Logo Artemidy
Czarny Ogon - zachód
- ... Przekażę komu trzeba. Zmiataj - skomentował krótko. Oczywiście, w pierwszej kolejności chodzi o Psa, nie miał interesu biegać za Trzmielem i umawiać go z kimkolwiek. W końcu, z całym szacunkiem... Jaki miał w tym interes? Na pewno żaden, a jeśli już - to nie miałby z tego i tak nic, poza tym, że możliwie sam miałby kłopoty. Koty za często wchodzą na granice z Klanem ostatnio. Nie, poza granicę, są na terenach. Na pewno jest to powód do zmartwień.
Poczekał aż ta się oddaliła, potem sam odsunąłby się w swoją stronę.

[zt]
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Spotkania z Czaszką były rzadsze, niż Czosnek by tego chciał. Zdecydowanie za rzadkie. Ale taki był już ich los, taki był wyrok kundla - zakaz widywania się, przynajmniej... publicznie. Przynajmniej w okolicznościach, w których kundel mógł to zobaczyć. Czego oczy Psa nie widzą, tego sercu nie żal.

Zaprosił Lisią Czaszkę na spacer bladym świtem; mijali się w obozie, ot, po prostu, nic, co wzbudzałoby jakiekolwiek podejrzenia. I w tej chwili Czosnek zdążył szepnąć kocurowi na ucho, aby spotkali się przy Czarnym Ogonie. Tam też na niego czekał, wyszedł pod pretekstem zbierania ziół, i czekał. Musiał... porozmawiać z Czaszką. Miał bardzo, bardzo wiele różnych myśli w głowie i musiał je skonsultować z kimś.

Z nie byle kim - konkretnie z ukochanym Czaszką.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nienawidził tego miejsca. Nienawidził tego, że tutaj walczył z Myszą, ani tego że mógłby ją tu spotkać. Nienawidził wszystkiego, co mogłoby się tutaj stać. A zjawił się jedynie dlatego, że nie miał okazji w żaden sposób uprzedzić Czosnka, że chciałby iść gdzieś indziej, gdziekolwiek indziej.
- Coś się stało? - burknął, kiedy byli na tyle blisko siebie, że nie musiał krzyczeć. Rozejrzał się na boki; nie było tutaj wiele miejsc, w których można by się skryć na wypadek patrolu. Byli sami, na szczęście, póki co. - Że mieliśmy się spotkać...
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie planował zostać tu z Czaszką długo. Mogli się przejść wzdłuż rzeki, mogli odejść dalej, w gąszcz, gdzie mogliby się schować. Mogliby... i pewnie tak zrobią, tak, tak zrobią. Czarny Ogon był jednak dobrym punktem zaczepienia, dobrym punktem, w którym mogli się spotkać i zadecydować, co dalej. Ujrzawszy młodego wojownika na horyzoncie, Czosnek zaraz znalazł się obok niego, witając go dotknięciem dwukolorowym nosem w czoło. - Nie mogę chcieć po prostu spędzić trochę czasu z najbliższym mi kotem? - zamruczał chrapliwie. - ... przejdźmy się wzdłuż rzeki, głębiej w gąszcz.

To mówiąc, ruszył żwawym krokiem, oglądając się, czy Czaszka idzie obok, lub za nim. Chwilę milczał. Układał sobie tematy do rozmowy w głowie, nie wiedział, od czego zacząć. Miał wiele myśli, wiele rzeczy, których chciał poruszyć z ukochanym Czaszką... lepiej zacząć od narzekania na kundla, prawda? - Grząskie Bagno jest w ciąży. Zauważyłeś? Domyślasz się z kim? Bo ja wiem. Z kundlem.

A to sprawiało, że plan Czosnkowej Łapy, rewolucja którą rozpoczął, ten cichy bunt, mógł spełznąć na niczym. Ta myśl - myśl o Psich dzieciach i widok zaokrąglonych boków Grząskiego Bagna, to wprawiało go w szał i chęć ucieczki, jak najszybciej i jak najdalej. Z jednym Psem jeszcze dadzą radę, ledwo, ale poradzą sobie, ale z całą armią posłusznych psich żołnierzy? Nie, to mogło... to mogło być początkiem końca wszystkiego, nad czym Czosnek pracował, co chciał osiągnąć.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chwilę siedział cicho, przymykając oczy na to przywitanie. Plus jest taki, że nie napinał się jak zwykle! Chociaż, nie nazwałby tego przełamaniem jakichś lodów. Zwyczajnie, uprzednio wcześniej upewnił się, że nie ma wokół niepotrzebnej widowni... więc czym miałby się przejmować? Później westchnął.
- Skąd, nie - bo to prawda. Normalnie, koty się spotykają kiedy chcą. Te bliskie, nie wiedział. Może częściej? Ani jego rodzice, ani nikt inny, w całym Klanie nie był mu wzorem. Czaszka nie wiedział, jak miałyby się takie koty zachowywać. Szczególnie, że on lubił tak - potajemnie, po cichu, bez wiedzy innych.
Może to właśnie tak było. Może poszli na randkę. Tak, to była randka. Jego zawyżone ego podskoczyło nieco wyżej, minimalnie. Mimo wszystko był jedynie z Czosnkiem.

Zgodził się, bardzo ochoczo, na to żeby się ruszyć gdzieś dalej. Poinformował jedynie, by nie iść w stronę granic, wspominając o tym, że tam faktycznie mogą trafić na patrol. Potem dołączył do jego boku, maszerując moment w ciszy. Gdy ta została przerwana, uniósł łeb do góry, spoglądając na kolorowego.
- Skąd wiesz? Może się umawia z kimś zza granicy - odparł, marszcząc brwi. Pies miałby dzieci ze śmiertelnikiem? PIES? Upadłby tak nisko? - Zresztą, nie. Nie śledzę tego kto ma rodzić, ani nic... nie jestem fanem kociarni.
Wpadł tam w ostatnich księżycach dosłownie raz. O raz zbyt wiele.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak, to była randka - Czosnek nie powiedziałby tego na głos, ale zaproszenie Czaszki na samotny spacer, z dala od oczu innych kotów, poza, oczywiście, byciem jawnym łamaniem zakazu kundla, było po prostu... randką. Możliwością spędzenia razem czasu, porozmawiania, korzystania z bliskości kocura. Czaszka był jednym z tych kotów, za których bliskością Czosnek tęsknił, o jego bliskości marzył i tym bardziej serce go bolało, że nie mogli sobie okazywać uczuć - a raczej on Czaszce uczuć - publicznie. Tym bardziej napędzało to jego chęci buntu. Spacer nie był tylko pretekstem do narzekania na kundla, był randką.

- Kundel nie jest jedynym, który obserwuje i nasłuchuje. Wieści rozchodzą się szybko, widzę, ile czasu spędzają razem... kundel i Grząskie Bagno. Jestem pewien. Nie ma innej opcji. Martwi mnie to, Czaszka - przyznał wprost Czosnek, zaciskając mocno wargi, zerkając kątem oka na kocura. - Martwi mnie to... jeden Pies wystarczy. Ostatnie, czego ten Klan potrzebuje, to cała zgraja małych Psów, takich, które on sobie wyszkoli tak, jak mu się podoba. Boję się o przyszłość Klanu Cienia. Zepsują te dzieci, zniszczą, zatrują swoimi poglądami... i w efekcie te dzieci zniszczą ten Klan.

Randka randką - musiał, jednak, podzielić się swoimi realnymi obawami.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchał. I nie wiedział, czy to żart, czy fakt. Jego to na pewno nie przerażało, ani w żadnym wypadku nie myślał o tym, jak o czymś poważnym. Bardziej go brzydziła myśl tego wszystkiego. Uh!
- Przy Psie, to jak się urodzą, to długo nie pożyją. Z jego ambicjami, to po jednym oddechu uzna że powinni iść na polowanie, bo jeszcze będą mieć zaległości. Albo zrobi kółko i będzie kazał im walczyć. Najsilniejszy przeżyje - odpowiedział wprost, z lekkim uśmiechem. Na pewno by się tak nie stało, ale gdyby faktycznie zrobił mały cyrk w postaci własnego potomstwa, Czaszka byłby najwierniejszym widzem i największym z fanów.
Bądźmy jednak poważni... na tyle na ile się da.
- Skąd wiesz, że w ogóle będą go słuchać? Może im będzie przeszkadzać, że ich ojciec to skończony palant - odparł wprost. Chwila na namysł. - A jak nie, to...
Nie wiedział co. Mlasnął delikatnie.
- Myślałem, że nie spotykamy się po nic konkretnego? - zaznaczył wnet. Inaczej nie byłby sobą. - Tak czy inaczej, jak nie to będziemy robić to samo co wcześniej. A jeśli i to nie poskutkuje, można szepnąć reszcie Klanów, Gwiezdnym jak mówiliśmy... a potem, wyjdzie co wyjdzie.
Dla niego banalnie proste.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rozumiał, że Czaszka chciał rozluźnić atmosferę, zażartować, i bardzo to doceniał. Nie potrafił jednak się rozluźnić. Myśl małych Psów biegających po obozie spędzała mu sen z powiek - nie chciał, aby to się wydarzyło. Nie chciał, aby to była prawda i był przerażony tą myślą. Swoje własne kocięta łatwo zindoktrynować, łatwo wyprać im mózg, łatwo je wyrzeźbić tak, jak się chce. I na pewno do tego będzie dążył kundel, od pierwszych ich dni. - Wpoi im swoje poglądy gdy tylko zaczną słuchać i rozumieć mowę. To nie skończy się dobrze, Czaszka.

Tego był pewien.

Czosnkowy ogon poruszył się nerwowo na słowa Lisiej Czaszki; zatrzymał się nagle, zerknął na kocura, jakby zmartwiony, zestresowany jego słowami. - ... żebyś sobie nie myślał, że zabrałem cię na spacer po to, żeby narzekać na Kundla. Po prostu... uważam, że to może być poważy problem, kocięta Psa. Szepnąć słowo czy dwa innym Klanom... nie wiem, Gwiezdnym, może, ale co, jak i to nie podziała? - wtedy pozostaje ucieczka. Ucieczka z Klanu, czego Czosnek chciał uniknąć. To był jego dom, mimo wszystko, zepsuty, zatruty od środka, okropny, Ciemna Puszcza na ziemi, ale jedyny dom, jaki znał.

Oparł się barkiem o bok Czaszki. - Masz rację. Starczy o Psie. Nie po to cię tu zabrałem, obiecuję. Mam inne pytanie - takie, które, jakimś cudem, wprawiało go w jeszcze większe nerwy niż kwestia rozmnażającego się Psiego Serca.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niby tak. Niby była to prawda. Co jednak Czaszka miał zaradzić? Trzepnął uchem. Milczał, szedł, myślał. Frustrował się tym, że nie wiedział co należy powiedzieć.
- Możesz znaleźć jakieś zioło, które się ich pozbędzie. Potajemnie podać. Kto coś udowodni? - szczególnie, że... Okruszek by pomógł, na pewno. To miły, koleżeński frajer. Zrobiłby to, szczególnie jeśliby nie wiedział co może być w podawanej piszczce. Ale Czosnek... Czosnek może nie chcieć mieć kociąt na sumieniu. A może to nie grało roli.
Potem wzruszył barkami.
- Nie wiem. Jeśli każdy się dowie, że Psia Gwiazda maltretuje koty, poniża je, sprawia że czują się zagrożone i jak zło najgorsze, jedynie dlatego że żyją, nie wierzę że ktoś nie zareaguje, spośród... Zakładam, setki żyjących i tysięcy martwych - bo jak inaczej miałoby to być? NIKT nie interesowałby się losem Cieniasów? - Milcząc nie zrobisz nic.
Dodał, z delikatnym przekąsem. Nie personalnym, ale świadomym tego, że narzekanie między sobą bez radykalnych, ryzykownych ruchów nie da nic. Ale po co mu doradzał? Przecież jemu było wszystko jedno.
Gdy Czosnek się o niego oparł, Czaszka spróbował się wyprostować, tak aby czasem nie przewalił się przez niego. Idąc i robiąc takie rzeczy, trudno było z ich różnicą wielkości. Za trudno. Koniec tego dobrego; dwa uderzenia serca bliżej siebie są i tak zbyt długie. Będzie musiał się wytarzać w błocie, aby zamaskować zapach starszego.
- Jakie? - sapnął, otrzepując się po poprzedniej chwili. - Jeśli o Psie, proponuję to co wcześniej.
Dodał, rzucając krótkie spojrzenie na jego pysk. Morderstwo to jedyna droga.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie. Nie, nie mogę. Wszystko wszystkim, dzieci Psa, czy nie... nie mógłbym - nawet, jeśli te kocięta okażą się złem wcielonym, tak, jak ich ojciec. Nie mógłby potem spać po nocach, nie mógłby żyć z samym sobą. Nie miał serca zabić czyichś kociąt, zwłaszcza nienarodzonych. Teraz, jeszcze w łonie matki nie były zagrożeniem i nie były niczemu winne, nie były świadome zbrodni popełnionych przez swojego ojca. Nie mógłby, kompas moralny mu na to nie pozwalał, dzieci Psa, czy nie. Poza tym - Pies by się domyślił, że to jego wina.

Czosnek westchnął; cienki ogon nastroszył się, poruszył nerwowo, znowu. - Porozmawiam z Gwiezdnym Klanem gdy już... ruszę na wyprawę do Szepczącej Sadzawki z Huraganowym Szeptem, po moje pełne imię. Niedługo, tak sądzę - a jeśli to nie pomoże i jego obawy o Psich Dzieciach się potwierdzą, och, wtedy... wtedy porozmawia z Okruszkiem, i Wikliną, i Czaszką, i może nawet Huragan - i uciekną, w najgorszym wypadku. Znajdą azyl w innym Klanie. W najgorszym wypadku, o którym, teraz, Czosnek nie chciał myśleć.

Serce zaczęło mu bić szybciej, jak u spanikowanej zwierzyny. Teraz albo nigdy, Czosnkowa Łapo, zacząłeś, należy skończyć. Zatrzymał się, odwrócił pyskiem do Lisiej Czaszki i wbił dwubarwne, szeroko otwarte ślepia w parę lodowych, w białe lico... ukochanego kocura. - Czym jesteśmy, Czaszka? My. We dwoje. Po... ostatnim wyznaniu - wyznaniu miłości, z obu stron. - Wiem, że publicznie, w oczach Klanu, jesteśmy, uh... jesteśmy niczym, nie rozmawiamy ze sobą, nie mamy kontaktu. Ale czym jesteśmy... tak, jak w tej chwili, gdy nikt nie patrzy? Czym jesteśmy... dla siebie? Kim jestem dla ciebie, Czaszka? - chciał móc nazwać go miłością, na głos, wykrzyczeć to z całą siłą w płucach całemu Klanowi Cienia, nie było to jednak możliwe.

Chciał zatem móc to wykrzyczeć chociaż samemu Czaszce, nazwać go swoim partnerem. Chciał. Marzył o tym.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewał się niczego innego. Czosnek nie był taki... taki. Chyba czasem tego trochę nie rozumiał - jak teraz. Tutaj mógł narzekać, panikować i wyobrażać sobie nie wiadomo co, ale nie mógł też zgnieść wszystkiego, kiedy miał nad tym kontrolę. Może w sumie lubił się bać i mieć pod górkę? Skoro, w sumie, spędzanie czasu z Czaszką jest dla niego przyjemne - w pewien sposób miało to rację bytu. A może jedynie tak myślał, bo to nie jemu zasugerowano, że powinien kogoś zabić.
- Jak tam wolisz - mruknął, kręcąc do tego oczami. Już ostatnio jak rozmawiali, miał niedługo kończyć. Nie pospieszał go, ale zrodziła się w nim myśl, co się przedłużyło? Nie dopytał; najpewniej to nadmiar materiału. Jeśli usłyszy to samo kolejnym razem, zarzuci czy może Huraganowy Szept czasem specjalnie nie odkłada ukończenia, z jakiegokolwiek powodu.
A potem było tylko... dziwniej. Faktycznie, pytanie nie było o Psa, o nic z nim powiązanego. Uniósł uszy do góry, przyglądając się mu z drobnym zdziwieniem malującym się na mordzie. Czym są? Nie chciał by byli czymś. Czosnek na pewno komuś powie. Okruszkowi, chociażby... A nie chciał, absolutnie nie chciał, by wiedział ktokolwiek. To niczyj interes. Wolał być "wolny" w oczach Klanu, każdego, wszystkich. Prywatnie... miał to gdzieś. Czosnek był jego workiem treningowym, takim na który mógł przelać swoje żale, problemy i powyzywać wszystko, bo wiedział że jeśli odezwie się głośniej, to ten się nie sprzeciwi.
- A czym chcesz, byśmy byli? - spytał wprost. Może Czosnek właśnie chce mu powiedzieć, że myśli o tym samym... Ale to w innym świecie. Nie tutaj. - Sądzę, że jesteśmy jak byliśmy zawsze. Bliscy sobie.
Wciął się od razu po zadanym pytaniu. To bardzo neutralna odpowiedź, taka idealna - wprost.
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niczego bardziej nie znosił w sobie i swoim życiu jak tego, jak bardzo miał pod górkę. I chciał to zmienić, dążył do tego, aby to zmienić - mordowanie kociąt zanim te w ogóle przyjdą na świat, mało tego, kociąt przywódcy, gdzie kundel domyśliłby się od razu, kto za tym stoi (nawet, gdyby to nie była jego wina, zwaliłby ją na niego), to nie było rozwiązanie problemów. To było tylko dodawanie sobie więcej problemów. W dodatku... to było coś, do czego posunąłby się tylko potwór, a Czosnek nie był potworem. Mógł fantazjować o zabiciu Psa, ale ten sobie na to zasłużył. On był, jaki był, niezmienny, okropny, okrutny, zasługiwał na to, aby umrzeć. ... prawda?

Nieważne. Nie o Psie chciał myśleć, nie dłużej, niż to koniecznie, nie po to tu przyszli. Zadał Czaszce pytanie, obserwował jego reakcje, mimikę, język ciała i czekał, aż coś powie. Szara końcówka ogona podrygiwała nerwowo gdy stali w milczeniu, Czosnek wstrzymał oddech. Odetchnął dopiero po chwili, po ostatnich słowach Lisiej Czaszki. Czy mu ulżyło? Może trochę. Bliscy sobie, tak, tym byli, ale w Czosnkowej Łapie drzemała potrzeba nazwania ich relacji wprost. Żeby wiedział, na czym stoi, jednoznacznie.

- Jeśli mnie kochasz... i ja ciebie kocham. Chciałbym móc nazwać cię... moim partnerem - powiedział wprost, przełykając żółć zebraną z tyłu gardła. Gwiezdny Klan, powiedział to. Dobrze. - Tylko między nami. Coś, co tylko my wiemy, ale wiemy, jednoznacznie. Też... byś tego chciał? - chciał, prawda? Mówił, że go kocha.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przyglądał się mu. Nie, nie chciał tego. Nie zależało mu na tym, ani nie było mu w żaden sposób to potrzebne. Ukradkiem spojrzał na bok, jakby tam miała być instrukcja wobec tego, co teraz.
- Nie chcę, by ktokolwiek inny wiedział. Ani twoja siostra, ani Okruszek, ani nawet żadna piszczka na stosie - odpowiedział, ostatecznie znowu zerkając na Czosnkową Łapę. - Nie ważne co by się działo.
Dodał, samemu teraz poruszając delikatnie ogonem. Czyli się zgodził? Może. Nie do końca. Sam nadal nie widział ich jako partnerów, jako cokolwiek co miało prawo bytu w relacji partnerskiej. Nie kochał Czosnka tak, jak Czosnek kochał Czaszkę. Nie widział go tak samo, jak on Czaszkę. Nie zależało mu na nim w żaden specjalny sposób. Szczerze - był niemal pewien, że gdyby nie lichy charakter kolorowego, nawet by się do niego nie odzywał.
Cisza.
- Pasuje ci?
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
... nie takiej odpowiedzi się spodziewał.

Uszy Czosnkowej Łapy cofnęły się, sierść na karku nieco nastroszyła. To nie było zdanie nikt inny nie może wiedzieć, które by zrozumiał - nikt inny nie mógł wiedzieć, że w ogóle się spotykają. Poza zaufanymi kotami, takimi, które wiedziały o jego planach, takimi, którym ufał całą swoją duszą. Z pyska Czaszki padły słowa nie chcę. On nie chciał - dodatkowo wymieniał koty, które miały o tym nie usłyszeć praktycznie po imieniu. Czosnek zaczął intensywnie myśleć, w wielu różnych kierunkach. Rozumiał, oboje rozumieli, że jakąkolwiek relację należy ukryć przed resztą Klanu, ale...

To brzmiało tak, jakby Czaszka się go wstydził. Wstydził się go? Nie, na pewno nie. Kochał go. Sam to powiedział, a Czosnek ufał Czaszce. Czemu więc chciał zataić taką nowinę przed najbardziej zaufanymi kotami? Czosnek chciał móc powiedzieć Wiklinie o tym, że kogoś kocha. Ale... nie mógł, bo Czaszka tego nie chciał? Dlaczego tak bardzo go to zabolało, czemu tak go to ubodło, czemu w ogóle o tym tak myślał? Zbyt dużo myślał. Czaszka się zgodził, zgodził się, bo go kochał. Nie wstydził się go. Nie wstydzi się ciebie, mysi móżdżku. W ich sytuacji chęć ukrycia takich spotkań i bliższej relacji jest normalna.

Przełknął ślinę. Nie odpowiedział werbalnie, ale kiwnął głową, spychając te wątpliwości, niepewności i natłok myśli jak najdalej mógł, w głąb swojego umysłu, gdzie nie miały przebicia.
i woke in the middle of the night
he spoke with his eyes half closed
can you get me something else to eat?
got a hole in my chest
i can't take it anymore
put my pillow to the desk

let me rest
LVL 4 160 / 300
MedLVL 5 619 / 700
4
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Teraz i on nie spodziewał się tego. Był pewien, że usłyszy cokolwiek - cichutką zgodę, niechęć, złość, frustrację, niepewności... cokolwiek można sobie wyobrazić. Nie to, że Czosnek zamilknie i będzie tak samo cicho zgadzał się na postawione warunki. Uniósł brew do góry, łeb zaś przechylił na bok, wyczekując od niego jakiegokolwiek słowa, czegokolwiek. Nic.
- W takim razie, chyba oboje się zgadzamy - sam odpowiedział, przytakując sobie głową na swoje słowa. Jeśli nikt nie wie, nikogo nie zaboli. Nie jego, który musiałby udawać przed każdym co się między nimi dzieje, że go to na tyle... interesuje. - Inaczej by się jeszcze rozniosło, dobrze wiesz jak to bywa...
Dodał, jakoby to było normalne.
Co za wspaniałe wyznanie sobie miłości mieli, a wejście w "relację" - bo Czaszka nigdy nie powie tego wprost - jeszcze milsze. Jedynie im zazdrościć!
[Obrazek: oDgt5cN.gif]
LVL 4 30 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
16
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości