Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Oczywiście, że jej szczęście nie mogło się utrzymać dłużej, niż przez kilka chwil. Chwila tak piękna, tak ulotna... księżyce średnio udanych polowań utwierdziły jednak Bobrzy Kieł w przekonaniu, że cierpliwość i wytrwałość były niezbędnymi warunkami sukcesu; i tylko to w niej wzmocniły. Kroczyła przez Szumiący Las, niczym widmo, anioł śmierci; powoli, rozglądając się, wyłapując wszystkie dźwięki i choćby najmniejsze drgnięcia trawy czy krzewów nieopodal.
Zwierzyny, na ten moment, nie było. Szczęście zdawało się ulecieć z obu kocic wraz z życiem ich pierwszych i na ten moment jedynych zdobyczy. Gwiazda kroczyła powoli przez las, rozglądając za czymś co można łatwo upolować... coś zaszumiało jej nad głową. Płomykówka musiała unieść łeb aby zauważyć, że podmuch wiatru w jej futrze był spowodowany ruchem skrzydeł ptaka, ruchem skrzydeł niewykrywalnym nawet dla jej uszu. Mogła namierzyć ptaka, który przeleciał jej zaskakująco nisko nad łbem i przysiadł na gałęzi wysoko w koronie jednego z drzew, z martwą myszą w szponach. Patrzcie Gwiezdni - faktyczna płomykówka!
Sowa przysiadła na gałęzi tylko na chwilę, prawie nie zwracając uwagi na kocicę pod drzewem. Nawiązały kontakt wzrokowy tylko na kilka krótkich uderzeń serca, zanim jasny ptak wzniósł się z powrotem, bezdźwięcznie w powietrze i zniknął przywódczyni z pola widzenia.
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Kiedy usłyszała szum nad swoją głową, instynktownie wręcz ją uniosła. Chciała się przekonać, co to takiego było. To, że dojrzała ptaka, wcale jej nie zdziwiło. Bardziej zadziwiające było to, jaki to był ptak. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziała, a więc potrzebowała chwili, żeby się zastanowić. Po chwili dopasowała jednak wygląd ptaka do opisu, który dawno temu słyszała od Łasiczego Futerka. Czy to możliwe, że miała do czynienia z... płomykówką?
Sowa, na szczęście, nie atakowała. Miała w szponach swoją zdobycz i nie wydawała się wrogo nastawiona. Całe szczęście. Płomykówkowa Gwiazda przyglądała jej się krótką chwilę. Nie chciała zostać w miejscu za długo, tak na wypadek jakby ptak postanowił jednak zaatakować. Ale to się nie stało, nawet jak na krótką chwilę nawiązały kontakt wzrokowy. Drapieżnik wkrótce odleciał, a Płomykówka patrzyła na niego z ciekawością. To było... ciekawe spotkanie, zdecydowanie. Może podzieli się tą informacją z Bóbr, kiedy już skończą polować. Tymczasem ruszyła na dalsze poszukiwanie zwierzyny. Miała nadzieję, że uda jej się znaleźć coś w okolicy.
Przekonania Bóbr z pewnością były prawdziwe. Pytanie tylko, ile tej wytrwałości i cierpliwości potrzebowała. Odpowiedź: chyba całkiem sporo. Szła, szła, ale jak na razie wciąż nie mogła znaleźć nic wartego uwagi. Widocznie musiała się uzbroić i kontynuować poszukiwania, bo zapowiadało się, że tak łatwo jak na początku już nie będzie.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Jej pech na polowaniach przestał ją zaskakiwać i nawet przestał irytować. Mogła obwiniać, tak przynajmniej sądziła od zawsze, tylko i wyłącznie swój spaprany do reszty zmysł węchu, ale... już do tego przywykła. Była cierpliwa i jej się nie śpieszyło, toteż niezrażona ruszyła powoli dalej. Rozglądała się, nasłuchiwała. Jeden bażant to i tak... dobry wynik w porównaniu do tego, jak kiepsko Bobrzycy szło na polowaniach kiedyś.
Wraz ze zniknięciem płomykówki z pola widzenia Gwiazdy las zaczął szumieć z powrotem. Obecność ptaka który, kto wie, może był swego rodzaju omenem? uciszyła okoliczne piszczki na kilka chwil, ale przynajmniej jedno ze zwierząt było kompletnie nieprzejęte tym, że w okolicy latał drapieżny ptak oraz kot.
Kopiec w zasięgu wzroku Płomykówkowej Gwiazdy poruszył się, sugerując, że krecik wychyla się na światło dzienne. Nad powierzchnią, dwie lisie długości od kocicy pojawił się różowy, zabrudzony grudkami ziemi kreci nos.
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Kopiec kreta. I to w dodatku kopiec, którego mieszkaniec akurat postanowił się wybrać na przechadzkę. No nieźle. Może i nie była to duża i imponująca zwierzyna, ale Płomykówka nie była wybredna. W uzupełnianiu stosu liczyło się wszystko. Jeśli dorosły wojownik się tym nie naje, to przynajmniej będzie przekąską do zjedzenia na szybko w trakcie dnia albo pożywieniem dla kociaka. Płomykówkowa Gwiazda ugięła łapy i przeniosła ciężar ciała na te tylne, żeby krecik przypadkiem nie wyczuł drgań ziemi. Głowę i ogon ustawiła na równi z linią grzbietu, a kiedy upewniła się, że jest w poprawnej pozycji, ruszyła prosto w stronę gryzonia. Pilnowała, żeby cały czas iść pod wiatr i zerkać, co znajdowało się pod jej łapami, żeby nie wywołać zbyt dużego hałasu. Jeśli udało jej się podejść wystarczająco blisko, to szybko i bez wahania rzuciła się w stronę kreta, żeby pochwycić go w zęby i zabić nim ten zdąży uciec pod ziemię. Z kretami trzeba było działać szybko.
Może Gwiezdni jej nie sprzyjali, a może faktycznie należało za to obwiniać jej węch... ale Bobrzy Kieł w dalszym ciągu nie mogła znaleźć zwierzyny. Nieważne gdzie i jak długo szła, okolica była zupełnie pusta. Czyżby na tym bażancie skończyło się jej szczęście i teraz miała chodzić dookoła bez niczego? Byłoby to z pewnością trochę przykre, ale hej, przynajmniej lepszy bażant niż jakaś tam mysz.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
Księżyce: 106 Mistrz: XDD Płeć: kotka Partner: twoja stara Trwałe urazy: głęboka szrama idąca od lewego policzka, przez żuchwę, do mniej więcej połowy szyi; gęste, ale krótkie ślady po pazurach nad nosem; poszarpane uszy; cienka blizna przechodząca przez prawy łuk brwiowy, urwana tuż nad górną powieką, ciągnąca się dalej przez policzek, rozcinająca wargę; ciągnie się prawie do żuchwy
ogromna, masywna czekoladowa szylkretowa z bielą; złote oczy; dużo blizn | KP
communal girlfriend; enigmatyczna, surowa, okrutna wobec słabszych jednostka z tendencjami socjopatycznymi, zapędami sadystycznymi, kompleksem boga i zamiłowaniem do ładnych kotek
Nie zdziwiłaby się, gdyby kazano jej teraz biegać w kółko i szukać szczęścia w polu. Zdarzało się tak bardzo często gdy szła na polowanie. Rozejrzała się, próbując wyłapać gdzieś między drzewami jasne futro Płomykówki; nie widziała, czy ta coś tropi, czy już coś złapała, wiedziała jedynie, że chętnie odbije w jej kierunku. Bobrzyca zawróciła, kierując się w kierunku Płomykówkowej Gwiazdy, uznając, że może w tamtym miejscu znajdzie coś... więcej niż jedną kurę.
Przywódczyni zakradała się do kreta perfekcyjnie, stąpając lekko, jak doskonała łowczyni. Mimo to nie miała odpowiedniego refleksu i zwierzak ją zauważył. Była dobra i zła wiadomość, zła taka, że, cóż, Płomykówka w kreta nie trafiła. Dobra jednak taka, że podziemny mieszkaniec wyszedł ze swojego kopca na tyle daleko, aby teraz musieć się do niego panicznie cofać. Jeśli kocica wystarczająco szybko zareaguje, to jeszcze go złapie.
na co dzień jestemxx,,dość s p o k o j n a lekarzxxx,,xmixx,,xxpomaga gdy wpadam czasem w depresyjne stany elektrowstrząsyx,lubx,hipnoza złoty lek na wszystko - pr•zac i znówxxsnuć mogęxxeuforyczne plany o wyzdrowieniu szybkim marzę jak wyjdę jeszcze wam pokażę
nie znasz dnia ani godziny ZNAMxxJE xxTYLKOxxJA
───────────────────
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Czasami zdarzało się tak, że coś psuło się na ostatnią chwilę... i właśnie tak było w tym wypadku. Zamiast trafić w kreta, trafiła w kopiec. Zdarzało się i tak. Na swoją obronę miała to, że krety były małe. Wcelowanie w nie wcale nie było takie łatwe. Szczególnie kiedy płoszył się przez niezależne od niej czynniki. Na szczęście wygramolił się już na tyle, żeby nie móc od razu czmychnąć pod ziemię. Krety były raczej wolne, więc nie spodziewała się, żeby musiała za nim biec, ale jeśli to było potrzebne – kawałek podbiegła. Jeśli nie, po prostu skoczyła zaraz za kretem, chcąc docisnąć go do ziemi i dobić ugryzieniem w szyję. Byle szybko, byle prosto. Nie chciała sprawiać mu cierpienia.
Los uśmiechnął się do Bobrzego Kła i zesłał na jej drogę kolejną zdobycz. I był to kolejny ptak, lecz tym razem nie tak duży jak bażant. Bóbr zauważyła, że na jednej z dość niskich gałęzi pobliskiego krzewu usiadł skowronek i po chwili zaczął sobie czyścić piórka. Nie zwracał za bardzo uwagi na otoczenie, a więc miała dobrą szansę, żeby podejść do niego niezauważenie.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Jasna Kropla w ostatnim czasie była nie w humorze. Polowania były jedną z rzeczy które pozwalały jej się zrelaksować. Dzisiaj ruszyła w las razem z Wirującym Piórem, kocurem którego nie za wiele znała, bo rozmawiała z nim wiele księżycy temu. Bury jednak chyba nie miał nic przeciwko. A jako iż był starszy to mogli wyjść poza obóz. Topniejący Lód również do nich dołączył. W sumie... cieszyło ją to. Może wreszcie trochę załagodzą ich relacje i będą jak prawdziwe rodzeństwo. Wcześniej przyniosła matce zwierzynę i upewniła się, że legowisko ma suche i dobrze ułożone. Popadła w obsesyjne sprawdzanie co u niej. Kiedy już wyszli na polowanie kocica kiwnęła głową kocurom. - Powodzenia bracie, powodzenia Wirujące Pióro.
Ruszyła za to na ugiętych łapach w powolnym tempie. Jej brzuch znajdował się na bezpiecznej wysokości. Nie chciała bowiem spłoszyć potencjalnej zdobyczy szelestem trawy. Wiatr wiał jej w pysk. Uważała pod łapy, żeby na nic nie wpaść czy nadepnąć. Dawno temu podeptała jakiegoś węża. Wtedy jeszcze Cis była w Klanie i polowały razem... Głowę i ogon miała w równej linii z kręgosłupem. Używała też swoich zmysłów chcąc coś wypatrzeć czy usłyszeć. A nawet i wywęszyć.
//Wiruś Topniej zapraszam
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
W sumie, przyzwyczaił się już trochę, że młodsze od 40 księżyca koty czasami do niego podchodzą i pytają, czy będzie im towarzyszył przy wyjściu z obozu, albo widział, jak podchodzą do innych kotów. Tak więc, gdy Kropla spytała go o polowanie to zgodził się z automatu. Bo nie widział problemu w tym, by wyjść na polowanie z kimś młodszym - przecież nikt nie kazał im gadać, czy coś. A o Kropli nie miał jakoś bardzo złego zdania - gadali co prawda raz, ale wydała mu się całkiem w porządku, choć nie potrafił sobie już nawet przypomnieć o czym konkretnie rozmawiali, bo było to bardzo dawno temu. Tak co najmniej obieg pór temu. Jednak jego zapał do tego polowania upadł wraz z momentem zobaczenia Topniejącego Lodu - który na ów polowanie również się wybierał. Automatycznie miał moment, w którym pomyślał sobie, że chyba jednak jest chory, albo coś, bo nie widziało mu się za długo przebywać w towarzystwie niebieskiego kocura. Posłał mu spojrzenie spod zmrużonych powiek, nim nie ruszył po prostu przed siebie, zostawiając go za sobą. Co prawda, humor poprawiało mu tylko to, że ów wojownik nadal nie dostał przywileju zostania zastępcą, ha. Jednak nadal go nie trawił, więc dopóki nie musiał na niego patrzeć, to było w porządku.
- Powodzenia, Jasna Kroplo - odparł, gdy już dotarli na miejsce swojego polowania i Jasna Kropla życzyła im powodzenia. Na Topnieja nawet nie spojrzał, po czym odwrócił się, ugiął nieco łapy i ruszył pod wiatr, uważnie się rozglądając, co jakiś czas oglądając się za ramię, by zobaczyć w którą stronę poszedł niebieski, by pójść w przeciwną, na tyle na ile pozwalał wiatr, żeby się zaraz nie okazało, że radośnie na siebie wpadną, a prawie-zastępca wykorzysta chwilę, by spłoszyć mu całą zwierzynę, ugh.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Jak do tego doszło – nie wiem.
Tak się akurat złożyło, że leżąc w obozie, zauważył zmierzających na polowanie Jasną Kroplę i Wirujące Pióro. Podejrzewał, że jego siostra nie chciała łamać zakazów, stąd takie towarzystwo… A chociaż on zazwyczaj nie zwracał na to uwagi, tym razem uznał, że pójdzie za nimi – i tak nie będą musieli rozmawiać, a w razie czego będzie mieć w pobliżu kogoś, kto będzie w stanie uratować mu dupę. Chwilowa nieuwaga sprawiła, że został zauważony, a żeby jakkolwiek się z tego usprawiedliwić, stwierdził, że chciałby dołączyć. Mhm, z pewnością. Miał nawet nadzieję, że przez to Wirujące Pióro zrezygnuje, ale ten jednak zacisnął zęby, i tak oto wylądowali razem na polowaniu. Na życzenie powodzenia spojrzał znudzenie na siostrę, kiedy zaś towarzyszący im wojownik zignorował go, Topniejący Lód zerknął na niego krzywo, mając ochotę strzelić mu w tę jego szpetną mordę.
W końcu ruszył na polowanie. Zapamiętał, w którą stronę poszli jego towarzysze, a następnie poszedł w tę samą stronę, co Wirujące Pióro. Może nie w ślad za nim, ale jednak. Z odrobiną szczęścia akurat przepłoszy mu zwierzynę. Ugiął się nisko na łapach i brał pod uwagę wiatr, który miał wiać mu w pysk.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Jasna Kropla miała naprawdę sporo szczęścia, gdyż praktycznie zaraz po tym, jak wyruszyła, to udało jej się coś znaleźć. A raczej wywęszyć - smakowity zapach zwierzyny dotarł do jej nozdrzy. Gdyby postanowiła za nim podążyć, dotarłaby nieco bardziej na skraj lasu, w pobliże Pokrzywowej Polanki, gdzie w końcu ujrzałaby swoją pierwszą możliwą zdobycz. Oto królik - brązowoszare zwierzątko przesiadywało właśnie przy jednym z drzew, schowane nieco w trawach, nieświadome zagrożenia.
Wirujące Pióro zaś nie miał tyle samo szczęścia co pozostała dwójka. Nie dość, że bardzo długo szukał, to jeszcze nie znalazł niczego do upolowania. Za to coś bardziej nietypowego - owszem. Mowa o zielonkawym, lekko przeźroczystym i wydłużonym przedmiocie, który leżał gdzieś na ziemi. Wydawał się nieco dziwnie pachnieć, na dodatek wyglądał, jakby został rozerwany w połowie. Co to może być i czy zainteresuje burego wojownika?
Niebieski kocur, choć podążał za Wirującym Piórem, to - o ironio - zdołał na coś natrafić w przeciwieństwie do burego. Dosyć szybko dotarło do niego wysokie, piskliwe ćwierkanie należące oczywiście do wróbla. Jakby tego było mało - ptaszyna po chwili wylądowała gdzieś w pobliżu jednego z drzew, jakby nerwowo rozglądając się na boki i co jakiś czas dłubiąc dziobem w ziemi. Okazja idealna!
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kierując się pod wiatr na ugiętych łapach, z brzuchem na bezpiecznej wysokości do jej nozdrzy dotarł niesamowicie smaczny zapach. Zaczęła kierować się dalej idąc tropem uważając pod łapy i idąc jak najciszej. Niestety trop ciągnął się spory kawałek bo prawie do Pokrzywowej Polanki. Jej oczom za to ukazał się tłusty i spory kawałek, bo miała przed sobą królika. Od razu gdy ujrzała jego długie uszy uciszyła swój oddech. Tak, by ten był wręcz niesłyszaly. Zaczęła podchodzić bliżej nadal idąc pod wiatr na ugiętych łapach uważając pod łapy i na wysokość brzucha. Łeb i ogon miała w linii prostej z kręgosłupem. Gdy była wystarczająco blisko ugięła tylnie łapy i wyskoczyła w stronę królika chcąc złapać go w łapy i ugryźć za gardło.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Wróbelek. Niezbyt wielki, ale wystarczający. Zastygł w bezruchu, widząc ptaszka szukającego czegoś w ziemi. Przyglądał się chwilkę niewielkiej istocie, ale niedługo później wziął się do roboty. Nie zwykł się ociągać, a taka okazja mogła zaraz zniknąć. Przyjął pozycję łowiecką – ugiął łapy tak, aby brzuch był blisko ziemi, zrównał głowę i ogon z linią grzbietu oraz zaczął poruszać się pod wiatr. Jednocześnie uważał na to, co znajduje się pod łapami, żeby się przypadkiem nie narazić na nadepnięcie gałązki. Co jakiś czas również chował się za drzewami; tych było tutaj sporo. Gdyby podszedł możliwie jak najbliżej, wyskoczyłby w stronę ptaka, żeby przygnieść go do ziemi i zatopić kły w jego karku, przekręcając przy tym głowę, żeby zadać mu jak najwięcej bólu.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Gdyby wiedział, że jego nemezis poszedł za nim i jeszcze znalazł jakiegoś wróbla, podczas gdy on parł przed siebie bez rezultatu, to zdecydowanie bardzo chętnie by się cofnął i wskoczył w jakieś krzaki, nadepnął gałąź, cokolwiek. Ale nie zarejestrował tego faktu - może to i dobrze, bo inaczej mogłaby się polać krew - bynajmniej jakiegoś zwierzęcia. W każdym razie, póki co jeszcze parł spokojnie do przodu, rozglądając się uważnie, próbując coś wypatrzyć, takie tam, może po prostu trafi mu się lepszy okaz, jak długo będzie szukał?
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Nie wszystko zawsze wychodzi idealnie, tak jakby się tego chciało... Niekiedy przeszkodę stanowią wydarzenia zupełnie losowe, tak jak było w przypadku Jasnej Kropli. Niespodziewanie wiatr zmienił swój kierunek, w związku z czym królik niemal natychmiast wyczuł zbliżające się zagrożenie. Nie trzeba było długo czekać, nim w końcu rzucił się do ucieczki - przemknął gdzieś w bok na tyle szybko, że od razu zniknął wojowniczce z pola widzenia. No i tyle go widzieli.
Niestety - choć faktycznie długo szukał, to wciąż nie był w stanie niczego znaleźć. Chociaż czy dosłownie niczego...? Wirujące Pióro nie natrafił na zwierzynę, a przynajmniej nie taką, którą mógłby znaleźć na stos - parę kroków przed nim rozciągała się pajęczyna, a na niej siedział dosyć spory pająk. Mógł z nią zrobić właściwie cokolwiek - zniszczyć, przyjrzeć się bliżej czy zwyczajnie przejść obok.
Topniejący Lód najwyraźniej miał ten sam problem co Jasna Kropla - wiatr zmieniający swój kierunek to bez wątpienia ogromna przeszkoda, która może spowodować natychmiastową ucieczkę zwierzyny... Chociaż właściwie to nie zawsze. Kiedy wojownik znalazł się niemal tuż przy wróblu, owy wiatr spłatał figle i powiadomił ptaszka o zagrożeniu. Było jednak za późno, by ten mógł od razu wzbić się w powietrze. Ruszył co prawda do ucieczki, jednak Topniejący Lód wciąż miał szansę, aby spróbować go dogonić. A nuż się uda!
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Szedł szedł i szedł, a tu nagle pająk. A raczej należąca do niego pajęczyna, w którą niemal wlazł i radośnie się w nią zaplątał. Zauważył ją jednak w ostatniej chwili, więc zrobił dość spory krok w bok, żeby się na nią nie nadziać, bo niespecjalnie bawiło go wyplątywanie się z tego, podczas gdy przyszedł tutaj polować, a przy okazji, pokazać niebieskiemu, że jest w tym lepszy, po czym ruszył dalej, uważnie się rozglądając i mając nadzieję, że następnym co zobaczy będzie zwierzę na które będzie mógł zapolować, a nie takie, które będzie chciało upolować jego - w pajęczynę.