Logo Artemidy
Puste Drzewo
Kolejny dzień w klanie Cienia. Ostry Kwiat postanowiła się znów wybrać na krótki spacer. Chciała wyprostowane kończyny i odpocząć sobie od głośnego klanu. Józefa od kilku dni koty rozmawiały tylko o zgromadzeniu. Opowiadał pozostałym kogo poznały i jak tam było. Wojowniczka nie miała za bardzo się czym chwalić. Poznała tylko wojowniczkę z klanu Gromu. Była bardzo sympatyczna i miło się z nią rozmawiało. Przypuszczałam, że większości Gromiaków to gburowate, chcące się ciągle bić koty. Jednak nawet i w nim bywały takie unikaty a przykładem jest właśnie urodziwa kocica.
Niestety ale nie było jej dane poznać kogoś więcej ale nie żałowała. Jeszcze nie czuła się na siłach by pchać się w jakieś grupki.
Co jak co ale nadał była w lekkiej żałobie. Przez pierwsze dni nie odzywała się zbytnio do kogokolwiek. Nawet do Polnego. Spędzała dni sama ze sobą w ciszy. Chciała sama sobie poradzicie z bólem. Bo wiedziałam, żeby dzięki temu stanie się silniejsza.
Spała sama w legowisku wojowników. Na początku przez żałobie a teraz... Teraz to w dniu nie wiedziała. Polny teraz sypiał w legowisku przywódcy. Nie spał już razem z nią. Może to trochę śmieszne ale stęskniła się za widokiem jego mordki gdy spał. Wygląda wtedy tak uroczo i niewinnie!
Też trudno jej byłoby spać bez niego. Jakoś gdy z nim spała to czuła się pewniej, że nie wejdzie komuś na głowę przez jej lunatykowanie. Nie zdążało się to często ale bywało tak. Może to przez to, że kocur ją trzymał blisko siebie i trudno jej było wydostać się z jego uścisku? Możliwe.
Ale też oprócz spania to dawno z nim dłużej nie porozmawiała. Ciągle się coś działo i byli oboje zajęci a zwłaszcza bury kocur. Miał sporo na głowie i gdy opuszczała obóz, kątem oka widziała jak dyskutował z kimś na jakiś temat. Dlatego też nie zawracała ostatnio mu głowy sobą. Potrzebował się skupić.
Mimo to iż Ostra rozumiała całą sytuację to brakowało jej go i się zastanawiała czy on też czuł podobnie. Zawsze gdy się mijali to powiedzieli do siebie coś krótkiego i obdarywali się drobnymi gestami ale... to było dla wojowniczki za mało. Chciała dłużej z nim pogadać. Nawet mogli gadać o niczym.
- Samolubna jestem. - wzdychneła i nim się zorientowała, była już przy Pustym Drzewie.
Przetarła ogonem, kłodę ze śniegu by potem na niej usiąść a potem położyć. Zaczęła pazurem skrobać o korę drzewa, zatapiając się dalej w swoich myślach.

/mąż :zez:
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pomimo zostania Gwiazdą, nie przestał pełnić swoich dawnych obowiązków wojownika, patrole wciąż były jego codziennością, szczególnie te samotne. Były dla niego wybawieniem, kiedy musiał się zastanowić, podumać i uspokoić, a przy okazji zrobić coś pożytecznego. Plusem było przynajmniej to, że treningami i nadzorowaniem ich zajmował się teraz Wirujące Pióro, co nieco odciążało go i dawało nieco więcej wolnego czasu, choć był on często i tak zajmowany przez koty, które przychodziły do niego z różnymi... sprawami, pytaniami, wątpliwościami, propozycjami i sam nie wiedział, czym jeszcze. Nie, żeby mu to nie odpowiadało, uwielbiał interakcje z innymi, kotem był od zawsze społecznym i kontaktowym, nie bał się rozmawiać, ale wciąż czuł się nieco dziwnie, bo to do niego należał decydujący głos w większości spraw, które załatwiał. Wciąż nie mógł przyzwyczaić się do swoich przywilejów, a minęło już trochę czasu.
Kroczył po Cienistych terenach żwawym krokiem, rozgrzewając swoje ciało i nie pozwalając sobie odczuć niskiej temperatury, która panowała dzisiejszego dnia. Jednocześnie uważnie nasłuchiwał i rozglądał się, nigdy nie wiadomo, co go zaskoczy, wolał być ostrożny i dmuchać na zimne. W pewnym momencie usłyszał... coś, potem poczuł zapach, charakterystyczny, dobrze mu znany i już wiedział, do kogo się zbliża. Jego krok się zwolnił, wyprostował się i nabrał powietrza w nozdrza, robiąc długie kroki, chcąc wyglądać jakkolwiek reprezentatywnie. Wyjrzał zza łysego, nagiego, aczkolwiek gęstego krzaczka i dostrzegł upstrzone wieloma kolorami futerko. Nie wahał się ani chwili dłużej i ruszył w stronę właścicielki pięknej sierści.
– Co ci to drzewo zrobiło? – zagaił z uśmiechem i drżeniem wywiniętych wibrysów. Jego partnerka wbijała w nie pazury jak wściekła, pozostawiając głębokie szramy. Jednym zwinnym susem znalazł się tuż przy Ostrej i dotknął czule nosem między jej uszami. – Zobacz na nie, i tak jest już biedne… i martwe, a ty je tak dobijasz – szepnął, a z jego pyska uleciał cichy śmiech. Podniósł masywną, owłosioną łapę i położył ją na nieco smuklejszej łapce szylkretowej kotki, przymykając powieki i muskając nosem jej puszysty policzek. Stęsknił się za jej widokiem i zapachem, chociaż widzieli się codziennie, tak przez nadmiar obowiązków Polny czuł się… źle, że nie spędzali ze sobą tak wiele czasu, jak wcześniej. Miał nadzieję to zmienić, sytuacja się normowała, on przyzwyczajał do obowiązków - wszystko się stabilizowało, łącznie z ich relacją. Z jego gardła wydał się cichy pomruk. Mieli chwilę dla siebie, na osobności, bez gapiów i osób trzecich.
– Mam nadzieję, że nie przeszkadzam, hm? – zagaił ciszej i usadowił się tuż obok niej, na pieńku, ciało przy ciele, futro przy futrze. Cóż, przynajmniej ogrzeją siebie nawzajem, nie miał nic przeciwko. Spojrzał na ukochaną z iskierkami w zielono-żółtych ślepiach i rozszerzonymi źrenicami, zatapiając pysk w gęstym futrze na jej szyi, wdychając zapach, który bardzo pozytywnie i mocno działał mu na zmysły.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Myśląc tak, nie usłyszała, że ktoś się do niej zbliża. Więc gdy tylko usłyszała mruknięcie, trochę się przestraszyła. Popatrzyła się w kierunku głosu i dopiero teraz zorientowała się ktoś to taki. Jej oczy natychmiastowo się poszerzyły i się ożywiły. Była naprawdę zaskoczona jego widokiem. Nie sądziła, że go tutaj spotka. W końcu przed chwilą go widziała w obozie jak omawiał z kimś jakieś rzeczy.
- Polny...? Co ty tu- - urwała gdyż to kocur znów się odezwał. - Oj tam, oj tam! Wielkiej krzywdy mu nie robię. - mruknęła z rozbawieniem. Musiała jakoś ostrzyć pazurki, żeby były ładne i przydatne!
Gdy tylko kocur położył swoją łapę na łapie wojiwniczki, ona natychmiastowo schowała pazury. Mruknęła radośnie na słodkie gesty kocura. Tak bardzo była teraz szczęśliwa, że jej ogon lekko falował na boki.
Przybliżyła się bliżej niego i wzdychnęła, uszczęśliwiona gdy tylko przywódca wtulił się w jej szyję. Nie mogła powstrzymacie szybkiego bicia serca i lekkiego zawstydzenia. Dawno nie dostawała tyle czułości na raz!
Chrząknęła by następnie odpowiedzieć kocurowi.
- N-nie... przeszkadzasz. Właśnie o-odpoczywałam. - odpowiedziałam mu krótko, trochę się zacinając przez lekkie zawstydzenie.
- To ja się raczej powinnam o to zapytać. Zepewne teraz polowałeś prawda? - zapytała. Jak już miał wyjść z obozu to pewnie przez to. Raczej nie poszedł szukać kwiatków.
Przymrużyła swoje zielone oczęta a następnie polizała przywódcę po czole, chcąc mu trochę poprawić fryz. Chociaż Ostra mogła przyznać, że ostatnio Polna Gwiazda zaczął bardziej dbać o swój wizerunek.
- Powiem Ci, że prawie nie poznaje swojego partnera. Taki zadbany i chodzi teraz tak dostojnie... Pewnie teraz tłum fanek za nim się ogląda. - zaśmiała się niewinnie. Kto by pomyślał, że Polny Chwast będzie kiedyś taki... dojrzalszy.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Parsknął cicho, spoglądając na poranione ostrymi pazurami drzewo. W sumie jemu było już zapewne wszystko jedno, kto na nim siedział, leżał, jadł czy spał. Już od dawna leżało w tym miejscu, więc poleży jeszcze dłuuuugi czas. Zanim korniki je rozniosą w pył. Uśmiechnął się, słysząc zakłopotanie w głosie Ostrej, jeszcze się nie przyzwyczaiła do tych czułości? Cóż, pora najwyższa to zmienić! Nie przestawał się wtulać, a kiedy usłyszał pytanie, podniósł na nią wzrok.
– Właściwie to patrolowałem – stwierdził, stłumionym głosem, bo pysk miał schowany w barwnym, długim futrze. – Albo przynajmniej się starałem, ale ktoś wybił mnie z rytmu – specjalnie zaakcentował słowo “ktoś”, nieco głośniej i wyraźniej. Mógł zrobić sobie małą przerwę od obowiązków, kto mu zabroni? Tylko przyw… ach, no tak, niestety, w kontaktach z Ostrą miał trochę słabe hamulce. Jakieś były, ale trochę wadliwe. Słowa pochwały odebrał z krótkim, dumnym pomrukiem, podniósł łeb i nastawił uszy na sztorc.
– Fanek? Gdzie? – palnął, rozglądając się nagle dookoła, intensywnie próbując wyłapać jakieś inne kocie sylwetki w zasięgu wzroku. Niestety - nic nie rzuciło mu się w oczy. Wielka szkoda. Powrócił spojrzeniem do partnerki, uśmiechając się, a raczej szczerząc jak głupi. Nawet gdyby jakaś kocica dawała mu jasne znaki, że jego osoba jej się podoba... co z tego? Nie zwróciłby na nią większej uwagi. – Tylko ty, ale to bardzo dobrze. Mam przynajmniej względny spokój. Poza tym, nie godzi się, aby przywódca chodził brudny, ubłocony i ze skołtunioną sierścią, prawda? – zagaił z uchylonymi powiekami. Nie wyglądał co prawda olśniewająco, ale przynajmniej nie miał swojego małego lasu w futrze, jak Wirujące Pióro, jeszcze trochę, a mu ptaki gniazdo zrobią na grzbiecie. Albo wiewiórka schowa zapasy na porę nagich drzew… a może już to zrobiła.
– Od czego odpoczywałaś? Albo… od kogo? – zapytał, ciekawy odpowiedzi. Potrzebowała aż takiego spokoju, że wyszła poza obóz? W sumie rozumiał jej intencje jak najbardziej, sam często rozmyślał na zewnątrz, w szczególności w obecności uspokajającego szumu Czarnego Ogona. – Mam nadzieję, że nie ode mnie – dodał, udając zmartwionego wnioskami, które sam wysnuł na poczekaniu.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jakoś przez to, że długi czas nie mieli okazji pogadać na osobności to Ostra odzwyczaiła się od takiej wielkiej ilości czułości. Ale jej to wcale nie przeszkadzało wręcz uszczęśliwiało jeszcze bardziej. Pewnie nie minie kilka uderzeń serca, a wojowniczka znów się przyzwyczai.
Uśmiechnęła się zadziornie na jego słowa i zamruczała ciszej. –Najwidoczniej masz słabość do tego kogoś.-zachichotała a następnie prowokacyjnie zaczęła mu cichutko mruczeć blisko ucha. No cóż kto by się mógł oprzeć takiej ładnej wojowniczce, która siedziała samotnie? Pewnie wiele młodych kawalerów by z korzystało z takiej okazji ale nawet jeśli to pewnie córka Krogulec by ich spławiła. Sorry ale ta kotka już była czyjaś. A nawet jeżeli by się znaleźli jacyś odważni to pewnie szybko by zwiali, dowiedziawszy się kto nim jest. Polny raczej ją już nikomu nie odda. Czasem zastanawiała czy kocur mógłby kiedyś być o nią zazdrosny. Ostra chętnie by zobaczyła kiedyś zazdrosnego przywódcę. Może kiedyś, ale ona sama nie zamierzała go prowokować do zazdrości.
Wojowniczka przekręciła oczami i delikatnie pacnęła wolniejszą łapą głowę kocura. Głupek. Powiedziała mu jedną pochwałę a już rozgląda się za tłumek kotek, które ślinią się na jego widok. Niech się najpierw zajmie fanką numer jeden a potem zajmie resztą (co z tego, że na resztę nie będzie miał już czasu he he).
– Mmm… Czyli teraz jak zostałeś przywódcą to weszło Ci w końcu do głowy to, że trzeba dobrze się prezentować? W sumie lepiej późno niż wcale. - zaśmiała się. Jej się bardzo podobało, ze jej partner zaczął dbać o swój wygląd zewnętrzny. O wiele się lepiej prezentował jak miał ułożone futro ze swoimi mięśniami.
Na zapytanie, podniosła wyżej uszy i spojrzała się na Polną Gwiazdę. Tak szczerze to nie wiedziała jak na to odpowiedzieć. Bo nie wiedziała od czego konkretnie odpoczywała.
-No nie wiem kochanie, czasem bywasz męczący.-wzdychnęła aktorsko. Specjalnie użyła pierwszy raz określenia „kochanie” na swojego partnera, chcąc zobaczyć czy to się Polnemu spodoba. No bo zazwyczaj mówiła do niego Polny więc… była ciekawa .
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Mhmm, bardzo dużą słabość – zamruczał głęboko, wtulając się w nią mocniej, czując przyjemne ciepło bijące od jej ciała. Brakowało mu tej bliskości, ostatnio oboje byli nieco zarobieni, szczególnie on, ale nic nie mógł na to poradzić. Musiał znaleźć jakiś sposób na pogodzenie obowiązków i życia prywatnego, ustalić sobie jakiś harmonogram czy coś… bo czuł się okropnie z faktem, że tak stosunkowo rzadko widywał się z Ostrą tak na osobności, a bardzo to lubił, sprawiało mu to przyjemność i dodawało energii na całą resztę dnia.
– A co, nie podobam ci się taki zadbany? Wolisz mnie brudnego? – zapytał, opierając się o jej bark łbem. Dla niej mógłby tu i teraz wytarzać się w błocie i obtoczyć liśćmi, ale… miał nadzieję, że nie będzie musiał. Swego czasu Ostra sama mówiła, że powinien się wziąć za siebie, i może w żartach, może nie, ale Polny postanowił to zrobić. Zwłaszcza, że był teraz niejako reprezentatem Klanu Cienia i musiał być jakkolwiek poważny i dobrze wyglądający. Z resztą, dbanie o siebie stało się już dla niego rutyną, od razu po przebudzeniu przeznaczał sobie kilka chwil na poranną toaletę, przejeżdżał językiem kilka, albo kilkanaście razy po futrze, układał kołtuny i skręty, a dopiero potem wychodził z Białej Dziupli.
– Męczący…? – powtórzył, a na słowo “kochanie” zastrzygł uszami, a jego źrenice rozszerzyły się nieco. Nie spodziewał się usłyszeć takiego określenia z pyska Ostrej… ale podobało mu się i zdecydowanie chciałby słyszeć je częściej. Odchrząknął cicho, odwracając wzrok. Gdyby był człowiekiem, soczysty rumieniec wylałby mu się na twarz. – Ojej, w takim razie powinienem sobie chyba iść, skoro jestem męczący – powiedział, podnosząc się nagle i odszedł krok, albo dwa od pieńka, na którym leżała córka Krogulczego Szponu. Uśmiech mu nie schodził z pyska, zadreptał masywnymi łapami w miejscu, jakby oczekiwał odpowiedzi ze strony partnerki, gdyby chciała, faktycznie mógłby sobie pójść i zostawić ją w spokoju, skoro potrzebowała ciszy i odpoczynku. Była dla niego najważniejsza i byłby w stanie spełnić każdą jej prośbę… absolutnie każdą.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chyba ktoś tutaj się jeszcze mocniej stęsknił za swoją ukochaną.
Zazwyczaj Polny odgryzał się Ostre bądź odbijał jej słowa przeciwko jej. A teraz? Teraz bez krzty aktorstwa czy udawania, przyznawał się, że miał słabość do córki Wiewióra.
Wojowniczka poczuła jak się jej robiło gorąco pod futrem. Zakryła na chwilę łapą swoj pyszczek, chcąc ukryć swoje speszenie tymi słowami. Była taka teraz szczęśliwa... Machnęła kilka razy ogonem i zamruczała cichutko.
- Nie, właśnie wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze teraz wyglądasz. Bardziej Ci do twarzy w czystym futerku niż brudnym. - mruknęła a następnie jeszcze raz się przyjrzała się kocurowi. Wyglądało teraz bardzo gustownie. Ale Ostra też lubiła niekiedy jego futro w nieładzie. Wyglądał wtedy śmiesznie ale i również uroczo. Ale zdecydowanie wolała teraz tą zadbaną wersje. W końcu Ostry Kwiat to królowa czystości.
Widząc jego reakcje, Ostra poczuła się bardzo usatysfakcjonowana. W końcu nie czesto można zobaczyć speszonego przywódcę.
Nagle wojownik się od niej odsunął i Ostra natychmiastowość straciła swój piecyk który ją ogrzewał przez ten czas. Machnęła uchem a następnie chrząknęła by w końcu odpowiedzieć.
- Nie ładnie tak zostawiać piekną kotkę na mrozie samą sobie. - mruknęła a następnie wstała i spojrzała się na partnera z góry. - To by było okrutne z twojej strony tak mnie zostawiać skaaaarbie. - pod koniec uśmiechnęła się zadziornie i zeskoczyła z kłody. Ponownie użyła kolejnego określenia, czerpiąc ubaw z speszonej i szczęśliwej mordki Polnego. Czesem był niczym małe kocię, które cieszy się ze wszystkiego.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby Polny się postarał, mógłby wyglądać o wiele lepiej, jednak... nie widział takiej potrzeby. Był kotem, który większość swego życia spędzał w lesie, między drzewami, krzewami i gałęziami, wśród liści, piachu, ziemi, błota, śniegu i nie wiadomo, czego jeszcze. Jego futro cały czas narażone było na brud i kołtuny, nie było więc sensu dbać o nie tak namiętnie, jak robili to niektórzy, i tak szybko wróci do swojego pierwotnego stanu. No chyba, że ktoś siedział na tyłku i nic nie robił, ale Polny nie należał do leni i musiał coś robić. Być w ruchu, zajmować się czymś.
– Powiedz to swojemu bratu, to jego futro to niedługo samo weźmie i sobie od niego pójdzie – stwierdził z parsknięciem. Nie, żeby sobie szydził ze swojego zastępcy, to była jego sprawa, czy się mył czy nie, co nosił w futrze, a co nie, nigdy nie obrażał nikogo ze względu na jego wygląd, w jego mniemaniu było to poniżej jakiegokolwiek poziomu i zwyczajnie żałosne. Może Wirkowi tak się podobało? Kto wie, kto wie, na pewno nie on, ale może Ostra? Była jego młodszą siostrą, powinna więc wiedzieć o nim nieco więcej, może mogłaby mu coś podszeptać? Nie, żeby lubił takie skryte ploteczki i obgadywanie innych, gdzieżby tam, aaaaale przecież nie użyłby tych informacji przeciwko niemu!
Na słowo “skarbie” tylko bardziej się zawstydził, choć tym razem nie dał po sobie tego poznać tak, jak wcześniej. Jasne, podobało mu się, ale nigdy wcześniej Ostra tak się do niego nie zwracała, odwrócił wzrok, w ogóle odwrócił pysk i spojrzał w przestrzeń przed sobą, jakby szukał drogi ucieszki. Cofnął uszy i wciągnął powietrze, a kiedy je wypuścił, wydał z siebie niezydentyfikowany dźwięk.
– Mwnwmfffrrr – ciepło mu się zrobiło w środku i poczuł lekkie dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Przełknął ślinę i podszedł do szylkretki powoli, na nieco ugiętych łapach. – Skoro już tu jesteśmy sami… zaproponujesz coś? Chyba nie będziemy tak stać i się na siebie gapić? – powiedział w końcu, chcąc jakoś szybko zmienić temat. Ostra była kreatywna i pomysłowa, na pewno zaraz coś jej wpadnie do głowy.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ostra natomiast zaliczała się do tych kotów co bardzo dbały o swój wygląd plus nie siedziały w miejscu i ciężko pracowały. Dlatego też wojowniczka prawie co chwila musiała zajmować się swoim futrem. Ale warto było. Zawsze wyglądała dobrze i też dobrze się prezentowałam przy boku swojego partnera a nawet lepiej!
Na komentarze o jej bracie, Ostra zaśmiała się głośno. - Tak to prawda! Czasem zastanawiam się jakie rzeczy tam przechowuje. Nie zdziwiłabym się jakby tam coś żyło. - No cóż... Jej braciszek pod tym względem nie był do niej podobny. Ona wolałabym byś czysta a on brudny. Kilka razy mu wspominała o tym by trochę się ogarnął ale jej słowa nic nie dały. Eh...
- No ale cóż... Mój braciszek za bardzo nie przejmuje się swoim wyglądem. Od zawsze chyba tak miał. Może jak spotka miłość swojego życia to mu się to zmieni. -zachichotała. Jakoś nie mogłam sobie wyobrazić Wirka czyścioszka a zwłaszcza Wirka nie singla.
- Ale jaka kotka zechce mojego brudnego braciszka za partnera... - wzdychnęła niczym martwiąca się matka.
Córka byłej przywódczyni, machnęła zadowolona ogonem. Oj jak uwielbiała doprowadzać Polnego do takiego stanu. Czuła się wtedy dominującą w tym składzie!
Uśmiechała się głupio i cały czas przyglądałam się buremu, który odwracał cały czas od niej wzrok.
Zaśmiała się, zakrywający przy tym łapą swój pysk. Uroczy.
Na pytanie partnera, Ostra się przez chwilę zastanowiła.
- No nie wiem, nie wiem... Co by tu... - aktorsko udawała, że się dalej zastanawiam a ona już dobrze wiedziała co zrobić. Pod koniec swojego zdania, machnęła swoim ogonem, uderzając mocno w śnieg. I tym oto sposobem obrzuciła kocura białym puchem. Zaśmiała się głośno a następnie dodała. - No co? Obiecałam Ci, że jak będzie śnieg to jego zakosztujesz! - nie mogła się przestać śmiać. Oj bardzo lubiła go dręczyć.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Może żyje, ale się chowa! Trzeba kiedyś go o to zapytać, w końcu on sam powinien najlepiej wiedzieć – zagaił, choć oczywiście żartował sobie. Cieszył się z dystansu szylkretowej, która sama żartowała sobie ze swojego starszego brata i nie miała z tym żadnego problemu, gdyby miała, Polny szybko skończyłby swoje dowcipy i zamilknął. Sam kiedyś wyglądał jak wypłosz prosto z lasu, brudny i potargany, potem zaczęło się to zmieniać, choć wciąż wygląd nie był dla niego aż tak ważny.
– To bardzo dobre pytanie, a co? Chciałabyś być kiedyś ciocią? – zapytał i trącił ją lekko nosem w policzek, uśmiechając się. On nie miał niestety takiego zaszczytu, choć po cichu wierzył, że Porzeczka znajdzie sobie kogoś i zostanie szczęśliwą mamą. Wiedział, że uwielbia kocięta, w końcu dlatego zrzekła się rangi wojownika i została na stałe w kociarnii. Nie widział, aby kręciła się koło kogokolwiek, ani aby ktoś kręcił się obok niej, więc jedyne, co mu pozostało, to domysły. Kiedy Ostra walnęła w śnieg, a ten rozprysnął się prosto na niego, zjeżył mimowolnie sierść na ogonie, który przypominał teraz drucianą szczotkę do czyszczenia rur, odskoczył jak poparzony i stanął na rozszerzonych łapach, marszcząc brwi, a na jego pysk wdarł się lisi uśmiech.
– O ty… – powiedział cicho, obniżając się z każdym uderzeniem serca coraz bardziej na łapach, przygotowując się do skoku, spinając mięśnie. – Właśnie rozpętałaś WOJNĘ! – zakrzyknął dumnie, a następnie naparł na nią z taką siłą, że oboje upadli prosto w zaspę sypkiego śniegu, który przykrył ich praktycznie w całości drobnym, błyszczącym w promieniach słońca puchem. Leśną ciszę przerwał głośny chichot Cienistego przywódcy, który objął ją swoimi silnymi łapami i nie pozwolił wyrwać się z mocnego, choć czułego uścisku. O nie, jeśli mieli już leżeć w śniegu - to razem, niech sobie Ostra nie myśli, że ją to ominie.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Może mi się uda kiedyś przeszukać jego futro jak będzie spał. Ale wiesz co tak sobie myślę… Może Wirek w taki sposób przechowuje swoje skarby? Kto wie czy mój braciszek też nie lubi zbierać pierdółek jak ja. Tylko on wszystko trzyma przy sobie by nikt mu ich nie zabrał.-zaśmiała się. Kiedyś się pokusi by to wszystko sprawdzić i by potem zdać raport swojemu parterowi by było zabawniej. Oczywiście nie naśmiewała się po prostu jak to siostry, lubią się śmiać ze swojego rodzeństwa. Tak było i zawsze będzie.
- Co? JA ciocią? Proszę Cię! A nawet się kiedyś to stanie to przysięgam, że nie pozwolę by jego kociaki miały tak bardzo niepoukładane futro jak on. Chociaż… Uśmiałabym się widząc kopie swojego brata, którym futro sterczy we wszystkie strony. -zaśmiała się, widząc już w głowie ten obraz. To by było piękne ale czy się kiedyś doczeka bratanic i bratanków? Kto tam wie.
Jakoś nie mogła sobie wyobrazić by ich rodzina nagle się powiększyła. Przyzwyczaiła się do tego, ze miała tylko Wirka no i Polnego. Jakoś nie mogła sobie wyobrazić jak ich rodzinka się poszerza tak o. Najpierw będzie dobrze jak sobie Wirek faktycznie kogoś znajdzie. Ale jeżeli faktycznie będzie miał kiedyś kociaki to postara się być najlepszą ciocią pod słońcem.
Widząc jak jej partner wygląda teraz jak jakiś wielgachny, przestraszony jeż, wybuchła głośnym śmiechem. Wyglądał po prostu komicznie i nie mogła się przestać śmiać. Wręcz czuła się jakby jej brzuch miał zaraz wybuchnąć. To było piękne, zbyt piękne.
– NO DAWAJ! POKAŻ NA CO CIĘ STA--krzyknęła w jego stronę i uśmiechnęła się lisio. Niestety ale nie dane było jej skończyć zdania bo Polny bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, rzucił się na nią swoim cielskiem. To nie niesprawiedliwe! Dobrze wiedział, ze jest większy i cięższy od niej!
Ostra jednak nie przestawała się śmiać jak głupia. Bardzo dawno tak się tyle nie śmiała. Nie wiedziała ale każda drobnostka ją rozśmieszała jak była z kocurem. Miłość jest dziwna ale bardzo uzależniająca.
Czując zimne łapy swojego ukochanego na swoim ciele, wojowniczka pisnęła. Nie ładnie tak.
– Nie wolno tak! Masz zimne łapska!-pisnęła, czując jak znów śnieg zbliża się blisko jej skóry. Nadal jednak się uśmiechała i cicho mruczała.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zachichotał cicho i pacnął ją lekko w miejsce między uszami swoją wielgachną łapą.
– Musisz to sprawdzić, może znajdziesz jakieś fajne… cosie – zaproponował i trącił ją łokciem, dodatkowo zachęcając do wykonania tej misji, kto wie, co też kryło się w futrze jego zastępcy? Nigdy mu się specjalnie nie przyglądał, a i nie miał w zwyczaju oceniać innych na podstawie tego, jak wyglądają, bo to nie było coś, na co miało się wpływ, jeśli chodziło o kolor futra oczywiście, bo brud… brud można było wyczyścić, ale może Wirujące Pióro nie zdawał sobie z tego sprawy?
– Wiesz, kocięta rzadko kiedy patrzą na to, jak wyglądają. Dopiero matka je wciąga z powrotem do kociarni i na siłę myje – stwierdził, bo wielokrotnie był świadkiem takich sytuacji, z resztą, Jaskółczy Głos dbała bardzo o jego młodsze rodzeństwo i pilnowała, aby prezentowało się dobrze i nie robiło sobą wiochy przed kimkolwiek. Wychodziło jej to jednak z różnym skutkiem. On sam, kiedy miał mniej księżyców i był żółtodziobem, nie miał w zwyczaju dbać o siebie, nauczył się z tego dopiero z czasem, ale nie oczekiwał tego samego od innych, niech se żyją, jak chcą, niech wyglądają, jak chcą, wolna wola, wolny wybór, byle nie przesadzić i nie utrudniać tym życia innych. Walnął łapą w zaspę, a lśniące, białe drobinki wzbiły się w powietrze i spadły na parę niczym delikatna, orzeźwiająca mżawka. Uśmiechnął się i wsunął swój pysk w futro na piersi Ostrej, wtulając się w nią i nie zamierzając przestać.
– Od kiedy przeszkadzają ci moje zimne łapska? – powiedział, choć jego głos był trochę stłumiony przez to, że całą mordę trzymał pod kolorową sierścią swojej partnerki. Przymknął powieki, wdychając jej słodki zapach i mrucząc cicho, gardłowo. Chwila przerwy od figli i psikusów jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a Polny tęsknił za byciem blisko Ostrej za każdym razem, kiedy ta tylko od niego odchodziła, nawet na kilka kroków i kilka minut.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Jak będę miała okazję to może coś tam ciekawego wygrzebie. Może znajdę coś ładnego dla Ciebie. - zaśmiała się. Czy jej się uda? Nie miała bladego pojęcia! W końcu jej braciszek nie był śpiochem i za często nie widywała go śpiącego w legowisku wojowników. Jak już spał to tyle ile potrzebował by się zregenerować. W sumie podobnie jak i Ostra, chociaż gdy miała ciężki dzień to pośpi sobie trochę dłużej. Oczywiście jeżeli mogła.
Na kolejne słowa partnera, pokiwała głową. To prawda. Kocięta były kociętami i często nie dbały o swój wygląd. W sumie Ostra pewnie też się brudziła jako kociak. No ale zawsze jakoś tak potem się czyściła. Może jej czyszczenie nie było staranne ale robiła to! Od zawsze była z niej czyścioszka i kiedy miała gorszy dzień wręcz ją trzepało gdy widziała jakiegoś brudasa obok. Wręcz jej łapy chciały przyssać się do jego futra i ujarzmić ten chaos. Na całe szczęście z czasem zaczynało jej powoli wisieć jak kto wygląda. No ale nadal się trochę krzywi widząc poszarpane futro Wirka.
– Racja, racja… Ale gdyby to były moje kocięta to dopilnowałabym by chodziły czyste i schludne.-powiedziała od razu, mało co się zastanawiając nad swoją wypowiedzią.
Widząc jak kolejne płatki śniegu spadają na jej ciało a głównie głowę, zachichotała i mechanicznie zamknęła oczy. Dopiero je otwarła gdy wszystkie białe śnieżynki już opadły. Zaśmiała się jak rozradowane kocię. Ah ten Polny… Głuptasek z niego mały.
Czując jak przywódca znów nurkuje pyskiem w jej futrze na szyi, córka Krogulec zamruczała słodko i wzdychnęła. Tego jej było potrzeba. Nic więcej nie chciała. Chciała tylko być przy nim i czuć jego zapach, który bardzo koił. Jej serducho mocniej zabiło słysząc niskie mruczenie swojego towarzysza. Ostra była chyba w siódmym niebie!
Podniosła swoje przednie łapki by następnie je zawiesić na plecach swojego ukochanego. Wtuliła się również w jego futro i zaczęła mruczeć zmysłowo. Jak cieplutko i dobrze…
Wcale jej nie przeszkadzała taka przerwa od wygłupów. Wręcz przeciwnie. Mogłaby tak leżeć wtulona w nieskończoność.
– Od teraz.-mruknęła trochę niewyraźnie bo swój pysk miała w futrze Polnego. Delikatnie wsunęła swoje zimne łapki pod futro wojownika trochę głębiej. Zaczęła powoli nimi jeździć góra dół, starając się robić to spokojnie. Taki mały masaż. Przy okazji zagrzeje sobie trochę swoje łapki.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Mhm, jakąś ładną gałązką nie pogardzę – wymruczał z uśmiechem. Już nieraz sprawiali sobie jakieś drobne, albo mniej drobne prezenty, więc czemu nie jakiś wyjątkowo wyglądający patyk? Brzmiało to ciekawie, a jeszcze jakby miał wystające listki? Marzenie.
Osobiście sam zapewne przywiązywałby wagę do tego, jak czyste, lub jak brudne chodziłyby jego dzieci, jednak nie chciał na siłę przytrzymywać ich i myć jęzorem, jeśli by tego ewidentnie nie chciały, w tej kwestii Ostra była bardziej stanowcza i jasno stawiała na swoim. Jak zawsze zresztą.
– No tak, nie pozwoliłabyś, żeby były jakimiś wypłoszami – powiedział, a raczej parsknął, a z jego gardła wydał się cichy chichot, sama prawda, żadnych kłamstw, jak to tak, aby dzieci przywódcy chodziły oklejone błotem i brudem od czubka nosa po koniuszek ogona? Nie godzi się! Wstyd i hańba dla ich rodziny, tsa. Czując łapy szylkretki na swojej szyi, wydał z siebie ciche, głębokie pomrukiwanie i tylko głębiej schował swój ceglasty nos w jej futrze, ukrywając w nim już prawie całą swoją mordkę, jakby chciał ukryć całe swoje zawstydzenie tą sytuacją. Ciepło w jego wnętrzu nie ustępowało nawet na chwilę, pomimo niezbyt ciepłej pogody i co jakiś czas hulającego wiatru, który przeszywał ich sierść.
– No wiesz ty co, teraz mi przykro – stwierdził z udawanym bólem i podniósł w końcu wzrok, patrząc jej prosto w ślepia. Spojrzenie mu zmiękło i przybrało bardziej poważną, stoicką formę. Przestał pomrukiwać i nie zdawał się nawet zauważyć ruchów łap kocicy pod jego gęstym, kolorowym futrem. – Ostra, ja… mam pytanie – wydusił z siebie w końcu, a jego wibrysy zadrżały. Pytanie było bardzo ważne, zastanawiał się nad tym od dawna i chyba przyszedł już czas, aby je zadać, z resztą, miał wrażenie, że powinien już to zrobić dawno, dawno temu.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Już oboje dostali drobne prezenty. Polny dostał piękne piórko bażanta a Ostra miała swój niebieski kamyczek. Bardzo sobie ten kamień ceniła. W końcu to sam Polny kiedyś jej go wyłowił i ma z tym kamyczkiem wiele miłych wspomnień. Dlatego też jest na honorowym miejscu w jej kryjówce. Oczywiście to „honorowe miejsce” jest trochę ukryte przed innymi. Nie chciałaby by jakiś kociak bądź terminator jej go zabrał. Chyba by się załamała jakby nagle zniknął.
Kiwnęła więc delikatnie główką. Może kiedyś znajdzie odpowiednią gałązkę dla swojego partnera. Ona preferowała kamyczki i różne drobiazgi ale jak kto woli. Dla swojego wybranka może poszukać idealnego patyczka.
A jeżeli chodzi o czystość to tutaj nie ma nic do gadania. Ostra nie mogłaby znieść widoku swoich własnych kociąt umazane całe w błocie. Jakaś drobna ilość brudu by jej nie przeszkadzała bo jednak to byłyby jeszcze kociaki. Ale żadna większa ilość nie przejdzie. Pewnie będzie musiała ciągle swoje dzieci myć ale jej to wcale nie będzie przeszkadzać. Będzie miała co robić i też ładnie ich wystroi. Jej kocięta miały się prezentować i być chlubą klanu Cienia.
Przekręciła więc zabawnie oczami na parskniecie przywódcy. Cóż poradzić! Ostra była Ostrą i zawsze stawia na swoim a przynajmniej prawie zawsze.
Pogoda dookoła wcale jej nie przeszkadzała. Mimo zimnego i chłodnego wiatru to było jej bardzo ciepło. Przez całe jej ciało przechodziło przyjemne ciepło a razem z nim dreszcze gdy tylko wojownik robił jakiś kolejny ruch. Wydawało jej się, że z każdą kolejną chwilą chciała więcej i więcej. Nie mogła się nasycić obecnością Polnego i chciała ciągle być przylepiona do niego. Chociaż wiedziała, że to nie możliwe. Nie może sobie go zatrzymać całego dla siebie. Musiała się trochę podzielić z klanem. Ale tylko troszeczkę.
– Ojej… Jakiś ty biedny.-mruknęła niewyraźnie, mając pysk w futrze wojownika, przy okazji się cicho śmiejąc.
Nagle poczuła jak kocur się od niej trochę odsuwa. Delikatnie się skrzywiła. No jak to tak! Nie wolno tak nagle zabierać jej ciepełka! Poczuła zimne powietrze na swojej klatce piersiowej. Zimne dreszcze przeszły przez jej ciało. Posłała mu oddawane, oburzone spojrzenie ale szybko zmieniła wyraz pyska, gdy zauważyła jak postawa kocura się zmieniła. Popatrzyła się na niego spokojnie ale nieco zdziwiona. Co to było za ważne pytanie, że ich przytulasy się zakończyły? Czuła też pewien niepokój no bo… O co mógłby ją zapytać? Nie wiedziała ani nie mogła nic wymyślić w swojej głowię. Odsunęła się delikatnie od kocura. Położyła swoją głowę na śniegu by móc w pełni zobaczyć pysk kocura. Jej łapy położyła na barkach wojownika. – Tak?-mruknęła. Coś się stało? A może chciał jej powiedzieć, że ma niedługo jakiś patrol? Kto wie.
LVL 5 175 / 400
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości