BOBKIEM! NIE OBCHODZIŁ MNIE NIKT BĘDĄC KOCIAKIEM A POTEM TERMINATOREM. ŻYŁEM SAM. BYŁEM W ZŁYM TOWARZYSTWIE PRZEZ CO NIC KOMPLETNIE NIE CZUŁEM! ŻADNYCH EMOCJI! IGNOROWAŁEM WSZYSTKICH. ZAWIODŁEM OJCA A NAJBARDZIEJ CIEBIE! JESTEM EGOISTĄ! - zamknął na chwilę pysk i popatrzył się w ziemię. - Nigdy nie uważałem cię za najgorszą siostrę... Wręcz przeciwnie. To ja byłem ten zły... Zawsze nim jestem... Mam więcej nieprzyjaciół niż przyjaciół... Ale już się do tego dawno przyzwyczaiłem więc to nie ważne. I tak przyznaje jestem Hipokrytą i jeszcze pewnie czymś tam jeszcze. Po utracie Barszcz zacząłem być jeszcze gorszy bo bałem się, że tobie też może się to stać... Sama Barsz mi mówiła, że dasz sobie na pewno radę... I teraz kiedy myślę o jej słowach to nie wiem co za bardzo czuć... - z każdym słowem był bardziej spokojny po czym popatrzył się na siostrę zmęczony. Jakby wszystko nagle zniknęło. Zapadła długa niezręczna cisza. Płomyk już nie chciał nic mówić bo po co?
Przeczesał, łapą swoją czupryne po czym mruknął pod nosem.
- Szkoda, że Pustułka nie zrobiła co należało ze mną... - powiedział do siebie i nie czekając na jakąkolwiek reakcje przybliżył się do siostry i przytulił ją do siebie. Nie wiedział czemu. Po prostu to zrobił.
- Ale jestem idiotą... - powiedział po czym pogłaskał ją po głowie. Jeżeli go odepchnie to będzie wiedział przynajmniej co ma robić w dalszym swoim życiu...
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Jak zwykle, na samym końcu po prostu zmiękła. Nie miała serca , by tak komuś wszystko wyrzucać. Była przecież ciągle tą samą Popiel, której nie widziało się wszczynać konfliktów. Owszem, nabrała pewności siebie by mówić o tym głośno i wyrażać własne niezadowolenie, jednak wciąż za wszelką cenę wolała tego unikać. Nie dałaby rady wciąż wszczynać konfliktów. To nie w jej stylu. Milczała dłuższą chwile z wzrokiem wbitym w ziemię, kiedy to Płomyk ponownie się uruchomił po tym, jak kocica mu przerwała. Jedyna córka Trzcinowej Sadzawki położyła po sobie uszy, kiedy to znów zaczął być wałkowany temat Nieba. On odszedł, może kiedyś wróci, jednak po co wciąż o tym mówić? Przyznała się co do uczuć do niego, czego jeszcze wymaga od niej jej brat? Przyznania mu racji? Przytaknięcia mu?Podkulenia ogona i zakończenia rozmowy?
xx- Skończ już o nim mówić, proszę...- burknęła, również przecinając powietrze biczowatym ogonem. Były terminator klanu Wichru był tu właściwie najmniejszym problemem. Popiel sama się w to wpakowała ze świadomością tego, co może się stać. Doskonale wiedziała, że jako samotnik może nie wrócić. Ich spotkania dzielił dość długi okres czasu, a jednak wciąż...wciąż głupio wierzyła. Zacisnęła mocniej szczęki i wbiła głębiej w glebę pazury, kiedy Płomień zaczął odpowiadać na jej zarzuty. Nie oczekiwała pogłaskania po głowie od Króliczego Pląsu, jednak czuła, że źle rozegrała rozmowę. Z Pustułką było podobnie. To przez jeden zły ruch wszystko się posypało a potem...potem już nie potrafiła tego zatrzymać. Jak wcześniej okropnie się obawiała kocicy, która w końcu podniosła na nią łapę, tak teraz po prostu chciała mieć to za sobą, wyjaśnić to z nią i zapomnieć. To jednak nie wkurzyło jej na nowo najbardziej, a słowa brata. Na panny? Nigdy nie słyszała od kocura wprost wypowiedzianych słów, że idzie teraz na panny. Jak to sformułowanie w ogóle brzmi? Czy kotka ma rozumieć, że jej brat jako młody terminator, zwyczajnie traktował kotki przedmiotowo? Ilu złamał serce a ile w ogóle nie wie co się z nim dzieje po tym, co tam wyprawiał? Już otwierała pyszczek by mu to powiedzieć, jednak ten ciągnął dalej. Słysząc o Wydrze, skrzywiła się i coś ją zabolało.
xx- ...Widać jak się wokół niej kręcisz Płomyku. Nie trzeba mieć to tego sokolego wzroku, by widzieć, że dla ciebie nie jest to tylko przyjaciółka. Zresztą, niby czego nie zrozumiem? Myślisz, że nie wiem co to znaczy tak? - westchnęła i odwróciła wzrok. jeżąc sierść coraz bardziej. Wzięła głęboki wdech i wypuściła świszcząco powietrze, chcąc się cofnąć, ochłonąć, zakończyć to wszystko. Jednak wtedy Płomyk wybuchł i podniósł głos jeszcze bardziej. Cofnęła się w lekkim szoku i wlepiła w niego spojrzenie, wsłuchując się w wykrzyczane słowa. Jakie towarzystwo? Czyżby przez swoją chorobę naprawdę tyle ją ominęło? Czuła się po prostu temu winna. Pokręciła powoli łbem, chcąc jakoś uspokoić rdzawego bliźniaka, jednak ten mówił dalej i więcej nieprzychylnych słów, tym razem...w swoim kierunku. Kiedy wspomniał o Barszcz, po ciele kotki przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Nie znała kotki, jednak miała nikłą przyjemność rozmowy z jej siostrą. Ponownie poruszyła ogonem w niespokojnym i zestresowanym geście.
xx- P-płonący Lesie, nie jestem kociakiem. Zyskałam rangę wojownika dzięki swojej pracy i Wężowa Gwiazda na to pozwolił. Potem dał mi nawet terminatora w zaufaniu, że poradzę sobie z jego treningiem. Nie potrzebuje niańki, naprawdę. Potrzebuje kota, który będzie wspierał mnie w moich decyzjach, doradzał kiedy będę tego potrzebowała a nie zabraniał mi wszystkiego co uważa za nieodpowiednie, kiedy sam to robi. Chce byś mi ufał, że nie zrobię głupoty. A jak ją zrobię, to chce czuć, że mam u ciebie wsparcie. I nie mów tak, Pustułcza Pieść po prostu..ma trudny okres. Jej przyjaciółka zniknęła, am prawo do rozpaczy - Popielny Żar nie popierała sposobów odreagowania swojej frustracji przez Pustułkę, jednak pamiętała ją jeszcze kiedy była szczęśliwa. Okres załamania minie...na pewno. Wtedy też Płomyk podszedł do niej i...przytulił. Na samym początku starała się odsunąć, uciec ..jednak po chwili jej mięśnie się rozluźniły i ta usiadła, opierając czoło o czoło starszego o parę sekund brata. Nic nie powiedziała, nie miała już nawet ochoty na dalsze przepychanki słowne.
Tyle jej wystarczyło.
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Płomyk ani Popiel nie chcieli się ze sobą kłócić. Chyba jako jedyni z rodzeństwa mieli tak dobre relacje ze sobą. Gdy tylko Popielny Żar wyzdrowiała to wkrótce po tym jakoś się zaprzyjaźnili. Więc kotka jak i kocur nie chcieli niszczyć swojej relacji ale stało się. Doszło do momentu w którym zaczęli się kłócić i obwiniać wszystkich o wszystko.
Skrzywił się gdy siostra poprosiła o to by już więcej o nim nie mówił. Niech się w końcu pogodzi z tym, że taki związek w ogóle nie na sensu. Jest... Okropny. Dęba już traktował lepiej. Może jest to taki niby brat ale nigdy nim nie będzie na prawdę. A Dymiące Niebo? Nie znał go ale pewnie niedługo pozna. Zobaczy kim jest i czy przypadkiem nie chowa się za sztuczną maską... Co jak co ale Płomyk mimo wszystko będzie chciał się dowiedzieć o potencjalnych ofiarach. Jego siostra niestety często nie patrzy na koty z inne też strony. A jeżeli chodzi o wychodzenie na panny to Popiel czasem sama się pytała jak był terminatorem więc jej odpowiadał. Gdy Popiel wspomniała znów o Wydrze, Płomyk przekręcił oczami. Nic ich nie łączyło. Tylko przyjaźń. Czy to tak trudno zrozumieć?
- Kręce się bo zauważ, że oprócz mnie nie ma nikogo. Jej własna rodzina ma ją gdzieś i gdybym jej nie zatrzymał to by pewnie jej tutaj nie było... Poza tym od samego początku nasza relacja jest specyficzna i nie zrozumiesz... - odburknął nie mając ochoty o tym rozmawiać kiedy był zły i cały zdenerwowany. Temat o Wydrze nie jest odpowiedni na teraz. Sam nie wiedział kim jest dla niego Wydra.
Płomyk ostatnimi czasy nie łamał serc innym kotką. Heh pewnie nigdy nie złamał gdyż nie doszedł do tego stopnia u żadnej kotki. Zawsze się pilnował by za bardzo nie zauroczyć kotki o ile jest to możliwe. Teraz tylko skromnie filtrował.
Jednak na kolejne słowa siostry nic nie powiedział. Nie wiedział czy da radę być taki jak chce Popiel. Płomyk osobiście uważał, że jest przystojny ale jeżeli chodzi o charakter... Uważał siebie za debila. Zawsze taki był i nie mógł nic na to poradzić. Wiedział też, że Pustułka nie straciła przyjaciółki a partnerkę. Jednak nie miał ochoty o tym rozmawiać.
Siedział tak, przytulony do siostry nie wiedząc co konkretnie powiedzieć. Był jakiś sens dalszej rozmowy jak nie mógł obiecać Popiel, że dostanie wsparcie od Płomyka? Wsparcie które ona chce? Nagle poczuł jak niezręczna cisza się zbliżała i kocur poczuł, że nie miał ochoty dłużej się złościć i udawać, że jest bardzo czułym chłopakiem. To co mówił było prawdziwe ale nie będzie przecież tutaj płakać i szlochać. Odsunął się od siostry by na ją spojrzeć surowo ale tym razem w wersji aktorskiej która w wykonaniu Płomyka była zabawna.
- A tylko spróbuj ze mnie zrobić szybko wujka to pożałujesz. - Na końcu się uśmiechnął do niej cwaniacko i poczochrał po głowie jak dawniej. - Zgoda? - zapytał.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Koteczka milczała, nie mając zamiaru nic więcej mówić. Powiedziała wszystko co leżało na jej sercu i duszy - poczuła się przez to o wiele lżej. Westchnęła cicho i dalej opierając czoło o pierś swojego brata, przymknęła oczy, uspokajając pędzące myśli. Do była już właściwie druga ich kłótnia, która skończyła się podobnie. Koniuszek jej ogona drgnął, kiedy rdzawy kocur ponownie zabrał głos. Uniosła głowę, odsuwając się nieznacznie, by móc na niego spojrzeć na jego pysk. Skrzywiła się nieznacznie, jednak nic nie powiedziała. Jej własna rodzina ma ją gdzieś? Dlatego też, kręci się wokół niej i...zatrzymuje?
xx- Klan nie jest dla każdego kota Płonący Lesie - westchnęła i pokręciła delikatnie głową. Dlaczego o tym wspomniała? Nadal coś nieprzyjemnego gryzło ją z powodu Koniczyny, jednak ktoś kiedyś powiedział jej te słowa, tyczące się klanu. Nie każdy kot urodzony w lesie, nadaje się do życia w klanie. Czasem lepiej dla takich jest rozpoczęcie życia jako samotnik - wtedy dopiero czują że żyją, że to ich przeznaczenie! Co jeżeli Wydra mimo wysiłków Płomyka, czuje się tutaj nieszczęśliwa? - Mam tu na myśli to, że mimo wszystko nie powinieneś trzymać jej tu na siłę. To bardzo dobre z twojej strony, że się o nią troszczysz, ale..nie możesz pozwolić, by weszło ci to na głowę. No i jeszcze jedno - uśmiechnęła się nieznacznie i poruszyła wibrysami w lekkim rozbawieniu.
xx- Nie sądzisz, że w tym wieku w jakim jesteś, warto już określić waszą relacje? - mruknęła spokojnie, przypatrując się bratu. Ta, ona, wielki dzban jeżeli chodzi o głębsze relacje, właśnie daje komuś do tego rady. Oj! Jednak ta, brzmiała dość...logicznie. Niebiesko-kremowa kotka, poczuła że i jej potrzebne byłoby takie określenie relacji z pewnymi kotami. Pytanie jednak brzmiało, którymi i...jak to określić? Jak sklasyfikować? Po jej słowach, nastała niezręczna cisza, którą po chwili przerwało odchrząknięcie i Płonący Las odsunął się i spojrzał na siostrę dość surowym spojrzeniem, na które poruszyła sporymi uszami w zaskoczeniu, a już po chwili zaśmiała się pod nosem, poznając jego grę. Słysząc kolejne słowa, wywróciła ślepiami i pacnęła go łapą w pierś - a ten w kółko o tym! Była już dorosłą, dojrzałą kotką pod tym względem. Śmiało mogłaby mieć kocięta, jednak...z kim? Nie była w żadnym związku, a tym bardziej takim partnerskim. Nie liczyła tego, co łączyło ją z Dębem. To była właściwie zabawa! Prawda, łączyło ją coś z tym głupiutkim, kochanym kocurkiem, jednak kochała go jak brata i przyjaciela. Nic więcej,a...tak jej się zdawało. Nim zdążyła cokolwiek jeszcze dodać, Płomyk poczochrał jej futro na głowie, tak jak zawsze miał w zwyczaju, wywołując przy tym niezadowolone i rozbawione warknięcie kotki. W zamian, Popiel uczyniła to samo, śmiejąc się przy tym z czystym szczęściem. Jak dobrze, że owa kłótnia nie trwała długo. Kiedy się uspokoiła, westchnęła i wypuściła bezgłośnie powietrze z nozdrzy.
xx- Obiecuje, że nie zrobię z ciebie wujka, nim nie znajdę dobrego partnera. A teraz wracajmy już do obozu - zamruczała i otarła się policzkiem o bok brata, ruszając w kierunku obozu Klanu Cienia. Jeżeli rdzawy bliźniak ruszył za nią, wspólnie przeszli dzielącą ich trasę i dopiero w obozie się rozeszli - Popiel poszła poszukać Dymnego Nieba a Płomyk...Gwiezdny Klan wie gdzie!
To dało Popiel do myślenia...
Musi wszystko naprawić!

//zt uvu
[Obrazek: G8fdk5X.gif]
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Przyszedł znów w to miejsce. Ostatnio jak był nad czarnym Ogonem pokłócił się z siostrą. Jednak się mimo wszystko z nią pogodził. Dali sobie więcej przestrzeni i Płomyk przestał kontrolować swoją siostrę tak bardzo jak kiedyś. Popiel nadal chodzi spotykać się z innymi kocurami nie wiedząc o zagrożeniach. Może wie o nich ale Popiel to Popiel. Naiwna jak zwykle. Jak kiedyś przyjdzie do niego z pewną wiadomością to się pewnie nawet nie zdziwi. Znał zbyt dobrze swoją siostrę. Może Płomyk nie był wzorowym bratem i sam robi...Pewne rzeczy ale stara się uchronić rodzinę przed zagrożeniem. Nikt nie znał dobrze Płomyka. Był...Trudnym charakterem. Niekiedy ma wszystko gdzieś a kiedy indziej czuje się pusto. Potrafi być chamski ale też umie być miłym. Nikt nie zdołał poznać wszystkich masek wojownika. Co oznaczało ,że nikt nie znał całej jego natury. Patrzył się w tej chwili w wodę i siedział cicho. Jedna malutka rybka przepłynęła mu przed nosem ale on siedział i skupił się tylko i wyłącznie na jednym punkcie czyli na swoim odbicu. Gdy wyszedł z transu uśmiechnął się do siebie cwanie po czym zniżył się nieco do wody by zacząć ją pić. Skoro już tutaj był to może warto napełnić płyny. Ogon co jakiś czas gibał się na prawo i lewo. Było dość...Spokojnie.
/Zroszona łapa >:)
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
Pannica zdecydowała spróbować trochę szczęścia przy rzece którą upatrzyła podczas swojego ostatniego polowania, było to miejsce gdzie była w stanie upolować i poćwiczyć swe umiejętności w podchodzenia do ptaków. Było ich w tej okolicy znacznie więcej i były łatwiejsze do złapania, szczególnie te mniejsze i bure - wróbelki. Przepadała za nimi, nawet nie były aż takie trudne do złapania gdy stukały po ziemi szukając dżdżownic przy błotnistym brzegu Czarnego Ogona. Tym razem zamiast z pierwszym lepszym wojownikiem czy terminatorem wyszła z Iglastym Grzbietem, z ojcem. Nieco zaniedbała swą relację z kocurem i pasowało go poinformować że trening z Wirującym Piórem był przyjemnością, a bury kocur spisywał się na dobrego mistrza. Gdy już pewnego punktu, panienka i jej ojciec rozdzielili się, każdy ruszając w swoją stronę. Zanim kotka doszła do Czarnego Ogona Kawka zdołała złapać gołębia i dwie wiewiórki, lecz gdy doszła aż do rzeki, nie poczuła żadnego ptaszka w okolicy, tylko nieco znana jej woń kocura.
Podniosła się, wychylając swój łeb zza krzaków, próbując zlokalizować gdzie znajdował się właściciel tego zapachu który z pewnością przepłoszył potencjalną zwierzynę na stos zdobyczy. Wyglądał bardzo spokojnie, z pewnością syn Wichrowego wojownika nawet nie podejrzewał że mógł komuś zepsuć miejscówkę na polowanie na ptaszki. Zdecydowanym krokiem srebrzysta kocica ruszyła w stronę pijącego kocura z spokojnym uśmiechem. Gdy już była w miarę blisko wojownika, zdecydowała się odezwać.
- Hm, akurat musiałeś tu siedzieć? - Mruknęła rozbawiona, lecz również z oskarżającym tonem w kierunku Płonącego Lasu. Chciała jakoś do niego się odezwać, a narzekanie na jego obecność było dosyć dobrą wymówką.
[Obrazek: db3tbj4-13cc8ede-f021-47fa-9485-2ac18f89...4-zP8hnIs8],
so I looked into your eyes and I saw the reflection
of a coward that you and i both hate very much

ANDXTHENXI XGRABBEDXTHEX KNIFE
and i smashed thosetiny mirrors inside of your skull
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
To fakt było to dobre miejsce do polowań. Na ptaki jak nawet i ryby więc wojownik postanowił ,ze jak wróci do obozu to zapoluje przed tym na ryby by nie przyjść z pustymi łapami do obozu. Musiał przecież jakoś się prezentować jako wojownik które księżyce swoje ma. Trochę czasu już jest tym wojownikiem. Zapomniał jak to jest być terminatorem. jego trening w sumie był nudny i nie tęskni za nim. Ale jakimś cudem nie umarł z przenudzenia i został wojownikiem z bardzo ładnie brzmiącym imieniem które jest też koszmarem kotów z klanów. W końcu... Gdyby las płoną to by był koniec dla wszystkich. Niestety jeszcze się to nie stało i najwidoczniej pech kocura nie jest aż tak duży by sprawił takie tragedie. Szkoda. Może w końcu by się coś działo w tym obozie. Płomyk zbytnio nie przejmował się klanem i z każdym księżycem zaczynał mniej wierzyć w Gwiezdny Klan. Żył w klanie dla swojej wygody. Na razie takie miał zdanie na ten temat. Rozmyślając tak usłyszał szelest krzaków i znajomy zapach więc nie obawiał się ,ze mógłby to być ktoś... Groźny.
Po chwili mógł usłyszeć głos przybysza i teraz już wiedział na pewno kto to jest. Podniósł się do siadu i obrócił głowę w kierunku Kawki.
- Ciebie też miło widzieć ślicznotko .-powiedział kąśliwie z lekką nutą rozbawienia. - Co taka kotka robi tutaj sama hm?-zapytał. Ciekawe co ją tu sprowadza.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
Tak faktycznie to nawet się nieco cieszyła z obecności kocura, gdyby nie to, że pewnie Iglasty Grzbiet pewnie będzie jej wytykał że przyszła z polowania z marną ilością zwierzyny. Cóż, czasami można mieć nieco większego pecha przy znajdywaniu zwierzyny, czy jeszcze większego gdy spotyka się wojownika z typu syna Trzcinowej Sadzawki. Nie za bardzo orientowała co się działo z wojownikiem od ich małych nauk, jedynie czasami się z nim witała jak jeden drugiemu wszedł w drogę a tak to poza ceremonią to nic większego się nie działo.
Podniosła brew na słowa szczupłego wojownika które, cóż, były do spodziewania się z jego strony. Uśmiechnęła się wrednie na jego pytanie. Och, mylił się małe trochę co do jego słów, ona nie była sama, tylko nieco się od towarzystwa się oddaliła dla własnej korzyści jak i dla ojca. Raczej nikt nie polował z drugim kotem depcząc mu po ogonie.
- Hm, szybko uznałeś że jestem tutaj sama, jednak mylisz się, nie jestem sama - odpowiedziała z wybrednym uśmiechem podchodząc do niego nieco bliżej. Wypuściła powietrze nosem zanim zdecydowała się na dalsze mówienie. - Raczej nie uczęszczam polowanie w grupie na mysz, trochę to głupie, nie sądzisz? Tak to wyszłam z ojcem na łowy, tak dla rozruszania się i poinformowanie go jak tam z moim Mistrzem - zakończyła wyraz rozkoszując się tym ostatnim słowem. Fakt że dla Wirującego Pióra mówienie na niego Mistrz to nie było nic o co się czepiał, sprawiało że srebrzysta czerpała z tego przyjemność. Brzmiało to tak formalnie, aczkolwiek również zabawnie gdyż czasem zdarzało się jej odezwać do niego Puchacz.
- A co tam u ciebie? Wytargał się jakiś biedak z leczniczy? - Zagaiła nieco rozbawiona faktem że mimo posiadania dwóch terminatorów nie mógł jako tako trenować żadnego. Powinien poprosić o dodatkowego skoro nie miał nic do robienia. - Mam nadzieję, że nie przyszyłeś tutaj poudawać że cokolwiek robisz bo nudzi Ci się i nie masz nic do roboty - rzuciła w jego kierunku. Mogła spróbować nieco go podrażnić tym tematem, ewentualnie jakby zaczął się jeżyć to przestałaby drążyć ten temat. Chyba.
[Obrazek: db3tbj4-13cc8ede-f021-47fa-9485-2ac18f89...4-zP8hnIs8],
so I looked into your eyes and I saw the reflection
of a coward that you and i both hate very much

ANDXTHENXI XGRABBEDXTHEX KNIFE
and i smashed thosetiny mirrors inside of your skull
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedział co Kawka robiła do tej pory więc uważał ,że poszła na spacer czy coś. Była to najbardziej prawdopodobna opcja. Więc podniósł lekko brew na odpowiedz srebrnej terminatorki. jednak nie musiał długo czekać na wytłumaczenie. Jej ojciec...To ciekawe. Ciekawe jak to jest polować z własnym rodzicem. Ciekawe a zarazem niedostępne dla wojownika. Nie zamierzał proponować tego swojej mamie. Pewnie nie jest w tym nic interesującego w końcu każdy idzie w inną stronę i sam poluje.
- Dopiero co zaczęłaś trening z Wirującym Piórem a ty już umiesz polować. Gratuluje. Ja musiałem najpierw umieć dobrze teorie bym mógł w końcu pójść zapolować. Więc mój trening nie należał do fascynujących i ciekawych.- jakoś nie zraził się tym ,że ktoś inny uczy Zroszoną Łapę. Miał przynajmniej spokój na jakiś czas. Może niekiedy się nudził ale wołał to niż ciągle gadanie w kółko to samo. A jego terminatorzy jak zaczęli chorować tak robią to do teraz.
- Nie. Nadal siedzą w lecznicy. Powoli zapominam jakie mieli imiona.-parsknął. Jakoś zbytnio się nimi nie przejmował. Dostał dwóch sztywnych terminatorów i nie mógł nawet trochę urozmaicić treningu. Ale im szybciej ich wytrenuje to może kto wie dostanie lepszych. Na kolejne stwierdzenia, wojownik uśmiechnął się zadziornie. To ,ze lubił odpoczynek to nie znaczy ,ze był leniem. Poza tym miał już plany zanim terminatorka się pojawiła.- A skąd takie spostrzeżenia hmm?-mruknął zaciekawiony ale szybko jednak odpowiedział Kawce po co tutaj przyszedł. - Tak się składa ,ze zamierzałem się odświeżyć i złowić kilka ryb
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Polowanie z ojcem nie mogło być niczym złym, w końcu każdy jest z kimś spokrewnionym i wychodzi z rodziną - dalszą bądź bliższą. Nic w tym strasznego czy oburzającego, oraz pasowało by dodać, że wychodzenie z rodzicami to nic haniebnego, w końcu można im udowodnić, że chce się stanąć na takiej samej wysokości co oni i że nie zamierza przynieść hańbę na rodzinę. To okazja na popisanie się przed rygorystycznym ojcem i udowodnienie mu, że nie straciła atutów podczas spędzenia życia pod opieką Ciernistego Kwiatu. Na komentarz wojownika zmarszczyła lekko brwi, próbując ocenić czy on się z niej wyśmiewał, czy bardziej to było jego stwierdzenie.
- Hm, umiem dobrze teorię, a w praktyce jestem nawet lepsza - pochwaliła się wojownikowi. Ta, może czasami coś tam zapominała, lecz ataki frustracji jak przy pierwszej zdobyczy czasami pomagały w poprawieniu braków które czasami miała. Uśmiechnęła się wrednie, po czym dodała zanim kocur mógłby cokolwiek powiedzieć. - Hm, mnie chyba spotkał lepszy los nisz ciebie, bo z Puchaczem to sama przyjemność chodzić na treningi - wymruczała w jego kierunku z przymrużonymi ślepiami. Skoro tak się mu nudziło podczas treningu, to musiała mu pomachać przed nosem, że ona miała lepiej niż on, niech mu pójdzie w pięty jeżeli mu na tym zależało. Jednak jeżeli mu na tym nie zależało, to przynajmniej mogła czymś się pochwalić.
- Hm, kolejny rybołów? Strasznie dużo ich w naszym klanie. Jeszcze trochę i skończymy niczym Klan Rzeki numer dwa - prysnęła rozśmieszona w jego kierunku. Pierw przyłapała Sowę podczas przynoszenia ryb na stos, teraz wojownik przyznawał się do łowienia ich. - Przy okazji, następnym razem co jedna ryba zacznie śmierdzieć na stosie, to sam ją wyniesiesz, mam już dosyć tego że przez twoją winę później muszę próbować wyczesać ten smród - dodała uszczypliwym tonem. Może i nie ona tak dokładnie je wynosiła, wyręczała się tym co byli od niej młodsi, lecz i tak nieprzyjemny zapach nie świeżej na cieple ryby drażnił nos pannicy.
[Obrazek: db3tbj4-13cc8ede-f021-47fa-9485-2ac18f89...4-zP8hnIs8],
so I looked into your eyes and I saw the reflection
of a coward that you and i both hate very much

ANDXTHENXI XGRABBEDXTHEX KNIFE
and i smashed thosetiny mirrors inside of your skull
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie powiedział terminatorce, że nie miał nauk więc uśmiechnął się tylko pod nosem na jej komentarz. Bez nauk poszło by jej dużo trudniej i może nie byłoby tak pięknie jak ma teraz.
- Może kiedyś sam to zobaczę na własne oczy. - odpowiedział zaczepnie. Jak srebrna panna zostanie szybko wojowniczką to Płomyk może zgodzi się z tym, że wszystko dobrze potrafi. Na razie jednak ją nie jest. Mimo wszystko było jednak ciekawy jak sobie tak naprawdę radzi na treningu.
- Jakbym miał ciekawszą mentorke to bym pewnie też miał takie nastawienie jak ty. - ciekawe czym zachwycił pannę, bury wojownik. Według Płomyka też nie miał poczucia humoru. Większości kotów w klanie jest bardziej... Gburowatych w mniejszym lub większym stopniu. - Bez przesady aż tak dużo kotów nie potrafi łowić ryb. Ja tylko wiem, że Grzybowa Polana umiała łowić ryby. - tia... Umarła niedawno a Płomyk mimo iż była jego mentorką to nie przyszedł. Nie czuł żadnej więzi z wojowniczką więc poszedł na polowanie by nie siedzieć na pogrzebie. Wojownik spojrzał intensywnie gdy kotka znów się odezwała.
- Czyżbyś mi rozkazywała ślicznotko? - przybliżył się do niej bliżej i spojrzał w jej oczy, mrucząc przy tym melodyjne. Na jego pysku widniał cwany uśmiech więc kotka nie musiała się obawiać, że Płomyk mógłby dać jej jakąś porządną karę.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Będziesz mógł zobaczyć wynik, bo przy twojej obecności raczej niczego nie znajdę. Rzucasz się zbytnio w oczy - mruknęła w jego stronę, skoro już mówił tak zaczepnie, to i ona mogła sobie na to pozwolić. czuła lekki zdziwienie że nie chciał już i teraz tego sprawdzić, w końcu teoretycznie miała polować przez cały czas a nie ucinać sobie rozmowy z pierwszym lepszym wojownikiem którego na potka na drogę. Po co czekać aż zostanie wojowniczką? Trochę bez sensu, przecież raczej skoro za niedługo przejdą na inny temat podczas treningu to prawie można by było uznać, że umiała polować niczym prawie mianowany wojownik. Pannica w końcu uznała że był zbyt zajęty samym sobą żeby sprawdzić na własną łapę co takiego ona potrafiła.
- Hm, to ta co zdechła patetyczną śmiercią, ta? Huh, odejść w śnie niczym starzec, prędzej wolałabym aby coś nie rozszarpało na strzępy - uznała poniżającym tonem. Odejść w takim wieku niczym zmęczony starzec było żałosne, lepiej już by było zakończyć swoje życie z jakimś sensem, we walce. Wtedy przynajmniej miałoby to jakikolwiek sens. Nie wyglądałaby na słabą kocicę. - Sowa też umie łowić, i z pewnością ktoś jeszcze, bo ona raczej by nie zgodziła się aby jakiś rybojad ją tego nauczył - uznała obojętnym tonem, bura siostra istniała i tyle z niej wiedziała. Nie interesowała się bardziej jej osobą. Na pytanie uśmiechnęła się wrednie.
- A co, nie mogę? Czyżby wojowniczek się oburzył bo czyjaś terminatorka próbuje go postawić na swoim miejscu? - Zagaiła w jego kierunku rozśmieszona z wrednym uśmiechem, spoglądając na niego spod przymrużonych ślepi. Nie narzekała na to że kocur się do niej zbliżył, jednak niech sobie uważa z naruszaniem przestrzeni osobistej. Tego mu jeszcze nie tolerowała.
[Obrazek: db3tbj4-13cc8ede-f021-47fa-9485-2ac18f89...4-zP8hnIs8],
so I looked into your eyes and I saw the reflection
of a coward that you and i both hate very much

ANDXTHENXI XGRABBEDXTHEX KNIFE
and i smashed thosetiny mirrors inside of your skull
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Jakoś tak wyszło. Jednak dla mnie to jest atut a nie wada. - uśmiechnął się dumnie. Lubił swoje futro i nie przeszkadzało mu to, że jest ono dość widoczne. Niektóre kotki uważały, że jest ono ładne i atrakcyjne więc kocur nie miał czego się wstydzić. Był przystojny i nie ukrywał się po prostu z tym. Ale jeżeli chodzi o mentorke, to jakoś zbytnio się nie przejął jak zginęła.
- Trochę to jednak dziwne umrzeć tak młodo podczas snu. Poza tym nie mów tak bo jeszcze wykrywacz i szybciej zginiesz niż ci się wydaje. - wojownik osobiście wolał nie myśleć o śmierci. Nie chciał zawracać sobie tym głowy więc po prostu o tym nie myślał zbyt często. Na razie żył i zamierzał w pełni z tego skorzystać. Na następne słowa, bury wojownik pokiwał głową. Czyli jednak jest ktoś jeszcze. No cóż nie miał okazji rozmawiać z każdym kotem który jest w klanie. Jakoś nie widział potrzeby znania każdego.
Patrzył się cały czas na terminatorkę ale nie zamierzał się za bardzo do niej zbliżać. Wolał najpierw zbadać sytuację. Płomyk nie był głupi i zawsze był ostrożny.
- Wojowniczek nie oburzył się bo nie jest gburem ale na przyszłość lepiej nie rozkazuj wojownikom żeby zrobili coś za ciebie. Taka mała rada ode mnie. - mruknął kąśliwie ale nadal był rozbawiony. Odsunął się i i podszedł bliżej wody by opłukać sobie twarz i poprawić swoją czupryne. Gdy skończył, strzępnął trochę wody z siebie i łapą przeczesał swój fryz. Robiąc to spojrzał kątem oka na kotkę.
- Ciesz się, że nie należę do takiego rodzaju wojowników w przeciwnym razie musiałbym cię ukarać. - zaśmiał się.
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może i to było dziwne, lecz to nie wytłumaczyło posiadanie takiej patetycznej śmierci. Wzruszyła ramionami, wciąż wierząc że wolała umrzeć w jakiś godny sposób, nie teraz, lecz w przyszłości. Kawka jeszcze miała sporo księżyców które chciała przeżyć, lecz jednak miała swoje pewne preferencje. Na uwagę na temat tego co mówiła, przewróciła oczami niezbyt zmartwiona tym że mogła skończyć tak wcześniej niż się spodziewała. Pewnie kocur tylko pragną ją przestraszyć i zniechęcić ją do mówienia o takich rzeczach, przynajmniej z nim.
Uśmiechnęła się wrednie w jego kierunku na jego słowa, czyli jednak nieco go to dotknęło w dumę że młodsza od niego kocica z niższą rangą mu rozkazywała. Przymrużyła ślepia, mrucząc przy okazji rozśmieszona.
- Oh, spokojnie, nie będę rozkazywać innym wojownikom, ale tobą mogę nieco porządzić - zaśmiała się, po czym lekko przechyliła łeb i wysunęła go do przodu na jego kolejne słowa. Miękki z niego wojownik w takim razie że nawet terminatorce nie potrafi zaimponować. Poruszyła ogonem i uśmiechnęła się wrednie w jego kierunku. - No to marnie, przynajmniej porządny wojownik by się postawił i by nie odpuszczał terminatorce - mruknęła, ewidentnie dobrze się bawiąc. - Serio, to dopuścił takiego terminatora do rangi wojownika? Nawet ja bym się bardziej postawiła - powiedziała uszczypliwie.
[Obrazek: db3tbj4-13cc8ede-f021-47fa-9485-2ac18f89...4-zP8hnIs8],
so I looked into your eyes and I saw the reflection
of a coward that you and i both hate very much

ANDXTHENXI XGRABBEDXTHEX KNIFE
and i smashed thosetiny mirrors inside of your skull
LVL 1 75 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
4
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości